Zawartość dodana przez maro_t
-
Chinczycy nacieraja! (DongFeng) Voyah Free juz dostepny do zamowienia*
o właśnie. W te wakacje widziałem kilka takich we Włoszech i nie mogłem ustalić co to jest. Nawet syn się pytał, a ja znawca motoryzacji wychowany na autokąciku nie wiedziałem . Wygląda to nawet całkiem fajnie.
-
Szukamy Auta, ~100kzl, max 3 lata, htb, automat
trochę bez sensu wymagania. 2-3 lata temu był środek pandemii i największe problemy z dostawami aut. Więc skąd teraz mają być używki. Do tego, mało kto w ogóle się pozbywa takich aut, zwłaszcza teraz gdy widzi że żeby kupić coś nowego musi dużo dołożyć. Jedynie firmy po leasingach zostają albo patrzyć na grupach typu "odstąpię leasing" i czaić się na "okazję". Ja bym albo zwiększył budżet: za 120-130 już można myśleć o nowym kompakcie z automatem, a jeśli nie to klasa B z automatem (nie piszesz że ma być kompakt) i zmieścisz się wtedy spokojnie do 100tys.
-
Astra J 1.4 100KM 5B?
ta, ten sam temat trapi Astrę K. Mnie na szczęście nie stanęła całkiem tylko pedał sprzęgła wpadł ale dało się go wyciągnąć i potem jeszcze działał. W grupie Astry K na fb co drugi post jest na ten temat. Przez dobre 10 lat nie potrafili ogarnąć wysprzęglika
-
hyundai elantra FL
no niestety już nie.
-
Serwisować w ASO czy nie?
jak zamierzasz jeszcze jeździć takim autem rok, max 2 to pewnie wszystko jedno jaki oleją wleją do skrzyni, jakoś wytrzyma. Ale na dłużej to już może mieć jakieś skutki. Nie chodzi o onanizm tylko jakąś podstawową kulturę techniczną. 20 lat temu do Lanosów lało się olej 5w40 jak był w miarę nowy, a jak się starzał i zaczynał brać to się przechodziło na 10W40. I to była cała wiedza. Mam wrażenie że ci tak zwani mechanicy na tym się zatrzymali. Tyle można przeczytać w necie biadolenia jakie to teraz samochody plastikowe, jednorazowe, jak się psują. Problem w tym, że one mogą pojeździć dłużej niż kiedyś tylko wymagają trochę więcej wiedzy i bardziej fachowego serwisu.
-
Serwisować w ASO czy nie?
a ja wierzę w specjalizację i wolę się kształcić w tym na czym się znam bo zysk będzie dużo większy niż z zaoszczędzonych kilku stówek (chociaż prawie 20 lat temu jeszcze bawiłem się np. w wymianę oleju samemu). Dzięki temu dziś mogę ponarzekać na warsztaty i przepłacić za święty spokój w ASO
-
elektryczny samochód spalinowy
Wystarczy uczciwe 140 i pewnie spalanie w tym elektrowozie poszybuje w kosmos. jakby się dało gdzieś utrzymać cały czas 140 to pewnie średnia by wyszła z 8 litrów. Tylko co z tego jak ostatnio tak jechałem ze 3 lata temu autostradą A1 nad morze. A tak to co wyjadę na autostradę (najbliżej mam do A4) to bramki, korki, remonty, sznury TIRów wyprzedzane przez ukraińskie busy i nie da się tak jechać. A już jakisz czas temu dorsłem do tego że wolę wolniej i płynniej niż hamować i cisnąć na przemian. Pojadę dokładnie tak samo długo a bezpieczniej, przyjemniej i taniej.
-
Serwisować w ASO czy nie?
pytanie co to jest normalny warsztat bo ja takiego przez kilkanaście lat nie znalazłem. Miałem samochody nowe, miałem używane, bywałem w ASO, w innych warsztatach. W ASO poza tym że drogo to raczej nigdy nie miałem się do czego przyczepić. Raz we Fiacie zostawili pod nogami pasażera jakiś bolec do wyjmowania radia bo rozbierali deskę, albo najwyżej coś pobrudzili. Albo wymienili jeden amortyzator na gwarancji, a za kilka miesięcy padł drugi mimo że pytałem czy nie można od razu dwóch. Testowałem ASO Fiata, Kii, Opla, teraz testuję Nissana. Natomiast o warsztatach niezależnych czy takich lokalnych mechanikach mógłbym tutaj książkę napisać. I często nie byle kogo z przypadku, tylko ludzi których też mi ktoś polecił, albo mieli dobre opinie. Od dawnych czasów Matiza do obecnych. Najlepsza była wymiana chłodnicy we Fiacie Stilo, po której stanąłem na jednej z głównej ulic Krakowa z przegrzanym silnikiem. Ale może skupię się na ostatnim czasie: ze 2 lata temu też doszedłem do wniosku że z siedmioletnią Kiją nie ma co jeździć do ASO. Potrzebowałem wymienić olej, hamulce z tyłu wymienić i zrobić coś żeby nie piszczały (w ASO umieli, nie wiem rozebrać zaciski, przeczyścić, co tam się robi żeby było ok). Pojechałem do serwisu u mnie na wsi (nie jakaś stodoła, firma która ma SKP, taką lokalną stację benzynową i całkiem spory warsztat). I też niezłe opinie. Olej wymienili, założyli tarcze i klocki na tył, ale nowe piszczą jak stare. A mówiłem wyraźnie że nie chodzi mi tylko o wymianę. Machnąłem ręką, wróciłem do domu. Minęły ze 3 tygodnie, widzę że w garażu na podłodze robi się plama oleju. Zaglądam pod Kiję, cieknie z korka spustowego. Więc wracam do warsztatu. Tam mnie przepraszają, nie dokręcili dobrze, spuścili olej, dali nowe podkładki pod korek, dokręcili. 2 proste czynności serwisowe, obie zawalone. Pół roku temu chcialem wymienić olej w Oplu. Kiedyś w ASO wymiany oleju były bardzo tanie więc nie kombinowałem. Ale moje ASO zamknęli, dzwonię do innego a tam mi mówią 650zł. No to nie. Znalazłem inny serwis, 5 km ode mnie w miasteczku, też mają duży ruch, patrząc po autach jakie do nich przyjeżdżają to muszą się znać, nawet trochę klasyków tam stoi. Kolega co mieszka niedaleko też do nich jeździ i zadowolony. Ale przyznam, nie sprawdzałem opinii w necie. Zajrzałem przejeżdżając zeby się umówić. Pan mi mówi, ok, pojutrze rano. Do tego czasu nie zdążę kupić oleju więc chcę żeby oni kupili. Mówię że ma być spełniający normę Dexos 1 gen 2. Pan klika w komputer, widzi Dexos 2 i zamawia. Mówię mu że to nie to samo (długa historia, kto ma Ople ten pewnie wie o co chodzi, oleje Dexos 1, Dexos 2 i Dexos 1 gen. 2 to są 3 różne oleje i różnice są spore, zwłaszcza jak chodzi o bezpośredni wtrysk i ryzyko LSPI). "Panie, na pewno to samo, ten będzie dobry". Więc wlazłem mu za biurko, klikam po jego komputerze i pokazuję mu Dexos 1 gen. 2. Dopier uwierzył że to co innego. Zamówił i taki przyjechał, taki wlali. Ale, kurde, to oni powinni się znać a nie ja. Nie wymagam żeby pracownik serwisu wiedział jakie są wymagane oleje do każdego auta ale powinien rozumieć jak ważne w dzisiejszych czasach są te normy i że to nie jest wszystko jedno. Ignorancja i tyle. Oczywiście tam też więcej nie pojadę tylko serio, nie mam siły ani chęci szukać dalej. Dobrze że Nissan nowy to jestem skazany na ASO, a z Oplem to jeszcze się zastanowię co zrobić.
-
Serwisować w ASO czy nie?
produkcja to jest temat bardzo szeroki i może wyglądać całkiem inaczej zależnie czy to jest jest jakaś drobnica, produkcja sztukowa, spożywka czy automotive. Inaczej też można podejść do różnicowania jakości wyrobów i w ogóle możliwości takiego różnicowania. Widziałem trochę firm produkcyjnych z bardzo różnych dziedzin i tak naprawdę wszędzie może być inaczej. Można tak jak piszesz klepać wszystko tak samo na linii a potem segregować kontrolą jakości, można używać różnych komponentów, można zmieniać nastawy maszyn, można zmieniać same procesy np. skracając albo wydłużając czasy jakichś operacji. Czasami to może być proste i mamy na końcu produkty spełniające normy poszczególnych klientów, a czasami to może byc nieopłacalne (zbyt duże koszty przezbrojeń maszyn, przerw w procesie itd) i jedna linia produkuje dokładnie to samo co potem jest sprzedawane pod różnymi markami. My jako końcowi klienci nigdy tego nie wiemy, bo musielibyśmy znać proces produkcyjny. Tak kilka ciekawostek: produkcja kawy. Palarnia, która też na końcu pakuje wszystko do torebek z różnym logo. Przyjeżdżają ziarna, najpierw są prażone w piecach, potem leżą w silosach odpowiedni czas (proces odgazowania - nie może być ani za krótko, ani za długo). Jeśli ma z tego być kawa ziarnista to po odgazowaniu idą do pakowania. Jeśli ma być mielona to idą do młynów, a po mieleniu znowu do odgazowania i do pakowania. Teoretycznie do tego momentu nie ma rozróżnienia do jakich torebek (pojemność i logo) to idzie, bo wcześniej jest jedną wielką masą. ALE: to wszystko nie zawsze się udaje, czasami nie ma miejsca na odgzowanie, czasami coś się zepsuje, jakaś partia będzie się odgazowywać za długo albo za krótko i nie nadaje się na produkt gotowy. Więc żeby nie marnować to dosypują takie coś do dobrego w ilości max kilku procent. I teraz na końcu pakując do torebek już można zadbać żeby dla bardziej wymagającego klienta nie spakować partii do której coś było dosypane Produkcja umywalek: nieduża firma, produkcja mocno ręczna, raczej drogie rzeczy nie dla marketów. Mają formy wielokrotnego użytku w których taką umywalkę się wytwarza, a potem przechodzi przez kilka stanowisk (szlifowanie, malowanie, czyszczenie itd). Jako że formy zużywają się z czasem już od początku można dobierać starsze dla mniej wymagającego odbiorcy, a potem każdą z tych operacji wykonać mniej lub bardziej dokładnie. Produkcja kurczaków w paczkach. Proces bardzo zautomatyzowany. Człowiek jest praktycznie tylko do nadzoru. Przyjeżdżąją żywe, idą do gazu, na gilotyne, do maszyn, które je ćwiartują, oddzielają skórę, pierze itd, na koniec foliowane i do paczek. Nikt nie zastanawia się po drodze nad odbiorcą końcowym, proces się niczym nie różni zależnie od tego czy zafoliowane udko idzie do Biedronki czy innego Lidla. Pewnie można ewentualnie uzyć na wejściu innych kurczaków od innego dostawcy i to tyle. Całość jest tak zautomatyzowana, tak nastawiona na wydajność, każda chwila przestoju kosztóje tyle, że nikt nie będzie kombinował ze zmianą czegoś w trakcie. Wniosek mam taki, że może być bardzo różnie. Jako klient nigdy nie mam gwarancji że kupując coś pod marką X dostanę coś lepszego/gorszego niż pod marką Y. Może to będzie to samo, może nie. Wszystko zależy jaka to branża, jak jest zorganizowana produkcja i jaka jest polityka marki. Ogólnie pozostaje liczyć że każda marka jakoś dba o swój wizerunek żeby utrzymać się na rynku, a czy akurat produkują coś w fabryce innej firmy, to może ale nie musi mieć znaczenia
-
elektryczny samochód spalinowy
no to odświeżam wątek. Pół roku minęło od zakupu, samochód ma już 12 tys. km przebiegu, wczoraj wróciłem z wakacji we Włoszech, to w końcu mogę coś napisać o spalaniu na autostradzie, bo kilka stron temu komuś to obiecałem. Na codzień rzadko jeżdżę dłużej autostradą, jeśli już to głównie obwodnicą Krakowa, która raczej jest już bardziej jak ulica w mieście, tłoczna i zakorkowana. Średnie spalanie z codziennej jazdy to 5-5.5 l/100km. Z wycieczki do Włoch pokazał takie dane: Średnia prędkość może mało imponująca, bo wiadomo, Czechy to kraj wiecznych remontów i korków, Wiedeń piękne miasto, ale też zakorkowane, Austriacy tacy eco że jak wyświetlą ograniczenie IG-L do 100km/h to tak jedziemy następne 80km, Włochy piękny kraj który dodatkowo można dłużej podziwiać w kolejce do bramek. Na szczęście ten wyjazd był czysto wypoczynkowy najbliżej jak się da, czyli koło Wenecji. 1000 km w jedną stronę plus trochę jazdy lokalnej. No ale gdzie się dało to starałem się trzymać 130km/h, to jest dla mnie taka optymalna prędkość autostradowa. Spalanie faktycznie raczej się zgadza z dystrubutorem, on to dosyć dokładnie podaje. Samochód na autostradzie spisuje się ok, widać że to nie jego żywioł, ale w miarę mocny napęd powoduje że nadal jedzie się całkiem przyjemnie, tylko już podczas przyspieszania czy wiekszych górek silnik spalinowy musi faktycznie pokręcić się na wysokich obrotach. Ale i tak przy tych 130km/h jest ciszej i przyjamniej niż w Oplu Astra. Wcześniej pisałem, że fotele są takie sobie, trochę twarde, mało regulacji, ale chyba zmieniam zdanie, bo nawet po długiej trasie nie bolały mnie plecy. Zazwyczaj jak są wygodne na pierwsze wrażenie, to potem dupa albo plecy bolą po trasie. Jak z dobrym albumem rockowym. Przy pierwszym przesłuchaniu okazuje się taki sobie, dopiero po dłuższym czasie zaczyna "wchodzić". Ogólnie auto nie sprawiło żadnych problemów, wielkościowo jest idealne, prowadzi się całkiem stabilnie jak na klocka i co tu więcej pisać, spełnia swoje zadanie i tyle.
-
Średnia cena nowego sprzedanego auta w PL to 176 tys zł
pytanie co to znaczy stać/nie stać. Pewnie dla każdego co innego. Jeśli ktoś miał samochód w najmie, pojeździł 2 lata, zmienił na inny, to co, nie było go stać? Przecież przejeździł te 2 lata. Co to znaczy że go nie było stać? Że nie mógłby sobie pozwolić na zakup takiego za gotówkę? Może by i nie mógł, ale co z tego, czy to jakoś zmienia te 2 lata jazdy? Czy jak płacę za prąd 300zł co miesiąc, a nie kupuję raz w życiu własną elektrownię żeby mieć prąd dożywotnio to też mnie na niego nie stać? To jest tylko kwestia sposobu patrzenia na motoryzację. Każdy może mieć własne podejście. Ludzie biorą auta w najmy, leasingi, z małą wpłatą, dużym wykupem, albo odwrotnie, na krócej, dłużej, jeżdżą i cieszą się z aut i raczej nie interesują się dywagacjami stać/nie stać z internetu.
-
Serwisować w ASO czy nie?
ja mam chyba wyjątkowy niefart do tak zwanych warsztatów niezależnych, nawet tych poleconych przez kogoś, więc przy tak młodym aucie bym został w ASO. Jedynie co to materiały jak olej czy filtry kupuję sam, nie mówiąc już o klockach i tarczach bo mnie też chcieli wcisnąć takie za ponad trzykrotność ceny. Patrz w instrukcję, czasami wymaga przedlągu co 2 lata/30 tys. a tylko wymiany oleju co rok. ASO często próbuje wciskać kit że przeglądy muszą być co rok. Nie muszą, wystarczy wymiana oleju. Przywoź własne części. Wytarguj jakiś rabat na robociznę za to że jesteś stałym klientem i ostateczne koszty będą znośne i nie musisz się bujać z garażowymi specjalistami co zawsze wiedzą lepiej, a ostatecznie się okazuje że niewiele wiedzą i trzeba samemu wszytkiego pilnować.
-
Sprzedaż auta - sami "rosyjskojęzyczni"
podobno dziś jakaś parada wosjowa była w stolicy. Może ci Tadżycy byli zatrudnieni żeby robić za polskich żołnierzy cobyśmy groźniej wyglądali przed Putinem, a teraz szukają transportu do domu
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
z tego co widzę to Koreańce mają swoje coraz większe grono wielbicieli, jeśli można tak powiedzieć. Chociażby mój tata jest jednym z nich. A po jego i30 przyjechało dwóch gości pierwszą generacją i30 już widać że bardzo mocno styraną. Ale jak ktoś raz się przekonał, że to są dobre, bezawaryjne, wygodne samochody, to często już się ich trzyma.
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
zobacz jakie są ceny na otomoto. Nawet powyżej 40 Na polisie tata miał 38 tys. Wystawiliśmy za niecałe 39. Kupił pierwszy klient, chociaż ja bym tyle od razu nie spuszczał, tylko najwyżej czekał na następnego klienta, bo samochód w 100% pewny, bezwypadkowy i faktycznie zadbany. Ale tacie zależało żeby mieć jak najszybciej fundusze na nowego.
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
2013
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
Nie ma czegoś takiego jak nadużycie statystyczne. Statystyka to bardzo szeroka nauka, miar statystycznych jest mnóstwo. Każda niesie jakąś informację, ale ma też jakieś wady. Czasami najpełniejszy obraz daje zestawianie ze sobą różnych miar. A politycy będą gadać to co według nich zapewni im głosy w wyborach i nie ma co ich słuchać
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
1.2 już nie sprzedają, jest tylko 1.0 100KM. Bardzo fajny silniczek do takiego niedużego samochodu. A co do środka to ja mam inne zdanie. Nawet tania wersja i20 wygląda dobrze, ma wygodne fotele, nic nie skrzypi, wszystko dobrze spasowane. Owszem, jest trochę plastikowo, ale jak porównam do mojej Rio poprzedniej generacji to i tak jest dużo lepiej.
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
Ja mam na przykład Astrę K. Fakt że teraz już jest nowy model Astry i może to porównanie nie jest do końca dobre, ale poza silnikiem ,który w Astrze mam dużo mocniejszy, bagaznikiem bo Astra jest kombi, poza różnicami w wersji wyposażenia (Astrę brałem w dosyć bogatej wersji, i20 taty to jest prawie najbiedniejsza wersja, ale w bogatszych można mieć wszystko co mam w Astrze) to nie widzę w czym Astra jest lepsza. Ani prowadzenie, ani zawieszenie, ani wyciszenie nie jest specjalnie lepsze. Jest może trochę szerzej w kabinie, ale i tak w jednym i drugim aucie 4 osoby jadą wygodnie, piątej by już było ciasno.
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
bo tacie się podobał obecny i20 odkąd pojawił się w tej generacji i nie rozważał innych aut
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
najlepszy moment. Stary jeszcze sporo warty, a nowy jeszcze we w miarę rozsądnej cenie. Za rok już za tyle się nie kupi takiego samochodu
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
35
-
Hyundai i20, czyli co jak nie Dacia
Jak ostatnio samochody drożeją to wiadomo, jak są coraz bardziej skomplikowane i zelektryfikowane to też wiadomo. Człowiek, który chce kupić jakieś proste wozidło ma coraz mniejszy wybór. Ale cośtam jeszcze można dopaść. Z tatą wczoraj odebraliśmy i20, którego sobie kupił po dziesięciu latach jazdy i30 II gen., a wcześniej miał i30 I gen. Czyli kategoria prosty, możliwie najtańszy samochód dla 75-cio latka. Cenniki startują od 68 tys. taty egemplarz kosztował 72 tys. Jest to najniższa wersja Pure z takimi "bajerami" jak czujniki parkowania, lakier specjalny biały za tysiaka i pakiet Design, czyli alufelgi i skóra na kierze. Tyle z bajerów . Wygląda to tak: Po przyjrzeniu się bliżej, przejechaniu ze 20km za kierownicą stwierdzam że value for money jest najlepsze. Nawet w tej najtańszej wersji ma wszystko co trzeba. Klimę, tempomat, kierownicę regulowaną w dwóch kierunkach, wygodny fotel, a tych systemow wspomagająco-przeszkadzających ma nawet za dużo. Nie ma tabletu na desce, w tej wersji jest w tym miejscu mały ekranik do radia i wielkie fizyczne przyciski do obsługi tego radia. Dla emeryta ideał . Jeździ świetnie. Jeszcze trochę pamiętam jak jeździła moja Kia Rio rocznik 2014, czyli generacja wstecz, jak nie półtorej generacji. Ten samochód jest dużo lepszy. Prowadzi się pewniej, stabilniej, ma super zawieszenie, dosyć sztywne, ale nie za twarde, jest dużo lepiej wyciszony. Silnik trzycylindrowy sprawia wrażenie bardzo chętnego do wkręcania na obroty, za to przy niskich obrotach, ruszaniu, toczeniu się daje znać że ma 3 cylindry. Odgłosem przypomina wtedy trochę diesla, ale nadal jednak takiego współczesnego, dobrze wyciszonego, a nie mercedesa beczkę. I wyraźnie go przymula jak się za wcześnie zmieni bieg. Trzeba się pilnować żeby raczej nie schodzić poniżej 2k rpm przy normalnej jeździe. Za jak już się jedzie to w ogóle nie idzie poznać ile tam jest cylindrów. Na autostradzie przy 120km/h jest bardzo cicho jak na klasę B. Powiedziałbym że ciszej niż w niejednym kompakcie. W ogóle, przy tak dojrzałych autach klasy B nie widzę sensu kupowania kompakta, chyba że ktoś potrzebuje kombi (co w klasie B już nie występuje) albo jakiś mocniejszy silnik. I rozumiem dlaczego pierwszą dziesiątkę sprzedaży aut w Europie okupuje klasa B. Postęp w tych autach jest naprawdę olbrzymi z każdą kolejną generacją. Także jak ktoś chce jeszcze normalne auto za normalne pieniądze to polecam. No i warto się spieszyć. i20 właśnie przechodzi lifting, jeszcze w tym roku ma być odświeżony, silniki już tylko mild-hybrid i ceny pewnie z 8-10 tys. w górę
-
Alfa Romeo Stelvio
to było jeszcze gorsze połączenie. Niemiecka skrzynia z fancuskimi łożyskami. Włosi starali się jak mogli żeby te złośliwie podrzucone elementy złożyć do kupy i żeby jakoś działały, ale wiadomo, czasami po prostu nie wyjdzie
-
Alfa Romeo Stelvio
do dziś nie mam pewności czy Ty jesteś prawdziwy, aż tak zaje.iści ludzie nie mogą istnieć naprawdę.