Zawartość dodana przez dranio
-
[MzAK] M4A3E8 Sherman "Easy Eight" - 1:35
Jak zwykle - fajny! dranio
-
Wrak po 100 kkm...
> ten drugi to Renault chyba Chyba odwrotne. dranio
-
Wrak po 100 kkm...
> Japończycy po prostu nie umieją robić diesli. Z tym bywa różnie. Toyota robi udanego diesla 1.4 D4-D, a Nissan 2.0 dCi. dranio
-
Kupno auta z komisu - wada ukryta
> Po prostu trzeba umiec rozmawiać z handlarzami i rozwiazywac ewentualne spory, jak wyżej pisałem > moi znajomi handlarze nie raz zwrócili jakas tam kase klientowi bez problemu. Tylko trzeba > pamiętać żeby do handlarza nie wyskakiwać z prawniczym bełkotem, bo prawo a handel to dwie > rozne sprawy. Nie uważasz, że problemu by nie było, gdyby handlarze byli uczciwi, tzn. nie próbowali oszukać klienta co do sprawności samochodu? dranio
-
Kupno auta z komisu - wada ukryta
> o tym jak rozwiazac ten problem sam wiesz ze albo się dogadają jak będzie grzeczny albo posłucha > "prawników" z AK i pieniędzy nie zobaczy nigdy Twoje słowa tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, żeby handlarzy omijać szerokim łukiem i tak samo radzić znajomym. dranio
-
Dla oglądaczy zdjęciowych...
> Mnie po prostu dziwia wypowiedzi niektórych osób które wręcz chcą by przebiegi były cofane. Np. w > tym wątku. Wlasnie taki wątek jak ten pokazuje ze dla Polaków trzeba liczniki cofać. Cały > wątek o przebiegu, zero konkretów. Prawdziwy (nie kręcony) przebieg jest pomocny przy ocenie stanu technicznego, bo znana jest średnia trwałość wielu elementów. Ty mówisz o stanie technicznym, ale to kolejny banał, bo nie podajesz w jaki sposób sprawdzić stan DKZ czy wtryskiwaczy. Za to jest magiczna formułka "jak w dobrym stanie, to brać i się nie zastanawiać". dranio
-
Dla oglądaczy zdjęciowych...
> A przy 90kkm masz pewność ze nic nie padnie? Wiesz jak to auto było użytkowane? > Zaleznie od użytkowania po 90kkm może być bardziej zniszczone niż po 290kkm (lub tu już może być po > wymianach - trzeba ocenic stan techniczny, a nie stan licznika). Chodzi o prawdopodobieństwo padu. Im większy przebieg, tym większe. Twoja rada przypomina uniwersalne rady handlarzy, którzy chcą jak najszybciej sprzedać samochód. dranio
-
Dla oglądaczy zdjęciowych...
> Pytanie jaka roznica czy ma 200 czy 300kkm ? A zapłacisz za ewentualne wymiany części napędu, czy zawieszenia? dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> A co w tym strasznego. Samochód daje mi się lubić i tyle... > Nie ma na świecie rzeczy i osoby (nie licząc najbliższych), która dałaby mi tyle i pokazała tyle co > samochody i motocykle. Nie pamiętam też przeżycia, które nie wiązałoby się z motoryzacją, a > było w moim sercu. Acha, nie zapominam też o skuterach. Sorry, > P301 nie jest masowy. Masowe są Focusy, Octavie, Astry itp. Dla mas P301 jest zbyt wieśniacki, mało > luźny, za brzydki i za mało w nim wyższości nad innymi. Ależ jest - do tego zrobiony tak, że oszczędności są widoczne. Nie wiem, co myślą masy. Nie jestem ani psychologiem, ani socjologiem. Jednak uważam, że w obecnych czasach śmieszna jest chęć wyróżnienia się wśród innych za pomocą masowego relatywnie taniego samochodu. Każdy kupuje to co mu odpowiada i na co go stać. Przypisywanie wyborom motoryzacyjnym (i to spośród masówki klepanej w setkach tysięcy sztuk) metafizycznych przeżyć to lekka aberracja - na szczęście niegroźna. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> Design ma jedną funkcję. Mówi do oczu. Albo mówi prawdę, albo kłamie, że coś jest dobre. Albo > kłamie, albo mówi prawdę, że coś jest złe. Nie lubię designu bo ma zbyt wiele wspólnego z > polityką - grą pozorów. > (...) > Pociągająca...może w aspekcie seksualnym tak, ale w aspekcie motoryzacyjnym to Mini jest górą. > Czepiam się opinii, które opisują samochód słowem "samochód". Czepiam się słowa "koszt", który jest > lekką manipulacją przy tym, konkretnym Peugeocie. Strasznie personifikujesz przedmioty, jakimi są samochody - do tego te bardzo masowe. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> Dzięki nowym klasom. Ale wśród kompaktowych flotowozów są coraz bardziej podobne. Bo to użytkowa rzecz i przy założeniu, że we wszystkich firmach produkujących samochody, stan wiedzy technicznej jest mniej więcej taki sam, optymalne rozwiązanie jest jedno. Zostają różnice stylistyczne. > A o ABS czy ESP słyszałeś? To poczekaj... Aaa, o to Ci chodzi. OK. > Octavia, Focus, Astra, Cee'd... Te są zbyt drogie. Zauważ, że Peugeot ma mocną pozycję np. w Iranie, Turcji, czy Afryce Północnej, a tam potencjalni masowi nabywcy nie są zbyt bogaci. > Bo trywializujesz proces powstawania samochodu. Piszesz "po prostu". Trywializuję, bo w dobie Unigraphicsa, CATII, czy ANSYSA oraz obrabiarek CNC nie jest to dzieło sztuki powstałe poprzez ręczne dopasowywanie każdego elementu. Oczywiście, projektowanie zabiera czas i co za tym idzie pieniądze, ale P301 nie jest kosmicznym inżynierskim wyzwaniem. > Jeśli kogoś nie cieszą samochody to nieważne czy kupi P301, Hyundaia Pony czy Insignię na gaz. Próbuję Ci uświadomić, że dla zdecydowanej większości nabywców samochody są produktem użytkowym. Oczywiście jednemu podoba się srebrna Octavia, a innemu czarna Alfa Romeo 159, ale po kilku latach bez żalu je sprzedadzą i kupią nowe, spełniające ich (nowe) kryteria - niekoniecznie odpowiednio nową Octavię i nową Alfę. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> Ten argument zdecydowanie odwiódł by mnie od zakupu tego samochodu z duszą Ja uważam, że taki samochód jest tak masowym produktem, że nie ma duszy, charakteru, czy czego tam jeszcze. Ma być w miarę wygodny (oczywiście, dla każdego znaczy to co innego), niezawodny i tani w eksploatacji. W imię ceny, ludzie często wybierają lakier bez dopłaty (np. czerwony lub biały), a autor wątku pisze o emocjach, radości z jazdy, wrażeniach, itp. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> Nie! Ponieważ to prowadzi do unifikacji typu zróbmy cały świat motoryzacji na platformie Golfa IV. > A to wyklucza konkurencję i jednocześnie postęp. Ja się z tym nie zgadzam bo samochody stają > się coraz bardziej podobne. A źródło szczęścia to różnorodność. Wierz mi, mówię to jako > właściciel 3 samochodów. Ależ samochody są różnorodne. W typowym miejskim użytkowaniu samochód klasy B zwykle poradzi sobie zdecydowanie lepiej niż duża limuzyna, z kolei limuzyna zwykle lepiej poradzi sobie na autostradzie. > Już nie. Teraz zalety i wady reguluje UE. Nie słyszałem, żeby UE zakazała produkcji samochodów z nadwoziami kombi, czy np. przyspieszających do 100 km/h szybciej niż 10 s. > Cóż, Twoje prawo, ale i Twoja strata. > Jestem przekonany, że wielu ludzi, którzy mają pieniądze na takie cudeńka też nie potrafią > prawdziwie się nimi cieszyć. Dla nich też liczy się cena...tylko im większa tym lepiej się > czują, ale w równym stopniu można im współczuć. Nie wiem, ludzkie wybory są różne, a ich powodów jest bardzo dużo. > To tylko pralki Candy? Są to ZWYKŁE samochody dla biedniejszych ludzi, którzy jednak chcieliby kupić nowy samochód, a na nowy tej wielkości (mniej więcej segmentu kompaktowego) ich nie stać. > Jeśli po prostu to po prostu zdobądź i podziel się ze mną zyskami. 1. Nie jestem producentem samochodów. 2. Dlaczego producent miałby dzielić się z Tobą zyskami? > I to wyklucza radość? Radość czy jej brak nie jest tu elementem decydującym - choć oczywiście nie jest zabroniona. Piszesz, że 301 to stary dobry Peugeot, bo ma takie, a nie inne zawieszenie, czy pracę lewarka biegów, itp. Jak myślisz, ilu z nabywców wie, jakie były Peugeoty 20 - 25 lat temu, nie mówiąc o tym, że będzie to istotny argument przy kupnie? dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> Wada nigdy nie będzie zaletą w chłodnej kalkulacji. Ale może być cechą, która coś powoduje, do > czegoś pasuje, coś wyraża. Samochodu bez wad nie ma więc podchodząc na zimno to nie warto w > ogóle cenić samochodu. Dlatego samochód musi swoimi cechami (+ i -) przemawiać... Samochód - jako przedmiot użytkowy ma mieć jak najwięcej zalet, najmniej wad i do tego korzystną cenę. Oczywiście, zwykle jest tak, że dla jednego coś jest zaletą, a dla innego to samo jest wadą. Dlatego są samochody z silnikami benzynowymi, wysokoprężnymi, mocnymi i słabymi, sedany, kombi, hatchbacki, zielone, czerwone, białe i srebrne. > ...i budzić u kierowcy sympatię. Ja po prostu chcę opisać z czego wynika to pozytywne odczucie, > porównać, nakierować i dać szansę zrozumieć. > Ale bazą do zrozumienia tego musi być po prostu wrodzona czy nabyta, czysta frajda z obcowania z > samochodem, techniką i całą otoczką podróżowania. Jeśli traktujesz samochód jak pralkę, nigdy > tego nie zrozumiesz bo nie poczujesz i będziesz musiał wierzyć w wizerunek, design, kolor, > cenę i rzeczy, które nie mają z motoryzacją nic wspólnego. Traktuję samochód z grubsza jak pralkę, czyli bardzo użytkową rzecz i nie wierzę w design, kolor i wizerunek. W cenę już tak. Może wierzyłbym, gdybym jeździł jakimś Ferrari z lat 1960., czy innym Gullwingiem. > Moje odczucia, które np. budzą nie są wirtualne, są prawdziwe, a mój wyraz twarzy to obiektywny > fakt. I odpieram Twój zarzut z całą stanowczością bo NIGDY nie powiedziałem ani nie napisałem, > że coś mi się podoba bo tak i od... się od mojego gustu. Zawsze staram się opisać skąd takie, > a nie inne odczucie. Piszę z czym mi się coś kojarzy, co nawiązuje do historii, co jest > ciekawe, odważne i dlaczego...bla bla bla. Moim zdaniem taki P301, czy inna Dacia Logan nie są ciekawe czy odważne; jest to po prostu próba zdobycia kolejnej rzeszy klientów, których dotychczas nie było stać na zakup nowego samochodu. Stąd mają wiele ograniczeń: słabe silniki, tanie materiały wnętrza, słabe zabezpieczenie antykorozyjne, itp. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
Kolejny Twój tekst, w którym z wad samochodu robisz zalety, bo do samochodu czujesz sympatię. Poza tym swoje subiektywne odczucia podciągasz do obiektywnych faktów. dranio
-
Peugeot 301 1.2 - test wakacyjny
> a jak z NCAP? Nie przewidzieli testów? Podobno słabo: GW dranio
-
Citroen Cactus z poduszkami na zewnatrz.
> zobacz jak wyglada szyba oraz jak wygladaja drzwi - jej sie po prostu nie da tam schowac Można zrobić listwę i podzielić szybę. Wiele samochodów tak miało. dranio
-
Citroen Cactus z poduszkami na zewnatrz.
Ciekawe jak będą wyglądały te poduszki po jakimś czasie i ile będzie kosztowała ich ewentualna wymiana w serwisie? dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Bzdura kompletna. Dobry kierowca w kiepskim aucie włączy sie do ruchu równie sprawnie jak słaby > kierowca w dobrym aucie. Auto z automatem i dobra trakcja wymaga jedynie naciśnięcia gazu. > Kiepskie auto z ręczna skrzynia wymaga dość zaawansowanej koordynacji rąk i nóg. Tej "zaawansowanej koordynacji" uczą na każdym kursie PJ i przeciętny człowiek nie ma z nią problemu. Gorzej jest z koncentracją i właściwym momentem naciśnięcia gazu. Zresztą, mam wrażenie, że wątek zdryfował w jakimś dziwnym kierunku, bo nagle okazuje się, że kluczowym parametrem dyskwalifikującym lub nie- samochód jest zdolność szybkiego włączania się do ruchu poprzez skręt w lewo z ulicy podporządkowanej. dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Piszesz o ruchu w mieście czy jakimś wyścigu? Bo jeśli samochód o porównywalnej mocy ale z przednim > napędem miałby się włączać do ruchu i nie dać rady się rozpędzić to według mnie chodzi o > wyścig a nie ruch uliczny i cały argument pogrąża ten idiotyczny wątek Pełna zgoda. Sprawne włączanie się do ruchu/ruszanie spod świateł zależy w głównej mierze od "sprawności" kierowcy, a nie od mocy czy rodzaju napędu samochodu. dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Ty masz serio jakieś problemy z czytaniem ? Pisałem wyraźnie nawet w poprzednim poście, ze jedni > bedą czekać na światła, a inni nie. Przeciętny kierowca czesto dlatego jest przeciętny bo ma > przeciętne auto. Jest przeciętny, bo ma przeciętne umiejętności - kilkanaście tys. km. rocznie głównie w ruchu miejskim, i jakieś dwa wyjazdy na wakacje. Nawet gdyby mu dać samochód RWD klasy kompakt z mocą przekraczającą 200 KM, jego umiejętności będą wciąż przeciętne, a co więcej sytuacja może paradoksalnie się pogorszyć, bo będzie mu się wydawać, że dzięki temu samochodowi może więcej. dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Ja nie pisałem o normalnym włączanie sie do ruchu lecz wpasowaniu sie w sznur jadących aut gdy sie > startuje z bocznej uliczki. Skręć koła wciśnij gaz do dechy na jedynce i pokaz nam na filmie > jaka masz trakcje. Uważasz, że PRZECIĘTNY kierowca będzie w ten sposób włączał się do ruchu? Toż to nieszczęście gwarantowane... dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Nie da sie robić tego w sposób pewny, bez ryzyka. Wciskasz zwykle gaz i koła mielą w miejscu. > Dlatego pisałem o skuteczności. Jedni bedą czekać na światła inni pojadą. Czasem jeżdżę po mieście Yarisem 1,3 i nie zauważam, żeby koła mieliły w miejscu przy włączaniu się do ruchu. Tworzysz jakieś dziwne teorie. dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> Niech szuka gdzie chce. Prawda jest taka, ze mały zwrotny i dynamiczny samochod jest w mieście > niezwykle skuteczny. Nie każdy te skuteczność wykorzysta rzecz jasna, ale nie każde auto jest > dla każdego. Tylny napęd oznacza bezproblemowa możliwość włączenia sie do ruchu z bocznej > uliczki gdy skręcamy w lewo a jedzie sznur samochodów. Bez czekania aż ktos sie zlituje. Nie da się tego zrobić samochodem z przednim napędem? Poza tym zwykle w mieście są światła, więc w pewnej chwili nie będzie tego "sznura samochodów". dranio
-
Nowe Twingo - pan gwóźdź
> I to jest piękny dowód na charakter tego samochodu. Emocje, strach, obawa. Wszystko to, co > nowoczesna, zunifikowana motoryzacja chce zabić i zastąpić syntetycznym, wirtualnym odczuciem. Jakie emocje powinien mieć przeciętny użytkownik tej klasy samochodu, jeżdżący głównie po mieście: odwożący dzieci do szkoły, jadący na zakupy do sklepu, czy do kina na film? A może powinien odczuwać strach, że nie poradzi sobie z samochodem albo, że nie dojedzie do celu? Moim zdaniem szukasz na siłę emocji i wrażeń tam, gdzie ich być nie powinno. To ZWYKŁY miejski samochód, a nie sportowy/luksusowy pojazd podkreślający status czy charakter właściciela. dranio