Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

wyprzedzanie na skrzyżowaniu

Featured Replies

Napisano

> Smiala teze, ale nie masz wiele na jej poparcie.

> Poprostu mowisz - tak - bo tak.

> A w rzeczywistosci najrozsadniejszym rozwiazaniem wydaje sie tu wspolwina, wlasnie z tego wzgledu,

> ze oboje zlamali przepisy, wiec i oboje przyczynili sie do kolizji (mowiac inaczej, gdyby

> chocby jeden z zamiast lamac przepisy - zastosowal sie do nich - to do zderzenia by nie

> doszlo).

> Chociaz tak na dobra sprawe, ten wyprzedzajacy nawet bardziej sie przyczynil, poniewaz naturalna

> rzecza jest, ze jak sie wyprzedza na skrzyzowaniu, to nalezy sie spodziewac pojazdu

> wyjezdzajacego z podporzadkowanej - inaczej mowiac w wiekszosci przypadkow wyprzedzania na

> skrzyzowaniu moze sie zdazyc, ze ktos z podporzadkowanej wyjedzie nie spodziwajac sie

> nieprawidlowo wyprzedzajacego.

> Zato ze strony wyjezdzajacego, w zdecydowanej wiekszosci przypadkow jesli wyjezdza na glowna i

> skreca w prawo, to raczej nikt pod prad w jego kierunku nie jezdzi.

> I chocby taki argument, przedstawiony przed sedzia w odpowiedni sposob przed lebskiego adwokata,

> moze wystarczyc aby jedynym winnym byl ten wyprzdzajacy.

Cini nie kompromituj aię prosze chłopie! nie masz pojęcia o praiw karnym, więc nie pleć bzdur!!!! nie ma w praaiw karnym czegoś takiego jak "współwina" ten termin znany jest prawu cywilnemu, ale my tu piszemy o odpowiadzialności na gruncie prawa wykroczeń dokłądnie, chya że skutki tego zdarzenia będą większe to na gruncie prawa kanrego. N=Prawo nie zna pojęcia "najrozsądniejszym rozwiązaniem" tak sobie może bajdurzyć tylko ktoś taki jak TY, który ma takie pojęcie o prawie jak nie powiem nawet co o czym... Co wiadać po twoich jakże lotnyhch wypowidziach.

Napisano

> O właśnie. Wyprzedzający złamał znacznie więcej przepisów (zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach,

> zapewne przekroczył ciągła linię, nie unikał działania, które może stworzyć zagrożenie

> bezpieczeństwa itd - cała gama paragrafów z KD). Nie ma nic na swoją obronę.

> Wyjeżdżający z podporządkowanej nie ustąpił pierwszeństwa... za to stoi za nim jedna z

> podstawowych zasad KD:

> Quote:

> Art. 4.

> Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego

> ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość

> odmiennego ich zachowania.

> pozdrawiam,

> bromsky

oczywiście to dotyczy każdego. ten na pierwszeństwie też może ją stosować, a nawet musi. Poza tym to jest zasada generana i w oparciu tylko o nią żaden sąd nie wyda wyroku. wszystko jest w przepisach, a zasada pierwszeństwa przejazdu jest podsawowa i nie ulega uchylenieu przez żadną inną.

Napisano

> Lekko trącił jej prawy tył samochodu co wystarczyło by ją zarzuciło.

> Przyrżnęła w drzewo i zginęła.

> Prawie rok ciągał się po sądach. Ostatecznie sąd orzekł, że całkowitą winę za spowodowanie tego

> wypadku ponosi kierującą Alfą.

oczywiście sąd zrobił słusznie, pani wyprzedzała nieprawidłowo, a pan jak najbardziej nie złamał żadnego przepisu. ta sytuacja jest czysta.

Napisano

> Ale zakończyło się jak się zakończyło. Zgodził się z Policją że jest winien. Może by i wygrał w

> sądzie, ale przyjął argumentację i mandat.

Podałeś swój przykład jak argument za tezą, że winny jest ten co jedzie z podporządkowanej. Tyle, że ten przykład jest do bani bo policja nie jest tu żadną wyrocznią. Jakbyś napisał, że poszedł do sądu i przegrał to miałoby to sens.

Napisano

> Spokojnie. Ten wątek jest nasycony taką ilością bredni, że absolutnie nie można go traktować

> poważnie.

> Ale internet ma to do siebie, że każdy teoretyk-erotoman-gawędziarz może pisać swoje racje.

Liwciu, chłopie, jak zwykle po prawniczemu, piszesz prawdę ale w niczym to nie pomaga. Napisz jak to jest z Twojej perspektywy.

Napisano

> wina wyłącznie twoja. on odpowiada za co innego, tj. wyprzedzanie w mijescu niedozwolonym

A jak nie miał możliwości dostrzeżenia jadącego drogą z pierwszeństwem? Nawet przy zachowaniu należytej staranności i ograniczonego zaufania?

Kreujesz się na Annę Marię Wesołowską a ferujesz wyroki na podstawie dwóch zdań.

Napisano

> Cini nie kompromituj aię prosze chłopie! nie masz pojęcia o praiw karnym, więc nie pleć bzdur!!!!

Zmień trochę ton.

Czy to nie Ty niedawno bezwzględną winą za potrącenie pieszego na drodze dla rowerów obarczyłeś rowerzystę?

Napisano

> Liwciu, chłopie, jak zwykle po prawniczemu, piszesz prawdę ale w niczym to nie pomaga. Napisz jak

> to jest z Twojej perspektywy.

Nie ma możliwości jednoznacznie przesądzić na podstawie takich danych o winie. Każdy, kto wrzeszczy o winie wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej jest chyba jasnowidzem.

Wyroki temu przeczące krążą nawet po internecie - choćby ten najgłośniejszy w sprawie gościa, który strzelił motocyklistę jadącego bardzo szybko drogą z pierwszeństwem. Sąd go uniewinnił uznając, iż ten nie miał możliwości dostrzec motocykla a i nie mógł się spodziewać takiej prędkości.

Napisano
  • Autor

> Tak na marginesie: skąd wiadomo, że facet WYPRZEDZAŁ???

> Tak mnie naszło.

pomyślmy.... palacz.gif

jego pasem jechały dwa samochody, a on jechał równolegle do nich, po lewej stronie podwójnej linii i jakieś 100 m ode mnie wrócił na swój prawy pas... czy to wyczerpuje definicję wyprzedzania skromny.gif

Skoro już ustaliliśmy, że wyprzedzał, a nie omijał itp... to...

Napisano

> Ja tam może się nie znam, ale dzięki temu może się udać przeżyć.

> mar00ha

Ale masz całkowitą rację.

Sęk w tym, że nie zawsze są skrzyżowania gdzie dojeżdżając możesz ocenić jasną i klarowną sytuację nawet wówczas gdy ktoś na nim wyprzedza.

Napisano

> Podałeś swój przykład jak argument za tezą, że winny jest ten co jedzie z podporządkowanej. Tyle,

> że ten przykład jest do bani bo policja nie jest tu żadną wyrocznią. Jakbyś napisał, że

> poszedł do sądu i przegrał to miałoby to sens.

W tej konkretnej sytuacji kierowca zgodził się że jest winny zaistniałemu zajściu. Czy Ty nigdy się nie zgadzasz z decyzją o przyjęciu mandatu i zawsze chcesz aby sprawę kierować do sądu?

Napisano

> Zmień trochę ton.

> Czy to nie Ty niedawno bezwzględną winą za potrącenie pieszego na drodze dla rowerów obarczyłeś

> rowerzystę?

to nie ja. ale plecenie bzdur trzeba nazwać po prostu plceniem bzdur.

Napisano

> A jak nie miał możliwości dostrzeżenia jadącego drogą z pierwszeństwem? Nawet przy zachowaniu

> należytej staranności i ograniczonego zaufania?

> Kreujesz się na Annę Marię Wesołowską a ferujesz wyroki na podstawie dwóch zdań.

to go nie usprawiedliwia. jak nie masz możliwości zobaczenia co jest za autem z tyłu i cofasz to tego manewru wykonać nie możesz. Więcej masz obowiązek skorzystać z pomocy osoby trzeciej. Tu jest tak samo, jeśli układ ulic uniemożliwa zobaczenie co jest za rogiem, to nie masz prawa wjechać "na czuja" i po kolizji bronić się, że nic nie wiedziałeś.

akurat w tej sytacji sprawa jest jasna i wystarczą dwa zdania do jej prawidłowej oceny. a sąd wg anny marii to nie sąd. w rzeczywistości to wygląda zupełnie inaczej.

Napisano

> A jak nie miał możliwości dostrzeżenia jadącego drogą z pierwszeństwem? Nawet przy zachowaniu

> należytej staranności i ograniczonego zaufania?

Czyli jak nie widzisz czy cos jedzie czy nie to wyjezdzasz na ślepo ? Fajnie masz smile.gif

Napisano

> to go nie usprawiedliwia. jak nie masz możliwości zobaczenia co jest za autem z tyłu i cofasz to

> tego manewru wykonać nie możesz. Więcej masz obowiązek skorzystać z pomocy osoby trzeciej. Tu

> jest tak samo, jeśli układ ulic uniemożliwa zobaczenie co jest za rogiem, to nie masz prawa

> wjechać "na czuja" i po kolizji bronić się, że nic nie wiedziałeś.

> akurat w tej sytacji sprawa jest jasna i wystarczą dwa zdania do jej prawidłowej oceny. a sąd wg

> anny marii to nie sąd. w rzeczywistości to wygląda zupełnie inaczej.

jak wyprzedający nie widzi czy coś mu wyjedzie czy nie to nie ma prawa wyprzedzać , tym bardziej na czuja ....

Swoją drogą dlaczego tak bronisz tych co świadomie i celowo łamią przepisy i to wtedy gdy bezpośrednio doprowadza to do wypadku.

Sam święty nie jestem ale tak nigdy nie wyprzedzam .

pozdr

Napisano

> jak wyprzedający nie widzi czy coś mu wyjedzie czy nie to nie ma prawa wyprzedzać , tym bardziej na

> czuja ....

> Swoją drogą dlaczego tak bronisz tych co świadomie i celowo łamią przepisy i to wtedy gdy

> bezpośrednio doprowadza to do wypadku.

> Sam święty nie jestem ale tak nigdy nie wyprzedzam .

> pozdr

bronię, bo jestem legalistą, przepisy są jasne w tym zakresie. tu nie chodzi o kwestię "bronienia kogokoolwiek" - postaraj się zrozumieć, że tu chodzi o jasne przepisy. twoje gadanie nic nie da, bo sąd i tak zrobi jak ja mówie, bo takie są przepisy i nie można ich sobie dopasowywać do własnego widzimisię, bo ta byłoby racjonalnie, bo tak lepiej, a w ogole to z podporządkowanej wyjechał mój kolega, który od 30 lat nie miał kolizji to na pewno nie jego wina... fajnie, nie?

wyprzedzający to na skrzyżowaniu w ogole nie ma prawa wyprzedzać - od tego zacznijmy. ale on łamiąc przepisy stwarza i tak mnijesze niebezpieczeńśtwo, niz ktoś wjeżdżający na skrzyżowanie z podporządkowanej bez upewnienia się czy ktoś się na nim bądź w pobliżu nie znajduje.

poza tym to auto wyjeżdżające z podporząd. bezpośrednio złamało istotniejszy przepisy "ustąp pierwsz. przejazdu" (a nie ma ważniejszego!!!), a nie auto wprzexzjące choćby w mijescu niedozwolonym. to jasne.

Napisano

> bronię, bo jestem legalistą, przepisy są jasne w tym zakresie. tu nie chodzi o kwestię "bronienia

> kogokoolwiek" - postaraj się zrozumieć, że tu chodzi o jasne przepisy. twoje gadanie nic nie

> da, bo sąd i tak zrobi jak ja mówie, bo takie są przepisy i nie można ich sobie dopasowywać do

> własnego widzimisię, bo ta byłoby racjonalnie, bo tak lepiej, a w ogole to z podporządkowanej

> wyjechał mój kolega, który od 30 lat nie miał kolizji to na pewno nie jego wina... fajnie,

> nie?

jak rozumiem to wg kodeks drogowy nie nakłada na wyprzedającego żadnych obowiązków?

i może wyprzedzać wg własnego widzimisię?

bo wg mnie wyprzedajacy np musi mieć odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu.

> wyprzedzający to na skrzyżowaniu w ogole nie ma prawa wyprzedzać - od tego zacznijmy. ale on łamiąc

> przepisy stwarza i tak mnijesze niebezpieczeńśtwo, niz ktoś wjeżdżający na skrzyżowanie z

> podporządkowanej bez upewnienia się czy ktoś się na nim bądź w pobliżu nie znajduje.

> poza tym to auto wyjeżdżające z podporząd. bezpośrednio złamało istotniejszy przepisy "ustąp

> pierwsz. przejazdu" (a nie ma ważniejszego!!!), a nie auto wprzexzjące choćby w mijescu

> niedozwolonym. to jasne.

a gdzie jest napisane że ten przepis jest ważniejszy od tego drugiego?

skoro jesteś takim legalistą to odpowiedz wraz z dokładnym podaniem źródła.

pozdr

Napisano

> jak rozumiem to wg kodeks drogowy nie nakłada na wyprzedającego żadnych obowiązków?

> i może wyprzedzać wg własnego widzimisię?

> bo wg mnie wyprzedajacy np musi mieć odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania

> bez utrudnienia komukolwiek ruchu.

oczywiście, że tak, ale chodzi o nieutrudnianie tym uczestnikom, którzy są na tej samej drodze, to. jadą naprzeciwko np. al nie tym, którzy na tę drogę wjeżdżają.

> a gdzie jest napisane że ten przepis jest ważniejszy od tego drugiego?

> skoro jesteś takim legalistą to odpowiedz wraz z dokładnym podaniem źródła.

pytanie: a gdzie jest napisane zdradza, że nie jesteś prawnikiem, i nie zrozumiesz np. wykładni systemowej, jako jednej z kilku która stosują się sądy w orzekaniu. żaden ustawodawca nie napisze ci, a który ważniejszy...

Poczytasz kolego trochę prawo o ruchu drogowym, pozansz prawo w ogole wraz z jego podstawowymi zasadami, zrobisz aplikacje sądową to nauczysz się czytać i rozumieć przepisy oraz ich wykładnie.

prawo o ruchu drogowym.

Oddział 2

Włączanie się do ruchu

Art. 17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;

2) na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;

3) na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;

3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów;

4) pojazdem szynowym - na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.

2 . Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.

a tak na marginesie i już na kompletną logikę: znasz ważniejszą zasadę w ruchu drogowym od zasdy ustąp pierwszeństwa przejazdu? bo może twoim zdaniem ważniejsza jest np. zasada notorycznie łamana bezpiecznej prędkości?

każdy kto wjeżdzą na drogę z pierwszeństwem ma obowiązek ustąić pierwszeństwa wszystkim na niej się znajdującym. bez wyjątku, chya ze idzie o pojazd uprzeywilejowany wjeżdzający na taką drogę, ale to inna historia.

> pozdr

Napisano

> W tej konkretnej sytuacji kierowca zgodził się że jest winny zaistniałemu zajściu. Czy Ty nigdy się

> nie zgadzasz z decyzją o przyjęciu mandatu i zawsze chcesz aby sprawę kierować do sądu?

No i co? Jak to się ma do sporu, który się tu toczy? Nijak. Dlatego napisałem, że przykład z bani.

Napisano

> oczywiście, że tak, ale chodzi o nieutrudnianie tym uczestnikom, którzy są na tej samej drodze, to.

> jadą naprzeciwko np. al nie tym, którzy na tę drogę wjeżdżają.

przepis mówi komukolwiek - proszę sam zobacz - nie ma tam żadnego domniemania o jakie to osoby miało by chodzić.

> pytanie: a gdzie jest napisane zdradza, że nie jesteś prawnikiem, i nie zrozumiesz np. wykładni

> systemowej, jako jednej z kilku która stosują się sądy w orzekaniu. żaden ustawodawca nie

> napisze ci, a który ważniejszy...

Odpowiedź w stylu polityka - czyli dużo i nie na temat...

No i skoro ustawodawca nie tego nie napisze, to uważasz się za kogoś wiedzącego więcej skoro sam potrafisz zdecydować który przepis jest ważniejszy a który mniej ważny?

> Poczytasz kolego trochę prawo o ruchu drogowym, pozansz prawo w ogole wraz z jego podstawowymi

> zasadami, zrobisz aplikacje sądową to nauczysz się czytać i rozumieć przepisy oraz ich

> wykładnie.

> prawo o ruchu drogowym.

> Oddział 2

> Włączanie się do ruchu

> Art. 17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu

> się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

> 1) na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi

> niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;

> 2) na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;

> 3) na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;

> 3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów;

> 4) pojazdem szynowym - na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.

> 2 . Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz

> ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.

kierujący wyprzedzającym pojazdem też ma zachować szczególną ostrożność.

i przepis definitywnie określa że nie można na skrzyżowaniach wyprzedzać wjeżdżając na przeciwny pas ruchu.

wyprzedzający nie ma prawa tam się znaleźć - wiec jeśli się znajduje to jest to świadome działanie w tzw "złej wierze"

> a tak na marginesie i już na kompletną logikę: znasz ważniejszą zasadę w ruchu drogowym od zasdy

> ustąp pierwszeństwa przejazdu? bo może twoim zdaniem ważniejsza jest np. zasada notorycznie

> łamana bezpiecznej prędkości?

> każdy kto wjeżdzą na drogę z pierwszeństwem ma obowiązek ustąić pierwszeństwa wszystkim na niej się

> znajdującym. bez wyjątku, chya ze idzie o pojazd uprzeywilejowany wjeżdzający na taką drogę,

> ale to inna historia.

i tak i nie - wszystkie są ważne - często jeden bez drugiej zupełnie nie ma sensu.

pozdr

Napisano

> przepis mówi komukolwiek - proszę sam zobacz - nie ma tam żadnego domniemania o jakie to osoby

> miało by chodzić.

> Odpowiedź w stylu polityka - czyli dużo i nie na temat...

> No i skoro ustawodawca nie tego nie napisze, to uważasz się za kogoś wiedzącego więcej skoro sam

> potrafisz zdecydować który przepis jest ważniejszy a który mniej ważny?

> kierujący wyprzedzającym pojazdem też ma zachować szczególną ostrożność.

> i przepis definitywnie określa że nie można na skrzyżowaniach wyprzedzać wjeżdżając na przeciwny

> pas ruchu.

> wyprzedzający nie ma prawa tam się znaleźć - wiec jeśli się znajduje to jest to świadome działanie

> w tzw "złej wierze"

> i tak i nie - wszystkie są ważne - często jeden bez drugiej zupełnie nie ma sensu.

> pozdr

Probowanie przekonania kolegi kawo, to jak probowanie przekonania slupa zeby nie stal.

Naszczescie o ile mi wiadomo, nie wszystkie sądy w Polsce dzialaja tak jak to wyzej wspomniany kolega opisuje.

Napisano

Ma ustapić pierwszeństwa koniec i kropka sick.gif niestety mamy chore przepisy sick.gif

Napisano

poogladaj sobie czasem drogówkę lub wypadek przyypadek to zobaczysz że jest lipa w tymn zakresie, ale pewnie jak by poszedł do sądu to może by się wywalczyło współwinę hmm.gif

Napisano

> Znowu kolejny smieszny watek.

claps.gif no znowu cos napisałeś jak to określiłeś "śmiesznie"

> Zaraz sie odezwie grupa wyznawcow pierwszenstwa, ktora ci powie, ze wina bylaby twoja, bo on byl na

> drodze z pierwszenstwem, wiec powinienes byl mu ustapic.

no tak przepisy przeciez wyraxnie piszą że jeśli ktos jest na nie swoim pasie z drogą pierwszeństwa to można spokojnie jechać wymuszając na nim i robiąc bum zlosnik.gifok.gif

> Dla w/w wyznawcow pierwszenstwo jest

> jedynym czynnikiem ktory decyduje o winie.

> A w rzeczywistosci orzeczenie policji moze byc przerozne, ale ja na twoim miejscu gdyby to sie

> stalo walczylbym do upadlego w sadzie o sprawiedliwosc.

Tak i na sali byś powiedział no ale Panie sędzio przecież on jechał nie swoim pasem claps.gifhehe.gif a to ja wtedy moge jechać bo jego tam nie ma rotfl.gif

Napisano

> przepis mówi komukolwiek - proszę sam zobacz - nie ma tam żadnego domniemania o jakie to osoby

> miało by chodzić.

ustąpić trzeba każdemu jadącemu po drodze nadrzędnej, zaś wyprzedzający musi nie zakłócić jazdy kmukolwiek jadącemu po tej samej drodze. to oczywiste.

> Odpowiedź w stylu polityka - czyli dużo i nie na temat...

> No i skoro ustawodawca nie tego nie napisze, to uważasz się za kogoś wiedzącego więcej skoro sam

> potrafisz zdecydować który przepis jest ważniejszy a który mniej ważny?

wiem wiecej niż ty, bo zajmue się tymi sprawami zawodowo (nie jestem policjantem) i to od moich decyzji zależy, kto jest winy w takicej sprawie, a kto nie. i żeby to wiedzieć to sie uczyłem 5 lat studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy. wiem , że każdy polak najlepiej zna sięna prawie i medycynie...

> kierujący wyprzedzającym pojazdem też ma zachować szczególną ostrożność.

> i przepis definitywnie określa że nie można na skrzyżowaniach wyprzedzać wjeżdżając na przeciwny

> pas ruchu.

> wyprzedzający nie ma prawa tam się znaleźć - wiec jeśli się znajduje to jest to świadome działanie

> w tzw "złej wierze"

> i tak i nie - wszystkie są ważne - często jeden bez drugiej zupełnie nie ma sensu.

> pozdr

nie masz racji. Odpowidz: który przepis ważniejszy i złamanie jego niesie za sobą większe ryzyko wypadku: zakaz wyprzedzania czy ustą pierwszeństwa przejazdu? konkretnie napisz.

Napisano

> Probowanie przekonania kolegi kawo, to jak probowanie przekonania slupa zeby nie stal.

> Naszczescie o ile mi wiadomo, nie wszystkie sądy w Polsce dzialaja tak jak to wyzej wspomniany

> kolega opisuje.

no mój akurat działa tak jak ja mówię...:):):)

a ty nie masz żadnych merytorycznych argumentów oprócz powyższej kpiny, żeby mnie przekonąc. nie popireasz się na przepisach, ale na własnych przemysłeniach, że tak powinno być i tyle. a to błąd. nie masz racji.

Napisano

> wiem wiecej niż ty, bo zajmue się tymi sprawami zawodowo (nie jestem policjantem) i to od moich

> decyzji zależy, kto jest winy w takicej sprawie, a kto nie. i żeby to wiedzieć to sie uczyłem

> 5 lat studiów i 3 lata aplikacji. może to dla ciebie mało, ale mi wystarczy. wiem , że każdy

> polak najlepiej zna sięna prawie i medycynie...

Widzę, że kolega ma głęboką wiarę w swoją nieomylność.

Nie jest moją rolą nikogo tu osądzać, ale proponowałbym przyjrzeć się z boku, jak się koledze, zupełnie niepotrzebnie, podnosi ciśnienie.

Prawo prawem, wykładnia wykładnią, a wszystkiego i tak nie da się opisać i należałoby zachować trochę więcej dystansu, a nie jechać zgodnie z wyuczoną procedurą.

> nie masz racji. Odpowidz: który przepis ważniejszy i złamanie jego niesie za sobą większe ryzyko

> wypadku: zakaz wyprzedzania czy ustą pierwszeństwa przejazdu? konkretnie napisz.

To teraz odpowiedz sobie na pytanie, co będzie niosło większe ryzyko, jeśli dołożysz jeszcze do tego pieszego przechodzącego tam przez jezdnię.

Wolno jej przechodzić na skrzyżowaniu, nieprawdaż?

Tak, wiem, ale pieszego tam nie było smirk.gif

Napisano

A czy koledzy legaliści zadają sobie trud zrozumienia jednego z pierwszych artykułów kodeksu drogowego, który wyraża całe jego znaczenie, gdy pozostałe są tylko doszczegółowieniem jego znaczenia w konkretnych sytuacjach?

Oto on:

Quote:

Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w pobliżu drogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą skutki, o których mowa w tym przepisie.

3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.


Napisano

> A czy koledzy legaliści zadają sobie trud zrozumienia jednego z pierwszych artykułów kodeksu

> drogowego, który wyraża całe jego znaczenie, gdy pozostałe są tylko doszczegółowieniem jego

> znaczenia w konkretnych sytuacjach?

Byłem przekonany z innego forum , że myślisz logicznie.

Quote:

gdy pozostałe są tylko doszczegółowieniem jego

> znaczenia w konkretnych sytuacjach?


A o czym tu jest dyskusja jak nie o szczegółowej sytuacji.

Napisano

> Ja tam może się nie znam, ale dzięki temu może się udać przeżyć.

Pod warunkiem, że go zobaczysz. Jeżeli widzisz, że on wyprzedza i chcesz go "nauczyć" to można mówić o Twojej winie ale w wypadku jak bedzie jechał 200km/h i go nie zauważysz to co? Równie dobrze możesz zakładac, że paralotniarz Ci spadnie na głowę. Nie na darmo jeżeli łamie przepisy np.: pojazd uprzywilejowany to ma sygnały dziekowe i świetlne - żebyś go widział, że łamie.

Napisano

> Byłem przekonany z innego forum , że myślisz logicznie.

> Quote:

> gdy pozostałe są tylko doszczegółowieniem jego

> A o czym tu jest dyskusja jak nie o szczegółowej sytuacji.

Czy doszczegółowienie zmienia wymowę przepisu ogólnego?

Nie. Przepis ogólny zabrania stwarzania zagrożeń, a takowe stwarza wyprzedzający na skrzyżowaniu wbrew zakazowi.

Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach ustawodawca wprowadził właśnie po to, żeby chronić wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej przed wyprzedzającymi, uwzględniając to, o czym pisał już ktoś na forum - brak pełnej widoczności drogi głównej uniemożliwiający stwierdzenie, czy ktoś nie wyprzedza.

A że teraz różni pseudoprawnicy paczą logikę przyświecającą wprowadzaniu przepisów o ruchu drogowym, to już inna sprawa.

Napisano

> Znasz podobne sytuacje zakończone orzeczeniem sądu o winie wyprzedzającego ?

link

Może nie identyczna ale dosyć podobna. Czytając niektórych odnoszę wrażenie że przepis o pierwszeństwie jest nadprzepisem. I wyszystkie inne są mniej ważne. Nie - jest w tej samej hierarchii ważności co inne. A z wyroku wyżej wynika że pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. Jeśli nie ma uprawnienia - nie ma pierwszeństwa. Oczywiście każdy przypadek sąd rozpatruje indywidualnie. Ale jak sprawa trafia do SN to w podobnej sprawie raczej innego wyroku nie wyda. Chyba że to będzie nadsąd (taki wyższy od najwyższego smile.gif) kolegi Kawo. W którym wychodzą z założenia że przepis o pierwszeństwie jest nadprzepisem.

Napisano

I dlatego taki pacjent dostaje madat za wyprzedzanie na skrzyżowani , a wymuszający na koleśiu w/w dostaje mandat za spowodowanie kolizji ok.gif

Napisano

> Czy doszczegółowienie zmienia wymowę przepisu ogólnego?

W tym wypadku - wjazd na drogę z pierwszeństwem - TAK zmienia - bo po to wprowadzo go właśnie.

> Nie. Przepis ogólny zabrania stwarzania zagrożeń, a takowe stwarza wyprzedzający na skrzyżowaniu

> wbrew zakazowi.

> Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach ustawodawca wprowadził właśnie po to, żeby chronić

> wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej przed wyprzedzającymi, uwzględniając to, o czym pisał

> już ktoś na forum - brak pełnej widoczności drogi głównej uniemożliwiający stwierdzenie, czy

> ktoś nie wyprzedza.

Tu mam inne zdanie - zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu - w tym opisywany przypadku z drogą podporządkowaną ma za zadanie zapobieganie kolizjom - wypadkom - z udziałem pojazdów skręcajacych w LEWO będacych na tej drodze oraz pieszym przechodzacym w obrębie skrzyżowania.

> A że teraz różni pseudoprawnicy paczą logikę przyświecającą wprowadzaniu przepisów o ruchu

> drogowym, to już inna sprawa.

W prawie nie ma logiki - jest interpretacja. zlosnik.gif

Napisano

> I dlatego taki pacjent dostaje madat za wyprzedzanie na skrzyżowani , a wymuszający na koleśiu w/w

> dostaje mandat za spowodowanie kolizji

Hmm, czyli jak będę na rondzie jeździł w kółko pod prąd i na czołówkę wyjedzie mi gość, który zapomniał spojrzeć w prawo przed wjazdem, to on będzie w 100% winny? Ciekawe. hmm.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> link

> Może nie identyczna ale dosyć podobna.

Ani nie identyczna ani podobna hehe.gif

Napisano

> Ani nie identyczna ani podobna

Quote:

Bo nie zachował szczególnej ostrożności w trakcie włączania się do ruchu i nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście. Choć, jak zauważył sąd, rowerzysta jechał nieprawidłowo, bo poruszał po chodniku.


W ogóle nie ma podobieństwa. Nic a nic. Podpowiem - podstaw za rowerzystę drugi samochód.

Napisano

> Hmm, czyli jak będę na rondzie jeździł w kółko pod prąd i na czołówkę wyjedzie mi gość, który

> zapomniał spojrzeć w prawo przed wjazdem, to on będzie w 100% winny? Ciekawe.

No jest absurdalne i śmieszne, ale tak to w polskim prawie jest crazy.gif

Napisano

> Piszemy o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu

A ja myślałem, że piszemy bardziej ogólnie o zasadach pierwszeństwa (lub jego braku) wobec osób poruszających się niezgodnie z prawem.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> link

> Może nie identyczna ale dosyć podobna.

Sytuacja z rowerem nie jest odpowiednia - kiedyś juz była podawana w tym dziale. W tym przypadku (wyprzedanie na skrzyzowaniu i wyjazd z podporządkowanej) uprawnienie pierwszeństwa przejazdu nie wygasło tylko dlatego, że został złamany przepis - bo niby z jakiej racji ? Rower nie miał pierwszeństwa przejazdu bo nie nabył go nigdy - to jest ta róóżnica powodująca, że podlinkowany przykład z rowerem jest nieodpowiedni.

Napisano

To teraz wytłumacz mi jak ma się pierwszeństo do jazdy pod prąd na rondzie yikes.gif bo jakoś tego nie umiem porównać z tematem piwreszego posta.

Jedyne co to łączy to fakt że są to skrzyzowania nic więcej ok.gif

Napisano

> To teraz wytłumacz mi jak ma się pierwszeństo do jazdy pod prąd na rondzie bo jakoś tego nie

> umiem porównać z tematem piwreszego posta.

> Jedyne co to łączy to fakt że są to skrzyzowania nic więcej

Oraz to, że osoba jeżdżąca pod prąd na rondzie ma pierwszeństwo przed wjeżdżającymi na to rondo (w standardowej sytuacji, kiedy przed każdym wjazdem jest "kielnia").

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> W ogóle nie ma podobieństwa. Nic a nic. Podpowiem - podstaw za rowerzystę drugi samochód.

Na chodniku yikes.gif

Napisano

nono.gif

Na romdzie nie masz drogi dwukierunkowej zatem całkowicie odrzucam Twoja teorię sick.gif

Napisano

> to nie ja. ale plecenie bzdur trzeba nazwać po prostu plceniem bzdur.

Quote:

> Dlatego napisałem, że mi się 'wydaje' czyli 'moim zdaniem tak jest'

> Analogicznie: czy jeśli idziesz nastukany po ścieżce rowerowej i wjeżdża w Ciebie 9-letnia

> dziewczynka w wyniku czego Ty kończysz ze złamanym palcem a ona z trepanacją czaszki wykonaną

> przez krawężnik, to -jak myślisz- wina jest jej, bo jest sierotą i nie patrzy gdzie jedzie,

> czy Twoja, bo w ogóle nie powinno Cię tam być?

> ot... takie filozoficzne podejście do tematu

oczywiście, że toertycznie jest
winna rowerzystka
, ale teoretycznie, bo ona w wikeu lat 9 nie ponosi odpo. prawnokarnej. jeśli
pieszy szedl nastukany, ale nie złamał żadnego przepisu prawa o rucu dorgowym to nie ma jego winy
. kierujący rowerem na takie same obowiązki na drodze czy ścieżce jak ierujący innym pojazdem.


To nie jest Twoja wypowiedź?

Napisano

> Sytuacja z rowerem nie jest odpowiednia - kiedyś juz była podawana w tym dziale. W tym przypadku

> (wyprzedanie na skrzyzowaniu i wyjazd z podporządkowanej) uprawnienie pierwszeństwa przejazdu

> nie wygasło tylko dlatego, że został złamany przepis - bo niby z >jakiej racji ?

Z takiej której napisałem - pierwszeństwu musi towarzyszyć uprawnienie. Łamiąc przepisy je traci.

>Rower nie miał

> pierwszeństwa przejazdu bo nie nabył go nigdy - to jest ta róóżnica powodująca, że

> podlinkowany przykład z rowerem jest nieodpowiedni.

Zauważ że go porównali do przypadku żuka jadącego po obszarze wyłączonym z ruchu. Który podobnie jak chodnik jest częścią drogi. A włączający się do ruchu ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa wszystkim na tej drodze. Widzisz - tak jak napisał Liwek ten wątek jest idiotyczny z tego powodu że tu niektórzy apriori stwierdzają winę wyjeżdżającego z podporządkowanej. A to nie jest tak. Bo gdyby tak było to mógłbym jeździć 200 nie martwiąc się że ktoś mi wyjedzie i go zabiję. Bo byłaby to jego wina. A to jest bzdura. I wbrew temu co tu niektórzy podobno prawnicy twierdzą przepis o pierwszeństwie nie jest superprzepisem nad innymi. A każda sprawa jest inna i należy rozpatrywać ją indywidualnie.

Napisano

> Na chodniku

Np. na obszarze wyłączonym z ruchu. Który podobnie jak chodnik jest częścią drogi.

Napisano

> to go nie usprawiedliwia. jak nie masz możliwości zobaczenia co jest za autem z tyłu i cofasz to

> tego manewru wykonać nie możesz. Więcej masz obowiązek skorzystać z pomocy osoby trzeciej. Tu

> jest tak samo, jeśli układ ulic uniemożliwa zobaczenie co jest za rogiem, to nie masz prawa

> wjechać "na czuja" i po kolizji bronić się, że nic nie wiedziałeś.

Czyli jeśli Twój wyjazd z posesji wypada zaraz za zakrętem to za każdym razem, dzień w dzień, będziesz wysyłał żonę/dziecko/sąsiada z telefonem żeby sprawdził czy możesz wyjechać?

A może zachowując ostrożność dynamicznie wyjedziesz licząc na to, że ktoś pokonujący zakręt nie jedzie motocyklem 200kmph?

Idźmy dalej - skręcasz w lewo na skrzyżowaniu dwujezdniowym z pasem zieleni. Dojeżdżasz do środka skrzyżowania, upewniasz się że z Twojej prawej strony nic nie jedzie (masz utrudnione zadanie bo słońce świeci z kierunku nadjeżdżających). Powoli ruszasz i dostajesz strzał od jadącego 300kmph, bez świateł, motocyklisty.

Jesteś winny spowodowania kolizji bo nie zachowałeś ostrożności?

Sytuacje i prędkości być może i skrajne, ale ten drugi jest jak najbardziej prawdziwy.

Nie można przesądzać o winie na podstawie jednego przepisu o ustąpieniu pierwszeństwa.

Napisano

> Czyli jak nie widzisz czy cos jedzie czy nie to wyjezdzasz na ślepo ? Fajnie masz

Znaki pionowe i poziome na drogach służą temu, żeby wykluczyć sytuacje kiedy nie ma możliwości dostrzec jadących. W każdym mieście są dziesiątki miejsc, w których wyjeżdżając spomiędzy bloków czy spod sklepu nie możesz uniknąć zderzenia z jadącym bardzo szybko np. pod prąd bo na przeszkodzie stoi zakręt albo budynek. I wyjeżdżający zza nich powinien się spodziewać, że droga za zakrętem może nie być pusta. Zasada ograniczonego zaufania działa w obie strony.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.