Zawartość dodana przez maro_t
-
Słynny leasing na auto
a ja nie kombinuję z darowiznami itd. Poprzednie auto po leasingu wykupiłem na firmę, potem przekazałem na cele prywatne odprowadzając vat, a przy sprzedaży zapłaciłem dochodowy (to znaczy kwota sprzedaży powiększyła mój przychód). Teraz jak kupiłem Nissana to tak samo robię z Oplem, którego leasing się skończył rok temu. Przekazałem sobie na cele prywatne. W lipcu zapłacę od tego vat a potem nie wiem ile będę go jeszcze używał. Czyli płacę wszystko co trzeba i nie zastanawiam się czy mnie US dojedzie czy nie
-
Rabaty na premiumy
ja walczyłem we Fiacie Stilo. Można by powiedzieć, że to Fiat, ale dokładnie ten sam model szyberdachu od tego samego producenta był wtedy w Mercedesie klasy A . Nie miałem zastrzeżeń do działania, bo o dziwo to działało, a to była konstrukcja składająca się chyba z setki ruchomych elementów i kilku szyb ruszających się osobno. I tak, potwierdzam, że jest to fajne, bo jest w aucie jasno, zwłaszcza jak się siedzi z tyłu to jest super wrażenie, można uchylić latem i jest przyjemniej. Ale niezaleznie od marki to jest fajne jak ktoś kupuje nowe auto na kilka lat. Potem okaże się że parcieją uszczelki, coś zaczyna przeciekać, gdzieś gwiżdże wiatr, że zatkały się odpływy w słupkach po latach zbierania syfu (tak miałem we Fiacie), że roleta zaczyna się zawijać itd. Nie ma siły, niezależnie od producenta, jakieś problemy się pojawią. Może osobiście nie mam za dużego doświadczenia z markami tak zwanymi premium, ale nie wierzę, że w aucie z szyberdachem jest dokładnie tak samo cicho jak w tym samym modelu bez tego. Po prostu nie wierzę i już. To że ktoś nie słyszy, nie znaczy że nie ma różnicy.
-
Rabaty na premiumy
hehe, prorok jestem. Może zacznę dorabiać diagnozując zdalnie usterki
-
Rabaty na premiumy
problem w tym, że dzisiaj takie rzeczy znajdziesz w każdej marce. Wejdź na jakiekolwiek forum dowolnej marki i tak będzie. Jak ja robiłem research przed kupnem, to doszedłem do wniosku, że nic bym nie kupił, jakbym kierował się tym co czytam na forach. Kii i Hyunda'a nie, bo mają problemy z GPFem, Cupra Formentor nie, bo dramatyczne, zawieszające się multimedia (a tam nawet klimą steruje się przez ekran), Opla - Peugeota nie, bo 1.2 Puretech nie dojedzie do 100 tys. km i tak dalej. Kupiłem w końcu Nissana, chociaż też już widziałem wpisy o tym, że ten napęd e-power u niektórych sypie ciągle błędami, a serwisy sobie nie radzą. Ale na serio, przejmując się tym co się czyta to nic się nie da kupić.
-
Rabaty na premiumy
dokładnie. Dzisiaj każdy samochód to kupa elektroniki, czujników, systemów, oprogramowania. Wszystko może paść, wystarczy że jakaś drobna część będzie od początku wadliwa, albo ktoś za słabo przykręci kabelek z masą w fabryce i cyrki gotowe. Jak czytam międzynarodową grupę o qashqai'u epower, takim jak mój, to też ludzie mają niezłe kwiatki czasami. Mój ma na razie 7 tys. przebiegu i dzisiaj rano pierwszy raz zrobił coś dziwnego - wyświetlił info o usterce aktywnego tempomatu, systemu utrzymania pasa i ostrzegania o kolizji. I to w ładną pogodę, gdy stałem za innym autem na światłach. Mam nadzieję, że może jakaś większa mucha siadła na radar .
-
Rabaty na premiumy
No to efekt jest taki, że owszem, nie płacisz, ale też jak na razie nie masz auta.
-
Rabaty na premiumy
a ile to ma kuni? Ja przyznam, że jak kupowałem Qashqai'a to jedyne czego żałowałem, to że jest właśnie FWD. Ale po kilku miesiącach trochę zmieniłem zdanie. Wcześniej miałem doświadczenia z Astry kombi, gdzie 200KM na przedniej osi powoduje, że każde, nawet nie gwałtowne, ale w miarę żwawe włączenie się do ruchu z podporządkowanej, powoduje utratę przyczepności i działanie kontroli trakcji. Na mokrym to w ogóle jest dramat, a szybsze ruszanie spod świateł odpada. Ale w Qashqai'u jest zupełnie inaczej. Mimo że moc i moment praktycznie takie same, to wrażenia całkiem inne. Nie wiem, może to kwestia innego rozłożenia masy, samej masy, docisku, rozmiaru kół, tego że napęd jest elektryczny i może łatwiej go "dozować" na koła, ale jeździ to zupełnie inaczej, przyczepność jest dużo lepsza. Nawet jak na mokrym poczuję że jakieś koło przy ruszaniu na chwilę ma uślizg, to kontrola trakcji działa jakby dużo lepiej, dohamuje je i nie czuję że samochód traci moc i cały zaczyna szarpać jak Opel. Tak po prostu dużo sprawniej to działa.
-
SsangYong Korando
zobaczymy. Trzeba pamiętać, że w autach zaczyna się rewolucja i pewne rzeczy mogą się zmienić. Dziś już chyba większość nowych sprzedawanych samochodów ma jakąś formę elektryfikacji, czy to miękkie hybrydy, czy HEVy. Za kilka lat już czysto spalinowych nie będzie. A to wszystko też jest drogie w zakupie i dodatkowo będzie drogie w naprawach. Dziś jeszcze na rynku używek jest dużo zwykłych prostych aut, ale z tym kilkuletnim opóźnieniem rewolucja i tam zacznie docierać, a klienci na używane jednak bardziej patrzą na koszty serwisu, skomplikowane konstrukcji itd. Obstawiam, że za 10 lat, jak autor posta będzie sprzedawał to Korando, to prosty klasyczny samochód od pierszego właściela, jeśli dodatkowo będzie w miarę zadbany, sprzeda się migiem. Nawet jak to będzie SsangYong. Oczywiście nadal będzie tańszy niż jakieś VW czy Koreaniec, ale jako nowy też był przecież tańszy.
-
SsangYong Korando
ja bym się tak nie rozpędzał z tą niesprzedawalnością. Samochody drożeją na potęgę, nowe, używane. Za kilka lat nowy samochód z silnikiem spalinowym to w ogóle będzie rarytas. A sensownych używek też będzie coraz mniej i będą coraz droższe. Może się okazać że za kilka lat taki SY w przyzwoitym stanie znajdzie właściciela równie szybko jak inne marki
-
Mazda CX-60
mają coś na stanie czy zamawiane do produkcji?
-
Rabaty na premiumy
nieźle trafiłeś 👎. Pozostaje mieć nadzieję, że serwis ogarnie w końcu temat. Człowiek powienien się cieszyć nowym autem, a nie załatwiać lawety i jeździć po serwisach. Nawet jak mają dobrą kawę.
-
Mazda CX-60
budżetowy kompakt, budżetowe opony
-
Mazda CX-60
tak, Turanzy to jedne z gorszych opon jakie miałem od czasów Lanosa. Przejeździłem na nich 4 sezony. Teraz od wiosny założyłem Nexen Nfera Sport. Taka raczej budżetowa opona UHP. Jest ciszej, bardziej miękko, lepiej skręca i hamuje. Ale ruszyć szybko spod świateł na mokrym nadal się nie da
-
Mazda CX-60
po co się tłumaczysz? Każdy ma swoje zdanie, rób po swojemu. Ja też nie lubię płacić za znaczki, marki czy postrzeganie mnie przez kogoś, bo to są rzeczy które mam głęboko w zadzie. Auta marek tak zwanych premium uważam za fajne, ale te naprawdę premium, droższe modele, bardziej luksusowe, faktycznie oferujące coś więcej niż marki popularne. Natomiast te zwyczajne tańsze modele marek tak zwanych premium w większości uważam za niewarte uwagi i ceny. I też bym wolał Kiję Sportage niż jakieś BMW w podstawie.
-
Mazda CX-60
tak. Po tym jak kupiłem Fiata zaraz po premierze uważam tak samo. Po czym i tak kupiłem Nissana z napędem, który dopiero co wyszedł na rynek.
-
Mazda CX-60
może mają tego samego dostawcę panelu klimy co Nissan. Na szczęście mnie to przeprogramowali w ASO i jest w miarę normalnie. To znaczy operuję zakresem 20-22 stopnie, a nie 16-18 jak wcześniej. A poza tym ciekawe to co piszesz. To znaczy napęd PHEV w tym aucie to już słyszałem że jest taki sobie, ale ta jakość wnętrza, hałasy i rezonowanie to dla mnie skreśla taki samochód, nawet jakby niewiadomo co poza tym miał i robił. Zwłaszcza że to phev, jak się go naładuje to potrafi kilkadziesiąt km jechać na elektryce. A jak silnik nie pracuje, jest cicho to jeszcze bardziej słychać wszystkie niedociągnięcia spasowania wnętrza, świerszcze czy szum opon albo wiatru.
-
Rabaty na premiumy
dlatego nawet żadne AI mi roboty nie zabierze
-
Rabaty na premiumy
na tym polegają aktualizacje. Wprowadzają z jednej strony poprawki jednych rzeczy, a z drugiej strony nowe błędy
-
Fetyszyzacja wskaźnika l/100km
miałem podobne rozważania, jak koleżanka kupowała samochód i jej wymaganiem było żeby mało palił. A to był ich drugi samochód w domu dla niej na dojazdy do pracy po 5km w jedną stronę. W takich warunkach to ja bym w ogóle nie patrzył na spalanie tylko na inne kwestie, awaryjność, dostępność i ceny części, koszt ubezpieczenia, a w przypadku już starszej używki, to po prostu stan i co jest do zrobienia, bo tu będą dużo większe różnice w kosztach. A spalanie przy takich przebiegach będzie prawie bez znaczenia. Oczywiscie mówiąc o normalnych miejskich autach czy kompaktach, a nie Dodge'u RAMie.
-
Rabaty na premiumy
mój QQ też podobno ma się sam zaktualizować zdalnie jak będzie dostępna nowsza wersja softu. Chociaż z tego co czytałem to oni nie robią tych aktualizacji za często. Czekam na to z pewnym niepokojem, głównie dlatego że sam też się zajmuję softem i też robię nowsze wersje, tylko w innej branży
-
Rabaty na premiumy
fajnie. Ciekawe co padnie przy następnym updacie.
-
Zakup auta i pozostawienie starego w rozliczeniu
tu jest jeszcze jedna kwestia. Dzisiaj modne staje się "dochodzenie swoich praw" i jak po kupnie okaże się że coś w samochodzie padło, to internet jest pełny specjalistów i cwaniaków próbujących naciagać sprzedającego i procesować się z nim. Zostawiając samochód w rozliczeniu masz spokój z takimi historiami. Chociaż oczywiście to zależy od kwoty. Za 2-3 tys różnicy to jest imho warto, za 10 tys. też bym się juz zastanowił.
-
Zakup auta i pozostawienie starego w rozliczeniu
zależy od marki i handlarzy. Bo to odkupują zwykłe komisy-handlarze tak naprawdę tylko współpracujący z ASO. Mogę dać przykład mojej transakcji sprzed kilku miesięcy. Samochód to 9cio letnia Kia Rio. Wartość na polisie 29 tys. jak popatrzyłem na otomoto to bym go wystawił za 34-35 i liczył że sprzedam za 32-33 tys. W salonie Nissana przy kupnie nowego zaproponowali mi odkup za 26 tys. i 4 tys. rabatu na nowy. Czyli dla mnie jak 30 tys. Wziąłem i miałem z głowy kupujących-cmokających. Dla mnie ok. 2 miesiące później Kia pojawiła się w ogłoszeniach za 36 tys. Wyplakowali opony i powiesili choinkę zapachową.
-
Nowy (do 120k) vs używany (do 60k) / co wybrać?
dokładnie mam tak samo. Każdy samochód jest inny, prowadzi się inaczej i ja też lubię jeździć każdym. Nawet daewoo tico kiedyś lubiłem się przejechać jak jeszcze mogłem, mimo że sam miałem niby dużo lepszy już wtedy samochód. Bo jazda czymś tak małym i lekkim z silnikiem 3 cyl na gaźniku, to było całkiem coś innego. A co do przesiadek z manuala na automat, to ja po prostu przechodzę w inny tryb jazdy. Jak wsiadam do auta z manaualem, na inny fotel, w innej pozycji, to odruchowo przechodzę w tryb "manual" i też nigdy nie zapomniałem wysprzęglić. Większy problem mam np. z wajchą wycieraczek. W jednym aucie włącza się do góry, w drugim w dół. Zawsze robię odwrotnie
-
Nowy (do 120k) vs używany (do 60k) / co wybrać?
ja po doświadczeniach z własnymi autami, jazdami próbnymi różnymi automatami, elektrykami czy wreszcie moim qashqai'em, który nie ma w ogóle skrzyni biegów jak elektryk, dochodzę do wniosku że w sumie to chyba albo wolę skrzynię manualną, albo właśnie brak skrzyni, czyli napęd elektryczny, a skrzynia automatyczna to taka dziwna proteza. Każdy automat z którym miałem do czynienia zachowywał się jakoś nie tak jak bym chciał, albo za niskie obroty, albo zwłoka w redukcji, albo jakieś poszarpywanie, albo znowu czułość taka, że lekko wciskam, a on od razu redukuje o kilka biegów jakbym miał się z kimś ścigać. Zawsze to jest taki element pośredni, który wprowadza jakieś własne zachowania, opóźnienia, różnice w reakcji, co powoduje że mam wrażenie że między mną a kołami jest jest coś, co żyje własnym życiem i nigdy nie mam pewności jak się zachowa. Serio jakbym dziś kupwał zwykłe auto, taki kompakt na przykład, to bym w pierwszej kolejności patrzył na manuala.