Zawartość dodana przez pilzner
-
Przewody hamulcowe
Doczytałem w instrukcji, że co 4 lata zaleca się wymianę przewodów hamulcowych i przewodów sprzęgła. Do wiosny chciałbym zmienić na pewno przewody hamulcowe. Czy firma HEL to dobry wybór? Kupiłbym np. taki zestaw. Te przewody chyba są w stalowym oplocie?
-
Wężyk od spryskiwacza
A wracając do tematu... Czy jest i ewentualnie gdzie się znajduje, coś takiego jak zaworek zwrotny? Mam wrażenie, że spryskiwacz z tyłu po dłuższym nieużywaniu (1 dzień) działa z jakimś opóźnieniem. Tak jakby z wężyka opadał płyn i przy uruchamianiu spryskiwacza najpierw musiał napełnić się cały wężyk. Z przodu nie ma takiego efektu.
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> ściągałeś już tapicerkę ? Napisz jak sie dostać do tylnego głośnika jak juz wymienisz, bo mam to > samo u siebie. Demontaż: - odkręcamy dwa wkręty krzyżakowe u dołu obicia; - wyciągamy gumkę z uchwytu drzwi i odkręcamy dwie śruby imbusowe; - wyjmujemy zaślepkę przy wewnętrznej klamce drzwi i odkręcamy widoczną pod nią śrubę imbusową; - przyciskamy mocno do drzwi pierścień pod korbką do szyby (ja wsunąłem między pierścień a korbkę płaski śrubokręt i przekręciłem o 90 stopni) i wyciągamy zawleczkę (ja zrobiłem haczyk ze starej szprychy i pomogłem małym śrubokrętem) i ściągamy korbkę a później pierścień; - zaczynając od dołu, mocno ale z wyczuciem, odciągamy boczek drzwi, który trzyma się już tylko na plastikowych kołkach i listwie przyszybowej; - odciągamy do góry boczek, żeby uszczelka przyszybowa wyskoczyła z blachy (w zasadzie dostęp do głośnika jest już w tej pozycji, ale głośnik jest na nitach i przy całkowitym demontażu jest wygodniejszy dostęp wkrętarką i nitownicą); - odpinamy cięgno klamki od uchwytu i odkładamy boczek na boczek; - rozwiercamy nity, odpinamy kabel głośnika i usuwamy głośnik (po tej operacji trzeba jeszcze usunąć resztki nitów, które zostaną w blasze - u mnie zostały); Montaż: - nitami 4,8 mm (nity 5 byłyby jeszcze lepsze, bo jeden pomimo zaciśnięcia i zerwania, wyszedł mi przez otwór) mocujemy głośnik i podpinamy kabel; - z boczku drzwi odpinamy listwę przyszybową (ja ją wysunąłem "do tyłu", bo bez jej odpięcia było mi ciężko nałożyć na krawędź blachy przy oknie) i mocujemy na dolnej krawędzi okna; - podpinamy cięgno do klamki; - wpasowujemy boczek na swoje miejsce zaczynając od górnej listwy przyszybowej i z wyczuciem przybijamy/dobijamy ręką; - dokręcamy wszystkie wkręty i śruby i montujemy zaślepki; - nakładamy korbkę, podnosimy okno maksymalnie w górę i ściągamy ją; - nakładamy zawleczkę na korbkę, nakładamy i ustawiamy odpowiednio pierścień oraz ustawiając korbkę tak, żeby na dołkach nam szybę grawitacyjnie "dokręcała" a nie "odkręcała" wkładamy ją na trzpień (na trzpieniu korby jest stożek i zawleczka sama nam wskoczy w odpowiednie miejsce); Wszystko... Zdjęć nie ma, bo nie miałem na to czasu. Opis może mocno laicki, ale sam chciałbym wcześniej taki przeczytać .
-
Wężyk od spryskiwacza
> Tak,i należy ją wsadzić cieńszym końcem(tym bez kołnierza) do peszela (a potem końcówkę Zrobione. Dzięki.
-
Wężyk od spryskiwacza
Dzięki za propozycję. Z tego co zaobserwowałem, to jest cała.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> Wg mnie winny jesteś tylko jazdy środkowym pasem gdy dostępny jest prawy. A winnym kolizji jest > gościu zmieniający pas na Twój. Ja nie jechałem środkowym, jechałem lewym. W chwili gdy auto przyczepiło się mi na tył, pas środkowy i prawy były zajęte. Na lewym było luźniej niż na środkowym, ale przede mną w pewnej odległości też jechały jakieś auta.
-
Wężyk od spryskiwacza
> Raczej nie jest oddzielnym elementem,w produkcji "przychodzi" z tym peszelem . Czyli ten peszel na końcu powinien mieć gumkę i ona u mnie się urwała? Czy gumka jest fabrycznie wsadzona w peszel i u mnie się wysunęła? Tak czy inaczej, muszę to jakoś sklecić.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> Dlatego mam dobrej jakości kamere. Nic nie udowodni O czym Ty piszesz? Wyciągasz jakieś bzdurne wnioski... O hamowaniu, blokowaniu pasa... Przede mną jechało inne auto, tak na 2-3 odległości auta, co było bezpiecznym odstępem przy aktualnych warunkach drogowych (zresztą to określenie jest bardzo szerokie). Z prawej strony jechały wolniej inne auta, a moja prędkość była wyższa niż dopuszczalna prędkość obowiązująca na tym odcinku. Gdzie tu widzisz blokowanie? Zapalenie się świateł stopu nie oznacza jeszcze hamowania, mój pojazd nie zwolnił a wręcz cały czas przyśpieszał. Gdzie tu masz hamowanie? To był typ, dla którego każdy pojazd w okolicy był zawalidrogą. Chciał mi zajechać drogę i "nauczyć", ale mu trochę nie wyszło. Pomimo swojego przekonania o mojej winie to nie on decydował o tym, by wzywać policję i pozostawił to mi. Uważasz, że gdybym to ja tu był winien to nie próbowałby dochodzić swoich praw? To ja w końcu uznałem, że nic się nie stało i koleś odjechał. Przypominam, że wszystko działo się na moim pasie, którego nie zdążyłem zmienić choć miałem taki zamiar. Typowe zachowanie cwaniaka a Ty rozwodzisz się nad tematem, jakbyś był przy całej sytuacji. Gdybyś czytał uważnie, to może zorientowałbyś się, że wątek nie jest o rozstrzyganiu winy a o ewentualnych późniejszych konsekwencjach zakończenia sytuacji w taki sposób. Żeby z poszkodowanego nie stać się sprawcą... Ja dowiedziałem się tego czego chciałem. Skoro telefony na policję są nagrywane, to mam wystarczający dowód na to, że nie uciekłem z miejsca zdarzenia. Oczywiście to tylko na wypadek, gdyby ktoś chciał zrobić ze mnie sprawcę, w dodatku takiego, który uciekł z miejsca zdarzenia... Zresztą zapewniam Cię, że w tej konkretnej sytuacji nagranie z auta jadącego z tyłu, nie byłoby dobrym pomysłem na udowadnianie czyjejś winy.
-
Wężyk od spryskiwacza
> 1)Ta gumka jest elementem tego połączenia To wiem, w końcu tam była. Pytanie tylko, czy ona fabrycznie jest odrębnym (luźnym) elementem. > 2)Jest łączony w tym miejscu No to tyle dobrze. > 3)Wsadzić najpierw gumkę do wężyka a dopiero potem końcówkę Czyli gumkę karbowaną częścią w ten opeszlowany wężyk? Zdaje mi się, że próbowałem tak robić i coś mi się nice mieściło... Ale może mało cierpliwy byłem.
-
Wężyk od spryskiwacza
Pomimo powrotu dodatnich temperatur, spryskiwacz tylnej szyby nie zaczął działać choć słychać pompkę. Sprawę opisywałem w tym wątku, ale wyleciał z powodów nietechnicznych. Teraz będzie technicznie. Zajrzałem pod maskę i okazało się, że w rejonie akumulatora mokro i rozłączył się/urwał/pękł wężyk do spryskiwacza z tyłu. Jeden element to wężyk z szarym króćcem, na którym jest gumka (zdjęcie 2), a drugi to jakiś wężyk w czarnym peszlu. 1. Czy ta gumka to się wzięła i urwała czy ona jest oddzielnym elementem? 2. Czy wężyk w tym miejscu jest rozłączalny i to się po prostu rozłączyło, czy się urwało? 3. Jak to połączyć? Z gumką niestety nie jestem w stanie tego wcisnąć i element daje się połączyć tylko bez niej z charakterystycznym kliknięciem. Spryskiwacz z tyłu działa, ale nie wiem czy gdzieś na tym łączeniu nie przecieka, bo naprawa odbyła się na parkingu bez udziału dodatkowych osób. 4. Jak zrobić, żeby było z gumką i dobrze ? Pchać na siłę aż się zatrzaśnie? Rozłączony przewód (nawet nie wiem czy tą gumkę poprawnie założyłem do zdjęcia). Gumka.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> Ja rozumiem twój tekst tak: > 3 pasy jedziesz lewym, blokując ruch, facet cię pogania a ty po hamulcach... No to chyba źle rozumiesz... > Nie obraź się ale > jakbyś na mnie trafił to by się skończyło nie tylko policją ... Nie jestem w stanie obrażać się na wszystkich piszących bzdury w internecie.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> (...) Ale tak to opisał, że już nie wiem, kim był "kontakt": ten, co był > przyklejony do zderzaka, czy też inny ktoś? Ja jadę lewym. Auto z tyłu jedzie za mną i zmienia pas na środkowy, wyprzedza mnie z mojej prawej strony i zjeżdżając przede mnie na lewy pas, ociera się swoim lewym bokiem (chyba tylne koło) o prawy przód mojego auta. Ja chciałem zjechać na pas środkowy, ale odpuściłem w związku z rozpoczęciem takiego samego manewru przez jadącego za mną.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> Jeśli sie zgłosi to powiesz że zatrzymaliście się i ustaliliście że oboje jesteście winni. Wg mnie > dałeś ciała bo winny jest ten który ma Cie po prawej stronie (czyli zjeżdżający z lewego pasa > na środek). Nie bardzo Cię rozumiem... Chodzi Ci o to że to ja byłem winny czy o to, że nie byłem winny i odpuściłem? Jeśli chodzi o kwestie mojej winy, to ja nawet nie zjechałem ze swojego pasa - rozpocząłem taki manewr, ale odpuściłem. Może nieprecyzyjnie się wyraziłem pisząc "wróciłem na swój pas". Zresztą teraz i tak nie ma co tego roztrząsać.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
> Wszystkie rozmowy na numer alarmowy są nagrywane. > Do tego mają twój numer nawet jeśli jest zastrzeżony. Numer niezastrzeżony, nawet się przedstawiłem.
-
Mała przycierka - poszkodowany a może sprawca...? (długie)
Dzisiaj miałem małą przycierkę w ruchu. Jechałem sobie lewym pasem na drodze o trzech pasach ruchu w jednym kierunku i z tyłu dość szybko podjechało jakieś auto. Ja się rozpędzałem, ale kierowca z tyłu uznał chyba, że zbyt wolno i podjechał bardzo blisko mnie. Ja żeby mu pokazać, że może trochę przesadził z tą bliskością, lekko nacisnąłem hamulec tak by zapaliły się światła stop i jednocześnie nie zmieniłem swojego przyśpieszenia. Koleś zaczął migać światłami drogowymi (był na tyle blisko, że nie był w stanie mnie nawet oślepić, bo nie widziałem jego reflektorów - miganie drogowymi rozpoznałem po poświacie) i chyba mnie poganiać. Uznałem, że wystarczy i zjadę na prawy pas, bo akurat zrobiło się luźniej... Włączyłem kierunkowskaz, zacząłem zjeżdżać i w lusterku dostrzegłem, że koleś przyśpiesza i robi to samo. Wróciłem więc na swój pas. W tym momencie, koleś który mnie wyprzedzał, zjechał na mój pas i niestety przy tym manewrze lekko przytarł mi przedni zderzak z prawej strony przy nadkolu. Kontakt był niewielki, bo otarł tylko wystający, wykształtowany element przy krawędzi nadkola. Jakby nie było, otarcie widoczne. Zatrzymaliśmy się obaj na pasie zieleni i krótka dyskusja zdenerwowanych kierowców. On twierdzi, że to ja zajechałem mu drogę, a ja miałem zgoła odmienne zdanie. Zadzwoniłem na policję, ale biorąc pod uwagę długość oczekiwania na przyjazd patrolu oraz stosunkowo niewielkie szkody, nie zdecydowałem się złożyć zawiadomienia. Facet nie słyszał mojej rozmowy i nie wiedział czy zgłosiłem kolizję. Zapytałem co robimy, a facet zaczął mi ubliżać, że tak to sobie mogę jeździć u siebie (mam obce blachy). Cóż, w efekcie zdenerwowania nie pozostałem mu dłużny i on wtedy zrobił zdjęcie mojej tablicy rejestracyjnej i powiedział, żebym się decydował czy wzywam policję, bo jak nie to on jedzie i wsiadł do auta... Żeby nie przeciągać sprawy, podszedłem do jego auta, zapukałem w szybę i gdy otworzył drzwi... wyciągnąłem rękę na zgodę i powiedziałem przepraszam, żeby jechał, bo ja nie mam czasu. Facet podał rękę, powiedziałem przepraszam i się rozeszliśmy. Facet wsiadł i odjechał. Przypominam sobie jednak jakieś wątki z AK, gdzie przestrzegano przed takim sytuacjami, co to ludzie rozstają się niby w zgodzie co do zdarzenia. I teraz żeby nie okazało się, że jestem sprawcą, który uciekł. W końcu facet ma zdjęcie mojej tablicy a ja nawet nie pamiętam jego numerów. Co będzie jak mu coś odbije i zgłosi, że zajechałem mu drogę i uciekłem? Ja nie mam żadnych jego danych, może jedynym ewentualnym śladem na to, że nie uciekłem był mój telefon na policję. Co prawda zgłoszenia nie zrobiłem, ale pamiętam, że dzwoniłem o 17:15 i zgłosiła się dyżurna ze stanowiska operacyjnego nr 6, która uprzedziła mnie, że czas oczekiwania to nawet 4h. Powiedziałem jej, że rezygnuję i się jeszcze zastanowię. Nagrywają takie rozmowy? Inna sprawa, że gdybym uciekał, to facet nie mógłby zrobić zdjęcia z bliskiej odległości z przodu... Takie przemyślenia teraz, nawet nie wiem czy na motokącik...
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> jaki kupiłeś ? Daj linka Kupilem (zamowilem) oryginal w ASO.
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> ściągałeś już tapicerkę ? Napisz jak sie dostać do tylnego głośnika jak juz wymienisz, bo mam to > samo u siebie. Czekam na głośnik.
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> powinien lepiej grac To granie do tej pory mi wystarczało, więc tym nie jestem aż tak bardzo zainteresowany. > az takich zmian ksiegowi by nie wprowadzali No to luz. > fabryczne glosniki sa na nitach wiec rozwiercasz old, nitujesz new i gra O i to mnie przekonuje. Różnica na głośniku niewielka, ale przy wymianie na te sportowe muszę kupić dwa. Kwota jeszcze do przełknięcia, ale co wymiana jednego to nie dwóch. Jeszcze te nity... Muszę wkrętarkę naładować.
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> jesteś pewny, że tobie nie "pierdzi" tam np. wygłuszenie w drzwiach, czy plastik, a sam głośnik > jest ok? Jestem. Ściągnąłem osłonę głośnika i słychać wyraźnie, że to głośnik "charczy". Ujęcie basu pomaga, pomaga ściszenie muzyki... Kupiłem nową płytę "Lao Che" i dudni przy kawałku "Jestem psem" oraz przy "Idzie wiatr" gdy słucham tak od 12-15 w górę.
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> jesli chcesz gotowca, to zamow glosniki ze sporta, beda mocniejsze niz to co miales w dynamicu a > cena praktycznie ta sama Mocniejsze, czyli powinny dłużej wytrzymać? One będą pasować w miejsce tych starych, czy będzie wymagało to przeróbek?
-
Głośnik w drzwiach tylnych
> Ale on chce chyba zamiennik? Tak Pilzner? > No to trza jeszcze dorobić dystanse Chcę po prostu, żeby mi głośnik nie charczał. Jeśli zamiennik będzie wymagał dodatkowych przeróbek typu dystanse itp. to chyba pójdę w kierunku oryginału. Może oryginał można kupić 1? Jaki to rząd wielkości, może ktoś poratować numerem z ePera?
-
Głośnik w drzwiach tylnych
Jakie parametry mają głośniki w tylnych drzwiach? Interesują mnie wszystkie dane, tak abym mógł zastąpić dotychczasowe głośniki. Nie interesuje mnie wymiana na coś lepszego, bo nie potrzebuję mieć lepszego dźwięku. Zestaw fabryczny jest zupełnie wystarczający dla moich uszu. Niestety jeden z nich zaczął mocno charczeć i muszę go wymienić, bo akurat to zaczyna mi przeszkadzać. Jak zdejmuje się boczek drzwi? Dużo z tym roboty? O ściąganiu korbki już przeczytałem... PS. Przy okazji pytanie dodatkowe z elektroniki. Dlaczego głośnik zaczął charczeć? Czym spowodowane są tego typu uszkodzenia?
-
Nie pali na wszystkie cylindry?
> Zle sie wyrazilem, chodzi o synchronizacje przepustnic dokladnie, a to domyslam sie, ze masz w moto > Ale jak nic nie strzela, to moga byc swiece. > No chyba, ze zanieczyszczone paliwo, albo zabrudzony filtr paliwa / powietrza. Wczoraj tankowałem na zimę, ale zaczęło się przed tankowaniem i na dotychczasowym paliwie zrobiłem ponad 200km i nie było takich objawów. Filtr powietrza może być brudny, bo przez całe lato parkowałem w miejscu gdzie dość mocno się kurzyło z jakiejś budowy. Co ciekawe, objawy stały się bardzo zauważalne po myciu, ale pierwszy raz wystąpiły jeszcze przed nim po przejechaniu ponad 100km. Motocykl parkował na zewnątrz, odpalany był w różnych warunkach ale ostatnio zwykle cały był w rosie. Mimo wszystko nie było tych objawów, więc na razie zakładam, że to nie wilgoć.
-
Nie pali na wszystkie cylindry?
> Co ile km wymienia sie swiece w tym moto? Co 12 000? Chyba... > Kiedy je wymianiales? 23.485km - 11.639km = 11.846km We wrześniu w roku 2010. Kontrola świec była we wrześniu 2011. Wymieniłem je, chociaż przy przeglądzie serwis twierdził, że spokojnie można dociągnąć do 18 000km. > Tylko przerywal, czy bylo slychac strzelanie z gaznika w puche filtra? Żadnych strzałów. Motocykl na wtrysku, gaźników brak. > Bo albo swiece, albo synchronizacja gaznikow w/g mnie. Też myślę o świecach. Gaźników brak.
-
Nie pali na wszystkie cylindry?
Ponieważ mój motocykl zimuje poza miejscem mojego zamieszkania, to korzystając z chwili wolnego postanowiłem go odstawić do garażu. Niestety podczas ostatniej jazdy coś zaczęło niedomagać, jakby chwilami nie palił na jeden cylinder. Na wolnych obrotach w zasadzie działa bez zarzutu, przy przegazowywaniu też jest dobrze, bo bez zająknięcia wchodzi na wyższe obroty. Niestety przy ruszaniu coś dziwnie szarpie. Szarpie na jedynce, dwójce i dalej, chociaż na wyższych biegach jest to mniej wyczuwalne. Pierwsze objawy pojawiły się dzisiaj w czasie jazdy po mieście, przy redukcjach na skrzyżowaniu trochę szarpało przy wyciąganiu ze skrętu ale myślałem, że to po prostu za wysoki bieg. Redukcja niżej pomagała i nie było tego objawu (ale tu po prostu pomagały wyższe obroty). Wyczyściłem motocykl i chciałem go wstawić do garażu a ten przy ruszaniu dziwnie brzmi, szarpie i trzeba dać wyższe obroty, żeby ruszył. Na dwójce w ogóle nie ma siły żeby ruszyć (wcześniej nie było to problemem) a na wyższych biegach szarpanie też jest zauważalne choć zdecydowanie mniej. Tylko na wyższych obrotach jest w miarę dobrze, bo te szarpania i przerywania są zdecydowanie rzadsze, aczkolwiek też się zdarzają. Dźwięk podczas ruszania jest prawie jak z dwucylindrowca, jest to wyraźne "pyrkotanie". Motocykl odstawiłem do garażu obok warsztatu mojego kuzyna, który ma wykonać przegląd planowany na 24 000km. Niestety kuzyna nie było, więc nie było żadnej diagnozy. Motocykl ma obecnie przejechane 23 485km a świece były wymieniane przy przeglądzie przy przebiegu 11 639km dwa lata temu. Na początku myślałem, że to może coś z napędem a konkretnie małą zębatką, ale dziwny w tym wszystkim byłby zauważalny spadek mocy (ruszanie z II biegu). Spotkał się ktoś z czymś takim? Jak myślicie, to wypadanie jakiegoś zapłonu czy coś z napędem a może skrzynią?