Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zakup auta w Niemczech

Featured Replies

Napisano

Wybaczcie przydługawy wstęp,ale muszę z siebie zrzucić nadmiar emocji... mad.gif Kto chce przejść do meritum zapraszam dwa akapity niżej, tłustym drukiem.

Nazbierało się troszkę kasy w portefelu, więc postanowiłem, że mojej 80-tce Avant kto inny wyprawi 18-ste urodziny. Kupiec już nawet jest, w przyszłym tygodniu ma autko obejrzeć i pewnie za ok. 9,5k pójdzie w świat. Żeby nie było - stan licznika 306 000 ( z czego od remontu silnika 130kkm zrobione przeze mnie), autko puknięte w prawy tylny błotnik (takie kupiłem, ktoś to naprawiał głównie szpachlą), leciutko zagięta klapa (opelek zaparkował mi w bagażniku, moje autko nie ucierpiało poza wspomnianym wgnieceniem i delikatnym obtarciem zderzaka). Nic przu aucie nie majstruję, nie picuję - sprzedaję jak jest, żeby nabywca nie miał do mnie pretensji...

Zadanie zakupu ambitne - dieselek (polubiłem klekot i rocznie robię cca 25 tys, z czego 70% na trasach około 100 km w jedną stronę.). Do tego kombi i duże ( rodzinka 2+1 małe, za rok może jeszcze jedno się zmontuje, a więc wózki, torby i torebki). Autem chciałbym pojeździć przynajmniej z 5 lat. Szukam więc czegoś 5-7 letniego, a z racji dostępu do tańszych części pasowałoby coś ze stajni VW - a więc Passat B5FL, Audi a4 ('02 wzwyż), ewentualnie i chętnie Octavia II (choć te rzadkie i w cenie). Silniczek oczywiście 1.9. Budżet na poziomie 30000 zł + opłaty z ewentualną korektą plus minus 2000.

Otworzyłem Allegro, tudzież inne portale aukcyjne, ogłoszenia z regionu w gazetach i tu zaczął się dramat. Części aut nawet nie jechałem oglądać,bo po samych zdjęciach i opisie widać, że albo klepane z przystanku, albo przebiegi 100 kkm tuk.gif i tylko książka serwisowa gdzieś się zapodziała ( tak mi się wydaje, że autko pięcioletnie dizelek z zachodu to w normie ma między 160 a 220 i raczej nie ma prawa mieć mniej).

Dramat - oglądnąłem może z 16 autek i wszystkie po przygodach, a handlarz zawsze mówi, że funkiel nówka mało śmigane i spod pierzyny, od kobiety-weterynarza 80 letniej która tylko do marketu tym autem śmigała. W międzyczasie kupiłem sobie też za 200 zł miernik lakieru elektroniczny i jak go wyciągam, to w większości wypadków mili do tej pory sprzedawcy jacyś tacy agresywni się robią...

Przy porównaniu cen z Niemiec i z Polski wychodzi, że takie same modele są w porównywalnych cenach ( czasem nawet u nas taniej), a przebiegi w PL mają zazwyczaj przez pół. Stąd prosty wniosek, że nie mam co liczyć, że handlarz przywiezie mi dobre auto, bo na tym nie zarobi, a zarobić można tylko na szrocie.

W rezultacie wpadłem na pomysł, że wezmę Euro w kieszeń i sam sobie coś przywiozę z Raichu. Od znajomego lakiernika pozyskałem co nieco wiedzy, jak rozpoznać bitka ( łącznie z wizualizacją na przykładach, które wyszły spod jego ręki), na samochodach znam się w stopniu umiarkowanym, więc może ostatniej ruiny nie kupię...

I teraz treść właściwa:

-czy lepiej od prywatnego spod domu, czy może równie dobrze z porządnego autohausu ( małe tureckie i ruskie komisiki odpadają);

-jaki rejon Niemiec jest najmniej atrakcyjny dla handlarzy (wychodzę z założenia, że jak gdzie jest generalnie drożej i handlarzom się nie opłaca, to może tam będzie w sam raz dla mnie);

-czy prywatny właściciel lub komis zgodzą się ze mną jechać do najbliższego serwisu ADAC lub dekra - znalazłem na ich stronach informację, że sprawdzenie kompleksowe auta używanego to koszt ok. 100 Euro, a więc do przełknięcia;

-na razie szukam aut na autoscout i mobile, przed wyjazdem spróbuję zadzwonić do paru ogłoszeniodawców, może jeszcze gdzieś można szukać?

-jak sądzę, urzędy w których w niemczech załatwia się formalności są nieczynne w soboty i w niedziele, ale w necie znalazłem informację, że również w środy - prawda to?

-wstępnie rozważam wyjazd w rejony Bawarii - może ktoś ma jakieś doświadczenia?

-jak wygląda procedura zakupu w niemczech - nie chodzi mi tu o powszechnie dostępne informacje odnośnie dokumentów urzędowych, lecz o to, w którym momencie wyciąga się kasę - najpierw oględziny, później umowa, kasa z ręki do ręki i razem ze sprzedawcą do urzędu, czy kasa dopiero w urzędzie, jak załatwimy sprawę.

Na razie to chyba tyle, sorki za przydługi post, ale chciałem maksymalnie dokładnie opisać mój stan ducha.

I jeszcze jedna refleksja - w tym kraju powinny być surowe kary za cofanie licznika (za fałszowanie pieniążków jest do 25 lat bodajże, więc może za licznik też?), odpowiedzialność za spawanie z ćwiartek i reanimację wraków jak za usiłowanie morderstwa ( bo w sumie handlarz sprzedając takiego trupa jako pełnosprawne auto jest moralnie odpowiedzialny, jeśli ktoś się w nim zabije w wypadku z powodu nie zadziałania airbagu czy złożenia auta na pół). I może wreszcie doczekamy się bazy danych pokroju CARFAX?

Napisano

daj sobie siana z jakimikolwiek komisami, bo większość to i tak Bułgarzy, Turasy i inni znajomi ze wschodu...

kiedyś się interesowałem zakupem auta i skończyło się tym, że jak samemu jechać nie znając rynku - to po sprawdzone auto z certyfikatem dekry...

kiedyś dobry człowiek mi polecił ten komis więc i ja Tobie go przekazuje...

http://www.autohus.de/cms/

Każde auto jest szczegółowo opisane - każda ryska, wgniotka etc... weryfikacja stanu technicznego itd...

Napisano

> daj sobie siana z jakimikolwiek komisami,

> kiedyś dobry człowiek mi polecił ten komis więc i ja Tobie go

> przekazuje...

dziwnie wyglada zestawienie tych dwoch zdan

> http://www.autohus.de/cms/

tez wiele dobrych opinii slyszalem o tym komisie, a zadnej zlej.

Nie mialem co prawda okazji byc tam osobiscie, ale takie opinie nie biora sie znikad, wiec mysle, ze mozna miec do tego komisu zaufanie.

Napisano
  • Autor

Dzięki za fajną stronkę.

Co do komisów, to bardziej miałem na myśli auta używane przy salonach firmowych, a nie komisiki w naszym znaczeniu - budka i 20 aut na placu.

Słyszałem, że czasem fajne auto można kupić jadąc przez wieś i rozglądając się - czasem autka podobno stoją przed domem z tabliczką "sprzedam". Ale ja jakoś w totolotku nigdy szczęścia nie miałem, więc to chyba nie dla mnie...

Napisano

Moze nie do konca w temacie ,ale napisze Ci tak:

Mialem takie same problemy po sprzedaniu lanosa.

Zwiedzilem kilkanascie komisow ze szrotem i jezdzilem prywatnie ogladac, jak sie na miejscu okazywalo, tez szroty angryfire.gif

vectre kupilem na koncu w komisie salonowym, ladny kawalek od domu.

Cena moze 1-2k wyzsza niz po dziadkach z niemiec, ale i tu najwazniejsze dostalem 0,5 roku gwarancji ok.gif

rocznik 2004 i 180k przebiegu, wpisy w ksiazce, stos faktur za wszystko lacznie z wymianami oleju.

Jedyny z kilkudziesieciu okaz co miał tą samą date na kazdej szybie. ok.gif itd.

A co do gwarancji: pojechalem do kolegi diagnosty. Posprawdzal co sie tylko dalo. Znalazl wybite tuleje i zerwana gume zawieszenia silnika.

Po rozmowie ze sprzedawca pojechalem do ASO w Bydgoszczy gdzie wszystko za darmo porobili na koszt tamtego dilera ok.gif

Wiec mozna ok.gif

Napisano

> Co do komisów, to bardziej miałem na myśli auta używane przy salonach

> firmowych, a nie komisiki w naszym znaczeniu - budka i 20 aut na

> placu.

Wiele salonów ogłasza się w internecie, ale weź to wszystko przewal i znajdź co chcesz...

> Słyszałem, że czasem fajne auto można kupić jadąc przez wieś i

> rozglądając się - czasem autka podobno stoją przed domem z

> tabliczką "sprzedam". Ale ja jakoś w totolotku nigdy szczęścia

> nie miałem, więc to chyba nie dla mnie...

Czasem - słowo klucz zlosnik.gif

Napisano

> vectre kupilem na koncu w komisie salonowym, ladny kawalek od domu.

> Cena moze 1-2k wyzsza niz po dziadkach z niemiec, ale i tu

> najwazniejsze dostalem 0,5 roku gwarancji

Znajomy też tak kupił i też dostał gwarancję... Ale co mu po niej jak lampeczka się zapaliła a gwarant 800 kilometrów stąd?

> Jedyny z kilkudziesieciu okaz co miał tą samą date na kazdej szybie.

> itd.

To nie jest żaden wyznacznik a nawet jakiś dziwny zabobon...

Napisano
  • Autor

> Moze nie do konca w temacie ,ale napisze Ci tak:

> Mialem takie same problemy po sprzedaniu lanosa.

> Zwiedzilem kilkanascie komisow ze szrotem i jezdzilem prywatnie

> ogladac, jak sie na miejscu okazywalo, tez szroty

> vectre kupilem na koncu w komisie salonowym, ladny kawalek od domu.

> Cena moze 1-2k wyzsza niz po dziadkach z niemiec, ale i tu

> najwazniejsze dostalem 0,5 roku gwarancji

> rocznik 2004 i 180k przebiegu, wpisy w ksiazce, stos faktur za

> wszystko lacznie z wymianami oleju.

> Jedyny z kilkudziesieciu okaz co miał tą samą date na kazdej szybie.

> itd.

> A co do gwarancji: pojechalem do kolegi diagnosty. Posprawdzal co sie

> tylko dalo. Znalazl wybite tuleje i zerwana gume zawieszenia

> silnika.

> Po rozmowie ze sprzedawca pojechalem do ASO w Bydgoszczy gdzie

> wszystko za darmo porobili na koszt tamtego dilera

> Wiec mozna

No to miałeś farta. Niestety ta grupa aut, której szukam z polskiej sieci sprzedaży nie występuje (lub naprawdę jest ich mało i do tego zajeżdżone na maksa - jak ktoś zabulił prywatnie np. za Passata kombi 5 lat temu ponad 100k PLN, po drodze go nie rozbił i silnik się nie rozsypał, to raczej tego nie sprzeda, a jeśli sprzedaje, to znajomi i handlarze jak sępy wiszą wokół i takie auto nie trafi do gazety ani na Allegro) To co się pojawia, to zazwyczaj poflotowe golasy (np. Skoda II), praktycznie bez dodatków i zasyfione aż przykro. Poza tym znasz naszą polską mentalność - auto nie moje, więc można zarźnąć - but, gaszenie silnika bez studzenia turbiny etc na porządku dziennym.

Tak przy okazji, w moim mieście oglądałem używane przy Fiacie i przy Skodzie. Gwarancji nie dają i w sumie się nie dziwię biorąc pod uwagę stan tego, co tam stoi...

W necie w autach używanych przy salonach też nic nie znalazłem - stąd ta desperacja z wycieczką za granicę...

Napisano

> Znajomy też tak kupił i też dostał gwarancję... Ale co mu po niej jak

> lampeczka się zapaliła a gwarant 800 kilometrów stąd?

Co to ma za znaczenie gdzie sie zepsuje.

Laweta, najblizszy serwis, faktura i po zwrot kasy.

Mam pisemna gwarancje na mechanike z wykluczeniem czesci czysto eksploatacyjnych i aktualna gwarancje na perforacje

Moim zdaniem jak na uzywke to niezle hmm.gif szczegolnie ,ze prawie nie przeplacilem

Handel uzywanymi samochodami powinien isc wlasnie w strone takich rozwiazan ok.gif

> To nie jest żaden wyznacznik a nawet jakiś dziwny zabobon...

Tak mowili handlarze wciskajac mi funkiel nowki, bezwypadkowe biglaugh.gif

Napisano

> To nie jest żaden wyznacznik a nawet jakiś dziwny zabobon...

Zgadza się, bo wystarczy dostać w szybę przednią kamieniem i już nie wszystkie mają tą samą datę. waytogo.gif

Napisano

> No to miałeś farta. Niestety ta grupa aut, której szukam z polskiej

> sieci sprzedaży nie występuje (lub naprawdę jest ich mało i do

> tego zajeżdżone na maksa - jak ktoś zabulił prywatnie np. za

> Passata kombi 5 lat temu ponad 100k PLN, po drodze go nie rozbił

> i silnik się nie rozsypał, to raczej tego nie sprzeda, a jeśli

> sprzedaje, to znajomi i handlarze jak sępy wiszą wokół i takie

> auto nie trafi do gazety ani na Allegro) To co się pojawia, to

> zazwyczaj poflotowe golasy (np. Skoda II), praktycznie bez

> dodatków i zasyfione aż przykro. Poza tym znasz naszą polską

> mentalność - auto nie moje, więc można zarźnąć - but, gaszenie

> silnika bez studzenia turbiny etc na porządku dziennym.

> Tak przy okazji, w moim mieście oglądałem używane przy Fiacie i przy

> Skodzie. Gwarancji nie dają i w sumie się nie dziwię biorąc pod

> uwagę stan tego, co tam stoi...

> W necie w autach używanych przy salonach też nic nie znalazłem - stąd

> ta desperacja z wycieczką za granicę...

Obawiam sie ,ze za granica jest tak samo. Jakos nie bardzo wierze w Helmutow rozdajacych za bezcen swoje wypucowane fury smirk.gif

Napisano
  • Autor

Ja też nie wierzę. Dlatego nie chcę kupić "za bezcen", tylko za normalną cenę. Wierzę, że uda mi się znaleźć auto bezwypadkowe, z przebiegiem około 200 kkm, z w miarę regularnym serwisem, za cenę 7000-8000 Euro. Sprzedawane dlatego, że Helmut chciałby coś nowszego, a stare jeszcze nie padło, a już go nie rajcuje.

Co do niemieckich aut - lepsze wyposażenie na start, lepsze drogi i paliwa, częstszy autoryzowany serwis. Bardziej na to liczę. smile.gif

Napisano

W polsce tez mozna trafic bezwypadkowego. Ja kupilem Passata B5FL i jest bezwypadkowy. Co do licznika to jeden kij czy krecony czy nie. Jak bedzie sie mialo rozleciec to rozleci niezaleznie od tego czy auto ma 190 tysiecy czy 290.

Napisano

> Zgadza się, bo wystarczy dostać w szybę przednią kamieniem i już nie

> wszystkie mają tą samą datę.

Odwracając sytuację - spotkałes kiedyś auto ze wszystkimi fabrycznymi szybami po konkretniejszym dzwonie? hmm.gif

Napisano
  • Autor

Ten, co ma 290kkm, automatycznie ma ładnych parę motogodzin więcej. Więc i szansa, że coś się rozleci jest większa.

Zresztą na mobile.de jest przykład - jest jedna A4 z 2003 r. super wyposażona i bezypadkowa podobno za 5200 Euro - tylko przebieg 413000

Napisano

> Co do licznika to jeden kij czy krecony czy nie.

pad.gif

> Jak bedzie sie mialo rozleciec to rozleci niezaleznie od

> tego czy auto ma 190 tysiecy czy 290.

Ciekawa teoria. hehe.gif

Napisano
  • Autor

> Odwracając sytuację - spotkałes kiedyś auto ze wszystkimi fabrycznymi

> szybami po konkretniejszym dzwonie?

Zapraszam do cytowanego przeze mnie mojego znajomego lakiernika - Golf IV po konkretnym dzwonku. Dodtąd paprok jeździł po szrotach i giełdach, aż znalazł komplet szybek z dobrym rocznikiem.

Napisano

> Zapraszam do cytowanego przeze mnie mojego znajomego lakiernika -

> Golf IV po konkretnym dzwonku. Dodtąd paprok jeździł po szrotach

> i giełdach, aż znalazł komplet szybek z dobrym rocznikiem.

A o tym nie pomyslałem. rotfl.gif

Napisano

Wprawdzie pokazałeś niżej swoje uprzedzenia, ale jednak pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę na dobre źródło.

Samochody poflotowe.

Wbrew temu co Ci się wydaje to nie jest tak, że "olaboga, dorżnięta padlina". Tu jest dokładnie tak jak w życiu - jeden chucha-dmucha i auto po 200 kkm wygląda jak godzinę po wyjeździe z salonu, a inny jest niściuch i auto po 3 latach i 50 kkm wygląda tak, jakby ktoś nasrał na nie.

Zerknij sobie tutaj - zakładka "sprzęt poleasingowy".

Też masz to co w podanym przez Patre linku - wyceny od biegłego, włącznie z wynikami macania czujnikami.

Sprawdź dokładnie auto przed zakupem i ciesz się tym, co kupiłeś.

Co do kwestii "drogo/tanio" - nie zrozum mnie źle, ale masz względnie niewielkie pieniądze, za to bardzo wysokie oczekiwania tak do stanu technicznego, jak i wyposażenia.

Nic nie ma za darmo. Nawet w ryja nie dostaniesz "gratis", tylko jeszcze portfel stracisz.

Jak samochód jest tzw "fajny", to wówczas "sam się sprzeda" - klient napali się na "skóry, ksenony, lampiony" itp i nie będzie patrzył, że auto koślawe i zajeżdżone - znam ludzi pozornie bardzo rozsądnych, którzy na takich napalaniach się popłynęli.

Takie auto handlarz kupi za ćwierćcen, bo poprzedni właściciel wie co sprzedaje i w jakim stanie, podpicuje trochę i znajdzie napaleńca.

Zejdź z wymogów "fajnego furacza", poszukaj czegoś co jest sensowniejsze w stosunku stan techniczny/cena i takie coś kup.

A że nie będzie "skórów, ksenonów, lampionów" - cóż - dołóż drugie tyle i będziesz miał jak wyżej.

Jak chcesz zayebiste auto poleasingowe, o którym wiem dokładnie wszystko, sporo więcej niż sprzedający to mogę dać Ci linkę, ale mówimy o wielokrotności kwot, o których Ty mówisz :-)

Ostatnio miałem "na zbyciu" 2 szt Renault Scenic - 4 rok eksploatacji, 50-60 kkm, ok 35 kpln - można mieć sensowne rodzinne auto za pieniądze o których mówisz.

Napisano
  • Autor

> Wprawdzie pokazałeś niżej swoje uprzedzenia, ale jednak pozwolę sobie

> zwrócić Ci uwagę na dobre źródło.

> Samochody poflotowe (...)

Inaczej - znam wielu przedstawicieli handlowych i obserwacje potwierdzają regułę - but i aby do przodu, zero dbałości o stan techniczny, jedyne naprawy przy obowiązkowych przeglądach. A serwisy też mają do tych aut podejście - Jasiu, idź się poucz, bo to auto na firmę. Inaczej niż w przypadku prywatnego właściciela, który patrzy na ręce, w przypadku aut flotowych ważne, żeby o własnych siłach wyjechało z serwisu. Czasem również jako dawca części zamiennych (znam i takie przypadki). Auta 2-3 letnie z zewnątrz może ok, ale technicznie to zazwyczaj padlina. Natomiast te dobre rzadko idą między ludzi - często kupuje je dotychczasowy użytkownik lub jego kolega i tu kółko się zamyka.

> Co do kwestii "drogo/tanio" - nie zrozum mnie źle, ale masz względnie

> niewielkie pieniądze, za to bardzo wysokie oczekiwania tak do

> stanu technicznego, jak i wyposażenia.

> Nic nie ma za darmo. Nawet w ryja nie dostaniesz "gratis", tylko

> jeszcze portfel stracisz.

Jeżeli średnia cena np. Paska B5FL '2004 w Polsce 26-30 tysięcy, a u Niemca ok. 7500-8000E (czyli z opłatami lekko 10% drożej jak w PL), a ja chcę wydać około 32 do 34 tysięcy, to chyba nie jest to podejście "byle taniej". Z drugiej strony spójrz na moje wymagania - oczekuję bezwypadkowości, realnego przebiegu w okolicy 180-220 kkm w aucie 5-6 letnim i przyzwoitego stanu technicznego. Skóra,ksenony, nawigacja, czujniki deszczu,mgły, śniegu i misiów na drodze są zbędne-choć jeśli będą w aucie, to pewnie ich nie zdemontuję. Natomiast oczekiwania typu climatronic czy elektryczne szyby przy tej klasie auta są chyba normalne - to raczej polska sieć dilerska nie spełnia cywilizowanych standartów wypuszczając auto za ok. 80000 zł z korbkami w drzwiach i manualną klimą.

> Jak samochód jest tzw "fajny", to wówczas "sam się sprzeda" - klient

> napali się na "skóry, ksenony, lampiony" itp i nie będzie

> patrzył, że auto koślawe i zajeżdżone - znam ludzi pozornie

> bardzo rozsądnych, którzy na takich napalaniach się popłynęli.

> Takie auto handlarz kupi za ćwierćcen, bo poprzedni właściciel wie co

> sprzedaje i w jakim stanie, podpicuje trochę i znajdzie

> napaleńca.

I właśnie dlatego nie znajduję wspólnego języka z handlarzami - bajery mnie nie rajcują, a nie mam ochoty na przystanek autobusowy 3 razy klepany, żeby auto wyszło...

> Zejdź z wymogów "fajnego furacza", poszukaj czegoś co jest

> sensowniejsze w stosunku stan techniczny/cena i takie coś kup.

> A że nie będzie "skórów, ksenonów, lampionów" - cóż - dołóż drugie

> tyle i będziesz miał jak wyżej.

Mając drugie tyle bez problemu kupuję Kia Ceed w ładnej wersji lub coś podobnego z wodotryskami i gwarancją, nowe z salonu. Tyle, że nie mam.

> Ostatnio miałem "na zbyciu" 2 szt Renault Scenic - 4 rok

> eksploatacji, 50-60 kkm, ok 35 kpln - można mieć sensowne

> rodzinne auto za pieniądze o których mówisz.

Z tym rodzinnym to nie do końca - wózek spacerowy głęboki i bagażnik Scenica nijak się nie spotykają.

Napisano

> Moze nie do konca w temacie ,ale napisze Ci tak:

> Mialem takie same problemy po sprzedaniu lanosa.

> Zwiedzilem kilkanascie komisow ze szrotem i jezdzilem prywatnie

> ogladac, jak sie na miejscu okazywalo, tez szroty

> vectre kupilem na koncu w komisie salonowym, ladny kawalek od domu.

> Cena moze 1-2k wyzsza niz po dziadkach z niemiec, ale i tu

Podobny przypadek: szwagier jeździł do wuja w Niemczech i tam razem jeździli po komisach - w końcu kupił w komisie przy ASO w Niemczech - trochę drożej, ale auto zadbane hehe.gif

Napisano

Ja tylko swoje dwa grosze wtrace.

Miej takze swiadomosc, ze auta firmowe wprawdzie maja przeglady wklepane w prawdziwe ksiazki serwisowe, ale tego, czy olej/pasek/... byl faktycznie zmieniony, to wie tylko mechanik, ktory przeglad robil.

I na zachodzie dosc czesto mozna spotkac ASO, ktore wpisuja duzo rzeczy do ksiazek i kasuja za to firmy, ale na 'papierowym serwisie' sie konczy frown.gif

Napisano

> Ciekawa teoria.

Wiedzisz to jest teoria z mjego zyciowego doswiadczenia. Mialem Leona gdzie przy 80 tysiacach rozlecial sie dwumas (w benzynie) teraz mam Passata ma 190 tysiecy (i niewiadomo ile cofnete) a jest w owiele lepszym stanie.

Znajomy kupil A6 z przebiegiem 320 tysiecy i smiga juz nia 3 lata i zadowolony.

Dlatego wychodze z zalozenia ze nie patrzy sie na licznik tylko na stan auta.

Napisano

.

> Zejdź z wymogów "fajnego furacza", poszukaj czegoś co jest

> sensowniejsze w stosunku stan techniczny/cena i takie coś kup.

> A że nie będzie "skórów, ksenonów, lampionów" - cóż - dołóż drugie

> tyle i będziesz miał jak wyżej.

nie bedzie tez znaczka VW TDI cool.gif

porownajcie oferty prywatnych sprzedawcow np. ebay z handlarzami z mobile

prywatnie to samo auto lub nawet starsze bedzie dobrych kilka stowek drozsze niz mobile a juz na pewno sporo drozsze niz u nas na otomoto

Napisano
  • Autor

> .

> nie bedzie tez znaczka VW TDI

Wiesz, najbardziej cieszyłbym się na latającą ptaszynę Skody tak z 2004 r., znaczek jak najbardziej TDI, choć cały w srebrnym kolorze. Niestety rzadko się trafiają takie okazy. A poza tym - skoro nowe kosztuje cca 80000 zł, a ja za 6 letnie liczę koło 30000 zł, to chyba nie jestem taki do końca wymagający...

Właśnie to mam na myśli - liczę się z tym, że zapłacę drożej niż w PL, ale to chyba jedyna szansa na zakup auta, a nie szmelwagenu. Cudów nie ma - pomyślcie, co kupują handlarze, że są w stanie zarobić i sprzedać tu taniej, niż ceny w Niemczech. I druga zagadka - dlaczego mniej zamożni Niemcy nie walą drzwiami i oknami do PL po tanie auta używane?

Napisano

> Inaczej - znam wielu przedstawicieli handlowych i obserwacje

> potwierdzają regułę - but i aby do przodu, zero dbałości o stan

> techniczny, jedyne naprawy przy obowiązkowych przeglądach.

Zależy od branży, zależy od firmy, zależy od osoby, która tym kramikiem zarządza.

> A

> serwisy też mają do tych aut podejście - Jasiu, idź się poucz,

> bo to auto na firmę. Inaczej niż w przypadku prywatnego

> właściciela, który patrzy na ręce, w przypadku aut flotowych

> ważne, żeby o własnych siłach wyjechało z serwisu.

Bzdura wierutna.

Właśnie tu jest problem, bo klient jak musi wracać, to się nerwowy robi.

Tudzież jak reklamację w centrali robi, to się właściciel nerwowy robi.

Nie zapominaj, że dla klienta flotowego koszty są nieco bardziej wtórną sprawą, niż dla osoby prywatnej, którą koszta ASO ścinają z nóg. Dla serwisu właśnie flota jest źródłem dochodu - z prywaciarzy to się na sól do śledzia zarabia.

> Czasem

> również jako dawca części zamiennych (znam i takie przypadki).

> Auta 2-3 letnie z zewnątrz może ok, ale technicznie to zazwyczaj

> padlina. Natomiast te dobre rzadko idą między ludzi - często

> kupuje je dotychczasowy użytkownik lub jego kolega i tu kółko

> się zamyka.

Etam.

Też się z tobą nie zgodzę.

Rzadko spotykam się z odkupem.

Nawet bardzo dobrych technicznie aut.

Użytkownik nie ma takiej potrzeby - zdaje stary, bierze nowy, interes się kręci.

Po co miałby kupować coś, co ma w nowszej wersji ?

> Jeżeli średnia cena np. Paska B5FL '2004 w Polsce 26-30 tysięcy, a u

> Niemca ok. 7500-8000E (czyli z opłatami lekko 10% drożej jak w

> PL), a ja chcę wydać około 32 do 34 tysięcy, to chyba nie jest

> to podejście "byle taniej".

Jest.

To jest cena na poziomie 50% nowego kompaktu, a Ty chcesz za te pieniądze kupić auto cenowo plasowane w górnych strefach klasy średniej.

> Z drugiej strony spójrz na moje

> wymagania - oczekuję bezwypadkowości, realnego przebiegu w

> okolicy 180-220 kkm w aucie 5-6 letnim i przyzwoitego stanu

> technicznego. Skóra,ksenony, nawigacja, czujniki deszczu,mgły,

> śniegu i misiów na drodze są zbędne-choć jeśli będą w aucie, to

> pewnie ich nie zdemontuję. Natomiast oczekiwania typu

> climatronic czy elektryczne szyby przy tej klasie auta są chyba

> normalne - to raczej polska sieć dilerska nie spełnia

> cywilizowanych standartów wypuszczając auto za ok. 80000 zł z

> korbkami w drzwiach i manualną klimą.

Sprzedają to, co klient chce :-)

I za co zapłaci.

Chwilę wcześniej narzekałeś, że auta w PL są "za ubogo wyposażone".

Dla samochodów 04-05, o których mówisz w klasie średniej w PL standardem było automatyczne a/c i szybki w prądzie - pytanie: Czego tak naprawdę oczekujesz.

> I właśnie dlatego nie znajduję wspólnego języka z handlarzami -

> bajery mnie nie rajcują, a nie mam ochoty na przystanek

> autobusowy 3 razy klepany, żeby auto wyszło...

Wciąż powtórzę - poszukaj we flocie :-)

> Z tym rodzinnym to nie do końca - wózek spacerowy głęboki i bagażnik

> Scenica nijak się nie spotykają.

:-)

Wózek głęboki i bagażnik w niewielkim kompakcie spokojnie się spotykają.

Trzeba tylko umieć to włożyć, a nie na zasadzie "nie wchodzi w całości bez złożenia to znaczy że bagażnik mały".

Napisano

> .

> nie bedzie tez znaczka VW TDI

Teraz dizel jest "w modzie", więc każde gówno sie sprzeda, o ile jakiekolwiek pozostałości klekota pod maską ma.

Ja osobiście patrząc na ten model kupiłbym wyłącznie benzynę. Nawet nie wolnossącą.

Polacy mają sraczkę na "tedeika", stąd rynek strasznie leci w dół jeśli idzie o wartość użytkową tych sprzętów.

Napisano

> Co to ma za znaczenie gdzie sie zepsuje.

> Laweta, najblizszy serwis, faktura i po zwrot kasy.

Piszesz za autopsji, bo bardzo optymistyczna historyjka?

> Tak mowili handlarze wciskajac mi funkiel nowki, bezwypadkowe

No to mój jest już po mega dzwonie, bo dwie szyby mam z innego rocznika...

Napisano
  • Autor

Ja jednak zostaję przy swoim - nigdy nie widziałem ( a uwierz mi, z racji zawodu w wielu firmach bywam) służbówki z otwartą maską i przedstawiciela handlowego z szabelką od oleju w ręce. Za to widzę codziennie obrazki - odpalam zimne auto po nocy, strzał ze sprzęgła i but, kurz dym i gościa nie ma.

> Bzdura wierutna.

> Właśnie tu jest problem, bo klient jak musi wracać, to się nerwowy

> robi.

> Tudzież jak reklamację w centrali robi, to się właściciel nerwowy

> robi.

> Nie zapominaj, że dla klienta flotowego koszty są nieco bardziej

> wtórną sprawą, niż dla osoby prywatnej, którą koszta ASO ścinają

> z nóg. Dla serwisu właśnie flota jest źródłem dochodu - z

> prywaciarzy to się na sól do śledzia zarabia.

ASO Peugeot w Rzeszowie - szwagier wyjechał po przeglądzie z niedokręconą miską olejową. ASO Daewoo lat temu parę - osobiście wyjechałem z serwisu autkiem,w którym jedna z części zniknęła albo raczej postarzała się, ale pojawiła się ponownie po awanturze, jak wróciłem do serwisu. Z ASO VW parę aut flotowych z firmy znajomego wyjechało z mocno zużytmi kołami zapasowymi - a przyjechało z nowymi. Historie z papierowym przeglądem to w porównaniu z tym mało istotny drobiazg.

> Etam.

> Też się z tobą nie zgodzę.

> Rzadko spotykam się z odkupem.

> Nawet bardzo dobrych technicznie aut.

> Użytkownik nie ma takiej potrzeby - zdaje stary, bierze nowy, interes

> się kręci.

Gdybym miał w tej chwili 15 tysięcy więcej, już bym jeździł Vectrą C z przebiegiem 93000 full wypas po siostrze mojego szefa. Serwisowaną z patrzeniem na ręce mechanikom, bo od początku ona się na to auto nastawiała. Ale nie mam, a Vectrę kupi sobie prywatnie ona i da pewnie córce do tłuczenia albo pójdzie na giełdę z zyskiem.

> To jest cena na poziomie 50% nowego kompaktu, a Ty chcesz za te

> pieniądze kupić auto cenowo plasowane w górnych strefach klasy

> średniej.

A czy to moja wina, że te auta tracą tyle na wartości? Płacę tyle, ile wymaga rynek. A handlarze kupują nie za 30 tysięcy, tylko szrot za 20 tysięcy, picują i sprzedają też za 30 tysięcy. Dlatego sam muszę jechać, bo tu mi nikt nie sprowadzi sensownego auta.

> Chwilę wcześniej narzekałeś, że auta w PL są "za ubogo wyposażone".

> Dla samochodów 04-05, o których mówisz w klasie średniej w PL

> standardem było automatyczne a/c i szybki w prądzie - pytanie:

> Czego tak naprawdę oczekujesz.

> Wciąż powtórzę - poszukaj we flocie :-)

Zalecam lekturę Allegro - np. Oktawki II z lat 2004-2005 sporadycznie mają climatronic, elektryczne szyby jeśli są to z przodu (tył prawie nigdy). Takie rzeczy (dla mnie zbędne) jak naiwgacja, grzane fotele, tempomat nie występują w ogóle. Więc wybacz, ale tezy o toporności aut sprzedawanych w PL będę bronił.

> :-)

> Wózek głęboki i bagażnik w niewielkim kompakcie spokojnie się

> spotykają.

> Trzeba tylko umieć to włożyć, a nie na zasadzie "nie wchodzi w

> całości bez złożenia to znaczy że bagażnik mały".

Maluchem w 4 osoby z bagażami tez ludzie jeździli do Bułgarii, bo się umieli włożyć do środka. Ale czy o to chodzi?

Z moich doświadczeń - 2 osoby dorosłe, 1 dziecko, wózek wielofukncyjny ZŁOŻONY na tydzień wakacji, to kres możliwości AUDI 80 kombi - parę drobiazgów jechało w środku...

Napisano

> Ja też nie wierzę. Dlatego nie chcę kupić "za bezcen", tylko za

> normalną cenę. Wierzę, że uda mi się znaleźć auto bezwypadkowe,

> z przebiegiem około 200 kkm, z w miarę regularnym serwisem, za

> cenę 7000-8000 Euro. Sprzedawane dlatego, że Helmut chciałby coś

> nowszego, a stare jeszcze nie padło, a już go nie rajcuje.

> Co do niemieckich aut - lepsze wyposażenie na start, lepsze drogi i

> paliwa, częstszy autoryzowany serwis. Bardziej na to liczę.

Moze Ci sie uda cos ladnego trafic ok.gif

Jednak nie skreslaj naszych dilerow bo ludzie czasami zostawiaja w rozliczeniu ladny samochod. Ze wzgledu na upusty bardziej im sie to oplaca i nie ma co ukrywac ,ze jest wygodne.

Moją Vectre facet tak zostawil kupujac Insygnie ok.gif

Najlepszego i powodzenia w poszukiwaniach wink.gif

Napisano

> Piszesz za autopsji, bo bardzo optymistyczna historyjka?

Taki ze mnie optymista skromny.gif odkąd stac mnie na dobrych prawnikow biglaugh.gif

> No to mój jest już po mega dzwonie, bo dwie szyby mam z innego

> rocznika...

Po dzwonie czy nie ,ja bym go nie kupił i tyle.

Takie moje prawo jako klienta ok.gif

Napisano
  • Autor

> Moze Ci sie uda cos ladnego trafic

> Jednak nie skreslaj naszych dilerow bo ludzie czasami zostawiaja w

> rozliczeniu ladny samochod. Ze wzgledu na upusty bardziej im sie

> to oplaca i nie ma co ukrywac ,ze jest wygodne.

> Moją Vectre facet tak zostawil kupujac Insygnie

> Najlepszego i powodzenia w poszukiwaniach

Kolego, ja nikogo nie skreślam - dużo chętniej kupiłbym auto w PL, gdyby było coś fajnego. Nie muszę tracić czasu na wyjazd, tracić kasy na kursie wymiany EURO, użerać się z akcyzami, kolejkami i urzędami. Mógłbym przelewem zapłacić za auto, zamiast wozić gotówkę - ogólnie dużo mniej stresu. Żeby nie było niedomówień - od dwóch miesięcy śledzę Allegro, a także niektóre z linkowanych wcześniej stron z autami poflotowymi, odwiedziłem dwa komisy w okolicy, które specjalizują się w poflotowych. Niestety nic nie ma sensowanego z mojego punktu widzenia, a oferta aut firmowych raczej utwierdza mnie w tezie o katowaniu takich pojazdów. Moje 16 letnie Audi jest lepsze o niebo od większości takich autek, które widziałem...

Napisano

> a oferta aut firmowych

> raczej utwierdza mnie w tezie o katowaniu takich pojazdów.

Bo takie najczęściej trafiają na "rynek" - te zadbane kupują użytkownicy, ich rodzina, znajomi, czy inni Pracownicy. grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> Bo takie najczęściej trafiają na "rynek" - te zadbane kupują

> użytkownicy, ich rodzina, znajomi, czy inni Pracownicy.

To dobrze, że nie tylko ja wierzę w tę teorię spiskową. To, co Sibui pisze o autach flotowych, że różne bywają, to prawda - tylko, że te dobre niestety właśnie rzadko trafiają na rynek. Znajoma o której wcześniej pisłałem użytkowała Astrę - gdybym wtedy miał kasę, pewnie też nie kupiłbym 10 letniego Audi, tylko czteroletnią Asterkę 1.7 w dieslu za wartość księgową :-)

Napisano

> Taki ze mnie optymista odkąd stać mnie na dobrych prawników

No ja bym zaczął od przeczytania warunków gwarancji hehe.gif

> Po dzwonie czy nie ,ja bym go nie kupił i tyle.

> Takie moje prawo jako klienta

Owszem, ale pisanie takich andronków dot przyczyn różnych szyb wieje trochę przedszkolem...

spotkałem się z sytuacją, że auto jest rzekomo po dzwonie, bo miało wymieniony reflektor... Czort wie czy dostał kamieniem czy na parkingu się nie zmieścił... Przyszedł filozof zaczął wygłaszać swoje teorie a maski nawet nie podniósł... Miał prawo go nie kupić... A sprzedający tylko pukał się w czoło i dzioba nie otwierał, bo by jeszcze w ryj dostał... Takich mamy znawców zlosnik.gif

Napisano

> tez wiele dobrych opinii slyszalem o tym komisie, a zadnej zlej.

> Nie mialem co prawda okazji byc tam osobiscie, ale takie opinie nie

> biora sie znikad, wiec mysle, ze mozna miec do tego komisu

> zaufanie.

Bylem w tym komisie w Bockel, zdaje sie niespelna 2 lat temu. Jak dla mnie na minus: auta pozamykane, posciagane galgi, powyciagane radia, atrakcyjne cany na auta poobijane, wzglednie troszke zniszczone - auta, ktore prezentowaly sie dosc dobrze mialy ceny dosc dziwne.

Na plus - duzy wybor, pod warunkiem, ze interesuja nas popularne auta - i jesli np. szukamy czegos pokroju, astra, focus - cos dla siebie znajdziemy. Auta czyste ale nie picowane, nikt nie chodzi i nie patrzy ci na rece co i jak ogladasz. Mozna renegocjowac cene. Plus - mozna sie porozumiec po angielsku, w tym rowniez przez e-mail ok.gif.

Ogolnie - 'komisy' w Polsce a ten wspomniany - dwa rozne swiaty. Ja patrze dosc krytycznie przez pryzmat duzych komisow w UK, i tu IMO komis wspomniany na niekorzysc wypada w stosunku do UK - minusy podalem wink.gif

Napisano

> No ja bym zaczął od przeczytania warunków gwarancji

Dlaczego myslisz ,ze nie czytalem hmm.gif

> Owszem, ale pisanie takich andronków dot przyczyn różnych szyb wieje

> trochę przedszkolem...

> spotkałem się z sytuacją, że auto jest rzekomo po dzwonie, bo miało

> wymieniony reflektor... Czort wie czy dostał kamieniem czy na

> parkingu się nie zmieścił... Przyszedł filozof zaczął wygłaszać

> swoje teorie a maski nawet nie podniósł... Miał prawo go nie

> kupić... A sprzedający tylko pukał się w czoło i dzioba nie

> otwierał, bo by jeszcze w ryj dostał... Takich mamy znawców

Jasne ,a swistak siedzi i zawija smirk.gif

Teksty o kamykach bijacych nagminnie przednie szyby stawiam na rowni z tymi o dziadkach pieszczacych swoje autka przed wyjazdem do kosciola i niemieckich 10 letnich TDI z przebiegiem 130kkm

Oczywiscie trafiaja sie perelki od prywatnej osoby ,ale tylko potwierdzaja regule.

W okazje u handlarzy po prostu nie wierze i tyle smirk.gif

Napisano

> Dzięki za fajną stronkę.

> Co do komisów, to bardziej miałem na myśli auta używane przy salonach

> firmowych,

Chore ceny, a stan niekoniecznie lepszy od tych aut w linku wskazanym wink.gif.

> a nie komisiki w naszym znaczeniu - budka i 20 aut na placu.

Tam jest troche wiecej niz 20 aut - IMO wzbudza zaufanie i warto sie tam wybrac, jesli cos sie upoluje wczesniej ok.gif.

> Słyszałem, że czasem fajne auto można kupić jadąc przez wieś i

> rozglądając się - czasem autka podobno stoją przed domem z

> tabliczką "sprzedam". Ale ja jakoś w totolotku nigdy szczęścia

> nie miałem, więc to chyba nie dla mnie...

Taki wariant cwiczylem z 6 lat temu - dokladnie totolotek - jak masz fart, trafisz cos fajnego w fajnej cenie. Kwestia tylko - kiedy i do ktorej miejscowosci zjechac hehe.gif

Napisano

> Tak mowili handlarze wciskajac mi funkiel nowki, bezwypadkowe

Czyli jak ktos sie wlamie do auta, wybije szybe i trzeba wstawic nowa - auto bite? Kamien spod kol auta poprzedzajacego rozwala nam przednia szybe, trzeba nowa - auto bite?

rotfl.gif

Napisano

> Ja jednak zostaję przy swoim - nigdy nie widziałem ( a uwierz mi, z

> racji zawodu w wielu firmach bywam) służbówki z otwartą maską i

> przedstawiciela handlowego z szabelką od oleju w ręce. Za to

> widzę codziennie obrazki - odpalam zimne auto po nocy, strzał ze

> sprzęgła i but, kurz dym i gościa nie ma.

Uwierz mi - kiepskie to doświadczenie w porównaniu z doświadczeniami innych :-)

> Maluchem w 4 osoby z bagażami tez ludzie jeździli do Bułgarii, bo się

> umieli włożyć do środka. Ale czy o to chodzi?

> Z moich doświadczeń - 2 osoby dorosłe, 1 dziecko, wózek

> wielofukncyjny ZŁOŻONY na tydzień wakacji, to kres możliwości

> AUDI 80 kombi - parę drobiazgów jechało w środku...

Yhy.

2 dorosłe osoby, 1 dziecko, wózek wielof-kcyjny ZŁOŻONY, 10 dni za granicą ze sporą ilością wałówki, niewielki kompakt - jeszcze luzy były.

Ale z drugiej strony jechali z nami znajomi octavką kombi zasypaną po dach i jeszcze nam klamoty podrzucali.

Pakować trza się umić - to podstawa.

Napisano

> Czyli jak ktos sie wlamie do auta, wybije szybe i trzeba wstawic nowa

> - auto bite?

Niekoniecznie. Jednak dobrze by bylo miec jakies potwierdzenie zgloszenia policji wlamania. Taki dokument z przed kilku lat mocno by uwiarygodnil przygode. Zreszta akurat mam mozliwosc bardzo szybko sprawdzic czy dane autko mialo zgloszone jakies wlamanie czy nie cfaniaczek.gif

Kamien spod kol auta poprzedzajacego rozwala nam

> przednia szybe, trzeba nowa - auto bite?

Taka sytuacje znam. Gosc dogonil samochod poprzedzajacy i w rezultacie wymienial szybe z jego OC. Na wszystko mial kwity.

Podsumowujac:

kamien, wlamanie, wandale, meteory , plamy na sloncu itd. to wszystko moze powodowac koniecznosc wymiany szyby.

Jednak sa to przypadki marginalne ktore zazwyczaj mozna rozsadnie udokumentowac ok.gif

Za to jak w komisie czy u handlarza na podworku stoja same takie po kamykach i innych zjawiskach to juz normalne chyba nie jest cfaniaczek.gif

A tak to własnie wyglada no.gif

Napisano

> Czyli jak ktos sie wlamie do auta, wybije szybe i trzeba wstawic nowa

> - auto bite? Kamien spod kol auta poprzedzajacego rozwala nam

> przednia szybe, trzeba nowa - auto bite?

Wyżej pisałem - patrząc z drugiej mańki - jak są wszystkie z tej samej produkcji, to raczej nie był odwijany z przystanku (pomijam szukanie szyb na szrotach biglaugh.gif).

Napisano

> Nie muszę tracić

> kasy na kursie wymiany EURO,

Zapłać kartą - przeliczane po średnim kursie - nic nie stracisz.

Napisano

> Wyżej pisałem - patrząc z drugiej mańki - jak są wszystkie z tej

> samej produkcji, to raczej nie był odwijany z przystanku

> (pomijam szukanie szyb na szrotach ).

A ten jest akceptowalny? zlosnik.gif

970276965.jpg

Napisano

> Podsumowujac:

> kamien, wlamanie, wandale, meteory , plamy na sloncu itd. to wszystko

> moze powodowac koniecznosc wymiany szyby.

> Jednak sa to przypadki marginalne ktore zazwyczaj mozna rozsadnie

> udokumentowac

Kupowalem pol roczna uzywke. Numery szyb te same. Jedno co rozni, to brak na jednej szybie logo Forda. Czyli nie samymi numerami czlowiek zyje. A jako, ze auto kupowalem z placu, gdzie bylo 1000 innych aut i sprzedawcom raczej nie zalezalo na kupcach, wiec o jakichkolwiek papierach moglem zapomniec.

Do wszystkiego trzeba glowy i spokoju.

Bo teraz inna bajka - kilka lat temu, na parkingu ktos mi przywalil w drzwi i wgniotl. Sprawca zlapany, naprawa z ubezpieczenia. I teraz - nie naprawialem do momentu, az zaczalem szukac kupca i pokazalem w czym problem. Moglem albo zejsc z ceny, albo naprawic w ASO. Kupiec wybral naprawe, wiec auto zrobilem. Tyle, ze kupiec poprosil, by nie wpisywac naprawy do ksiazki. I co teraz - szyba oryginalna, ale auto bite. Ktos kto bedzie kupowal za jakis czas to auto pomysli, ze bog wie co tam sie stalo, ze drzwi wymienione na nowe... Ale jako, ze brak czegokolwiek w ksiazce osoba ta nie bedzie miala pojecia, ze naprawy dokonano w ASO, profesjonalnie i w zasadzie to auto jest jak z fabryki...

> Za to jak w komisie czy u handlarza na podworku stoja same takie po

> kamykach i innych zjawiskach to juz normalne chyba nie jest

> A tak to własnie wyglada

Inna inszosc. Ale ogolnie dosc generalizowales, stad moj "sprzeciw" wink.gif.

A z innej bajki - jak kupowales Viki, ogladales szyby - no i jak z numeracja? Bo w moim aucie mam 3 producentow szyb, a numerki kazdy z innej parafii. Troche wymieklem jak to zobaczylem, ale sprawdzilem - nowki tez tak mialy rotfl.gif.

Napisano

> Wyżej pisałem - patrząc z drugiej mańki - jak są wszystkie z tej

> samej produkcji, to raczej nie był odwijany z przystanku

> (pomijam szukanie szyb na szrotach ).

Juz pisalem koledze, jak kupowalem Vectre - 3 producentow szyb, numery ni z gruchy ni z pietruchy. Plus zderzak w innym odcieniu - i na pierwszy rzut oka totalna dyskwalifikacja, bo auto z przystanku biglaugh.gif. Tyle, ze TTTM wink.gif

Napisano

> Inna inszosc. Ale ogolnie dosc generalizowales, stad moj "sprzeciw" .

Wiem,ze generalizuje. Wiem tez ,ze skreslajac z gory wszystkie samochody w ktorych nie zgadzaja sie daty na szybach trace jakis maly procent tych ktore pomimo tego sa ok. Jednak wole to niz władowac sie na minę.

> A z innej bajki - jak kupowales Viki, ogladales szyby - no i jak z

> numeracja? Bo w moim aucie mam 3 producentow szyb, a numerki

Nigdy nie zwracam uwagi na numery. Tylko na ten okreslajacy date.

Rozebralem za to kilka plastikow w miejscach gdzie w razie dzwona mają male szanse na przetrwanie i tez wszystkie daty sie zgadzaja ok.gif

> kazdy z innej parafii. Troche wymieklem jak to zobaczylem, ale

> sprawdzilem - nowki tez tak mialy .

Napisano
  • Autor

A tak w ogóle pomijając inne kwestie, to ktoś może mi odpowiedzieć na pytania z pierwszego wątku:

-jaki rejon Niemiec jest najmniej atrakcyjny dla handlarzy (wychodzę z założenia, że jak gdzie jest generalnie drożej i handlarzom się nie opłaca, to może tam będzie w sam raz dla mnie);

-czy prywatny właściciel lub komis zgodzą się ze mną jechać do najbliższego serwisu ADAC lub dekra - znalazłem na ich stronach informację, że sprawdzenie kompleksowe auta używanego to koszt ok. 100 Euro, a więc do przełknięcia;

-na razie szukam aut na autoscout i mobile, przed wyjazdem spróbuję zadzwonić do paru ogłoszeniodawców, może jeszcze gdzieś można szukać?

-jak sądzę, urzędy w których w niemczech załatwia się formalności są nieczynne w soboty i w niedziele, ale w necie znalazłem informację, że również w środy - prawda to?

-wstępnie rozważam wyjazd w rejony Bawarii - może ktoś ma jakieś doświadczenia?

-jak wygląda procedura zakupu w niemczech - nie chodzi mi tu o powszechnie dostępne informacje odnośnie dokumentów urzędowych, lecz o to, w którym momencie wyciąga się kasę - najpierw oględziny, później umowa, kasa z ręki do ręki i razem ze sprzedawcą do urzędu, czy kasa dopiero w urzędzie, jak załatwimy sprawę.

Napisano

> Niekoniecznie. Jednak dobrze by bylo miec jakies potwierdzenie

> zgloszenia policji wlamania. Taki dokument z przed kilku lat

> mocno by uwiarygodnil przygode. Zreszta akurat mam mozliwosc

> bardzo szybko sprawdzic czy dane autko mialo zgloszone jakies

> wlamanie czy nie

Zglaszales kiedys taka sprawe na miskach ?

> Kamien spod kol auta poprzedzajacego rozwala nam

> Taka sytuacje znam. Gosc dogonil samochod poprzedzajacy i w

> rezultacie wymienial szybe z jego OC. Na wszystko mial kwity.

Gorzej jak gdzies sie spieszysz i nie masz czasu ganiac za czyims autem dla paru setek bo jak sie spoznisz mozesz stracic pare albo paredziesiat tysi...

> Podsumowujac:

> kamien, wlamanie, wandale, meteory , plamy na sloncu itd. to wszystko

> moze powodowac koniecznosc wymiany szyby.

> Jednak sa to przypadki marginalne ktore zazwyczaj mozna rozsadnie

> udokumentowac

> Za to jak w komisie czy u handlarza na podworku stoja same takie po

> kamykach i innych zjawiskach to juz normalne chyba nie jest

> A tak to własnie wyglada

Androny , andronami a sprawiedliwosc i tak po naszej stronie.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.