Zawartość dodana przez karolKK
-
Kilka pytań o 5.0 TDi V10 313 KM :-)
Zapytam przekornie - do czego Ci potrzeba 10 cylindrów i 5 litrów pojemności? Czy może potrzebujesz na dojazdy do roboty?
-
Kilka pytań o 5.0 TDi V10 313 KM :-)
> Uważam, że kupowanie części do 8-latka w ASO jest właśnie komiczne. Hmmmmm..... To 8 letniego Fiata Pandy - może i tak. Do 8 letniego Touarega kosztującego bazowo 300kpln - nie. Samo serwisowanie Pandy i Touarega znacząco się różni. Tego pierwszego naprawi nawet kowal, tego drugiego niekoniecznie. Po prostu - podcieranie tyłka szkłem w przypadku droższych aut prędzej czy później się zemści.
-
"Picować" przed sprzedażą czy nie
> Wziąć kasę z AC, nie robić tego tylko puścić - będzie kasa z TU i od kupującego Tak też można i to w sumie jest b. dobry pomysł, który sam bym chyba zaimplementował.
-
Kilka pytań o 5.0 TDi V10 313 KM :-)
> Skoro poruszany juz jest na forum temat silnika 2.5 V6 TDi z grupy VAG, to postanowilem zalozyc > watek o silniku jak w temacie. Prosilbym, glownie uzytkownikow aut z tym silnikiem, o > opisanie, jakie sa jego bolaczki, na co zwracac uwage. W moim najblizszym otoczeniu, jest > kilku uzytkownikow aut z tym motorem i jakos na niego mocno nie psiocza, ale z mila checia > poslucham, co kacikowa brac twierdzi o tym wynalazku. > Nie bede czarowal, ale mam na oku Touarega z takim motorem, dlatego robie rekonesans Przestudiowałem cały wątek i Twoje w nim wypowiedzi. Ciebie na ten samochód po prostu nie stać, odpuść. Pamiętaj, że jak się chce szpanować to się idzie do salonu i kupuje nowego Tuarega serwisując go w ASO i tylko w ASO. Jak ktoś kupuje 8 latka i patrzy za używanymi częściami z Allegro to jest to po prostu komiczne.
-
"Picować" przed sprzedażą czy nie
Po to masz AC i płacisz rok rocznie, by korzystać. Dach i lusterko zrobione w ASO wyjdą na pewno x razy więcej, niż wartość zniżek, które utracisz. Firmy ubezpieczeniowe kochają takich klientów jak Ty, którzy boją się korzystać z AC w obawie o utratę zniżek. A po co Ci te zniżki, skoro i tak nie korzystasz z usługi w razie potrzeby? Po co w ogóle AC... Co do picowania to tak - ja bym picował, jeszcze bym się zabawił w mały detailing u profesjonalistów - zainwestujesz te 500zł ale masz kartę przetargową, że auto wygląda bardzo dobrze, lakier się świeci, wnętrze świeże. Niestety ludzie kupują oczami...
-
Kupno auta, co i gdzie sprawdzić przed zakupem
> Hmmmm 95% aut tak jest zrobiona nie wiem gdzie masz takie statystyki. Czy w jakiejś wiosce w podkarpackiem?
-
Kupno auta, co i gdzie sprawdzić przed zakupem
> Super > A teraz jak sprawdzić czy wszystko ok, jak np. handlarz ma umowę z X np. w Niemczech a na siebie > nie rejestrował i chce byś Ty-"kupujący" był właścicielem i kupował od Niemca.. > Jak podejść do tematu by nie wtopić Przecież napisałem wyżej, przeczytaj uważniej. Są 2 opcje i jest to banalnie proste: 1) auto kupuje się tylko na dane osoby/osób z DR JEŚLI SĄ FIZYCZNIE przy transakcji i złożą swoje podpisy na umowie, albo 2) umowa skupu auta pomiędzy handlarzem, firmą, a właścicielem z DR. Wtedy można kupić od osoby, która jest właścicielem auta na umowie skupu. EDIT: To, o czym piszesz czyli handlarz ma umowę z Niemcem i chce by kupić fizycznie od Niemca to jest nielogiczne, niezgodne z prawem i wręcz taka umowa jest nieważna. Jeśli spisał umowę z Helmutem to na mocy tej umowy Helmut przestał być właścicielem samochodu, a stał się nim handlarz. To jak możesz kupić auto od Helmuta, skoro już nie jest jego? Logika...
-
Zatankowana benzyna do diesla
> Somochód naprawiony. > Dla potomności i szukających "ratunku" może kilka szczegółów: > 1. nie miałem klucza do odkręcenia pompy paliwa w baku, a obawiałem się korzystać w "warsztatowych" > metod i zdecydowałem się na podłączenie węża do jednego z wyjść pompy. Pompką ręczną > wypompowałem 45 litrów benzyny. Resztę wypompowałem pompką próżniową (domowej roboty) i tak > uzyskałem około 46 litrów (około 96% mieszanki noPb i ON). > 2. Wlałem do baku 2-3 litry ropy i odpompowałem, czynnośc powtórzyłem x2. > 3. Zalałem do baku 20 litrów ropy (+100 ml mixolu Castrola) i podłączyłem pompkę wężem do butelki > ze zlewkami, > 4. przepłukałem pompke wstępną i podłączyłem w układ, a wężyk z powrotu podłączyłem do "zlewek", > 5. uruchomiłem pompkę wstępną i przepłukałem układ, > 6. poluzowałem przewody przy wtryskach i "wypchnąłem" ciśnieniem paliwo z przewodów od listwy do > wtrysków, > 7. wszystko poskręcałem i zapalił "na tyk". > 8. dolałem kolejne 100 ml mixolu czerwonego i zatankowałe pod korek. > 9. przejechałem kilka km bez tylnej kanapy i pokrywy silnika. > 10. nic nie ciekło, poskręcałem i działa > założyłem nowy filtr paliwa ładnie Cię to szarpnęło po kieszeni
-
Kupno auta, co i gdzie sprawdzić przed zakupem
> Po jakich nitach > Chyba zgrzewy masz na myśli co racja, to racja. Pewnie, że zgrzewy. Pomyliłem, bo cały weekend pomagałem kumplowi na działce roznitowywać blachę falistą
-
Kupno auta, co i gdzie sprawdzić przed zakupem
Nie ma znaczenia gdzie i od kogo kupujesz, sprawdzasz zawsze to samo. 1) daty na wszystkich szybach. Jeśli auto z początku roku to dopuszczalna jest szyba z rocznika poprzedzającego, 2) Prosisz o 45min sam na sam z autem i oblatujesz czujnikiem dookoła każdy element, odstępy góra 15 cm czyli bardzo gęsto. Większość marek ma wartości do max 160. 3) data produkcji na pasach bezpieczeństwa - na dole pasa. Jak wywaliły poduszki, to też napinacze i pas do wymiany, 4) ściągasz/odchylasz uszczelki w drzwi, z bagażnika w poszukiwaniu niefabrycznych łączeń. Pod uszczelką drzwi każde auto ma ślady po nitach. Jak w pewnym momencie ślady się urywają i robi się gładko (np. tylne wnęki drzwi to wskazuje na wspawany błotnik. 5) Wjazd na kanał, latarka i szukamy wycieków, 6) szarpaki w poszukiwaniu luzów w zawieszeniu 7) Jeśli auto stosunkowo młode i niewielki (deklarowany) przebieg to sprawdzić datę produkcji opon, 8) jazda próbna, a w jej trakcie sprawdzenie sprzęgła, ewentualnych luzów, stuków w zawieszeniu. Jazda w pełnym przedziale obrotów silnika, 9) zamienić się w psa i powęszyć we wnętrzu na okoliczność np. powodzi, wsadzić nochal w trudno dostępne zakamarki 10) podpiąć pod komputer, sprawdzić błędy. Formalności: 1) kupować tylko od właściciela z DR, ewentualnie na podstawie umowy skupu pojazdu z właścicielem z DR, nigdy "na Niemca", 2) kwota transakcji ma być na umowie. Znieczulić się na żale handlarza, że podatki większe będą. To są kwoty rzędu 100-300zł. 3) Jak jest współwłaściciel to oboje mają być na umowie podpisani 4) sprawdzić na policji bo VIN-ie czy nie kradzione i poprosić o pisemne zaświadczenie z datą i godziną sprawdzenia. Dopłacić parę złotych. 5) Książka serwisowa - przedzwonić do ASO i spytać, podając VIN czy rzeczywiście auto u nich miało te przeglądy. Ogólnie wyznaję zasadę, że książka z samymi wpisami, bez faktur jest guzik warta, To z grubsza tyle. Wydrukuj i zabierz jako czeklistę z sobą. Ja tak praktykuję od lat, zawsze działa. Wykluczyłem już tak sporo aut.
-
(Nie)PewneUzywane.pl - zakup auta - problem - długie
> Z ciekawszych rzeczy znalazłem wezwanie teraz nie pamiętam czy z sądu czy policji, poprzedniego > właściciela za podanie fałszywego nazwiska podczas kontroli > A w prawie każdym aucie znajduję cukierki pod tylną kanapą To ja jestem chyba wyjątkowym szczęściarzem. W swoim Civicu miesiąc po zakupie zacząłem montować sobie Car Audio i wybebeszyłem całe wnętrze, do blachy. Pod tylną kanapą 2 x 5zł, pod tunelem środkowym 3 x 1 zł Zainwestowałem w 4 pak na czas pracy przy aucie
-
Co z tym zrobić
bez demontażu zasłaniających to elementów bym nie podchodził do tematu. Zrobi się więc z tego grubsza strzelanina.
-
wakacyjny raport spalania
> A... co mi tam... pali tyle ile zdąży od kiedy w Ikarusach montują komputer pokładowy?
-
Monitoring samochodów
> Musiałem rozbudować swoją firmę, a co za tym idzie dokupić jeszcze samochody i zatrudnić nowych > ludzi. Tak się składa, że od tego czasu auta zaczęły palić dużo więcej paliwa, a pracownicy > deklarują, że tylko w pracy nimi poruszają się (do domu oczywiście zapewniam dojazd autem > służbowym). Po drugie znajomi mówili mi, że widzieli moje dostawczaki po godzinach pracy w > róznych sytuacjach - jakieś przeprowadzki, auta pod dyskotekami itp. Ponoszę duży nakład > finansowy na utrzymanie aut i chciałbym mieć pewną kontrolę. Acha, znajomi mówili. Szczególnie wiarygodne info o dostawczaku pod dyskoteką. Pewnie kierowca laski wyrywał jak na Veyrona. Ja nie wiem skąd Ty bierzesz pracowników, którzy (rzekomo) służbowym autem robią przeprowadzkę. Zarobi za taki strzał może z 500zł, a w razie wpadki wylatuje z roboty. To nie jest spuszczanie paliwa w lesie, w ciągu 5 min, gdzie ciężko to udowodnić. Osobiście bym w to nie uwierzył z opowieści.
-
Monitoring samochodów
> A, że tak powiem zdziwiłbyś się co potrafią zrobić niektórzy pracownicy, którzy są zatrudnieni od > kilku lat i są tzw. zaufani > Jeżeli nie masz sobie nic do zarzucenia do ja nie widzę problemu. W mojej firmie jak kierowca robi > wszystko ok to nie ma problemu z drzemkami po 2-3h w lesie, czy postoju w miejscach gdzie nie > powinien być Bierz pod uwagę, że śledzony kierowca może chcieć robić na złość. Nie jest problemem takie traktowanie samochodu, by wytrzymał 1/10 tego, co wytrzymać powinien. I nie chodzi mu tutaj o jazdę jak wariat czy uszkodzenia mechaniczne. Katalog czynności, które można zrobić, by zaszkodzić autu, a jednocześnie żeby nie można było tego udowodnić jest bardzo szeroki.
-
Monitoring samochodów
> Chciałbym w swojej firmie pozakładać monitorowanie samochodów poprzez GPS. Możecie polecić jakąś > firmę? Monitorowanie potrzebne, gdyż mam kilka samochodów w firmie i chciałbym mieć nad nimi i > kierowcami większą kontrolę. A co Ci takiego robią, że chcesz dołączyć do grona pracodawców, którzy na każdym kroku szpiegują swoich pracowników? Chciałbyś tak pracować, zwłaszcza nie mając nic na sumieniu? Bo ja bym się wkurzył jakby w firmie widzieli, że akurat zatrzymałem się na siku w lesie. W latach dziewięcdziesiątych pracowałem ponad 2 lata jako kierowca dostawczaka. Fajnie wspominam tamte czasy, głównie z powodu nieustannych podróży, noclegów w hotelach w rozmaitych zakątkach kraju. Zawsze wykroiło się godzinkę wieczorem, by pójść coś zobaczyć, zwiedzić. Dziś, nie dość, że ruch 10x większy na drogach, Viatoll'e, to jeszcze GPS-y montują. Zdecydowanie podziękowałbym już dziś za taką posadę, nawet gdybym nadal miał 17 lat mniej.
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
> co to jest 10? Moj dom zaczynal budowac dziadek zony, potem wujek, a nastepnie s.p. tesciu - koncze > ja. Ciesz sie, ze kierbud zyje, bo i taki przypadek znam, i wlasnie tam sie skonczylo > inspekcja, ale powinno przejsc nawet bez kary - tylko musza pare rzeczy (jak brak drzwi > wewnętrznych i wlasnie barierki) zrobic. Twój przypadek jest rzeczywiście z punktu widzenia mojej znajomej dość pocieszający Pewnie takich sytuacji w Polsce jest cała masa ale zawsze jest ta niepewnosć co to teraz z tym fantem zrobić i jak to ugryźć.
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
Przed chwilą znajoma przyslała mi nr KW i sprawdziłem nieruchomość w EKW - widnieje tylko " nieruchomość gruntowa niezabudowana". Czyli nie ma skończonej budowy i budynek nie istnieje w KW.
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
> O...właśnie widziałeś wpis w dzienniku . > No własnie Chodzi o to, że jako ostatni powinien być wpis o zakończeniu budowy lub coś co na to wskazuje. Takiego wpisu nie ma. Ponadto jak już wyżej napisałem daszek nad schodami (nie taki z OBI na kołki rozporowe, a daszek według projektu, przykryty dachówką) został wykonany w 2010r i nie ma n/t/t nic w dzienniku, a być powinno. > A nie wolno? Po tragicznej śmierci męża rodzina zapewne straciła część dochodów to i budowa trwała > i trwała... aż wreszcie się udało. > Krawiec
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
> Skontaktuj się z kierownikiem budowy żeby uzupełnił dokumenty. No i rozumiem, że dom sam w sobie > jest skończony, skoro mieszkają tam ludzie. Trzeba będzie zrobić odbiory: kominiarza, > elektryki, kanalizacji, wody... i załatwić świadectwo energetyczne (to taki dokument opisujący > jak ciepły jest dom). Jeżeli dom jest papierowo jeszcze w budowie to penie taryfa "prądowa" > też jest budowlana, a ono jest sporo droższa. Niech sobie znajoma zmieni na normalną. Opórcz balustrady na górnym balkonie dom jest zakończony w całości. Pokrywa się to z wpisami w dzienniku budowy. Jedyne, co nie jest w dzienniku do mały daszek nad schodami wejściowymi, bo to znajoma już robiła po śmierci męża, gdzieś w roku 2010. To jest daszek według projektu - z muru wystają krokwie, zostało to obłożone dachówką i obite panelami od spodu. Według mnie powinno się to znaleźć w dzienniku budowy, a nie ma. Druga sprawa to sprawa brakującej balustrady - bez tego można zakończyć budowę? Bo jeśli nie to koszta rosną dość lawinowo i obawiam się, że tak od razu to ona tego nie załatwi.
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
> Czemu zakładasz że jest przerwa w budowie wieksza niż 2 lata...... Nie zakładam, a wiem. Napisałem przecież, że widziałem dziennik budowy, a ostatni wpis z roku 2008. Innego dziennika nie ma, bo od razu pytałem. > Trzeba pogadać z kierbudem... Mnie też to logika podpowiada. To też w końcu człowiek. > A potem zrobić potrzebne papiery czyli inwentaryzacje powykonawczą, odbiór kominiarski i > elektryczny. > Na koniec zebrać do kupy i zanieść do PINBu. > Krawiec No ok ale nie będzie to na kilometr śmierdzieć w PINB-ie, że 150mkw domek budowali 10 lat?
-
AC w aucie 10+ letnim
> Mam AC w PZU, Octavia ma już 11 lat. > W razie poważniejszego zdarzenia drogowego auta nie będzie sensu już naprawiać, a zawsze tych kilka > tysięcy z ubezpieczenia pomoże przy zakupie innego auta. Ja to pod kątem poważniejszych zdarzeń nawet nie myślę o AC. Chodzi mi tylko o drobiazgi, które w dzisiejszych czasach idą w tysiące.
-
Zakończenie budowy domu - formalnie
Otóż jest problem, całe szczęście, że nie mój ale chcę pomóc w tej kwestii osobie, której to dotyczy. Wczoraj byliśmy na kawie u znajomej. Tak sobie gadaliśmy na różne tematy aż doszliśmy do tematu jej domu, w którym mieszka z synem. Kobitka jest wdową od 6 lat, mąż jej zginął w wypadku. Została z 12 letnim synem (dziś), daje na szczęście jakoś radę bo pracę ma w miarę ok + pomoc od rodziny. No i tak. Jak już wspomniałem weszliśmy na temat domu, bo dom na pierwszym piętrze nie ma balustrady na balkonie. Z czystej ciekawości pytałem jak przeszła/przeszli temat zakończenia budowy, bo o ile mi wiadomo bez balustrad nie da rady. I się zaczęło robić ciekawie. Kobieta nie bardzo wiedziała o czym mówię (w sumie się nie dziwię), bo wszystkie kwestie budowy koordynował zmarły mąż. Do domu wprowadzili się na około 3 miesiące przed jego śmiercią i wtedy mieli już wszystkie media - woda, prąd, telefon stacjonarny, internet, satelitę. Ona nic nie wie o żadnym zakończeniu budowy, poprosiłem więc o dokumentację domu, by to sprawdzić. Przyniosła projekt, mapki, dziennik budowy, pozwolenia na budowę. W dzienniku budowy ostatni wpis w roku 2008 czyli w roku śmierci męża Od tamtego czasu pusto, brak wzmianki o zakończeniu budowy czyli po prostu dom jest nadal w budowie. Od tych 6 lat płacony jest też podatek od nieruchomości - pokazywała kwity - jako za budynek mieszkalny, podana jest powierzchnia. To przyznam, że mnie już kompletnie zwaliło z nóg, bo bez zakończonej budowy płaci podatek od nieruchomości mieszkalnej? Dom ma też swój numer nadany. Według pozwolenia na budowę odbiór NIE JEST wymagany czyli standardowo jedynie zakończenie budowy. Ani ona, ani syn nie są tam zameldowani ani na stały ani na czasowy. Jedynie tutaj jest sprawa czysta. I teraz parę pytań, bo zobowiązałem się, że pomogę Jej (Im) przez to przebrnąć. 1) Jak ugryźć temat dziennika budowy z przerwą dłuższą, niż 2 lata? Wiem, że kierbud żyje, pracuje w zawodzie, bo spisałem z dziennika jego dane i wyszukałem w sieci. 2) Co w zasadzie ona musi porobić i ile to będzie kosztowało jeśli chodzi o zakończenie budowy? JA wiem o odbiorach kominiarskim, prądu, świadectwie energetycznym i mapce geodety powykonawczej. Coś jeszcze? Gazu nie ma. 3) Zastanawiam się w ogóle czy ona ma ruszać ten temat po tylu latach, czy to zwyczajnie jej na łeb kontroli z PINB-u nie ściągnie. Będzie przecież czarno na białym, że rozpoczęcie budowy było w roku 2004 - bo tak było, a zakończenie w 2014. Jak się pofatygują na budowę, bo nigdy nic nie wiadomo to zastaną przecież ślady normalnego życia i zużycia typu przybrudzone ściany, gdzieniegdzie wypadająca fuga z płytek podłogowych. No ale dalej tak mieszkać na dziko i narażać się na karę 10000zł w razie jakiegoś donosu albo zwyczajnie kontroli z urzędu? Ale z drugiej strony ruszyć musi, bo mówiła, że najprawdopodobniej w ciągu najbliższych 5-7lat będzie chciała dom sprzedać i pójść do bloku bo nie ma już powoli siły na wszelkie pracy ogrodowe, odśnieżanie zimą i wszystkie uroki mieszkania w domu jednorodzinnym w pojedynkę.
-
Europa nigdy nie zrozumie amerykańskiej motoryzacji
> Pomyliłaś kąciki. > HanYs a co, należało skopiować post i odpowiedzieć na turystyce?
-
Europa nigdy nie zrozumie amerykańskiej motoryzacji
To Ty jesteś Amerykaninem czy Polakiem? Bo między wierszami Twojego posta dość wyraźnie można zauważyć pogardę do Europy (zatem i Polski) oraz hołubienie USA. Trochę to zdradą zalatuje