Zawartość dodana przez mdyrka
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
> 1. Wymagają, zawsze jest pisane pismo do sprawcy o potwierdzenie-MTU nie jest tu odosobnione. Więc > żaden to żart-proponuję się doinformować. Przechodziłem przez to w 2011r, byłem jako > poszkodowany-mają 30 dni na wypłatę odszkodowania, ale od skompletowania dokumentacji, a > potwierdzenie od sprawcy jest takowym, zirytowany byłem więc zadawałem sporo pytań, wychodzi > na to, że jak sprawca nie odbiera, wysyłają 3 krotnie, a potem sprawa toczy się tak jakoby > potwierdził, u mnie szkoda była w sierpniu, kasę dostałem w listopadzie. Na szczęście auto > było jezdne bo wtedy jeszcze prawo odnośnie zastępczaka nie było klarowne, teraz się to > zmieniło in plus. jasne... Nie muszę się douczać, bo w przeciwieństwie do Ciebie ćwiczyłem to praktycznie, a nie teoretycznie. MTU żadnego potwierdzenia nie wymagało - po prostu ściągnęło kasę z mojej polisy (tak naprawdę nie mając do tego podstawy), informując mnie dopiero po fakcie. > 2. Policja nic by tu nie zmieniła, poza tym, że jeśli to drobna stłuczka to dzielą równo mandatami > (chodzi o kwotę i punkty), po prostu wkurzają się jako nieuzasadnione wezwanie. > 3. Zawsze jest wyjście-zadzwonić i poinformować tylko o szkodzie dyżurnego, powiedzieć że nic > nikomu nie jest, ale że był taki incydent-rozmowy są nagrywane, radiowóz nie przyjedzie. a jak nagranie będzie potrzebne to zaginie lub też zostanie już skasowane. > 4. Oświadczenie w zupełności wystarcza, Policję wzywać gdy istnieje podejrzenie że komuś coś się > stało. Teoretyk Albo praktyk i szczęściarz Ja np. trafiłem na gościa-sprawcę z podrobioną polisą OC, policja była na miejscu i nie potrafili tego stwierdzić - okazało się po zlikwidowaniu szkody - musiałem zapłacić z AC, jakbym nie miał, to 5,5 tysiąca z kieszeni - a potem mógłbym się sądzić o moją kasę. Ale przynajmniej miałem jakąś podkładkę, że gościu istnieje Poza tym, że policjanci pomylili numery tablic sprawcy (dobrze, ze sam je zanotowałem).
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
> W takim razie jestem wyjątkiem, bo przy każdej swojej szkodzie i ludzi z otoczenia zawsze > przychodziło pismo. > MTU również takowe pisma wysyła do klientów. wiem, że do mnie nie wysłali... Dowiedziałem się sporo po fakcie z listu zwykłego, że z mojej polisy wypłacono odszkodowanie GDDKiA - pytałem na jakiej podstawie - no notatki policyjnej (sęk w tym, że nie wskazywała ona sprawcy). A jak mi się coś nie podoba, to mogę składać odwołania.
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
> W którym dokładnie zdaniu? Że zawsze wymagają od sprawcy potwierdzenia.
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
> Wystarczyło napisać na forum, pośrednicy MTU mają lepszą infolinię, może wtedy udałoby się pomóc. > Zawsze, przy każdej szkodzie jest tak, że ten, kto spowodował szkodę musi potwierdzić ją na piśmie, > które dostaje pocztą od ubezpieczyciela. Dobry żart... > Skąd ta informacja? Koleżanka kontaktowała się ze świadkiem zdarzenia? > Takie są realia, kiedy klientowi zależy na najtańszej polisie, a nie na uczciwym traktowaniu.
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
> Tomir, ale sam byś nie chciał żeby z Twojego ubezpieczenia ktoś pociągnął kasę, bo znał dane i > złożył fałszywe zgłoszenie do ubezpieczyciela. Dlatego TU chce mieć potwierdzenie od sprawcy. > Z drugiej strony poszkodowanego nic to nie obchodzi. Chce mieć naprawiona szkodę i kasę w ustawowym > terminie. Ode mnie MTU pociągnęło kasę z polisy na rzecz GDDKiA za rzekome uszkodzenie ściany oporowej przy drodze krajowej - oczywiście nie chcąc potwierdzenia. Poinformowali mnie już po fakcie. Sęk w tym, że w droga, na której uszkodziłem oponę uciekając przed autem zajeżdżającym mi drogę nie należy do GDDKiA... Nie chciało mi się boksować. Aha - policja była na miejscu i nie, nie zostałem uznany sprawcą zdarzenia.
-
Wzywajcie Policję do każdej, nawet drobnej stłuczki...
Nie ma co się dziwić - to MTU. Chyba jedna z najgorszych ubezpieczalni (o ile nie najgorsza)...
-
Oświetlenie podszafkowe
> a no właśnie, żeby lepiej doświetlalo blaty to przydałby się chyba profil narożny. coś w ten deseń: > a jakie są do możliwości wyboru i co wybrać, żeby w miarę dobrrze doświetlało balty? odległość > między górnymi i dolnymi szafkami to 53cm > o, nie dopisałem: łączna długość to będzie 315cm te średnio mocne (i jeszcze kosztujące normalne pieniądze) paski mają 14,4W/m. Czyli wychodzi nico ponad 45W.
-
Oświetlenie podszafkowe
Właśnie jestem na etapie wyboru takiego oświetlenia - mam nawet podobny układ szafek. Co bym Ci zasugerował - to zamontować LEDy bliżej frontów szafek w profilu Surface - masz go wtedy mniej więcej w połowie szerokości blatu. Druga opcja to profil LED narożny, montowany tak, jak narysowałeś. Sam jeszcze się tez nie zdecydowałem na żadną z opcji.
-
zagadka dla zaawansowanych
> I dalej chyba zapomnieli tam dopisać strefy zamieszkania fakt, wciąż nie jest ujęta wprost. Ale w innych miejscach jest napisane, że wjeżdżający ze strefy zamieszkania jest włączającym się do ruchu, więc siłą rzeczy taki wjazd nie może być skrzyżowaniem - analogicznie, jak w przypadku drogi wewnętrznej (którą już dodali przy ostatniej nowelizacji).
-
zagadka dla zaawansowanych
> No to skoro mam specjalistę na linii, zaraz specjalistę ja prosty magister inżynierii ruchu jestem > powiedz mi, czy przepisy dopuszczają ustawianie znaku D-41 po > lewej stronie jezdni (dwukierunkowej) zamiast po prawej? I czy tak ustawiony znak ma moc > prawną, czy jej nie ma? Bo jak widzisz w mojej wypowiedzi wyżej na zdjęciach, tak u mnie > zarządca znaki ustawił i to zgodnie z projektem zatwierdzonym przez inżyniera ruchu. Tak, D-41 może występować po lewej stronie, na odwrocie D-40. > Widzisz, brama wyraźnie optycznie różni się od skrzyżowania *), natomiast tutaj wymaga się od > kierowcy aby ocenił, czy przestrzenny układ drogi - identyczny jak w wypadku skrzyżowania, nim > jest czy nie jest. Dodajmy, że ma to umieć ocenić błyskawicznie, także w nocy i w warunkach > skrajnie pogorszonej widoczności. Widzisz absurdalność tego rozwiązania? Jeśli na wjeździe stoi D-40 to można to zaobserwować. > *) A tutaj brama, której nie ma: > Jadąca samochodzikiem czerwonym zamierzając skręcić w swoje lewo została strzelona samochodzikiem > zielonym. Zdarzenie autentyczne, choć dla tego przykładu je upraszczam pomijając, że zielony > wyprzedzał trzeci pojazd (na pasach) skręcający przed nim w prawo, czyli "w górę". > Zauważ, że na ulicy, z której wyjeżdża czerwony znajdują się szlabany. I jest na niej mało widoczna > na zdjęciu ........ brama. wjazd na osiedle - czyli do więcej niż jednego obiektu - czyli wlot skrzyżowania. > Co orzekła policja? Osoba kierująca czerwonym nie ustąpiła znajdującemu się na drodze pojazdowi > pierwszeństwa, wyjeżdżając z terenu osiedla. Jakby domyślnie przyjęto, że ponieważ jest brama > i szlabany, to czerwony musiał być podporządkowany. > Tyle, że ZONK. > Ponieważ kierowca czerwonego ledwo z życiem wyszedł i przeleżał kilkanaście tygodni na OIOMie, > rodzina się wkurzyła. I wykazała kilka detali. > - Na poziomej drodze nie było wcześniej znaku D-1, czyli że ma pierwszeństwo przejazdu. I jest to > droga gminna. Czyli błąd w oznakowaniu nr 1 > - Przed bramą wyjazdową z osiedla nie było prawidłowego znaku A-7 ani STOP. Prawidłowego, czyli > umieszczonego po prawej stronie jezdni i normatywnej wielkości. Była tam tylko nieformalna > "miniaturka" znaku STOP umocowana ze 40 cm nad ziemią na środkowym słupku szlabanów. Czyli tak > naprawdę znaku nie było w sensie prawnym. zgadza się. Podobna sytuacja, jak często pod marketami. Błąd w oznakowaniu nr 2. > - Pionowa ulica, z której wyjeżdżał czerwony, jest drogą gminną i publiczną. > I widzisz, nagle się okazało, że ta brama była skrzyżowaniem równorzędnym. a czy ja gdzieś stwierdziłem, że każda brama jest włączeniem do ruchu? Mówiąc "brama" miałem na myśli standardowa bramę do posesji - pojedynczej, ale fakt nie sprecyzowałem dokładnie. Jeśli jest to wjazd do więcej niż jednego obiektu i spełnia minimalne warunki dla ulicy/drogi to może być to skrzyżowanie. Szlabany sugerowałyby jednak, że wyjeżdżający z osiedla jest włączającym do ruchu, co oznacza, że powinno się (aby zachować jednoznaczność i jasność - a to jedno z wymagań prawidłowego oznakowania) "podporządkować" wlot ze szlabanem (czyli strefa zamieszkania/droga wewnętrzna lub, w ostateczności, stop/ustąp pierwszeństwa - co mi osobiście się nie podoba, bo może powodować problemy na drodze "głównej"). A że projektant (lub inwestor) chciał zaoszczędzić i postawił miniaturki zamiast właściwych znaków, a drugi projektant nie postawił D-1 na głównej drodze, to zaczęły się problemy.
-
zagadka dla zaawansowanych
> No to kolego będzie zagadka. > Co to jest? znak > To jest to: > Któremu ze znaków podlega wyjeżdżający? Masz zarówno D-41 jak i A-7 ustawione dokładnie w tej samej > odległości od skrzyżowania, które jest oznakowane na drodze głównej znakiem D-1. jest to błąd oznakowania. > I żeby nie było, że "drogowcy się pomylili" - tu masz fragment zatwierdzonego projektu: no i? Wiesz ile jest zatwierdzonych, błędnych rozwiązań? > Konia z rzędem temu, kto stwierdzi dlaczego na prawym skrzyżowaniu zachowano kielnię, a na lewym > nigdy jej nie było i jej nie dostawiono > Zgodzę się, że ponieważ jest to skrzyżowanie typu T, akurat ten błąd nic nie zmienia. > Tyle że z tej strefy jest także wyjazd pełnym skrzyżowaniem. Tam też jest D-41 i A-7. Ktoś jakby > pomyślał, i znak D-41 ustawił kilkanaście metrów wcześniej przed skrzyżowaniem, niż A-7, więc > teoretycznie wyjeżdżający z tej ulicy jednak "podlega" znakowi A-7. Tego A-7 w ogóle tu nie powinno być. > Ale wiesz co? Za takie zagadki projektantów powinni wieszać. po prostu projektant nie znał przepisów. Bywa. > Spójrz jak to wygląda dla nadjeżdżającego z przeciwnej podporządkowanej strony skrzyżowania: > I przyjmijmy, że chce on skręcić w lewo. Co widzi? > Ano rzucający się w oczy znak D-40 (będący "plecami" znaku D-41) mówiący mu jasno, że chcący jechać > prosto gość z przeciwka wyjeżdża ze strefy zamieszkania i go musi przepuścić. W dzień ma > jeszcze jakieś szanse dostrzec tył kielni, ale w nocy o tym zapomnij - odblaskowy znak D-40 > daje mocno po oczach i gość szarego tyłu kielni nie dojrzy. I o czyjej winie i na jakiej > podstawie wtedy zadecyduje policja? Wina zarządcy drogi. Źle oznakowane skrzyżowanie. > Przez takie durnoty potem mamy wypadki. EDIT: Mój błąd - znak D-41 można umieścić po lewej stronie na odwrocie D-40.
-
zagadka dla zaawansowanych
> Nie mogłeś tak odrazu napisać tylko przez cały dzień się droczysz > Czy fakt że nie jest to skrzyzowanie zmienia coś w "naszym" przypadku. przecież od razu to napisałem... Nie przeczytałeś W sumie trochę zmienia... Gdyby chodnik był w jednym poziomie i zaznaczona była jego ciągłość, to sprawa jest jasna - ale tutaj mamy chodnik przecięty asfaltem. Gdyby (znowu) znak strefa zamieszkania stał bliżej, przed "przejściem" to sprawa też byłaby jasna - jesteśmy w strefie, pieszy ma pierwszeństwo. Nie jest to też skrzyżowanie, więc skręcający w prawo nie ma obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszemu. Z drugiej strony pieszy, jeśli nie ma wyznaczonego w promieniu 100m przejścia, ma prawo przejść przez ulicę po ustąpieniu pierwszeństwa samochodom. Jeśli natomiast chodzi o rowerzystę, to ma prawo przejechać przez ulicę - ale musi ustąpić pierwszeństwa pojazdom (a przynajmniej pojazdowi A, który skręca z drogi). Jeśli chodzi o rowerzystów i pojazd B, to zaczynają się schody - bo pojazd B też jest włączającym się do ruchu, więc zasada prawej ręki Jeśli chodzi o pieszych i pojazd B to jest jeszcze większy problem, bo pojazd B powinien im ustąpić, ale z drugiej strony nie ma ani przejścia, ani ciągłości chodnika - więc właściwie to włącza się do ruchu, a piesi czekają Jeszcze z innej strony, jak już pisałem, takie oznakowanie jest IMO bublem. Pomijam już brak znaku "strefa zamieszkania", ale nie widzę tu żadnych przesłanek, żeby nie robić przejazdu dla rowerzystów (zamiast tego dziwnego przerwania ścieżki rowerowej) - nie ma problemów z widocznością, prędkości są małe, itp. Poza tym wypadałoby przy takim ukształtowaniu zjazdu (asfalt i brak ciągłości chodnika) wykonać przejście dla pieszych - byłoby to, prostsze, bardziej zrozumiałe dla użyszkodników dróg i typowe - a takie właśnie powinny być rozwiązania drogowe.
-
zagadka dla zaawansowanych
> Inzynierowie pewnie też projektowali to skżyżowanie wiec wiesz. Na razie widzę rysunek z niekompletnym oznakowaniem. > Dz.U.2005.108.908 (U) Prawo o ruchu drogowym. > DZIAŁ I Przepisy ogólne > Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają: > 10) "skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, > ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, > połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia > drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze" > Wg mnie jest to skrzyżowanie. Ta definicja jest nieaktualna. Poniżej aktualna. Quote: 10) „skrzyżowanie” - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową, z drogą stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze lub drogą wewnętrzną"
-
zagadka dla zaawansowanych
> Dlaczego nie dotyczy? Ja uważam że jest to skrzyżowanie. > ps. Dzięki Nie jest to skrzyżowanie, ponieważ na skrzyżowaniu nie następuje włączanie się do ruchu, tylko ustępowanie pierwszeństwa. Wjeżdżając z strefy zamieszkania jesteś włączającym się do ruchu - tak samo jak w przypadku drogi wewnętrznej, wjazdu z posesji, obiektu, itd.
-
zagadka dla zaawansowanych
> Wytłumacze Ci to inaczej. Jak jedziesz autem i chcesz wjechac na posesje to rozjeżdzasz pieszysz > czy ich przepuszczasz. Przecież niema przejścia dla pieszych ani skrzyżowania? nie rozjeżdżam. Ale Twoje tłumaczenie jest nieadekwatne bo nie dotyczy tej sytuacji. Jak już innym zarzucasz brak znajomości przepisów, to samemu wypadałoby być bez zarzutu. A tak swoją drogą wszystkiego najlepszego.
-
zagadka dla zaawansowanych
> Ale co ma wyjazd ze strefy wspólnego z skręcaniem na skrzyżowaniu w prawo. Jakies dziwne teorie > sobie wymyślasz. Nie ja wymyślam, nauczyli mnie tego na studiach z inżynierii ruchu. Ale zasadniczo, to ja się nie znam i chętnie posłucham opinii specjalistów. Jak rozumiem kolega ma doktorat, habilitację z inżynierii ruchu? Tu nie ma skrętu w prawo na skrzyżowaniu, bo nie ma skrzyżowania. Jak wjeżdżasz w prawo w bramę to też skręcasz na skrzyżowaniu? > Przecież to są dwa osobne przypadki.
-
zagadka dla zaawansowanych
> A dlaczego uważasz, że przecięcie się dwóch dróg mających jezdnię, z których jedna kończy/zaczyna > się strefą zamieszkania nie jest skrzyżowaniem (wg mnie spełnia warunki definicji > skrzyżowania)? Ponieważ na skrzyżowaniu nie włącza się do ruchu, tylko ustępuje pierwszeństwa. Wlot na skrzyżowanie jest oznaczony znakiem D-1, A-7 lub żadnym (jeśli jest to skrzyżowanie równorzędne). Podobnie skrzyżowaniem nie jest wlot drogi wewnętrznej, drogi gruntowej, podłączenie obiektu, itp. Oczywiście sprawa zmienia się jak znak droga wewnętrzna stoi daleko (jak bardzo daleko, to sprawa sporna, bo, o ile wiem, nigdzie nie jest to określone) od skrzyżowania.
-
zagadka dla zaawansowanych
> Ale o co Ci chodzi? Bo nie rozumiem? Powtórzę się. Wjazd ze strefy zamieszkania nie jest skrzyżowaniem, co oznacza, że nie ma tu zastosowania przepis, który przytoczyłeś w poście, w którym zarzucałeś niewiedzę koledze, pytając go, kto go uczył jeździć.
-
Suzuki Swift - warto się w to bawić?
> 2001, 3d, 1.0 3cyl, gaz. Ma tanio wozić do pracy 600km miesięcznie. Ma jakieś typowe wady (o > mocowaniach amortyzatorów coś czytałem). Brak mocy i 3 cyl chyba jakoś przeżyję Cytując kolegę który takowego posiada i rozbierał go już prawie do śrubek: "Przednie teleskopy przy mocowaniu zwrotnicy- oryginały przerdzewieją i odpada zwrotnica. Przeguby warto zobaczyć czy nie tłuką, bo to dość duży wydatek. Oczywiście rdza na progach i pod nogami z przodu. Ogólnie silniki i skrzynie działają bezproblemowo, jedynie czasami z wybierakami są małe problemy albo z synchronizatorami, ale to grosze. Warto zobaczyć czy ze skrzyni nie leci olej, bo to się zdarza. I warto zobaczyć czy po otwarciu klapy bagażnika nie ma w niej wody, bo to też ten model męczy. W zasadzie poza tym nie ma co się popsuć. Części są tanie, eksploatacja też. Jak jest to wersja węgierska to ok +10-20% za części. Dobry olej zalać i jeździć. No i ważne, żeby silnik ładnie chodził, bo jak nie jest tak to jest szansa na to że coś się w nim posypie- tan mówili na forum"
-
zagadka dla zaawansowanych
> Nie jest skrzyzowaniem no właśnie... > ale jest zawsze przy skrzyżowaniu i nie > zawze stoi znak D40 i D41 oznaczaja > koniec/poczatek strefy. Wyjazd ze strefy jast jednoznaczny z włączaniem się do ruchu. no właśnie... czyli nie jest to skrzyżowanie
-
zagadka dla zaawansowanych
> Kodeks drogowy - Prawo o ruchu drogowym. > DZIAŁ II Ruch drogowy > Rozdział 3 Ruch pojazdów > Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować > szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. > 2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa > pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża. > Kto Cie uczył jeździć? Nie obraź sie ale to są podstawy. Od kiedy wjazd ze strefy zamieszkania jest skrzyżowaniem? Od kiedy na skrzyżowaniu włącza się do ruchu?
-
zagadka dla zaawansowanych
> Tak. A znasz przepis który mówi o tym że jeżeli do pasów jest dalej jak 100m to pieszy może przejśc > gdziekolwiek? Oczywiście - zachowując ostrożność i ustępując pierwszeństwa pojazdom
-
zagadka dla zaawansowanych
> myslisz ze znasz przepisy > jesli bylo lub sie nie nadaje na MK to przprszm Oznakowanie jest niepoprawne - brakuje znaku "strefa zamieszkania". Poza tym brak przejścia dla pieszych jest tu IMO błędem, bo miejsce przejścia znajduje się już poza strefą zamieszkania, co oznacza, że powinno byś oznakowane znakami pionowymi i poziomymi. Brak przejazdu jest także nielogiczny w takiej sytuacji (brak przesłanek do niewyznaczania przejazdu dla rowerzystów).
-
Akumulator - to lubie
> Znaczy zastąpili ołów innym pierwiastkiem, tak (przynajmniej częściowo), nie pamiętam dokładnie ale jakiś metal lekki > a kwas siarkowy kwaskiem cytrynowym? jeszcze nie... ale pewnie to tylko kwestia czasu
-
Akumulator - obsługowy czy bezobsługowy
> A gdzieś o tym czytałem, już nie pamiętam czy w necie czy w gazecie branżowej, ale chyba to drugie. > Poza tym w interesie sprzedawców leży by opylić większy=droższy akumulator. a nie lepiej częściej tańszy o parę złotych?