Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

wyprzedzanie na skrzyżowaniu

Featured Replies

Napisano

> Czy doszczegółowienie zmienia wymowę przepisu ogólnego?

> Nie. Przepis ogólny zabrania stwarzania zagrożeń, a takowe stwarza wyprzedzający na skrzyżowaniu

> wbrew zakazowi.

> Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach ustawodawca wprowadził właśnie po to, żeby chronić

> wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej przed wyprzedzającymi, uwzględniając to, o czym pisał

> już ktoś na forum - brak pełnej widoczności drogi głównej uniemożliwiający stwierdzenie, czy

> ktoś nie wyprzedza.

> A że teraz różni pseudoprawnicy paczą logikę przyświecającą wprowadzaniu przepisów o ruchu

> drogowym, to już inna sprawa.

logika tych przepisów jest jasna, a pseudoprawnik to akurat ty jesteś co widać, że aż boli. znaczy żaden prawnik nie jesteś tylko prawniko-gawędzierz, ot taki niegroźny... ja tam jestem prawnikiem i się tego nie wstydzę, przyjanmniej bzdur ludziom po formach nie opowiadam w temacie, na którym się nie znam.

zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu jest dlatego, że skrzyżowania co do zasady to mijesca niebezpieczne, więc nie ma co go zwiększać kolejnym niebezpiecznym zachowaniem. Co do wjeżdząnia na skrzyżowniae z podporządkowanej to o ile ja wiem trzeba się rozejrzeći nie wolno wjżdżać, gdy nie ma na to mijesca ani wolnej drogi, chyba że się jest ślepym, ale tacy to nie za bardzo mogą w ogole jeździć.

Napisano

> link

> Może nie identyczna ale dosyć podobna. Czytając niektórych odnoszę wrażenie że przepis o

> pierwszeństwie jest nadprzepisem. I wyszystkie inne są mniej ważne. Nie - jest w tej samej

> hierarchii ważności co inne. A z wyroku wyżej wynika że pierwszeństwu musi towarzyszyć

> uprawnienie. Jeśli nie ma uprawnienia - nie ma pierwszeństwa. Oczywiście każdy przypadek sąd

> rozpatruje indywidualnie. Ale jak sprawa trafia do SN to w podobnej sprawie raczej innego

> wyroku nie wyda. Chyba że to będzie nadsąd (taki wyższy od najwyższego ) kolegi Kawo. W którym

> wychodzą z założenia że przepis o pierwszeństwie jest nadprzepisem.

ty kolego... to nie jest taka sama sytuacja o jakiej mu tu mówimy. przeczytaj to orzeczenie ze zrozumineiem. te rowerzysta to się w ogole nie poruszał po drodze, tylko po chodniku (ten z orzeczenia z SN). zaraz dojdziemy do absurdu, że zaczniesz podawać przykłady, że komus kosmici spdali z nieba na maskę i on jest winny... każda sprawa jest inna. to fakt. alree akurat w omawianej nie ma co do niej wątpliwiości.

Napisano

> Quote:

> oczywiście, że toertycznie jest winna rowerzystka, ale teoretycznie, bo ona w wikeu lat 9 nie

> ponosi odpo. prawnokarnej. jeśli pieszy szedl nastukany, ale nie złamał żadnego przepisu prawa

> o rucu dorgowym to nie ma jego winy. kierujący rowerem na takie same obowiązki na drodze czy

> ścieżce jak ierujący innym pojazdem.

> To nie jest Twoja wypowiedź?

a to moja i jak najbardziej słuszna i prawdziwa. żeby ponieść odpo. wykroczeniową w ruchu drogowym to trzeba złamac zasadę ruchu drogowego.

Napisano

> hipotetycznie, choć o mały włos, a bym tego nie pisał...

> Wyobraźmy sobie, że wyjeżdżam z podporządkowanej, a po głównej jedzie kamikadze lewym pasem (pod

> prąd) - podwójna ciągła oczywiście.

> I jeśli ja wyjadę i on mnie "zdejmie" to czy będę miał współudział czy tylko jego będzie wina?

> Pozdro,

> Pi_

dużo napisano poniżej wiec ja dołoże swoje pięć groszy

w literalnym rozumieniu prawa sprawa jest prosta: Dostajesz mandat za wjazd na droge główna nie ustępując pierwszeństwa i spowodowanie kolizji. Ten z drogi głównej dostaje mandat za wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym

I teraz jeśli masz świadków i wszytsko jest pięknie to przed sądem sie wybronisz, jeśli świadków nie ma sprawa staje sie zero jedynkowa bo jest Twoje słowo przeciwko temu drugiemu. Wg policjanta Ty jesteś winny. Przed sądem bardzo trudne do ustalenia jak było.

I oczywiście mozna walczyć o swoją racje tym bardziej jeśli sie ją ma, jednak w natłoku zdarzeń drogowych sprowadza sie je do roli taśmowej czyli tej opisanej przez KRD i odhacza kolejne.

Napisano

> ty kolego... to nie jest taka sama sytuacja o jakiej mu tu mówimy. przeczytaj to orzeczenie ze

> zrozumineiem. te rowerzysta to się w ogole nie poruszał po drodze, tylko po chodniku (ten z

> orzeczenia z SN).

Wyżej podałem definicje drogi z KRD - przeczytaj. Choć powinieneś ją znać.

Napisano

> Dlatego już na samym początku zaznaczyłem, że droga przez sąd jest żmudna, trudna, ale nie

> niemożliwa. Osobiście znam przypadek (nawet go tutaj szczegółowo opisywałem), gdy doszło do

> wypadku z udziałem motocyklistki (ona zgineła), bo samochód nie ustąpił pierwszeństwa. Po

> dwóch latach użerania się z debilami-sędziami, adwokatami i biegłymi ostatecznie zostało

> udowodnione, że motocyklistka jechała ponad 100 km/h na ograniczeniu do 50 km/h i kierujący

> samochodem nie miał szans jej zobaczyć i wyjechał na drogę z pierwszeństwem zgodnie z zasadami

> sztuki. Został uniewinniony. Ale to specyficzny przypadek, sąd musi uwierzyć w to, że

> wyprzedzanie na skrzyżowaniu (temat tego wątku) spowodowało, że kierujący nie miał możliwości

> odpowiednio zareagować. W 99% przypadków wypadku da się uniknąć, jeżeli skręcając w prawo

> kierujący upewni się, że nie tylko jeden pas jest wolny, ale drugi też. I koniec, kropka,

> chyba że da się udowodnić, że było inaczej (co jest bardzo, bardzo trudne w typowych

> przypadkach).

słuszna wypowiedz nie potrxzebie tylko obraziłeś sędziów. myślę, że jeszcze od wielu mógłbyś się nauczyć. po co takie gadanie.

Napisano

> Czyli bawisz się w sędziego i wydajesz wyrok. Nie znając nawet dokładnie całej sprawy. Sorry ale w

> takim nie ma o czym dyskutować.

ale o co ci chodzi? tu nikt nie zna tej sprawy z akt,a kązdy wydaje swój wyrok i nawet najgłupszy trzeba znieść.

Napisano

> słuszna wypowiedz nie potrxzebie tylko obraziłeś sędziów. myślę, że jeszcze od wielu mógłbyś się

> nauczyć. po co takie gadanie.

Spotkałem paru debili i nie będę ich nazywał "mądrymi inaczej" hehe.gif Sędzia to też człowiek i są wśród nich głupsi i mądrzejsi.

Napisano

> Tak jak pisałem - wystarczy np. brak świateł u wyprzedzającego (wieczorem, w nocy) czy skrajnie

> trudne warunki wpływające na widoczność i niedostosowanie się do nich przez wyprzedzającego.

> Bo wg większości z Was jeśli wyjeżdżając w środku nocy, w szczerym polu bez najmniejszego

> oświetlenia, z drogi podporządkowanej, dostanę strzał od jadącego bez świateł drogą z

> pierwszeństwem, to nadal ja jestem winny.

> Słucham na czym polegała moja wina.

nie nie jsteś winny. ja odnosze się do przykłądu z posta wyżej. to co poisałeś to skrajny przypadek i nic nie widać, nie nie słychac ty wytężasz słuch i oczy i zrobiłeś wszuystko, aby ustrzeć się przed naruszeniem pierwszeńśtwa przejazdu, a tu nagle bach!!!:) niestety omawiany przez nas przykład jest jasny i czytelny i rozstrzygnięcie będzie takie jak móiłem. żadne inne. tm nie dopuszczam nawet 0,0001% innego rozwiazania.

Napisano

> Spójrz w taryfikator mandatów. Chociaż osoba orzekająca w takich sprawach powinna go znać na

> pamięć.

a co ma do tego taryfikator?

Napisano

> A dlaczego ma ustępować pierwszeństwa komuś kto łamie przepisy?

moze dlatego że znak informujący o skrzyżowaniu ukradli, został przewrócony lub jadacy drogą z pierwszeństwem go nie zauważył a znaków poziomych nie było.

Wystarczy taki argument?

> Głównie o to chodzi w tej całej sprawie.

> Wiadomo, że nie będę się specjalnie pchał na czołówkę z imbecylem ale skrzyżowań jest cała masa, na

> jednych jest dobra widoczność, a na innych nie.

> Czasami przez czysty przypadek wychyli się tylko dziób samochodu by się upewnić czy nic nie jedzie

> i ktoś kto wyprzedzał na skrzyżowaniu go przyhaczy.

na takich skrzyżowaniach gdzie nie ma dostatecznej widocznści stawia sie znak B-20

> Gdyby ludzie nie wyprzedzali na skrzyżowaniach to zwyczajnie takich zdarzeń by nie było.

gdyby ludzie przestali używac samochodów to w ogóle nic by nie było

Napisano

> No i ja dziękuję. W normalnym świecie stanowisko sędziego jest ukoronowaniem długiej i nienagannej

> kariery prawniczej, a nie pierwszą pracą czeladników. Po jakichś 20-30 latach pracy

> zrozumiesz, o czym piszę.

wymieniń karja "normalnego" siwata gdzie ludzie zostają sędziami po 20-30- latach pracy? szybko, bo czkam. z wyjątkim systemu common law tj. angli i USA. gdzie w europie zachodniej i wschodniej masz taką praktykę?

Ja odpowiem za ciebie, żebyś nie poelgł na tym pytaniu. Otóz nigdzie. Wszędzie są skły "dla sędziów. aLe to wszędzie i w niektrych krajach sędziami zstają ludzie znacznie młodsi niż u nas. Coś chcesz jeszcze powiedzieć? nie znasz się na temacie to nie gadaj bzdur, ok?

Napisano

> a co ma do tego taryfikator?

Bo widzisz - ludzie którzy tworzyli taryfikator uzależnili karę od niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą dane wykroczenie. I tam za wymuszenie pierwszeństwa i wyprzedzanie na skrzyżowaniu jest bardzo podobna kara (bodajże 300 zł i 5 pkt). Ty twierdzisz że przepis o pierwszeństwie jest najważniejszy (nie bardzo wiem na jakiej podstawie bo są w tym samym akcie prawnym). Więc wytłumacz mi dlaczego za znaczne przekroczenie prędkości, czy wyprzedzanie na przejściu dla pieszych jest znacznie większa kara. Przecież przepis o pierwszeństwie jest najważniejszy i za jego złamanie powinni najbardziej karać.

Napisano

> Nie - napisał, że od niego zależy kto jest winny, a kto nie. Może być np. asesorem prokuratorskim

> czy asystentem sędziego.

noras nie kompromituj się i tak sobie to tłumacz hahaha fakt. literówek nie popraawiam, choć powinienem:) poza tym ja piszę jezykiem zrozumiałem dla nieprawników, stąd moje nieprawnicze pisanie. gdybym uzył języka prawniczego do każdej swojej wypowiedzi to 70% udzie nie zroumiałaby w ogole o co biega.

Poza tym Noras (bo widzę, zę coś kumasz więcej) ma juz staż poaplikacyjny zakończony sukcesem:) także nie jestem tylko po studiach i aplikacji, ale mniejsza o to, bo zaczynają się wycieczki osobiste, a tego wolałbym uniknąć. kończe z wami rozmowę. taplajcie się we włanych przemyśleniach myśląc, że macie rację:):):) i że spokojnie mżna zpodporzadkowanej walić na czoło nieprawidłowo wyprzedzającego!!! powodzenia!!!

Napisano

> Wyżej podałem definicje drogi z KRD - przeczytaj. Choć powinieneś ją znać.

i co z tego? rower po chodniku (jako częsci drogi) nie może jeździć. nie powinno ga tam w ogole być, a samochód chć nieprawidłowo to na drodze znajdować się może i na skrzyżowaniu też.

Napisano

> Bo widzisz - ludzie którzy tworzyli taryfikator uzależnili karę od niebezpieczeństwa jakie niesie

> ze sobą dane wykroczenie. I tam za wymuszenie pierwszeństwa i wyprzedzanie na skrzyżowaniu

> jest bardzo podobna kara (bodajże 300 zł i 5 pkt). Ty twierdzisz że przepis o pierwszeństwie

> jest najważniejszy (nie bardzo wiem na jakiej podstawie bo są w tym samym akcie prawnym). Więc

> wytłumacz mi dlaczego za znaczne przekroczenie prędkości, czy wyprzedzanie na przejściu dla

> pieszych jest znacznie większa kara. Przecież przepis o pierwszeństwie jest najważniejszy i za

> jego złamanie powinni najbardziej karać.

ludzie czyli minister w rozporządzeniu, akcie rangi podustawowej niższej i bez znaczenia dla ustawy prawo o ruchu drogowym. skończ waść wstydu oszczędź. ja ci nic nie bedę tłumaczył, bo i tak nie zroumiesz, a o to dlaczego za przekroczenie 10 km płaci się wiećej niż za 30 to się ministra zapytaj. albo po prostu poczytaj uzasadnienie do rozporządzenia czy w ogole poczytaj o np. wykładniach to może coś zacznie ci switać, bo teraz to robiśz za forumowego znawcę samouka, ale z marnym skutkiem (znaczy sie ze zerowym konkretnie).

Napisano

> To teraz wytłumacz mi jak ma się pierwszeństo do jazdy pod prąd na rondzie bo jakoś tego nie

> umiem porównać z tematem piwreszego posta.

> Jedyne co to łączy to fakt że są to skrzyzowania nic więcej

a drugie co łączy to to że w decydującym momencie poruszasz sie po pasie przeznaczonym do ruchu w drugą strone czyli innymi słowy jedziesz pod prąd ale cały czas po drodze z pierwszeństwem

Napisano

> i co z tego? rower po chodniku (jako częsci drogi) nie może jeździć. nie powinno ga tam w ogole

> być, a samochód chć nieprawidłowo to na drodze znajdować się może i na skrzyżowaniu też.

Rower może jeździć po chodnikach tam, gdzie KRD na to pozwala. Samochód może wyprzedzać tam, gdzie KRD na to pozwala. Jeden i drugi łamał prawo. Nie widzę różnicy między tymi przypadkami.

Napisano

(znaczy sie ze zerowym konkretnie).

No nie do końca zerowym. Np znam definicję drogi. W przeciwieństwie do Ciebie smile.gif

Napisano

<Bo widzisz - ludzie którzy tworzyli taryfikator uzależnili karę od niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą dane wykroczenie....

tak sądzisz? to porównaj karę dla kierowcy, który wjechał na przejście na czerwonym z karą dla pieszego, który wszedł na przejście na czerwonym! rotfl.gif

Napisano

> Ale to czyją winę stwierdzi Policja nie ma znaczenia na gruncie cywilnym. Przyjęcie mandatu nic nie

> przesądza na płaszczyźnie ubezpieczeniowej. Oczywiście ubezpieczyciel może podpierać się

> mandatem nałożonym przez Policję na naruszającego przepisy PoRD, ale w postępowaniu przed

> sądem można dowieść zupełnie odmiennych faktów.

Tylko że ja mówię o postępowaniu karnym w sytuacji, gdy będą ranni i zabici. Samochód rzecz nabyta, ubezpieczenia też są. Ale w takiej sytuacji możesz nawet teoretycznie skończyć na państwowym wikcie, a kretyn który na ogół świadomym, że mało co mu grozi, wyprzedzający na skrzyżowaniu, "bo mu się spieszy, robi karierę, ważny jest" dostanie tylko mandat. I znowu będzie wyprzedzał na skrzyżowaniach.

Napisano

> akurat ta zasada jako ogólna dotyczy także wjeżdżającego na skrzyżowanie, powiem wiecej to jego

> przede wszystkim to dotyczy, gdyż on jest na podporządkowanej.

Ten przepis dotyczy wszystkich, także wyprzedzającego na skrzyżowaniu. Nie ma w nim "przede wszystkim".

> zresztą fajnie poslchac jakie

> zdaniem mają ludzie jeżdżacy po naszych ulicach o przepisach, które także ich przecież

> obowiązują... rzadko w tvn turbo ktoś się rpzynaje, a już zawsze ma wymówkę... bo coś tam, bo

> coś tam..

W TVN czasem takie bzdury słyszę, że już tego nie oglądam, zresztą za radą kolegi, który przez ponad 20 lat likwidował wypadki, zaczynając od pogotowia wypadkowego, na dochodzeniówce RD kończąc.

Napisano

> logika tych przepisów jest jasna, a pseudoprawnik to akurat ty jesteś co widać, że aż boli. znaczy

> żaden prawnik nie jesteś tylko prawniko-gawędzierz, ot taki niegroźny...

Pseudoprawnicy to się dorwali do KD kilkanaście lat temu w KGP.

> ja tam jestem

> prawnikiem i się tego nie wstydzę, przyjanmniej bzdur ludziom po formach nie opowiadam w

> temacie, na którym się nie znam.

Gorzej, dano Ci władzę, ale dalej się nie znasz i to jest niebezpieczne, bo w swojej niewiedzy jesteś święcie przekonany o jedynej racji. Ale spokojnie, mnie to nie rusza, za PRLu takich wielu spotkałem.

> zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu jest dlatego, że skrzyżowania co do zasady to mijesca

> niebezpieczne, więc nie ma co go zwiększać kolejnym niebezpiecznym zachowaniem.

Aha. I ochrona wyjeżdżającego przed pocałowaniem w czółko przez wyprzedzającego nic do tego nie ma? Wybacz, ale kiedyś ludzie tworzący prawo jeszcze myśleli.

> Co do

> wjeżdząnia na skrzyżowniae z podporządkowanej to o ile ja wiem trzeba się rozejrzeći nie wolno

> wjżdżać, gdy nie ma na to mijesca ani wolnej drogi, chyba że się jest ślepym, ale tacy to nie

> za bardzo mogą w ogole jeździć.

Gratuluję zdolności przewidzenia, że zza zakrętu na drodze na której jest ograniczenie 50 km/h wyleci Ci szaleniec jadący 150, bo jemy się śpieszy i on zna prawo. Takie radary to na studiach prawniczych dają? Bo na politechnicznych nie dawali.

Napisano

> a drugie co łączy to to że w decydującym momencie poruszasz sie po pasie przeznaczonym do ruchu w

> drugą strone czyli innymi słowy jedziesz pod prąd ale cały czas po drodze z pierwszeństwem

No to jeszcze to rozszerzmy o poruszanie się na dachu i bączkiem, co tam sobie będziemy żałowali groteski.

Napisano

> że spokojnie mżna zpodporzadkowanej walić na

> czoło nieprawidłowo wyprzedzającego!!! powodzenia!!!

A kto gdziekolwiek twierdził, że można? Binarność myślenia zaczyna być coraz bardziej przerażająca.

Napisano

> A to OK. Bo traciłem wiarę w Wymiar Sprawiedliwości. Trochę się dziwiłem że sędzia twierdzi że

> przepis o pierwszeństwie jest ważniejszy od innych. Nie mówiąc o pisowni na poziomie wczesnej

> szkoły podstawowej.

Miałem kilkukrotnie do czynienia z młodymi asesorami i było to bardzo smutne doświadczenie. Kolega prokurator z 20 letnim stażem określa ich wręcz językiem nieparlamentarnym.

Napisano

> Cześć Lucyfer.

Cześć.

> No i gdybym ja "udawał" że po 5 latach studiów i 3 latach praktyki jestem inżynierem z

> doświadczeniem do prowadzenia najważniejszych budów w kraju to to śmieszne wręcz jest.

Ja się wtedy intensywnie uczyłem od bardziej doświadczonych od siebie, nie tylko zawodowo.

> Trzeba mieć trochę więcej dystansu co do swojej wiedzy i doświadczenia. 3 lata to dopiero początek

> kariery.

Tylko że on będąc na jej początku nie wie, co pisze. Bo zupełnie to inaczej wygląda, gdy porównujesz swoje doświadczenia z perspektywy 20-30 lat. Ale się może dowie.

Napisano

> a to moja i jak najbardziej słuszna i prawdziwa. żeby ponieść odpo. wykroczeniową w ruchu drogowym

> to trzeba złamac zasadę ruchu drogowego.

Tylko to jest trochę tak jak z tym palcem w tyłku. Obaj mają, ale to nie to samo. Bo mamy tak genialne prawo, że jeżeli parkując na ulicy zarysujesz komuś samochód, odpowiesz z RD. Ale jeżeli to samo zrobisz na parkingu pod supermarketem, to?

Napisano

> ustąpić trzeba każdemu jadącemu po drodze nadrzędnej, zaś wyprzedzający musi nie zakłócić jazdy

> kmukolwiek jadącemu po tej samej drodze. to oczywiste.

> wiem wiecej niż ty, bo zajmue się tymi sprawami zawodowo (nie jestem policjantem) i to od moich

> decyzji zależy, kto jest winy w takicej sprawie, a kto nie. i żeby to wiedzieć to sie uczyłem

> 5 lat studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy. wiem , że każdy

> polak najlepiej zna sięna prawie i medycynie...

I zaś odpowiadasz nie na temat..

nie pytałem czy wiesz więcej ode mnie tylko czy wiesz więcej ustawodawcy.

Poza tym to że ktoś się długo uczy nie znaczy że faktycznie wiedzę posiada...

Tylko nie pisz że jesteś biegłym sądowym....

Bo widuje często opinie takich biegłych (mój kierownik jest też biegłym) i często trza wszystko prostować po innych bo nawet rozmiaru opon do opinii nie są w stanie poprawnie wpisać.

> nie masz racji. Odpowidz: który przepis ważniejszy i złamanie jego niesie za sobą większe ryzyko

> wypadku: zakaz wyprzedzania czy ustą pierwszeństwa przejazdu? konkretnie napisz.

Już odpowiedziałem wcześniej - to jest pytanie z cyklu o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi i na odwrót.

pozdr

Napisano

> Poczytasz kolego trochę prawo o ruchu drogowym, pozansz prawo w ogole wraz z jego podstawowymi

> zasadami, zrobisz aplikacje sądową to nauczysz się czytać i rozumieć przepisy oraz ich

> wykładnie.

> prawo o ruchu drogowym.

> Oddział 2

> Włączanie się do ruchu

> Art. 17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu

> się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

> 1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi

> niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;

> 2) na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;

> 3) na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;

> 3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów;

> 4) pojazdem szynowym - na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.

> 2 . Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz

> ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.

Do tego jeszcze "zajmue się tymi sprawami zawodowo (nie jestem policjantem) i to od moich decyzji zależy, kto jest winy w takicej sprawie, a kto nie. i żeby to wiedzieć to sie uczyłem 5 lat studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy."

Tyle lat studiów i aplikacji i nie móc rozróżnić włączania się do ruchu a wyjazdu z drogi podporządkowanej? (bo o tym tu mowa)

Napisano

> Pseudoprawnicy to się dorwali do KD kilkanaście lat temu w KGP.

> Gorzej, dano Ci władzę, ale dalej się nie znasz i to jest niebezpieczne, bo w swojej niewiedzy

> jesteś święcie przekonany o jedynej racji. Ale spokojnie, mnie to nie rusza, za PRLu takich

> wielu spotkałem.

nie mam jednej opcji...

a PRL to ja widziałem zza niemalże dziecięcego łóżka... więc daruj sobie tu z PRLem.

Napisano

> Do tego jeszcze "zajmue się tymi sprawami zawodowo (nie jestem policjantem) i to od moich decyzji

> zależy, kto jest winy w takicej sprawie, a kto nie. i żeby to wiedzieć to sie uczyłem 5 lat

> studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy."

> Tyle lat studiów i aplikacji i nie móc rozróżnić włączania się do ruchu a wyjazdu z drogi

> podporządkowanej? (bo o tym tu mowa)

ale żeście sobie panowie używanie znaleźli na mnie, że hej!!! całe szczęście, że nie macie władzy sądzenia ludzi, bo wielu byście skrzywdzili w mojej ocenie, a większość z was sądziłaby na podstawie wiedzy własnej mocno ciasnej, podszeptów kolegów z forum i opowieści baci jadzi co to jej sąsiadka mówiła jak policnat kogoś "aresztował" za kradzież kurek.

Ja osobiście mogę się jedynie szczerze do was uśmiechnąć. z wyjątkiem kilku osob, które w miarę trzeźwo spojrzały na sprawę tu omawianą w kształcie i formie przedstawionej w pierwszym posćie - reszta niestety błądzi, czepia się słówek, wymyśla na poczekaniu kazusy, które ledwo SN dałby radę rozwiącać.

Poza tym u większości panuje typowe polactwo... jak się im powie wprost w oczy, że się wie wiecej i lepiej od nich to oczy wydrapią, że i tak jest tak jak oni mwóią. znam to z pracy. ludzie naoglądali się młodych wilków i nawet złapani za rękę mówią, że to nie ich ręka. to można w zasadzie odnieść do każdej dziedziny życia, ale mniejsza... jak sąd orzeknie nie po ich myśli to oczywiści e czarna mafia rządzi, sedzia to debil (cyt. z tego wątku), bo się tylko 10 lat uczył, a w skandalach to pisali, że ja mam rację, sędzia na pewno wziął w łapę, bo ogolenie to przecież wszyscy biorą to jak on nie bierze? adewokat to jego kolega z przedszkola - słowem wszyscy są winni tylko nie JA!!!!!!! ja NIE JESTEM WINNY!!!!! bo ja to wiem NAJLEPIEJ!!! i co mi sędzia nieuk po 10 latach nauki i latach praktyki tu będzie mówił!!! tak z grubsza wygląda Polska z perspektywy wym. spraw. zreszta jak jest każdy widzi.

Ocenienie spraw w praktyce nie jest to jednak takie proste zdanie i mówie to wam, bo sprawy inaczej się ocenia z kolegami przy piwie,a inaczej jak siedzisz za stołem, masz akta i masz podpisać choćby najbardziej "prosty" wyrok... ale to może wiedzieć tylko ten, który siedział za stołem...

a tak na marginesie, bo się tu taki temat rozwinął. ile lat w Polsce waszym zdaniem powinien mieć sędzia i skąd się powinien "brać"? ktoś tu już jakieś bzdury pisał, że w "zachodnim świecie" to sędzia ma 20-30 lat stażu... ok. a u nas?

i zostawmy już ten przykład nie do rozwiązania. przynajmniej ja się na ten temat uż nie wypowiadam, bo swoje powiedziałem, a na zaczepki nie odpowiadam.

ja nie jestem nieomylny i nie kreuję się na takiego, ale w tej kokretnej sprawie zrobiłbym z czystym sumieniem tak jak napisałem.

Napisano

Wiesz, jeśli rzeczywiście jesteś sędzią, to jestem załamany.

Nie to żebym jakoś nadmiernie wierzył w powagę urzędu, ale nie powinien togi i łańcucha zakładać ktoś, kto tak łatwo feruje wyroki i chwali się tym na publicznym forum.

Napisano

> ale żeście sobie panowie używanie znaleźli na mnie, że hej!!! całe szczęście, że nie macie władzy

> sądzenia ludzi, bo wielu byście skrzywdzili w mojej ocenie, a większość z was sądziłaby na

> podstawie wiedzy własnej mocno ciasnej, podszeptów kolegów z forum i opowieści baci jadzi co

> to jej sąsiadka mówiła jak policnat kogoś "aresztował" za kradzież kurek.

> Ja osobiście mogę się jedynie szczerze do was uśmiechnąć. z wyjątkiem kilku osob, które w miarę

> trzeźwo spojrzały na sprawę tu omawianą w kształcie i formie przedstawionej w pierwszym posćie

> - reszta niestety błądzi, czepia się słówek, wymyśla na poczekaniu kazusy, które ledwo SN

> dałby radę rozwiącać.

> Poza tym u większości panuje typowe polactwo... jak się im powie wprost w oczy, że się wie wiecej i

> lepiej od nich to oczy wydrapią, że i tak jest tak jak oni mwóią. znam to z pracy. ludzie

> naoglądali się młodych wilków i nawet złapani za rękę mówią, że to nie ich ręka. to można w

> zasadzie odnieść do każdej dziedziny życia, ale mniejsza... jak sąd orzeknie nie po ich myśli

> to oczywiści e czarna mafia rządzi, sedzia to debil (cyt. z tego wątku), bo się tylko 10 lat

> uczył, a w skandalach to pisali, że ja mam rację, sędzia na pewno wziął w łapę, bo ogolenie to

> przecież wszyscy biorą to jak on nie bierze? adewokat to jego kolega z przedszkola - słowem

> wszyscy są winni tylko nie JA!!!!!!! ja NIE JESTEM WINNY!!!!! bo ja to wiem NAJLEPIEJ!!! i co

> mi sędzia nieuk po 10 latach nauki i latach praktyki tu będzie mówił!!! tak z grubsza wygląda

> Polska z perspektywy wym. spraw. zreszta jak jest każdy widzi.

> Ocenienie spraw w praktyce nie jest to jednak takie proste zdanie i mówie to wam, bo sprawy inaczej

> się ocenia z kolegami przy piwie,a inaczej jak siedzisz za stołem, masz akta i masz podpisać

> choćby najbardziej "prosty" wyrok... ale to może wiedzieć tylko ten, który siedział za

> stołem...

> a tak na marginesie, bo się tu taki temat rozwinął. ile lat w Polsce waszym zdaniem powinien mieć

> sędzia i skąd się powinien "brać"? ktoś tu już jakieś bzdury pisał, że w "zachodnim świecie"

> to sędzia ma 20-30 lat stażu... ok. a u nas?

> i zostawmy już ten przykład nie do rozwiązania. przynajmniej ja się na ten temat uż nie

> wypowiadam, bo swoje powiedziałem, a na zaczepki nie odpowiadam.

> ja nie jestem nieomylny i nie kreuję się na takiego, ale w tej kokretnej sprawie zrobiłbym z

> czystym sumieniem tak jak napisałem.

No i co tu ciąć? Najlepiej naskoczyć z hukiem (ale spoko, za dużo mam lat żebym się tym przejął) niż widzieć różnicę w podstawowych kwestiach Kodeksu Drogowego i wiedzieć na co się odpowiada. Współczucie przed takimi prawnikami.

Napisano

> Wiesz, jeśli rzeczywiście jesteś sędzią, to jestem załamany.

> Nie to żebym jakoś nadmiernie wierzył w powagę urzędu, ale nie powinien togi i łańcucha zakładać

> ktoś, kto tak łatwo feruje wyroki i chwali się tym na publicznym forum.

ja feruje wyrok w tej sprawie in abstracto... nie ma mijesca, czasu czynu, ani osob, to kazus, jak na aplikacji, wiec mi tego nie zarzucaj. i sie tak nie załamauj, wszk i mi służą na forum takie same prawa jak tobie i innym, weź się lepiej odnieś do tych kwestii związanych z tym kto powinnien być sędzą i tych 20-30 lat praktyki, tylko bez wycieczek osobistych proszę.

Napisano

> No i co tu ciąć? Najlepiej naskoczyć z hukiem (ale spoko, za dużo mam lat żebym się tym przejął)

> niż widzieć różnicę w podstawowych kwestiach Kodeksu Drogowego i wiedzieć na co się odpowiada.

> Współczucie przed takimi prawnikami.

to jest w zasadzie argument nie do zbicia, bo ja jasno napisałem za co i kto w tym kazusie odpowiada. i to jest moje zdanie. Ty masz odmienne i masz do tego prawo, nie ma się czym załamywać i tak sąd zrobi to co będzie uwazał. Poza tym fajnie piszesz "nie widzieć różnic w podstawowych kwestiach kodeksu drogowego"... ręce opadają. otóż ja je widze i już o nich pisałem, ale to ty sie z nimi nie zgaszasz i ok. niech tak zostanie. no przecież się nie pozabijamy chyba, nie?

Napisano

> No i co tu ciąć? Najlepiej naskoczyć z hukiem (ale spoko, za dużo mam lat żebym się tym przejął)

> niż widzieć różnicę w podstawowych kwestiach Kodeksu Drogowego i wiedzieć na co się odpowiada.

> Współczucie przed takimi prawnikami.

Jeden z większych "ubawów" sporo lat temu miałem będąc świadkiem na sprawie, niestety ze skutkiem śmiertelnym. Gwoli prawdy muszę przyznać, że sędzia też ledwo poważną twarz trzymał, bo totalnych głupków zrobili z siebie oskarżyciel i jego biegły zlosnik.gif Niby doskonale znali przepisy, tylko że mieli bardzo ograniczone horyzonty myślowe. Nota bene zrobiłem z pana biegłego miazgę i kierowce przed sztywną odsiadką, na którą pan oskarżyciel miał parcie, obroniłem.

Napisano

> nie mam jednej opcji...

> a PRL to ja widziałem zza niemalże dziecięcego łóżka... więc daruj sobie tu z PRLem.

Widzisz go cały czas, bo uwierz mi, że ludzi łatwo umyć, ładnie ubrać i dać im nowe zabawki, ale mentalność się zmienia przez pokolenia.

Napisano

> ja feruje wyrok w tej sprawie in abstracto... nie ma mijesca, czasu czynu, ani osob, to kazus, jak

> na aplikacji, wiec mi tego nie zarzucaj. i sie tak nie załamauj, wszk i mi służą na forum

> takie same prawa jak tobie i innym, weź się lepiej odnieś do tych kwestii związanych z tym kto

> powinnien być sędzą i tych 20-30 lat praktyki, tylko bez wycieczek osobistych proszę.

Jeżeli rolę sędziego sprowadzasz do prostego interpretera paragrafów, to w zasadzie może nim być i komputer. Tyle że sędzia oprócz ferowania wyroków zgodnie z obowiązującym prawem, ma się przy tym posługiwać doświadczeniem życiowym, które wybacz, ale dopiero niedawno zacząłeś zdobywać. A Twoja buta na forum jest najlepszym dowodem, że za wcześnie Ci pozwolono robić to, co robisz, oczywiście o ile nie nazywasz się Kasia i nie masz 12 lat zlosnik.gif

Napisano

> weź się lepiej odnieś do tych kwestii związanych z tym kto powinnien być sędzą i tych 20-30 lat praktyki,

Tak, uważam że sędzią powinien być ktoś kto do tego dorósł. Przykro mi, ale jeśli jesteś sędzią, to uważam że dużo za wcześnie.

Uważam że model sędziostwa jako korony zawodów prawniczych jest modelem idealnym - bo cóż wie o życiu smarkacz, który skończył studia i odbył kolejną szkółkę - aplikację. Jednym z elementów orzekania, a więc i dobrego wyroku jest wiedza i doświadczenie życiowe - kpk, art. 7. Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.

A doświadczenia życiowego nie zdobędziesz ani na studiach, ani na aplikacji.

Wręcz uważam, że czasem doświadczenie życiowe jest więcej warte niż przepisy ustawy - znam przypadek, gdy bardzo dobra sędzia (aktualnie SSN) orzekła wbrew przepisowi ustawy dlatego, że było to słuszne i sprawiedliwe. Nie dbała o to, co z tym zrobi druga instancja - ale do tego trzeba mieć doświadczenie życiowe, pewien wiek i pokorę dla świata. To, że ktoś kto nie ma 30 lat siada za stołem i ubiera łańcuch, w wielu przypadkach może go wyłącznie skrzywdzić.

Napisano

> Jeżeli rolę sędziego sprowadzasz do prostego interpretera paragrafów, to w zasadzie może nim być i

> komputer. Tyle że sędzia oprócz ferowania wyroków zgodnie z obowiązującym prawem, ma się przy

> tym posługiwać doświadczeniem życiowym, które wybacz, ale dopiero niedawno zacząłeś zdobywać.

> A Twoja buta na forum jest najlepszym dowodem, że za wcześnie Ci pozwolono robić to, co

> robisz, oczywiście o ile nie nazywasz się Kasia i nie masz 12 lat

tak, nazywam się wojtek i mam 12 lat. szczęsliwie to nie ty i noras decydujecie kto w tym kraju jest sedzią, a kto nie. To nie wina adeptów prawa, którzy chcą być sędziami, że moga nimi być już po ukończeniu 29 lat (jecze niedawno 26 bodajże), w większości krajów europy poza Anglią na tym samym poziomie jest wiek, z którym można zostać sędzią. Czy to dobre czy nie? nie mnie oceniać. takie są przpiesy. wszelkie uwagi kieruj do parlamnetu, a nie do młodych sędziów.

to nie buta panie Lucyfer to pogarda dla głupoty i polactwa. już to pisame. tak mam pogardę dla głupoty i tego specificznego stylu myślenia, że ja wiem najlepiej nawet jak nie wiem... moje zachowanie nie ma nic wspólnego z buta (ma złe konotacje), ja po porstu może jestem jakby to ując - peweny siebie, a to cecha niezbędna u prawnika. i oczywiście znakomicie wiem, że sąd wydaje wyroki w oparciu o przepisy prawa, zasady logicznego rozumiwania, doświadczenie życiowe i aktualny stan wiedzy, ale także w zgodzie z własnym sumieniem - o czym zapomniałeś napomknąć.

Napisano

Patrz, jak rzadko, podpiszę się pod tym co piszesz w 100%.

Napisano

>Poza tym fajnie piszesz "nie widzieć różnic w

> podstawowych kwestiach kodeksu drogowego"... ręce opadają. otóż ja je widze

No chyba jednak nie bardzo widzisz, wątek jest o wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej a Ty podajesz Artykuł o włączaniu się do ruchu.

>no przecież się nie

> pozabijamy chyba, nie?

Spoko 20.GIF każdy ma prawo do własnego zdania.

Napisano

> Jeżeli rolę sędziego ....

Jak w wielu sprawach się nie zgadzamy, tak tu jesteśmy jednomyślni.

Nie chciałbym żeby ktokolwiek trafił przed oblicze butnego młodzieńca wyposażonego w siłę całego aparatu państwa - co się wtedy dzieje doskonale pokazuje przykład niejakiego Zbigniewa Ziobro. On też ukończył studia prawnicze, udało mu się przebrnąć aplikację prokuratorską (na tyle słabo, że nikt mu etatu nie zaproponował) i zrządzeniem losu został Prokuratorem Generalnym, a do domu niewinnych ludzi zaczęły o 6 rano wpadać trzyliterowe służby, niekiedy ze skutkiem śmiertelnym.

Napisano

> Tak, uważam że sędzią powinien być ktoś kto do tego dorósł. Przykro mi, ale jeśli jesteś sędzią, to

> uważam że dużo za wcześnie.

> Uważam że model sędziostwa jako korony zawodów prawniczych jest modelem idealnym - bo cóż wie o

> życiu smarkacz, który skończył studia i odbył kolejną szkółkę - aplikację. Jednym z elementów

> orzekania, a więc i dobrego wyroku jest wiedza i doświadczenie życiowe - kpk, art. 7. Organy

> postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów,

> ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i

> doświadczenia życiowego.

> A doświadczenia życiowego nie zdobędziesz ani na studiach, ani na aplikacji.

> Wręcz uważam, że czasem doświadczenie życiowe jest więcej warte niż przepisy ustawy - znam

> przypadek, gdy bardzo dobra sędzia (aktualnie SSN) orzekła wbrew przepisowi ustawy dlatego, że

> było to słuszne i sprawiedliwe. Nie dbała o to, co z tym zrobi druga instancja - ale do tego

> trzeba mieć doświadczenie życiowe, pewien wiek i pokorę dla świata. To, że ktoś kto nie ma 30

> lat siada za stołem i ubiera łańcuch, w wielu przypadkach może go wyłącznie skrzywdzić.

zgadzam się noras, ale to jest postulat de lege ferenda. możemy sobie tak pogadać. zawsze jak masz 35 lat, to ktoś jest od ciebie strszy o ten rok czy 5 i ma nad tobą przewagę w doświadczeniu i zawsze może podnieść, że wie lepiej. gdize jest tak magiczna granica zatem, po przektroczeniu któej już masz albo jeszcze nie masz wystarcająco dużo doświadczenia życiowego. Wiesz można w wieku 30 lat mieć takie doświczenie (po przejscia życiowych), że drugi tego nie zbierze w i 80 lat życia. trudno ta granice określić. życie to nie matematyka. poki co jest tak jak jest i sędziami u nas zostają stosunkowo młdoe osoby, czyli jest po eurpejsku, bo u nas jest dokłądnie jak na zachodzie europy ta kwestia rozwiązana.

orzec contra legem to sobie zawsze można. w praktyce takie przypadki są wyjatkowo rzadkie, bo i okoliczności spraw rzadko kiedy są skrajne.

Napisano

> tak mam pogardę

Sędzia nie może pogardzać nikim, a szczególnie oskarżonym.

> tego specificznego stylu myślenia, że ja wiem najlepiej nawet jak nie wiem...

(...)

> ja po porstu może jestem jakby to ując - peweny siebie,

Bardzo sobą gardzisz ??

> doświadczenie życiowe

Masz jakieś ? Stanąłeś kiedyś przed trudnym życiowym dylematem (nie, to czy jechać w góry czy nad morze takim nie jest) ?

Napisano

> No chyba jednak nie bardzo widzisz, wątek jest o wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej a Ty podajesz

> Artykuł o włączaniu się do ruchu.

> Spoko każdy ma prawo do własnego zdania.

a czy zasady dotyczące włączania się do ruchu albo wjazdu na skrzyżowanie w zakresie ustąpienia pierwszeństwa przejazdu osobom na drodze z pierwszeńśtwem są inne?

Napisano

> Sędzia nie może pogardzać nikim, a szczególnie oskarżonym.

> (...)

> Bardzo sobą gardzisz ??

a to niby czego ma dotyczyc?

> Masz jakieś ? Stanąłeś kiedyś przed trudnym życiowym dylematem (nie, to czy jechać w góry czy nad

> morze takim nie jest) ?

noras gdzie napisałem że kimś gardzę?!!! zmanipulowałeś moją wypowiedź i prowadzisz dyskusję w nieczysty sposób! nie fair! wskaż to dokładnie gdzie napisałem, że kimś gardzę. ja napisałem CZYM gardzę!!!!! rozróżniasz???!!! i nie rób tego rodzaju wstawek, bo nie mają nic wspólnego z rzetelną dyskujsą. i nie ucz mnie co wolno, a co nie wolno sędziemu, bo już mnie zupełnie rozśmieszasz... człowieku!!!

mam na tyle dużo lat, że i w moim życiu były i są do podęcia trudne życiowe decyzje. ale wybacz chciałbyś widzieć o mnie zbyt dużo. nie ma zamiaru się zwierzać.

Napisano

> a czy zasady dotyczące włączania się do ruchu albo wjazdu na skrzyżowanie w zakresie ustąpienia

> pierwszeństwa przejazdu osobom na drodze z pierwszeńśtwem są inne?

A może do tego dodamy jeszcze wjazd na czerwonym świetle i też powiesz że to to samo? W jednym wypadku jesteś uczestnikiem ruchu a w drugim się do niego włączasz. Gdy jesteś uczestnikiem to jadąc prosto przez skrzyżowanie z drogą główna masz pierwszeństwo przed tym który skręca w lewo a gdy się włączasz to puszczasz wszystkich. Jakby to było to samo to KD nie miałby tylu artykułów.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.