Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Rękojmia

Featured Replies

Napisano
5 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Ależ poinformowałem go. Powiedziałem też że ta informacja jest w CEPIKu :)

 

Dziękuję, wiemy już, że wiedziałeś o wadzie, bo o to chodziło w tym pytaniu. Połowa linii obrony z tego wątku (że niby sam nie wiedział, patrz wyżej) właśnie padła.

 

Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Dziękuję, wiemy już, że wiedziałeś o wadzie, bo o to chodziło w tym pytaniu. 

 

Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?

 

Nie ma obowiązku niczego podawać w ogłoszeniu. Nawet ceny. Natomiast na wszelkie pytania odpowiedziałem wyczerpująco. I nic nie zatajałem. A cena była niższa niż za podobny egzemplarz.

Napisano
46 minut temu, marcindzieg napisał(a):

Nie ma obowiązku niczego podawać w ogłoszeniu. Nawet ceny. Natomiast na wszelkie pytania odpowiedziałem wyczerpująco. I nic nie zatajałem. A cena była niższa niż za podobny egzemplarz.

 

Pytanie nie było o obowiązek ani o to co się wydarzyło ani o konkretne ogłoszenie (do tego dojdziemy) lecz wyłącznie o przekonania świadka. 

Miło natomiast, że świadek sam uznaje, że wada owa powinna znaleźć odzwierciedlenie w cenie pojazdu.

 

 

Powtarzam zatem:

Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?

 

Edytowane przez Ryb

Napisano
15 minut temu, Ryb napisał(a):

Już aplikant pierwszego roku by zapytał raczej w stylu: "Czy świadek uważa, że należało w takiej sytuacji kupującego poinformować?" i już odpada połowa przytaczanych tutaj argumentów internetowych specjalistów. 

Dlaczego zakładasz, że w tym sporze po 1 stronie będzie cwana papuga a po 2 debil?

 

Przecież papuga sprzedającego też musiała być aplikantem 1 roku i odbije pałeczkę takim samym pytaniem.

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Pytanie nie było o obowiązek ani o to co się wydarzyło ani o konkretne ogłoszenie (do tego dojdziemy) lecz wyłącznie o przekonania świadka. 

 

Powtarzam zatem:

Czy świadek uważa, że taką informację należy podawać w ogłoszeniach?

 

Świadek uważa że w ogłoszeniu należy podawać jedynie kontakt.

Napisano
1 minutę temu, ZUBERTO napisał(a):

Dlaczego zakładasz, że w tym sporze po 1 stronie będzie cwana papuga a po 2 debil?

 

Przecież papuga sprzedającego też musiała być aplikantem 1 roku i odbije paleczke takim samym pytaniem.

Ryb się chyba minął z powołaniem ;]

Napisano
Teraz, ZUBERTO napisał(a):

Dlaczego zakładasz, że w tym sporze po 1 stronie będzie cwana papuga a po 2 debil?

 

Przecież papuga sprzedającego też musiała być aplikantem 1 roku i odbije paleczke takim samym pytaniem.

 

Nic nie odbije bo nie słucha się papugi świadka tylko samego świadka. 

:skromny:

 

Napisano
18 minut temu, kamileeek napisał(a):

Jaką prawdę chciałbyś poznać?

Na przykład to, że Twój ziom tego auta nie kupił, a wziął go w leasing i nie jest jego właścicielem.

Co moim zdaniem dużo pogarsza jego pozycję w tym sporze.

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano
Teraz, marcindzieg napisał(a):

Świadek uważa że w ogłoszeniu należy podawać jedynie kontakt.

 

Dlaczego zatem podał następujące informacje? I tu lista z ogłoszenia, z podkreśleniem info o bezwypadkowości.

:skromny:

 

 

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Ryb się chyba minął z powołaniem ;]

 

Pokazuję Ci na poziomie prawniczego przedszkola jaka jest różnica między wyobrażeniem naiwniaka o pytaniach w przesłuchaniu a pytaniami w przesłuchaniu.

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Dlaczego zatem podał następujące informacje? I tu lista z ogłoszenia, z podkreśleniem info o bezwypadkowości.

:skromny:

 

 

Ponieważ wypadek w poskim prawie oznacza ofiary. A niczym takim mi niewiadomo. Więc auto miało co najwyżej kolizje nie wypadek i prawnik powinien znać definicje :)

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

Pokazuję Ci na poziomie prawniczego przedszkola jaka jest różnica między wyobrażeniem naiwniaka o pytaniach w przesłuchaniu a pytaniami w przesłuchaniu.

 

Ja naprawdę byłem parę razy w Sądzie. I piszę Ci że nie rozróżniasz kolizji od wypadku :)

Napisano
5 minut temu, Ryb napisał(a):

Nic nie odbije bo nie słucha się papugi świadka tylko samego świadka. 

:skromny:

Ja rozumiem, że podobno trochę liznąłeś prawa :phi:, ale nie rób z nas debili.

 

Na rozprawie przychodzi też taki czas, że może też wykazać się papuga 2 strony i zadawać pytania w tym samym stylu co reprezentant przeciwnej strony.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Ponieważ wypadek w poskim prawie oznacza ofiary. A niczym takim mi niewiadomo. Więc auto miało co najwyżej kolizje nie wypadek i prawnik powinien znać definicje :)

 

Cieszy mnie, że świadek wykazuje się taką biegłością w prawie, warte odnotowana, wrócimy do tego później. 

Czy zatem świadek uważa, że przy transakcji sprzedaży pojazdu za wysoką w naszych realiach kwotę niezbędna jest umowa na piśmie? Co taką umowa powinna regulować?

 

 

Napisano

W przypadku wady ukrytej i rękojmi nie jest czasem tak, że to kupujący jako wywodzący skutek prawny musi udowodnić sprzedającemu że o wadzie wiedział i ją ukrył?

 

Napisano
8 minut temu, Ryb napisał(a):

Dlaczego zatem podał następujące informacje? I tu lista z ogłoszenia, z podkreśleniem info o bezwypadkowości.

:skromny:

To już wiemy, że takie info o bezwypadkowości było w ogłoszeniu?

Napisano
3 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Ja naprawdę byłem parę razy w Sądzie. I piszę Ci że nie rozróżniasz kolizji od wypadku :)

 

Zachwycony jestem tym, że to piszesz. Bo najgorsze co możesz zrobić jako świadek to udawać, że znasz prawo. Ten po przeciwnej stronie zna je lepiej a Ty tracisz linię obrony i jeszcze wiarygodność w oczach sądu. Z potencjalnej ofiary stajesz się cwaniakiem.

:hehe:

 

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

Cieszy mnie, że świadek wykazuje się taką biegłością w prawie, warte odnotowana, wrócimy do tego później. 

Czy zatem świadek uważa, że przy transakcji sprzedaży pojazdu za wysoką w naszych realiach kwotę niezbędna jest umowa na piśmie? Co taką umowa powinna regulować?

 

 

Nie mam obowiązku znać takich rzeczy. Mam od tego prawnika.

Napisano
2 minuty temu, ghost2255 napisał(a):

W przypadku wady ukrytej i rękojmi nie jest czasem tak, że to kupujący jako wywodzący skutek prawny musi udowodnić sprzedającemu że o wadzie wiedział i ją ukrył?

 

 

Nie. Musi tylko przekonać sąd, że tamten wiedział i ją ukrył.

W naszym małym teoretycznym ćwiczeniu wyżej w dwóch pytaniach wykazałem, że wiedział. Łatwy start.

;]

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Zachwycony jestem tym, że to piszesz. Bo najgorsze co możesz zrobić jako świadek to udawać, że znasz prawo. Ten po przeciwnej stronie zna je lepiej a Ty tracisz linię obrony i jeszcze wiarygodność w oczach sądu. Z potencjalnej ofiary stajesz się cwaniakiem.

:hehe:

 

Ja tylko odpowiedziałem na pytanie o bezwypadkowości.

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Nie. Musi tylko przekonać sąd, że tamten wiedział i ją ukrył.

W naszym małym teoretycznym ćwiczeniu wyżej w dwóch pytaniach wykazałem, że wiedział. Łatwy start.

;]

 

Mówię Ci że się minąłeś z powołaniem.

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Nie mam obowiązku znać takich rzeczy. Mam od tego prawnika.

 

No ale jednak swiadek je zna, co sam powiedział przed chwilą. 

Zapytam zatem, czy wg świadka informacja o wypadkowej przeszłości pojazdu jest na tyle istotną, że należy ją podać w ogłoszeniu?

 

 

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

Mówię Ci że się minąłeś z powołaniem.

 

Nie. Ja jestem tylko amatorem z internetu. Zgadnij jednak, jak by Ci zmiażdżył takie naiwne odpowiedzi profesjonalista.

 

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

Zachwycony jestem tym, że to piszesz. Bo najgorsze co możesz zrobić jako świadek to udawać, że znasz prawo. Ten po przeciwnej stronie zna je lepiej a Ty tracisz linię obrony i jeszcze wiarygodność w oczach sądu. Z potencjalnej ofiary stajesz się cwaniakiem.

:hehe:

 

Na jednej rozprawie adwokat drugiej strony wykazał się takim samym dyletanctwem. Chodziło o rzeczoznawców. Sędzia go sponiewierał. Ja nie musiałem nic mówić.

Byłeś Ty kiedyś w Sądzie? Pytam poważnie.

Napisano
8 minut temu, Ryb napisał(a):

 

Zachwycony jestem tym, że to piszesz. Bo najgorsze co możesz zrobić jako świadek to udawać, że znasz prawo. Ten po przeciwnej stronie zna je lepiej a Ty tracisz linię obrony i jeszcze wiarygodność w oczach sądu. Z potencjalnej ofiary stajesz się cwaniakiem.

:hehe:

 

Qwa @Ryb, nie możesz zakładać, ze tylko 1 strona zna sie na prawie.

Raczej pomyśl, że po 2 stronach barykady masz 2 debili prawnych i 2 profesjonalistów.

Ci drudzy mają nauczyć tych pierwszych co gadać i wykazać się większym sprytem od kolegi po fachu.

Wyrok bedzie zależał od tego czy wyrok wydaje sędzia co go przekręcili na rękojmi, czy on kogoś przekręcił. ;l

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Nie. Ja jestem tylko amatorem z internetu. Zgadnij jednak, jak by Ci zmiażdżył takie naiwne odpowiedzi profesjonalista.

 

A ja Ci tłumaczę że guzik wiesz :)

Napisano
1 minutę temu, ZUBERTO napisał(a):

Qwa @Ryb, nie mozesz zakladac, ze tylko 1 syrona zna sie na prawie.

A w środku jest jeszcze sędzia. Dlatego zapytałem czy był kiedyś na rozprawie :)

Napisano
2 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Na jednej rozprawie adwokat drugiej strony wykazał się takim samym dyletanctwem. Chodziło o rzeczoznawców. Sędzia go sponiewierał. Ja nie musiałem nic mówić.

Byłeś Ty kiedyś w Sądzie? Pytam poważnie.

 

Widziałeś kiedyś niekompetentnego prawnika i myślisz, że każdy jest taki. Rada zatem dla autora wątku: weź kompetentnego. Możemy teraz wrócić do zabawy.

 

Napisano
4 minuty temu, Ryb napisał(a):

 

No ale jednak swiadek je zna, co sam powiedział przed chwilą. 

Zapytam zatem, czy wg świadka informacja o wypadkowej przeszłości pojazdu jest na tyle istotną, że należy ją podać w ogłoszeniu?

 

 

Wtedy adwokat zgłasza sprzeciw mówiąc że według wiedzy auto nie miało wypadku tylko kolizję :)

Napisano
5 minut temu, Ryb napisał(a):

Nie. Musi tylko przekonać sąd, że tamten wiedział i ją ukrył.

W naszym małym teoretycznym ćwiczeniu wyżej w dwóch pytaniach wykazałem, że wiedział. Łatwy start.

Ale skąd wiedział? Nie jest profesjonalistą, kupił w dobrej wierze od znajomego.

Aaaa, baza CEPIK. Sprawdził i wiedział.

Czyli kupujący też mógł sprawdzić.....

 

Przypadkiem też bywałem w sądzie w sprawach cywilnych i to naprawdę nie wygląda jak na amerykańskich filmach.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

Widziałeś kiedyś niekompetentnego prawnika i myślisz, że każdy jest taki. Rada zatem dla autora wątku: weź kompetentnego. Możemy teraz wrócić do zabawy.

 

Nic takiego nie myślę. Ale jak ktoś myli kolizję z wypadkiem to jest kompetentny czy nie?

Napisano
3 minuty temu, ZUBERTO napisał(a):

Qwa @Ryb, nie mozesz zakladac, ze tylko 1 syrona zna sie na prawie.

Raczej pomyśl, że po 2 stronach barykady masz 2 debili prawnych i 2 profesjonalistów.

Ci drudzy mają nauczyć tych pierwszych co gadać i wykazać się większym sprytem od kolegi po fachu.

 

No, powoli zmierzamy do sedna. Przygotowanie do zeznań tego, który mówi prawdę jest łatwe - ma mówić prawdę.

Przygotowanie do zeznań kłamiącego, tak żeby historia trzymała się kupy a świadek był wiarygodny w oczach zawodowego sędziego to zupełnie inna liga. Każdy prawnik powie tamtemu, że taniej go wyjdzie pójść na ugodę niż płacić za długie godziny przygotowań do ewentualnej rozprawy. To by było z armaty do muchy i dlatego każdy rozsądny papuga powie mu żeby poszedł na ugodę i dupy nie zawracał bo i tak się w sądzie wysypie i jeszcze więcej straci.

 

 

Napisano
4 minuty temu, marcindzieg napisał(a):

Wtedy adwokat zgłasza sprzeciw mówiąc że według wiedzy auto nie miało wypadku tylko kolizję :)

 

Filmów się naogladałeś, u nas nikt nie zgłasza żadnych sprzeciwów. Zresztą nie ma powodu, pytanie nie było o to auto lecz o poglądy sprzedającego. 

 

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

 

Filmów się naogladałeś, u nas nikt nie zgłasza żadnych sprzeciwów. Zresztą nie ma powodu, pytanie nie było o to auto lecz o poglądy sprzedającego. 

 

Dobrze niech Ci będzie :)

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał(a):

No, powoli zmierzamy do sedna. Przygotowanie do zeznań tego, który mówi prawdę jest łatwe - ma mówić prawdę.

Przygotowanie do zeznań kłamiącego, tak żeby historia trzymała się kupy a świadek był wiarygodny w oczach zawodowego sędziego to zupełnie inna liga. Każdy prawnik powie tamtemu, że taniej go wyjdzie pójść na ugodę niż płacić za długie godziny przygotowań do ewentualnej rozprawy. To by było z armaty do muchy i dlatego każdy rozsądny papuga powie mu żeby poszedł na ugodę i dupy nie zawracał bo i tak się w sądzie wysypie i jeszcze więcej straci.

Tu masz 100% racji. :ok:

Napisano
8 minut temu, marcindzieg napisał(a):

A ja Ci tłumaczę że guzik wiesz :)

 

A jednak ludzie jakoś za to ciężkie pieniądze płacą. Tylko internauci są mądrzejsi. A wiesz, że ci klienci, którzy przychodzą płacić też czasem prywatnie są Internautami? Jakoś jednak w życiu nie są tacy sprytni jak w Internecie. 

 

PS. Poczytaj wyżej. Nie udzieliłeś finalnie odpowiedzi a z każdym pytaniem traciłeś trochę wiarygodności. I o to jest ta zabawa w sytuacji słowa przeciw słowu.

 

Napisano
9 minut temu, ghost2255 napisał(a):

Ale skąd wiedział? Nie jest profesjonalistą, kupił w dobrej wierze od znajomego.

Aaaa, baza CEPIK. Sprawdził i wiedział.

Czyli kupujący też mógł sprawdzić.....

 

Nie chodzi o to co mógł zrobić kupujący tylko o to co wiedział sprzedający. Wykazanie, że wiedział jest banalnie łatwe, co pokazałem wyżej. W teoretycznym scenariuszu marcindzieg od razu to przyznał, bo wiedział, że inna odpowiedź na moje pierwsze pytanie wpakuje go w jeszcze większe kłopoty.

 

 

9 minut temu, ghost2255 napisał(a):

Przypadkiem też bywałem w sądzie w sprawach cywilnych i to naprawdę nie wygląda jak na amerykańskich filmach.

 

Film to tu był przed chwilą z pomysłem sprzeciwu przy słuchaniu świadka.

;]

Napisano
Teraz, Ryb napisał(a):

Jakoś jednak w życiu nie są tacy sprytni jak w Internecie. 

No właśnie. Dlatego pytałem czy testowałeś to w praktyce :)

Ja osobiście bym się skonsultował z dobrym prawnikiem jeśli o to pytasz. Osobiście bym też wyłączył rękojmię i dokładnie wszystko opisał. Nigdy nie miałem z tym problemów. Z 3 spraw wygrałem 3 więc chyba nie jest ze mną tak źle :) Ale każdemu doradzam że konfrontacja w Sądzie to ostateczność. Właśnie dlatego że to przerabiałem :)

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

Film to tu był przed chwilą z pomysłem sprzeciwu przy słuchaniu świadka.

Ustalmy że masz rację :)

Napisano
5 minut temu, ZUBERTO napisał(a):

Tu masz 100% racji. :ok:

 

Tu się nie da wprost napisać, bo będą polemizować do utraty tchu. Dlatego tyle postów dookoła i odgrywanie scenek.

;]

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

No właśnie. Dlatego pytałem czy testowałeś to w praktyce :)

Ja osobiście bym się skonsultował z dobrym prawnikiem jeśli o to pytasz. Osobiście bym też wyłączył rękojmię i dokładnie wszystko opisał. 

 

I wtedy nie byłoby sprawy przecież. 

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

I wtedy nie byłoby sprawy przecież. 

 

I znowu się mylisz. Oszołom zawsze coś wymyśli. Np. ja przy renowacji lamp wymieniłem śruby na nierdzewne. Nie przyszło by mi do głowy o tym pisać :) Przypominam Ci jednego co kupił Twoje auto :)

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał(a):

I wtedy nie byłoby sprawy przecież. 

Tymczasem się dowiedzieliśmy, że do sądu to musi iść firma leasingowa, albo kolega autora musi dostać pełnomocnictwo do jej reprezentowania, co deczko komplikuje sytuację. ;l

Edytowane przez ZUBERTO

Napisano
1 minutę temu, marcindzieg napisał(a):

I znowu się mylisz. Oszołom zawsze coś wymyśli. Np. ja przy renowacji lamp wymieniłem śruby na nierdzewne. Nie przyszło by mi do głowy o tym pisać :) Przypominam Ci jednego co kupił Twoje auto :)

 

W oparciu o pierwszy post można założyć, że mamy tu do czynienia jednak z oszustem-sprzedającym a nie oszołomem-kupującym.

 

Napisano
Teraz, ZUBERTO napisał(a):

Tymczasem się dowiedzieliśmy, że do sądu to musi iść firma leasingowa, albo kolega autora musi dostać pełnomocnictwo do jej reprezentowania, co deczko komplikuje sytuację. ;l

 

Owszem. To jest problem. 

 

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał(a):

 

W oparciu o pierwszy post można założyć, że mamy tu do czynienia jednak z oszustem-sprzedającym a nie oszołomem-kupującym.

 

Myślę że to jednak trochę bardziej skomplikowane :)

I nie oszołom kupujący tylko oszust kupujący. Wciskanie komuś rzeczy, których nie ma, jest takim samym oszustwem jak zatajanie informacji. A tu chyba jest t jednak trochę bardziej skomplikowane :)

Napisano
W dniu 29.08.2024 o 19:22, kamileeek napisał(a):

Nie jeżdżenie autem też nie wchodzi w grę, auto po prostu jest potrzebne na dojazdy do roboty. Wydaje się że tylko jakiś rabat na auto, bo nie wiadomo jakie części były użyte do naprawy, jak używane jak stare i czy nie kradzione.

dziwnie się to czyta, bo mam wrażenie że ktoś tu chce zjeść ciastko i mieć ciastko, do tego nowe ze sklepu, bo nie takie sobie wymarzył.

gdybanie o częściach starych, "kradzionych", jakości naprawy bez rozbiórki ?

wg mnie, jeśli w aucie podzespoły uszkodzone w wyniku szkody zostały wymienione na sprawne, to ciężko tu o punkt zaczepienia

szkoda była i została rozliczona, a ubezpieczyciel nie chce drugi raz kupić ryzyka

 

co nie oznacza, że nie łączę się bólu

Napisano
  • Autor
dziwnie się to czyta, bo mam wrażenie że ktoś tu chce zjeść ciastko i mieć ciastko, do tego nowe ze sklepu, bo nie takie sobie wymarzył.
gdybanie o częściach starych, "kradzionych", jakości naprawy bez rozbiórki ?
wg mnie, jeśli w aucie podzespoły uszkodzone w wyniku szkody zostały wymienione na sprawne, to ciężko tu o punkt zaczepienia
szkoda była i została rozliczona, a ubezpieczyciel nie chce drugi raz kupić ryzyka
 
co nie oznacza, że nie łączę się bólu
Jakie ciastko ? Odmówił zwrotu kasy. Teraz zostaje sąd. Gdyby kumpel miał mnóstwo kasy to odstawił by auto na parking i kupił nowe auto. Poszedł do sądu i żądał zwrotu pieniędzy. Ale tak się nie da, musi tym autem jeździć teraz tylko trzeba sprawdzić czy ono jest napewno bezpieczne, nawet Aso nie chce wydać takiego papierka, pozostaje rzeczoznawca jakiś. Więc jak będzie jeździł to raczej zostaje tylko jedno wyjście upust na auto które nie ma gwarancji, pytanie ile? A Wy swoje mądrości. Macie mądrego coś do powiedzenia jaki procent można żądać, ja nie mam pojęcia.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka

Napisano
  • Autor
Myślę że to jednak trochę bardziej skomplikowane [emoji4]
I nie oszołom kupujący tylko oszust kupujący. Wciskanie komuś rzeczy, których nie ma, jest takim samym oszustwem jak zatajanie informacji. A tu chyba jest t jednak trochę bardziej skomplikowane [emoji4]
Stuknij się w czoło. Szedł kupić auto na gwarancji, został wydymany. Naiwnie podszedł do tematu, brak doświadczenia. Sam sprzedał auto 3 letnie, nie sądził ze 2 letnie będzie miało takie przygody.

Wysłane z mojego RMX2202 przy użyciu Tapatalka

Napisano
Oczywiście, że nie została wyłączona, inaczej ten wątek miałby inny tytuł.
Ja wiem, że w prawie logiki nie ma za grosz, ale w życiu by się przydała.

A ja myślę że sporo by wyjaśniło podane vin i nr rejestracji pojazdu. Było by też wiadomo za czyjej kadencji powstała szkoda i czy sprzedawca musiał o niej wiedzieć.
Bo ja ciągle zakładam że nie musiał wcale wiedzieć znać historii.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.