Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jazda defensywna

Featured Replies

Napisano

Jasne, jadąc z przodu nikt nie zasłania drogi i widoczność jest najlepsza.

Sami wiemy jak słabo jedzie się np. za busem, gdzie nie widzimy nic poza jego tyłem.

Wada jazdy z przodu to przecieranie szlaku (kontrole prędkości) ale i na to są sposoby- choćby CB.

Pozdr.

Napisano

nie wiem czy wątek się rozwija w odpowiednią stronę, ale defensive driving to UNIKANIE a nie leczenie.

przy dojeździe do skrzyżowania zeby uniknąć wjazdu w tył trzeba hamować tak, żeby móc się zatrzymać 3-4 metry przed przejściem dla pieszych/poprzedzającym samochodem i spojrzeć w lusterko jeszcze się tocząc czy ten za nami (i jak sie uda dostrzec kolejny za nim) też hamuje i nie ma przypadkiem miny srającego kota podczas hamowania. jeśli jest ok, to ostatnie 3-4 metry zapasu toczymy się delikatnie. jeśli Widać, że uderzy to zostawiamy sobie tę odległość z hamulcem mocno wciśniętym w podłogę i głową przyciśniętą do zagłówka przypominając sobie jaki jest numer do naszego ASO.

Napisano

> nie wiem czy wątek się rozwija w odpowiednią stronę, ale defensive driving to UNIKANIE a nie

> leczenie.

> przy dojeździe do skrzyżowania zeby uniknąć wjazdu w tył trzeba hamować tak, żeby móc się zatrzymać

> 3-4 metry przed przejściem dla pieszych/poprzedzającym samochodem i spojrzeć w lusterko

> jeszcze się tocząc czy ten za nami (i jak sie uda dostrzec kolejny za nim) też hamuje i nie ma

> przypadkiem miny srającego kota podczas hamowania. jeśli jest ok, to ostatnie 3-4 metry zapasu

> toczymy się delikatnie. jeśli Widać, że uderzy to zostawiamy sobie tę odległość z hamulcem

> mocno wciśniętym w podłogę i głową przyciśniętą do zagłówka przypominając sobie jaki jest

> numer do naszego ASO.

Albo próbujemy czmychnąć w bok. smile.gif

Napisano

> Wada jazdy z przodu to przecieranie szlaku (kontrole prędkości) ale i na to są sposoby- choćby CB.

yikes.gif Wydawało mi się, że rozmawiamy o jeździe defensywnej a nie patentach na niepłacenie mandatów za przekroczenie prędkości no.gif

W kontekście wątku to jazda za kimś to świetne rozwiązanie na jazdę defensywną - bardzo bezpieczne, bo pierwszy jest narażony na wszelkie przeszkody na drodze, to przed nim chowają się wyprzedzający z naprzeciwka, pozwala zwiększyć widoczność w nocy...

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Jasne, jadąc z przodu nikt nie zasłania drogi i widoczność jest najlepsza.

> Sami wiemy jak słabo jedzie się np. za busem, gdzie nie widzimy nic poza jego tyłem.

to znaczy, że jedziemy zbyt blisko. Proste. Jeśli nie widzę

-znaków odpowiednio wcześnie

-tego co na sąsiednim/przeciwległym pasie odpowiednio wcześnie

-pobocza odpowiednio wcześnie

to oddalam się od poprzedzającego pojazdu.

Niestety według wielu specjalistów bezpieczne jest dopiero 40-50m przy naszych średnich prędkościach przelotowych poza miastem. trochę sporo. Ale jedzie się od razu wygodniej.

> Wada jazdy z przodu to przecieranie szlaku (kontrole prędkości) ale i na to są sposoby- choćby CB.

Może być też jazda zgodnie z przepisami. To też działa, kilka razy próbowałem ok.gif Skrócone przełożenie główne w tym niesamowicie pomaga wink.gif

Napisano

> Przesadzasz, wystarczy powoli zwalniać. Jeśli nawet Cię nie wyprzedzi to zwolnicie mocno a wtedy Ty

> dajesz gazu i szybko mu uciekasz.

> pozdrawiam,

> bromsky

Ale gdzie mu uciekam?

Konkretnie droga Gliwice-Rybnik, lecę tam sobie równo 80-tką, we wsiach zwalniam do 60-ciu, zwolnię na 50, ucieknę mu dwa kilometry i znowu mi siedzi na dupie. Tam nie ma gdzie zjechać na bok, żeby puścić, a sam przez barana nie będę 90 leciał przez wieś.

Napisano

> Ja zwalniam. I zwisa mi że on się piekli. Nie będę życiem ryzykował.

Właśnie trochę się obawiam, że może mnie wypchnąć jak za bardzo zwolnię, ale w sumie to i tak chyba najbezpieczniejsze wyjście.

Napisano

> Właśnie trochę się obawiam, że może mnie wypchnąć jak za bardzo zwolnię, ale w sumie to i tak chyba

> najbezpieczniejsze wyjście.

Zwalniasz i gdy się bardzo piekli to na wszelki wypadek dzwonisz na policję.

Problem z głowy.

Napisano

> Konkretnie droga Gliwice-Rybnik, lecę tam sobie równo 80-tką, we wsiach zwalniam do 60-ciu, zwolnię

> na 50, ucieknę mu dwa kilometry i znowu mi siedzi na dupie. Tam nie ma gdzie zjechać na bok,

> żeby puścić, a sam przez barana nie będę 90 leciał przez wieś.

W takim razie trzeba przestać się przejmować. Taki gość z tyłu nie stanowi chyba bardzo dużego zagrożenia. Ja we wioskach ustawiam tempomat na 60 km/h, przysuwam się do prawej krawędzi jezdni (na ile się da zgodnie z przepisami) i przestaję zaglądać w lusterko... większość w takiej sytuacji pokornie jedzie a część wyprzedza (z tym, żę to już ich problem).

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Albo próbujemy czmychnąć w bok.

Hehe, moja mama tak wyjechała z korka na pas obok, który był wolny, widząc w lusterku gościa, który miał minę "srającego kota".

Gość wjechał z impetem w nową Octavię, a pierwsze słowa gościa z Octy były skierowane do mojej rodzicielki w stylu: "Coś ty k...o zrobiła!!" zlosnik.gif

Napisano

> Zwalniasz i gdy się bardzo piekli to na wszelki wypadek dzwonisz na policję.

> Problem z głowy.

Masz rację. Przetestuję przy najbliższej okazji.

Zawsze zwalniam lekko jak widzę osobówkę na moim zderzaku, ale raczej w celu ułatwienia jej wyprzedzenia mnie, przy tirach obawiałem się jego masy...

Napisano

> m in z tego względu

> zaleca się np wcześnie wciskać sprzęgło przy hamowaniu awaryjnym - aby nie zdusić silnika i

> móc spierdzielać szybciorem.

nie wiem czy wyraziłeś się nieprecyzyjnie czy ktoś tam źle uczył, ale w tych szkołach "z tefałę" mówią o tym, że prawa i lewa noga potrafią działać osobno i to są nogi które obsługują podczas awaryjnego hamowania dwa osobne pedały (tfu! sodomitów!) i że te nóżki jak najbardziej mają "wpadać" na swoje miejsca jednocześnie, bo mogą i nie ma co się zastanawiać że hamulec a po 0,3s sprzęgło do połowy a potem... NIE. Jednocześnie, ile refleksu w obu nogach. I ni zgaśnie ani nie złapie kangurka.

Napisano

> Masz rację. Przetestuję przy najbliższej okazji.

> Zawsze zwalniam lekko jak widzę osobówkę na moim zderzaku, ale raczej w celu ułatwienia jej

> wyprzedzenia mnie, przy tirach obawiałem się jego masy...

Co bardziej złośliwi mogą próbować Cię nastraszyć lub zepchnąć z drogi nawet. Dlatego telefon na policję jest niezbędny.

Napisano

> Zgadza się.

> Różnie to bywa. Jednemu pasy ratują życie a innemu przeszkadzają w wypadku.

> Ja co prawda ręcznego nie stosuję ale gdy za mną nie ma innych aut to zawsze sobie zostawiam

> kilka-kilkanaście metrów do sygnalizatora lub poprzedzającego auta. Żeby w razie problemów

> nadjeżdżającego za mną mieć jakieś pole manewru. Raz czy dwa uratowało mi to tylny zderzak.

> Z kolei gdy dojeżdżam do skrzyżowania lub oczekujących aut a ten za mną wygląda "podejrzanie" to

> hamuję wcześniej, zmuszając go do wytracenia prędkości. I potem sobie powolutku podjeżdżamy do

> skrzyżowania.

świetny sposób. Zasada "na trzy-cztery" to się nazywa.

zostawiam 3-4m luźnego miejsca i staram się obserwować 3-4 samochody za mną czy przypadkiem któryś nie rumakuje za mocno w mój zderzak ok.gif

Napisano

> Chłopie, ale Ty zdajesz sobie sprawę jakie siły są przy uderzeniu samochodu w samochód?

> Żebyś miał furę na kwadratowych kołach - g... zrobisz.

> Przyczepność opony nijak ma się do sił, jakie powstają przy nawet średnim uderzeniu.

> Chyba, że Ty mówisz per "wielki strzał w d..." o sytuacji, gdzie ktoś stoczył się na ciebie z

> prędkością 5 km/h.

> To jest fizyka na poziomie 5 klasy podstawówki...

w piątej klasie podstawówki nie ma fizyki 270751858-jezyk.gif

Napisano

> świetny sposób. Zasada "na trzy-cztery" to się nazywa.

> zostawiam 3-4m luźnego miejsca i staram się obserwować 3-4 samochody za mną czy przypadkiem któryś

> nie rumakuje za mocno w mój zderzak

Niestety są tacy, których powyższe zachowanie mocno denerwuje. I potem się obrażają albo są złośliwi.

niewiem.gif

Napisano

> Otoz to. Inni widza, ze jedziesz defensywnie i bezczelnie to wykorzystuja doprowadzajac do

> niebezpiecznych sytuacji. Paradoksalnie w PL bezpieczniej jest jezdzic mocno ofensywnie.

nie zgadzam się.

Coraz wygodniej jeździ się defensywnie/eko (bo sporo zasad się łączy). Nawet w Warszawie. trzeba przy tym myśleć niestety 2x więcej niż za granicami, ale da się.

Napisano

> Niestety są tacy, których powyższe zachowanie mocno denerwuje. I potem się obrażają albo są

> złośliwi.

coraz mniej. wielu już rozumie, że jak dojedzie 5s później do skrzyżowania i stanie to tak czy inaczej stanie w tym samym miejscu i ruszy w tym samym czasie. Nieważne jak wcześnie dojedzie do skrzyżowania, sygnalizacja jest nieubłagana.

Ostatnio z uporem maniaka nie zatrzymuję się wcale na światłach (a przynajmniej się staram). Co ciekawe kierowcy na pasie obok robią to samo. 1/10 próbuje się wepchnąć przede mnie.

Napisano

> nie wiem czy wyraziłeś się nieprecyzyjnie czy ktoś tam źle uczył, ale w tych szkołach "z tefałę"

> mówią o tym, że prawa i lewa noga potrafią działać osobno i to są nogi które obsługują podczas

> awaryjnego hamowania dwa osobne pedały (tfu! sodomitów!) i że te nóżki jak najbardziej mają

> "wpadać" na swoje miejsca jednocześnie, bo mogą i nie ma co się zastanawiać że hamulec a po

> 0,3s sprzęgło do połowy a potem... NIE. Jednocześnie, ile refleksu w obu nogach. I ni zgaśnie

> ani nie złapie kangurka.

Nie do końca.

Odruchem dość długo wypracowywanym w pocie czoła jest wciśnięcie NAJPIERW sprzęgła, potem hamulca.

Dodatkowo - lewa noga powinna spoczywać na podnóżku, a nie od razu dusić sprzęgło z paru względów:

1. MOCNIEJ naciśniesz sam h-c, niż oba pedały

2. lewa noga ma zapierać resztę ciała oraz pozwalać kontrolować pojazd (wbrew temu co się niektórym wydaje pojazd kontroluje się plecami i nogami, a nie oczami - jak już WIDAĆ, że coś jest nie tak, to już dawno po herbacie jest)

3. W razie zderzenia czołowego tracisz o jedną nogę mniej - okolice pedałów zwykle mocno gruchoczą kostki i okolicę.

Prawidłowo zatem jest tak, że hamulec w podłogę i do tego chwilę potem, ale nie jednocześnie dokładasz sprzęgło.

Aha, należy zważyć, że ile szkół w sensie instytucji, tyle szkół w sensie koncepcji. No i jest też idiota hołowczyc, ze swoją chorą tezą "jak nie wiesz co robić to dodaj gazu".

Napisano

> w piątej klasie podstawówki nie ma fizyki

Nie wiem - ja kończyłem dawno temu i byłem tam tylko raz :-)

Napisano

> Chodzi mi o to, że teoria o "ręcznym ratującym życie" w przypadku najechania jest - delikatnie

> mówiąc - błędna.

Jakby się upierać to z punktu widzenia "uszkodzeń ludzi" może być nawet szkodliwa.

Napisano

> Jakby się upierać to z punktu widzenia "uszkodzeń ludzi" może być nawet szkodliwa.

Jakby się upierać to bez ręcznego możemy zostać wepchnięci pod TIRa, a wtedy punkt widzenia trochę się zmienia zlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Nie do końca.

> Odruchem dość długo wypracowywanym w pocie czoła jest wciśnięcie NAJPIERW sprzęgła, potem hamulca.

po co odwlekać hamowanie? w hamowaniu awaryjnym masz jak najszybciej wytracić prędkość (na jak najkrótszej drodze) wciskanie najpierw sprzęgła potem hamulca to wydłużanie tej drogi. Po co?

> Dodatkowo - lewa noga powinna spoczywać na podnóżku, a nie od razu dusić sprzęgło z paru względów:

a to wiem że powinna leżeć na podnóżku.

> 1. MOCNIEJ naciśniesz sam h-c, niż oba pedały

bzdura. lewa i prawa noga nie są połączone mięśniami, poza tym hamulec (nawet jeśli masz ABS) nie powinien być naciskany z maksymalną dostępną siłą. poszakaj ile to jest niutonów. wink.gif

> 2. lewa noga ma zapierać resztę ciała oraz pozwalać kontrolować pojazd (wbrew temu co się niektórym

> wydaje pojazd kontroluje się plecami i nogami, a nie oczami - jak już WIDAĆ, że coś jest nie

> tak, to już dawno po herbacie jest)

poszukaj moich tekstów w jednym z ostatnich wątków o RWD i w wielu innych wątkach o technice jazdy cool.gif

Dziękuję za przypomnienie. Powtarzania nigdy za wiele ok.gif

> 3. W razie zderzenia czołowego tracisz o jedną nogę mniej - okolice pedałów zwykle mocno gruchoczą

> kostki i okolicę.

A to już insza inszość. Bardzo często przy zderzeniu masz obie nogi na pedałach właśnie przy hamowaniu awaryjnym.

> Prawidłowo zatem jest tak, że hamulec w podłogę i do tego chwilę potem, ale nie jednocześnie

> dokładasz sprzęgło.

i zgasiłeś silnik bo akurat pożyczyłeś od kolegi samochód który nie ma ABS albo miał go jeszcze zanim trafił do Józka co to w stodole fachowo wymienił hamulce. Odkładanie na później wciśnięcia sprzęgła nie ma żadnego sensu. Poza tym zdam trudne pytanie: ILE? jak długo mam czekać z wciśnięciem tego sprzęgła?

> Aha, należy zważyć, że ile szkół w sensie instytucji, tyle szkół w sensie koncepcji. No i jest też

> idiota hołowczyc, ze swoją chorą tezą "jak nie wiesz co robić to dodaj gazu".

Czy to aby na pewno nie jest jakiś żart ewentualnie szkolenie z zakresu jazdy autem "trochę bardziej"? Bo coś mi tu śmierdzi.

Napisano

> nie wiem nie znam sie, ale wkruwia mnie do bialego medrkowanie . Az sie cisnie na usta "Jarek nie

> pir***l , nie bylo cie tam".

Byłem za to na jednym przejściu dla pieszych, przed którym zatrzymała się octavia. Duży sprinter nie zdążył i prywalił ją w kufer. Mimo zablokowanych kół octavia poleciała na pasy. Dlatego nie uważam, że ręczny w takiej sytuacji cokolwiek pomaga, a jeśli już to tylko kwestia przypadku.

Napisano

> po co odwlekać hamowanie? w hamowaniu awaryjnym masz jak najszybciej wytracić prędkość (na jak

> najkrótszej drodze) wciskanie najpierw sprzęgła potem hamulca to wydłużanie tej drogi. Po co?

No właśnie o tym mówię :-)

Tylko że odruchem u 99% kierowców jest najpierw sprzęgło, potem h-c. Minimalnie najpierw, ale najpierw.

> a to wiem że powinna leżeć na podnóżku.

> bzdura. lewa i prawa noga nie są połączone mięśniami, poza tym hamulec (nawet jeśli masz ABS) nie

> powinien być naciskany z maksymalną dostępną siłą. poszakaj ile to jest niutonów.

A tu to się mylisz - hamowanie awaryjne = ciśniesz ile sił w butach.

Parę razy oglądałem praktyczne różnice w drodze h-wania u osoby która ma polecenie "rozpędź się do 50, dojedź do wyznaczonego miejsca i zahamuj najprędzej jak potrafisz" i po szkoleniu jak to robić PRAWIDŁOWO.

> poszukaj moich tekstów w jednym z ostatnich wątków o RWD i w wielu innych wątkach o technice jazdy

> Dziękuję za przypomnienie. Powtarzania nigdy za wiele

Ale żebyś wiedział, jak mało osób o tym wie i jakie oczy robią...

> A to już insza inszość. Bardzo często przy zderzeniu masz obie nogi na pedałach właśnie przy

> hamowaniu awaryjnym.

> i zgasiłeś silnik bo akurat pożyczyłeś od kolegi samochód który nie ma ABS albo miał go jeszcze

> zanim trafił do Józka co to w stodole fachowo wymienił hamulce.

Nie dotyczy mnie ten problem - nie jeżdżę trupami.

Wyjąwszy motocykl(e) nie jeżdżę też pojazdami bez abs.

> Odkładanie na później

> wciśnięcia sprzęgła nie ma żadnego sensu. Poza tym zdam trudne pytanie: ILE? jak długo mam

> czekać z wciśnięciem tego sprzęgła?

Chwilę :-)

Jak rozumiem hamując awaryjnie będziesz liczył w myślach "raaaaaaz, dwaaaaaa, trzyyyy... a nie, miało być na dwa, to jescze raz"? :-)

> Czy to aby na pewno nie jest jakiś żart ewentualnie szkolenie z zakresu jazdy autem "trochę

> bardziej"? Bo coś mi tu śmierdzi.

Z pięknym krzysiem?

No lansuje stale taką teorię w mediach, ku oklapywaniu mych cycków.

Napisano

> Jakby się upierać to bez ręcznego możemy zostać wepchnięci pod TIRa, a wtedy punkt widzenia trochę

> się zmienia

Wiesz, jakiś czas temu była taka debata o tym, jakie to "miliony istnień ludzkich ocalone zostaną dzięki światłom 24h".

Coś tak mi zapachniało tą koncepcją.

Napisano

> A tu to się mylisz - hamowanie awaryjne = ciśniesz ile sił w butach.

jeszcze raz polecam sprawdzić. Nie mówimy o hamowaniu w ogóle tylko o hamowaniu "bardziej". Poczytaj jakie ciśnienie trzeba wytworzyć w układzie żeby ABS działał najlepiej.

> Parę razy oglądałem praktyczne różnice w drodze h-wania u osoby która ma polecenie "rozpędź się do

> 50, dojedź do wyznaczonego miejsca i zahamuj najprędzej jak potrafisz" i po szkoleniu jak to

> robić PRAWIDŁOWO.

to prawidłowo po wyjeździe za bramy ośrodka już nie działa niestety w wielu przypadkach. Albo "się zapomina" po tygodniu.

> Ale żebyś wiedział, jak mało osób o tym wie i jakie oczy robią...

A żebyś wiedział że wiem smile.gif

> Nie dotyczy mnie ten problem - nie jeżdżę trupami.

> Wyjąwszy motocykl(e) nie jeżdżę też pojazdami bez abs.

Ja jeżdzę. I są ludzie którzy jeżdżą. i może ci się kiedyś trafić, że przyzwyczajenie z odwlekaniem wciśnięcia sprzęgła źle się skończy. TFU TFU! cool.gif Oby nie.

> Chwilę :-)

> Jak rozumiem hamując awaryjnie będziesz liczył w myślach "raaaaaaz, dwaaaaaa, trzyyyy... a nie,

> miało być na dwa, to jescze raz"? :-)

No właśnie. Mówisz "chwilę" po wciśnięciu hamulca. A ile to jest i po co się nad tym głowić. Wciskać jednocześnie skoro obie nogi mogą działać na raz.

> Z pięknym krzysiem?

> No lansuje stale taką teorię w mediach, ku oklapywaniu mych cycków.

Słyszałem/oglądałem kilka wywiadów z nim i nigdy mi się na uszy nie rzuciło żeby mówił w ten sposób o jeździe cywilnej. Możesz gdzieś zarzucić jakimś źródłem? Bo nadal mi tu śmierdzi nieporozumieniem/niezrozumieniem.

Napisano

> to prawidłowo po wyjeździe za bramy ośrodka już nie działa niestety w wielu przypadkach. Albo "się

> zapomina" po tygodniu.

Repetitio est mater studiorum.

> A żebyś wiedział że wiem

> Ja jeżdzę. I są ludzie którzy jeżdżą. i może ci się kiedyś trafić, że przyzwyczajenie z odwlekaniem

> wciśnięcia sprzęgła źle się skończy. TFU TFU! Oby nie.

> No właśnie. Mówisz "chwilę" po wciśnięciu hamulca. A ile to jest i po co się nad tym głowić.

> Wciskać jednocześnie skoro obie nogi mogą działać na raz.

> Słyszałem/oglądałem kilka wywiadów z nim i nigdy mi się na uszy nie rzuciło żeby mówił w ten sposób

> o jeździe cywilnej. Możesz gdzieś zarzucić jakimś źródłem? Bo nadal mi tu śmierdzi

> nieporozumieniem/niezrozumieniem.

Na chwilę obecną - nie.

Uprzedzając - nie chce mi się szukać.

Możesz założyć, że nieporozumienie, chociaż będę silnie obstawiał przy swoim.

Napisano

> Jakby się upierać to bez ręcznego możemy zostać wepchnięci pod TIRa, a wtedy punkt widzenia trochę

> się zmienia

> pozdrawiam,

> bromsky

ehhh... tak naprawdę pod tira zostaniemy wepchnięci i tak i tak. Opór, który stawiają hamulce jest tak mały, ze nieistotny. Natomiast gdyby go uwzględnić to w sytuacji uderzenia z tyłu więcej energii zostanie przekazane ludziom. Nie zablokowane mogłyby doprowadzić do wepchnięcia pod tira. Ale dyskusja nad tym co lepsze jest kompletnie bez sensu wielkości oporu hamulców w stosunku do energii przy uderzeniu.

Napisano

> ehhh... tak naprawdę pod tira zostaniemy wepchnięci i tak i tak. Opór, który stawiają hamulce jest

> tak mały, ze nieistotny. Natomiast gdyby go uwzględnić to w sytuacji uderzenia z tyłu więcej

> energii zostanie przekazane ludziom. Nie zablokowane mogłyby doprowadzić do wepchnięcia pod

> tira. Ale dyskusja nad tym co lepsze jest kompletnie bez sensu wielkości oporu hamulców w

> stosunku do energii przy uderzeniu.

Ale nikt nie twierdzi, że auto na hamulcach po uderzeniu nie ruszy się nawet na milimetr. Oczywiście zostanie przepchnięte, ale jak tylko przestanie działać siła auta z tyłu to zaciągnięty ręczny nie pozwoli się swobodnie toczyć dalej.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Ale nikt nie twierdzi, że auto na hamulcach po uderzeniu nie ruszy się nawet na milimetr.

> Oczywiście zostanie przepchnięte, ale jak tylko przestanie działać siła auta z tyłu to

> zaciągnięty ręczny nie pozwoli się swobodnie toczyć dalej.

> pozdrawiam,

> bromsky

Tyle że to dodatkowe 1.5G opóźnienia które wprowadzi zaciągnięty hamulec może być różnicą między urazem a kalectwem.

Napisano

> Tyle że to dodatkowe 1.5G opóźnienia które wprowadzi zaciągnięty hamulec może być różnicą między

> urazem a kalectwem.

właśnie o to chodzi. ok.gif

Napisano

> Tyle że to dodatkowe 1.5G opóźnienia które wprowadzi zaciągnięty hamulec może być różnicą między

> urazem a kalectwem.

Z drugiej strony, to opóźnienie może uratować życie pieszemu, który był akurat przed nami na przejściu zlosnik.gif

Tak możemy dyskutować bez końca zlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Z drugiej strony, to opóźnienie może uratować życie pieszemu, który był akurat przed nami na

> przejściu

Jak mam do wyboru moje życie kontra życie pieszego to zgadnij które wybieram? smile.gif

Napisano

> Jak mam do wyboru moje życie kontra życie pieszego to zgadnij które wybieram?

Ja wiem i też nie zaciągam ręcznego przed światłami hehe.gif Prowadzę tylko takie rozważanie co by przyniosło lepsze efekty - stanie z hamulcem czy bez...

A tak jeszcze nawiązując do różnych zachowań na drodze. Przypomnę jeden filmik

i tak się zastanawiam, czy w tej sytuacji lepiej było przydzwonić w tył furgonetki (co by się pewnie skończyło na uszkodzeniu samochodu) czy też wyjeżdżać na czołówkę ryzykując zapewne śmiercią... (tak jak zrobił kierowca z filmu)

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Może być też jazda zgodnie z przepisami.

Interesujące, muszę kiedyś spróbować!!!! food.gif

Napisano

> Właśnie tak. Wystarczy zobaczyć zachowanie kierowcy skody po uderzeniu.

> pozdrawiam,

> bromsky

Ale ten kierownik dostał strzał w drzwi i możliwe, że chwilowo stracił przytomność

Napisano

> Ale ten kierownik dostał strzał w drzwi i możliwe, że chwilowo stracił przytomność

A myślisz, żę jak mocno dostaniesz w plecy to nie będziesz zamroczony?

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Jakie metody jazdy defensywnej stosujecie?

Przeważnie nie wychodzę z domu, a na porady do lekarza jeżdżę czołgiem.

A tak bardziej na serio, to jak dojeżdżam do skrzyżowania i zapala mi się żółte/zielone to nie dają w palnik (czasem wręcz zwalniam), żeby mnie żaden wariat na głębokim zielonym nie skasował.

Napisano

> przyjacielu - nie podam Ci ilostanu.

W sumie tego się spodziewałem że nie podasz, kilka razy zdarzyło mi sie zadać konkretne pytanie i odpowiedzi już nie było...

Ale za to można "brylować" jako znawca który wypowiada się na każdy temat...

Szczerze \cie podziwiam bo ja tak nie potrafię...

> Natomiast wiele współczesnych modeli ma elektryczny ręczny, który spełnia jednocześnie f-kcję

> hill-holdera.

> Taki sprzęt po zatrzymaniu się "zaciąga" ręczny.

> W momencie gdy ruszasz - zrzuca go.

> Wiesz - takie ruszanie z ręcznego dla pań w kolorze blond...

Myślę że to powszechnie wiadomo...

> Po szczegóły zapraszam do instrukcji obsługi danych pojazdów (możesz kuknąć na stronę Skody - tam

> mają manuale w PDF-ach).

Nie interesują mnie manuale konkretnych pojazdów...

Chciałem jedynie dowiedzieć się jaki procent samochodów na rynku (albo jaka część choć w przybliżeniu) ma automatyczny ręczny - skoro piszesz że to istotna częśc? Ale jak najczęściej nie dowiedziałem się...

Może jakby zlikwidować liczniki na MK byłoby lepiej?

Napisano

> A myślisz, żę jak mocno dostaniesz w plecy to nie będziesz zamroczony?

> pozdrawiam,

> bromsky

Wszystko jest możliwe, pytanie tylko co bardziej.

Napisano

Ten gość co dostał w bok to chyba doznał już zamroczenia jak się zielone światło zapaliło...

Napisano

> Ten gość co dostał w bok to chyba doznał już zamroczenia jak się zielone światło zapaliło...

Nie

Może był młody i pewny siebie, znał swoje możliwości i ograniczenia samochodu, taki jakich pełno na cmentarzach

Napisano

> Nie

> Może był młody i pewny siebie, znał swoje możliwości i ograniczenia samochodu, taki jakich pełno na

> cmentarzach

ooniee.gif

a może po prostu tak jak każdy z nas czasem popełnia błąd?

Zawsze rozglądasz się nieufnie przed wjazdem na skrzyżowanie? Mi się czasem zdarza nie pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania. Zwłaszcza jak stoję na prawym pasie.

Napisano

> a może po prostu tak jak każdy z nas czasem popełnia błąd?

> Zawsze rozglądasz się nieufnie przed wjazdem na skrzyżowanie? Mi się czasem zdarza nie pamiętać o

> zasadzie ograniczonego zaufania. Zwłaszcza jak stoję na prawym pasie.

Dla mnie na AK zawsze bardzo ciekawe jest obwinianie o "całe zło świata" tego, który mając pierwszeństwo, nie zauważył kogoś, kto go nie miał i w ten sposób stał się poszkodowanym w kolizji/wypadku. Praktycznie nikt nie wspomina o idiocie, który przejechał już nie żółtym, ale już na czerwonym (i to wcale nie wczesnym, a takim palącym się już ładnych parę sekund). Nikt nie bierze pod uwagę, że poszkodowany mógł być zmęczony, przeziębiony, mieć po prostu gorszy dzień... A tak... zapomniałem... wszyscy tu jeżdżą idealnie, wszystko widzą, nigdy się nie mylą i ściśle przestrzegają przepisów.

Napisano

> Interesujące, muszę kiedyś spróbować!!!!

Lepiej nie. Taka jazda uzależnia. grinser006.gif

To pierwszy krok do kupna skody. ooniee.gif

A tak na serio to jak jadę szybciej mocniej się koncentruję na tym co robią inni. Są tego zady i walety. Szybciej się męczę, więcej spalam ale jestem odrobinę wcześniej (czasem to względne, bo właściwie to wydaje mi się że jestem szybciej). Lubię szybko jeździć i nie rzucę pierwszy kamieniem cool.gif Są gdzieś jednak granice... granice percepcji innych użyszkodników i fizyka, tylko to mnie powstrzymuje od mocniejszego wciśnięcia gazu na prostej. Bo umiejętności do tego nie trzeba wielkich. Małpa da radę jak wyszkolisz. najgorsza w szybkiej jeździe jest nieprzewidywalność zachowań współtowarzyszy i słaba czytelność wykonywanych manewrów.

I nie myślcie, że jestem samobójcą i piratem. Właśnie wróciłem z Hiszpanii. Tam na górskich serpentynach są "lekko" inne ograniczenia niż na naszych drogach.

Ograniczenie do 80 przed partią długich ciasnych zakrętów oznacza prędkość do której można się zbliżyć w dobrych warunkach przy prawie pełnym wykorzystaniu możliwości zawieszenia i opon w miejskich wozidełkach. Polski zarządca drogi ustawiłby tam spokojnie 30.

Za to w miastach 50 km/h można przekroczyć tylko nieszanując swojego zawieszenia. Progi zwalniające skutecznie unieszkodliwiają rumakujących przed przejściami dla pieszych. Próg co 50-100m na "przelotówce" przez miasteczko to nic nadzwyczajnego. To lubię ok.gif

Napisano

> i tak się zastanawiam, czy w tej sytuacji lepiej było przydzwonić w tył furgonetki (co by się

> pewnie skończyło na uszkodzeniu samochodu) czy też wyjeżdżać na czołówkę ryzykując zapewne

> śmiercią... (tak jak zrobił kierowca z filmu)

> pozdrawiam,

> bromsky

W taj sytuacji to najlepiej było dostosować prędkość do warunków, bezpieczny odstęp i wyhamować na furgonetką.

Dla mnie to właśnie jest defensywna jazda.

Napisano

> Dla mnie na AK zawsze bardzo ciekawe jest obwinianie o "całe zło świata" tego, który mając

> pierwszeństwo, nie zauważył kogoś, kto go nie miał i w ten sposób stał się poszkodowanym w

> kolizji/wypadku. Praktycznie nikt nie wspomina o idiocie, który przejechał już nie żółtym, ale

> już na czerwonym (i to wcale nie wczesnym, a takim palącym się już ładnych parę sekund). Nikt

> nie bierze pod uwagę, że poszkodowany mógł być zmęczony, przeziębiony, mieć po prostu gorszy

> dzień... A tak... zapomniałem... wszyscy tu jeżdżą idealnie, wszystko widzą, nigdy się nie

> mylą i ściśle przestrzegają przepisów.

Temat zszedł na boczny tor, stąd i wypowiedzi odbiegające od głównego tematu.

Napisano
  • Autor

> Jeżdżę ultraofensywnie więc nie pomogę...

Tylko?

No to dużo szczęścia życzę!

Napisano
  • Autor

> ja nie używam ręcznego prawie wcale, a już na pewno nie na skrzyżowaniach. Kiedyś mnie to

> uratowało. Stałem jako pierwszy na światłach, a za mną dojeżdża do skrzyżowania młody gniewny

> w BMW. Zablokował koła i sunie na mnie, wiec dzięki temu że miałem wrzucony 1 bieg i byłem

> gotowy do jazdy wjechałem na skrzyżowanie na czerwonym świetle, a tamtem zatrzymał się tam

> gdzie ja stałem.

Ręczny i zapięte jeden się wyklucza?

W takiej konfiguracji właśnie być powinno.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.