Zawartość dodana przez Toost
-
Mój subiektywny test - Toyota Auris Hybrid
> obecny dupowóz jest dla mnie wystarczająco przyjemny > bla bla bla póki co wjeżdżanie do podziemnych jest zabronione dla LPG a nie dla zwykłych benzyn z > wyśrubowanymi normami Jak bym miał garaż w domu to wolał bym wjeżdżać na elektryku i taki auris by mi pasował.
-
Bezczelność handlarza
> Trochę sam sobie przeczysz, bo jeśli sprzedawcą jest ASO to powinno im zależeć na nieposzlakowanej > opinii, więc nie rozumiem czy sprzedaż auta za trochę wyższą kwotę jest warta tego dymu. A w > necie wszystko rozchodzi się migiem. Teraz, 10 lat temu jeszcze nie bardzo.
-
Mój subiektywny test - Toyota Auris Hybrid
> ale po co? > niepraktyczne Ale przyjemne. Auris ma być mały, ekonomiczny i umożliwiać wjeżdżanie do podziemnego na akumulatorze, żeby nie smrodzić.
-
Mój subiektywny test - Toyota Auris Hybrid
> ja nie mówię, że to niezbędne, tylko że przyjemne. dla mnie No kupuj ferrari
-
Bezczelność handlarza
> O historii z gradobiciem dowiedzialem sie pozniej, nieficjalnie. > Pracownik przy pomiarze zaczal mi cos tam fultac o normach fabrycznych... > Wysmialem goscia. Na szczescie nie zdazylem jeszcze wplacic zaliczki > Fapu nie informowalem.Nie mam czasu ani ochoty kopac sie z koniem. To nie chodzi o kopanie. Piszesz maila lub list do szefa marketingu, że chciałeś kupić fiata w tym i tym salonie, ale z przykrością stwierdziłeś, że oszuści chcieli Cię oszukać i sprzedać Ci samochód malowany jako nowy. Znasz nr vin i jak by "palili Niemca" to można łatwo sprawdzić. Niestety zmuszony byłeś pójść do uczciwego sprzedawcy innej marki. Napisał bym dla zasady nie spodziewając się oczywiście reakcji.
-
Mój subiektywny test - Toyota Auris Hybrid
> na 3cim > na 4tym 3,1 W tego typu aucie to zbędne. Moją renówką 1.2 co ma do setki chyba z pół godziny, a od świateł do świateł jadę tyle co najszybsze ferrari.
-
Bezczelność handlarza
> pamiętam jak w latach 90-tych obowiązywały kontygenty na auta. Dziadek zwiózł z Niemiec po obcierce > ale takiej porządnej kilkumiesięczną fiestę z budą ala warzywniak. Auto od ręki zostało > zakupione przez dealera- ciekawe czy jako auto serwisowe to potem latało czy do ludzi poszło Trochę inne czasy były. Pamiętam bo ojciec kadeta kupował to jak gra w podchody była.
-
Bezczelność handlarza
> znajomek miał corollę z salonu jako nówkę, po kilku latach auto chciał zmienić i wystawił na > sprzedaż. Dowiedział się wtedy, że auto było "robione" . Sam jeździł i nigdy dzwona nią nie > miał, zawsze serwisował w ASO w którym kupił. > W efekcie skończyło się tak, że salon odkupił po cenie rynkowej auto > Bodajże w Turbokamerze był przypadek kupna nówki Peugeota z ASO. Auto miało brzydki zwyczaj zjadać > opony i z półosiami miało problemy. Z opinii rzeczoznawcy wyszło jak drut, że auto powypadkowe > i podwozie nie trzyma wymiarów- ciekawe jak się to skońćzyło W normalnym kraju odszkodowanie spowodowało by bankructwo oszusta, u nas jest jak jest.
-
Bezczelność handlarza
> Kilka dni o malo co nie kupilbym w pewnym salonie nowego bravo... po gradobiciu.jak sie pozniej > okazalo, panowie nie zdazyli zabezpieczyc kilku egz, FAP nie wyplacil odszkodowania i trzeba > bylo zrobic i wypchnac. Pod miernikiem cuda na dachu i masce wyszly. I co powiedzieli? Normalnie w szoku jestem. Myślałem, że takie wałki to odchodziły lata temu i że tacy "dilerzy" poumierali już z głodu. Normalnie sprawa do sądu. Mam nadzieję, że powiadomiłeś centrale fiata o próbie oszustwa?
-
Bezczelność handlarza
> taaak jak 1 tutejszy kolega kilkanaście lat temu ,gdy wchodziły w.w auta kupił wypasionego Golfa 4 > prosto z salonu,po kolizji z autobusem po oględzinach Rzeczoznawcy okazało się ,że wstawiana > była ćwiartka tylna > noffffka z ASO Kilkanaście lat temu tak, teraz już nie bardzo.
-
Poszukiwania
Szkoda, że nie szukasz kombiaka, bo właśnie kolega sprzedaje corolkę 1.6 vvti. Pewna sztuka.
-
Bezczelność handlarza
> mialem auto, bezwypadkowe, ale zderzaki malowane w roznym czasie, Pan stwierdził, że nie możliwe > aby same zderzaki byly malowane a zreszta nawet jak były to auto jest pokolizyjne, bo inaczej > sie nic nie maluje. Dodał równierz, ze on 30 lat jeździ i nigdy zderzaków nie malował. Także > są znawcy i im sie nie przetłumaczy. Takiemu się wskazuje najbliższy salon, tam są samochody bezkolizyjne.
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> i właśnie ja mało kręcę zoomem, stad zastanawaiam się nad czymś bez zoomu. Dobry pomysł? > prz lupce 3-9 zazwyczaj używam 6, czasem 7 więc? Mam burris fullfild II 3-9x40. Przefokusowałem tak, że od ok 12-15m do 40m widać ostro, ustawiłem powiększenie na 9 i nie ruszam.
-
kątownik gumowy
Będzie zdrowo furkotać na wietrze
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> Ale to kwestia ostrzelania, nie wierzę by taki gość w pamięci liczył te radiany... Wystarczy znać wysokości poszczególnych figurek i popatrzeć między iloma kropkami się zawierają Jak wyobrażasz sobie ostrzelanie bez prawidłowego oszacowania dystansu?
-
Kontrola drogowa + pies
> Obawiam się, że nie masz racji. > Gdyby było jak mówisz to np.: w żadnym wypadku nie byłoby programu "Gliny" gdzie w nocy Policjanci > jeżdżą po mieście nieoznakowanymi samochodami bez mundurów i wyłapują podejrzanie wyglądające > samochody, robią czasami solidne trzepanie i przeszukanie. Parę razy był też pies skaczący na > fotelach. > Nie chce mi się szukać w ustawie o Policji ale myślisz, że Komenda Główna pozwoliłaby sobie na taką > samowolę swoich podwładnych w programie telewizyjnym? A kto im zabroni? Ludzie się ich boją jak ognia, a wystarczy grzecznie zapytać o powód zatrzymania.
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> O przypomniało mi się coś jeszcze. > Mianowicie obliczanie poprawek do naniesienia na krzyż mildot. > Czytałem o tym w tej samej książce, jakieś cholernie skomplikowane to było i dla mnie nie do > ogarnięcia - mildoty, radiany jakieś cuda gwiazdki.... Trzebaby na strzelnicę nosić ze sobą > kalkulator i pamiętać to wszystko. > Nie wierzę by ktokolwiek się w to bawił. > Olałem i reguluję krzyż do tego w co mierzę. A poprawki nanoszę na oko, korugując tak długo aż > trafię. Na zawodach masz jeden strzał a cel często o średnicy 1.5cm. Są tacy co patrząc tylko w lunetę bez kręcenia zoomem (pomiar odległości) potrafią trafić 38-39 na 40 wiewiórek.
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> Przy okazji może mi ktoś łopatologicznie wyjaśnić na czym polega błąd paralaksy? Czytałem o tym w > książce ale jakoś nie zrozumiałem do końca. To mocno rzutuje na celność? Jeśli patrząc w lunetę widzisz cały okrąg na krawędzi to znaczy, że patrzysz w środek i błędu paralaksy nie będzie
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> widać lupka padła. no cóż, życie. > Sposób na ustawienie lunety mamy niemal identyczny > planuję kupić jakąś prostą lunetkę, może PP albo Deltę + montaż jednoczęściowy. Zwróć tylko uwagę na jaki dystans jest wyostrzona. PP ma AO, ale mały DOCa jest zdaje się ustawiony na 30m i trzeba będzie go przefokusować. > Ma siedzieć na TX i chodzi mi po głowie właśnie wysoki. > Obecnie miałem niski ale... jakiś gumowy i trudno mi znaleść idealną pozycję. Co ciekawe strzelając > z HW 95 pozycja strzelecka przychodzi mi niejako z automatu - biorę karabinek i inaczej nie da > się złożyć > a tx z niskim jakoś tak trudno. Rozważ zakup regulowanej stopki. > Inna sprawa, że TX jest dość ciężki. > lupa tania bo strzelam dewastująco, nie przestrzeliwuję innych przestrzelin założenia są wojskowe > nie sportowe > mocno chodzi mi po głowie coś bez zooma. > np. 6x40 albo 4x40. Z drugiej strony fajnie mieć zoom ale stały bedzie trwalszy. > Zresztą ja mało kręcę wieżami. > i co podpowiecie? DOC, Leapers, PP
-
Cienka wylewka...
> Brak betoniarki chociażby. Nie zakładałem, że będę to robił sam. Poza tym jako licealista i > studenciak sporo na budowach pracowałem, ale raczej jako nosiciel, a nie bezpośredni > wykonawca. Więc dla mnie było to wylewkowe rozdziewiczanie. Poza tym napisałem, że > sumarycznie wyszło dobrze. No faktycznie bez maszyny losującej to nie betonowanie.
-
Cienka wylewka...
> No ja nie miałem takiego szczęścia. Szukałem wykonawców przez kilka tygodni, aż w końcu zrobiłem z > ojcem. Wynik dobry plus do dostateczny plus. > Gorszy tam, gdzie robiłem sam, ale dało się poprawić masą szpachlową, bądź wylewką samopoziomującą > laną w dziury. W sumie na poprawki wydałem może ze 100-150 zł, więc generalnie interes się > opłacił. Choć urobiliśmy się nieludzko - ale miało to znaczenie edukacyjne, więc nie żałuję. A co sprawiło aż taką trudność? Zrobienie wylewki to nie jest raczej wielka filozofia.
-
strzelcy podzielcie się swoimi spospobami na...
> ustawienie lunety. > Spadała mi skubana dwa razy jednego dnia i chyba dokonała żywota. > Na zoomie od 7 do 9 zaczyna pojawiać się mleko. > Kombinowałem z ustawianiem i doopa, ucieka mi ok. 5 cm w prawo i 3-5cm w górę na 25 m. > Kręcenie wieżami nie daje pożądanego rezultatu. > No i krzyż wyraźny jest tylko na 25-27 m - w pozostałych nastawach się rozmywa... > Lupka richter optic 3-9x50E. > Taka o: > Siedziała na TXie i niskim montażu. > Macie jakieś swoje wypracowane sposoby na ustawienie lupki? > Może już zgupłem i coś robię nie tak. > Bo jak nie to chyba trzeba czegoś poszukac... i chyba, no właśnie, Toost wiem, że pykasz z TXa. > Jaki masz montaż i czy próbowałeś wszystkich? Obawiam się, że lupka jednak dokonała żywota. Wygląda, że się w środku poprzestawiało i kręcenie wieżami nic nie da. Po kilku strzałach będzie celowała panu Bogu w okna. Proponuję nowe szkło. Ja na TXie mam BKL niski. Tylko musiałem gwinty na metryczne M5 przegwintować bo obecny BKL to już nie to co kiedyś. Jakieś gliniane teraz robią. A odnośnie ustawiania lupy to standardowo, najpierw ustawiam poziom. Przy BKL to łatwiejsze bo wkręcam poziomnicę i patrzą na coś płaskiego, np ramę okna. Żeby luneta nie prężyła to najpierw na szynę przykręcam dolne części montaży, kładę lunetę i lekko przykręcam górne obejmy. Ustawiam odległość od oka. Potem strzelnica, kartka A4 na 25 metr i strzelanie z leżaka. Osobiście wolę dwa zera. Przy 15J pierwsze zero wychodzi mi na 15tym, a drugie gdzieś na 25tym metrze. W ten sposób cele o średnicy kilku cm na dystansie od 12-30m mogę spokojnie brać środkiem krzyża, resztę koryguje w zakresie dwóch dotów.
-
Skrzyżowanie T , a pierwszeństwo
> Czy w tej logice zmieniłoby coś, gdyby na prawym pasie był namalowany taki znak i stał > odpowiadający mu znak pionowy? > Czy przywołany przepis o obowiązku zbliżania się do osi jezdni przy skręcie w lewo albo oznaczenie > pasów przy założeniu, że z kilku można skręcać w lewo wpływa na pierwszeństwo? > Czy jeżeli przed skrzyżowaniem samochody jechały tym samym pasem (niech będzie lewym) i jeden > pojechał szerszym łukiem drugi węższym i spotkały się wjeżdżając na ten sam pas za > skrzyżowaniem - to przyznasz pierwszeństwo temu z lewej? > Na jakiej podstawie w ogóle pierwszeństwo na skrzyżowaniu ma wynikać z którego pasa ktoś wjechał > (pytam o przepis)? Świetne pytania, sąd miał by pewnie zagwozdkę lub ubaw odpowiadając na nie. Ja powtarzam, skręcając w lewo z lewego pasa i waląc za skrzyżowaniem w pajaca skręcającego w lewo z prawego pasa nie przyjmował bym mandatu
-
Skrzyżowanie T , a pierwszeństwo
> Tu nie ma nic o pierwszeństwie. > A przepis jest tak archaiczny, że chyba pochodzi z czasów, gdy był tylko jeden pas ruchu. > Bo oznacza zakaz skrętu w lewo z innego pasa, niż skrajnie lewy (nawet jak kilka ma strzałkę do > skrętu w lewo). Do skrętu w prawo analogicznie. > Podobnie bezsensowny jest art. 16 ust. 4 > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.. > Czy Twoim zdaniem oznacza to zakaz poruszania się każdym innym pasem, niż skrajnie prawy - za > wyjątkiem skrętu w lewo. Pominąłeś słowo "możliwie". Ono pozwala jechać lewym pasem nie tylko w czasie wyprzedzania. Podobnie jest przy tym skręcaniu w lewo. Jest przepis o pierwszeństwie z prawej strony, którego się trzymasz jak tonący brzytwy, ale można też nie przyjmować mandatu i poczekać co powie sędzia. A ten może pamiętać tej, jak to określiłeś,archaiczny przepis i skręcaniu i stwierdzi, że pojazd skręcający z prawego pasa powinien jednak ustąpić skręcającemu w lewo poprawnie.
-
Zużycie oleju
> Już po wszystkim. Zapieczone pierścienie olejowe na trzech tłokach. > dranio Szkoda, że nie spróbowałeś najpierw patentu z naftą. Może obeszło by się bez rozbierania.