Zawartość dodana przez groszek28
-
Zdarłem lakier / farbę - jak to zabezpieczyć
> Koledze wcześniej się stal pomyliła z aluminium i miedzią. Do kolegów Tomala i Cinka. Nic się nie pomyliło i to nie bajki. Quote: ... Powłoka cynkowa jest jedyną powłoką antykorozyjną, która w przypadku miejscowego uszkodzenia nie traci swojej właściwości. Jest możliwe dzięki tzw. ochronie elektrochemicznej, która często nazywana jest ochroną ofiarną... ... mniejsze uszkodzenia (np. zadrapania) nie ulegają korozji, ponieważ wypełnione zostały tlenkami i węglanami powstałymi z cynku. Oczywiście taka ochrona skuteczna jest tylko na pewnym obszarze powłoki cynkowej... Od siebie dodam, że poza miedzią i aliminium, które przecież ulega korozji istnieje np stal trudno rdzewiejąca, której zabezpieczenie polega na pokryciu sie rdzą co hamuje dalszy postęp korozji.
-
Zdarłem lakier / farbę - jak to zabezpieczyć
> W trakcie odśnieżania szyb zaciągnąłem skrobaczka miedziana po lakierze. Dziś to zobaczyłem. > Zrobiła się ruda nad szybą (tylna boczna). Jak to zabezpieczyć? Nie wiem czy taka porada cię zadowoli, ale może nic nie rób, zostaw tak jak jest. Jak auto ma ocynk, to ta powłoka ma takie właściwości, ze utworzenie się powłoki rdzy powoduje pewien rodzaj zabezpieczenia i proces utleniania nie zachodzi dalej. Czyli samo się zabezpiecza. Oczywiście to zalezy jeszcze od głebokości i szerokości uszkodzenia. Mam w swoim aucie odprysk na masce (pewnie od kamyka) średnicy około 3 mm. Jeżdze tak czwarty rok i jak narazie, odpukać nic sie z tym nie dzieje. Inny przykład. W astrze f, miała chyba 17 lat jak na nadkolach z tyłu zaczęły pojawiać się delikatne wykwity. Ruszyłaem to i po pół roku ruda rozszalała się na dobre.
-
chleb razowy na zakwasie
> Podrzućcie jakieś (dokładne) przepisy. Najlepiej "czysty" chleb bez dodatków. > Zakwas zrobiłem sam. Pachnie dobrze, wygląda jak rzadka kupa (podobno tak ma być) i mam go dużo po > spuchł > Muszę zrobić sporo chleba > Poproszę tez o podanie temperatur pieczenia i czasów. Sprawdzony przepis, ale pamiętaj, że podstawa to mocny zakwas. Jak dopiero go zrobiłeś to efekt może nie być zadawalający. Zaczyn: 200 g letniej wody i 200 g maki żytniej chlebowej typ 720, dodać zakwas i wymieszać. Przykryć żeby nie wysychało i odstawić na 12 do 15 godzin. Przez ten czas powinno ładnie pracować. Po tym czasie odkładasz sobie z zaczynu ze 3 łyzki do słoiczka na następny raz i wkładasz do lodówki. Co kilka dni dokarmiasz. Jak minie te 15 godzin to dodajesz 200 g mąki żytniej typ 720 i 200 g Mąki pszennej typ 650, dodajesz 150 g wody i wyrabiasz przez 5 min. Klei się niemiłosiernie do rak, ale tak ma być. Odstwiasz na 20 min i po tym czasie znów wyrabiasz przez 5 min. Do wyłożonej papierem do pieczenia foremki przekładasz ciasto tak żeby było gdzieś do połowy wysokości.. Odstawiasz do wyrośnięcia na jakieś 3 do 4 godzin. Jak masz "młody" zakwas to może to trwać dłużej. Powinno urosnąć zauważalnie. Ja robiłem tak, że wstawiałem do lodówki na 4 h i potem jeszcze z godzinę rosło w temp pokojowej. Acha, warto przykryć czymś zeby nie wyschło z wierzchu. Jak już wyrośnie nacinasz nożem wzdłuż ! i wstawiasz do nagrzanego piekarnika do 230 st na 15 min, po tym czasie zmniejszasz temp do 200 st i pieczesz jeszcze przez 20 min. Jak już się upiecze to wyjmujesz od razu i mozesz delikatnie z wierzchu posmarowac wodą, skórka zrobi się błyszcząca i chrupiąca. Polecam, pycha.
-
Audi A6 C4 - warto?
> Temat doleje pewno oliwy do ognia coponiektórym, bo mogę kupić Audi jak w temacie: 1996 rok, 1.9 > TDI, dwa lata w kraju. Cena - wysoka. Więc według Was, szanowni AKowicze warto, czy nie warto? Jak w miarę zadbany i za bardzo się z nim nic nie działo to bym się nie zastanawiał. Słyszałem od znajomego co ma do czynienia z autami i handlem nimi, ze te auta jak są w dobrym stanie i z odpowiednim silnikiem to na kupca długo nie muszą czekać. Ze względu na swoja trwałość i prostotę schodzą jak ciepłe bułeczki.
-
Audi A6 C4 - warto?
> ano nic, tylko że taki silnik to do Volkswagena, skody, ewentualnie do Audi B4 Ale wczytaj się w to: Quote: Auto jest do pracy, ma być tanie w utrzymaniu a nie mieć dziesiątki wahaczy.
-
Jak wyjąć tę półoś?
> Jak to jest? Dla co drugiego użytkownika forum http://autokacik.pl taka robótka to chleb powszedni, > a jak przyjdzie co do czego, to nie można znaleźć fachowca, który to zrobi... Wydaje mi się, że problem nie jest ze znalezieniem fachowca tylko... z tobą Jeździsz od warsztatu do warsztatu i jak co do czego przyjdzie to zabierasz auto. Chciałbyś, zeby ktoś ci to zrobił za 50 zł i nic nie popsuł przy okazji, ale sam masz świadomość, ze grzebiąc przy tym mogą być problemy i "ofiary". Nie wiem czy na twoim miejscu miałbym tyle cierpliwości? Może taniej i szybciej będzie skompletować używane graty z allegro i je wymienić zamiast bawić się w walkę z tą półosią?
-
Duże przebiegi w osobówkach
> Dokładnie. Spojrzenie na sytuacje zmienia sie gdy odkrywamy, że codziennie niezależnie od > pogody/samopoczucia/zdrowia siedzimy za kółkiem kilkanaście godzin. Do tego przy tak sporym przebiegu mozna szybko wyłapać na naszych drogach komplet punktów i zostaje się bez pracy.
-
Jak wyjąć tę półoś?
> Z jakiego auta ten przegub? > W lancerze nie ma takiego zagłębienia wokół półosi, a tutaj widać fazkę/lej wokół wieloklina. Weź zrób zdjęcie i wklej tutaj jak wyglada piasta od zewnętrznej strony, bo piszesz, ze nie mozesz wybić półoski z piasty, a interesujesz się zawleczkami. Tu masz aukcję z przegubem zewnętrznym pasującym chyba do twojego lancera. Trzyam go do piasty tylko nakrętka.
-
Jak wyjąć tę półoś?
>w nowszych z mocowaniem śrubą, wykręcało się ją, zdejmowało piastę, a potem > śrubę wkręcało i działała jako ściągacz. Czasem piasta jest pusta w środku (lub śruba jest za krótka) tak było u mnie. Wysunąłem przegub z piasty i odgiąłęm go w dół i wkręciłem śrubę, żeby zaparła się o krawędź piasty. Lekkie puknięcie młotkiem i przegub sam zeskoczył. Tyle tylko, że kolega ma chyba problem z wysunięciem przegubu z piasty?
-
Było bum , moze sprzedac auto :P
Czy to auto jest w leasingu? Czy prowadziłeś ty, czy kolega, którego poprosiłeś o to? A tak w temacie, to co tam takiego strasznego jest poza uszkodzonymi drzwiami? Chyba nie ma powodu zeby pozbywać siętego auta jak byłes zadowolony?
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> no ba lepsze 15tki z navigatorami które nawet na suchym asfalcie są hooyowe > i ani lansu ani bezpieczeństwa > eechhh Echhh jednak napiszę jeszcze Jeździłeś na nich? Czy są tanie, polskie, podrubki GY to nie wypada się pokazać na takich? Dlatego są złe? Edit: Jaką masz pewność, że kupując nalewki nie kupisz karkasów navigatorów?
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> mam,posiadam,jeżdze w trase. autostradowo testowałem do 170km/h. Chłopie jeśli coś daje rade na > torze to w normalnych warunkach tym bardziej sobie poradzi. Zgodziłbym się z tobą jeśli produkcja dotyczyłaby elementów sprawdzonych powtarzalnych. A jak narazie każda nalewka jest inna. Kupujesz komplet nalewek z czego każda jest najprawdopodobniej od innego producenta, ma inny indeks nosności i prędkoście. Moze być tak, że jeden karkas jest zimowy, a inny letni. Jedna zużyta opona miała 3, a inna 8 lat. Jedna to chiński chłam, a jeszcze inna dobra zachodnia opona. Jest masa zmiennych. Także nie jest pewne czy to, że część opon sobie poradziął na torze, to akurat te co masz u siebie też sobie poradzą. I nie rozumiem Twojego uporu biorąc > pod uwagę ,że NIGDY nie używałeś tych opon. Nie upieram się. Czytaj ze zrozumieniem, pisałem, że wziąłbym je pod uwagę kupując opony ale tylko w określonych warunkach użytkowania. Napewno nie do jazdy po autostradzie. Pozdrawiam i kończe te dyskusję.
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Nie ma się czym chwalić Wiem -10 do lansu na dzielni, ale mnie to zwisa zwiędłym kalafiorem > Śmiałe założenie - mocno spłycasz. > Chyba nie zrozumiałeś. Zakłady, które opisujesz właśnie NIE płacą za badania. Ja to wiem i dlatego tak napisałem. > A po co regenerować resztę? Regenerować raczej sienie da i nie ma jak, ale jeśli ktoś wyrzuca opony bo siędo niczego nie nadają, to przyklejenie nowego bieżnika raczej nie powoduje, że konstrukcja opony cudownie odmłodniała. > 200 zł za sztukę, chciałeś chyba napisać. To jest 4x45 zł oszczędności, razem 180 zł. Nie majątek, > ale na ziemi nie leży. Tak czy siak jak się jeździ na oponach do Wigry 3 to może jest to > niewielka oszczędność, zobacz sobie np. 205/50/17 lub 245/40/18 i wtedy policz oszczędność. Jak ma byc lans na 17 i +10 na dzielni to warto zainwestować w lepsze - pewniejsze opony. Jak nie mam kasy to jeżdzę na 15 dębica navigator 2. Jak dla mnie usmiech politowania wywołuje wypaśna fura na 17 alusach i oponach nalewkach. Oczywiście to tylko moje zdanie.
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Ja kupiłem po 112 zł i nie można złego słowa powiedzieć, a lekko nie mają. Wiem, ze je masz i w jakim aucie i w jakim celu to auto kupiłeś. Własnie ja o tym piszę, że te opony nadają się na takie "okazje". Nie nadają sięna jazdę w trasę, ale to jest moje zdanie, ja nikogo nie przekonuję. > Jak już tak porównujesz to może jakiś mniej popularny rozmiar jeszcze weź pod uwagę Ale mnie taki rozmiar interesuje. Pozatym to jest chyba najbardziej popularny rozmiar, porównując rozmiary mniejsze to już wogóle nie widzę sensu kupowania nalewek.
-
Markowa solidarność na drodze
> Ja tak samo. Jak widzę że ktoś na chama się pcha to nie ustępuję. > Aha, i jeszcze złotówy. Wiele razy byłem w sytuacji że dziady nie dadzą się włączyć do ruchu lub > zmienić pas. Nic to że za 5 metrów i tak stoją w tym samym korku. Nigdy nie wpuszczam złotówy. Chyba przesadzasz. Często mi się zdarza , ze taksiarz wpuści, przepuści, ustąpi. Częściej jakiś "normalny" nie chce wpuścić. Zresztą uczciwie rzecz biorąc sam czasem nie wpuszczam, ale to jak mi się spieszy.
-
Markowa solidarność na drodze
> Już o tym kiedyś wspominałem ale między posiadaczami fordów probe jest więź a przynajmniej była gdy > posiadałem takiego, zawsze jak się mijaliśmy mimo że się nie znaliśmy to się pozdrawialiśmy Jak kierowcy pekaesu ?
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> a dlaczego navigator który ma bieżnik GY UG jest tańszy od samego UG ? Tydzień temu kupiłem dębice navigatory Tańszy bo to stary model, produkowany na rynki mniej zamożne w tanich fabrykach. Zakładam, że navigatory już zarabiają na siebie, badania spłaciły się, fabryki również, stąd międy innymi niższa cena. > w nalewce producent nie płaci sporej kasy na badania nad oponą, nie musi wydawać wora pieniędzy "na > ludka miszle" itd Gdzieś tam jest wcześniej odnośnik do zdjęć zakładu, który produkuje te opony. Obejrzyj je, a potem napisz o jakie badania masz na myśli? > część materiału jest z odzysku, to też jest pewnie tańsze jak produkcja nowego karaksu > a sama mieszanka ... tu już by można polemizować, może być nie gorsza jak w takiej budżetowej > weź np takie vivo dębicy Zakładam, że cały materiał jest z odzysku, nie tylko część. W większości pewnie ten materiał nie nadawał się już do niczego to oddali go za darmo do regenarcji bieżnika. Trzeba jednak mieć na uwadze, że regeneracja opony to tylko nalanie nowego bieznika, reszta jest nieregenerowalna. Co do jakości mieszanki to już były posty chwalące, zakładam, ze zła nie jest. Przejrzałem sobie stronę porducenta ecoopony i rozmiar najbardziej popularny 195/65/15 jest w cenie 145 zł, na opony com można za 15 zł więcej kupić chińczyka, a za 200 złotych za komplet już coś lepszego. To jaki sens kupować nalewki?
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Nie są lepsze. Są tańsze. Jeszcze dodaj dlaczego są tańsze? Jak pisałem wcześniej nie jestem przeciwnikiem nalewek jesli są stosowane z głową. Tzn. np do miejskiego auta, które wclale bądź bardzo rzadko wyjeżdża poza to miasto. Do jazdy po torze też mogą być bo to zamknięte miejsce wyłączone z ruchu osób postonnych.
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> A w czym problem, żebyś kupił komplet nowych opon jakiegoś budżetowego producenta. > Po cholerę kupować jakiś ulep? Bo nalewki są lepsze
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Rozumiem. Erotoman-gawędziarz > Gdyby nie był pełnowartościowy to by nie dawali na to gwarancji. Gwarancja jest, faktura jest. Właśnie czytam te toje wypociny jakie to te opony są super i że jak strzelisz przez telefon wazelinę producentowi to ci je prawie za darmo odda. Tylko przydałoby się zastanowić dlaczego tak jest, że ktoś kto produkuje takie opony jest w stanie zejść mocno z ceny? Nikt dobrych opon nikt nie wyrzuca, tylko ewentualnie sprzedaje/zostawia u gumiarza, a te idą ponownie w obieg jako używki, które też parę złotych kosztują. Wyrzuca się opony, które do niczego się nie nadają. Takie właśnie opony, których nikt nie chce idą na nalewki, bo są za darmo. To, że nalejesz nowy bieżnik na taki odpad nie daje ci gwarancji, ze ta opona jest coś warta. > Oprócz jazdy wkoło komina na nalewkach zdarza mi się podróżować nieco sprawniej. > Proszę: > Nalewka marki Profil > Nic mi nie wybuchło. > Cały cykl BMW Challenge przez lata szedł tylko na nalewkach Markgum. Fury latające bokami po > lotniskach i torach z prędkościami blisko 200km/h. Jakoś nikt nigdy nie narzekał na to że się > rozklejają czy wybuchają. A przeszło przez ten cykl pewnie więcej niż 1000 szt. tych opon. Wow. Chyba nie do końca widzisz różnicę pomiedzy zamkniętym torem, a publiczną drogą? > Dziś jak zmieniałem tę uszkodzoną oczywiście gumiarz-profesjonalista musiał pomarudzić, że na czym > to ja jeżdżę taką mocną furą i to tylnonapędową > "tego to się nie da wyważyć przecież..." > Próbował jak mógł, kręcił głową, ale niestety się wyważyły. > Po zdjęciu z wyważarki gumiarz-znafca-profesjonalista oczywiście dopierniczył pneumatem śruby tak, > że aż mi w zębach zatrzeszczało. Klucz dynamometryczny leży pewnie u szefa w szafie pancernej > i jest wyciągany tylko na przyjazd Królowej Elżbiety. To jedź do takiego co ten klucz ma i z niego korzysta, a nie żalisz się na forum.
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Ile tych opon kupiłeś, że tak zdecydowanie się o tym wypowiadasz? ile zużyłeś? Przecież to co napisałem to są rzeczy oczywiste. Nie trzeba takich opon kupować żeby dojść do takich wniosków. Masz towar, który nie jest pełnowartościowy i kupując go musisz mieć tego świadomość. Dlatego napisałm, że być może wziąłbym pod uwagę zakup takich opon, ale zakładając że będą użytkowane na aucie kręcącym się w koło komina.
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> Tak na pierwszy rzut oka powtarzalność produkcji i trzymanie poziomu wykończenia opony mają na > bardzo dobrym poziomie Proszę cię, to jest garażowa produkcja. O powtarzalności nie może być mowy. Jedno wiadro siuwaksu w te czy we wte. Co za różnica? Pomijam to co jest oczywiste, że jeden karkas ma 10, a drugi 3 lata. Uczciwie przyznam, że mając drugie auto , które jeździ tylko po mieście z niewielkimi prędkościami i mając ograniczony budżet rozważyłbym opony typu nalewki, ale trzeba powiedzieć sobie szczerze, że to nie jest rozwiązanie tak bezpieczne jak opony nowe.
-
opony bieznikowane
> warte to coś? Poszukaj na forum, był niedawno obszerny wątek. Najlepiej jak poczytasz i sam wyciągniesz wnioski. Bieżnikowane opony to nic innego jak stare opony, niewiadomego pochodzenia z nalanym nowym bieżnikiem. Mają swoich zwolenników, ja ich też bym nie skreślał ale tylko do auta które jeździ po mieście z niewielkimi prędkościami. Lepiej chyba kupić używane bo przynajmniej widać jak wygląda opona. W niedawnym wątku były zdjęcia zakładu, który robi takie opony i wygląda na to, że regenerują dosłownie wszystko. Jakieś opony co kiedyś były zakładane do dużych fiatów i poldków przewalają się razem z oponami zachodnich producentów. Jaki mają indeks nośności i prędkości to chyba tylko wróżka wywróży? Także wszystko zależy do czego ma być ta opona założona?
-
Bieżnikowane: Ecoopony czy Markgum
> no to przemyśl jeszcze raz, zastanów sie co, jeśli jest stare, nie nadaje się do użytku w takiej > oponie. > Przeciez tu chodzi o mieszankę gumy z której zrobiony jest bieżnik. Guma się starzeje, bieżnik się > ściera, opona jako całość traci właściwości. > Możesz zedrzeć bieznik, zawulkanizować nowy i będziesz miał (prawie) nówkę sztukę. Uważasz, ze cała opona to tylko bieżnik?
-
Zakup nowych zimowek...
> Offtopic na rozładowanie emocji. Co do poniedziałkowej produkcji. Jak jeszcze browar Kujawiak był w > Bydgoszczy (teraz toto nie ma nic wspólnego z Kujawami...), krążyła miejska legenda, że > poniedziałkowego się nie pije. Bo chłopaki mają w poniedziałek kupę pracy i nie mają czasu iść > się wysikać do łazienki... No cóż, kto pił i o tym słyszał sprawdzał datę produkcji na butelce > :D > Wydaje mi się że to taka sama prawda, co z poniedziałkowymi oponami. Ale z drugiej strony w tym > kraju by mnie to nie zdziwiło. Pewnie bujda jakich wiele krążących po świecie. Nie wiem jak w zakładach produkujacych opony, ale w hutach pieca nie wygasza się, ani na weekendy ani na święta. Doprowadzenie do odpowiedniej temperatury pracy trwa i kosztuje wiecej niż ten czas kiedy piec "chodzi" nie zarabiajac na siebie.