Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

wczorajszy wypadek - moje "wrażenia"

Featured Replies

Napisano

jechałem wczoraj nad wieczorem z konstancina do piaseczna (kto zna wie jak droga wyglada) po jednym pasie w każda strone bez pobocza. Mniej więcej w połowie drogi między miejscowościami dwa samochody przedemną gość potrącił starszą kobiete (ok70-75 lat) na przejściu dla pieszych. Podjeżdżam bliżej starsza pani leży na skraju jezdni wokól juś kilku gapiów kierowca jacyś znajomi tej kobiety, mody młody facet z innego auta trzyma tel i dzwoni po odpowiednie służby. stojąc chwile patrze ze nikt z ludzi nie kwapi sie żeby tej kobiecie pomóc ale każdy mocno głosuje na temat wypadku już sadzi kierwoce itd. Mysle sobie beda strzępić języki a kobiecina jak leżała tak leży. Zjechałem na pobocze podbiegłem do tej kobiety i próbuje nawiązac z nia jakiś kontakt ale z zerowym skutkiem, gość który dzwonił podchodzi i z nadzieją w głosie i przejęciem pyta czy wiem co robić .... icon_eek.gif. Nie odpowiedziałem bo i po co. po dwóch tzrech minutach udało mi sie nawiązac kontakt z kobietą której minął chyba pierwszy szok i zaczeła mniej więcej kumać co sie dzieje. Mniej więcej ułożyłem ją w takiej pozycji zeby nie doszło do dodatkowych komplikacji cały czas mówiąc do niej zeby nie traciła kontakyu z rzeczywistością. Wtedy klepnął mnie ktoś w ramie odwracam sie patrze kolega z kacika QLA który akurat przejeżdzł zobaczył co sie dzieje wysiadł i przyniósł swoją apteczke. Wyjał z niej kocyk termiczny (ta folia taka aluminiowa) Okryśliśmy kobiete i czekaliśmy na karetke . W między czasie zjawiła się również przypadkierm jakaś pani doktor i zajęła się babcią już w profesjonalny sposób.

I teraz tak sie zastanawiam czemu dzieje sie tak ze ludzie są tak bardzo obojętni???? przez cały czas jak byłem przy tej kobiecie trzymając ją za ręke , dokookoła już spory tłumek sądził, karał, winił kierowce całą sytuacje ale nikt z tych ludzi nie kwapil sie zeby w jakikolwiek sposób pomóc ofierze. Tylko jak banda sępów stał i czekal na dalszy rozwój sensacyjnej akcji.

Po mojemu to jak pomagamy innym na drodze czy to własnie ofierze wypadku czy komuś komu nawaliło auto i sam je spycha na pobocze trójpasmowej drogi, odzwierciedla to jakimi jesteśmy kierowcami co na drodze jest dla nas proiorytemem i czy mozemy zrobić coś bezinteresownie dla zupełnie obcej osoby... Uważam że tylko wyjątek potwierdzi regułe której należy sie wstydzić.

PS Podziękowania dla QLI ktróry zrobił to co powinien zrobić kazdy inny kierowca winner.gif

Napisano

IMHO to jest takie przeswiadczenie ,ze ktos na pewno juz sie odpowiednia czynnoscia zajal , wiec nie ma sensu sie wyrywac .

Ja czesto mam takie wrazenie ,ze skoro ja na to wpadlem to pewnie

ktos juz wczesniej sie tym zajal ,ale okazuje sie ,ze takie zalozenie to czesto blad

Napisano

ja mialem podobna sytuacje,

trasa Warszawa-Rzeszow, noc..godz ok 23. widze przede mna 3 samochody stojace na awaryjnych. zatrzymuje sie. stoi grupka ludzi. wysiadlem zobaczyc cos sie dzieje. zobaczylem lezacego faceta przykrytego kocem i rozbita felicje. kierowca palil nerwowo papierosa, ludze stali z boku i sie przygladali.

zapytalem czy dzwonil ktos po pogotowie, powiedzieli ze juz jedzie.

pytam czy facet zyje? i uslyszalem: Niech pan nie rusza bo moze ma zlamany kregoslup. w tym momencie uswiadomilem sobie ze nawet nikt nie sprawdzil czy ma puls!!!!

odkrylem poszkodowanego, zbadalem puls, nie bylo... ale facet jeszcze jak podchodzilem, puszczal pare z ust... zaczalem masaz serca, puls wrocil, ulozylem go w pozycji bezpieczej, po czym przyjechala karetka.

niestey na skutek obrazen zmarl nastepnego dnia w szpitalu (dzwonilem).

dlatego pierwsza pomoc powinno sie wpajac od przedszkola!!!

Napisano

To nie to ze ludzie sa obojetni. Wiekszosc z nich poprostu nie ma zielonego pojecia co zrobic w takiej sytacji. Jak sie zachowac. W jaki sposob pomoc.

Wsumie wcale im sie nie dziwie. Podejrzewam za okolo 99% obywateli nie jest w stanie zrobic komus sztucznego oddychania.

Szkoda ze w szkolach ludziom sie tlucze mnustwo wiedzy ktora nigdy nie bedzie potrzebna, a przedmiot ktory sie nazywa PO jest w minimalnym wymiarze godzin a na nim temat na temat ratowania innego czlowieka to gora 2 - 3 lekcji.

Szoda.

Napisano

Takie zachowanie sie nawet jakos fachowo nazywa. Psychologowie robili badania i doszli do szokujacych wnioskow:

Im wiecej jest swiadkow zdarzenia/wypadku i im wiecej gapiow tym mniejsza szansa, ze ktos udzieli pierwszej pomocy.

poprostu ludzie spychaja ten obowiazek na innych - skoro jest tyle ludzi to ktos napewnoi zaraz pomoze

Napisano
  • Autor

> To nie to ze ludzie sa obojetni. Wiekszosc z nich poprostu nie ma

> zielonego pojecia co zrobic w takiej sytacji. Jak sie zachowac.

> W jaki sposob pomoc.

> Wsumie wcale im sie nie dziwie. Podejrzewam za okolo 99% obywateli

> nie jest w stanie zrobic komus sztucznego oddychania.

> Szkoda ze w szkolach ludziom sie tlucze mnustwo wiedzy ktora nigdy

> nie bedzie potrzebna, a przedmiot ktory sie nazywa PO jest w

> minimalnym wymiarze godzin a na nim temat na temat ratowania

> innego czlowieka to gora 2 - 3 lekcji.

> Szoda.

a ja sie z Tobą nie zgodze Tzn nie w całości . Fakt ze poziom wiedzy jest mizerny o ile wogóle mozna mówić ze jakikolwiek poziom jest. Ale do cholery ja też nie robiłem dodatkowych kursów nic pozatym czego dowiedziałem sie podczas robiena PJ late temu 10. Aby udzielić podstawowej pomocy czy dosłownie potrzymac kogoś za ręke i z nim rozmawiać nie trzeba skończenia fakultetów. Wystarczy odrobina dobrej woli i ruszenia mózgownicą.

Napisano
  • Autor

> Takie zachowanie sie nawet jakos fachowo nazywa. Psychologowie robili

> badania i doszli do szokujacych wnioskow:

> Im wiecej jest swiadkow zdarzenia/wypadku i im wiecej gapiow tym

> mniejsza szansa, ze ktos udzieli pierwszej pomocy.

> poprostu ludzie spychaja ten obowiazek na innych - skoro jest tyle

> ludzi to ktos napewnoi zaraz pomoze

boje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gifboje_sie.gif

Napisano

claps.gif Panowie ok.gif

a co do ludzi wokól niestety tylko ich świadomość ze stoją i pomagają , Ty przejeżdżasz widzisz tłummówisz pewnie ktoś sie nią zajął. I tak wychodzi że wszyscy to Apacze.

a co to znaczy chyba każdy wie...

a co Pan robi confused.gif?? Nie ja patrze tuk.gif

Napisano

ano tak jest. Kiedys tez bylem swiadkiem potracenia dziecka na przejsciu. Zdarzenie widzialo kolo 10-15 ludzi, po chwili tlumek liczyl ze 20-30 gapiow (nie liczac kilkunastu samochodow, ktore obojetnie przejechaly obok).

Zatrzymalem sie tylko ja i kobieta, ktora potacila dziecko. Ale nim do dzieciaka podbieglismy zeby sprawdzic co z nim NIKT sie nie ruszyl, mimo, ze najblizsi stali w odleglosci okolo 2m od dziecka sciana.gifsciana.gif

Gapie ograniczyli sie tylko do wyjecia komorek i wezwania karetki

Napisano

No nie mów, że nie słyszałeś o tzw. "rozmyciu odpowiedzialności"... zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> No nie mów, że nie słyszałeś o tzw. "rozmyciu odpowiedzialności"...

nie słyszałem..... słowo daje icon_eek.gif

Napisano

> nie słyszałem..... słowo daje

Polecam tedy książki Eliota Aronsona - Psychologia społeczna...

Napisano

> No nie mów, że nie słyszałeś o tzw. "rozmyciu odpowiedzialności"...

to nie to raczej - to dzielenie sie winą z innymi

Napisano

> to nie to raczej - to dzielenie sie winą z innymi

Jesteś pewny cfaniaczek.gif

Napisano

niestety masz rację, przekonałem się na własnej skórze frown.gif

niecały rok temu na krajowej 8 zaczęło mi się palić autko sick.gif

szybciutko się zatrzymałemi udało mi się zagasić pożar (gaśnica na szczęście zadziałała)

za mną od razu zrobił się duży korek, jechały głównie ciężarówki;

zaraz potem chciałem zepchnąć samochód na pobocze, pech chciał,

że wszystko wydarzyło isę na wąskim objeździe i dlatego musiałem

pchać samochód kilkadziesiąt metrów buu.gif

podczas tego wszystkiego nie pomogła mi ani jedna osoba,

wszyscy gapili się mając niezłe przedstawienie, dopiero na sam koniec

jak musiałem wepchnąc auto na wzgórek najdjechał starszy Pan na rowerze;

nadmienię tylko jeszcze, ze podczas moich zmagań zostałem prawie rozjechany

przez kierowców, którzy zamiast pomóc przepchnąć uszkodzony pojazd

to tylko wyprzedzali bezczelnie jeszcze się gapiąc czerwona.gif

Napisano

wczoraj na tvn turbo był ten program o poscigach policyjnych i podobna akcja policjanci gonią skradziony radiowóz który konczy rajd na bagazniku stojącego na swietle samochodu masakrując mu bagaznik oczywiscie policjanci w wielkiej kupie rzucaja sie na złoczyńce a gdzies tam z boczku z uderzonego auta ledwo wyczłapuje koles ktory widzac ze nikt sie nim nie interesuje oddala sie kulejac w nieznanym kierunku crazy.gifcrazy.gif

Napisano

> ja mialem podobna sytuacje,

> trasa Warszawa-Rzeszow, noc..godz ok 23. widze przede mna 3 samochody

> stojace na awaryjnych. zatrzymuje sie. stoi grupka ludzi.

> wysiadlem zobaczyc cos sie dzieje. zobaczylem lezacego faceta

> przykrytego kocem i rozbita felicje. kierowca palil nerwowo

> papierosa, ludze stali z boku i sie przygladali.

> zapytalem czy dzwonil ktos po pogotowie, powiedzieli ze juz jedzie.

> pytam czy facet zyje? i uslyszalem: Niech pan nie rusza bo moze ma

> zlamany kregoslup. w tym momencie uswiadomilem sobie ze nawet

> nikt nie sprawdzil czy ma puls!!!!

> odkrylem poszkodowanego, zbadalem puls, nie bylo... ale facet jeszcze

> jak podchodzilem, puszczal pare z ust... zaczalem masaz serca,

> puls wrocil, ulozylem go w pozycji bezpieczej, po czym

blush.gifclaps.gifclaps.gifok.gif

> przyjechala karetka.

> niestey na skutek obrazen zmarl nastepnego dnia w szpitalu

> (dzwonilem).

> dlatego pierwsza pomoc powinno sie wpajac od przedszkola!!!

zgadzam sie ok.gif na kursach PJ powinna byc nauka pierwszej pomocy priorytetem a nie jakies debilne parkowanie na centymetry sick.gif

Napisano

> a ja sie z Tobą nie zgodze Tzn nie w całości . Fakt ze poziom wiedzy

> jest mizerny o ile wogóle mozna mówić ze jakikolwiek poziom

> jest. Ale do cholery ja też nie robiłem dodatkowych kursów nic

> pozatym czego dowiedziałem sie podczas robiena PJ late temu 10.

> Aby udzielić podstawowej pomocy czy dosłownie potrzymac kogoś za

> ręke i z nim rozmawiać nie trzeba skończenia fakultetów.

> Wystarczy odrobina dobrej woli i ruszenia mózgownicą.

i o odrobine mniejsza znieczulica i tempawka

Napisano

> przedmiot ktory sie nazywa PO jest w

> minimalnym wymiarze godzin a na nim temat na temat ratowania

> innego czlowieka to gora 2 - 3 lekcji.

> Szoda.

Wiesz, że się mylisz?

Mam to na świeżo - temat pierwszej pomocy przedmedycznej na PO to CAŁY ROK SZKOLNY mimo tylko 1 lekcji tygodniowo, to i tak zdobywa się dużą wiedzę.

Co do wypadku, to jadę kiedyś ze znajomym lekarzem na drodze powiatowej, jest wypadek już policja i straż wyciągają auto z rowu, pytamy czy pomóć, a oni z wrogim nastawieniem, że nie trzeba.

Napisano

Bravo za waytogo.gif dobry przykład, tylko więcej takich ludzi claps.gif

Napisano

BIG respect za trzeźwość umysłu i interwencję (na pewno lepszą od stania z założonymi rękami) na miejscu zdarzenia... waytogo.gif

Co doniereagującego tłumu to niezapominajcie jeszcze o szoku na widok krwi... Okazuje się bowiem że nawet wielbiciele medycznych seriali (np. "Ostry Dyżur") czy jakichś programów gdzie pokazują fragmenty operacji - nagle dopada strach fobia (czy jak to nazwać) na widok prawdziwej krwi - choćby chodziło o lekko rozcięty łuk brwiowy...

No i jeszcze faktycznie można zaobserwować taki tok myślenia - "nie wiem, nie znam się, nie umiem..."

Napisano

> Wiesz, że się mylisz?

> Mam to na świeżo - temat pierwszej pomocy przedmedycznej na PO to

> CAŁY ROK SZKOLNY mimo tylko 1 lekcji tygodniowo, to i tak

> zdobywa się dużą wiedzę.

oo to bardzo dobrze...

Jak ja chodzilem do liceum to bylo wlasnie tak jak pisalem. A bylo to jakies 7 lat temu. Jesli sie od wtedy cos zmienilo to bardzo sie ciesze

Napisano

Norma, mniej więcej 2 lata temu był wypadek w okolicy skrzyżowania Grzybowska/ JP II (dla nie stołecznych - centrum Warszawy) godzina 16.05 ludzie wychodzą tłumnie z roboty, ja czekam na żonkę na parkingu i nagle BUUUM. Spojrzałem w lusterko - na boku leżało czerwone berlingo. Szybko sru z auta i lece coś pomóc. Ze mną równolegle biegnie sztab ludzi - jak dobiegli do krawężnika to się zarzymali i dalej do berlingo podszedłem sam. Dopiero za chwilę wysiadł ktoś z przejeżdżającego samochodu i podszedł do drugiego rozbitego auta. A publiczność jak stała tak stała. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Gość z berlingo wyszedł "drzwiami ale górą" Wracając do auta nie mogłem się przebić przez tłumy publiczności - więc pozwoliłem sobie głośno powiedzieć: "Niezłe przedstawienie - jest co oglądać bando kretynów" jakoś nagle wszyscy pospuszczali głowy i się rozstąpili. Następnego dnia, żona w pracy usłyszała w windzie: "Wczoraj jakiś idiota pomagał przy wypadku, i jak wracał do samochodu to nawyzywał ludzi od kretynów, a oni chcieli tylko popatrzeć."

Napisano

> Norma, mniej więcej 2 lata temu był wypadek w okolicy skrzyżowania

> Grzybowska/ JP II (dla nie stołecznych - centrum Warszawy)

> godzina 16.05 ludzie wychodzą tłumnie z roboty, ja czekam na

> żonkę na parkingu i nagle BUUUM. Spojrzałem w lusterko - na boku

> leżało czerwone berlingo. Szybko sru z auta i lece coś pomóc. Ze

> mną równolegle biegnie sztab ludzi - jak dobiegli do krawężnika

> to się zarzymali i dalej do berlingo podszedłem sam. Dopiero za

> chwilę wysiadł ktoś z przejeżdżającego samochodu i podszedł do

> drugiego rozbitego auta. A publiczność jak stała tak stała. Na

> szczęście nikomu nic się nie stało. Gość z berlingo wyszedł

> "drzwiami ale górą" Wracając do auta nie mogłem się przebić

> przez tłumy publiczności - więc pozwoliłem sobie głośno

> powiedzieć: "Niezłe przedstawienie - jest co oglądać bando

> kretynów" jakoś nagle wszyscy pospuszczali głowy i się

> rozstąpili. Następnego dnia, żona w pracy usłyszała w windzie:

> "Wczoraj jakiś idiota pomagał przy wypadku, i jak wracał do

> samochodu to nawyzywał ludzi od kretynów, a oni chcieli tylko

> popatrzeć."

no to ladnie cie podsumowali

sick.gifsick.gifno.gif bym sie wkuangryfire.gif jak bym to uslyszal

Napisano

Heh, miałem podobną sytuację, ale "z drugiej strony". To znaczy dojechałem do skrzyżowania (dla stołecznych - róg Banaha i Grójeckiej), duże skrzyżowanie i widzę, że jakś biedak mocuje się z samochodem i usiłuje go przepchnąć. Wszyscy gościa omijają przejeżdżając mu niemalże po palcach. Szybka decyzja, żonka siada za kółkiem a ja wysiadam z samochodu i lecę pomóc biedakowi. Myślałem, że tylko zepchniemy jego autko na pobocze, a tu.......zonk. Koles komenderuje, że musi stanąc po drugiej stronie skrzyżowania. Skrzyżowanie duże i nabieram przekonania, że nie wyrobimy się z przepchnięciem jego samochodu (Xsara) w czasie jednych świateł. Napinam się, jak mogę, siłuję z samochodem, facio też napiera z całych sił i cudem udaje nam się nie zablokować skrzyżowania. Nie było czasu na dyskusje, ale moim zdaniem kolo przegiął z tym przepychaniem autka. Do swojego samochodu wróciłem spocony jak.... nie powiem co.

smile.gif

Tak więc..... różnie to bywa, gdy chcesz bezintereoswnie pomóc.

Pozdro

Bartek

Napisano

Nic tylko pogratulowac podjecia szybkiej i co najwazniejsze odwaznej decyzjibrawo.gif

Napisano

Na pewno wyrazy uznania dla autora za brak znieczulenia na ludzkie cierpienie ofiary wypadku. Przykrycie folią atermiczną - ok. Osobiście jednak wolałbym być ratowany przez profesjonalnego ratownika lub lekarza - jakakolwiek zmiana położenia ofiary bez upewnienia się co do obrażeń, zwłaszcza obrażeń kręgosłupa, niesie ryzoko zagrożenia dla życia poszkodowanego. Oto jak w wypadku drogowym zginął mój śp. sąsiad... Upadek na motocyklu, połamane żebra. PIELĘGNIARKA w ośrodku zdrowia POSADZIŁA go na krześle. Połamane żebra w trakcie siadania uszkodziły narządy wew, wątrobę... krwotok wewnętrzny nie dał szans na odratowanie...

Sądzę, że powinno się położyć nacisk na edukację wsród kierowców w zakresie pierwszej pomocy, regularne obowiązkowe szkolenia praktyczne np co 5 lat. Za często? Właśnie zmieniło się podejście medycyny co do resuscytacji.

Polecam pamięci forumowiczów zasadę "Jeżeli sytuacja nie zagraża życiu to nie ruszaj poszkodowanego!"

PS. Znany mi przypadek rekordzisty-ratownika-ochotnika poolegał na podawaniu ofierze wypadku środka przeciwbólowego a do przepicia podał jodynę z apteczki samochodewej. Folię do przykrycia pewnie miał... czarną.

Napisano
  • Autor

> oo to bardzo dobrze...

> Jak ja chodzilem do liceum to bylo wlasnie tak jak pisalem. A bylo to

> jakies 7 lat temu. Jesli sie od wtedy cos zmienilo to bardzo sie

> ciesze

ja z PO pamiętam tylko zakładanie maski przeciwgazowej i strzelanie z KBKSu sick.gif

o pierwszej pomocy wiem ze coś było ale nic nie pamiętam chyba jedna lekcja poświęcona.

Także jeśli teraz jest inaczej to tylko sie cieszyć

Napisano

Jak czytam takie relacje to aż mi się włosy stają dęba. Obojętnośc ludzka. sciana.gif

P.s. claps.gif za postawę

Napisano

Wszyscy tak ochoczo piszą o pomaganiu ofiarom wypadku itd.. Popieram ale mam jedno pytanie: "Jak poprawnie przeprowadza sie resuscytacje? Ile wdechów na ile uciśnieć??"....

Napisano
  • Autor

> Wszyscy tak ochoczo piszą o pomaganiu ofiarom wypadku itd.. Popieram

> ale mam jedno pytanie: "Jak poprawnie przeprowadza sie

> resuscytacje? Ile wdechów na ile uciśnieć??"....

ja słyszałem 2 szkoły z czego utkwiło w pamięci: 1 wdech na 4 uciski

Napisano

> ja słyszałem 2 szkoły z czego utkwiło w pamięci: 1 wdech na 4 uciski

a ta druga szkoła??

Napisano

> a ta druga szkoła??

Ja to juz tyle slyszalem wersji w przeciagu 10 lat ze sie pogubilem.

Napisano

> jechałem wczoraj nad wieczorem z konstancina do piaseczna (kto zna

> wie jak droga wyglada) po jednym pasie w każda strone bez

> pobocza. Mniej więcej w połowie drogi między miejscowościami dwa

> samochody przedemną gość potrącił starszą kobiete (ok70-75

> lat) na przejściu dla pieszych. Podjeżdżam bliżej starsza pani

> leży na skraju jezdni wokól juś kilku gapiów kierowca jacyś

> znajomi tej kobiety, mody młody facet z innego auta trzyma tel i

> dzwoni po odpowiednie służby. stojąc chwile patrze ze nikt z

> ludzi nie kwapi sie żeby tej kobiecie pomóc ale każdy mocno

> głosuje na temat wypadku już sadzi kierwoce itd. Mysle sobie

> beda strzępić języki a kobiecina jak leżała tak leży. Zjechałem

> na pobocze podbiegłem do tej kobiety i próbuje nawiązac z nia

> jakiś kontakt ale z zerowym skutkiem, gość który dzwonił

> podchodzi i z nadzieją w głosie i przejęciem pyta czy wiem co

> robić .... . Nie odpowiedziałem bo i po co. po dwóch tzrech

> minutach udało mi sie nawiązac kontakt z kobietą której minął

> chyba pierwszy szok i zaczeła mniej więcej kumać co sie dzieje.

> Mniej więcej ułożyłem ją w takiej pozycji zeby nie doszło do

> dodatkowych komplikacji cały czas mówiąc do niej zeby nie

> traciła kontakyu z rzeczywistością. Wtedy klepnął mnie ktoś w

> ramie odwracam sie patrze kolega z kacika QLA który akurat

> przejeżdzł zobaczył co sie dzieje wysiadł i przyniósł swoją

> apteczke. Wyjał z niej kocyk termiczny (ta folia taka

> aluminiowa) Okryśliśmy kobiete i czekaliśmy na karetke . W

> między czasie zjawiła się również przypadkierm jakaś pani doktor

> i zajęła się babcią już w profesjonalny sposób.

> I teraz tak sie zastanawiam czemu dzieje sie tak ze ludzie są tak

> bardzo obojętni???? przez cały czas jak byłem przy tej kobiecie

> trzymając ją za ręke , dokookoła już spory tłumek sądził, karał,

> winił kierowce całą sytuacje ale nikt z tych ludzi nie kwapil

> sie zeby w jakikolwiek sposób pomóc ofierze. Tylko jak banda

> sępów stał i czekal na dalszy rozwój sensacyjnej akcji.

> Po mojemu to jak pomagamy innym na drodze czy to własnie ofierze

> wypadku czy komuś komu nawaliło auto i sam je spycha na pobocze

> trójpasmowej drogi, odzwierciedla to jakimi jesteśmy kierowcami

> co na drodze jest dla nas proiorytemem i czy mozemy zrobić coś

> bezinteresownie dla zupełnie obcej osoby... Uważam że tylko

> wyjątek potwierdzi regułe której należy sie wstydzić.

> PS Podziękowania dla QLI ktróry zrobił to co powinien zrobić kazdy

> inny kierowca

brawo.gif za postawe. Moja wiedza w udzielaniu pierwszej pomocy ogranicza sie do Slonecznego Patrolu i dwoch lekcji PO bez manekina, bo ktos go "pozyczyl". Chcialem kiedys zapisac sie na kurs w PCK ale odstraszyla mnie cena (wtedy jeszcze nie pracowalem) a teraz brak czasu frown.gif. Czyatalem kiedys prowokacje dziennikarzy z Motoru: Upozorowali wypadek i czekali, az ktos pomoze... Ludzie tylko zwalniali i dochodzili do wniosku, ze na pewno ktos juz zadzwonil po pogotowie. Moim zdaniem kurs pierwszej pomocy powinien byc obowiazkowy na kursie na prawo jazdy.

Napisano

> a ta druga szkoła??

to czy zrobisz 4 ucisniecia na jeden wdech czy tak jak glosi inna teoria 15 na 3 wdechy to nie robi wiekszej roznicy,wazne jest poprawne zabranie sie do dzieła i podjecie jakiejkolwiek akcji,wybadanie pulsu i podjecie masazu serca i wentylacji pluc,nie wyrzadzajac przy okazji krzywdy poszkodowanemu a nie przygladanie sie z boku..

jesli chodzi o lekcje PO w liceach to problemem nie jest ilosc godzin, ktorych spokojnie wystarcza by nauczyc sie chociazby podstaw,szkopuł tkwi w stosunku mlodziezy do tych lekcji..wiem po sobie..w liceum nie mysli sie o tym ze dzieki takiemu "treningowi" mozna kiedys komus zycie uratowac,wazniejszy jest wypoczynek po wf albo zrobienie polskiego na kolanie..

brawo dla panow za przytomnosc umyslu..tez mialem taka historie swego czasu..zima,minus 20,srodek osiedla,godzina 22,kilka osob na spacerach z pieskami..doslownie jakies 10 metrow od uczeszczanej sciezki lezy koles pod garazem,wszyscy udaja ze nie widza,tak jakby go tam nie bylo,widac bylo ze jakis menel ale jako jedyny podszedlem zapytac czy wszystko ok,mialem wtedy chyba z 13 lat wiec sie przestraszylem i ucieklem do domu ale ojciec zadzwonil na policje,okazalo sie ze tylko byl nawalony ale to by wystrczylo zeby zamarzl...

Napisano

No a poprawna resyscytacja powinna zawierać 2 wdechy na 30 ucisnieć mostka i tak do skutku albo do....

Napisano

> Takie zachowanie sie nawet jakos fachowo nazywa. Psychologowie robili

> badania i doszli do szokujacych wnioskow:

> Im wiecej jest swiadkow zdarzenia/wypadku i im wiecej gapiow tym

> mniejsza szansa, ze ktos udzieli pierwszej pomocy.

> poprostu ludzie spychaja ten obowiazek na innych - skoro jest tyle

> ludzi to ktos napewnoi zaraz pomoze

na tej samej zasadzie tłum gapiów jest bardzo pomocny, jeśli choć jedna osoba chce pomóc i wie co robić. Mówisz głośno np.: Pan w czerwonej koszuli dzwoni po pogotowie, Pani z dużym cycem biegnie po apteczkę itp. Zapewniam, że tłum tak naciśnie na tych ludzi że to zrobią.

A dla Mixera zlosnik.gif brawa za postawę

Napisano

> na tej samej zasadzie tłum gapiów jest bardzo pomocny, jeśli choć

> jedna osoba chce pomóc i wie co robić. Mówisz głośno np.: Pan w

> czerwonej koszuli dzwoni po pogotowie, Pani z dużym cycem

> biegnie po apteczkę itp. Zapewniam, że tłum tak naciśnie na tych

> ludzi że to zrobią.

> A dla Mixera brawa za postawę

Dokladnie grunt to wydawac polecenia, ale nie typu niech ktos... bo wtedy to sami mozemy sobie latac za apteczkami, karetkami itd... trzeba konkretnie tak jak mowil kolega: pan dzwoni po to, pani z duzym cycem (chociaz nie polecam mowic o tych cycach bo sami mozemy potrzebowac pomocy) idzie po to... itd. Wtedy na bank mamy pewnosc ze dostaniemy to czego potrzebujemy

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.