Zawartość dodana przez bizz
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Jak najszybciej leć na Policję i zeznaj wszystko to co tutaj. Już dawno powinieneś był to zrobić. > Czekasz aż Cię wkręcą nie wiadomo w co i będziesz musiał udowadniać że nie jesteś wielbłądem? ok, idę zaraz po pracy.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Ile razy trzeba Ci napisać że nie jesteś właścicielem i to on powinien zgłosić? ale on nie chce - a ja mam świadomość że tego nie zgłosił. I boję się co będzie jak ktoś ukradł tym autem paliwo, albo kogoś potrącił. Wiem, że nie jestem właścicielem. Ale jeśli nic nie wskóram u właściciela, to mam to olać i zapomnieć o swoich pieniądzach? Z kasą się jakoś pogodzę, ale będzie we mnie tkwiła niepewność o to, co ktoś z tym autem zrobił.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
X - właściciel auta Y - mechanik Y był w posiadaniu auta - stało u niego w warsztacie. Poinformował mnie, że X, który jest właścicielem, chce sprzedać to auto. Wręczyłem mu (Y) zaliczkę 500 zł, umawiając się na naprawienie samochodu. Wziąłem jako zabezpieczenie dokumenty i jeden komplet kluczy. Minęło ok 10-14 dni. Mechanik dał znać że auto naprawione i że umówi mnie ze sprzedającym na dopełnienie formalności. W niedzielę podjechałem sprawdzić czy z autem wszystko w porządku - stało na parkingu pod blokiem niedaleko warsztatu. W poniedziałek mechanik zadzwonił i zapytał mnie czy zabierałem auto bo go nie ma. Nie zabierałem, więc zadzwoniłem do właściciela, poinformować, że auto zniknęło. Ten oddzwonił we wtorek z informacją że był na Policji ale nie mógł zgłosić kradzieży, bo nie był w posiadaniu pojazdu, a jedynie jest właścicielem. Dziś jest środa - mam gnębić właściciela o kasę z zaliczki i oddać mu dokumenty, czy iść na Policję i zgłosić że samochód który chciałem kupić zniknął?
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Pytanie kto jest formalnie właścicielem pojazdu aktualnie - co wynika z dokumentów? > Liwek do tablicy - Twoje zdanie? Według dokumentów aktualnie właścicielem jest pan X.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
Robią się z tego jaja. Chyba pójdę na Policję od razu, bo śmierdzi to strasznie. Zaliczkę, przekazanie kluczyków i dokumentów załatwiałem z mechanikiem - pana X w ogóle przy tym nie było. Dlatego wziąłem papiery, bo dałem 5 stów i chciałem się jakoś zabezpieczyć. Pana X znałem z widzenia z tego warsztatu, więc nie widziałem w tym nic złego. Teraz wychodzi na to, że X może mnie oskarżyć o przywłaszczenie, mechanik powie że on tylko pośredniczył i nic nie wie, a ja zostanę w czarnej d...e
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> a. zaliczkowałeś na piśmie z protokołem przekazania kluczyków i dokumentów z wpisana data i godziną > oraz informacja o przyjęciu kasy przez sprzedającego? > b. była spisana umowa kupna-sprzedaży gdzie X sprzedaje auto Tobie? ewentualnie mechanik Y > poświadczy warunki na jakich wpłacałeś zaliczkę (przegląd, uzupełnienie OC itd)? > Moim zdaniem też X kombinuje, żeby nie dostać po dupie z UbezpFundGwaranc... ;-( > Ponieważ piszesz, że Tobie przekazał jedne kluczyki i dokumenty auta to uważaj, żeby Ciebie nie > wrobił w kradzież/próbę przewłaszczenia/rozporządzania cudzym mieniem bez zezwolenia... itp Nie było nic na piśmie. Nie sądzę żeby mechanik cokolwiek poświadczył, on się teraz czuje głupio że nas skontaktował. Wystraszyłeś mnie z tym wrabianiem... Pytanie co teraz zrobić, zawsze wychodziłem z założenia że najlepszym wyjściem jest uczciwość.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> jak nie chce o niech nie zgłasza, a jak też dokumentów nie chce to do kosza tyle, że wtedy jestem 5 stów w plecy. A mam jakąś tam nadzieję, że gówniarze pojeździły i skończyło im się paliwo gdzieś na środku drogi i Policja je zawinęła. W aucie był ok. litra benzyny według mechanika.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> a nie lepiej oddać gościowi kluczyki i papiery, a kase pisałeś że i tak masz jak od niego > wyegzekwować ???? tak jest najprościej, ale on nie chce. Twierdzi, że to ja powinienem zgłosić, bo to ja byłem posiadaczem w danej chwili.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> To auto miało kosztować 500PLN a w zasadzie 400, bo stary właściciel musiał jeszcze opłacić > przegląd > Może po prostu je złomiarze zawineli Miało kosztować 500 zł plus koszt naprawy, przeglądu i OC. Ok. 1000 łącznie. Złomiarze raczej nie, samochód był w idealnym stanie blacharskim, bez grama rdzy czy wgniotek. Odkupiony został od I właściciela, nawet mam w posiadaniu fakturę zakupu z salonu Fiata. Dlatego go chciałem, bo wyglądał na naprawdę zadbanego.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Nie bardzo rozumiem jak właściciel miał zrobić przegląd skoro nie miał kluczyków i dokumentów. Ale > nie rozumiem też dlaczego właściciel miałby trudności ze zgłoszeniem kradzieży. > Natomiast do zawarcia umowy sprzedaży pojazdu nie jest konieczna forma pisemna. Miał to zrobić ze mną, po naprawieniu. Samochód został naprawiony (w czasie naprawy kluczyki były u mechanika), później odebrałem sobie klucze i czekałem aż pan właściciel będzie miał czas dopełnić formalności - podjechać na przegląd, ubezpieczyć i podpisać ze mną umowę - ale auto zdążyło zniknąć. Zaciekawiłeś mnie - mogę kupić samochód bez umowy pisemnej?
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> A masz oba kluczyki od auta? Przejedź się po okolicy i poszukaj auta. Idź na policję i zgłoś sprawę > zobaczysz co Ci powiedzą. Ale wydaje mi się że jak nie jesteś oficjalnie właścicielem to nawet > nie przyjmą zgłoszenia. > A ile auto miało kosztować? > Co do Pana X to obawiam się wcale nie był na policji bo auto nie ma OC i możne się okazać że > dostanie większa kare za brak OC niż auto było warte i dlatego tak kombinuje i kłamie. To taka > moja teoria. Auto to Cinkuś z 1997 roku, kluczyk był tylko jeden - tzn. trzy sztuki na jednym kółku, ale jeden od drzwi, drugi od stacyjki, trzeci od baku. Auto miało kosztować 500 zł plus koszt naprawy hamulców i przeglądu oraz ubezpieczenia. Szacowałem że max 1000 zł, dlatego dałem mu połowę.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Do gościa co jest właścicielem (i to jemu rozumiem zapłaciłeś) i powiedz, że Ty nie jesteś > właścicielem i żeby on zgłaszał i że chcesz być po zgłoszeniu (pójdziecie razem), zobaczysz > czy zacznie się wywijać, jeśli tak, to znaczy że coś kręci, powiedz typowi żeby oddawał kasę, > którą zaliczkowałeś samochód (500zł), jeśli też zacznie się wywijać, powiedz że Ty zgłaszasz > próbę wyłudzenia kasy. Tak chciałem zrobić, ale on nie chce ze mną iść. Wywija się permanentnym brakiem czasu. A że chcę być w porządku, to chyba sam to zgłoszę - po prostu boję się, że jakiś gówniarz nawywija tym samochodem.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
Człowiek uczy się całe życie, więc podzielę się z Tobą swoją wiedzą: należy przerejestrować samochód w ciągu 30 dni, ale nie ma żadnych konsekwencji za nie dopełnienie tegoż obowiązku, to raz. Policja nie zabiera dowodu i nie daje mandatu, to dwa. Przetestowane kilkanaście razy, to trzy. Rejestruję tylko samochody o których wiem, że nimi pojeżdżę dłużej niż pół roku. Reszty zwyczajnie mi się nie chce, a auta zmieniam często. Chociaż ostatnio kupiłem Sienę, którą zawsze uważałem za synonim brzydoty samochodowej, w pięknym turkusowym kolorze , chciałem na niej zarobić i tak mi się dobrze jeździ że jeżdżę chyba 4 miesiąc. Oczywiście nie przerejestrowana, ciągłość 7 umów bodajże, ubezpieczona, z ważnym przeglądem. Nikt się podczas kontroli nie czepiał, ale to też może być kwestia bycia miłym dla władzy i nie generowania niepotrzebnych problemów swoim zachowaniem.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Chwila skoro formalnie w kwitach właścicielem jest X to jakim cudem umowa miała być podpisana z Y? zamotałem. wszystko z X.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Kto był odpowiedzialny za auto w momencie kradzieży? Wg mnie to kluczowe znaczenie. Bo jeśli Ty > zabrałeś auto to można uznać że je pożyczyłeś i Tobie ukradli. Ale jak to mechanik był > odpowiedzialny za auto (bo stało koło warsztatu więc nie wiem) i miał coś naprawić to auto > ukradli mechanikowi. > Ale jak dla mnie to coś tu śmierdzi. No śmierdzi na kilometr, mechanika znam od lat, nieraz mógł mnie oszwabić na większą kwotę i to kilkukrotnie, zawsze był w porządku. Ale pan X mąci jak cholera. Wczoraj twierdził, że był na Policji zapytać czy takie auto brało udział w jakimkolwiek zdarzeniu rejestrowanym przez Policję, typu kradzież, wypadek, itp. Powiedzieli mu że nie - ale jakim cudem postronnej osobie udzielili informacji? Mogą tak? Nie miał przy sobie żadnych dokumentów, nawet umowy na której widnieje on jako właściciel, bo ja to mam.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> To X to mechanik czy właściciel? Boś zamotał strasznie... X - mechanik Y - właściciel Zapłaciłem Y, naprawiał X, umowa miała być podpisana z Y, ale nie zdążyliśmy bo auto ktoś zawinął. Formalnie na ostatniej umowie jako właściciel widnieje X. Podobno na Policję ma zgłosić kradzież osoba, która była w posiadaniu pojazdu, a nie właściciel, nie przyjęli od X zgloszenia. Ja jestem posiadaczem dokumentów i kluczyków, samochód stał w miejscu w które odstawił go mechanik - pod blokiem, obok warsztatu, 8 km od miejsca mojego zamieszkania i 4 km od miejsca zamieszkania X. Kto powinien zgłosić kradzież, X czy ja?
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
> Dlaczego? Z tego co napisałeś - kupiłeś samochód i tobie go ukradli. Nie kupiłem - zapłaciłem za sprawne auto z przeglądem technicznym i na takie czekałem. Nie podpisałem umowy kupna-sprzedaży, wpłaciłem zaliczkę na poczet sprawnego pojazdu.
-
kradzież samochodu - trochę skomplikowane...
W dużym skrócie, mam nadzieję że jasno opiszę sytuację: Byłem u mechanika (X) ze swoim autem, a że wiedział że szukam taniego pierdzidełka, pokazał mi Cinquecento od wspólnego znajomego (Y) - na sprzedaż. Auto w dobrym stanie, za grosze, spodobało mi się. Ponieważ Y jest handlarzem, nie dziwił mnie brak OC i przeglądu. Uzgodniliśmy, że kupię auto pod warunkiem zrobienia hamulców, zrobienia przeglądu i opłacenia OC. Dałem mu 5 stówek - na tyle się umówiliśmy, ale powiedziałem że umowę podpiszę dopiero jak będzie przegląd, żebym mógł tego samego dnia opłacić OC na siebie. Mechanik zrobił auto, czekałem aż X zrobi przegląd, ten jakoś zwlekał, po czym wczoraj dostaję telefon od tegoż mechanika czy zabierałem samochód. Wyjaśniając jeszcze: od X wziąłem dokumenty i kluczyki, nie poruszałem się autem tylko zostawiłem je pod blokiem obok warsztatu. Auta oczywiście nie zabierałem, zostało skradzione spod bloku. Zadzwoniłem do pana X jako prawowitego jeszcze właściciela i tu się zaczęły schody, bo on nie chciał zgłosić kradzieży tłumacząc że to ja jestem posiadaczem, a to się liczy, a nie prawo własności. Podobno był dziś na Policji i chciał zgłosić, ale policjant mu powiedział, że tylko osoba będąca w fizycznym posiadaniu pojazdu może zgłosić jego kradzież a nie właściciel. Auto nie było w niczyim posiadaniu, dokumenty miałem ja, kluczyki ja, według umowy włascicielem pozostawał pan X, auto stało pod blokiem i czekało na formalności. Jutro wybieram się na Policję zgłosić kradzież, ale to raczej dbając o skórę pana X, bo jak ktoś coś nawywija samochodem bez OC, to jemu dobiorą się do skóry. Pytanie, czy mnie na Policji nie wyśmieją - ani ja właściciel, ani świadek... Jedynie stratny jestem 500 zł, ale to sobie już ściągnę z pana X jakoś... Bać się czegoś?
-
Jazdy próbne - różne warunki
żeby jeszcze dołożyć do pieca "ubiorowego" - zarówno ja, jak i kumpel od GT3, czy jeszcze jeden - posiadacz nowej Insignii - często zaopatrujemy się w ciucholandach... Za grosze można dorwać fajny ciuch, który nie będzie kopią marketowego shitu... i jeszcze jedno - ten od GT3 jeździ do pracy parę km na kilkunastoletnim, podrapanym, masakrycznie brzydkim rowerze - bo lubi.
-
Jazdy próbne - różne warunki
> ludzie, których stać na nową X5 nie ubierają się w CCC i Cary jasne, ale sadzisz 1 - kumpel, jeździ 3 letnim 911 turbo, ubiera się w pobliskim centrum handlowym, głównie Reserved, itp. 2 - gość ze wsi obok, znam go bo korzystamy z usług tego samego elektronika samochodowego - ma kilkanaście samochodów, max 2 letnich, m.in. właśnie X5, CLSa, Gallardo i Porsche GT3. Ubiera się dobrze, schludnie, ale marki max typu Wrangler, Levis, C&A Mam też kumpli, którzy jeżdżą 10-letnim Audi A6, a na dźinsy wydają 1500 zeta. Nie ma kompletnie żadnej reguły...
-
Da się przerobić zwykły przełącznik na impulsowy?
> Nie przerobisz, ale jak masz miejsce w puszce, to TO powinno rozwiązać problem. a podłączenie wymaga rocznego przygotowania praktycznego czy to ogarnę?
-
Da się przerobić zwykły przełącznik na impulsowy?
Mam w domu gniazdka Ospel, model AS - pytanie dotyczy konkretnie tego: Ospel AS Problem w tym, że muszę spędzić kilkadziesiąt sekund za każdym razem jak chcę otworzyć/zamknąć żaluzję. Nie da się przerobić tego włącznika na impulsowy, tak jak np. szyba kierowcy w samochodzie? Dotknę i zjeżdża, dotknę znowu - zatrzymuje się, itp. Zakup innego przełącznika nie wchodzi w grę, ten jest na widoku, w jednej ramce z 3 innymi przełącznikami.
-
benzyna w dci - co się wydarzyć może?
> nie nie będzie, ja to MJTD Fiata zrobiłem na poczatku tak samo...jeździ tak to jest, jak człowiek jeździ na codzień innymi autami Praktycznie od roku jeżdżę Pb+LPG, wczoraj wziąłem żony auto, miałem ciężką przeprawę od rana w pracy, jak wracałem to jeszcze głowa pełna kombinatoryki, co tu dalej zrobić, jakoś machinalnie wziąłem do ręki pistolet i nalałem... a zawsze mnie to bawiło, jak można być tak durnym... swoją drogą mogliby zrobić jakieś zabezpieczenia.
-
benzyna w dci - co się wydarzyć może?
> Czym prędzej zakupić Orlen Platinum Moto 2T (półsyntentyk do dwusuwa) i zalać w stosunku > 1:250-1:300. Jak wyjeździsz ćwierć baku, to dolej do pełna ON. I się nie stresuj, nic się nie > powinno stać. a teraz bez żartów mi napisz ile tego zalać na 50 litrów, bo dopiero się obudziłem i liczę od 10 minut co chwilę z innym wynikiem
-
benzyna w dci - co się wydarzyć może?
> zawsze w takiej sytuacji możesz dolać oleju 2T. poprawi smarowanie układu wtryskowego właśnie mi tutaj odradzali...