Zawartość dodana przez fred77
-
Przegląd klimatyzacji.
> gratuluje ... miewamy czasem takich klientów jak Ty ... Cieszę się razem z Wami.
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
Bo Ci zaraz żyłka pęknie. Było to już wiele razy poruszane. O mojej przyczepie, o jej wadze, o drezynie, o przewożeniu, o tym czym to ciągnę, o przepisach etc. i nie chce mi się kolejny raz o tym dyskutować, tym bardziej, że temat dotyczy hamulców przyczepy. Amen.
-
Silnik Fiat 126 - uszczelki.
A dokładniej, uszczelki rurek popychaczy. Składam silnik i nie wiem jak te uszczelki osadzić. Jedną krawędź mają troszkę szerszą. Czy ta szersza krawędź ma się opierać o kołnierz rurki czy być osadzona w gnieździe bloku/głowicy?
-
Przegląd klimatyzacji.
> Dlatego, jak się robi to co roku, to grzyb nie urośnie na tyle, żeby trzeba było go mechanicznie > usuwać A widzisz, ja nic nie robię i też nic się nie dzieje.
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
A co to ma wspólnego z układem "Hydrocup"?
-
Przegląd klimatyzacji.
> Czyli teraz brudna strona jest na wylocie? Gratuluję... Czytaj i myśl.
-
Przegląd klimatyzacji.
> Kierownicy nie liżesz, a syf wdychasz Ty, Twoja Żona i Dziecko. Większość chyba oszalała. Wychodzi na to, że jak nie zrobię czegoś z obecnie obowiązującą "modą" to trup będzie się ścielił gęsto. Daj spokój. Te całe odgrzybiania i ozonowania można porównać do polewania domestosem grzyba pod prysznicem. Początkowo owszem, grzyb zniknie ale po paru dniach powróci. Jak fizycznie nie usuniesz gluta z grzybem to on tam będzie cały czas. To samo z całym układem wentylacji w samochodach. Ktoś tam pryśnie pianką, ktoś tam pobawi się jakimś ozonem i niby sprawa załatwiona. Może i załatwiona ale na krótko. Jak się układu nie rozkręci i normalnie szmatą i szczotą nie wyczyści i nie umyje to wszelkie złogi będą tam nadal czy to się komuś podoba czynie. A jak jeszcze potraktuje się to jakąś tam "cudowną pianą" to tym bardziej będzie się to stopniowo odkładać w różnych zakamarkach. W 15 letnim Terrano nigdy nic nie było grzebane w klimatyzacji. Wymieniany był tylko filtr kabinowy i jakoś wszystko działa, chłodzi i nikt od tego nie ma żadnych dolegliwości. Brat kiedyś w Saabie oddał klimatyzację do kompleksowego przeglądu ze wszystkimi bajerami. Nie było żadnej różnicy. Paru znajomych też zwyczajnie podchodzi do tematu klimatyzacji, mają rodziny, dzieci, sami dużo jeżdżą i jakoś nikt na nic się nie uskarża. Przypuszczam, że przynajmniej połowa kierowców nic nie robi z klimatyzacją i jakoś nie słychać, żeby od tego panowała jakaś pandemia.
-
Przegląd klimatyzacji.
> No tak, bo bakterie i inne ustrojstwa widac golym okiem. Na kierownicy masz tyle samo bakterii co w klimatyzacji.
-
Przegląd klimatyzacji.
> Zależy co rozumiesz przez "zapaskudzony". Normalnie cały jest biały. Układ jest taki, że filtr ten filtruje jedną połową swojej powierzchni bardziej. Używany wygląda tak, że mniej więcej połowa filtra była lekko szara, a połowa biała. Został przedmuchany i obrócony tak, że teraz ta czysta strona będzie bardziej filtrować. Mówiąc "obrócony" mam na myśli nie obrócenie go do góry nogami tylko poziomo o 180°.
-
Przegląd klimatyzacji.
> A - filtra się nie dmucha A ja kazałem przedmuchać. > B - raz do roku klimę należy odgrzybiać, no chyba że lubisz te sople z nosa - nadmuch z bakterii i > grzybów prosto w twarz to proszenie się o choroby... W tym samochodzie chyba jeszcze nigdy nic nie było odgrzybiane i w podobny sposób cudowane. I jakoś nikt nie choruje. Mało tego, nie zamierzam się bawić w te cudowne patenty.
-
Przegląd klimatyzacji.
> Co za oszczędność, przedmuchać filtr kabinowy, całe 30 zł A kto tu mówi o oszczędzaniu? Filtr widziałem, nie był zapaskudzony. To po co wymieniać na siłę?
-
Przegląd klimatyzacji.
W Idea trochę słabiej zaczęła chłodzić klimatyzacja. Umówiłem się w ASO na skromny przegląd. Okazało się, że było za mało czynnika chłodzącego. Proponowali jakieś odgrzybianie, jakieś ozony i inne cuda. Nie chciałem, bo nie jest to potrzebne. Układ został ponownie napełniony, filtr kabinowy wystarczyło trochę przedmuchać i to wszystko. Był dobry więc nie kazałem wymieniać. Dmucha, chłodzi, nie ma jakiś dziwnych zapachów. 134zł. Można wpisywać długość sopli.
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
> Czytałem kiedyś o próbach wprowadzenia układów hydraulicznych ale problemem okazało się zapewnienie > szybkiego złącza, które nie ulegałoby zapowietrzeniu. Bo zapowietrzenie to spadek skuteczności > działania całego układu, tak więc więcej wyszło szkód niż pożytku z takiego pomysłu. Nie wiem czy gdziekolwiek jest spotykane złącze typu "Hydrocup". Myślę, że byłoby możliwe coś takiego. Wadą tego typu rozwiązania, według mnie, jest koszt. Gdyby miałoby to być powszechnie stosowane to każdy producent samochodu musiałby przewidzieć tego typu rozwiązanie w każdym modelu samochodu. Tak jak obecnie instalacje elektryczne samochodów przystosowuje się do gniazda elektrycznego haka, tak samo instalacja hamulcowa musiałaby mieć możliwość zainstalowanie stosownego dodatkowego obwodu hamulcowego. Producenci samochodów jak i przyczep musieliby stosować zunifikowane elementy takiej instalacji żeby każdą przyczepę można było podłączyć do każdego samochodu. Pięknie widać to na tym rysunku. Jeden element instalacji jest na stałe zamontowany w samochodzie, drugi należałby do instalacji przyczepy. Oba elementy łączone solidnie jakimś dobrym szybkozłączem nie pozwalającym na samoistne rozłączenie. Przyczepa musiałby mieć swój własny hydrauliczny układ hamulcowy ze zbiornikiem wyrównawczym. Żródło: "Lekkie przyczepy samochodowe" J. Pogorzelski, M. Ślęzak, R. Broniewicz, Wydawnictwo Komunikacji i Łączności. > To nie jest tak. Sam jestem na etapie dokładania do przyczepy światła cofania i nie tędy droga. > Ogólnie wymagane jest standardowe gniazdo 7-pinowe ale w mojej przyczepce istnieje dodatkowa > wtyczka do dodatkowego gniazda w samochodzie oznaczanego 12S i na tym dodatkowym złączu mam > m.in zasilanie światła cofania. Nikt nie ma prawa zmusić mnie do przerabiania na 13-pinowe bo > nie ma tego narzuconego przepisami. > A już mieszanie w to elektrycznego sterowania hamulcem przyczepy to nieporozumienie. Układ > hamulcowy jest bardzo ważny i niedopuszczalne jest sterowanie nim elektryczne z pomocą > niepewnych połączeń typu wtyczka. Jeśli już to sterowanie pneumatyczne, hydrauliczne, bądź w > ostateczności mechaniczne. Z tych trzech przyjęło się jedynie pierwsze. Wszystko ładnie i pięknie. To teraz pożycz komuś przyczepę. Ty masz dodatkowe gniazdo, a ten komu pożyczasz nie ma. A światło cofania ma być sprawne. Tu jest ten paradoks. Dlatego powinno być stosowane nowe gniazdo trzynstostykowe i powinien być przepis, który jasno by precyzował co i jak. Dodam jeszcze, że jeżeli w przyczepach byłby tego typu hydrauliczny układ hamulcowy to przeglądy takich przyczep musiałyby się odbywać corocznie. Zresztą ogólnie jestem zdania, że wszystkie przyczepy powinny mieć coroczny przegląd techniczny, choćby to miało kosztować 20zł ale powinien taki przegląd być, bo to co często widuje się na drogach czasami woła o pomstę do nieba.
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
> Skoro najazdowy się nie liczy, to jaki inny w osobówce uruchamiany jest z miejsca kierowcy? No właśnie. Czy jest gdzieś przyczepa, która ma układ hamulcowy uruchamiany pedałem hamulca w samochodzie osobowym? Poza tym ustawodawca powinien raz na zawsze rozwiązać problem z siedmiostykowym gniazdem elektrycznym. Powinno się wprowadzić obowiązek wymiany gniazd na trzynastostykowe, takie jakie są na zachodzie. Wówczas można myśleć o jakiś hamulcach elektrycznych. Mało tego - obecnie nowe przyczepy muszą mieć światło cofania. Jak jest światło cofania to musi działać. Ale jak ma działać skoro większość samochodów ma gniazda siedmiostykowe?
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
Rozporządzenie jasno mówi jak poszczególne światłą mają być podłączone żeby wszystko funkcjonowało jak należy. Nigdzie nie trafiłem na rozporządzenie gdzie opisane byłoby szczegółowo to jak powinna wyglądać przyczepa z hamulcem uruchamianym z miejsca kierowcy w zwykłym samochodzie osobowym.
-
Przyczepa z hamulcem. Jak to w końcu interpretować?
Sporo ludzi obytych z tematem przyczep już pytałem i zdania są podzielone pół na pół. Mówi się, że prawdziwa przyczepa z hamulcem jest wtedy gdy hamulec ten jest uruchamiany z miejsca kierowcy. No i są dwie interpretacje. Jedni twierdzą, że tradycyjny mechaniczny hamulec najazdowy nie jest uruchamiany z miejsca kierowcy, a inni, że jest uruchamiany. Ci, którzy uważają, że hamulec najazdowy jest uruchamiany z miejsca kierowcy argumentują to tak. Jest przyczepa z mechanicznym hamulcem najazdowym. Podpinamy ją do samochodu. Jedziemy. Naciskamy na pedał hamulca. Naciskając na pedał hamulca powodujemy najechanie przyczepy i tym samym uruchamiamy mechanizm najazdowy, który poprzez cięgła uruchamia hamulce przyczepy. Wychodzi na to, że faktycznie hamulec ten uruchamia się z miejsca kierowcy. No bo przecież nie ma drugiej osoby na przyczepie, która by na niej siedziała i osobną dźwignią hamowała.
-
Jak to jest z podkładkami dla dzieci
To wszystko zależy od wzrostu dziecka. Po prostu pas bezpieczeństwa ma przechodzić przez ramię, dobrze przylegać i nie ocierać o szyję czy głowę. Jeżeli pas układa się prawidłowo to podkład jest właściwy. Dzieci mają różny wzrost w różnym wieku.
-
Z cyklu : Motoryzacyjne pomysły z pupy
A jak to działa? Bo nie wszyscy jeździli "takom astrom".
-
linia ciągła pojedyncza i podwójna
Ale ja to doskonale wiem i tego nie neguję. To co napisałem to tylko takie przemyślenia. Nie gadaj, że wziąłeś to na serio.
-
linia ciągła pojedyncza i podwójna
Tak prawdę mówiąc to nie ma linii podwójnej ciągłej. Tak to się po prostu przyjęło. Tak się to nazywa i już. Normalnie to po prostu każdy pas ma swoją pojedynczą ciągłą linię, a że są one obok siebie to dlatego mówi się "podwójna" ciągła.
-
Kosztowność warsztatów samochodowych.
> Bo ogólnie to zawsze do warsztatu przyjeżdża uśmiechnięty właściciel, zawsze nową, świeżo umytą > furą i zawsze jak nie pada, więc nawet nie zabłoconą. Swoją drogą bardziej zastanawiająca jest > przyczyna tego, że przed geometrią Nissan nie jeździł jak po sznurku? W szopie go wcześniej z > czterech składali czy jak? To jest samochód, który ma 15 lat. A nie jechał jak po sznurku dlatego, bo w przednim zawieszeniu lewy górny wahacz przesunął się na gumowych tulejach w kierunku przodu wozu. O tak: Dla porównania, tak wyglądał prawy górny wahacz, w którym tuleje siedzą prawidłowo.
-
Kosztowność warsztatów samochodowych.
> drogi sprzęt, czysty garaż, ładne narzędzia kolorowy kombinezon i wysokie ceny to nie jest > gwarancja jakości niestety Równie dobrze w stodole może pracować prawdziwy mechanik. Nie ma reguły. Jednak gdy widzę, że jest czysto, jest porządek i porządny sprzęt to wybiorę jednak taki warsztat.
-
Kosztowność warsztatów samochodowych.
> Gdyby to tak działało... W tym konkretnym przypadku na szczęście działa. > Słowo klucz - nie ma co uogólniać. Dlatego też zaznaczyłem, że nie wszyscy. Wszystko zależy też od subiektywnego odczucia klienta takiego warsztatu. Jak fleja przyjedzie do flejowatego mechanika to normalne, że będzie go sobie chwalił.
-
Kosztowność warsztatów samochodowych.
> tak, podpisuje się, do tańszych to jeżdżę olej wymienić, raz chcieli silnik remontować, raz > silikonem kleić wycieki płynu chłodzącego W takim tańszym też byłem tylko wymienić olej. Jak zobaczyłem, że do odkręcenia korka spustowego "majster" wziął majzel i młotek "bo nie mam takiego klucza", to uciekłem stamtąd jak najszybciej.
-
Kosztowność warsztatów samochodowych.
Może mój mechanik jest drogi ale niedawno dobudował do warsztatu zupełnie nowe stanowisko do diagnostyki podwozia (badanie amortyzatorów, skuteczności hamulców oraz ustawianie całej geometrii) Dobudówka została wykonana specjalnie pod sprzęt diagnostyczny. Wczoraj byłem ustawiać geometrię w Nissanie. W końcu wóz jedzie jak po sznurku. Do ustawiania geometrii posłużył sprzęt Bosch, taki jak na zdjęciu. Stanowisko wygląda też identycznie jak na zdjęciu czyli przede wszystkim czysto, jasno i ogólnie porządnie. Sporo okolicznych znajomych mówi, że oni by do niego samochodu nie wstawili, bo drogi. A ja tam jednak wolę zapłacić więcej i wiedzieć, że będę miał wóz zrobiony porządnie i zdiagnozowany na porządnym sprzęcie, a nie w ponurym garażu, w ciemnej stodole wśród pajęczyn, w bałaganie i brudzie, bez porządnych narzędzi, bez długoletniego doświadczenia itp. Może nie wszyscy mechanicy tacy są, jednak zdarzało się mi przymusowo naprawiać u różnych majstrów i za każdym razem było coś zrobione na odwal lub spratolone i trzeba było poprawiać.