Zawartość dodana przez fred77
-
Warsztatowi partacze. Taki trochę żal wątek.
Problem jest taki, że jak się za coś biorą to niech robią porządnie, a nie tak, że trzeba do nich jeszcze jeździć lub samemu poprawiać. Może Tobie to zwisa, bo masz dużo czasu. W moim przypadku czasu nie ma i trudno jest mi wygospodarować wolną chwilę by bawić się znów w odstawianie samochodu do poprawek lub grzebanie samemu.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
Wiem o co Ci chodzi. Ale nawet w lusterku wstecznym widać samochody. Nie ma tragedii. A jak deszcze leje rzęsiście to jadę po prostu wolniej i ostrożniej. Zresztą podczas bardzo ulewnego deszczu (oberwanie chmury itp) nie da się jechać szybciej jak 80km/h tym bardziej na drogach szybkiego ruchu. Przynajmniej ja tak mam, że noga jakoś sama puszcza pedał gazu. No i wówczas światła mijania włączam, a nawet przeciwmgłowe z tyłu i z przodu. Ale gdy pada nieduży deszcz to jeżdżę na dziennych.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
> poziom Twoich argumentów mnie przytłacza. > Spotkasz takiego idiotę przy ~120kph jak Ci się pojawi nagle w lusterku to zmienisz zdanie. Ale jakich argumentów? Zwyczajnie popadasz w skrajności i zakładasz z góry jakąś czarną wizję. Tak jakby w Polsce stale lał deszcz i codziennie dochodziło do wypadków spowodowanych tym, że ktoś w deszczu nie zauważył świateł dziennych innego samochodu. Jakoś nie mam żadnego problemu z tym by widzieć w dzień i nawet w ulewnym deszczu świateł innego samochodu. Mało tego, nawet jak ktoś nie ma w ogóle włączonych żadnych świateł w dzień to też widzę taki samochód. Bez względu na opady atmosferyczne. Sam nie włączam świateł mijania przy byle kapuśniaczku, bo uważam, że nie jest to aż tak drastycznie zmniejszona przejrzystość powietrza. Rozumiem oberwanie chmury i ulewę taką, że wycieraczki nie nadążają z odprowadzaniem wody ale zwykły deszcz w ogóle nie przeszkadza.
-
Warsztatowi partacze. Taki trochę żal wątek.
W Idea szlag trafił skraplacz. Z Fiatem zawsze jeździłem do ASO ale coś mnie podkusiło żeby pojechać do innego warsztatu. Wszyscy polecają, że dobry to podjechałem żeby postawili diagnozę i podali całkowity koszt naprawy. Podjechałem i od razu się zaczęło od tego, że "A co to za Fiat? Nigdy takiego nie robiliśmy." Takiego podejścia zawsze się obawiam. Na drugi dzień zadzwonili, że faktycznie skraplacz już swoje przeżył i nadaje się do wymiany. Całkowity koszt 700zł. Padło pytanie "czy robimy?". Powiedziałem żeby poczekali z pół godziny. Oddzwonię. Zadzwoniłem do ASO Fiat, gdzie zawsze załatwiam wszystkie naprawy. Powiedziałem gdzie leży problem i jaki byłby u nich koszt. Oryginalny skraplacz w ASO 1200zł. Zamiennik 400zł, wymiana 200zł. Z rabatem jaki u nich mam byłoby jeszcze parę dziesiątek mniej. Zdecydowałbym się oczywiście na zamiennik. W duchu se myślę. Ech... mogłem jednak do tego ASO od razu jechać. No nic trudno. Teraz to już nie ma znaczenia. Nawet gdybym miał jechać do ASO to i tak wyszłoby mnie to jeszcze drożej, bo trzeba by tam jechać, a jeszcze zapłacić za diagnozę, którą zrobili mi warsztacie. Pal licho, zaryzykuję. Zadzwoniłem do warsztatu - róbcie. Jeszcze w tyn sam dzień wóz był gotowy. Przyjeżdżam, oglądam, sprawdzam klimatyzację. Skraplacz nowy, wszystko chłodzi działa. Płacę 700zł i jadę. Dzisiaj patrzę na zderzak i coś mi nie pasuje. No i co? Oczywiście źle spasowany przy błotnikach i przykręcony na siłę. I weź się człowieku nie wnerwij. W Idea przednie nadkola wsuwa się częściowo w zaczepy przedniego zderzaka, a sam zderzak wystarczy umieścić tak by specjalne bolce weszły w otwory błotników. Potem lekko trzeba złapać śrubkami i wszystko poskręcać. Nadkola nie są wsunięte w zaczepy, a bolce nie są w otworach, całość na siłę przykręcona. Efekt jest taki, że zderzak jest przesunięty przez co nie ma równej krawędzi błotnika i zderzaka, bolec nie jest na swoim miejscu co spowodowało wygięcie wewnętrznej krawędzi błotnika. Co prawda tego wygięcia nie widać, bo jest od środka ale widać szczelinę. Podjechałem do nich, powiedziałem jaki jest problem. Przeprosili, chcieli naprawić ale powiedziałem, że poprawię sobie sam, bo wóz potrzebny, a czasu nie mam żeby ustalać jakieś kolejne terminy. Myślę, że następnym razem będą bardziej zwracać uwagę na to jak składają elementy. W ASO raz zdejmowali zderzak i nie było absolutnie żadnych problemów. Kilka napraw robili i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Wszystko poskładane jak należy. Właśnie dlatego wolę jechać do ASO. Niby nic, niby drobiazg, którego na pierwszy rzut nie widać ale - do licha - jak coś rozkręcam to skręcam tak jak powinno być, a nie jak "nie idzie" to skręcę byleby było. Można wpisywać najniższe temperatury jakie udało się osiągnąć w samochodzie.
-
Hak do holowania motocykla..?
> Jak to się montuje do auta? Zaczepia na hak? Jak tym skręcać? Ma to podobno jakąś oś skrętną. Podobno montuje się to jakoś na hak i jeszcze jakoś tam. Nie mam pojęcia. Trzeba by na jakimś forum kempingowym popytać.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
Nie dramatyzuj.
-
motocykle do 125cm - kat B
> chinszczyzna jest fajna jak lubisz majsterkować. Niekoniecznie. > a to Ci się coś odkręci, To się przykręci. > złamie się główka ramy > podczas jazdy, Nie popadajmy w skrajności. > wypluje olej itp itd. A już tak wypluje. > czyli jakbyś kupił nowy 30 letni klasyk > poza tym już lepiej wziąć japonię Ekonomicznie wyjdzie na to samo. Poza tym jak już to chciałbym nowe. Przez to CPI odpowiada mi idealnie.
-
motocykle do 125cm - kat B
> No błagam Cię, wygląda to ohydnie, jak stary Simson czy coś podobnego. W tej cenie stoi w sklepie > nowy Romet Division z 2012 roku. A mi się podoba. Brat jak mieszkał jeszcze w Warszawie to sobie kupił do jeżdżenia po mieście. Wybrał się tym nawet do Litwy. Widziałem na żywo, przejechałem się parę metrów. Fajne to to. Zaraz po zakupie trzeba przy tym trochę pogrzebać, poprawić parę detali czy dokręcić kilka śrubek ale tak to ogólnie fajne wozidło. No i nówka za śmieszne pieniądze.
-
motocykle do 125cm - kat B
CPI XR 125 Nowy motocykl za 4000zł.
-
Hak do holowania motocykla..?
Dziwna przyczepa kempingowa. Mówią na to Carcamp. Dzisiaj, wracając od Rodziców, dojechałem do - tak mi się przynajmniej wydawało - samochodu ciągnącego przyczepę kempingową. Jechał powolutku to go wyprzedziłem i oczom ukazał mi się Citroen z przyklejoną do pleców przyczepą kempingową. Coś takiego jak na zdjęciu powyżej. Miało to to niemieckie tablice rejestracyjne. Pierwszy raz taki zestaw widziałem. Myślę, że polskie przepisy chyba tego w żaden sposób nie definiują. Nie wiem czy w Polsce można by się poruszać takim zestawem. Może być podobnie jak z tym urządzeniem do holowania motocykla. Mogą być dwie wersje. Albo nie spełnia to w żaden sposób polskich wymogów i jest przez to zabronione albo to co nie jest w jakiś sposób zdefiniowane przez przepisy czyli zabronione jest dozwolone.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
> Masz rację, jednak uważam, ze policjant z drogówki jakąś wiedzę powinien mieć, bo z reguły nas > poucza i uważa się za mądrzejszego Niestety nikt nie jest bez skazy i nie wszystko może wiedzieć. Bardzo dobrze, że potrafi się w takim momencie przyznać do błędu i upewnić niż brnąć w ślepy zaułek i się miotać.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
A co? Nie widzisz samochodu w dzień? W dodatku z włączonymi światłami dziennymi. Rozumiem jakieś chińskie diódki - można nie zauważyć, bo to nawet podczas słonecznej pogody wygląda jak białe, małe odblaskowe paski. Ale normalne homologowane lampy?
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
> To tylko świadczy, jak wygląda nasz cały aparat państwowy. To akurat drobna niewiedza. Ważne, że przy mnie po prostu zapytał się żeby się upewnić. Nie było żadnego wywyższania się chojrakowania czy udowadniania kto jest mądrzejszy. Ot po prostu szybkie i sprawne załatwienie sprawy.
-
Mamy kogoś we Fiacie?
Lynda powinien coś wiedzieć.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
> Generalny problem w naszym kraju niestety polega na tym, że nie ma jednoznacznych przepisów, tylko > dowolna interpretacja panów > Jeden puści, inny znajdzie problem. Ja przy kontroli miałem papier z SKP po ponad dwóch miesiącach > i nie miał żadnych problemów. Bo często Policjanci nie wiedzą co mają robić, bo nie znają do końca wytycznych. Podobnie jak ze światłami do jazdy dziennej. Będąc w Helu na wczasach miałem kontrolę dotyczącą świateł dziennych. Policjant nie bardzo chciał mi uwierzyć, że tylne światła pozycyjne nie muszą się świecić. Ale zapytał przez radio, przyznał mi rację i rozstaliśmy się w dobrych nastrojach.
-
Jazda z badaniem technicznym nie wbitym w dowód
Zawsze rozbrajają mnie pytania o brak miejsca w dowodzie rejestracyjnym. Chyba średnio raz na kwartał musi się takie pytanie pojawić. Podobnie jak z naklejkami rejestracyjnymi na szybę. Choć w tym przypadku już dawno nie było tego typu pytania. Czy to naprawdę tak trudno pójść raz na kilka lat do urzędu i załatwić sprawę tak jak ma być? Masz 30 dni na zaktualizowanie jakichkolwiek danych w dowodzie rejestracyjnym, które uległy zmianie. To samo z brakiem miejsca na pieczątki w dowodzie rejestracyjnym. Jeżeli tego nie zrobisz to Policjant ma pretekst do zatrzymania dowodu rejestracyjnego.
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> Oleje które podałeś - w zimie - tuż po odpaleniu auta zachowują się jak towot a nie olej. Jak > silnik teraz latem się nie przegrzewa na tym oleju, którego stosujesz to albo zostawiłbym ten > co jest, albo... na upartego poszukałbym dobrego oleju 5W40. No właśnie producent zaleca 10W-40 ale z uwagi na już dość spory przebieg to zastanawiam się nad czymś dobrym do wysłużonych silników. Być może pozostanę przy tym co jest, a może wleję coś innego. Nie wiem jeszcze. Dlatego podałem kilka propozycji i czytam różne opinie.
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> Fred- z całym szacunkiem - po kiego zakładasz wątki w których się wymądrzasz "encyklopedyczną i > telewizyjną wiedzą" rodem z pogromców mitów i sam sobie odpowiadasz na pytania. A rozumiesz co to znaczy "luźne rozważania"?
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> skoro jestes taki mądry, to po co wogóle pytasz o to jaki olej? bierz jaki jest w sklepie i juz. > tym bardziej jak masz stare auto. u mnie w firmie są dwa auta, gdzie olej nie był wymieniany > przez ostatnie 200 tys i jeżdżą bez problemu Nie znam się aż tak ale miałem dobrych nauczycieli w szkole i jakoś łatwo przychodziło mi przyswajanie tego typu wiedzy. Poza tym wystarczy sięgnąć do encyklopedii. A sam temat dotyczy nie tylko tego jaki ktoś by zaproponował olej ale też luźnych rozważań.
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
Myślisz, że producent strzelałby sobie w kolano i kłamał na etykiecie?
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> Nie czaruj. Widac jeszcze za mało durszlaków w zyciu zrobiłeś Zawsze mnie zastanawiało to jak silnik może się rozszczelnić. Rozumiem sytuację kiedy zużyje się jakaś uszczelka misy czy jakiejś pokrywy lub wału. Ale żeby przyczyną tego była zmiana z oleju mineralnego na syntetyczny? Nie wiem co musiałby mieć ten olej żeby rozpuścił uszczelki. No bo tylko w przypadku gdy puści jakaś uszczelka to są wycieki oleju. Ale uszczelki puszczają bez względu na to jaki mamy olej. Jak jeszcze inaczej silnik może zamienić się w durszlak? Jak inaczej może się rozszczelnić? Tam i tak wszystko wewnątrz smarowane jest mgłą olejową. Pompa podaje olej do najbardziej obciążonych elementów silnika. Olej ten następnie, pod ciśnieniem wydostaje się spomiędzy współpracujących części. Gdy wydostaje się spod panewek to wirujący wał korbowy rozbryzguje go dodatkowo po całym wnętrzu bloku silnika. Są też specjalnie ukierunkowane dysze kierujące strumień oleju na określone elementy, np.: łańcuch napędzający mechanizm rozrządu. Co w takim przypadku może rozszczelnić?
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> jest taka zasada- z rzadszego na gęstszy, Nie ma czegoś takiego jak olej rzadszy czy gęstszy. Wszystkie oleje silnikowe mają identyczną konsystencję. Każdy z nich jest gęsty gdy jest zimny, a rzadki gdy jest gorący. Bez względu na to czy to olej syntetyczny, mineralny czy jakikolwiek inny to zasadniczym parametrem jest tutaj jego lepkość. Oznaczenia na opakowaniu mówią nam o tym w jakim zakresie temperatur dany olej zachowuje właściwą lepkość. To wszystko. Zresztą już Wikipedia dość prosto to opisuje.
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> jest taka zasada- z rzadszego na gęstszy, a nie na odwrót > mam kumpla co prowadzi warsztat. mógłby książkę na ten temat napisać ile silników robił, co po > takiej zmianie zaczęły lać jak druszlaki Myślę, że każdy ma takiego kumpla.
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> no właśnie nie bzdura. nigdy nie zmienia się z półsyntetyka na pełny syntetyk, ani tym bardziej z > mineralnego na syntetyk A czemuż to?
-
Olej silnikowy. Jaki? Luźne rozważania.
> Wlanie syntetyka po tym jak samochód jeździł wieki na mineralnym to proszenie sie o kłopoty. Bzdura.