Zawartość dodana przez Toost
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Cyt" > _______ > Kwota wypłacana > _______ > Chodzi o wartość a nie o cel. > Wyrok definujeje, że wartość odszkodowania ma wystarczyć. > Nie mówi, że musi naprawić. Kwestia interpretacji, ja odebrałem to jako przeznaczenie na naprawę.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Na koszt TU to jak wygrasz. W odwołaniu trzeba napisać, że pozwiesz ich do sądu i dodatkowo będziesz się domagał zwrotu kosztów prawnika i rzeczoznawcy. Ostatnio szwagier tak zrobił i po kilku dniach dostał propozycje ugody wynoszącą tyle co kwota sporna.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Tylko za tę "wartość rynkową" nie kupisz drugiego takiego auta jak miałeś [w tym samym stanie] > tylko w gorszym Prawnik rzeczoznawca i odwołanie, wszystko na koszt TU.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Nie przetłumaczysz im... oni są tak wytresowani przez ten system, że jeszcze bronią tych co ich > "dymają". Ja tego nie mogę zrozumieć. I jeszcze nas będą nazywać kombinatorami co "chcą > zarobić" Za krótko patrzysz. Nie zauważasz, że przez cwaniaków robiących wałki na odszkodowaniach gotówkowych płacisz wyższe składki. Nie zauważasz oszustów dających w łape likwidatorom dla podniesienia kwoty odszkodowania, nie zauważasz przypadków, kiedy nienaprawiona szkoda jest ponownie wypłacana przy okazji następnej kolizji, nie zauważasz cwaniaków co nadstawiają się po kilka razy przy jednej okazji, żeby wyciągnąć gotówke od kilku TU (nie zastanawiałeś się, dlaczego taksiarz z filmiku "ale urwał cały czas stał na dole górki i czekał aż walną w niego kolejne lecące samochody?) Naprawy bezgotówkowe w dużym stopniu utrudniają takie wałki, likwidują szarą strefę usług i łapówkarstwo. Tylko trudno to zrozumieć ludziom, którzy sami żyją z szarej strefy. Naprawiając samochód bezgotówkowo jestem mniej dymany niż użerając się o kwoty sporne w TU na własną rękę. No ale może inni mają inaczej.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Dokładnie. Ja jednak wolę być tym co dyma I wszystko jasne.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Oczywiście. Tyle, że trzeba mieć na to czas i pieniądze. Niektórzy potrzebują auta "na już" i to > codziennie, bo dojeżdżają do pracy To samo miał mój kolega z pracy. Dostał strzała, zadzwonił, zgłosił szkodę, podał do którego aso odstawia swoją skodę. Aso podało mu nr firmy, która wypożycza samochody. Wieczorem pracownik firmy podstawił samochód zastępczy, wypełnili papiery przesłane potem do TU sprawcy. Likwidator przyjechał na oględziny do aso gdzie laweta zawiozła samochód. Po tygodniu czy troche więcej pojechał do aso po naprawiony samochód, zadzwonił do wypożyczalni, przyjechał pracownik i zabrał forda. Koniec tematu. Może trwało by to dłużej, ale TU płaciło za każdy dzień wypożyczenia samochodu więc naprawa przebiegła błyskawicznie. Ogólnie jest tak, ze TU próbują okradać kierowców, ale że kierowcy nie pozostają dłużni to TU jadą po bandzie. Koło się zamyka i patologia rośnie. Płacimy za to coraz większymi składkami i to się głównie nie podoba..
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> możesz passować, możesz nie passować... Ale poczytaj jeszcze o naprawach bezgotówkowych, gdy > sprawca jest ubezpieczony w Link4. I o tym, że coraz mniej warsztatów decyduje się na ten > rodzaj rozliczenia z nimi. Czyli zostaje tylko rozliczenie gotówkowe lub dopłacanie do naprawy > przez poszkodowanego. Albo prawnik i pełnie odszkodowanie > P.S. Też wolałbym rozliczyć się bezgotówkowo, dostać auto zastępcze i po prostu odebrać samochód > naprawiony. Niestety póki co nie znalazłem w swojej okolicy takiego ASO, które by mi naprawiło > auto tak, żeby było "jak nowe" (bazuję na doświadczeniach własnych, moich znajomych i osób z > forum). A nie, przepraszam, ASO Mercedes zrobiło naprawę blacharską dobrze (ale nie > rewelacyjnie), ale za kwotę "dość wygórowaną" - malowanie boku kosztowało kwotę pięciocyfrową. Na to już nie ma rady.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> "Stosownie do przepisu art. 363 § 1 k.c. naprawienie szkody powinno nastąpić według wyboru > poszkodowanego bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego bądź przez zapłatę odpowiedniej > sumy pieniężnej." > Naprawdę nie masz obowiązku naprawiania samochodu za pieniądze z ubezpieczenia. > Możesz te pieniądze dać na tacę w kościele, i będzie to nadal uczciwe i w 100% fair - pod warunkiem > ze zrobisz to z własnej woli i pod warunkiem że dostaniesz pełną kwotę pozwalającą > rzeczywiście dokonać naprawy (i ani grosza więcej). Tobie tylko się wydaje że jeśli ktoś > świadomie wybiera że za odszkodowanie komunikacyjne wykafelkuje sobie łazienkę zamiast > wyszpachlować auto - staje się nieuczciwym kombinatorem. Wzbogaca się kosztem TU. Wymyśliłeś > to sobie i tego się trzymasz. A tymczasem wypłata odszkodowania nie zmienia stanu majątkowego. > Nie jest żadnym zyskiem. > A żeby było śmieszniej - oszustwo dokona się wtedy, kiedy uzyska się odszkodowanie większe niż > szkoda którą ponieśliśmy (np. zamiast kasy na naprawę drzwi jakimś cudem wyciągnie się kasę na > drzwi i błotnik który porysowało się samemu rok wcześniej). Popatrz jeszcze w ten wątek - > chyba Liwek pisał że oddaje się samochód do ASO a oni tak przygotowują kosztorys żeby zrobić > "coś jeszcze" To jest oszustwo. Wyciągasz więcej kasy niż Ci się rzeczywiście należy. No ale > przecież to w ASO - ostoi uczciwości gdzie wszystko jest w 100% jasne i nikt nikogo nie > oszukuje Dodatkowe robótki na koszt TU wykonane w ASO to już nie oszustwo? Ja bym się na to nie zgodził.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Nie. Jest wyraźnie napisane, że "ma umożliwić", czyli być wystarczająca. A nie "ma zostać > wykorzystana" na ten konkretny cel. To jest kasa poszkodowanego i robi z nią co chce - należy > mu się, jak psu buda, bo poniósł stratę i ta kasa służy jej wyrównaniu. passs
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Łapiesz rózniece pomiędzy wykorzystywaniem systemu ,a byciem przez system wykorzystywanym Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Raz się dyma raz się jest dymanym. Piękny przykład mentalności Kalego.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> OMFG Toost, jeśli napisałeś to poważnie to naprawdę chcesz żebyśmy dziś tu umarli ze śmiechu > Pogadaj może z Gorexem jak wygląda naprawa prawie nowego auta z ubezpieczenia... > Przeczytaj proszę to: > "Wyrok Sądu Rejonowego dla Łodzi – Widzewa w Łodzi z dnia 4 listopada 2009 roku, sygn. > akt I C 516/07, niepublikowany > Stosownie do przepisu art. 363 § 1 k.c. naprawienie szkody powinno nastąpić według wyboru > poszkodowanego bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego bądź przez zapłatę odpowiedniej > sumy pieniężnej. Jednakże dopiero, gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego było niemożliwe > albo pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się > do świadczenia w pieniądzu. Zakład ubezpieczeń pokrywa w pieniądzu kwotę niezbędną do > usunięcia szkody, zgodnie z wyborem wierzyciela, bądź przez zwrot kosztów niezbędnych do > przywrócenia stanu poprzedniego, bądź przez zapłacenie kwoty stanowiącej różnicę wartości w > wycenie składnika majątkowego przed i po zdarzeniu wywołującym szkodę. Kwota wypłacana > uprawnionemu powinna umożliwić wyremontowanie samochodu, z zastrzeżeniem, że chodzi tu > wyłącznie o wzięcie pod uwagę kosztów celowych, ekonomicznie uzasadnionych. Przytoczone > ekonomicznie uzasadnione wydatki obejmują w przypadku samochodu używanego koszty nowych i > oryginalnych części, koszt wykonania naprawy zgodnie z technologią i w autoryzowanym zakładzie > blacharsko-lakierniczym." > i źródło: > Klik > i to: > szkoda całkowita > a potem pisz o naciąganiu i kombinowaniu... Ale ja to doskonale znam i rozumiem. Zauważam jedynie, ze ten system jest kulawy i generuje matactwa z obu stron. Przy okazji, w wyroku jest mowa o naprawie uszkodzeń, nie ma nic o kasie na "nowy akumulator" czy "futro dla żony na otarcie łez"
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Bo jak ktoś nieuczciwe praktyki zaczyna uznawać za normę, to potem trudno mu zrozumieć jak bardzo > sie pomylił i jak mocno został na tym oszukany. > To dotyczy nie tylko sektora ubezpieczeń, ale rownież a może przede wszystkim bankowego. > Tam to dopiero ludzie są naciągani na podpisywanie umów z zapisami tak dla nich szkodliwymi ,ze > dawno zabronionym w całym cywilizowanym świecie > Wiele wody jeszcze musi w Wisle upłynąć, zanim ludzie zaczną na tyle mocno walczyć o swoje prawa > ,by zmusić system do zmiany zachowań. > I oczywiście oprocz tego ,na tym forum jest dużo beneficjentow obecnego stanu rzeczy i ci będą > bronić tego co jest jak niepodległości ,bo każda ewentualna zmiana to uderzenie w ich pazerną > kieszeń Czy to nie Ty przenosiłeś firmę do Anglii wykorzystując "system"?
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Mhm... To porozmawiajmy o szkodzie całkowitej... Mam (w starym aucie) wgniecione np. dwie pary > drzwi i TU, stwierdza, że naprawa jest nieuzasadniona ekonomicznie (bo to stary rzęch > przecież). I mówi mi - nie naprawiasz pan (bo naszym zdaniem się nie opłaca), to nie dostajesz > w ogóle kasy. Genialne. Powinieneś w TU pracować, na to jeszcze tam nie wpadli Ty tak sam z siebie, czy ktoś płaci? Przy całce oddajesz złoma na szrot a TU wypłaca wartość rynkową. I tak powinno być przy każdej kraksie gdzie uszkodzone są elementy konstrukcyjne samochodu. Nie było by problemu z przystankami z allegro.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Mówisz, że wycinanie błotnika z nadwozia itd. przywraca samochód do stanu oryginalnego? > Ciekawe A jak przykręcony śrubami? > Samego zderzaka być może tak, ale jak trzeba było wymienić wzmocnienie, pas tylny itd... Pisałem o błotniku, a nie wspawywaniu ćwiartki.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Ja preferuje uczciwe załatwienie sprawy i gotóweczkę w kieszeni, tą samą na ktorą zęby sobie > ostrzyły te cwaniaczki , a ktora trafiłą do mnie, zamiast do nich Dla Ciebie to uczciwe załatwienie sprawy, a dla mnie wyłudzenie.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Może wtedy nie zarabia Nie zarabia a traci. Na cwaniactwie tracą zawsze uczciwi.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Alez nie, wyplaci odszkodowanie (kwote bezsporna) osobie poszkodowanej. Widziales z pewnoscia > kiedys formularz zgloszenia szkody z OC. Na 100% jest tam miejsce ba okreslenie sposobu > wyplaty odszkodowania, a nie lista ASO do wyboru. > Nie rozumiem czemu wyplate calego naleznego odszkodowania Janowi Kowalskiemu okreslasz mianem > patologii. Bo ubezpieczenie OC ma pokryć koszty naprawy pojazdu a nie nowego akumulatora. To co jest obecnie uznaję za patologię. Takie mam zdanie, nie musisz się z nim zgadzać.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> tak... Ci robili u siebie. I co z tego? Czy każdy musi znać się na samochodach i przeprowadzić > wywiad dotyczący jakości wykonanej naprawy? W Polsce? jak najbardziej.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Nie, nie będzie - nadal należy się rekompensata za utratę wartości pojazdu. Zresztą o naprawach w > ASO to chyba bym nie chciał pisać... Utrata wartości to jedno, a oryginalność to drugie. Nie widzę nic nieoryginalnego w wymianie pogiętego błotnika lub plastikowego zderzaka.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Jakbym nie robił auta w ASO, to pewnie bym Ci uwierzył. Tak się składa, że jednak naprawiałem auto > w ASO i elementy przez nich naprawiane wyglądały nie lepiej niż po mojej garażowej naprawie > (innego auta). No i ja położyłem lakier lepiej - nie było przynajmniej nierówności z powodu > źle przygotowanej powierzchni. > > kolizja w starym samochodzie zmniejszy znacząco jego wartość przy sprzedaży. Pisałem o profesjonalnej naprawie. Wiele aso odstawia naprawy blacharskie u czesia w stodole, do takich z blacharką się nie jeździ.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Ale to jest tylko i wyłącznie poszkodowanego wybór, do którego ma prawo, że woli mieć gorszą jakość > naprawy, jego strata tutaj, a zysk gdzie indziej - gdzie wyda resztę kwoty. Wybór jest po > stronie poszkodowanego i tak stanowi prawo. I dopóki tego prawa nie zmienia to takie problemy będą z odszkodowaniami.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Swoje czarnowidztwo opierasz, mam nadzieje, na własnym doświadczeniu > Bo ja np. ostatnim razem ogarnąłem temat w jakieś 8 miesięcy, a w dodatku zasądzona suma była mocno > zbliżona do tego co oczekiwałem i całkowicie odmienna od tej którą proponował ubezpieczyciel > Wytłumacz mi jeszcze, po co miałbym sie udawać z wyrokiem do komornika. Myślisz ,ze ubezpieczyciele > są niewypłacalni Pisałeś o sprawcy, a nie ubezpieczycielu. A 8 miesięcy to kosmos w porównaniu z naprawą w aso, która trwa dwa tygodnie, a w tym czasie jeździsz autem zastępczym. Sam widzisz, że mamy różne pojęcia na temat łatwości i przyjemności. Ty bujasz się po sadach 8 miesięcy, do mnie przyjeżdża laweta i samochód zastępczy, po dwóch tygodniach przyjeżdża naprawione auto a kierowca zabiera samochód zastępczy.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> T.U. Krzak nie zatrudnia blacharzy i lakierników, zatem? Zapłaci aso za naprawę.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> Nie rozumiemy się. > Mam wgniecione drzwi. Ubezpieczenie powinno pokryć mi równowartość tej naprawy zgodnie ze sztuką. > Tylko tyle, i aż tyle. W praktyce kwota bezsporna starcza na 1/3, może 1/2 takiej naprawy. > Akumulator mogę kupić sobie zamiast prostowania drzwi, i nie jest to żaden wałek. Ale mam dostać > ubezpieczenie które umożliwi mi naprawę auta. To jest właśnie patologia a nie normalność. Normalnością jest odszkodowanie za wgniecione drzwi na naprawę wgniecionych drzwi. Nie naprawiasz drzwi - nie dostajesz kasy na akumulator.
-
Walka z ubezpieczycielem , wielki początek .
> oczekujesz liczby? > nie rozumiesz, że ja odpowiadałem na posta kogoś innego, nie pisząc o konkretnym przypadku? > apropos Twojego czarnowidztwa. > znam prawnika, który specjalizuje się w szkodach komunikacyjnych (czy też innych pokrewnych > oszustwach) takie sprawy prowadzi i wygrywa. problem, że żeby walczyć, trzeba na początek > zainwestować i mieć czas. ale to są normalne sprawy do wygrania. Ależ ja wiem, że to są sprawy do wygrania. Zauważam tylko, że nie nie są to sprawy łatwe. Trzeba mieć rzeczoznawcę, prawnika i trochę poczekać. A w temacie, to jesli samochód ma 8 lat i warty jest 15 tyś, to stłuczka w postaci błotnika i lampy naprawiona nawet za 2 tyś zmniejszy wartość pojazdu znikomo. Dalej będzie wart 15 tyś. ... średnio.