Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polscy kierowcy - jacy są?

Featured Replies

Napisano

Artykuł z Gazety Wyborczej

Streszczać za dużo, kto ciekawy niech czyta całość, ale jedna teza mi ciśnienie podnosi: stwierdzenie, że Polacy jeżdżą za szybko,że jest to wyłączną winą kierowcy i porównywanie z kulturą jazdy na drogach Niemiec czy Austrii angryfire.gif

Wkurza mnie takie porównanie - dlaczego wszelkiej maści eksperci powołują się na przykład krajów zachodnich, zapominając o jednym: na zachodzie istnieje sieć szerokich, dobrze pomyślanych i bezpiecznych autostrad, bardzo często bezpłatnych lub w przeliczeniu na zarobki tubylców niemal darmowych...

Sam jeżdżę zazwyczaj szybciej niż przepisy dopuszczają, wyznaczam sobie pewne limity wyższe niż oficjalne ( staram się nie przekraczać np. 120 km/h poza terenem zabudowanym, 90-100 km/h w "słabo zabudowanym" i 80 km/h tam gdzie budynki faktycznie w dużej liczbie i zagrożenie ze strony dzieci, psów,pieszych, rowerzystów etc. I robię tak nie dlatego, że jestem ostatnim chamem, cwaniakiem czy że czuję się mądrzejszy od reszty, tylko dlatego, że po polskich drogach nie da się jeździć przepisowo - mnóstwo durnych ograniczeń dostosowanych do techniki motoryzacyjnej z lat 70-tych, na drodze wszystko - od ciągników rolniczych, przez zdezelowane trzydziestoletnie szroty, na transporcie ciężarowym kończąc, co powoduje, że nawet poza terenem zabudowanym ciężko jechać równo 90 km/h przez dłuższy czas.

Rezultat - z Rzeszowa do Sanoka (ok 80 km/h) jadąc bez wariactwa można się dostać w przedziale 1,05-1,15 h ( mówię o zwykłym dniu, a nie środku nocy lub jeździe o świcie), trzymając średnią poniżej 70 km/h. Jadąc zgodnie z przepisami średnia by wyszła w okolicach 30 km/h - czyli ponad dwu i półkrotnie dłuższy czas przejazdu. Nad morze trzeba by chyba jechać z dwoma popasami i zmianą koni w oberżach...

Dla porównania - w Niemczech łyknąłem sobie 800 km w 8 godzin z postojami, nigdzie nie przekraczając ograniczeń na znakach i jadąc maksymalnie 140 km/h z paroma postojami. Po dojechaniu do celu praktycznie w ogóle nie czułem zmęczenia. U nas po 300 km w ciągu dnia na krajówce czuję się jak galernik po nartach wodnych z właścicielem łodzi.

Napisano

> Artykuł z Gazety Wyborczej

> Streszczać za dużo, kto ciekawy niech czyta całość, ale jedna teza mi ciśnienie podnosi:

> stwierdzenie, że Polacy jeżdżą za szybko,że jest to wyłączną winą kierowcy i porównywanie z

> kulturą jazdy na drogach Niemiec czy Austrii

Nie czytałem zalinkowanego artykułu, ale wśród dziennikarzy wyrobiła się pewna maniera oceniania stylu jazdy "Polaków". Analogiczna do lepszości papieża Polaka od papieża Niemca itd. zlosnik.gif Chłopina napisze to co trzeba, weźmie kasę, żeby miał za co tankować, później wsiada w auto i rozwala się na przęśle mostu... Dobra, chamsko złośliwy jestem...

Napisano

> Artykuł z Gazety Wyborczej

Artykuł niestety bardzo prawdziwy. Jedyne nad czym mógłbym dyskutować to zagrożenie ze strony kobiet bo wg mnie one zadziwiająco często nie mają wyobraźni a tym samym możliwości przewidywania skutków głupich zachowań. Ale czy gorsze to od pewnego siebie i swojego samochodu faceta- zdobywcy? hmm.gif

Napisano

Co do kobiet to jezl przeliczylo by sie ile ich bierze udzial w ruchu drogowym to wyszlo by zupelnie cos innego. Nie znaczy, ze jezdza gorzej, prawda jast, ze nie wykonuja niebezpiecznych manewrow. Co mozna zarzucic Polkom, za duzo przywiazuja role do wygladu i komunikacji - malowanie sie, przegladanie w lusterku, rozmowy przez komorke.

Co do samego wyszkolenia, hmmmm, jak chcecie aby kto zostal wyszkolony jezeli sam jako instruktoir trgo wyszkolenia nie dostal = jako kierowca nie i jako instruktor nie.

Przedmowca wspomnial o infrastruktorze - wiecej autostarad, nie pomyslal jednak o jednym, ze i w takich Niemczech ich system daleki jest od perfekcyjnego. Nie sa one wszedzie i sa rejony w ktorych ich niema - takich jest wiecej niz niektorym moglo by sie wydawac wiec kolego strzel kula panu Bogu w plot !

Zasada jest jedna trzeba zaczac realistycznie liczyc jaka odledlosc da sie przejechac w ciagu danego czasu i bedzie latwiej.

wink.gif

Napisano

> (..)na zachodzie istnieje sieć szerokich, dobrze pomyślanych i

> bezpiecznych autostrad, bardzo często bezpłatnych lub w przeliczeniu na zarobki tubylców

> niemal darmowych...

Pewnie im to kosmici pobudowali.

> (...)po polskich drogach nie da się jeździć przepisowo - mnóstwo durnych ograniczeń dostosowanych do techniki

> motoryzacyjnej z lat 70-tych, na drodze wszystko - od ciągników rolniczych, przez zdezelowane

> trzydziestoletnie szroty, na transporcie ciężarowym kończąc, co powoduje, że nawet poza

> terenem zabudowanym ciężko jechać równo 90 km/h przez dłuższy czas.

A tu, zapewne Niemcy albo Ruscy postawiali nam te durne znaki ograniczeń zlosnik.gif

Jak sobie gospodarzymy, tak i mamy. oslabiony.gif

Napisano

> stwierdzenie, że Polacy jeżdżą za szybko,że jest to wyłączną winą kierowcy i porównywanie z

> kulturą jazdy na drogach Niemiec czy Austrii

> Wkurza mnie takie porównanie - dlaczego wszelkiej maści eksperci powołują się na przykład krajów

> zachodnich, zapominając o jednym: na zachodzie istnieje sieć szerokich, dobrze pomyślanych i

> bezpiecznych autostrad, bardzo często bezpłatnych lub w przeliczeniu na zarobki tubylców

> niemal darmowych...

niestety prawda jest taka że jeździmy za szybko, owszem po części jest to wina dróg, ale czy to nas usprawiedliwia ?

co do tego że się nie da ... da się, nawet trasę 700km zrobić prawie zgodnie z przepisami

prawie bo niestety zawsze trafi się jakiś absurd typu ograniczenie do 40km/h przy szkole czy w centrum wsi, które bezsensownie obowiązuje również w środku nocy gdy w około nie ma żywego ducha frown.gif

jeżdżę z przyczepką, więc mam naturalny spowalniacz wink.gif

na prostej dobrej drodze jadę max 90km/h (i tak o niecałe 20 za dużo wink.gif)

po wioskach max ok 70

i średnią wykręcam ok 65km/h ok.gif

Napisano

> Sam jeżdżę zazwyczaj szybciej niż przepisy dopuszczają, wyznaczam sobie pewne limity wyższe niż

> oficjalne ( staram się nie przekraczać np. 120 km/h poza terenem zabudowanym, 90-100 km/h w

> "słabo zabudowanym" i 80 km/h tam gdzie budynki faktycznie w dużej liczbie i zagrożenie ze

> strony dzieci, psów,pieszych, rowerzystów etc. I robię tak nie dlatego, że jestem ostatnim

> chamem, cwaniakiem czy że czuję się mądrzejszy od reszty, tylko dlatego, że po polskich

> drogach nie da się jeździć przepisowo

Ty chyba sobie jaja robisz?

Piszesz że wkurza cię to że mówi się że Polacy jeżdżą zbyt szybko a później podajesz przykład 80 km/h tam gdzie występuje zagrożenie wtargnięcia na drogę dzieci itp. sciana.gif

No mistrz kierownicy normalnie, kolejny który jeździ "szybko ale bezpiecznie" sciana.gif

Otóż chciałem ci oświadczyć, że da się w Polsce jeździć zgodnie z przepisami (a już na pewno przekraczając je naprawdę minimalnie) i to wbrew pozorom całkiem sprawnie, tylko zamiast biadolić trzeba spróbować i nie porównywać się do Niemiec, gdzie autostrady co prawda są, ale poza nimi ruch też się odbywa.

Spróbowałbyś te 80 km/h w takich warunkach o jakich piszesz pojechać np. w Szwajcarii.

Napisano
  • Autor

> Ty chyba sobie jaja robisz?

> Piszesz że wkurza cię to że mówi się że Polacy jeżdżą zbyt szybko a później podajesz przykład 80

> km/h tam gdzie występuje zagrożenie wtargnięcia na drogę dzieci itp.

> No mistrz kierownicy normalnie, kolejny który jeździ "szybko ale bezpiecznie"

> Otóż chciałem ci oświadczyć, że da się w Polsce jeździć zgodnie z przepisami (a już na pewno

> przekraczając je naprawdę minimalnie) i to wbrew pozorom całkiem sprawnie, tylko zamiast

> biadolić trzeba spróbować i nie porównywać się do Niemiec, gdzie autostrady co prawda są, ale

> poza nimi ruch też się odbywa.

> Spróbowałbyś te 80 km/h w takich warunkach o jakich piszesz pojechać np. w Szwajcarii.

Taki kolego cwany jesteś? Zapraszam na Podkarpacie - tak się czepiłem tego Rzeszów - Sanok, ale to akurat dobry przykład: np. na odcinku Domaradz - Brzozów - Sanok (35 km klasycznej dwupasmówki) jest może 3 km, gdzie można jechać 90 km/h o ile nie wpierdzieli się jakiś ciężarowy zdechlak jadący w porywach do 60. Reszta to permanentny teren zabudowany lub ograniczenia do 70 km/h. Chętnie stanę sobie na końcu tego odcinka i od każdego święcie oburzonego, który zawita na metę przed upływem godziny skasuję 100 zł - bo to znaczy, że jechał szybciej, niż przepisy pozwalają.A każdego, który zrobi to w takim czasie poproszę o powtórzenie eksperymentu przez parę dni z rzędu...

Piszę o Niemczech - bo tam przejechałem np. 700 km autostradą, po czym ostatnie 20 km lokalną drogą do celu z przepisowymi 70 km/h to był relaks i studzenie turbiny.

Rozumiem, że w mieście mając po dwa pasy ruchu w każdym kierunku lub na wiosce, gdzie jezdnię od chodnika i posesji oddziela 2-metrowy ruch jedziesz nie więcej niż 60 km/h - ZAWSZE. rotfl.gif Jeśli tak, to chylę czoła.

Napisano

Dupa tam Panowie !

Powiem tyle , jeździmy byle jak , i byle czym.... Nie mamy kultury motoryzacyjnej , tak jak nie mamy kultury picia. Przez 60 lat po wojnie nie za bardzo mieliśmy czym i po czym jeździć , to i się nie nauczyliśmy. Może za kilkanaście lat się to trochę zmieni.

A , i jeżeli szkolenie kierowców będzie wygladało tak jak wyglada dotychczas to cofam to co napisałem wcześniej, nigdy sie nie zmnieni , bo to nie auto czyni kierowcę , ale na odwrót . old.gif

Napisano

> Taki kolego cwany jesteś? Zapraszam na Podkarpacie - tak się czepiłem tego Rzeszów - Sanok, ale to

> akurat dobry przykład: np. na odcinku Domaradz - Brzozów - Sanok (35 km klasycznej

> dwupasmówki) jest może 3 km, gdzie można jechać 90 km/h o ile nie wpierdzieli się jakiś

> ciężarowy zdechlak jadący w porywach do 60. Reszta to permanentny teren zabudowany lub

> ograniczenia do 70 km/h. Chętnie stanę sobie na końcu tego odcinka i od każdego święcie

> oburzonego, który zawita na metę przed upływem godziny skasuję 100 zł - bo to znaczy, że

> jechał szybciej, niż przepisy pozwalają.A każdego, który zrobi to w takim czasie poproszę o

> powtórzenie eksperymentu przez parę dni z rzędu...

> Piszę o Niemczech - bo tam przejechałem np. 700 km autostradą, po czym ostatnie 20 km lokalną drogą

> do celu z przepisowymi 70 km/h to był relaks i studzenie turbiny.

> Rozumiem, że w mieście mając po dwa pasy ruchu w każdym kierunku lub na wiosce, gdzie jezdnię od

> chodnika i posesji oddziela 2-metrowy ruch jedziesz nie więcej niż 60 km/h - ZAWSZE. Jeśli

> tak, to chylę czoła.

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tendencji do tłumaczenia swoich błędów i swojego złego zachowania czyimś złym zachowaniem. Coś w stylu: "ale on też tak zrobił", albo "ale on zrobił jeszcze gorzej". Czy to jest jakieś tłumaczenie mojego zachowania?

Jeśli chodzi o jazdę zgodną z przepisami (max do +10 km/h mi się zdarza - nigdy nie mówiłem że jestem święty) to nie miałem z nią problemu jadąc ze Sląska nad morze, nie miałem problemów jadąc ze Śląska na Pn-Wschód w stronę granicy z Litwą. Co więcej, nie miałem też problemu jadąc na Podkarpacie - bywam regularnie przynajmniej raz w roku w Bieszczadach).

Problem jest w tym, że trzeba wrzucić nieco "na luz", jechać spokojniej i nie zakładać że trasę zrobi się w nierealnym czasie.

Napisano

> Dupa tam Panowie !

> Powiem tyle , jeździmy byle jak , i byle czym.... Nie mamy kultury motoryzacyjnej , tak jak nie

> mamy kultury picia. Przez 60 lat po wojnie nie za bardzo mieliśmy czym i po czym jeździć , to

> i się nie nauczyliśmy. Może za kilkanaście lat się to trochę zmieni.

> A , i jeżeli szkolenie kierowców będzie wygladało tak jak wyglada dotychczas to cofam to co

> napisałem wcześniej, nigdy sie nie zmnieni , bo to nie auto czyni kierowcę , ale na odwrót .

To popatrz na Słowację historia jest podobna, tez niby nie było po czym jeździć i jak sie nauczyć, a ichniejszy styl jazdy jest o niebo lepszy jak nasz. Służbowo musiałem przejechać całą Słowację dookoła i i ich syl jazdy sprawiał że nie przekraczając prędkości dozwolonej, docierałem do punktów szybko i bez problemów. Słowak wjeżdza w teren zabudowany, ograniczenie do 50 hamuje jedzie 50, jak tylko znak ograniczenia sie kończy 100 na blacie nie ma zbednego wyprzedzania napinania sie. Wiadomo ze samochod jadacy przedemna jak tylko skonczy sie ograniczenie bedzie jechal tak jak pozwalaja na to przepisy, nawet kierowcy ichniejszych autobusów pksowych jada poza zabudowanym pod 90 i nie ma potrzeby ich wyprzedzac i ruch jest plynny. A u nas na drodze krajowej jadą żuki, jelcze itd 50 i płynność ruchu jest na drmatycznym poziomie.

Napisano

> To popatrz na Słowację historia jest podobna, tez niby nie było po czym jeździć i jak sie nauczyć,

> a ichniejszy styl jazdy jest o niebo lepszy jak nasz. Służbowo musiałem przejechać całą

> Słowację dookoła i i ich syl jazdy sprawiał że nie przekraczając prędkości dozwolonej,

> docierałem do punktów szybko i bez problemów. Słowak wjeżdza w teren zabudowany, ograniczenie

> do 50 hamuje jedzie 50, jak tylko znak ograniczenia sie kończy 100 na blacie nie ma zbednego

> wyprzedzania napinania sie. Wiadomo ze samochod jadacy przedemna jak tylko skonczy sie

> ograniczenie bedzie jechal tak jak pozwalaja na to przepisy, nawet kierowcy ichniejszych

> autobusów pksowych jada poza zabudowanym pod 90 i nie ma potrzeby ich wyprzedzac i ruch jest

> plynny. A u nas na drodze krajowej jadą żuki, jelcze itd 50 i płynność ruchu jest na

> drmatycznym poziomie.

To fakt, że płynność ruchu na naszych drogach jest dramatyczna, ale z doświadczeń które posiadam, krajów takich jak Słowacja czy Litwa nie sposób porównywać do Polski z tego względu, że natężenie ruchu jest tam jednak zdecydowanie mniejsze.

Może nie jeździłem jakoś strasznie dużo po Słowacji - więcej po Litwie - ale ruch był znacznie mniejszy i różnica po wjeździe do Polski zdecydowanie zauważalna (chyba że tak akurat trafiłem wink.gif ).

Napisano

Bo my polacy jesteśmy najsprytniejsi , najmądrzejsi , i wogóle naj ....

Tylko kurna nie chce nam się tego pokazać. Brak nam kultury . Jesteśmy - jakby to określić - zwykłymi chamami i bucami .

Taka jest niestety prawda...... sick.gif

Napisano

> Sam jeżdżę zazwyczaj szybciej niż przepisy dopuszczają, wyznaczam sobie pewne limity wyższe niż

> oficjalne ( staram się nie przekraczać np. 120 km/h poza terenem zabudowanym, 90-100 km/h w

> "słabo zabudowanym" i 80 km/h tam gdzie budynki faktycznie w dużej liczbie i zagrożenie ze

> strony dzieci, psów,pieszych, rowerzystów etc. I robię tak nie dlatego, że jestem ostatnim

> chamem, cwaniakiem czy że czuję się mądrzejszy od reszty, tylko dlatego, że po polskich

> drogach nie da się jeździć przepisowo - mnóstwo durnych ograniczeń dostosowanych do techniki

> motoryzacyjnej z lat 70-tych, na drodze wszystko - od ciągników rolniczych, przez zdezelowane

> trzydziestoletnie szroty, na transporcie ciężarowym kończąc, co powoduje, że nawet poza

> terenem zabudowanym ciężko jechać równo 90 km/h przez dłuższy czas.

W twojej wypowiedzi po prostu sam sobie zaprzeczasz... najpierw ze narzekaja ze szybko jezdza, po czym sam dajesz przykład ze permanentnie przekraczasz dozwolone prędkośc. po drugie skoro nasz drogi sa takie złe, jest tyle szrotu na drodze, cięzarowek i Bog wie co jeszcze sie na niej znajduje to nie powiesz mi ze Twoja jazda która opisałeś jest bezpieczna bo NIE JEST! dlaczego w miescie nie jezdzisz przepisowo skoro niby masz swiadomosc ze może Ci nagle dziecko na droge wyskoczyc czy cos innego? bo sie nie da?? kolego weż się zastanów. to ze niby ustaliles swoje limity predkosci czy to oznacza ze jezdzisz bezpiecznie? własnie to wskazuje na to ze jak na polskei warunki ktore sam opisales jezdzisz bardzo niebezpiecznie! angryfire.gif

Napisano

> Artykuł z Gazety Wyborczej

> Streszczać za dużo, kto ciekawy niech czyta całość, ale jedna teza mi ciśnienie podnosi:

> stwierdzenie, że Polacy jeżdżą za szybko,że jest to wyłączną winą kierowcy

No bo taka jest prawda.

W Polsce kierowcy nie maja za grosz szacunku dla ograniczen. I to nie jest wina ograniczen. To jest wina kierowcow i malo restrykcyjnych przepisow, malo surowych kar polaczonych z mala wykrywalnoscia, dzieki czemu w wiekszosci przypadkow uchodzi to kierowcom na sucho.

> i porównywanie z

> kulturą jazdy na drogach Niemiec czy Austrii

> Wkurza mnie takie porównanie - dlaczego wszelkiej maści eksperci powołują się na przykład krajów

> zachodnich, zapominając o jednym: na zachodzie istnieje sieć szerokich, dobrze pomyślanych i

> bezpiecznych autostrad, bardzo często bezpłatnych lub w przeliczeniu na zarobki tubylców

> niemal darmowych...

W niektorych krajach tak jest, w innych tak nie ma. W jedych jest lepiej niz w Polsce. W innych gorzej pod wzgledem drog.

Natomiast poziom braku poszanowania dla ograniczen, w Polsce jest raczej najwyzszy.

> Sam jeżdżę zazwyczaj szybciej niż przepisy dopuszczają, wyznaczam sobie pewne limity wyższe niż

> oficjalne ( staram się nie przekraczać np. 120 km/h poza terenem zabudowanym, 90-100 km/h w

> "słabo zabudowanym" i 80 km/h tam gdzie budynki faktycznie w dużej liczbie i zagrożenie ze

> strony dzieci, psów,pieszych, rowerzystów etc. I robię tak nie dlatego, że jestem ostatnim

> chamem, cwaniakiem czy że czuję się mądrzejszy od reszty,

Blad. Robisz to dokladnie z tego powodu.

Trzeba miec niebardzo pod sufitem, zeby przy budynkach, dzieciach, psach itp leciec 80km/h.

I niestety - tak jak napisales. Robisz to dlatego, ze czujesz sie madrzejszy od reszty.

Ktos sobie wymyslil ograniczenia, ale ty stwiedzasz, ze tobie sie wydaje, iz sa nadmiernie restrykcyjne i dlatego ich nie przestrzegasz.

To jest typowy przyklad tego, iz wydaje ci sie ze jestes madrzejszy od reszty.

> tylko dlatego, że po polskich

> drogach nie da się jeździć przepisowo - mnóstwo durnych ograniczeń dostosowanych do techniki

> motoryzacyjnej z lat 70-tych,

Dziewne, ze na wspomnianym zachodzie sa praktycznie takie same ograniczenia.

> na drodze wszystko - od ciągników rolniczych, przez zdezelowane

> trzydziestoletnie szroty, na transporcie ciężarowym kończąc, co powoduje, że nawet poza

> terenem zabudowanym ciężko jechać równo 90 km/h przez dłuższy czas.

Wszedzie tak jest.

> Rezultat - z Rzeszowa do Sanoka (ok 80 km/h) jadąc bez wariactwa można się dostać w przedziale

> 1,05-1,15 h ( mówię o zwykłym dniu, a nie środku nocy lub jeździe o świcie), trzymając średnią

> poniżej 70 km/h. Jadąc zgodnie z przepisami średnia by wyszła w okolicach 30 km/h - czyli

> ponad dwu i półkrotnie dłuższy czas przejazdu.

A probowales kiedys?

Piszesz, ze z Rzeszowa do Sanoka 80km, zgodnie z przepisami by sie jechal 2.5h.

Jechalem przed sylwestrem z Tarnowa do Ustrzykow Dolnych - czyli twoje rejony. Ponad 160km. Jechalem w ciagu dnia w tygodniu w raczej sporym ruchu.

Ani raz nie przekroczylem predkosci po drodze.

Zajechalem w niecale 3h. Srednia przypuszczam miedzy 55km/h a 60km/h. Czyli niewiele wolniej niz w twoim przypadku.

Takze grubo przesadzasz.

> Nad morze trzeba by chyba jechać z dwoma

> popasami i zmianą koni w oberżach...

Mysle, ze z Rzeszowa do Gdanska nie przekraczajac wogole predkosci bys spokojnie zajechal w 12h i jeszcze by ci starczylo czasu na kilka postoi.

Sprobuj kiedys to sie przekonasz.

> Dla porównania - w Niemczech łyknąłem sobie 800 km w 8 godzin z postojami, nigdzie nie

> przekraczając ograniczeń na znakach i jadąc maksymalnie 140 km/h z paroma postojami. Po

> dojechaniu do celu praktycznie w ogóle nie czułem zmęczenia. U nas po 300 km w ciągu dnia na

> krajówce czuję się jak galernik po nartach wodnych z właścicielem łodzi.

No to ja tez porownam.

W Irlandii, zeby przejchac z Donegal do Killarney (400km) mysle, ze potrzebujesz minimum 8h. I mimo tego, jakos ludzie nie placza, nie smigaja po 120 przez miasta, tylko trzymaja sie ograniczen. Da sie? Da sie.

Napisano

> Bo my polacy jesteśmy najsprytniejsi , najmądrzejsi , i wogóle naj ....

> Tylko kurna nie chce nam się tego pokazać. Brak nam kultury . Jesteśmy - jakby to określić -

> zwykłymi chamami i bucami .

> Taka jest niestety prawda......

jesteśmy naj naj i biorąc głupi przykład Słowacji nasi wspaniali rodacy wśród tamtejszej policji wyrobili pewną opinię, że np. centusimy i nie lubimy kupować winietki na autostradę. Więc jak tylko wyprzedziłem policyjny samochód na autostradzie, to plicjanci wyprzedzili mnie i zjazd na pobocze. Nie interesowało ich nic, żadna apteczka, linka czy żarówka, dowodu rejestracyjnego, nie chcieli brać do ręki pomimo tego że sam i dawałem zlosnik.gif Policjant kazał pokazać dowód os. i prawo jazdy, i tyle. Jednak winietę na szybie oglądał ze wszystkich stron i czy napewno jest przklejona, a nie przysmarkana na foli, to była jedyna rzecz jaka go interesowała. Wienietę miałem więc po 1 minucie kontroli mogłem jechać dalej, atmosfera kontroli była bardzo kulturalna i na poziomie, czego również życzę naszej drogówce.

Napisano

> No bo taka jest prawda.

> W Polsce kierowcy nie maja za grosz szacunku dla ograniczen. I to nie jest wina ograniczen. To jest

> wina kierowcow i malo restrykcyjnych przepisow, malo surowych kar polaczonych z mala

> wykrywalnoscia, dzieki czemu w wiekszosci przypadkow uchodzi to kierowcom na sucho.

Masz rację, ale prawdą jest też że wiele ograniczeń jest postawionych bezmyślnie. Są nieadekwatne do sytuacji albo są pozostałością po robotach drogowych, które skończyły się kilka tygodni/miesięcy wcześniej. Takie sytuacje niestety nie są wyjątkami frown.gif

Co nie zmienia faktu, że tak jak i w innych dziedzinach, tutaj też obowiązuje zasada że prawa trzeba przestrzegać nawet jeśli się komuś nie podoba. Też często sobie "popsioczę" pod nosem, ale staram się jednak przestrzegać przepisów.

> W niektorych krajach tak jest, w innych tak nie ma. W jedych jest lepiej niz w Polsce. W innych

> gorzej pod wzgledem drog.

> Natomiast poziom braku poszanowania dla ograniczen, w Polsce jest raczej najwyzszy.

Kilka krajów już zjeździłem i faktycznie jak tak spojrzeć z perspektywy to... masz rację frown.gif

> Da sie? Da sie.

Oczywiście że się da, trzeba tylko chcieć i mieć trochę samozaparcia ok.gif

Przede wszystkim jednak trzeba spróbować a nie mówić, że się nie da nie próbując.

Napisano

> Masz rację, ale prawdą jest też że wiele ograniczeń jest postawionych bezmyślnie. Są nieadekwatne

> do sytuacji albo są pozostałością po robotach drogowych, które skończyły się kilka

> tygodni/miesięcy wcześniej. Takie sytuacje niestety nie są wyjątkami

Bylem w Polsce przez ponad miesiac w zimie, i przejechalem prawie 8kkm.

Ograniczenia predkosci pozostawione po juz zakonczonych robotach drogowych, spotkalem moze z 2 razy. Raczej nie wiecej.

Owszem. Na trasie czesto denerwujace sa co chwile ograniczenia do 70km/h z powodu zakretow, skrzyzowan, przejsc dla pieszych, itp.

Ale z drugiej strony ruch na tych drogach zazwyczaj jest na tyle duzy, ze takie ograniczenia naprawde maja sens.

Zwykle na jakis bocznych drogach poza obszarem zabudowanym mamy prawie caly czas 90.

Napisano

> Bylem w Polsce przez ponad miesiac w zimie, i przejechalem prawie 8kkm.

> Ograniczenia predkosci pozostawione po juz zakonczonych robotach drogowych, spotkalem moze z 2

> razy. Raczej nie wiecej.

A to zależy jak trafisz i gdzie jeździsz. Moim zdaniem takich sytuacji nie powinno być w ogóle no.gif

> Owszem. Na trasie czesto denerwujace sa co chwile ograniczenia do 70km/h z powodu zakretow,

> skrzyzowan, przejsc dla pieszych, itp.

> Ale z drugiej strony ruch na tych drogach zazwyczaj jest na tyle duzy, ze takie ograniczenia

> naprawde maja sens.

Tu się zgadzam w 100 proc. Ale ten problem zazwyczaj rozwiązuje nastawienie się na to, że tak ta droga wygląda i taki a taki czas trzeba przeznaczyć na jej pokonanie ok.gif

Napisano

> Bylem w Polsce przez ponad miesiac w zimie,

> (ciach)

> takie ograniczenia naprawde maja sens.

I tu jest pies pogrzebany zlosnik.gif Ograniczenia stoją cały rok ale muszą przewidywać najgorsze możliwe warunki.

Napisano

> I tu jest pies pogrzebany Ograniczenia stoją cały rok ale muszą przewidywać najgorsze możliwe

> warunki.

Nic podobnego.

W przepisach mamy okreslone, ze nalezy dostosowac predkosc do warunkow.

Jesli jest czysty lod na drodze, to nikt normalny 70 nie bedzie jechal, chyba ze ma kolce na oponach, ale wtedy tez lamie inny przepis.

Pozatym wiekszosc czasu co jezdzilem po Polsce to drogi byly suche.

Napisano

> I tu jest pies pogrzebany Ograniczenia stoją cały rok ale muszą przewidywać najgorsze możliwe

> warunki.

to jest właśnie durne założenie ograniczeń w PL oslabiony.gif

na SK masz niebieskie ograniczenia na zakrętach, czyli prędkość zalecaną

u nas postawią 40, czasem 30 gdzie spokojnie zakret po mokrym robi się 50 !

IMO to też jest przyczyną olewania ograniczeń

czy np wspomniane ogarniczenie przy szkole, naszych zarządców przerasta np tabliczka z godzinami obowiązywania

chyba Ozi wrzucał tabliczkę z AU gdzie były ładnie rozpisane godziny

takich absurdów jest cała masa

dodatkowo pokutuje coś takiego ... postawmy 50 to zwolnią do 70 icon_eek.gif

to jest podejście zarządcy drogi ... sam ustawiam znaki i wiem że większość jest min 20km/h na wyrost frown.gif

w większości znaki stawia sie na czuja, a nie na postawie realnych zagrożeń

więc IMO wina jest po obu stronach, nie zwalał bym tylko na kierowców hmm.gif

o bezsensownych terenach zabudowach które faktycznie nie są zabudowane wiele już tu pisano

co dzień jeżdżę podmiejską drogą która nie ma ani jednego domu na odcinku np 1km, ale teren zabudowany i 50km/h obowiązuje frown.gif

Napisano

to fakt o ile na autostradach jest szybciej to kultura też powoli spada i to widać gołym okiem. Natomiast na landówkach w Niemczech bardzo często kierowcy jadą bardzo długo za ciężarówkami z prędkością 60-70km/h i nie wyprzedzają nawet jak im wolno. Choć już spotkałem się z tym że i tam wyprzedza się w niedozwolonych miejscach na skrzyżowania, ciągłej itd...

Napisano

> I tu jest pies pogrzebany Ograniczenia stoją cały rok ale muszą przewidywać najgorsze możliwe

> warunki.

Grzechem pierworodnym jest brak znaków warunkowo ograniczających predkość, co w zach.Europie jest standartem. Dlaczego przy szkole nie dać tabliczki od godz-do godz, albo na drodze "w czasie opadów", itp, tylko chamsko walić ograniczenie? To nie uczy szacunku do przepisów.

Napisano

1. Polscy kierowcy są przede wszystkim nerwowi za kierownicą.

2. Przeszkadza im wszystko i wszyscy.

3. Każde niepowodzenie na drodze spowodowane jest przez drogę, znaki, przepisy i innych kierowców.

4. 99% polskich kierowców nie potrafi walnąć się pięścią w pierś i przyznać do błędu.

5. Każdy z polskich kierowców chciałby mieć zjazd z autostrady na parking przed blokiem lub podwórko.

6. Każdy chciałby mieć możliwość indywidualnego interpretowania przepisów lub chciałby mieć indywidualne przepisy, z których tylko dany kierowca mógłby korzystać.

7. Każdy chciałby żeby drogi były budowane na indywidualne potrzeby każdego z kierowców, np.: autostrada od domu do kościoła.

Nie wiem co by tu jeszcze dopisać.

Napisano

> Że jak zwykle wyolbrzymiasz i tragizujesz.

a to nie jest wlasnie tak?

sam patrzac wstecz myslalem podobnie.i wiekszosc tez tak mysli ale za chiny ludowe sie nie przyzna.

Napisano

> a to nie jest wlasnie tak?

> sam patrzac wstecz myslalem podobnie.i wiekszosc tez tak mysli ale za chiny ludowe sie nie przyzna.

Ale co? Że wszyscy tak myślą jak Fred?

Napisano

> Nic podobnego.

> W przepisach mamy okreslone, ze nalezy dostosowac predkosc do warunkow.

Wlasnie ok.gif Szkoda tylko ,ze tolerowane jest dostosowywanie predkosci jedynie w dol.

Jak ktos w swietnych warunkach drogowych "dostosuje opredkosc" w gore to jest od razu "zagrozeniem" smirk.gif

> Jesli jest czysty lod na drodze, to nikt normalny 70 nie bedzie jechal, chyba ze ma kolce na

Jak jest sloneczny piekny dzien i maly ruch to nikt normalny nie bedzie jechal 70, chyba ze jest idiota

> oponach, ale wtedy tez lamie inny przepis.

> Pozatym wiekszosc czasu co jezdzilem po Polsce to drogi byly suche.

Napisano

> Wlasnie Szkoda tylko ,ze tolerowane jest dostosowywanie predkosci jedynie w dol.

> Jak ktos w swietnych warunkach drogowych "dostosuje opredkosc" w gore to jest od razu "zagrozeniem"

Ponoć w słoneczne dni statystyka wypadkowa wygląda gorzej niż w deszczowe, tak przynajmniej często twierdzi Policja. Sam też w ładne słoneczne dni jeżdżę szybciej, nie będę ukrywał...

> Jak jest sloneczny piekny dzien i maly ruch to nikt normalny nie bedzie jechal 70, chyba ze jest

> idiota

To mocne stwierdzenie, rzucające cień na możliwości poznawcze wygłaszającej je osoby. zlosnik.gif

Napisano

> Otóż chciałem ci oświadczyć, że da się w Polsce jeździć zgodnie z przepisami

Żebyś się nie zdziwił czasem zlosnik.gif jeździłem już z takimi co to twierdzili że jeżdżą przepisowo, tyle że podobnie jak w Twojej wypowiedzi przepisy w ich rozumieniu kończyły się na ograniczeniach prędkości, zapamiętywałem sobie przewinienia(nie wykluczone że nawet coś przeoczyłem) i na miejscu sprawdzałem z taryfikatorem, jakie "wynagrodzenie" otrzymaliby za swoją "przepisową" jazdę i z kilku-kilkunasto kilometrowego(jazda miejska, na trasie pewnie trzeba by było dłużej pojechać) odcinka wychodziło średnio jeśli dobrze pamiętam w okolicach 6-15 pkt. karnych...

Tłumaczenia oczywiście podobne, ale co to za wykroczenie... przecież wolno jechałem... każdy tak robi... no bez przesady, itp. itd.

Napisano

> Ponoć w słoneczne dni statystyka wypadkowa wygląda gorzej niż w deszczowe, tak przynajmniej często

> twierdzi Policja.

Policja wiele moze sobie twierdzic, ich prawo.

Statystycznie to kazdy policjant ma dwie paly biglaugh.gif

> Sam też w ładne słoneczne dni jeżdżę szybciej, nie będę ukrywał...

ok.gif byle z glowa

> To mocne stwierdzenie, rzucające cień na możliwości poznawcze wygłaszającej je osoby.

icon_eek.gif........ nono.gif....... tuk.gif

biglaugh.gifwaytogo.gif

Napisano

> Ale co? Że wszyscy tak myślą jak Fred?

nie-ze jest tak jak przedstawil to Fred...

Napisano

> Żebyś się nie zdziwił czasem jeździłem już z takimi co to twierdzili że jeżdżą przepisowo, tyle że

> podobnie jak w Twojej wypowiedzi przepisy w ich rozumieniu kończyły się na ograniczeniach

Powiedz mi proszę skąd wysnułeś wniosek, że przepisy w moim rozumieniu kończą się na ograniczeniach? Bo bardzo jestem tego ciekawy. Serio piszę, chciałbym wiedzieć.

Jakbyś zechciał zauważyć, w tym temacie rozmawiamy o prędkości, więc w swoich wypowiedziach odnoszę się do prędkości. Ty zaś założyłeś, że skoro odnoszę się do prędkości, to wszystkie inne przepisy olewam facepalm.gif

> prędkości, zapamiętywałem sobie przewinienia(nie wykluczone że nawet coś przeoczyłem) i na

> miejscu sprawdzałem z taryfikatorem, jakie "wynagrodzenie" otrzymaliby za swoją "przepisową"

> jazdę i z kilku-kilkunasto kilometrowego(jazda miejska, na trasie pewnie trzeba by było dłużej

> pojechać) odcinka wychodziło średnio jeśli dobrze pamiętam w okolicach 6-15 pkt. karnych...

> Tłumaczenia oczywiście podobne, ale co to za wykroczenie... przecież wolno jechałem... każdy tak

> robi... no bez przesady, itp. itd.

Również i w tym przypadku warto żebyś zwrócił uwagę na fakt, że kilka postów wyżej skrytykowałem postawę polegającą na tłumaczeniu "bo inni też tak robią" albo "bo inni robią jeszcze gorzej" jako nijak mającą się do "swoich" zachowań.

Jeśli chodzi o moją "świętość", to również przyznałem że "święty" nie jestem, czasami zdarza mi się pojechać źle, bo nikt nie jest doskonały, ale na pewno nie robię tego z premedytacją tak jak założyciel tematu.

Napisano

> nie-ze jest tak jak przedstawil to Fred...

Taki masz mądry podpis, a nie zauważasz, że hipoteza Alfreda nie ma najmniejszej szansy się utrzymać. Za dużo razy pada tam słowo "każdy"...

Napisano

> Wlasnie Szkoda tylko ,ze tolerowane jest dostosowywanie predkosci jedynie w dol.

> Jak ktos w swietnych warunkach drogowych "dostosuje opredkosc" w gore to jest od razu "zagrozeniem"

No bo przepisy pozwalaja na dostosowyanie tylko w dol.

> Jak jest sloneczny piekny dzien i maly ruch to nikt

normalny nie bedzie jechal 70, chyba ze jest

> idiota

Co ma wspolnego bycie idiotą z jazda 70.

Idac tym tokiem rozumowania, wiekszosc ludzi w Europie to idioci.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.