Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ratujmy FSO

Featured Replies

Napisano

> Przez 8 lat używałem tej "całkiem ciekawej oferty", model Caro'91, do codziennej jazdy. Wcześniej

> przez 6 lat jeździłem jego kanciastym poprzednikiem. Miałem też możliwość porównania go z

> posiadanym przez mojego ojca, zakupionym jako fabrycznie nowy, escortem '91. Były

> porównywalne jeśli chodzi o gigantyczne siły na kole kierownicy. Pod każdym innym względem, w

> szczególności awaryjności, między tymi pojazdami ziała przepaść. O dziwo, escort nawet zgnił

> trochę później.

No, na podstawie takich rozległych doświadczeń pozwoliłeś sobie na uogólnienie:

Quote:

Mimo zmian nikt normalny tego ścierwa nie chciał kupować.


Dodatkowo jeszcze piszesz o jakichś "gigantycznych siłach na kierownicy", które były czymś absolutnie normalnym w samochodach bez wspomagania i na postoju. Jak widzę nie masz argumentów specjalnie merytorycznych. Zupełnie jakbym czytał, że fordy są do d, podobnie jak renówki...

> Pozwól więc, że pozostanę przy moim zdaniu, które daje się streścić słowem, po

> raz pierwszy użytym wobec poloneza przez min. Wilczka: ścierwo.

Tak, wiem, że to bardzo popularne.

Napisano

> Trzeba ich rozliczyć

Chyba postawić pod płotem i rozstrzelać ok.gif

Napisano

> Trzeba ich rozliczyć

rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif

sorki ale nie mogłem się opanować.

Kogo chcesz rozliczyć? Znajdziesz poszczególne osoby i co, będziesz próbował im udowadniać że one doprowadziły do upadku zakładu? rotfl.gifrotfl.gif

w tym kraju jeszcze nigdy chyba nikogo za nic nie rozliczono, popatrz tylko ile lat próbują osądzić np Jaruzelskiego i nadal nic (abstrahuję od kwestii czy jest czy nie jest winny) a dowodów i świadków ponoć tyle jest, że w głowach nam sie nie mieści.... a Ty chcesz związkowca zlosnik.gif

Napisano

> Jak widzę nie masz argumentów specjalnie merytorycznych.

Jak rozumiem, wysoka awaryjność poloneza w porównaniu z pochodzącym z tego samego okresu zagranicznym kompaktem byle jakiej marki to to w Twoim pojęciu nie jest argument merytoryczny ? yikes.gif Robiłem tą padliną ok 15 tysięcy kilometrów rocznie, ani razu nie zdarzyło mi się normalnie zużyć klocków hamulcowych - każdej wiosny musiałem wyrzucać częściowo tylko starte klocki, ponieważ zapiekały się w zaciskach i zużywały nierówno. Po przebiegu 200 tysięcy kilometrów każdy główny zespół samochodu, z wyjątkiem tylnego mostu, co najmniej raz musiał być naprawiany. W wyniku splotu zdarzeń, który zaczął się od pęknięcia cholernego polonezowego resora piórowego, moja żona miała wypadek (nie w polonezie i nie komunikacyjny), po którym 3 lata przejeździła na wózku inwalidzkim.

> Zupełnie jakbym czytał, że fordy są do d,

Bo są. Miałem i wiem. Ale w porównaniu z polonezem to wzór niezawodności, odporności na korozję i ogólnie bolszaja tiechnika

> podobnie jak renówki...

Renówki nigdy nie miałem, więc na ten temat nic nie wiem.

Na dowód twierdzenia, że po zmianie kursu złotówki i potanieniu samochodów innych marek, a w szczególności rozpoczęciu przez FSO produkcji lanosa, nikt normalny nie chciał kupować poloneza, wystarczy kilka liczb z Wikipedii. W roku 1994, na rok przed denominacją i w apogeum produkcji, sprzedano 84 022 sztuk polonezów. W 1997 około 50 tys, w 1998 - 27 940, 1999 - 18 891, 2000 - 10 339, 2001 - 3 285, 2002 - 1 107

Napisano

> Po przejechaniu 200 tysięcy

> kilometrów każdy główny zespół samochodu, z wyjątkiem tylnego mostu, co najmniej raz musiał

> być naprawiany.

A wystarczył garaż, stół z imadłem, czasem znajomy z tokarką i można było z tego samochodu zrobić naprawdę bezawaryjny i przyjemny w eksploatacji pojazd! Banda jak to ktoś okteślił "zdolnych" inżynierów nie była w stanie zrobić tego mając do dyspozycji OBRSO facepalm%5B1%5D.gifhehe.gif. Za karę w miejscu dzisiejszej FSO powinni wybudować Tesco, a kadrę zatrudnić na operatorów tych śmiesznych wózków sprzątających - niech zobaczą jak powinien pracować układ kierowniczy hehe.gifgrinser006.gif.

Napisano

> Jak rozumiem, wysoka awaryjność poloneza w porównaniu z pochodzącym z tego samego okresu

> zagranicznym kompaktem byle jakiej marki to to w Twoim pojęciu nie jest argument merytoryczny

> ?

Nie, nie jest. Na podstawie pojedynczych sztuk ciężko o sensowny wniosek.

> Robiłem tą padliną ok 15 tysięcy kilometrów rocznie, ani razu nie zdarzyło mi się

> normalnie zużyć klocków hamulcowych - każdej wiosny musiałem wyrzucać częściowo tylko starte

> klocki, ponieważ zapiekały się w zaciskach i zużywały nierówno.

No tak, stary układ hamulcowy - ciekawe czemu nie były przeglądane regularnie ze stosownym serwisem?

Tym bardziej, że jak piszesz 8 lat trwały problemy... Jakoś w kwadracie było dobrze?

> Po przebiegu 200 tysięcy

> kilometrów każdy główny zespół samochodu, z wyjątkiem tylnego mostu, co najmniej raz musiał

> być naprawiany.

Wiesz, że to całkiem dobra rekomendacja? Swoją ścieżką - co rozumiesz przez naprawę?

> W wyniku splotu zdarzeń, który zaczął się od pęknięcia cholernego polonezowego

> resora piórowego, moja żona miała wypadek (nie w polonezie i nie komunikacyjny), po którym 3

> lata przejeździła na wózku inwalidzkim.

No jasne, pęknięty resor do tego doprowadził. Sprężyny nie pękają, hydraulika nie puszcza, nie no, skąd...

Mnie prawie zabiła moja własna Warszawa przy wymianie (nomen omen) złamanego resora.

> Bo są. Miałem i wiem. Ale w porównaniu z polonezem to wzór niezawodności, odporności na korozję i

> ogólnie bolszaja tiechnika

No pewnie, przecież Polonez to ...

> Renówki nigdy nie miałem, więc na ten temat nic nie wiem.

Żałuj smile.gif

> Na dowód twierdzenia, że po zmianie kursu złotówki i potanieniu samochodów innych marek, a w

> szczególności rozpoczęciu przez FSO produkcji lanosa, nikt normalny nie chciał kupować

> poloneza, wystarczy kilka liczb z Wikipedii. W roku 1994, na rok przed denominacją i w

> apogeum produkcji, sprzedano 84 022 sztuk polonezów. W 1997 około 50 tys, w 1998 - 27 940,

> 1999 - 18 891, 2000 - 10 339, 2001 - 3 285, 2002 - 1 107

No cóż, słabo Ci poszło udowadnianie tezy, że "nikt normalny nie chciał kupować". Jak pisałem, Daewoo nie było zainteresowane rozwijaniem konstrukcji i naturalne było to co się stało.

Napisano

> Nie, nie jest. Na podstawie pojedynczych sztuk ciężko o sensowny wniosek.

> No tak, stary układ hamulcowy - ciekawe czemu nie były przeglądane regularnie ze stosownym

> serwisem?

> Tym bardziej, że jak piszesz 8 lat trwały problemy... Jakoś w kwadracie było dobrze?

Było tak samo źle, Zaciski wymagały czyszczenia i smarowania przynajmniej raz w roku. W escorcie obsługa układu hamulcowego ograniczała się do wymiany przednich klocków co 60 tysięcy, tarcz co dwie wymiany klocków i tylnych okładzin po 180 tys.

> Wiesz, że to całkiem dobra rekomendacja?

Nie dla mnie. Jak wspomniałem, mam porównanie z escortem, wyprodukowanym w tym samym roku. W 1991 był trzykrotnie droższy, mimo mniejszej długości miał tyle samo miejsca dla pasażerów, półtora raza większy bagażnik i pięciokrotnie rzadziej odwiedzał mechanika.

>Swoją ścieżką - co rozumiesz przez naprawę?

Naprawa główna silnika, naprawa synchronizatorów 2 i 3 biegu, wymiana krzyżaków wału z wyważaniem, wymiana sprężyn i resorów. Amortyzatorów i końcówek drążka nie liczę. Sprzęgieł też, bo były wymieniane "przy okazji", najpierw naprawy skrzyni, potem silnika. O dziwo, nic się nie działo z tylnym mostem, musiał się trafić tzw. dobry egzemplarz wink.gif

W kanciaku było dokładnie to samo, tylko jeszcze szybciej (przy mniejszym przebiegu).

> No cóż, słabo Ci poszło udowadnianie tezy, że "nikt normalny nie chciał kupować". Jak pisałem,

> Daewoo nie było zainteresowane rozwijaniem konstrukcji i naturalne było to co się stało.

Myślenia życzeniowego nie pokonam żadnymi logicznymi argumentami. Na jakiej podstawie zakładasz, że w przypadku poloneza było co rozwijać ? Konstrukcja napędu i zawieszenia pochodziła w prostej linii z Fiata 1500 A.D. 1961. Tylny napęd wśród domorosłych "specjalistów" uchodzi za przestarzały, niebezpieczny i trudny do opanowania w zimie hehe.gif Bryła nadwozia też w 1997 była przestarzała, wtedy panowała moda na okrągłości. Takie, jak w lanosie i nubirze. Najlepszym rozwiązaniem dla każdego właściciela fabryki, nie tylko Daewoo, było zastąpienie ścierwa czymś innym, bardziej odpowiadającym potrzebom rynku.

Napisano

> Było tak samo źle, Zaciski wymagały czyszczenia i smarowania przynajmniej raz w roku.

Co przegląd - tak ich natura (podziękuj Włochom). Zresztą trafia się to i innym ich wyrobom. Po zmianie układu hamulcowego było cisza i spokój.

> W escorcie

> obsługa układu hamulcowego ograniczała się do wymiany przednich klocków co 60 tysięcy, tarcz

> co dwie wymiany klocków i tylnych okładzin po 180 tys.

To był jakiś idealny Escort. Też był jeżdżony 15kkm rocznie? Znaczy przez 12 lat nic się nie działo z zaciskami, tarczami, klockami?

> Nie dla mnie. Jak wspomniałem, mam porównanie z escortem, wyprodukowanym w tym samym roku. W 1991

> był trzykrotnie droższy, mimo mniejszej długości miał tyle samo miejsca dla pasażerów, półtora

> raza większy bagażnik i pięciokrotnie rzadziej odwiedzał mechanika.

Wiesz, naprawdę trzeba mieć jakieś personalne animozje, by z 330/1295 vs. 380/860 zrobiło się 150%. Podobnie z tym miejscem w środku. O mechanika nie pytam, ponieważ brak punktu odniesienia.

> Naprawa główna silnika,

A tak, zdarzało się. Zapomniałeś już, że Escort był 3x droższy?

> naprawa synchronizatorów 2 i 3 biegu,

Nie martw się - niektórym szlag trafia skrzynie zaraz po gwarancji i nie są to polonezy. Włącznie z rozwaleniem obudowy... Zdecydowanie droższe niż wymiana 2 synchronizatorów.

> wymiana krzyżaków wału z wyważaniem,

Na 200kkm to chyba dziwne nie jest? W przednionapędówce miałbyś wymianę przegubu.

> wymiana sprężyn i resorów. Amortyzatorów i końcówek drążka nie liczę. Sprzęgieł też, bo były

> wymieniane "przy okazji", najpierw naprawy skrzyni, potem silnika.

Wymiany sprężyn i resorów? Co to był za specjalny egzemplarz? Osobiście zjeździłem 5 poldonów i jak czytam taką listę w jednym to się zwyczajnie uśmiecham.

> O dziwo, nic się nie działo

> z tylnym mostem, musiał się trafić tzw. dobry egzemplarz

Tylny most (polski) jak był dobrze złożony to był spokój przynajmniej do 300kkm (nawet z silnikami o wyższych mocach). Yugola dało się korygować bez problemu, z polskim było gorzej. Miałeś egzemplarz przez MR93, więc na "wąskim" zawieszeniu. Jak "polski" most był źle złożony to trzeba było reklamować do upadłego. Wiem coś o tym.

> W kanciaku było dokładnie to samo, tylko jeszcze szybciej (przy mniejszym przebiegu).

Ciekawe - ten sam układ hamulcowy w lżejszym samochodzie sprawiał więcej problemów?

> Myślenia życzeniowego nie pokonam żadnymi logicznymi argumentami.

Póki co, to raczej ciężko u Ciebie właśnie z logiką.

> Na jakiej podstawie zakładasz, że w przypadku poloneza było co rozwijać ?

Z doświadczenia i wiedzy?

> Konstrukcja napędu i zawieszenia pochodziła w prostej

> linii z Fiata 1500 A.D. 1961.

Ludzie nie jeżdżą koncepcjami i generalnie mają to w poważaniu. W polskim narodzie oczywiście jest inaczej i polonez jest złym, dacia zła, ale trabant panie to super samochód. A warczyburg.. Oooo, ryczypipa to porażka...

> Tylny napęd wśród domorosłych "specjalistów" uchodzi za

> przestarzały, niebezpieczny i trudny do opanowania w zimie

Miliony ludzi z takim napędem jeżdżą i jeździć będą. Faktem jest, że FWD więcej wybacza, ale to też do czasu.

> Bryła nadwozia też w 1997 była

> przestarzała, wtedy panowała moda na okrągłości. Takie, jak w lanosie i nubirze.

No popatrz - nie można było tego zrobić z Polonezem? Nie, nie można było. W umowie była wpisane utrzymanie produkcji poldona i tyle. Jak pisałem - ciężko wymagać modernizacji w stylu Nexia->Lanos, skoro ma to być model konkurencyjny. Trzeba go wykończyć i tyle.

> Najlepszym

> rozwiązaniem dla każdego właściciela fabryki, nie tylko Daewoo, było zastąpienie ścierwa czymś

> innym, bardziej odpowiadającym potrzebom rynku.

Widzisz, to co napisałeś to niestety niekoniecznie prawda. Owszem, w interesie każdego producenta jest zwielokratnianie zysków, poprzez sprzedaż wyrobów, które są dla niego opłacalne. Trudno oczekiwać od Daewoo jakiegokolwiek liftingu Poloneza, skoro było (i jest to kosztowne) , a FSO tego nie zrobiło przez tyle lat. Bardziej opłacalna była sprzedaż budżetowego Kadetta niż Poloneza, w którego trzeba by sporo zainwestować, a jego renoma dzięki kulturze technicznej rodaków była taka sobie.

Napisano

> To był jakiś idealny Escort. Też był jeżdżony 15kkm rocznie?

Trochę ponad 10. W roku 2008, po 17 latach eksploatacji, miał niecałe 190 tysięcy. Był z silnikiem 1.8D, więc nikt mi w to nie wierzył hahaha.gif

> Znaczy przez 12 lat nic się nie działo z zaciskami, tarczami, klockami?

Już mówiłem, klocki były wymieniane co 60 tysięcy, tarcze co 120.

Zaciski były oczywiście przy tym czyszczone. I ani trochę częściej. Płyn hamulcowy był wymieniany może ze 2 razy w ciągu 17 lat.

> A tak, zdarzało się. Zapomniałeś już, że Escort był 3x droższy?

Pamiętasz, że to było w 1991 i uległo zmianie w latach 90 ? Ustalony przy wprowadzaniu wymienialności "ostrożny" kurs złotówki, powodujący absurdalne przewartościowanie wszystkich wyrobów importowanych, był jedyną przyczyną utrzymywania na początku lat 90 wysokiego popytu na "legendy PRL" - malucha i poloneza. I masowego klepania przywożonych z Zachodu rozbitków.

> Trudno oczekiwać od Daewoo jakiegokolwiek liftingu Poloneza, skoro było (i jest to kosztowne) , a FSO

> tego nie zrobiło przez tyle lat. Bardziej opłacalna była sprzedaż budżetowego Kadetta niż

> Poloneza, w którego trzeba by sporo zainwestować, a jego renoma dzięki kulturze technicznej

> rodaków była taka sobie.

Litości - przecież Daewoo przeprowadziło lifting poloneza, wprowadzając model Plus. Zrobili tyle, ile dało się bez gruntownej przebudowy płyty podłogowej, a i to okazało się nieopłacalne. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami, nikt w Europie nie produkuje poddanych liftingowi 20-letnich samochodów.

Napisano

> Trochę ponad 10. W roku 2008, po 17 latach eksploatacji, miał niecałe 190 tysięcy. Był z silnikiem

> 1.8D, więc nikt mi w to nie wierzył

Wycinasz co niewygodne, na pytania nie odpowiadasz, OK - Twój wybór.

Silnik 1.8D w Escorcie wcale nie był taki malinowy, ale skoro się udało to dobrze.

> Już mówiłem, klocki były wymieniane co 60 tysięcy, tarcze co 120.

> Zaciski były oczywiście przy tym czyszczone. I ani trochę częściej. Płyn hamulcowy był wymieniany

> może ze 2 razy w ciągu 17 lat.

No popatrz - to jakiś idealny ten Escort. Co 5 lat oczyszczenie zacisków?

> Pamiętasz, że to było w 1991 i uległo zmianie w latach 90 ? Ustalony przy wprowadzaniu

> wymienialności "ostrożny" kurs złotówki, powodujący absurdalne przewartościowanie wszystkich

> wyrobów importowanych, był jedyną przyczyną utrzymywania na początku lat 90 wysokiego popytu

> na "legendy PRL" - malucha i poloneza. I masowego klepania przywożonych z Zachodu rozbitków.

Jeśli mam być szczery, to ta argumentacja nie trzyma się zupełnie kupy. Ludzie chcieli luksusów (tak, w końcu się "komunizm" skończył) i dziwnym trafem w 1994 dopiero Polonez osiągnął pik sprzedawalności?

Napisano

> Litości - przecież Daewoo przeprowadziło lifting poloneza, wprowadzając model Plus. Zrobili tyle,

> ile dało się bez gruntownej przebudowy płyty podłogowej, a i to okazało się nieopłacalne.

> Zgodnie zresztą z oczekiwaniami, nikt w Europie nie produkuje poddanych liftingowi 20-letnich

> samochodów.

Czy Ty chociaż starasz się czytać ze zrozumieniem, co ja napisałem? Bez urazy, ale chyba już nie oczekuję.

Napisano

> No popatrz - to jakiś idealny ten Escort. Co 5 lat oczyszczenie zacisków?

Tak właśnie. I hamulce działały idealnie równo, od początku do końca życia auta.

> Jeśli mam być szczery, to ta argumentacja nie trzyma się zupełnie kupy. Ludzie chcieli luksusów

> (tak, w końcu się "komunizm" skończył) i dziwnym trafem w 1994 dopiero Polonez osiągnął pik

> sprzedawalności?

pad.gif Człowieku, ile Ty masz lat ? Pamiętasz, ile wtedy kosztowały samochody, jaka wtedy była średnia pensja, inflacja i stopy procentowe ?

Napisano

> Człowieku, ile Ty masz lat ? Pamiętasz, ile wtedy kosztowały samochody, jaka wtedy była średnia

> pensja, inflacja i stopy procentowe ?

On może pamiętać old.gif, ale pewnie kupił sobie tego Poloneza dopiero jak się dowiedział z telewizji, że w końcu może mu zaufać zlosnik.gif.

Napisano
  • Autor

> czesi maja cos czego nie ma fso-historie i dokonania.

> w prawie kazdej encyklopedii dotyczacej swiatowej motoryzacji marka skoda jest wspominana[mysle tu

> o dokonaniach przed przejeciem przez VW].a fso-raczej nie

FSO nie ma historii i dokonań? nie ma się czym pochwalić? człowieku, zapewniłeś mi niezły ubaw tak późną porą hahaha.gif nie wiem jakim trzeba być ignorantem, żeby posunąć się do takiego stwierdzenia ;d

Napisano

> FSO nie ma historii i dokonań? nie ma się czym pochwalić?

No dawaj... food.gifbiglaugh.gif

Napisano

> FSO nie ma historii i dokonań? nie ma się czym pochwalić? człowieku, zapewniłeś mi niezły ubaw tak

> późną porą nie wiem jakim trzeba być ignorantem, żeby posunąć się do takiego stwierdzenia ;d

Bo najlepiej dyskutować na tematy o których nie ma się zielonego pojęcia ok.gif Po za tym cisną mi się na usta słowa Piłsudskiego ale ich nie zacytuje z resztkowego szacunku dla niektórych tu osób ok.gif

Napisano

> Czy Ty chociaż starasz się czytać ze zrozumieniem, co ja napisałem?

Tezę, że źli Koreańczycy udupili znakomitą polską konstrukcję poloneza, która po doinwestowaniu byłaby zagrożeniem dla ich gównianych Nexii i Lanosów uważam za tak absurdalną, że nie wartą komentowania. Czy Ty jesteś byłym działaczem związkowym z FSO ?

Napisano

> Chyba kolejne centrum handlowe .

> Tak sie sklada, ze te zaklady maja porzadna linie produkcyjna i sa w stanie zlozyc tam praktycznie

> kazdy samochod, kwestia jej ustawienia.

to niech robią te samochody, a nie uprawiają kampanię wyborczą.

Napisano
  • Autor

> Przez 8 lat używałem tej "całkiem ciekawej oferty", model Caro'91, do codziennej jazdy. Wcześniej

> przez 6 lat jeździłem jego kanciastym poprzednikiem. Miałem też możliwość porównania go z

> posiadanym przez mojego ojca, zakupionym jako fabrycznie nowy, escortem '91. Były

> porównywalne jeśli chodzi o gigantyczne siły na kole kierownicy. Pod każdym innym względem, w

> szczególności awaryjności, między tymi pojazdami ziała przepaść. O dziwo, escort nawet zgnił

> trochę później, mimo że przez całe życie jeździł zimą i parkował w ogrzewanym garażu. Pozwól

> więc, że pozostanę przy moim zdaniu, które daje się streścić słowem, po raz pierwszy użytym

> wobec poloneza przez min. Wilczka: ścierwo.

tak się składa, że mój ojciec miał od nowości Poloneza Caro z '96r. z silnikiem Rovera i samochód do tej pory jeździ w zasadzie bezawaryjnie (przez ostatnie 2 lata jeździłem nim tylko ja) - oczywiście wymieniane były na bieżąco części, które naturalnie się zużywają z biegiem czasu, tak jak w każdym innym samochodzie, ale nigdy nie było niespodzianek czy jakichkolwiek problemów!

Mój brat miał do niedawna Caro, również minusa z tym, że z polskim silnikiem na jednopunktowym wtrysku Abimex - również złego słowa na niego nie można było powiedzieć, poza oczywiście zarżniętym przez poprzedniego właściciela silnikiem, którego panewki było słychać z kilometra (o OHV-ke trzeba było odpowiednio dbać).

W każdej marce można trafić na lepsze i gorsze egzemplarze, lecz ani ja ani nikt w mojej rodzinie nie może powiedzieć złego słowa na Poloneza, gdyż były one niezawodne, ale wiadomo - o KAŻDY samochód trzeba dbać, gdy się tego nie robi to później można narzekać na awaryjność i problemy.

Jak dla mnie polonezy miały dwie poważne wady - blacharka, którą w oczach pochłaniała ruda oraz zawieszenie - miękkie i z pozoru wysoko osadzone (samochód wysoko stał, jednak elementy zawieszenia były bardzo blisko ziemi). Fakt faktem... było komfortowe, ale przechyły na zakrętach i pływanie po drodze było na porządku dziennym.

Jakikolwiek by Polonez nie był, ścierwem bym go nigdy nie nazwał i na prawdę śmieszą mnie takie opinie.

Napisano

> (tak, w końcu się "komunizm" skończył) i dziwnym trafem w 1994 dopiero Polonez osiągnął pik

> sprzedawalności?

Tak OT biglaugh.gif

ojciec Chrzestny mojej siostry kupił w 1993 poldka. Ukradli mu po 4 dniach. Tego samego dnia co on, kupiła tez jego siostra. Około jeden tydzień później pożyczył od niej ten samochód aby przyjechac na chrzciny mojej siostry. Ten też ukradli - tym razem spod kościoła.

A tak BTW, ona ma pecha, na komunie jechał kuzyn Corsą A i zginął po drodze....

Później (nie wiem w którym roku) kupil Poldka z silnikiem Rovera i ma do dziś. Od roku samochód robi jako "zabytek". Siedzi w garażu i tylko czasem gdzies pojedzie.

Napisano

> tak się składa, że mój ojciec miał od nowości Poloneza Caro z '96r. z silnikiem Rovera i samochód

> do tej pory jeździ w zasadzie bezawaryjnie (przez ostatnie 2 lata jeździłem nim tylko ja) -

> oczywiście wymieniane były na bieżąco części, które naturalnie się zużywają z biegiem czasu,

> tak jak w każdym innym samochodzie, ale nigdy nie było niespodzianek czy jakichkolwiek

> problemów!

> Mój brat miał do niedawna Caro, również minusa z tym, że z polskim silnikiem na jednopunktowym

> wtrysku Abimex - również złego słowa na niego nie można było powiedzieć, poza oczywiście

> zarżniętym przez poprzedniego właściciela silnikiem, którego panewki było słychać z kilometra

> (o OHV-ke trzeba było odpowiednio dbać).

> W każdej marce można trafić na lepsze i gorsze egzemplarze, lecz ani ja ani nikt w mojej rodzinie

> nie może powiedzieć złego słowa na Poloneza, gdyż były one niezawodne, ale wiadomo - o KAŻDY

> samochód trzeba dbać, gdy się tego nie robi to później można narzekać na awaryjność i

> problemy.

> Jak dla mnie polonezy miały dwie poważne wady - blacharka, którą w oczach pochłaniała ruda oraz

> zawieszenie - miękkie i z pozoru wysoko osadzone (samochód wysoko stał, jednak elementy

> zawieszenia były bardzo blisko ziemi). Fakt faktem... było komfortowe, ale przechyły na

> zakrętach i pływanie po drodze było na porządku dziennym.

> Jakikolwiek by Polonez nie był, ścierwem bym go nigdy nie nazwał i na prawdę śmieszą mnie takie

> opinie.

Nie przyzwyczaiłeś się, że w tym kraju nie szanuje się Polskiej produkcji? Wszystko co krajowe jest be (nieważne jakie by nie było) a z zachodu cudowne. Wspomniana wyżej Skoda jest cudowna i ma tak wspaniałą historie ale jakieś dziwnym trafem nie produkuje czeskich aut tylko vw z pióropuszem i strzałą na masce. Przykładów można mnożyć bez liku ok.gif

Napisano
  • Autor

> Nie przyzwyczaiłeś się, że w tym kraju nie szanuje się Polskiej produkcji? Wszystko co krajowe jest

> be (nieważne jakie by nie było) a z zachodu cudowne.

Pewnie, że przywykłem, bo z takimi opiniami jeżdżąc Polonezem spotykałem się na każdym kroku, z tym że obracając się w kumatym i inteligentnym towarzystwie, przykładem swoim i swojego samochodu nierzadko ten głupi stereotyp wśród znajomych łamałem.

Zawsze zastanawiało mnie skąd ludzie mają na temat tych aut tak niepochlebne opinie i doszedłem do wniosku, że najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy doświadczenia z FSO mają zerowe natomiast słyszeli, że znajomy znajomego psioczył na wyroby spod warszawskiej fabryki. A już szczególnie dużo do powiedzenia mają właściciele szrotwagenów sprowadzonych z niemiec i Bóg jeden wie z ilu samochodów poskładanych.

Napisano
  • Autor

a tak już w formie żartu i małego OT, są też tacy ludzie, którzy twierdzą, że niemieckie psy lepiej szczekają grinser006.gif

Napisano

> Bo najlepiej dyskutować na tematy o których nie ma się zielonego pojęcia Po za tym cisną mi się

> na usta słowa Piłsudskiego ale ich nie zacytuje z resztkowego szacunku dla niektórych tu osób

dobra -to moze jako nie majacy pojecia o fso poslucham o jego dokonaniach .zacznij od czasow przedwojennych i nie uwzgledniaj aut montowanych,tylko samodzielnie skonstruowanych i produkowanych.dla ulatwienia-odpadaja wszystkie fiaty,zastavy,daewoo.

ja moge na poczatek cos pogadac o przedwojennych skodach-zaczne od laurina i klementa,potem wskocze na 430 i popular,przejde do superba i favorita.

a o czasach powojennych to moze pozniej .

a wiec dawaj ok.gif

Napisano

> FSO nie ma historii i dokonań? nie ma się czym pochwalić? człowieku, zapewniłeś mi niezły ubaw tak

> późną porą nie wiem jakim trzeba być ignorantem, żeby posunąć się do takiego stwierdzenia ;d

to oswiec takiego ignoranta jak ja palacz.gif

Napisano

> Zawsze zastanawiało mnie skąd ludzie mają na temat tych aut tak niepochlebne opinie i doszedłem do

> wniosku, że najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy doświadczenia z FSO mają zerowe natomiast

> słyszeli, że znajomy znajomego psioczył na wyroby spod warszawskiej fabryki.

Bądź łaskaw przeczytać moją pisaninę w niniejszym wątku. Mój codzienny kontakt z produktami FSO trwał od roku 1991 do 2004. Wbrew insynuacjom futrzaka kultury technicznej starczyło mi na to, aby oba te ścierwa^H^H^H^H^H^Hsupersamochody utrzymać w stanie, w którym stały pod domem zawsze zdolne do jazdy, niezależnie od temperatury i wilgotności (za wyjątkiem sytuacji, gdy były w warsztacie na naprawie głównej silnika). Doskonale pamiętam, jak kłopotliwe to było.

> A już szczególnie

> dużo do powiedzenia mają właściciele szrotwagenów sprowadzonych z niemiec i Bóg jeden wie z

> ilu samochodów poskładanych.

Z takimi pojazdami polonez na początku lat 90 konkurował cenowo i technicznie. Porównania z escortem, za chore pieniądze kupionym w 1991 w salonie w Polsce, nie wytrzymał. Pisałem o tym wcześniej.

Napisano

> dobra -to moze jako nie majacy pojecia o fso poslucham o jego dokonaniach .zacznij od czasow

> przedwojennych i nie uwzgledniaj aut montowanych,tylko samodzielnie skonstruowanych i

> produkowanych.dla ulatwienia-odpadaja wszystkie fiaty,zastavy,daewoo.

> ja moge na poczatek cos pogadac o przedwojennych skodach-zaczne od laurina i klementa,potem wskocze

> na 430 i popular,przejde do superba i favorita.

> a o czasach powojennych to moze pozniej .

> a wiec dawaj

A co ma przedwojenna skoda do vw, które teraz klepie Mlada Boleslav? Po za tym gratuluje wiedzy historycznej ok.gif Wojna skończyła się w 1945. Jak widać 6 lat w tą czy w to co za różnica ok.gif FSO zostało założone w 1951. FSO było pierwszym producentem aut w Polsce a nie Skoda. FSO zmotoryzowało powojenną Polskę a nie Skoda. Co do aut to proszę ok.gif

Warszawa 203/204

Syrena 100

Syrena 101

Syrena 102

Syrena 103

Syrena 104

Syrena 105

Syrena R20

Syrena Bosto

Polonez 5d/3d

Polonez Coupe

Polonez MR'83

Polonez MR'86-89

Polonez Caro

Napisano

> A co ma przedwojenna skoda do vw, które teraz klepie Mlada Boleslav? Po za tym gratuluje wiedzy

> historycznej Wojna skończyła się w 1945. Jak widać 6 lat w tą czy w to co za różnica FSO

> zostało założone w 1951. FSO było pierwszym producentem aut w Polsce a nie Skoda. FSO

> zmotoryzowało powojenną Polskę a nie Skoda. Co do aut to proszę

> Warszawa 203/204

> Syrena 100

> Syrena 101

> Syrena 102

> Syrena 103

> Syrena 104

> Syrena 105

> Syrena R20

> Syrena Bosto

> Polonez 5d/3d

> Polonez Coupe

> Polonez MR'83

> Polonez MR'86-89

> Polonez Caro

Tylko Skoda posiadała coś czego FSO nigdy nie posiadło. Markę.

Napisano
  • Autor

> Tylko Skoda posiadała coś czego FSO nigdy nie posiadło. Markę.

hahaha.gifhahaha.gifhahaha.gif

jeżeli dla Ciebie coś nie posiada marki to nie znaczy, że każdy ma taką opinię, a w Twojej wypowiedzi jakoś nie zauważyłem wzmianki "moim skromnym zdaniem" tylko piękne uogólnienie.

Swoją drogą, po niektórych wypowiedziach widać od razu z kim nie warto wdawać się w polemikę ani na ten, ani pewnie na żaden inny temat smile.gif

Napisano

> FSO było pierwszym producentem aut w Polsce.

zgadza się

> FSO zmotoryzowało powojenną Polskę

tu bym się jednak nie zgodził IMHO Polskę zmotoryzowało FSM, bo maluchy były jednak tańsze i bardziej dostępne na rodzimym rynku.

Napisano

> zgadza się

> tu bym się jednak nie zgodził IMHO Polskę zmotoryzowało FSM, bo maluchy były jednak tańsze i

> bardziej dostępne na rodzimym rynku.

Ok. Zgoda ok.gif Jeśli chodzi o auta dla "przeciętnego" Kowalskiego masz rację ok.gif Ale nie da się zaprzeczyć że większość aut urzędniczych czy taxi jednak pochodizlo z FSO ok.gif

Napisano

> Tylko Skoda posiadała coś czego FSO nigdy nie posiadło. Markę.

To żeś pojechał smirk.gif I bezawaryjnością pewnie też bila FSO na głowę ok.gif

Napisano

> Tylko Skoda posiadała coś czego FSO nigdy nie posiadło. Markę.

masz racje posiadala ale przed wojna ,bo po wojnie rozmienila ja na drobne grinser006.gif,i to nawed nie ze swojej winy chyba hmm.gif

Napisano

> Tezę, że źli Koreańczycy udupili znakomitą polską konstrukcję poloneza, która po doinwestowaniu

> byłaby zagrożeniem dla ich gównianych Nexii i Lanosów uważam za tak absurdalną, że nie wartą

> komentowania.

Skoro w ten sposób to interpretujesz to fakt - nie komentuj. Pisałem wcześniej, że utrzymanie produkcji Poloneza było częścią kontraktu i żeby był konkurencyjny to trzeba było w niego zainwestować i to sporo. I jak napisałem nie sposób było się spodziewać modernizacji w stylu Nexia->Lanos, ponieważ nie było to opłacalne dla Daewoo. W sumie wszystkie zmiany to takie pudrowanie syfa, a nie zmiany, które by dały sukces. Pozbycie się Poloneza było w interesie Daewoo. Zresztą wcale się nie dziwię po Twoich opowieściach... Odosobniony w takich opiniach tez nie jesteś - znam w sumie sporo osób, które bladego pojęcia o tym samochodzie nie miały, ale pielęgnowały urban legends. Jedna kwestia nie ulega wątpliwości - jakość Poloneza była różna (co się zresztą trafia innym markom także) i nawet krążyły kawały (mające wiele wspólnego z prawdą), że należało kupować samochody schodzące z linii w środku tygodnia.

Kolejna kwestia to to, że Polonez był bezpieczniejszy tak od Nexii jak i od Lanosa.

> Czy Ty jesteś byłym działaczem związkowym z FSO ?

Śmieszny "argumęt". Nie, nie byłem, ale miałem okazję z nimi długo współpracować z racji tzw. obowiązków służbowych. Wiem doskonale jakie było podejście wielu osób - tak do produkcji, jak i do całej reszty.

Napisano

> Tak właśnie. I hamulce działały idealnie równo, od początku do końca życia auta.

No to się ciesz, ale wyciąganie na podstawie tego uogólnionych wniosków jest delikatnie powiedziawszy nierozsądne.

> Człowieku, ile Ty masz lat ? Pamiętasz, ile wtedy kosztowały samochody, jaka wtedy była średnia

> pensja, inflacja i stopy procentowe ?

Trochę mam, trochę nawet pamiętam. W systemach informatycznych musiałem zwiększać ilość miejsc na dane numeryczne, w 1993 w lipcu wszedł VAT, było fajnie. Mogłem być milionerem, żonę dla jaj gotówką obrzucić smile.gif Fajnie było yay.gif Jeszcze fajniej było w samym FSO - nie mam na myśli ZZ tylko kwestie czysto techniczne smile.gif

Napisano

> A co ma przedwojenna skoda do vw, które teraz klepie Mlada Boleslav?

a jak myslisz-czemu vw zachowal nazwy typu octavia czy superb.

pomysl-to nie boli ok.gif

> Po za tym gratuluje wiedzy

> historycznej Wojna skończyła się w 1945. Jak widać 6 lat w tą czy w to co za różnica FSO

> zostało założone w 1951.

rozumiem ze ironia musi cie kopnac zebys ja zauwazyl hahaha.gif

>FSO zmotoryzowało powojenną Polskę a nie Skoda.

nie rozsmieszaj mnie hehe.gif

> Co do aut to proszę

> Warszawa 203/204

mowilem-bez aut przywiezionych w walizce.203 to tylko przerobka M20.

jak widac zostaly DWA modele aut za 60 lat[syrena i polonez] -historii kupa hmm.gif

Napisano

> a jak myslisz-czemu vw zachowal nazwy typu octavia czy superb.

> pomysl-to nie boli

Marketing proszę kolegi. Tak zresztą sprytnie prowadzony, by modele jednego koncernu niespecjalnie sobie w drogę wchodziły.

> nie rozsmieszaj mnie

Bez przesady - polskie fabryki pojazdów zmotoryzowały powojenną Polskę.

> mowilem-bez aut przywiezionych w walizce.203 to tylko przerobka M20.

> jak widac zostaly DWA modele aut za 60 lat[syrena i polonez] -historii kupa

Jakbyś miał się dalej tak czepiać, to Polonez w sumie też nie jest polską konstrukcją. Buda na zamówienie we Włoszech, podzespoły z Fiata... Żuk. Nysa, Tarpan to też tylko rozwinięcie konstrukcji...

Napisano

> Marketing proszę kolegi. Tak zresztą sprytnie prowadzony, by modele jednego koncernu niespecjalnie

> sobie w drogę wchodziły.

ale gdyby nie zapisaly sie jakos w historii to nikt po nie by nie siegal ok.gif

> Bez przesady - polskie fabryki pojazdów zmotoryzowały powojenną Polskę.

trudno by byly to firmy amerykanskie na ten przyklad.

> Jakbyś miał się dalej tak czepiać, to Polonez w sumie też nie jest polską konstrukcją. Buda na

> zamówienie we Włoszech, podzespoły z Fiata... Żuk. Nysa, Tarpan to też tylko rozwinięcie

> konstrukcji...

ano wlasnie-wiec gdzie tu historia i osiagniecia yikes.gif

Napisano

> ale gdyby nie zapisaly sie jakos w historii to nikt po nie by nie siegal

Ta historia to była bardzo różna.

> trudno by byly to firmy amerykanskie na ten przyklad.

Skąd więc Twoje powątpiewania?

> ano wlasnie-wiec gdzie tu historia i osiagniecia

Wiesz, były i to spore. Nawet Warszawa to spore osiągnięcie polskich inżynierów, mimo "cudownej" licencji. Zresztą ich osiągnięcia spożytkował ładny kawałem świata - nawet Blu-ray powstał dzięki osiągnięciom naszych specjalistów, niestety jak zwykle zabrakło tzw. kropki nad i (w tym ochrony patentowej).

Napisano

> Marketing proszę kolegi. Tak zresztą sprytnie prowadzony, by modele jednego koncernu niespecjalnie

> sobie w drogę wchodziły.

> Bez przesady - polskie fabryki pojazdów zmotoryzowały powojenną Polskę.

> Jakbyś miał się dalej tak czepiać, to Polonez w sumie też nie jest polską konstrukcją. Buda na

> zamówienie we Włoszech, podzespoły z Fiata... Żuk. Nysa, Tarpan to też tylko rozwinięcie

> konstrukcji...

Nie będę cie zafajdany trolu karmił ok.gif Dobranoc sleeping_2.gif

Napisano

> Nie będę cie zafajdany trolu karmił Dobranoc

Tak mnie zastanawia, co przez to chciałeś przekazać i komu niewiem.gif

Taki nowoczesny znak pokoju? hahaha.gif

Napisano

> Tak mnie zastanawia, co przez to chciałeś przekazać i komu

> Taki nowoczesny znak pokoju?

Tak zamiast kopa w zakończenie pleców ok.gif

Napisano

Czy tylko mi się wydaję że ten wątek zaczął zupełnie odbiegać od tematu którego dotyczy. piaskownica.gifcfaniaczek.gif

Można sobie podyskutować ale to i tak nic nie zmieni. Skoro sprzedano tor jak ktoś wcześniej wspomniał to cały ten "bajzel" jest już rozdzielony, więc nie ma nawet o czym rozmawiać. Takie tematy przypominają nieco akcję odnośnie drożejących paliw i blokowania stacji z tym związanych. Ot co by sobie coś pobazgrać.

Napisano

> Tak zamiast kopa w zakończenie pleców

Czyli to nie przypadek facepalm%5B1%5D.gif

Jak widzę umiejętność czytania na podobnym poziomie jak kultura. Może sprawdź, czy przypadkiem w okolicach miejsca gdzie chciałeś wyprowadzić kopa coś Ciebie nie pokąsało. Pewnie nie zauważyłeś rotfl.gif

Napisano

> Czy tylko mi się wydaję że ten wątek zaczął zupełnie odbiegać od tematu którego dotyczy.

Na to wygląda grinser006.gif

> Można sobie podyskutować ale to i tak nic nie zmieni. Skoro sprzedano tor jak ktoś wcześniej

> wspomniał to cały ten "bajzel" jest już rozdzielony, więc nie ma nawet o czym rozmawiać. Takie

> tematy przypominają nieco akcję odnośnie drożejących paliw i blokowania stacji z tym

> związanych. Ot co by sobie coś pobazgrać.

Rzekł ten, który najwięcej treści merytorycznych wniósł do dyskusji hahaha.gifhahaha.gifhahaha.gif

Napisano

> Wiesz, były i to spore. Nawet Warszawa to spore osiągnięcie

> polskich inżynierów, mimo "cudownej" licencji.

Najgłośniej chwaliłem osiągnięcia i myśl konstrukcyjną inżynierów z FSO, leżąc 3 dni pod samochodem i wymieniając kompletną przednią wiązkę elektryczną w FSO-1500. Po wprowadzeniu "łódzkiego" gaźnika z elektrozaworem zasilono go z niezabezpieczonego obwodu zapłonu. Żadnemu "inteligentowi" nie przyszło do głowy, że krajowy plastik na złączu elektrozaworu może się pokruszyć, a końcówka odłączyć się i spaść na gaźnik, powodując zwarcie. Bezpiecznik wprowadzono dopiero po kilku widowiskowych pożarach produktów FSO. Nie wiem dokładnie, kiedy to nastąpiło - w FSO-1500 z 1987 jeszcze go nie było, w caro'91 już był

Napisano

> Zresztą wcale się nie dziwię po Twoich opowieściach... Odosobniony

> w takich opiniach tez nie jesteś - znam w sumie sporo osób, które

> bladego pojęcia o tym samochodzie nie miały, ale pielęgnowały

> urban legends.

Jeżeli insynuujesz, że po 14 latach codziennego obcowania z wyrobami FSO, utrzymywania ich w dobrym stanie technicznym i samodzielnego wykonywania wszystkich napraw, możliwych do przeprowadzenia bez kanału nie mam o nich bladego pojęcia, to zapraszam na ubitą ziemię uzbroj_zlo.gif

Gdy miałem te samochody, cieszyłem się z tego, że są i jeżdżą. Ale nigdy więcej nie chciałbym mieć takiej kłopotliwej (podkreślam - nie drogiej, tylko kłopotliwej) w utrzymaniu padliny. To samochód jest dla mnie, nie ja dla samochodu.

Napisano

> Jeżeli insynuujesz, że po 14 latach codziennego obcowania z wyrobami FSO, utrzymywania ich w dobrym

> stanie technicznym i samodzielnego wykonywania wszystkich napraw, możliwych do przeprowadzenia

> bez kanału nie mam o nich bladego pojęcia, to zapraszam na ubitą ziemię

Dobry człowieku - nie wiem jakie masz pojęcie, widzę za to jakie masz podejście.

> Gdy miałem te samochody, cieszyłem się z tego, że są i jeżdżą. Ale nigdy więcej nie chciałbym mieć

> takiej kłopotliwej (podkreślam - nie drogiej, tylko kłopotliwej) w utrzymaniu padliny. To

> samochód jest dla mnie, nie ja dla samochodu.

Nie przejmuj się - wielu jest takich użytkowników, którzy na podstawie jednostkowych przypadków uogólniali sobie wnioski na całą resztę "populacji".

Napisano
  • Autor

> Nie przejmuj się - wielu jest takich użytkowników, którzy na podstawie jednostkowych przypadków

> uogólniali sobie wnioski na całą resztę "populacji".

+1 20.GIF

tak się zastanawiam, czy jednak każdy kogo stać na samochód, powinien go jednak kupować... jeżeli kłopotliwa eksploatacja to problemy rzędu zmienić koła/opony na sezon czy dolać paliwa do baku smile.gif

Napisano

> Najgłośniej chwaliłem osiągnięcia i myśl konstrukcyjną inżynierów z FSO, leżąc 3 dni pod samochodem

> i wymieniając kompletną przednią wiązkę elektryczną w FSO-1500. Po wprowadzeniu "łódzkiego"

> gaźnika z elektrozaworem zasilono go z niezabezpieczonego obwodu zapłonu. Żadnemu

> "inteligentowi" nie przyszło do głowy, że krajowy plastik na złączu elektrozaworu może się

> pokruszyć, a końcówka odłączyć się i spaść na gaźnik, powodując zwarcie. Bezpiecznik

> wprowadzono dopiero po kilku widowiskowych pożarach produktów FSO. Nie wiem dokładnie, kiedy

> to nastąpiło - w FSO-1500 z 1987 jeszcze go nie było, w caro'91 już był

No widzisz jak ładnie poprawili. Ciekawie co byś napisał o "inteligentach" z PSA, którzy spaprali coś z instalacją elektryczną przy 307 (chyba, już nie pamiętam) i parę ich widowiskowo dało radość obserwatorom. W któryś z nowszych Audi z kolei upalają się plastyki (łączówka) do prawego reflektora i oczywiście jest to wina jazdy na światłach, ponieważ w komorze silnika w tym miejscu wzrasta temperatura. O notorycznie się łamiących przełącznikach kierunkowskazów w części modelu P206 nie wspomnę, za to mogę dodać wodę fabryczną układu przewietrzania silnika w części VW Polo III (któraś z mniejszych benzyn, też już nie pamiętam), co się ładnie kończyło zatarciem i dopiero po awanturach w kraju stacje VW usuwały tę wadę po gwarancji.

Tak to wygląda uogólnianie na podstawie jednostkowych przypadków.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.