Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

wyprzedzanie na skrzyżowaniu

Featured Replies

Napisano

> Który podobnie jak chodnik jest częścią drogi.

Zapędziłeś się za daleko- rowerzysta , chodnik, droga , brama , samochód , pas wyłączony z ruchu , motocyklista i to wszystko pod hasłem - ''Uwaga na drogę z pierwszeństwem przejazdu''

A jest już - rondo - jazda na nim pod prąd pewnie zaraz się pojawi rondo turbinowe i niemowlak bo 9 letnie dziecko już jest. zlosnik.gif

Wiekszośc watków tego typu wcześniej czy póżniej odbiega od tematu , platąjąc pojęcia i sytuacje , interpretacje konkretnych sytuacji i dopasowywanie ich do własnych wypowiedzi piszących.

Na końcu jest zwykła pyskówka i epitety pod adresem innych.

Jestesmy i tu już blisko takiego zakończenia. piesc.gif

To ogólne stwierdzenie nie do Ciebie. ok.gif

Napisano

> No jest absurdalne i śmieszne, ale tak to w polskim prawie jest

Nie jest! Wystarczy wykazać zamiar spowodowania kolizji przez jeżdżącego w kółko rondem.

Podobnie powiela się mit, że najeżdżający na tył ZAWSZE jest winny kolizji. Bzdura. Jeśli uda się wykazać, iż ten jadący z przodu celowo i bez uzasadnionej przyczyny zahamował (mnie wystarczyła historia ubezpieczenia i kilkanaście podobnych szkód po stronie hamującego) to on będzie winny.

Napisano

Gdyby mi sie taka sytuacja przydażyła to sam nie wiem co bym zrobił hmm.gif

Natomiast często ogladam drogówkę i wypadek przypadek i tam dużo jest takich sytuacji i niestety wyjeżdzający zawsze dostaje mandat sciana.gif

Napisano

> Natomiast często ogladam drogówkę i wypadek przypadek i tam dużo jest takich sytuacji i niestety

> wyjeżdzający zawsze dostaje mandat

Bo najczęściej policjant nie jest na tyle kompetentny żeby rozstrzygać o winie w skomplikowanej sprawie. Tym bardziej, że zazwyczaj spieszy mu się do kolejnej kolizji.

Jak wygląda postępowania dowodowe na miejscu zdarzenia? "Skąd pan jechał?" "A pan". Aha, to pan jest winny. Jedziemy dalej.

Napisano

> Zapędziłeś się za daleko-

Zarzuciłeś mi że te sprawy są różne. Więc pokazuje Ci tylko podobieństwo. Czyli pojazd A jedzie drogą z pierwszeństwem łamiąc przepisy. Pojazd B wyjeżdża z podporządkowanej i uderza w pojazd A. Kto jest winien?

Napisano

> Nie jest! Wystarczy wykazać zamiar spowodowania kolizji przez jeżdżącego w kółko rondem.

> Podobnie powiela się mit, że najeżdżający na tył ZAWSZE jest winny kolizji. Bzdura. Jeśli uda się

> wykazać, iż ten jadący z przodu celowo i bez uzasadnionej przyczyny zahamował (mnie

> wystarczyła historia ubezpieczenia i kilkanaście podobnych szkód po stronie hamującego) to on

> będzie winny.

Dlatego już na samym początku zaznaczyłem, że droga przez sąd jest żmudna, trudna, ale nie niemożliwa. Osobiście znam przypadek (nawet go tutaj szczegółowo opisywałem), gdy doszło do wypadku z udziałem motocyklistki (ona zgineła), bo samochód nie ustąpił pierwszeństwa. Po dwóch latach użerania się z debilami-sędziami, adwokatami i biegłymi ostatecznie zostało udowodnione, że motocyklistka jechała ponad 100 km/h na ograniczeniu do 50 km/h i kierujący samochodem nie miał szans jej zobaczyć i wyjechał na drogę z pierwszeństwem zgodnie z zasadami sztuki. Został uniewinniony. Ale to specyficzny przypadek, sąd musi uwierzyć w to, że wyprzedzanie na skrzyżowaniu (temat tego wątku) spowodowało, że kierujący nie miał możliwości odpowiednio zareagować. W 99% przypadków wypadku da się uniknąć, jeżeli skręcając w prawo kierujący upewni się, że nie tylko jeden pas jest wolny, ale drugi też. I koniec, kropka, chyba że da się udowodnić, że było inaczej (co jest bardzo, bardzo trudne w typowych przypadkach).

Napisano

> Znaki pionowe i poziome na drogach służą temu, żeby wykluczyć sytuacje kiedy nie ma możliwości

> dostrzec jadących.

U mnie się nie spotkałem, nawet wiem że parkingi robili tak zeby nie dochodzily ilestam metrow do skrzyzowania. Tu była mowa o sytuacji ze wyjezdzasz na drogę na ktorej ruch jest w obie strony, nie na jednokierunkowej czyli jesli masz mozliwosc jechania w lewo lub w prawo. I wtedy nie ma takiej opcji zeby nie bylo czegos widac. Chyba ze moze coś zle sobie wyobrazilem smile.gif No ale tak czy owak widziec trzeba i to nie jest tlumaczenie ze się nie widzialo. Moze nie w takim przypadku ale w przypadku gdy np. cofasz z parkingu przy drodze i nie widzisz nic bo zaslania Ci stojacy obok bus to tez nie masz prawa wyjechac tylko musisz sobie znalezc kogos kto Ci pomoze - tak mnie uczyli kiedys smile.gif Wyjezdzanie na slepo jest delikatnie mówiąc nierozsądne, nie sądzisz ?? smile.gif

Napisano

> Z takiej której napisałem - pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. Łamiąc przepisy je traci.

Możesz wskazać jakis przepis potwierdzający ta tezę o utracie pierwszeństwa przejazdu ? Bo IMHO są różnice pomiedzy "nigdy nie zostało nabyte uprawnienie" a "uprawnienie zostało utracone wskutek złamania przepisów" oraz "uprawnienie zostało nabyte z naruszeniem przepisów"

> Zauważ że go porównali do przypadku żuka jadącego po obszarze wyłączonym z ruchu.

Dziennikarze go porównywali - zobacz, że sędzia który tam się wypowiadał podchodził nader delikatnie do całej sprawy.

Napisano

> Dlatego już na samym początku zaznaczyłem, że droga przez sąd jest żmudna, trudna, ale nie

> niemożliwa.

> (...)

Wreszcie ktoś podaje przykłady odmiennych rozstrzygnięć. Zastanawiam się jak odniosą się do tego ci, którzy nie dopuścili nawet promila szansy na winę wyprzedzającego (z kawo, praktykującym orzekającym jak rozumiem, na czele).

Napisano

> U mnie się nie spotkałem, nawet wiem że parkingi robili tak zeby nie dochodzily ilestam metrow do

> skrzyzowania. Tu była mowa o sytuacji ze wyjezdzasz na drogę na ktorej ruch jest w obie

> strony, nie na jednokierunkowej czyli jesli masz mozliwosc jechania w lewo lub w prawo.

Tak jak pisałem - wystarczy np. brak świateł u wyprzedzającego (wieczorem, w nocy) czy skrajnie trudne warunki wpływające na widoczność i niedostosowanie się do nich przez wyprzedzającego.

Bo wg większości z Was jeśli wyjeżdżając w środku nocy, w szczerym polu bez najmniejszego oświetlenia, z drogi podporządkowanej, dostanę strzał od jadącego bez świateł drogą z pierwszeństwem, to nadal ja jestem winny.

Słucham na czym polegała moja wina.

Napisano

> Zarzuciłeś mi że te sprawy są różne. Więc pokazuje Ci tylko podobieństwo.

Jeszcze raz albo są różne albo podobne. Podobieństwo to za mało. Sam napisałeś. Każde takie wydarzenie musi być rozpatrywane indywidualnie.

> drogą z pierwszeństwem łamiąc przepisy. Pojazd B wyjeżdża z podporządkowanej i uderza w pojazd

> A. Kto jest winien?

Ten co - wymusił pierwszeństwo przejazdu.

A jak poznamy inne szczegóły to sie wypowiem dalej. zlosnik.gif

Napisano

> Możesz wskazać jakis przepis potwierdzający ta tezę o utracie pierwszeństwa przejazdu ? Bo IMHO są

> różnice pomiedzy "nigdy nie zostało nabyte uprawnienie" a "uprawnienie zostało utracone

> wskutek złamania przepisów" oraz "uprawnienie zostało nabyte z naruszeniem przepisów"

Rowerzysta był na drodze

Quote:

Wydzielony pas terenu składający się z

jezdni, pobocza, chodnika, drogi

(ścieżki)dla pieszych lub drogi (ścieżki) dla

rowerów,łącznie z torowiskiem pojazdów

szynowych znajdującym się w obrębie

tego pasa, przeznaczony do ruchu lub

postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy

wierzchem lub pędzenia zwierząt


(bo chodnik jest częścią drogi). Więc miał pierwszeństwo przed włączającym się do ruchu. Dlaczego piszesz że tego pierwszeństwa nigdy nie miał?

> Dziennikarze go porównywali - zobacz, że sędzia który tam się wypowiadał podchodził nader

> delikatnie do całej sprawy.

Bo każda sprawa jest inna. A wyrok SN nie jest zobowiązujący.

Napisano

> Tak jak pisałem - wystarczy np. brak świateł u wyprzedzającego (wieczorem, w nocy) czy skrajnie

> trudne warunki wpływające na widoczność i niedostosowanie się do nich przez wyprzedzającego.

> Bo wg większości z Was jeśli wyjeżdżając w środku nocy, w szczerym polu bez najmniejszego

> oświetlenia, z drogi podporządkowanej, dostanę strzał od jadącego bez świateł drogą z

> pierwszeństwem, to nadal ja jestem winny.

> Słucham na czym polegała moja wina.

Ale to zupełnie inny przypadek. W tym przypadku nie miałeś mozliwosci go zobaczyc choćbyś niewiadomo co zrobił. Zrobiles co mogłeś by było bezpiecznie więc brak Twojej winy. Ale w przypadku z tematu mozna bylo spojrzec a nawet powinno się w obydwie strony

Napisano

> Ten co - wymusił pierwszeństwo przejazdu.

Czyli bawisz się w sędziego i wydajesz wyrok. Nie znając nawet dokładnie całej sprawy. Sorry ale w takim nie ma o czym dyskutować.

Napisano

> Tak jak pisałem - wystarczy np. brak świateł u wyprzedzającego (wieczorem, w nocy) czy skrajnie

> trudne warunki wpływające na widoczność i niedostosowanie się do nich przez wyprzedzającego.

> Bo wg większości z Was jeśli wyjeżdżając w środku nocy, w szczerym polu bez najmniejszego

> oświetlenia, z drogi podporządkowanej, dostanę strzał od jadącego bez świateł drogą z

> pierwszeństwem, to nadal ja jestem winny.

> Słucham na czym polegała moja wina.

Trzeba udowodnić (z udziałem biegłych), że nie miałeś szansy w tych warunkach zobaczyć samochodu, jadącego drogą z pierwszeństwem. Może być potrzebny nawet eksperyment (z udziałem biegłych oraz innych ekspertów). W przypadku zwykłej kolizji sąd się nie będzie bawił w takie rzeczy i klepnie od razu Twoją winę. W sytuacji, gdy jest sprawa karna, można walczyć, ale trzeba mieć stalowe nerwy, kupę kasy i szczęścia.

Napisano

> Czyli bawisz się w sędziego i wydajesz wyrok. Nie znając nawet dokładnie całej sprawy. Sorry ale w

> takim nie ma o czym dyskutować.

Prosiłem czytaj dokładnie to co piszesz.

Quote:

> A jak poznamy inne szczegóły to sie wypowiem dalej.


Napisano

> Ale to zupełnie inny przypadek. W tym przypadku nie miałeś mozliwosci go zobaczyc choćbyś

> niewiadomo co zrobił. Zrobiles co mogłeś by było bezpiecznie więc brak Twojej winy. Ale w

> przypadku z tematu mozna bylo spojrzec a nawet powinno się w obydwie strony

No właśnie o tym mówię. W SPECYFICZNYCH sytuacjach można walczyć, ale jeżeli działo się to w biały dzień na prostej drodze, gdzie pojazd wyprzedzający BYŁ widoczny - nie ma szans, wina jest tego z podporządkowanej.

Napisano

> (bo chodnik jest częścią drogi). Więc miał pierwszeństwo przed włączającym się do ruchu.

To opisz co wiesz o tym chodniku i czy rower tam mogł się znajdować a jesli tak to pod jakimi warunkami ? zlosnik.gif

Napisano

> No jest absurdalne i śmieszne, ale tak to w polskim prawie jest

Raczej w jego interpretacji crazy.gif

Napisano

> Bo najczęściej policjant nie jest na tyle kompetentny żeby rozstrzygać o winie w skomplikowanej sprawie.

OT:

Niedawno na pytanie o warunki przewozu 7 letniego dziecka na przednim siedzeniu dowiedziałem się od pana w białej czapce, że bez różnicy-fotelik, podwyższenie-można.

A Kodeks czyli PoRD jednak ma na ten temat nieco inne zdanie.

Napisano

> To opisz co wiesz o tym chodniku i czy rower tam mogł się znajdować a jesli tak to pod jakimi

> warunkami ?

Coś pisałeś o czytaniu ze zrozumieniem. Jest wyrok SN w tej sprawie. Tam jest wszystko dokładnie opisane. Wysil się i poszukaj. Możesz też pojechać na miejsce i zobaczyć. Z mojej strony EOT.

Napisano

> OT:

> Niedawno na pytanie o warunki przewozu 7 letniego dziecka na przednim siedzeniu dowiedziałem się od

> pana w białej czapce, że bez różnicy-fotelik, podwyższenie-można.

No można ale

Art. 39. ust. 3. w pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym.

> A Kodeks czyli PoRD jednak ma na ten temat nieco inne zdanie.

Jakie?

Napisano

> Coś pisałeś o czytaniu ze zrozumieniem. Jest wyrok SN w tej sprawie. Tam jest wszystko dokładnie

> opisane. Wysil się i poszukaj. Możesz też pojechać na miejsce i zobaczyć. Z mojej strony EOT.

No jest wyrok

Cyt.

Sąd Najwyższy zdziwił się taką interpretacją przepisów. "Kierujący samochodem nie musiał w tej sytuacji ustąpić pierwszeństwa, bo pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. A rowerzysta nie miał prawa poruszać się chodnikiem i świadomie naruszył przepisy" - uznał SN

Znowy mylisz pojazd na drodze z pierwszeństwem przejazdu na której MA PRAWO się znajdować czy łamie przepisy czy nie z rowerzystą który nie miał prawa poruszać sie po chodniku!!

Też EOT zlosnik.gif

Napisano

> W tym wypadku - wjazd na drogę z pierwszeństwem - TAK zmienia - bo po to wprowadzo go właśnie.

Ale jednocześnie go wprowadzono z pewną ochroną, jak choćby ów zakaz wyprzedzania. Mądrzy ludzie interpretowali prawo kontekstowo, a głupi interpretują wyrywkowo.

> Tu mam inne zdanie - zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu - w tym opisywany przypadku z drogą

> podporządkowaną ma za zadanie zapobieganie kolizjom - wypadkom - z udziałem pojazdów

> skręcajacych w LEWO będacych na tej drodze oraz pieszym przechodzacym w obrębie skrzyżowania.

Też.

> W prawie nie ma logiki - jest interpretacja.

Nie, to od kilku lat niektórym się wydaje. I wprowadzają takie interpretacje, bo przedtem było inaczej. A skutek masz taki, że manewr wyprzedzania na skrzyżowaniu, będący jedną z niebezpieczniejszych głupot na drodze, staje się nagminny, bo wyprzedzający wiedzą, że tak naprawdę za to im wiele nie grozi, choć spowodują tym nawet wypadek śmiertelny.

Napisano

> Nie jest! Wystarczy wykazać zamiar spowodowania kolizji przez jeżdżącego w kółko rondem.

> Podobnie powiela się mit, że najeżdżający na tył ZAWSZE jest winny kolizji. Bzdura. Jeśli uda się

> wykazać, iż ten jadący z przodu celowo i bez uzasadnionej przyczyny zahamował (mnie

> wystarczyła historia ubezpieczenia i kilkanaście podobnych szkód po stronie hamującego) to on

> będzie winny.

Masz całkowitą rację, tylko jest z tym jeden problem.

Automat działa tak, jak piszą twierdzący że winien będzie wyjeżdżający z podporządkowanej. I takie będzie pierwsze orzeczenie drogówki na miejscu, a uczestnicy wypadku są wtedy na ogół we wstrząsie psychicznym i nie rozumują na zimno i logicznie, więc dają sobie wcisnąć winę. A sam zapewne dobrze wiesz, ile czasu i zachodu zajmuje droga sądowa.

Napisano

> Nie można przesądzać o winie na podstawie jednego przepisu o ustąpieniu pierwszeństwa.

Niestety obserwuję w wielu branżach takie zawężanie horyzontów rozumowania. Z jednej strony uważam je za objaw lenistwa umysłowego zainteresowanych, z drugiej sami na siebie bat kręcą, bo będzie ich łatwo zastąpić komputerami.

Napisano

> No jest wyrok

Te pouczający innych o czytaniu ze zrozumieniem - ja Cię odesłałem do wyroku. Nie do artykułu. Jak Sąd wydaje wyrok to go uzasadnia. To jest często dość długi opis.

> Znowy mylisz pojazd na drodze z pierwszeństwem przejazdu na której MA PRAWO się znajdować czy

> łamie przepisy czy nie z rowerzystą który nie miał prawa poruszać sie po chodniku!!

Przeczytaj temat. Uważnie.

Po zrobieniu tego widzisz drobną różnicę między znajdowaniem się na drodze a wyprzedzaniem na skrzyżowaniu? Czy nie bardzo?. Bo wiesz - kierowca ma takie same prawo wyprzedzać na skrzyżowaniu jak rowerzysta jeździć po chodniku. Chociaż nie - rowerzysta w pewnych warunkach może jeździć po chodniku.

Napisano

> Ale jednocześnie go wprowadzono z pewną ochroną, jak choćby ów zakaz wyprzedzania. Mądrzy ludzie

> interpretowali prawo kontekstowo, a głupi interpretują wyrywkowo.

I tak i nie. W przypadku takiej kolizji musi być określona ogólna zasada- w tym wypadku - ustąp pierwszeństawa przejazdu pojazdom znajdujacym sie na drodze z pierwszeństwem bez wzgledu na to czy jadą prawidłowo czy nie a dopiero potem jest rozpatrywana sytuacja - czy mogłeś uniknąć kolizji , wypadku.

> Też.

> Nie, to od kilku lat niektórym się wydaje. I wprowadzają takie interpretacje, bo przedtem było

> inaczej. A skutek masz taki, że manewr wyprzedzania na skrzyżowaniu, będący jedną z

> niebezpieczniejszych głupot na drodze, staje się nagminny, bo wyprzedzający wiedzą, że tak

> naprawdę za to im wiele nie grozi, choć spowodują tym nawet wypadek śmiertelny.

A to już zupełnie inna sprawa - młodzi , bogaci , zdolni , bezmyślni itp zlosnik.gif

Napisano

> Ale to zupełnie inny przypadek. W tym przypadku nie miałeś mozliwosci go zobaczyc choćbyś

> niewiadomo co zrobił.

Nieważne. Miałem ustąpić pierwszeństwa WSZYSTKIM uczestnikom ruchu!

> Zrobiles co mogłeś by było bezpiecznie więc brak Twojej winy.

Jak to brak? Nie ustąpiłem pierwszeństwa!

> Ale w

> przypadku z tematu mozna bylo spojrzec a nawet powinno się w obydwie strony

A skąd wiesz, że była choćby teoretyczna możliwość dostrzeżenia jadącego pod prąd? Że nic go nie zasłoniło, że jechał po prostej o długości 17km?

Wcześniej nie dopuszczaliście żadnych odstępstw od zasady pierwszeństwa.

Napisano

> Trzeba udowodnić (z udziałem biegłych), że nie miałeś szansy w tych warunkach zobaczyć samochodu,

> jadącego drogą z pierwszeństwem.

Jaki widzisz problem w powołaniu biegłego?

> Może być potrzebny nawet eksperyment (z udziałem biegłych

> oraz innych ekspertów). W przypadku zwykłej kolizji sąd się nie będzie bawił w takie rzeczy i

> klepnie od razu Twoją winę.

Wtedy złożysz apelację.

Napisano

> Jaki widzisz problem w powołaniu biegłego?

> Wtedy złożysz apelację.

No i dlatego mówię, że to żmudna droga wink.gif

Napisano

> Automat

Jaki automat?

> działa tak, jak piszą twierdzący że winien będzie wyjeżdżający z podporządkowanej. I takie

> będzie pierwsze orzeczenie drogówki na miejscu

Drogówka nie wydaje orzeczeń tylko rozstrzyga kwestię naruszenia przepisów ruchu drogowego. Jeśli jestem przekonany, iż wina nie leży po mojej stronie, to mandatu nie przyjmuję ergo sprawia trafia do sądu. Postępowanie wykroczeniowe nie jest ani skomplikowane ani nie trwa długo.

Napisano

> Niestety obserwuję w wielu branżach takie zawężanie horyzontów rozumowania. Z jednej strony uważam

> je za objaw lenistwa umysłowego zainteresowanych, z drugiej sami na siebie bat kręcą, bo

> będzie ich łatwo zastąpić komputerami.

Nie zaczynaj. zlosnik.gif

Sami robimy sobie krzywdę powtarzając mity. Trzeba wbić ludziom do łbów, że prawo nie działa zerojedynkowo i czasem warto powiedzieć "nie" nawet funkcjonariuszowi Policji.

Napisano

> No i dlatego mówię, że to żmudna droga

Bywa. Ale postępowanie już przed sądem rejonowym, który jest o niebo bardziej kompetentny niż zmęczony misiu po 17 kolizjach jednego dnia, daje o niebo większe szanse na sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

Funkcjonariuszowi nie bardzo zależy na prawidłowym rozstrzygnięciu bo w zasadzie nic mu za pomyłkę nie grozi. Sąd jednak musi dbać o statystykę i zawsze choć trochę się przyłoży.

Napisano

> Nieważne. Miałem ustąpić pierwszeństwa WSZYSTKIM uczestnikom ruchu!

Zrobiłeś go, był niewidoczny ale Ty zrobiłeś wszystko co mogłeś

> A skąd wiesz, że była choćby teoretyczna możliwość dostrzeżenia jadącego pod prąd?

Autor wątku chyba pisał (nie chce mi się sprawdzać) że nie spojrzał, dlatego uwazam ze bylaby wspolwina. Chyba że zaszlyby jakies specyficzne warunki ktore zawsze mogą wystapic o ktorych Ty piszesz.Jak chcesz się czepiac to kazdej odpowiedzi na kazde pytanie mozesz sie przyczepic i pytac a co jakby za nim biegło stado słoni ktore dopiero uciekly z cyrku. Nie wymyslaj 270751858-jezyk.gif

Napisano

> nie masz racji. Odpowidz: który przepis ważniejszy i złamanie jego niesie za sobą większe ryzyko

> wypadku: zakaz wyprzedzania czy ustą pierwszeństwa przejazdu? konkretnie napisz.

Spójrz w taryfikator mandatów. Chociaż osoba orzekająca w takich sprawach powinna go znać na pamięć.

Napisano

> Nie zaczynaj.

> Sami robimy sobie krzywdę powtarzając mity. Trzeba wbić ludziom do łbów, że prawo nie działa

> zerojedynkowo i czasem warto powiedzieć "nie" nawet funkcjonariuszowi Policji.

Tylko weź pod uwagę klimat takiego zdarzenia, gdzie masz auto w strzępach, często jesteś poszkodowany na zdrowiu, a oni Ci wciskają na siłę winę. Znam wypadek (zakończony sprawą w sądzie, w wydziale kontroli wewnętrznej policji i konsekwencjami dla funkcjuszy), gdzie chcąc wymusić na poszkodowanej przyznanie się do winy, wstrzymywali odjazd karetki zabierającej ją do szpitala pod pozorem konieczności zbadania jej alkomatem (miała połamane żebra i przebite nimi niektóre organy wewnętrzne, więc dmuchanie było niemozliwe). Dopiero hasło lekarza - ja jadę, a wy możecie mnie po sądach ścigać, bo mi kobieta zejdzie - spowodowało że odpuścili (zresztą w takich wypadkach nie mają prawa opóźniać, mogą pojechać za karetką do szpitala i dopilnować pobrania krwi na badanie tam, albo i lekarz może im dać krew pobraną na miejscu).

A wtedy to wygląda znacznie inaczej, niż z fotela za klawiaturą czy tego kontuaru, za którym sędziowie siedzą zlosnik.gif

Napisano

> I tak i nie. W przypadku takiej kolizji musi być określona ogólna zasada- w tym wypadku - ustąp

> pierwszeństawa przejazdu pojazdom znajdujacym sie na drodze z pierwszeństwem bez wzgledu na to

> czy jadą prawidłowo czy nie a dopiero potem jest rozpatrywana sytuacja - czy mogłeś uniknąć

> kolizji , wypadku.

Tylko że często takie kolizje mają miejsce nie tylko z powodu wyprzedzania, a często połączonego z nim, lub niezależnego poważnego przekraczania prędkości przez tego z pierwszeństwem. Jeżeli nagle zza zakrętu wyleci Ci ścigacz czy blachosmród z prędkością 200 km/h, to nie masz szans zareagować. Choćby dlatego, że układ dróg i widoczność jest projektowana na prędkości znacznie niższe.

> A to już zupełnie inna sprawa - młodzi , bogaci , zdolni , bezmyślni itp

No i "mający prawo".

Napisano

> Jaki automat?

SOP - standardowe postępowanie ekip - po najmniejszej linii oporu.

> Drogówka nie wydaje orzeczeń tylko rozstrzyga kwestię naruszenia przepisów ruchu drogowego. Jeśli

> jestem przekonany, iż wina nie leży po mojej stronie, to mandatu nie przyjmuję ergo sprawia

> trafia do sądu. Postępowanie wykroczeniowe nie jest ani skomplikowane ani nie trwa długo.

Tyle że u nas ludzie mają obraz sądów rozwlekłych w czasie zlosnik.gif

Napisano

> 5 lat studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy.

No i ja dziękuję. W normalnym świecie stanowisko sędziego jest ukoronowaniem długiej i nienagannej kariery prawniczej, a nie pierwszą pracą czeladników. Po jakichś 20-30 latach pracy zrozumiesz, o czym piszę.

Napisano

> No i ja dziękuję. W normalnym świecie stanowisko sędziego jest ukoronowaniem długiej i nienagannej

> kariery prawniczej, a nie pierwszą pracą czeladników. Po jakichś 20-30 latach pracy

> zrozumiesz, o czym piszę.

Cześć Lucyfer.

No i gdybym ja "udawał" że po 5 latach studiów i 3 latach praktyki jestem inżynierem z doświadczeniem do prowadzenia najważniejszych budów w kraju to to śmieszne wręcz jest.

Trzeba mieć trochę więcej dystansu co do swojej wiedzy i doświadczenia. 3 lata to dopiero początek kariery.

Napisano

> Tylko weź pod uwagę klimat takiego zdarzenia, gdzie masz auto w strzępach, często jesteś

> poszkodowany na zdrowiu, a oni Ci wciskają na siłę winę.

Ale to czyją winę stwierdzi Policja nie ma znaczenia na gruncie cywilnym. Przyjęcie mandatu nic nie przesądza na płaszczyźnie ubezpieczeniowej. Oczywiście ubezpieczyciel może podpierać się mandatem nałożonym przez Policję na naruszającego przepisy PoRD, ale w postępowaniu przed sądem można dowieść zupełnie odmiennych faktów.

Napisano

> SOP - standardowe postępowanie ekip - po najmniejszej linii oporu.

To ja im mówię PMD - pocałujcie mnie w d.. z takimi rozstrzygnięciami.

> Tyle że u nas ludzie mają obraz sądów rozwlekłych w czasie

No tak, sam je powielasz. zlosnik.gif

Napisano

> Jak chcesz się czepiac to kazdej odpowiedzi na kazde pytanie mozesz sie przyczepic

> i pytac a co jakby za nim biegło stado słoni ktore dopiero uciekly z cyrku. Nie wymyslaj

Każdej odpowiedzi? Ja tu widzę rozstrzygnięcie sprawy w jednym zdaniu:

Quote:

Tak, oboje złamali przepisy, ale winny kolizji jest ten, który nie ustąpił pierwszeństwa. Proste.


Quote:

Nie - WINA ! Nie ustapienie pierwszeństwa.

Cokolwiek by się nie działo na drodze z pierwszeństwem przejazdu nie ma prawa tam być jeśli są inni uczestnicy ruchu na tej drodze .

Może Ktos tam jechać pod prad , tyłem , czy wyczyniać inne cuda wianki a wjezdzajacy z drogi podporzadkowanej musi takiemu ustapić PIERWSZENSTWA PRZEJAZDU,


Quote:

wszystko jest w przepisach, a
zasada pierwszeństwa przejazdu jest podsawowa i nie ulega uchylenieu przez żadną inną
.


Quote:

poza tym to auto wyjeżdżające z podporząd. bezpośrednio złamało istotniejszy przepisy "ustąp pierwsz. przejazdu" (a nie ma ważniejszego!!!), a nie auto wprzexzjące choćby w mijescu niedozwolonym. to jasne.


Quote:

Ma ustapić pierwszeństwa koniec i kropka niestety mamy chore przepisy


Biorąc pod uwagę, że obowiązek jazdy na światłach jest mniej ważny niż ustąpienia pierwszeństwa przejazdu to wina jest ewidentnie wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej. hehe.gif

Napisano

> No i ja dziękuję.

Spokojnie - w aktualnym stanie prawnym nie ma takiej możliwości, żeby został sędzią po 5 latach studiów i 3 latach aplikacji.

> W normalnym świecie stanowisko sędziego jest ukoronowaniem długiej i nienagannej kariery prawniczej,

U nas też tak będzie - poczekaj jeszcze 10-15 lat, rynek na tyle dynamicznie się zmienia, że już dla niektórych adwokatów/radców prawnych stanowisko sędziego staje się atrakcyjne - może nie sędziego rejonowego, ale okręgowego już jak najbardziej.

Napisano

> Spokojnie - w aktualnym stanie prawnym nie ma takiej możliwości, żeby został sędzią po 5 latach

> studiów i 3 latach aplikacji.

Ten człowiek twierdzi że orzeka. Więc chyba jest sędzią albo o czymś nie wiem. Myślisz że kłamie?

Napisano

> Ten człowiek twierdzi że orzeka.

Nie - napisał, że od niego zależy kto jest winny, a kto nie. Może być np. asesorem prokuratorskim czy asystentem sędziego.

Napisano

> Nie - napisał, że od niego zależy kto jest winny, a kto nie. Może być np. asesorem prokuratorskim

> czy asystentem sędziego.

A to OK. Bo traciłem wiarę w Wymiar Sprawiedliwości. Trochę się dziwiłem że sędzia twierdzi że przepis o pierwszeństwie jest ważniejszy od innych. Nie mówiąc o pisowni na poziomie wczesnej szkoły podstawowej.

Napisano

> A czy koledzy legaliści zadają sobie trud zrozumienia jednego z pierwszych artykułów kodeksu

> drogowego, który wyraża całe jego znaczenie, gdy pozostałe są tylko doszczegółowieniem jego

> znaczenia w konkretnych sytuacjach?

> Oto on:

> Quote:

> Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność

> albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które

> mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić

> albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na

> szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

> 2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu drogi, jeżeli jej

> zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których mowa w tym przepisie.

> 3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie bezpieczeństwa ruchu

> drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w celu niezwłocznego usunięcia

> zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników

> ruchu.

akurat ta zasada jako ogólna dotyczy także wjeżdżającego na skrzyżowanie, powiem wiecej to jego przede wszystkim to dotyczy, gdyż on jest na podporządkowanej. zresztą fajnie poslchac jakie zdaniem mają ludzie jeżdżacy po naszych ulicach o przepisach, które także ich przecież obowiązują... rzadko w tvn turbo ktoś się rpzynaje, a już zawsze ma wymówkę... bo coś tam, bo coś tam..

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.