Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

danielei_punto

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez danielei_punto

  1. > Ale akurat X-trail ma całkiem sprawny napęd. To nie CRV. CR-V nie ma nawet prześwitu. Ale w przypadku SUV-ów i tak ciekawą ofertą byłby IMO samochód z napedem na przód, mechanizmem różnicowym o zwiększonym tarciu i reduktorem (albo przynajmniej skrzynią z dodatkowym przełożeniem "pełzającym") - w wiekszości zastosowań taki napęd w połączeniu z prześwitem w granicach 20 cm dałby komfort poruszania się po drogach gruntowych, na podjazdy i zjazdy na których geometria nadwozia nie jest przeszkodą, też wystarczy. Inna sprawa że taka kompletacja jest słaba marketingowo - napęd na cztery koła (nawet jeśli to jest sprzęgło wiskotyczne pomiędzy osiami i dwa otwarte mechanizmy różnicowe do tego) lepiej działa na wyobraźnię potencjalnych kllientów, nie musi być skuteczny.
  2. > Mówimy o Dacii, która jest starym Renault, a nie o ciekawych, dalekowschodnich pomysłach. Ale fakt, że coś bazuje na starej technice od Renault (z naciskiem na słowo "starej") nie jest wadą - w przypadku budżetowego pojazdu jest to nawet zaleta, szczególnie tam, gdzie Renault jest marką popularną. > Mogą. Chodzi o to, że są auta tanie i proste, a także tanie i skomplikowane. Oczywiście, że > know-how + temperatura to rzeczy najważniejsze...ale naprawdę...to wymaga tylko chęci i > kultury technicznej Chęci nie ma z definicji. Dlatego np. usunięcie skutków drobnej szkody parkingowej w przypadku Dacii Duster kosztowało 800 zł - a kolejno odkrywane ślady działalności mechaników pochłonęły trzykrotność tej kwoty, zanim auto wróciło do stanu, w jakim serwis powinien je wydać. > Racja, ale z cenami przesadziłeś Ani trochę - dla przykładu porządne zabezpieczenie podłogi Toyoty Auris (tej poprzedniej) to jakieś 60 roboczogodzin. 150 zł za roboczogodzinę plus materiały... I to jest całkiem dobra cena za usługę, która jest wykonana solidnie i na kilka lat spokojnie wystarczy - korzystniejsze cenowo oferty wymagają ogromnej wiary w cuda. > To najlepiej zrobić to samemu. A może po prostu samemu zbudować auto? Jak się postaramy, będzie jeszcze lepiej. > No dobrze, a po jakim aucie będącym alternatywą dla Dacii można się spodziewać cudów? Przede wszystkim jeśli nie musimy myśleć o dodatkowym zabezpieczeniu antykorozyjnym, to automatycznie mamy wiekszy budżet. Zabezpieczanie auta przed korozją we własnym zakresie to zajęcie tylko i wyłącznie dla hobbysty czy miłośnika konkretnego modelu, w przypadku pojazdu użytkowego jest to zwyczajnie nieracjonalne. Zeby nie być gołosłownym to mam spore doświadczenia z Dacią Duster i uważam, że na swój sposób jest to fajne auto - sam bym go nie kupił własnie ze względu na poważne problemy z korozją. Gdyby to samo auto było oferowane w takiej samej kompletacji ale z porządnym zabezpieczenie antykorozyjnym, to bym się mocno zastanowił - byłbym w stanie zaakceptować wyższą cenę zakupu za święty spokój po zakupie, ale w drugą stronę to nie działa,
  3. > Nie o to pytam. Chciałbym wiedziec ile to jest po gwarancji? W przypadku wielu aut producenci nawet nie ukrywają takich informacji - mówi się o przebiegach typu 200 czy 250 kkm dla konkretnego silnika. To i tak jest informacja mało precyzyjna, bo w sumie 200 kkm zrobione w dwa lata po autostradach i 200 kkm zrobione w 10 lat po mieście to trochę co innego - ale fakt, że trwałość poszczególnych komponentów aut (w tym silnika) jest zaplanowana, raczej nie podlega dyskusji.
  4. > no to kupuję SUVa, bo ma większy prześwit i napęd 4x4. > Ale SUVy 4x2 to nie rozumiem po co są Sporo SUV-ów ma taki napęd 4x4 że równie dobrze mogłoby go nie być, bo niczego on w praktyce nie zmienia. W takiej sytuacji wersja z napędem na przód ma również większy prześwit - czyli lista zalet jest dokładnie ta sama, a cena zakupu zapewne niższa.
  5. > Zniszczenia są tym większe, im bardziej skomplikowany samochód. Niekoniecznie - to też zależy od tego, jak bardzo ktoś się przyłożył do zaprojektowania samochodu. W tanich autach często elementy plastikowe bywają "jednorazowe" - i nawet przy najwyższej staranności mogą się połamać przy demontażu. Ogólnie nie ma reguły poza jedną: w aucie, które zostało fabrycznie porządnie zabezpieczone antykorozyjne tego rodzaju problemy mogą się pojawić co najwyżej przy naprawie powypadkowej. > Samochód można zabezpieczyć antykorozyjnie we własnym zakresie. Można, ale nie warto. To jest kilkadziesiąt roboczogodzin pracy warsztatu (i przez tyle czasu zablokowane jedno stanowisko) - i to pracy dość upierdliwej. Stąd też koszty wyrażane w kwotach cztero-pięciocyfrowych, i do tego trzeba jeszcze wierzyć, że warsztat uczciwie wykonał swoją pracę, a nie poszedł na skróty - bo po wszystkim i tak nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Oczywiście jest sporo warsztatów oferujących zabezpieczenie antykorozyjne za kilkaset złotych - ale to jest tylko poprawa samopoczucia właściciela i działa to na zasadzie placebo: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, a że pod tym czymś czarnym czym wysmarowano podwozie korozja rozwija się w najlepsze to już zupełnie inna kwestia. Tanio i prosto można próbować zabezpieczyć nowe auto woskiem do podwozi natryskiwanym pistoletem i potem powtarzać to co roku - lepsze to niż nic, ale cudów też się spodziewać nie można. Podsumowując to wszystko: prościej i taniej jest kupić auto, gdzie producent zrobił co do niego należy i zabezpieczył swój produkt przed korozją, niż na własne życzenie pakować się w kłopoty.
  6. > Wyplenić się nie da, ale opłaca się to robić...po prostu. Akurat się nie opłaca. Doświadczenia mam takie, że przy tego typu naprawach zniszczenia poczynione przez naprawiających nadwozie pod względem kosztów nierzadko przekraczają wartość tej naprawy. Prościej i taniej jest kupić coś, co po prostu jest zabezpieczone przed korozją na tyle dobrze, żeby w okresie amortyzowania się zakupu nie mieć do czynienia z tego rodzaju problemami.
  7. > Zamiast rabatow wyblaganych w salonie obnizaja ceny. Teraz w polaczeniu z wyprzedaza rocznika robi > sie ciekawie... Raczej zrobiło się nieciekawie. C5 tylko z jednym silnikiem i bez automatu, C4 cactus z ze skrzynią ETG wyłącznie w jakiejś wersji limitowanej okrojonej z wyposażenia, itd. Ktoś decyzyjny chyba oszalał - taką "fantastyczną" ofertę to mogą sobie wetknąć głęboko...
  8. > Każdemu może się zdarzyć . Mnie bardziej ciekawi w takim przypadku czy będą naprawiać, czy > wymienią na nowy? U mnie po 8 kkm naprawiali - ale to było parę lat temu. Inna sprawa, że naprawa trwała pół roku.
  9. > Natomiast nie rozumiem żalu i rozgoryczenia które wylewa kolega Daniel, nie wiem czym auto mu > podpadło, z tego co opisywał nic u mnie nie miało miejsce Mnie bawi to, że wszystkie te problemy, które w internecie u nikogo nie występują jakoś w ASO nie wzbudzają zdziwienia - są wyśmienicie znane. Choćby ta rozwarstwiająca się plastikowa szyba w klapie bagażnika - podobno to od słońca. Woda w reflektorach też jest niby standardem, nawet na to powołał się importer odmawiając wymiany reflektorów w ramach gwarancji (mimo że w zimie od środka na kloszach osadzał się szron). Przecierająca się tapicerka w autach poliftowych to też żaden ewenement - materiał jest tandetny i tyle: o ile sprawę oparcia niszczonego przez pas bezpieczeństwa da się rozwiązać definitywnie, to siedzisko fotela niszczy się z zadziwiającą regularnością. Rdzewiejące fabryczne amortyzatory Sachs, z których po pewnym czasie zaczyna wyciekać olej to norma. Pękające nakładki klamek to też standard - serwisy autoryzowane temat wyśmienicie znają. Podobnie jak psujący się mechanizm rolety szklanego dachu, okresowo powracające defekty elektryczne mechanizmu składania lusterek, itp., itd. O błyskawicznie wycierających się plastikach już nawet w tym kontekście nie warto wspominać. Ten samochód jest zwyczajnym bublem po prostu - silnik jest dosyć przyzwoity, skrzynia biegów (mam automat) jest dość prosta i ma tylko 5 biegów ale też działa całkiem zadowalająco - i tyle pozytywów: cała reszta nawet w Dacii byłaby powodem do rozczarowania. O Dacii wspominam nie bez przyczyny - "jakość" zabezpieczeń antykorozyjnych jest dość podobna, a nawet spawy są równie niechlujne i byle jak zasmarowane masą uszczelniającą. Ale przynajmniej poszycia tapicerskie w Dacii są trwalsze.
  10. > Miałem 1.8 Exe - dołożyłem LPG i zapewniam - jeśli nie masz zrytego beretu i nie oczekujesz jakości > auta klasy premium - będziesz zadowolony. Raczej tylko wtedy, jeśli ma się na prawdę minimalne wymagania. Ja Civicem zastąpiłem w 2010 Fiata Stilo - z pewnością nie był to ani segment premium, ani też jakoś wyjątkowo bezawaryjne auto, ale w praktyce była to zmiana na gorsze - i różnica n a minus jest na prawdę widoczna. Równolegle z Civicem używam Citroena C4 - prawie równolatka (kupiony raptem kilka miesięcy później - ale ze względnu na większą niezawodność przejechał w tym czasie ponad dwukrotnie większy dystans). Jakościowo te auta dzieli po prostu przepaść, na niekorzyść Hondy oczywiście.
  11. > Jaki masz przebieg? Ktory rocznik (polift ?) 49 kkm, to jest 1.8 Executive z automatem - rocznik 2010. Gdyby nie nieplanowane przestoje to powinno być teraz jakieś 120 kkm. > I tak sie zastanawiam czy "atrakcje" o ktorych pisales dopiero przede mną czy jednak poprawili w IX > wiele wad? Z tego co oglądałem, to boczki drzwi są jeszcze bardziej delikatne w IX niż w VIII, bo już w salonie potrafiły być poobcierane. Poza tym trudno powiedzieć - np. w Civicu VIII nie można w ogóle dotykać szybki zegarów, niczym - bo ją trwale uszkodzisz , w IX z oczywistych względów nie próbowałem - trzeba by trochę pojeździć, żeby to stwierdzić. Ogólnie poziom tandety w VIII jest nieprzyzwoicie wysoki. Na plus jest na pewno napęd - silnik jest w sumie taki totalnie nijaki, ale z automatem zapewnia akceptowalne osiągi paląc przy tym nadspodziewanie mało. Wysokie spalanie pojawia się tylko w korkach, no ale to jest kwestia oczywista - poza tym w trasie przy równej jeździe (nawet takiej głupiej - tj. z włączonym tempomatem) da się spokojnie zejść poniżej 6l/100km.
  12. > to jest auto zadaszone, samobieżne i tanie. a wypakowanie 100l bagażnika na chodnik "ewentualnie" w > razie czego. to strata 60 sekund życia. Fajnie, że lepiej ode mnie wiesz, co ja wożę w bagażniku i ile czasu zajmuje wyciągnięcie tego a potem odtworzenie stanu sprzed tego zamieszania. Ja to oceniam na trochę więcej czasu. > tak samo musisz wypakować bagażnik, jak chcesz się dostać do zestawu naprawczego koła w > klasycznym FWD Do koła zapasowego - tak. Do zestawu naprawczego - nie. > co się częściej zdarza? Na pewno częściej zdarza się wywalanie wszystkiego z bagażnika w celu uzyskania dostępu do silnika w aucie które ma silnik pod bagażnikiem niż w aucie, które ma silnik po przeciwnej stronie nadwozia. > co więcej: pokaż mi assistance które naprawia silnik na miejscu. to nie aston martin. tu przyjecie > laweta i do zobaczenia w najbliższym aso. Ale przed transportem do ASO być może pan laweciarz zawinszuje sobie oględziny komory silnikowej (pan z assistance Hondy po zgłoszeniu niemożności uruchomienia auta sprawdzał poziom naładowania akumulatora, poziom oleju, do tego zrobił zdjęcie (!) komory silnika - sam przyznał, że nie ma to żadnego sensu, ale musi tak robić) - a wtedy na dzień dobry masz wywalanie wszystkiego na zewnątrz po to, żeby zaraz upychać to spowrotem. > tak tak... tyle ze twingo to pełnoprawne i praktyczne auto. gdzie należy rozważyć aspekty > praktyczne, cenę i parametry jezdne vs Panda, a nie fakt umiejscowienia silnika, dla samej > zasady. Fakt takiego a nie innego umiejscowienia silnika świadczy o tym, że postawiono na oryginalność kosztem praktyczności - i to właściwie wyczerpuje temat, bo na dowodzenie że czarne jest białe szkoda czasu.
  13. > o kurde, ale argument. raz w roku na przegląd trzeba będzie wyjąć płyn do spryskiwaczy i torbę > sportową. dyskwalifikacja do zakupu. Oczywiście. Auto miejskie to zadaszone samobieżne pudło, ma być funkcjonalne i tanie. Rozumiem tego typu rozwiązania w samochodzie, gdzie priorytetem są osiągi, czy nawet tylko spektakularny wygląd - ale w samochodzie miejskim te aspekty nie mają akurat żadnego znaczenia - natomiast to, że np. w razie przyjazdu assistance będę się musiał wypakować na chodnik, żeby był dostęp do silnika to poważny mankament funkcjonalny. Mając do wyboru to coś i np. Pandę nie widzę sensu brania Twingo pod uwagę - podobnie jak nie kupiłbym pralki, do której pranie wkłada się przez podłogę.
  14. > Problem w > tym jest ze od kilku lat, a nawet od początku produkcji VIII generacji w moim bliskim > otoczeniu są eksploatowane swa samochody z tymi silnikami, mają po 200tyś nalotu z czego jeden > w gazie i wcale nie sa takie wadliwe jak piszesz Samochód nie składa się tylko z silnika, a cała reszta jest mocno nędznej jakości. Np. ostatnio zauważyłem że plastik tylnej klapy ulega biodegradacji i trzeba będzie sporo powymieniać - wycenę z ASO będę miał dopiero po długim weekendzie. Ogólnie jest to dość charakterystyczne dla tego auta, że wiele elementów ma trwałość papierowej chusteczki - na fotelach nie należy siadać, kierownicy nie wolno dotykać, itd. itp. - wtedy jest szansa że samochód jakoś po ludzku będzie wyglądał. > po za tym po co kupować cos co szybko traci > na wartości ? Bo kupujesz używane auto, starsze niż trzy lata, więc tę utratę wartości wziął na siebie w zasadzie pierwszy właściciel. Nie widzę sensu w płaceniu więcej za obiektywnie gorsze auto - a tak właśnie jest w przypadku Civica. > a honde sprzedam z satysfakcją. Ja swoją będę sprzedawał jesienią - ale co do satysfakcji to się zgadza, bo to jedno z gorszych aut, jakie w życiu miałem, więc perspektywa pozbycia się go musi wzbudzać pozytywne uczucia.
  15. > Eee, trochę to śmieszne co mówisz. I tak Grzebia w bagażniku żeby go posprzątać. Zwykle wożę w bagażniku trochę gratów, szczególnie w tym aucie, którym zazwyczaj jeżdżę po mieście. Pomysł, że miałbym to wszystko wyciągać i gdzieś przekładać z okazji np. przeglądu wydaje mi się dosyć absurdalny - na tyle, że rozważając zakup takiego miejskiego wozidła Twingo skreśliłbym z miejsca właśnie z tego powodu. BTW. nie znam w mojej okolicy ASO Renault gdzie spontanicznie przy okazji przeglądu sprzątano by wnętrze auta, o bagażniku nie wspominając.
  16. > Nigdy nic nie robiłem przy żadnym silniku. Co mnie to interesuje? A ja nie widzę powodu żeby przy byle wizycie w ASO mechanik miał grzebać w moich rzeczach znajdujących się w bagażniku - a w tym Twingo wszystko z bagażnika trzeba wyjąć. Gdyby w pełni funkcjonalny bagażnik był z przodu to OK, ale tak jak jest teraz to raczej słabo przemyślane rozwiązanie.
  17. > Wierzę, ale ja nie potrzebuje szatana na drodze tylko samochód który będzie bezawaryjnie jeździł > jak najdłużej W takim razie takiego Civica nawet kijem bym nie tykał - jest tandetny, kiepsko poskładany, wykonany z kiepskich materiałów i dość zawodny. Psuć się potrafią dość zaskakujące elementy. Ceny egzemplarzy używanych są absurdalnie wysokie jak na to co te auta sobą przedstawiają, więc pomysł kupna takiego samochodu tym bardziej nie ma sensu - można kupić coś, co traci szybciej na wartości, przy tym samym budżecie będzie młodsze i prawie na pewno mniej problematyczne. Równolegle z Civicem mam okazję użytkować Citroena C4 młodszego raptem o 5 miesięcy od mojego Civica - jeśli chodzi o niezawodność i komfort to porównanie jest dla Hondy druzgocące. Do tego wszystkiego podobno jest to pojazd dość lubiany przez złodziei - sam nie miałem okazji doświadczyć jakichś atrakcji z tym związanych, ale w ASO z którego korzystam wspominano o paru autach klientów, które zostały skradzione.
  18. > Nie mam powodów by nie wierzyć mechaniorowi, do którego odstawiłem samochód, bo takie gadanie > przecież nie leży w jego interesie (jakby mi wymienił płyny i świece to zarobiłby przecież > więcej). To akurat jest trudne do oceny, bo być może zwyczajnie nie chciało mu się wykonywać tych dodatkowych czynności za parę groszy więcej. A powód, żeby mu nie wierzyć, masz jeden, ale za to dobry - i sam o nim wspomniałeś.
  19. > Może być Civic. Nie może. Przy Civicu w kwartał i 5 kkm lsta usterek byłaby dłuższa. Wiem - bo mam.
  20. danielei_punto odpowiedział odpowiedź w temacie Motokącik
    > Ale k.... 10k Ja rozumie ze mozna zarobić 2 - 3 k na potrzymaniu auta tydzień dwa na placu ale > bez jaj Mojego Wranglera JK dealer Toyoty odkupił za 82 kzł, po czym wystawił w komisie za 110 kzł - ogłoszenie było na Otomoto chyba przez trzy tygodnie zanim auto się sprzedało. Nie wiem oczywiście jaka była cena transakcyjna - margines na negocjacje był - ale to jest chyba w miarę standardowe podejście.
  21. danielei_punto odpowiedział odpowiedź w temacie Motokącik
    > ... nie spodziewałem się że komis przy salonie chce zaroibć 20% na używanym samochodzie... Jeśli to faktycznie 20% to znaczy że wycenili nieźle - zwykle spotykałem się z wycenami o ponad 30% niższymi od kwoty za którą potem auto wystawiono do sprzedaży...
  22. > Masa tego w Asia-Pacific - tam gdzie snieg... moze cos innego sypia. AFAIK nie ma wiekszym > problemow, ale to samo mozna powiedziec o mazda - wiem ze w EU ich rdza zarlo .... W > Asia-Pacific bylo pare przypadkow, ale nie tak powszechne jak w EU... W takim Wrocławiu w jedną noc potrafili 200 ton soli rozsypać na głównych ulicach... Ogólnie to fajnie mi sie tym autem jeździło, a problemy były trzy: 1. pękająca zabudowa skrzyni - wymieniłem w końcu na aluminiową roletę na własny koszt, 2. skrzypiące resory z tyłu - tutaj nie było dobrego rozwiązania, wszystkie patenty pomagały na chwilę i problem wracał, 3. rdza - i chodziło właśnie o ramę. W niespełna trzyletnim aucie wiele elementów przyspawanych do ramy trzymało się na słowo honoru, w ASO zalecili rozebranie samochodu, pospawanie wszystkiego i zabezpieczenie ramy przed korozją - sami się nie podjęli, bo za dużo kłopotu. Gwarancja oczywiście tego nie obejmowała.
  23. > Jest dobrze ale ... Ciekawe, czy w porównaniu ze starym poprawili jakość zabezpieczeń antykorozyjnych - w takim, jak ja miałem, kabina i skrzynia były nawet w miarę zabezpieczone (tzn. nie zdążyły zardzewieć jak nim jeździłem), ale rama Jeśli dalej jest tak samo jak w starym, to na nasze solone drogi to auto się nie nadaje.
  24. > Jeżeli producent mojego samochodu nie przewiduje wymiany oleju, to dlaczego mam to robić? Może dlatego, że skrzynia automatyczna może działać nieprawidłowo na przepracowanym oleju? Delikatnego szarpania dla przykładu przecież nie zareklamujesz w ASO na gwarancji bo zostaniesz odesłany w kierunku najbliższego drzewa z takim problemem.
  25. > Po co wymieniać olej w skrzyni, jeżeli nie wymaga tego producent? W przypadku takiej samej skrzyni biegów montowanej w autach różnych marek mogą być drastycznie różne zalecenia serwisowe - np. marka X zaleca wymianę oleju co 60 kkm, w przypadku marki Y jest to 100 kkm, a marka Z w ogóle nie przewiduje takiej czynności. Producent skrzyni biegów zakłada, że olej będzie okresowo wymieniany - ale jego zaleceń nie masz w instrukcji obsługi auta, tam są zalecenia producentów X, Y lub Z.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.