Zawartość dodana przez danielei_punto
-
Ford Focus FL
> Ot tak sobie wyładniał: Wiadomo, czy ST będzie miał taki sam przód? Dochodzi jeszcze opcja, że zostawią ten, co jest teraz , albo będzie coś nowego.
-
Mycie podwozia
> Wiec tak naprawde producent jest spokojnie przez ten standardowy okres 10 lat bezpieczny. Tu różnie może być: w ostatni piątek widziałem w serwisie Suzuki S-cross z rudymi zaciekami na podłodze - to nowy model, debiutował niedawno, przy takim tempie te dziury mogą się pojawić dość szybko. > I mozna sobie przyjezdzac do ASO z jakas > powierzchniowa (nawet dosyc gleboka) rdza i to zupelnie nic nie da. Ściślej to nawet TRZEBA z taką rdzą zgłaszać się do ASO (taka jest rola przeglądów nadwozia) - po znalezieniu takiego miejsca ASO naprawi to na nasz koszt pod rygorem utraty gwarancji na nadwozie.
-
Suzuki Swift 2004-2006 Info potrzebne
> bzdury opowiadasz... Roczny/dwuletni Swift z wykwitami na zgrzewach przy progach i na podłodze bagażnika to żaden rodzynek - więc możesz sobie wierzyć w krasnoludki/niezardzewiałe dziesięcioletnie Swifty czy cokolwiek równie fantastycznego, ale sugerowałbym jednak powstrzymanie się przed dawaniem wyrazów tej łatwowierności w wątku, gdzie ktoś zadaje w miarę konkretne pytanie.
-
Suzuki Swift 2004-2006 Info potrzebne
> - Rdzewieje to ? To Suzuki, więc wiadomo, że tak - przy aucie w takim wieku o jakim myślisz brak śladów korozji oznacza, że te zostały zamaskowane.
-
Accord VII - ładny strup
> Rdza dziś jest na porządku dziennym w każdej marce. W każdej to może i nie - ale nie uważam też, żeby Honda akurat w tym względzie jakoś szczególnie źle wypadała, IMO mieści się w przyzwoitej średniej.
-
Korozja mocowań fotela... czym potraktować..?
> 2. pomalować - ale czym, jakiś konkret? Coś co by z rdzą dobrze reagowało, hammerite czy co? Loctite 7500, na to antykorozyjny podkład epoksydowy.
-
Polecam test Mazdy 3 i Focusa w Motorze
> Ile srednio tym bedzie jezdzil Kowalski? 5lat-7lat nic nie skoroduje przez ten czas. W poprzedniej Mazdzie 6 na dziury w tylnych błotnikach starczyły 3 sezony zimowe, więc nie mów "hop".
-
Gwarancja na nowe auto
> Mówisz że lepiej nie mieć obrotu na częściach i nawet minimalnego przerobu na serwisie? Zależy, jakie są normy czasowe i stawki za roboczogodzinę - czasem wychodzi, że lepiej nie zarobić niż stracić
-
Suzuki X-90
> Najbardziej interesuje mnie zabezpieczenie przed korozją, Słabe - jak na Suzuki przystało. > napęd 4x4 i ogólna awaryjność Poza nadwoziem jest to równoletnia Vitara - i chyba to auto byłoby praktyczniejsze.
-
Gwarancja na nowe auto
> No bez jaj. Dokonanie naprawy gwarancyjnej nie może powodowac automatycznej utraty gwarancji.. Oczywiście, że może - parę lat temu wrzucałem nawet na AK skan pisemka od importera z informacją, że podzespoły wymienione w ramach gwarancji nie są już objęte "ogólną" gwarancją na cały pojazd i obowiązuja zasady jak przy zakupie takiego podzespołu.
-
Gwarancja na nowe auto
> Gwarancja perforacyjna działa tylko wtedy kiedy element jest lakierowany fabrycznie i nie był > naprawiany, więc naprawa w ASO nic nie daje. Daje to tyle, że za jakość naprawy odpowiada to konkretne ASO - trochę łatwiej jest wyegzekwować ewentualne roszczenia od ASO, ale tylko trochę. > Czyli innymi słowy - mam tylko 3 a nie 12 lat gwarancji na nadwozie. > Prawda?? Z grubsza to prawda - chociaż pewnie można by znaleźć jakieś wyjątki, to zasadniczo praktycznie tak to wygląda. Ogólnie to przestałem się przejmować gwarancją producenta jakiś czas temu - wiele z niej nie wynika w sytuacjach praktycznych. Bardziej od warunków gwarancji warto się IMO skupić na przeprowadzeniu rozpoznania czy konkretny model nie ma jakichś problemów bądź to właśnie z przedwczesnym korodowaniem, bądź też potencjalnie kosztownych popularnych usterek. Takie podejście wyklucza oczywiście zakup nowości rynkowej
-
Do czego służy SUV??
> Nie. Lampy w zderzaku umieszczano w samochodach z kołem zapasowym na tylnej klapie oraz z tąże > klapą otwieraną na bok zamiast do góry. Z dwóch powodów: > 1. W przypadku koła na klapie (zwłaszcza umieszczonego asymetrycznie) kąt widoczności tylnych > świateł byłby za mały - koło zasłania. > 2. Po otwarciu klapy światła z jednej strony byłyby niewidoczne. > Światłom przeciwmgłowym i cofania to nie przeszkadza ale pozycyjne oraz kierunkowskazy (awaryjne) > muszą być widoczne w każdych warunkach. Z tą teorią jest coś nie tak - mam dwa samochody z kołem zapasowym na tylnych drzwiach otwieranych w bok. Jeden świateł na zderzaku po prostu nie ma - zintegrowane światła tylne są umieszczone na narożnikach karoserii. Drugi ma zdublowane światła - w zderzaku i na nadwoziu. W tych górnych (które faktycznie można zasłonić poprzez otwarcie drzwi bagaznika) są światła pozycyjne i stopu, natomiast w dolnych są kierunkowskazy, światło przeciwmgłowe tylne (w lewym) i światło cofania (w prawym). Obydwa samochody są z polskich salonów, jestem pierwszym właścicielem, więc mam pewność, że nie jest to kwestia jakichs nieautoryzowanych przerobek.
-
Suzuki 1.3 16V VVTI - dziwny problem z rozruchem
> W Punto pomagala zmiana akumulatora lub update sw, poniewaz pewna seria rozrusznikow pobierala zbyt > duzo pradu co powodowalo reset ecu. Spr u siebie spadki napiec, moze to ma jakies przelozenie > na zaplon > Co na to ecu, nie wywala bledow ? Sprawdzałem przy użyciu Torque Pro gdy taki problem wystąpił (nawet "na bieżąco" - jeśli przy pierwszej próbie uruchomienia były kłopoty i auto nie odpaliło, to przy kolejnych starałem się je monitorować). Nic - żadne błędy nie są rejestrowane.
-
Suzuki 1.3 16V VVTI - dziwny problem z rozruchem
> może warto zmierzyć, czy pompa dobrze pompuje po przekręceniu stacyjki. Rzecz w tym, że trudno to robić codziennie np. przez kwartał z nadzieją, że w końcu problem wystąpi - bo częstotliwość występowania nie jest duża i raczej mało przewidywalna. Zakładam, że nie obejdzie się tutaj bez wymian na chybił-trafił i celem jest to, by wytypować jakieś sensowne grono podejrzanych.
-
Suzuki 1.3 16V VVTI - dziwny problem z rozruchem
Pacjent to Suzuki Jimny 1.3 A/T z roku 2011, a problem jest rzeczywiście dziwny, bo - przede wszystkim - występuje sporadycznie. Między innymi dlatego trudno jest go "pokazać" w serwisie. Polega to na tym, że czasem trudno jest uruchomić auto. Rozrusznik kręci, ale nie ma zapłonu - albo słychać pojedyncze, nierówne "strzały". Zwyke w takiej sytuacji po kilku próbach samochód w końcu "zaskoczy" i odpali - czasem pomaga wciskanie pedału gazu przy kręceniu rozrusznikiem. Gdy w takiej sytuacji w końcu auto zostanie uruchomione, to można je zgasić i odpalic ponownie - wtedy już wszystko idzie gładko. Być może jakąś wskazówką jest to, że przy takich przedłużających się próbach odpalenia z wydechu czuć mocny zapach benzyny. Samo wystąpienie problemu jest mało powtarzalne - czasem zdarzy się np. dwa razy pod rząd, a czasem przez parę miesięcy jest spokój. Generalnie jakby częściej dzieje się to wtedy, gdy jest chłodniej - ale przy wyższych temperaturach też się czasem zdarza. W ramach walki z problemem na podstawie słownego opisu zjawiska w serwisie autoryzowanym wymieniono świece i kable WN - trudno powiedzieć czy to pomogło w jakikolwiek sposób, bo potem przez dłuższą chwilę był spokój, ale sam problem występuje na tyle nieregularnie, że pewności nie mam, czy był tu jakikolwiek związek. Podsumowując: co to może być? Zdaję sobie sprawę że diagnozowanie przez internet może się różnie skończyć, ale być może akurat ktoś się zetknął z takim zjawiskiem i jest w stanie jakoś ukierunkować podejrzenia
-
Accord VII - ładny strup
> Czytając twoje historie doszedłem do wniosku, że byłeś/jesteś posiadaczem największej > kolekcji padlin w historii motoryzacji. > Na szczęście są ludzie, których twój pech nie dotyka To raczej nie jest kwestia pecha - problemy o których wspominam, bardzo często sa problemami zupełnie standardowymi dla konkretnego modelu, ja się po prostu nie wstydzę przyznać, że w moim aucie też występują. Uważam, że w takiej sytuacji to producent powinien się wstydzić, a nie ja. Ogólnie to chętnie bym wymienił Civica na jakieś inne auto, tylko nie mam za bardzo pomysłu, co by to mogło być, żeby się z deszczu pod rynnę nie wpakować. Z lokalnym serwisem Hondy przynajmniej już się jakoś dogaduję po tych trzech latach. Poza tym dużego ciśnienia na zmianę auta też nie mam, bo nie jest to mój jedyny pojazd.
-
Accord VII - ładny strup
> Pokaż tą rdzę dookoła klamek Nie mam fotki, bo oddając auto do serwisu nie wiedziałem o problemie - pękła mi znowu ta plastikowa nakładka na klamkę (standardowa usterka w FK2): Oddałem auto do ASO, bo oprócz klamki do wymiany jest podświetlana listwa progu i łożyska McPhersonów z przodu - auto jest już po gwarancji. Przy demontażu klamki okazało się, że cała kaseta klamki przesuwając się lekko w otworze w drzwiach poobcierała blachę i od środka jest tam korozja - poprosiłem o rozebranie drugich drzwi i tam było to samo. Problem jest typowy - na civicklubie był opisywany w jakimś wątku o zabezpieczeniu przed korozją. W ASO mają to wyczyścić, zabezpieczyć podkładem antykorozyjnym i pomalować drzwi - a przy okazji klamki mają zostać zamontowane tak, żeby kasety sie nie przesuwały. Całość ma kosztować 1000 zł, co uważam za rozsądną wycenę, zważywszy na to, że mam lakier trójwarstwowy, więc dla lakiernika troche bardziej kłopotliwy. Ogólnie jest to zwykłe niechlujstwo fabryki - podobną sytuację miałem z tylnymi lampami - te części, które są w błotniku, nie były zamontowane stabllnie i pobdzierały lakier z górnej krawędzi zderzaka , też trzeba było to poprawić. Podobnie jak zabezpieczenie antykorozyjne podwozia, bo robiły się pęcherze i się łuszczyło.
-
Hyundai Tucson do oceny albo inny SUV
> Wnętrze jest większe - jest więcej miejsca na nogi. Gorzej w przypadku bagażnika - ale i tak będzie > ciut lepiej, niż w Almerze. Tucson jest mały w środku - kiedyś się do niego przymierzałem. Wówczas jeździłem Fiatem Stilo i tam w kabinie było zauważalnie więcej miejsca (a z tyłu, po odsunięciu kanapy maksymalnie do tyłu, miejsca na kolana było nawet duuuużo więcej). Właściwie jedynie pod względem szerokości wnętrza te samochody były rozmiarowo podobne. Wspominam o tym, bo pamiętam, że spad kiedyś również miał Stilo - więc da mu to jakiś obraz.
-
Hyundai Tucson do oceny albo inny SUV
> Wpadł mi w oko Hundai Tucson. Ten samochód nie będzie w środku większy od Almery.
-
Accord VII - ładny strup
> Na przykładzie tego ostatniego którego wyżej opisałem dochodzę do wniosku, że 10 letni Accord ma > solidne problemy z rdzą Oczywiście, że ma - w ASO wystarczy przejści sie po hali napraw i na przykładzie aut wiszących na podnośnikach widać, jak pordzewiałe sa te "nierdzewiejące" auta: Honda sprzed 2008 roku bez śladów korozji to raczej rodzynek a nie standard. Sam w swoim Civicu (2010) będe musiał naprawiać przednie drzwi - rdzewieją dookoła klamek. Jeśli szukasz dziesięciolatka, to IMO zapomnij o Hondzie i ogólnie o Japończykach, europejskie marki (nie wszystkie) są lepiej przed korozją zabezpieczone. Cuda to znajdziesz tylko na Autokąciku , w rzeczywistości o to trudniej...
-
Myjnie bezdotykowe
> No jest, problem, jeśli tak właśnie się dzieje. Ja oczywiście myślałem o wyidealizowanym świecie, > gdzie każdy każdego informuje i robi swoją robotę tak jak należy. Gdzież bym śmiał zarzucać > komuś oszustwo. W Polsce? W sumie to sytuacja jest delikatna, bo - znając życie - gdyby dealerzy informowali o tym zupełnie otwarcie, to pewnie niczym niezwykłym byłyby np. żądania udzielenia rabatu w wysokości 90% wartości auta. Ogólnie to posiadanie auta "nietkniętego ręką lakiernika" wydaje się być pragnieniem dość powszechnym - gdy w rocznym aucie chciałem w ASO pomalować maskę (odpryski po kamieniach) to w serwisie mieli obiekcje, bo "jak będę auto sprzedawał, to malowana maska może zniechęcać potencjalnych kupujących". Ale zamiatanie sprawy pod dywan rodzi pewne problemy, których sam miałem okazję doświadczyć.
-
Myjnie bezdotykowe
> Obecnie szanujące się firmy zajmujące się logistyką samochodów mają w pełni wyposażone lakiernie, > więc... ... problem jest dalej, bo gdybyś jednak zechciał po kilku miesiącach skorzystać z gwarancji na powłokę lakierniczą, to okaże się, że tej gwarancji nie masz: "auto było gdzieś malowane", dokumentacji naprawy w autoryzowanym warsztacie nie dostałeś, więc... Nie jest to przypadek wyssany z palca, przerabiałem coś takiego na własnej skórze.
-
Sprzedaz Dacii w PL +13%...
> IMO to jakiś fakap producentów Niektórzy producenci zabezpieczają auta lepiej, inni gorzej - nawet w obrębie tej samej marki różne modele wypadają różnie pod tym względem. Kupienie auta, które szybko rdzewieje jest trochę strzałem w stopę, jeśli to auto ma być dłużej używane, bo nie ma na to jakiegoś sensownego środka zaradczego - poza może jakimiś radykalnymi działaniami które mogą się sprawdzić w niektórych przypadkach (ale to oznacza też dodatkowe, znaczące koszty - i poza sytuacjami "hobbystycznymi" raczej byłoby to absurdalne). Przy kupowaniu auta, które np. zostanie zajeżdżone w dwa lata problem nie ma żadnego znaczenia, jeśli samochód kupuje emeryt, który planuje, że będzie to jego "ostatnie auto", to wtedy dla odmiany jest to kwestia absolutnie priorytetowa. Mniej skrajne przypadki mieszczą się gdzieś po środku...
-
Sprzedaz Dacii w PL +13%...
> Ale co się stało w w/w przypadkach? Przerdzewiało coś na wylot? Urwało się? Odpadło? Pojawiły się > widoczne na zewnątrz ślady? Np. purchle na krawędziach drzwi, głęboka korozja elementów zawieszenia czy np. ramy. W Fordzie Kuga do momentu sprzedaży dwa razy wymieniłem komplet drzwi i klape bagażnika, Mitsubishi L200 pozbyłem się, bo zacząłem się obawiać, że auto może złamać się na pół - czy to wystarczy, czy jeszcze za mało emocji?
-
Sprzedaz Dacii w PL +13%...
> Co Wy wszyscy z tą rdzą? Od 20 lat nie widziałem rdzy na samochodzie. Zainteresuj się może jakimiś okularami Ja widziałem korozję już na kilkumiesięcznym aucie, czterolatek z korodującym tu i ówdzie podwoziem to żaden rodzynek na naszych zasolonych drogach. Z aut, które kupiłem jako nowe, szybko rdzewiało kilka - dla przykładu: Ford Kuga, Mitsubishi L200, Jeep Wrangler, Suzuki Jimny, Toyota Auris... Przez "szybko" rozumiem nie dłużej niż tak ze dwa lata od wyjazdu z salonu. Problem ogólnie jest dość powszechny, więc co najwyżej mogę się zdziwić Twojemu zdziwieniu. > Poza tym teraz i tak wszyscy dają na to 100 lat gwarancji. ... z której istnienia dokładnie nic w przedmiotowym względzie nie wynika - w najgorszym razie nie zrobią z tym nic i będzie niemiło, w najlepszym razie będzie miło i ślady korozji zostaną powierzchownie zamalowane do następnego razu (a źródło problemu pozostanie).