Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

maro_t

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez maro_t

  1. No to tak: dla mnie największym minusem są fotele. Nie są może jakoś specjalnie niewygodne, ale to są takie zwykłe stołki. Da się znaleźć w miarę optymalną pozycję i dupa nie boli, ale do foteli z Astry dużo im brakuje. Ale to jest też kwestia wersji. Ja mam N-Connecta, a w wyższej wersji Tekna już fotele są dużo lepsze. Przede wszystkim mają regulację pochylenia siedziska, a w swoim mam poczucie że mi się tyłek zsuwa z fotela. Wada druga to działanie klimy/nawiewu. Raz że nawet przy ustawieniu na 17-18 stopni wiało gorącem, a dwa to jest usterka polegająca na tym, że co jakiś czas podczas jazdy resetuje ustawienia na 23 stopnie i włącza auto. Zdarza się to może raz dziennie, czasem raz na kilka dni, ale wkurza, tak jakby ten panel się po prostu resetował. Jak miałem włączone ogrzewanie fotela, to też wyłącza. Byłem kilka dni temu w ASO na wymianę oleju, problem wiania gorącem rozwiązali robiąc kalibrację i przestawiając temperaturę. Teraz jest normalnie, czyli mam ustawione na 21-22 stopnie a nie 17-18 i jest tak samo ciepło. Problem resetowania nadal jest. Co więcej, jak czytam grupy na fb (głównie z UK) to mnóstwo ludzi na to narzeka, ale jeszcze nikt nie napisał rozwiązania. Piszą dokładnie to samo co mnie powiedzieli w ASO: żadne błędy się nie zapisały, wysyłamy zapytanie do centali Nissana i czekamy co zalecą . Ale serwis w sumie jest OK, nie zlali mnie, gość powiedział że jak nic się nie dowiedzą to wymienią cały panel sterowania klimy. Tego bym nie chciał, bo czuję że jak to rozbiorą to już nie będzie złożone jak w fabryce. Kwestia trzecia: jakość montażu. Ktoś już mnie w tym wątku o to pytał zaraz po kupnie. Napisałem, że nie mam zastrzeżeń. Po 3 tys. km i przyjrzeniu się trochę wszystkiemu już trochę mam. Ogólnie nie jest źle. To jest mój pierwszy, słownie pierwszy samochód w którym po miesiącu nie miałem ochoty rozbebeszać deski, słupków, plastików, poprawiać, upychać piankę, szmaty, bo słychać jakieś szmery czy świerszcze. Tutaj jest cisza. Ale znalazłem kilka niedociągnięć: klapa bagażnika jest tak spasowana, że trzeba mocno walnąć żeby się zamknęła (nie mam elektrycznej). W ASO nie naprawili, powiedzieli że nie ma regulacji mechanicznej na zamku (tyle to sam wyczaiłem) i żebym się umówił na serwis blacharski, to tamci coś poradzą. Tak jakby mi robiło różnicę kto to naprawi. Jadę do ASO i mają naprawić, nie obchodzi mnie czy to zrobi blacharz czy mechanik. Przepraszali, ale niemieli akurat blacharza czy kogokolwiek w czasie gdy tam byłem. Muszę się umówić osobno . Podobnie jest z maską. Przyjrzałem się i z lewej strony większa szpara, z prawej mniejsza. Tu już znalazłem regulację na zamku. Trochę przykręcania, odkręcania, regulacji odbojników, pół godzinki w garażu i jest dużo lepiej. Może nie idealnie ale akceptowalnie . A jak odkurzałem to widzę że spod fotela kierowcy wystaje jakiś kabelek. W sumie dzisiaj w fotelach jest dużo kabelków, ale ten jakoś bardzo wystaje, można by go niechcący złapać i pociągnąć odsuwając fotel. Patrzę pod fotel pasażera, tam jest lepiej, kabelki ładnie spięte. Wystarczyło trochę docisnąć wtyczkę i wsadzić na swoje miejsce jeden zatrzask, który miał trzymać ten przewód. To samo z plastikową osłoną tunelu środkowego, która sięga aż za pedały. Nogą wyczułem że ma luz, trzeba było docisnąć żeby zatrzask złapał. Trochę żenujące poprawiać takie rzeczy po fabryce. Moja Astra też była wyprodukowana w UK, tak jak ten Nissan. To tam jednak było jeszcze gorzej z takimi rzeczami. Ale co zauważyłem to poprawiłem i 5 lat śmiga.
  2. mój Nissan ma tryb e-pedal. Czyli puszczanie gazu to tak duży opór jak dosyć mocne hamowanie. Da się jeździć prawie nie używając hamulca, ale dla mnie jednak to działa za mocno (to znaczy siła hamowania przy puszczaniu gazu) i nie używam tego. Nie wyobrażam sobie góry gdzie bym musiał jeszcze dotykać hamulca, tak mocno to hamuje samo. Lepszy jest tryb B skrzyni, też hamuje po puszczeniu gazu, ale lżej i jest idealny do takiej jazdy w mieście: start spod świateł, rozpędzenie, następne światła, hamowanie, jak również do jazdy z góry. Ogólnie to auto ma tyle ustawień tego napędu, że można sobie dobrać zarówno siłę hamowania po puszczeniu gazu, jak i samą reakcję na gaz. Hamulca faktycznie można używać tylko w sytuacjach awaryjnych oraz do zatrzymywania się do zera z ostatnich kilku km/h.
  3. ja to widzę całkiem inaczej. Myśląc w ten sposób bierzesz na siebie odpowiedzialność za tych, którzy w imię swoich zysków produkują w Chinach, za polityków którzy odpowiadają za cały ten bajzej, który się dzieje, nieważne Chińskich, Polskich czy Amerykańskich, oni są tacy sami. To oni dziś mówią że Chiny są be, jutro będą mówić że ktoś inny jest be, bo nie umieją się dogadać, bo mają konflikty własnych interesów. A Ty teraz myślisz, jak świat ratować. To oni ten świat psują, niech oni go ratują, ja nie mam zamiaru brać za nich odpowiedzialności.
  4. Może i idea jest słuszna, ale jako pojedynczy człowiek imho nie masz szans ocenić skutków tych decyzji. Nie kupisz bluzy made in china, tylko inną to może się okazać że jest wynikiem niewolniczej pracy dzieci w jakimś Bangladeszu, z której zyski idą na finansowanie tamtejszych mafii czy wojen. A za kolejne 50 lat tak jak Chińczycy się dorobią i będą zagrożeniem dla świata. Dobrobyt współczesnego świata (przynajmniej jego części) opiera się na globalizacji. Globalizacja ma swoje zarówno smutne, jak i pozytywne strony. Sam nie jesteś w stanie przewidzieć skutków swoich decyzji konsumpcyjnych. Ten ład ustalają politycy, mafiozi, armie (w sumie to wszystko jedno) i świetnie z tego żyją, a nas obarczają odpowiedzialnością za te swoje decyzje.
  5. Niesamowicie upraszczasz. Dzisiaj praktycznie w każdej rzeczy, którą kupujesz, nawet jak sama nie jest wyprodukowana w Chinach, to są jakieś chińskie komponenty, albo została wyprodukowana przy użyciu chińskiej maszyny, albo transportowana chińskim autem. Chyba wszystko poza amerykańską bronią ma coś wspólnego z Chinami. I między innymi dzięki temu kraje zachodnie dorobiły się tego dobrobytu i dalej się dorabiają. Zerwanie relacji gospodarczych z Chinami to nie jest kwestia tego, że kupisz sobie smartfona made in EU zamiast made in China i będziesz dalej happy. Prawdziwe zerwanie relacji oznaczałoby ogromne problemy gospodarcze i dopiero byśmy zobaczyli co to wyjście ze strefy komfortu . No ale jak politycy tak zdecydują to tak się stanie, oni sobie przecież jakoś poradzą.
  6. Bardzo. To jest w skrócie wygodny, cichy i oszczędny samochód, którym jazda mnie relaksuje. Chociaż oczywiście ma też jakieś minusy.
  7. z takim zachowaniem się nie spotkałem. On ma takie oprogramowanie, żeby jednak zazwyczaj obroty zależały od tego jak mocno wciskasz gaz. Jeżeli się toczysz spokojnie przez wioski, to owszem, silnik spalinowy czasem pracuje, a czasem nie, ale nigdy nie spotkało mnie żeby wszedł na wysokie obroty przy takiej prędkości i bez mocnego przyspieszania. Jedynie jak jest jeszcze zimny, to ma wyraźnie potrzebę żeby pracować częściej, nawet jak bateria jest już naładowana (to ma kilka celów: nagrzanie wnętrza, samego silnika, baterii, dbanie o gpf'a). Ale nadal nie na wysokich obrotach. Jak był mróz to zdarzało się że jak rano wyjechałem z domu, dojechałem do pierwszego więszego skrzyżowania, na którym trzeba trochę postać, bateria już była naładowana prawie na full, a on co kilka sekund uruchamiał silnik spalinowy, popracował kilka sekund, zgasił. Wyraźnie ma taki stan do którego dąży, nie wiem, musi osiągnąć odpowiednią temperaturę, żeby przestał tak intensywnie ładować. Dlatego jak ktoś jeździ odcinki do 5km, to może to sporo palić. Raz mnie zaskoczyło jego zachowanie, jechałem ze sporej góry (Chabówka na zakopiance), gdzie baterię już naładował na 100% (to był jedyny moment na razie kiedy widziałem wskaźnik baterii naładowanej na full, normalnie zawsze zostaje trochę wolnego według tego wskaźnika), a że nadal było z góry, a ja jechałem na B, to odpalił silnik benzynowy i wszedł na wyższe obroty. Tak jakbym jechał autostradą ze 120, a było z 70 z górki. Ale doczytałem w instrukcji, że tak ma być. Jak bateria jest naładowana na 100%, a nadal jedziesz z góry i nie ma co zrobić z tą energią (hamowanie rekuperacyjne) to odpala spalinowca i zużywa nadmiar prądu do kręcenia go na wysokie obroty, bez zużycia paliwa
  8. u mnie silnik się dociera (dzisiaj byłem nawet wymienić olej) i też spalanie z kolejnych baków spada. Myślę też, że on faktycznie nie lubi niskich temperatur.
  9. dlatego właśnie kupno używanego auto to jest lotreria, a jak nie chcesz żeby była loteria to musisz się znać, a jak się nie znasz to musisz komuś zapłacić. Ale jednak kupno auta bezpośrednio od właściciela to co innego niż od handlarza, który musi na nim zarobić. Ja kilka używanych aut też w życiu kupilem i wychodzę z założenia, że nawet bym nie patrzył na sprowadzane od handlarzy. Kupowałem zawsze od właściciela w Polsce, oglądając u niego w domu, przy kawie przeglądając faktury i inne dokumenty i słuchając historii auta. Ludzie są różni, jedni się znają na autach, inni tylko jeżdżą, ale jak ktoś normalny sprzedaje używany przedmiot i nie ma potrzeby na nim dodatkowo zarobić, a ktoś inny kupuje używany przedmiot i nie oczekuje jakości nowego, to najłatwiej moim zdaniem o sukces.
  10. no i fajnie. Tylko w sumie właśnie o to chodzi. Kupiłeś samochód do naprawy, bo taki w dobrym stanie by nie był opłacalny. I teraz cała nadzieja ostatecznego klienta w Polsce jest w tym, że właśnie handlarz raz że wybrał taki nie bardzo zepsuty/rozwalony, a dwa że naprawił go uczciwie nie oszczędzając dodatkowo np. na rozrządzie. Czyli że wystarczy mu zarobek 1-2 średnich pensji na aucie, podczas gdy pokusa zarobienia dużo więcej leży na każdym szrocie i komisie. Myslę że sam masz świadomość, że szansa trafienia na taki przypadek jak Twój jest znacznie mniejsza niż na kogoś kto nie ma żadnych skrupułów, kupuje najtaniej, naprawi najtaniej albo tylko podpicuje, książkę serwisową zamówi na allegro i wystawi jako perełkę.
  11. ja tam za bardzo nie lubię generalizować, nie wątpię że masz w tym doświadczenie, to możesz napisać konkretnie jakieś przykłady? Na konkretnych kwotach? Za ile można kupić niebity samochód w Niemczech w przyzwoitym stanie i za ile go sprzedać w PL? Mnie to od zawsze ciekawiło, bo jak popatrzeć na ceny w Niemczech, to są podobne jak w PL i ja też nie rozumiem tego jak można kupić dobry samochód tam, przywieźć go, zapłacić te wszystkie opłaty i jeszcze na nim zarobić.
  12. nie, to nie tak. Tę jedną jedyną perełkę handlarz kupił dla siebie, ale że mu wypadły wydatki/córka wychodzi za mąż/kot złamał łapę/akurat tyle zabrakło na remont domu/wpisz cokolwiek to z bólem serca, ale postanowił sprzedać. To jest taka historia, słyszałem ją w podobnych wersjach kilka razy. I kupujący dumny z siebie że taką właśnie okazję trafił.
  13. maro_t odpowiedział lucash na temat - Motokącik
    szwagier w piątek odebrał Tucsona 1.6 150KM manual. Po długich rozkminach gdy już prawie kupił SsangYonga . Także jak będą problemy z GPFem to będę na bieżąco.
  14. Zgadza się. Ale spokojnie, ten mój jest od handlarza, a patrząc za ile go sprzedałem to jest pole do negocjacji Ale na poważnie to masz rację. Nawet jak dziś patrzę na ceny tych Rio to mam wrażenie że są wyższe niż 3 miesiące temu.
  15. Za tyle można kupić np. zadbany egzemplarz Kii Rio poprzedniej generacji. Ja takiego sprzedałem niedawno. Tylko mój już miał 8 lat od zakupu, a rocznikowo nawet 9. Ale w tym aucie nigdy nic się nie zepsuło, poza tym że tylne hamulce lubiły się zapiekać i piszczały i szybko się zużywały. Poza tym samochód totalnie bezawaryjny. Jakby dopaść takiego trochę młodszego niż mój, to powinien jeszcze dzielnie kilka lat bez problemów posłużyć. Tylko trzeba uważać żeby nie trafić na taki po nauce jazdy. EDIT. Z ciekawości popatrzyłem na otomoto i znalazłem swoje Rio. Bo oddałem go w rozliczeniu. Także jakby co to polecam: https://www.otomoto.pl/oferta/kia-rio-kia-rio-1-4-mpi-salon-pl-serwis-aso-zadbany-ID6FotPn.html
  16. Dokładnie. Pamiętam sprzed wielu lat rozkimy o kredytach na AK. 10 lat temu kupiłem działkę i zbudowałem na niej dom za jakieś 550 tys w sumie. W większości na kredyt. Dziś mi zostało tego kredytu do spłacenia 100 tys. Jakbym odkładał i do dziś odłożył 400 tys. to bym dzisiaj musiał wziąć przynajmniej jeszcze 600 tys. kredytu, bo takiego domu z działką już za mniej niż milion bym nie wybudował. Taki jest sens czekania na niewiadomo co Samochód to trochę co innego, bo dla większości ludzi nie jest tak niezbędny jak dach nad głową i dlatego tu dochodzi inny czynnik: jakbym miał wyskoczyć z gotówki ponad 100 tys. na auto to bym to ciężko przeżywał, a jak wplacam 1/3 na początek, a reszta w ratach przez kilka lat, to mi jakoś łatwiej to przyjąć. Psychicznie oczywiście, bo kwotowo to wiadomo że drożej. Ale samopoczucie ważniejsze
  17. bo nie cierpię tego szarpania całym autem przez rozrusznik przy uruchamianiu silnika
  18. akumulatorowi, zresztą tak samo jak wielu innym podzespołom, najbardziej szkodzi jazda na krótkich odcinakch i tyle. Jak się używa samochodu do tego do czego jest zrobiony, czyli do jeżdżenia a nie do stania, to nawet nowoczesny "inteligentny" akumulator pożyje długo. No chyba że producent coś zepsuł w konstrukcji. Zdarza się. Skoro da się zrobić fabrycznie popsuty łańcuch rozrządu albo filtr gpf to pewnie da się i instalację dbającą o aku.
  19. jakie to jest nowoczesne auto? Z tego roku? Czy pięcioletnia Astra się liczy? Podobno też ma inteligentne ładowanie akumulatora, do tego S&S. Fakt, że zazwyczaj go odłączam. Ale akumulator ma 5 lat, tyle co samochód i na razie nie daje oznak problemów.
  20. Matko, jakie ludzie mają problemy. Jeździj tym po prostu i nie szukaj problemów. Jeśli nie robisz tylko krótkich odcinków to ten AKU i tak pożyje długo.
  21. już widzę zderzenie tego z typowym amerykańskim pickupem. Chyba że pickup przejedzie nad tym po prostu
  22. jeśli dobrze liczę to ostatni raz 1000 km za jednym razem przejechałem w 2015 roku. Szczerze to mnie wystarczy samochód co przejedzie 300. Potem mogę nawet godzinę ładować. Ale niech te 300 przejeżdża w każdych warunkach, nawet w dużym mrozie z włączonym wszyskim co potrzebuję i przy prędkosci autostradowej.
  23. jakieś dziwne masz te wymagania. Z jednej strony piszesz, że jeździsz 80% po mieście, a z drugiej że tylko segment premium, bo musi mieć super wyciszenie. Przecież w mieście głównie się stoi albo jeździ powoli. Wystarczy że nie kupisz klekoczącego diesla i wszystko będzie wystarczająco ciche. A najlepiej jakąś hybrydę.
  24. Dokładnie. W wielu markach jest tak, że jak samochód przyjeżdża z fabryki do salonu, to w ramach jego przygotowania do sprzedaży trzeba wyregulować drzwi, bo np. jedne sie nie otwierają, bo tak fabryka zamontowała, czy poprawić różne inne rzeczy po fabryce. Taka np. Toyota uchodzi za wzór jakości montażu i tak dalej. Tylko mało kto wie, że jak kupuje Toyotę to ona nie przyjeżdża do niego z fabryki, tylko najpierw jedzie na taki wielki plac w Mszczonowie, gdzie w przypadku gdy klient zamówił jakieś niefabryczne wyposażenie, typu alarm, czujniki itd, to tam panowie w Mszczonowie rozbebeszają ten samochód, montują to wszystko i składają od nowa. Toyota nie bawi się w produkcję wielu rzeczy w fabryce, tłuką kilka wersji i koniec. W niektórych modelach nawet jak zamówisz lepszą skórzaną tapicerkę, to panowie w Mszczonowie robierają starą i montują nową. Do tego lepsze navi i faktycznie pół samochodu jest rozebrane i złożone w Polsce. Widziałem to sam, bo coś tam z nimi czasem współpracuję . I uważam, że dla jakości sprzedawanych aut to jest nawet lepiej bo oni właśnie de facto często poprawiają rzeczy po fabryce.
  25. maro_t odpowiedział Ociec na temat - Motokącik
    wygląda na to, że skrzynia biegów w tym wynalazku to jakaś reinkarnacja fiatowskiego salespeed.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.