Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kto winien w takiej sytuacji ?

Featured Replies

Napisano

Skrzyżowanie w kształcie litery T

Samochód A zawracał na skrzyżowaniu na zielonym świetle

Samochód B holował samochód C, skręcali w prawo na zielonej strzałce

Kolega autem A przy zawracaniu wpsował się pomiędzy tamte dwa auta

Panowie od holowania stwierdzili, że to nie jest ich wina - żadali oświadczenia. Kolega odmówił - wezwana została Policja, która stwierdziła, że wina było gości holujących.

Chce się tylko upewnić:

- jeśli mamy zieloną strzałkę, to mimo, że jesteśmy z prawej musimy przepuścić wszystkich, zgadza się ?

- czy w przypadku braku przeglądu ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania ?

sytuacja na foto poniżej:

278424130-czajnik.jpg

post-22401-14352479150798_thumb.jpg

Napisano

> Skrzyżowanie w kształcie litery T

> Samochód A zawracał na skrzyżowaniu na zielonym świetle

> Samochód B holował samochód C, skręcali w prawo na zielonej strzałce

> Kolega autem A przy zawracaniu wpsował się pomiędzy tamte dwa auta

> Panowie od holowania stwierdzili, że to nie jest ich wina - żadali

> oświadczenia. Kolega odmówił - wezwana została Policja, która

> stwierdziła, że wina było gości holujących.

> Chce się tylko upewnić:

> - jeśli mamy zieloną strzałkę, to mimo, że jesteśmy z prawej musimy

> przepuścić wszystkich, zgadza się ?

> - czy w przypadku braku przeglądu ubezpieczyciel odmówi wypłaty

> odszkodowania ?

> sytuacja na foto poniżej:

zielona strzałka zezwala na jazdę w prawo, ale warunkowo czyli trzeba ustąpić wszystkim i wszystkiemu.

Policjant miał rację. ok.gif

Napisano

> Chce się tylko upewnić:

> - jeśli mamy zieloną strzałkę, to mimo, że jesteśmy z prawej musimy

> przepuścić wszystkich, zgadza się ?

ZIELONA STRZAŁKA

3. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom.

Napisano

Takie pytanko czy samochod A zawracajac na tym skrzyzowaniu mial przed soba sygnalizator ze strzalka ? Bo jesli mial sygnalizator ze strzalka to wtedy zawracanie auta jest zabronione smile.gif

A druga sprawa nawet gdyby nie mial i zawracal by to cyba musi ustapic smile.gif nie iwme juz sie pogubilem w tym biglaugh.gif

Przedstawie ta sytuacje znajomemu ktory jest egzaminatorem na prawko i siem dowiem biglaugh.gif dzisiaj na wyklady na kat. C jade takze w okolicach godziny 19 bedziesz mial odpowiedz!

Pozdrawiam

A co do przegladu tez sie dowiem mama w ubezpieczeniach pracuje takze zeby.GIF

Napisano

> Takie pytanko czy samochod A zawracajac na tym skrzyzowaniu mial

> przed soba sygnalizator ze strzalka ?

Nie miał strzałki. Jasno napisane zostało, że miał zielone światło

>Samochód A zawracał na skrzyżowaniu na zielonym świetle

- czyli mógł zawracać (o ile zawracanie na tym skrzyżowaniu nie było zabronione - a nie było, bo inaczej policeman trochę w inny sposób by sprawę rozwiązał), a auto holujące miało się upewnić, że swoim manewrem nie spowoduje niebezpieczeństwa w ruchu. Spowodował = jest winny. Proste jak słońce zlosnik2.gif

Napisano
  • Autor

> Takie pytanko czy samochod A zawracajac na tym skrzyzowaniu mial

> przed soba sygnalizator ze strzalka ? Bo jesli mial sygnalizator

> ze strzalka to wtedy zawracanie auta jest zabronione

sprawdze dokładnie i wam powiem waytogo.gif

Napisano

Nom ok ja tylko pytalem bo wiele ludzi myli normalne zielone z zielonym kierunkowym zeby.GIF270751858-jezyk.gif

Napisano

> Nom ok ja tylko pytalem bo wiele ludzi myli normalne zielone z

> zielonym kierunkowym

ODEBRAĆ IM PRAWKA mlotek.gif Jak mozna to mylić icon_eek.gifoslabiony.gif

ZResztą - skoro sprawa została rozstrzygnieta na korzyść zawracającego, to raczej możemy załozyć, że po jego stronie wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Inaczej orzeknięto by współwinę...

Przynajmniej tak mi się wydaje smile.gif

Napisano

Jako ciekawostka o ktorej pewnie tez wielu z was niewie.

Gdyby tam wogole nie bylo swiatel, a droga po ktorej jechal zawracajacy byla droga z pierwszenstwem przejazdu to rownierz byla by wina holujacego.

Napisano

> Policjant miał rację.

Chyba tak, ale zawracający nie wykazał się nawet odrobiną zdrowego rozsądku.

-został zaskoczony przez zestaw holujących się aut: ile oni mogli jechać? Pewnie ledwo się toczyli...

-widząc, że jedzie auto na sznurku na co liczył? ..że się automatycznie odłączy i ustapi mu pierwszeństwa?

no.gif

Napisano

> Skrzyżowanie w kształcie litery T

> Samochód A zawracał na skrzyżowaniu na zielonym świetle

> Samochód B holował samochód C, skręcali w prawo na zielonej strzałce

> Kolega autem A przy zawracaniu wpsował się pomiędzy tamte dwa auta

> Panowie od holowania stwierdzili, że to nie jest ich wina - żadali

> oświadczenia. Kolega odmówił - wezwana została Policja, która

> stwierdziła, że wina było gości holujących.

> Chce się tylko upewnić:

> - jeśli mamy zieloną strzałkę, to mimo, że jesteśmy z prawej musimy

> przepuścić wszystkich, zgadza się ?

Witam tak jak doominik pisał zielona strzałka zezwala na wiazd na skrzyżowanie warunkowo ,lecz większośc kierowców zieloną strzałke traktuje jak zielone światło i wieżdzają na skrzyżowanie bez zachowania ostrożnosci ,tłumaczenie sprawcy że miał pierszeństwo świadczy o tym.

Napisano

> Chyba tak, ale zawracający nie wykazał się nawet odrobiną zdrowego

> rozsądku.

Wlasnie w takich sytuacjach policja coraz czesciej orzeka wine tego, co wjechal, uderzyl, zajechal itp. nawet, jak nie jest to jego wina, ale mogl w prosty sposob kolizji zapobiec.

Napisano

> Chyba tak, ale zawracający nie wykazał się nawet odrobiną zdrowego

> rozsądku.

> -został zaskoczony przez zestaw holujących się aut: ile oni mogli

> jechać? Pewnie ledwo się toczyli...

> -widząc, że jedzie auto na sznurku na co liczył? ..że się

> automatycznie odłączy i ustapi mu pierwszeństwa?

To akurat racja. I tutaj postepowanie naszej policji nie jest sprawiedliwe, bo holujacy jest winny, bo nieustapil pierwszenstwa. OK zgadza sie. Ale dlaczego zawracajacy jest niewinny skoro wykazal sie kompletna glupota i zupelnie nie zachowal nalezytej ostroznosci co powinien byl zrobic zwlaszcza przy zawracaniu.

Kiedys mialem troche podobna sytuacje.

Bylem holowany i probowalismy wyjechac z podporzadkowanej drogi na glowna w lewo. Ruch bardzo duzy. Wkoncu z lewej strony przez chwile nic nie jechalo, a z prawej jakis samochod ale dosc powoli, wiec holujacy stwierdzil ze zdazy zwlaszcza ze tamten z prawej wydawal sie chcec nas przepuscic.

No i rzeczywiscie ladnie zwolnil i przepuscil holujacego. Ale jak widac byl slepy bo linki holowniczej niezauwazyl. Do tego stwierdzil ze jest kultura na drodze musi miec granice i nie bedzie przepuszczal dwoch pojazdow. I poprostu wjechal przedemnie. Ja w tej sytuacji aby uniknac zdezenia wjechalem na lewy pas i jechalem po katem do holujacego obok tamtego kierowcy co mnie nie przepuscil. Chyba z 10 sekund pokazywalem mu zeby sie zatrzymal ale on niestety nic. Dopiery gdy cos zaczelo jechac z naprzeciwka centralnie na mnie wtedy zaczalem zjezdzac w prawo jednoczesnie zmuszajac tamtego do ostrego hamowania i ucieczki przedemna na pobocza a wsumie prawie do rowu. Wszyscy sie zatrzymalismy bo predkosci byly nie duze. Tamten z wielkimi pretensjami do mnie ze on mnie nie przepuscil wiec dlaczego sie wpycham przed niego. Wiec mu pokazalem linke holownicza i powiedzialem ze jest slepy to nagle troche spokornial. Naszczecie obeszlo sie bez szkod materialnych, ale gdyby cos sie jednak stalo to tamten idiota pewnie rownierz zostalby uznany niewinnym.

Napisano

> Wlasnie w takich sytuacjach policja coraz czesciej orzeka wine tego,

> co wjechal, uderzyl, zajechal itp. nawet, jak nie jest to jego

> wina, ale mogl w prosty sposob kolizji zapobiec.

Tyle, ze takie podejście zacznie doprowadzać do absurdalnych sytuacji na drodze. Bo zaczną się masowe wymuszenia, a sprawca będzie się tłumaczył, ze "przeciez ten prawidłowo jadący mógł w prosty sposób zapobiec kolizji i ustąpić mu pierwszeństwa". A nie o to chodzi... Bo sorry - z jakiej paki ja mam być karana za prawidłową jazdę??? icon_eek.gif Jasne - każdy zna takie sytuacje, że nie raz mimo iz jechał prawidłowo - to był wręcz zmuszony do ustapienia pierwszeństwa - ale nie robimy tego, zeby przypadkiem nie dostac mandatu "za niezapobieżenie kolizji" , tylko ze względu na własne bezpieczeństwo i własne auto - bo nikt nie lubi, gdy jego wóz zostaje "ranny". Jednak to nie tłumaczy tego, że ci jeżdżący nieprzepisowo mogą sobie pozwalać na niezachowywanie bezpieczeństwa, bo a nuż mimo ich winy, mandat dostanie ta druga strona!!!

To już by było chore oslabiony.gif

Napisano
  • Autor

> Chyba tak, ale zawracający nie wykazał się nawet odrobiną zdrowego

> rozsądku.

> -został zaskoczony przez zestaw holujących się aut: ile oni mogli

> jechać? Pewnie ledwo się toczyli...

> -widząc, że jedzie auto na sznurku na co liczył? ..że się

> automatycznie odłączy i ustapi mu pierwszeństwa?

kolega nie widział linki holowniczej

było około godziny 19:00 więc raczej ciemno, natomiast linka holownicza nie była w jakikolwiek sposób oznaczona chociażby kawałkiem szmaty

fakt, nie zauważył że kolesie się holują, ale gdyby zestaw był jakoś lepiej zonaczony myślę, że nie byłoby w ogóle takiej sytuacji...

Napisano

> kolega nie widział linki holowniczej

> było około godziny 19:00 więc raczej ciemno, natomiast linka

> holownicza nie była w jakikolwiek sposób oznaczona chociażby

> kawałkiem szmaty

> fakt, nie zauważył że kolesie się holują, ale gdyby zestaw był jakoś

> lepiej zonaczony myślę, że nie byłoby w ogóle takiej sytuacji...

i trójkąta z tyłu holownika też nie widział?!

Boże chroń przed takimi "kierowcami"

(bez urazy)

Napisano

> i trójkąta z tyłu holownika też nie widział?!

> Boże chroń przed takimi "kierowcami"

> (bez urazy)

Panie bez urazy ale widziales ten obrazek?? gdzie holujacy ma miec trojkat?? a moze holowany na przedniej szybie??

Napisano

> i trójkąta z tyłu holownika też nie widział?!

a powinien yikes.gif

Pojazd holujący musi mieć włączone światła mijania. W aucie holowanym natomiast z tyłu po lewej stronie należy umieścić trójkąt ostrzegawczy, zaś przy ograniczonej widoczności włączyć także światła pozycyjne.

> Boże chroń przed takimi "kierowcami"

tak, w Polsce nie wszystcy znają przepisy hehe.gif

> (bez urazy) ok.gif

Napisano

> i trójkąta z tyłu holownika też nie widział?!

hehe.gifhehe.gif

A jak miał to fizycznie zrobić niewiem.gifhmm.gif

> Boże chroń przed takimi "kierowcami"

> (bez urazy)

Napisano

Na jakiej podstawie ????

Pojazd A ma aktulanie światło zielone - pojazdy B i C czerowne + zielona strzałka .

Zatem cfaniaczek.gif

Napisano

> Na jakiej podstawie ????

> Pojazd A ma aktulanie światło zielone - pojazdy B i C czerowne +

> zielona strzałka .

> Zatem

Za dawnych czasow byl przepis ze zawracajacy ma obowiazek ustapic wszystkim innym pojazdom. Ja sie nadal do tego stosuje.

Napisano

> Za dawnych czasow byl przepis ze zawracajacy ma obowiazek ustapic

> wszystkim innym pojazdom. Ja sie nadal do tego stosuje.

Dawno go juz nie ma..

Napisano

> Za dawnych czasow ...

Za dawnych czasów to ludzie wozami zaprzężonymi w koniki jeździli - a nie chowali ich pod maską - tyle, że to już dawno minęło wink.gifbiglaugh.gif

Tak samo jak co poniektóre przepisy...

A jest takie pewne piękne powiedzenie: NIEZNAJOMOŚĆ PRAWA SZKODZI...

Napisano

> Jako ciekawostka o ktorej pewnie tez wielu z was niewie.

> Gdyby tam wogole nie bylo swiatel, a droga po ktorej jechal

> zawracajacy byla droga z pierwszenstwem przejazdu to rownierz

> byla by wina holujacego.

Dokładnie tak, bo pojazd A cały czas poruszałby się po drodze z pierwszeństwem przejazdu. smile.gif

Napisano

> Witam tak jak doominik pisał zielona strzałka zezwala na wiazd na

> skrzyżowanie warunkowo ,lecz większośc kierowców zieloną

> strzałke traktuje jak zielone światło i wieżdzają na

> skrzyżowanie bez zachowania ostrożnosci ,tłumaczenie sprawcy że

> miał pierszeństwo świadczy o tym.

Ja zieloną strzałke traktuje jak znak STOP.

Czesto od znajomych slysze: czemu sie zatrzymujesz? Jedz masz zieloną strzałke!

Napisano

"Na papierze"teoretycznie wina holujacego,Wszystko zależy od realnych warunków na miejscu jak to wyglądało.

p.s. to że mamy światło zielone nie oznacza że możemy łupać w co się da na skrzyżowaniu.

Napisano

> Panie bez urazy ale widziales ten obrazek?? gdzie holujacy ma miec

> trojkat?? a moze holowany na przedniej szybie??

Mea Culpa!

(się zacietrzewiłem...)

ale walenie we wszystko, tylko dlatego, że się ma zielone, to syndrom "przestrzegacza przepisów" a nie KIEROWCY!

Napisano

> Tyle, ze takie podejście zacznie doprowadzać do absurdalnych sytuacji

> na drodze. Bo zaczną się masowe wymuszenia, a sprawca będzie się

> tłumaczył, ze "przeciez ten prawidłowo jadący mógł w prosty

> sposób zapobiec kolizji i ustąpić mu pierwszeństwa". A nie o to

> chodzi... Bo sorry - z jakiej paki ja mam być karana za

> prawidłową jazdę??? Jasne - każdy zna takie sytuacje, że nie

> raz mimo iz jechał prawidłowo - to był wręcz zmuszony do

> ustapienia pierwszeństwa - ale nie robimy tego, zeby przypadkiem

> nie dostac mandatu "za niezapobieżenie kolizji" , tylko ze

> względu na własne bezpieczeństwo i własne auto - bo nikt nie

> lubi, gdy jego wóz zostaje "ranny". Jednak to nie tłumaczy tego,

> że ci jeżdżący nieprzepisowo mogą sobie pozwalać na

> niezachowywanie bezpieczeństwa, bo a nuż mimo ich winy, mandat

> dostanie ta druga strona!!!

> To już by było chore

I z tym się trzeba zgodzić, z jakiej racji ma być karany ten co jedzie prawidłowo? Źli Ci co jadą dobrze a dobrzy co jadą źle? To byłaby już paranoja. Są przecież przepisy, i niech będą winni co ich nie przestrzegają, albo wręcz nie znają. (To już tak ogólnie)

Napisano

> I z tym się trzeba zgodzić, z jakiej racji ma być karany ten co

> jedzie prawidłowo?

Z takiej ze nie jest sam na drodze i musi miec na wzgledzie to ze ktos inny popelni blad. A jesli wogole czegos takiego nie zaklada to juz nie mozna powiedziec ze jedzie prawidlowo oraz zgodnie z przepisami drogowymi.

> Źli Ci co jadą dobrze a dobrzy co jadą źle?

Nikt nie mowi ze ci co jada zle (np wymuszaja pierwszenstwo) sa dobrzy.

> To byłaby już paranoja. Są przecież przepisy, i niech będą winni

> co ich nie przestrzegają, albo wręcz nie znają. (To już tak

> ogólnie)

Tu sie zgadzam w 100%.

Ale zalozmy sytuacje gdy kierowca A niezauwazy czegos i wymusi pierwszenstwo. Natomiast kierowca B niedosc ze niezrobi nic aby uniknac zdezenia to jeszcze specjalnie przyspieszy aby doprowadzic do kolizji poniewaz to on mial pierwszenstwo. Takie sytuacje sie zdazaja i to wcale nie tak zadko.

W tej sytuacji wg przepisow drogowych oboja sa winni i oboje powinni poniesc konsekwencje doprowadzenia do kolizji.

Napisano

> Z takiej ze nie jest sam na drodze i musi miec na wzgledzie to ze

> ktos inny popelni blad. A jesli wogole czegos takiego nie

> zaklada to juz nie mozna powiedziec ze jedzie prawidlowo oraz

> zgodnie z przepisami drogowymi.

No wybacz, tu już się chyba zapętliłeś - ktoś jedzie źle, to znaczy że ja nie znam przepisów?

> Nikt nie mowi ze ci co jada zle (np wymuszaja pierwszenstwo) sa

> dobrzy.

To pooglądaj sobie na tvn turbo program Pirat, tam to są „Aniołki”. Przekraczanie prędkości, wyprzedzanie na podwójnej, przed pasami, itd... I w ich mniemaniu Oni są Ci dobrzy, bo inni zmuszają ich do takiej jazdy. A Ci inni to kierowcy jadący zgodnie z przepisami.

> Tu sie zgadzam w 100%.

20.GIF

Napisano

> No wybacz, tu już się chyba zapętliłeś - ktoś jedzie źle, to znaczy

> że ja nie znam przepisów?

Przeczytaj uwaznie.

Chodzilo mi o to ze musisz sie spodziewac tego ze ktos moze popelnic blad i byc przygotowanym na ewentualna reakcje w celu unikniecia zderzenia. Jesli nie jestes na to przygotowany to znaczy ze nie postepujesz zgodnie z przepisami, czyli samo przez sie popelniasz wykroczenie.

Napisano

> Chyba tak, ale zawracający nie wykazał się nawet odrobiną zdrowego

> rozsądku.

> -został zaskoczony przez zestaw holujących się aut: ile oni mogli

> jechać? Pewnie ledwo się toczyli...

> -widząc, że jedzie auto na sznurku na co liczył? ..że się

> automatycznie odłączy i ustapi mu pierwszeństwa?

podejrzewam że nie zauwazył tego sznurka.. może pojazd holowany nie był nalezycie oznaczony ? ...

Napisano

> - czy w przypadku braku przeglądu ubezpieczyciel odmówi wypłaty

> odszkodowania ?

Niestety ale odmówi.

Napisano

> Chodzilo mi o to ze musisz sie spodziewac tego ze ktos moze popelnic

> blad i byc przygotowanym na ewentualna reakcje w celu unikniecia

> zderzenia. Jesli nie jestes na to przygotowany to znaczy ze nie

> postepujesz zgodnie z przepisami, czyli samo przez sie

> popelniasz wykroczenie.

Ale pamiętajmy, ze to, ze jesteśmy przygotowani na różne ewentualności nie znaczy, ze zawsze możemy ich uniknąć...

Napisano

> Ale pamiętajmy, ze to, ze jesteśmy przygotowani na różne

> ewentualności nie znaczy, ze zawsze możemy ich uniknąć...

No i dobrze. Jesli sie nie uda to trudno. Wtedy nie jestesmy winni. Ja caly czas mowie o sytuacji gdy z premedytacja ktos doprowadza do stluczki dlatego ze ktos inny na nim wymusil pierwszenstwo. A tamten pierwszy nie zrobi nic aby jej zapobiec a nawet lekko pomoze.

Napisano

> Ale zalozmy sytuacje gdy kierowca A niezauwazy czegos i wymusi

> pierwszenstwo. Natomiast kierowca B niedosc ze niezrobi nic aby

> uniknac zdezenia to jeszcze specjalnie przyspieszy aby

> doprowadzic do kolizji poniewaz to on mial pierwszenstwo.

z calym szacunkiem ale od kiedy "nie zauwazyl czegos" jest okolicznoscia lagodzaca? chlopakom z suszarka tez sie bedziesz tlumaczyl ze nie jechales za szybko a jedynie "niezauwazyles" ograniczenia predkosci?

> W tej sytuacji wg przepisow drogowych oboja sa winni i oboje powinni

> poniesc konsekwencje doprowadzenia do kolizji.

winna jest osoba ktora wymusila pierwszenstwo, czemu ja mam ponosic konsekwencje Twojej glupoty jesli to Ty wymusiles na mnie pierwszenstwo na skrzyzowaniu?

Napisano

> Ja caly czas mowie o sytuacji gdy z premedytacja ktos doprowadza

> do stluczki dlatego ze ktos inny na nim wymusil pierwszenstwo.

Wiesz co... Myślę, ze trzeba mieć albo niexle forsy na koncie, albo nieźle nasrane w głowie, żeby "z premedytacja doprowadzać do stłuczki" hehe.gif Jasne - są takie typy - historia sprzed jakiś 2 miesięcy:

brat z dziewczyną jadą sobie spokojnie do domu, gdy nagle... jak na filmach z bocznej drogi prosto w nich wyjeżdża na wstecznym i pełnym gazie jakiś koleś i wali prosto w nich. Zatrzymuje się i wyskakuje z auta przerazony...ale nie tylko dlatego, ze walnął w mojego brata, tylko, że... uciekał przed jakimś debilem, który go gonił przez całe miasto, bo ten wymusił na nim pierwszeństwo hehe.gif

Tamten co gonił też się zjawił - dziwny koleś... Powinien sie chyba leczyć hehe.gif Policja wyjasniła potem sprawę: sprawca kolizji jakieś 10 minut wcześniej wymusił pierwszeństwo na tamtym gościu na jakimś skrzyżowaniu. Ten się wściekł i zaczął go gonić...próbował kolesia ZEPCHNĄĆ DO ROWU oslabiony.gif (chyba filmów hamerykańskich się naoglądał icon_eek.gif ) i w ogóle jakieś szopki odstawiał. Skończyło się jak skończyło. Winny: sprawca kolizji dostał mandat, ale nie tylko on... Ten goniący mimo iż nie brał udziału w kolizji - również dostał mandacik,a najlepsze, ze to z jego ubezpieczenia oba auta były naprawiane... Tak więc jak widać - debili na drogach nie brakuje...

A najlepsze zostawiłam na koniec... Ten idiota, któremu się wydawało, że gra w filmie sensacyjnym o pościgach jest... INSTRUKTOREM NAUKI JAZDY!!!!!!!!!!!!!!! icon_eek.gifoslabiony.gif Więc teraz wyobraźcie sobie co musi wychodzic z jego szkoły oslabiony.gif Jego kursantów na drodze nie chce spotkać hehe.gif

Napisano

> dlaczego niestety

No tak po prostu żal kolegi. I tyle.

Napisano

> Wiesz co... Myślę, ze trzeba mieć albo nieźle forsy na koncie, albo nieźle nasrane w głowie, żeby "z premedytacja doprowadzać do stłuczki"

Dlaczego tak sądzisz? Załóżmy, że rdza się już solidnie wdała, przez dziury w drzwiach wiatr wieje po nogach... Tylko wypatrywać wymuszenia i stłuczki. Ze szwagrem w garażu się poprawi, niech z czyjegoś ubezpieczenia naprawią...

Nie pochwalam takich zachowań, ale to chyba nie oznaka głupoty. Co najwyżej skrajnego wyrachowania.

> INSTRUKTOREM NAUKI JAZDY!!!!!!!!!!!!!!! Więc teraz wyobraźcie sobie co musi

> wychodzic z jego szkoły Jego kursantów na drodze nie chce spotkać

Chłopina chciał tylko troszkę podleczyć kompleksy, a zaraz na nim psy powiesili. Co za ludzie...

Napisano

Widze ze kompletnie nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.

> z calym szacunkiem ale od kiedy "nie zauwazyl czegos" jest

> okolicznoscia lagodzaca?

Nie jest i ja nigdy nie twierdzilem ze jest. Ten co wymusil pierwszenstwo musi byc winny.

> winna jest osoba ktora wymusila pierwszenstwo, czemu ja mam ponosic

> konsekwencje Twojej glupoty jesli to Ty wymusiles na mnie

> pierwszenstwo na skrzyzowaniu?

Po pierwsze dlaczego wplatujesz w to mnie. Ja na tobie nigdy pierwszenstwa nie wymusilem.

A po drugie jak juz przyjac takie nazewnictwo to nie ty ponosisz konsekwencje mojej glupoty tylko ja. Jesli ja wymusilem pierwszenstwo to ja ponosze konsekwencje.

Ale jesli dodatkowo ty nie zrobiles nic aby to moje wymuszenie pierwszenstwa nie zakonczylo sie wypadkiem a jeszcze dodatkowo twardo jechales w zaparte majac na wzgledzie ze masz pierwszenstwo wiec skoro mi wyjechal to jego problem. To jesli w takiej sytuacji dojdzie do kolizji to ty tez jestes tego winny.

Rozumiesz juz? Czy trzeba to wyjasnic jeszcze precyzyjniej.

Napisano

> Wiesz co... Myślę, ze trzeba mieć albo niexle forsy na koncie, albo

> nieźle nasrane w głowie, żeby "z premedytacja doprowadzać do

> stłuczki"

No raczej tak. Ale jezdzac po naszych drogach widze ze takich nie brakuje. Codzienne przyklady z zycia. Chce zmienic pas. Ruch bardzo duzy. Jest luka wiec daje kierunkowskaz i zaczynam zjezdzac na sasiedni pas. A w tym momencie samochod ktory jechal tym pasem z tyl widzac ze chce zmienic pas zaczyna przyspieszac poto zeby mi sie to nie udalo. Dlaczego w takiej sytuacji w razie kolizji on mialby niebyc winny.

Inna sytuacja. Skrzyzowanie ze swiatlami. Zielone. Chce skrecic w lewo. Wyjezdzam na skrzyzowanie i czekam az nic nie bedzie jechac w naprzeciwka. Caly czas cos jedzie. Swiatlo zmienia sie na czerwone. Jeszcze pare ostatnich smialkow przejezdza na zoltym i czerwonym. Gdy ostatni przejechal ja wkoncu moge skrecic. Ale w tym momencie Zielone zaswieca sie wlasnie dla prostopadlego kierunku. W tym momencie samochod ktoremu wlasnie sie to zielone zaswiecilo rusza niczym by otrzymal sygnal do startu w formule 1. Widzi dobrze ze ja jeszce jestem niedobitkiem na skrzyzowaniu i jakos musze z niego zjechac. Ale z premedytacja jedzie prosto we mnie tylko poto zebym musial uciekac tak szybko jak tylko moge. Mijamy sie na centymentry ale naszczecie do kolizji nie dochodzi. Takie sytuacje sie zdazaja. Jednak gdyby do kolizja zaszla to owszem moja wina jest niezaprzeczalna. Ale dlaczego tamten mialby byc niewinny?

Jeszcze inna sytuacja. Jade rowerem po chodniku. Za mna biegnie 2 panow w dresach z kijami baseballowymi i krzyczy zebym im oddal rower. Dojezdzam do przejscia dla pieszych. Wlasnie zaswiecilo sie czerwone. Widze ze samochody jeszcze stoja. Patrze w tyl a tam w/w panowie sie zblizaja. Stwierdzam ze jeszcze zdazei i przejezdzam na czerwonym. W tym samym momencie kierowcom zaswieca sie zielone. Jeden z nich rownierz startuje z gazem w podlodze. Rownierz brakowalo paru centymetow zeby mnie potracil. W tej sytuacji juz by sie zapewne nie skonczylo kolizja tylko raczej moja smiecrcia. Oczywiscie moja wina niezaprzeczalna. Wjechalem na rowerze na przejscia dla pieszych na czerwonym. Ale dlaczego ten matol w samochodzie mialby niebyc winny. Nie tyle ze niezrobil nic aby zapodziec tragedii to jeszcz za wszelka cene chcial sie do niej przyczynic.

To sa sytuacje ktore sie naprawde czesto zdazaja. Dlatego wlasnie karanie jedynie tego co popelnil wykroczenie jest nieporozumieniem. Nalezy zawsze przebadac cala sprawe i sprawdzic czy ten drugi zrobic wszystko (albo chociaz cokolwiek) zeby uniknac zdezenia. Jesli nie zrobil to rownierz jest winny.

> Jasne - są takie typy - historia sprzed jakiś 2

> miesięcy:

> brat z dziewczyną jadą sobie spokojnie do domu, gdy nagle... jak na

> filmach z bocznej drogi prosto w nich wyjeżdża na wstecznym i

> pełnym gazie jakiś koleś i wali prosto w nich. Zatrzymuje się i

> wyskakuje z auta przerazony...ale nie tylko dlatego, ze walnął w

> mojego brata, tylko, że... uciekał przed jakimś debilem, który

> go gonił przez całe miasto, bo ten wymusił na nim pierwszeństwo

> Tamten co gonił też się zjawił - dziwny koleś... Powinien sie chyba

> leczyć Policja wyjasniła potem sprawę: sprawca kolizji jakieś

> 10 minut wcześniej wymusił pierwszeństwo na tamtym gościu na

> jakimś skrzyżowaniu. Ten się wściekł i zaczął go

> gonić...próbował kolesia ZEPCHNĄĆ DO ROWU (chyba filmów

> hamerykańskich się naoglądał ) i w ogóle jakieś szopki

> odstawiał. Skończyło się jak skończyło. Winny: sprawca kolizji

> dostał mandat, ale nie tylko on... Ten goniący mimo iż nie brał

> udziału w kolizji - również dostał mandacik,a najlepsze, ze to z

> jego ubezpieczenia oba auta były naprawiane... Tak więc jak

> widać - debili na drogach nie brakuje...

> A najlepsze zostawiłam na koniec... Ten idiota, któremu się wydawało,

> że gra w filmie sensacyjnym o pościgach jest... INSTRUKTOREM

> NAUKI JAZDY!!!!!!!!!!!!!!! Więc teraz wyobraźcie sobie co musi

> wychodzic z jego szkoły Jego kursantów na drodze nie chce

> spotkać

No wlasnie. Przyklad za przykladem. A to ze ten goniacy dostal mandat to dowod na to ze jednak policja tez czasem mysli.

Napisano

> Dlaczego tak sądzisz? Załóżmy, że rdza się już solidnie wdała, przez

> dziury w drzwiach wiatr wieje po nogach... Tylko wypatrywać

> wymuszenia i stłuczki. Ze szwagrem w garażu się poprawi, niech z

> czyjegoś ubezpieczenia naprawią...

> Nie pochwalam takich zachowań, ale to chyba nie oznaka głupoty. Co

> najwyżej skrajnego wyrachowania.

Owszem jest to skrajne wyrachowanie. Ale nie powinno byc dozwolone przez prawo. Wsumie nie jest, ale policja zadko na to zwraca uwage.

Napisano

> Widze ze kompletnie nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.

> Nie jest i ja nigdy nie twierdzilem ze jest. Ten co wymusil

> pierwszenstwo musi byc winny.

potrafie, ale napisales to tak, jakby a "tylko" niezauwazyl a bezczelny b to zobaczyl i specjalnie w niego wjechal

> Po pierwsze dlaczego wplatujesz w to mnie. Ja na tobie nigdy

> pierwszenstwa nie wymusilem.

czytanie ze zrozumieniem? zamiast Ty i ja wpisz sobie A i B

> A po drugie jak juz przyjac takie nazewnictwo to nie ty ponosisz

> konsekwencje mojej glupoty tylko ja. Jesli ja wymusilem

> pierwszenstwo to ja ponosze konsekwencje.

wlasnie do tego zmierzam, jesli dodatkowo trafisz na kogos kto w tym "pomoze" to masz pecha i tyle

> Ale jesli dodatkowo ty nie zrobiles nic aby to moje wymuszenie

> pierwszenstwa nie zakonczylo sie wypadkiem a jeszcze dodatkowo

> twardo jechales w zaparte majac na wzgledzie ze masz

> pierwszenstwo wiec skoro mi wyjechal to jego problem. To jesli w

> takiej sytuacji dojdzie do kolizji to ty tez jestes tego winny.

> Rozumiesz juz? Czy trzeba to wyjasnic jeszcze precyzyjniej.

nie, nie rozumiem, narysuj moze jakis rysunek pogladowy z sytuacja w ktorej jestes mi w stanie udowodnic ze ja jestem wspolwinny kolizji w ktorej ewidentnie wymusiles na mnie pierwszenstwo. Kierowca a "niezauwazyl" to kierowca b tez moze niezauwazyc, tyle ze a jest na z gory straconej pozycji bo jego niezauwazenie pociaga za soba skutek w postaci wymuszenia pierwszenstwa na kierowcy pojazdu b. Zgodnie z Twoja teoria moznaby wybronic kazdego kierowce ktory potracil/zabil pieszego przejezdzajac skrzyzowanie na czerwonym swietle, bo przeciez pieszy mogl patrzec czy cos nie jedzie a nie bezczelnie ladowac sie pod kola powodujac potracenie siebie.

Napisano

> No raczej tak. Ale jezdzac po naszych drogach widze ze takich nie

> brakuje. Codzienne przyklady z zycia. Chce zmienic pas. Ruch

> bardzo duzy. Jest luka wiec daje kierunkowskaz i zaczynam

> zjezdzac na sasiedni pas. A w tym momencie samochod ktory jechal

> tym pasem z tyl widzac ze chce zmienic pas zaczyna przyspieszac

> poto zeby mi sie to nie udalo. Dlaczego w takiej sytuacji w

> razie kolizji on mialby niebyc winny.

o ile udowodnisz ze gosc przyspieszal a nie ze to Ty zle obliczyles odleglosci to jak najbardziej

> Inna sytuacja. Skrzyzowanie ze swiatlami. Zielone. Chce skrecic w

> lewo. Wyjezdzam na skrzyzowanie i czekam az nic nie bedzie

> jechac w naprzeciwka. Caly czas cos jedzie. Swiatlo zmienia sie

> na czerwone. Jeszcze pare ostatnich smialkow przejezdza na

> zoltym i czerwonym. Gdy ostatni przejechal ja wkoncu moge

> skrecic. Ale w tym momencie Zielone zaswieca sie wlasnie dla

> prostopadlego kierunku. W tym momencie samochod ktoremu wlasnie

> sie to zielone zaswiecilo rusza niczym by otrzymal sygnal do

> startu w formule 1. Widzi dobrze ze ja jeszce jestem

> niedobitkiem na skrzyzowaniu i jakos musze z niego zjechac. Ale

> z premedytacja jedzie prosto we mnie tylko poto zebym musial

> uciekac tak szybko jak tylko moge. Mijamy sie na centymentry

> ale naszczecie do kolizji nie dochodzi.

dobry przyklady na glupote kierowcy ktory mial zielone, skoro stoisz na jego pasie i nie da sie przejechac przez skrzyzowanie to koles ma stac i grzecznie czekac az sytuacja na skrzyzowaniu + zielone swiatlo pozwoli na przejazd, a Ty masz czekac az sytuacja pozwoli na bezpieczne opuszczenie skrzyzowania

> Takie sytuacje sie

> zdazaja. Jednak gdyby do kolizja zaszla to owszem moja wina jest

> niezaprzeczalna. Ale dlaczego tamten mialby byc niewinny?

winny jest ten kto lamie przepisy,

> Jeszcze inna sytuacja. Jade rowerem po chodniku. Za mna biegnie 2

> [ciach]

> ze niezrobil nic aby zapodziec tragedii to jeszcz za wszelka

> cene chcial sie do niej przyczynic.

czyli kierowca ruszajacy na zielonym jest potencjalnym morderca? to po co mu sie pakowales pod kola skoro miales czerwone? pieszy ma czerwone = pieszy nie wchodzi na jezdnie, a jak wchodzi to musi sie liczyc z napotkaniem na swojej drodze zderzaka

> To sa sytuacje ktore sie naprawde czesto zdazaja. Dlatego wlasnie

> karanie jedynie tego co popelnil wykroczenie jest

> nieporozumieniem. Nalezy zawsze przebadac cala sprawe i

> sprawdzic czy ten drugi zrobic wszystko (albo chociaz cokolwiek)

> zeby uniknac zdezenia.

no bez przesady! odwracasz kota ogonem

Napisano

> nie, nie rozumiem, narysuj moze jakis rysunek pogladowy z sytuacja w

> ktorej jestes mi w stanie udowodnic ze ja jestem wspolwinny

> kolizji w ktorej ewidentnie wymusiles na mnie pierwszenstwo.

> Kierowca a "niezauwazyl" to kierowca b tez moze niezauwazyc,

> tyle ze a jest na z gory straconej pozycji bo jego niezauwazenie

> pociaga za soba skutek w postaci wymuszenia pierwszenstwa na

> kierowcy pojazdu b. Zgodnie z Twoja teoria moznaby wybronic

> kazdego kierowce ktory potracil/zabil pieszego przejezdzajac

> skrzyzowanie na czerwonym swietle, bo przeciez pieszy mogl

> patrzec czy cos nie jedzie a nie bezczelnie ladowac sie pod kola

> powodujac potracenie siebie.

Wg przepisow pieszy przechodzac przez przejscie ma sie rozgladac i zachowywac szczegolna ostroznosc a nie isc jak swieta krowa. I zielone swiatlo na przejsciu nie upowarznia go do przechodzenia majac wszystko i wszystkich gleboko.

Rzeczywiscie tu sprawa jest dosc dyskusyjna zeby karac pieszego za to ze przechodzil na zielnym swietle i nie uciekal przed pedzacym samochodem.

Ale takie rzeczy tez sie moga zdazyc. Moze byc tak ze kierowca niezauwazy przejscia dla pieszych ani swiatel, moze byc tak ze kierowca bedzie hamowal ale nieda rady bo na drodze pojawi sie nieoczekiwana gololedz. Lub np rozlany olej. Moze hamulce w samochodzie ulegna uszkodzeniu i kierowca nie bedzie mogl zahamowac. A moze kierowca zaslabnie. To wszystko sie moze zdazyc. I wtedy samochod przejedzie przez przejscia dla piszych mimo ze ci piesi maja zielone. Owszem wina kierowcy samochodu jest tu ogromna. Ale piesi we wlasnym interesie piwnni przestrzegac przepisu i oprocz bezgranicznemu ufania temu ze maja zielone swiatlo to jeszcze sie rozgladac na okolo i w razie czego uciekac.

Czy uwazasz ze nic nie mozna zarzucic pieszemu ktory przechodzil przez przejscia jak switea krowa i zostal potracony przez samochod ktorego kierowca wlasnie zaslabl.

Moim zdaniem mozna mu wiele zarzucic. Chociaz rzeczywiscie w tej sytuacji karanie go mandatem lub czyms podobnym rzeczywiscie byloby chyba zbyt ostrym posunieciem (oczywiscie pod warunkiem ze piszy jeszcze zyje).

Wiecej przykladow moze mniej drastycznych jest w tym moim watku.

Napisano

> o ile udowodnisz ze gosc przyspieszal a nie ze to Ty zle obliczyles

> odleglosci to jak najbardziej

wink.gif Chociaz raz sie ze mna zgodziles

> dobry przyklady na glupote kierowcy ktory mial zielone, skoro stoisz

> na jego pasie i nie da sie przejechac przez skrzyzowanie to

> koles ma stac i grzecznie czekac az sytuacja na skrzyzowaniu +

> zielone swiatlo pozwoli na przejazd, a Ty masz czekac az

> sytuacja pozwoli na bezpieczne opuszczenie skrzyzowania

> winny jest ten kto lamie przepisy,

No wlasnie. Czyli oboje bo ja niepowinienem byc na skrzyzowaniu skoro mam juz czerowne. A on nie powinien ruszac na zielonym skoro niema gdzie jechac bo ja blokuje mu droge.

> czyli kierowca ruszajacy na zielonym jest potencjalnym morderca?

TAK. Jesli rusza szybko na zielonym mimo ze centralnie przed nim jest rowerzysta ktory jak wiadomo w razie jakiejkolwiek kolizji ma male szanse na przezycie to ktos taki jest morderca.

> to

> po co mu sie pakowales pod kola skoro miales czerwone?

Napisalem przeciez poco. Poto zeby nie stracic roweru i zebow. Jednak sie przeliczylem bo moglem stracic zycie. Niesadzilem ze w samochodzie bedzie siedzal potencjalny morderca.

> pieszy ma

> czerwone = pieszy nie wchodzi na jezdnie, a jak wchodzi to musi

> sie liczyc z napotkaniem na swojej drodze zderzaka

Owszem. Musi.

Ale chyba przyznasz ze sytuacje mozna podzielic na 2 rozne.

1. Pieszy wchodzi na czerwonym pod bezposrednio jadacy samochod. Samochod hamuje ile sil ale sie nieudaje. Potraca pieszego. W takiej sytuacji pieszy jest wszystkiemu winny.

2. Pieszy wchodzi na czerwonym pod stojacy samochod. W momencie gdy piszy jest przed samochodem kierowca rusza aby rozjechac pieszego ktory zlamal przepis wchodzac na czerwonym. Tutaj owszem pieszy jest winny wejscia na czerwonym swietle za co grozi chyba 100zl mandatu.

Ale kierowca w tym momencie IMHO jest winny morderstwa i powinien juz nigdy z wiezienia nie wyjsc.

Napisano

> Wg przepisow pieszy przechodzac przez przejscie ma sie rozgladac i

> zachowywac szczegolna ostroznosc a nie isc jak swieta krowa. I

> zielone swiatlo na przejsciu nie upowarznia go do przechodzenia

> majac wszystko i wszystkich gleboko.

tak tylko ze w momencie zapalenia zielonego dla pieszych maj oni pierwszenstwo przed wszystkimi ktorzy chca przejechac przez przejscie, tak wiec obwinianie pieszego troche nie na miejscu jest, choc faktycznie w trosce o wlasne bezpieczenstwo powinien sie on rozejrzec zanim wejdzie

> Rzeczywiscie tu sprawa jest dosc dyskusyjna zeby karac pieszego za to

> ze przechodzil na zielnym swietle i nie uciekal przed pedzacym

> samochodem.

> Ale takie rzeczy tez sie moga zdazyc. Moze byc tak ze kierowca

> niezauwazy przejscia dla pieszych ani swiatel, moze byc tak ze

> kierowca bedzie hamowal ale nieda rady bo na drodze pojawi sie

> nieoczekiwana gololedz. Lub np rozlany olej. Moze hamulce w

> samochodzie ulegna uszkodzeniu i kierowca nie bedzie mogl

> zahamowac.

zadna z tych rzeczy nie usprawiedliwia kierowcy, jesli nie zauwaza przejsc czy znakow to niech sie zapisze na ponowny kurs albo wyp... do okulisty, na (kazde!) warunki drogowe powinien byc przygotowany a do zatrzymania auta jest jeszcze co najmniej dwie rzeczy oprocz hamulca "pod noga" (ale nie wszyscy sa na tyle kumaci zeby o tym wiedziec - niewiedza nie jest usprawiedliwieniem). W kazdym razie wina kierowcy jest niepodwazalna (w przypadku rozlanego oleju mozna by szukac winnego ktory ten olej itp rozlal, ale tak czy siak kierowca musi byc przygotowany na rozne rzeczy)

> A moze kierowca zaslabnie.

albo dostanie zawalu, skrajne przypadki ale mozliwe. Kierowce ciezko obwinic, chyba ze jezdzi wiedzac ze ma sklonnosci np do slabniecia bez przyczyny czy chwilowej utraty swiadomosci

> Czy uwazasz ze nic nie mozna zarzucic pieszemu ktory przechodzil

> przez przejscia jak switea krowa i zostal potracony przez

> samochod ktorego kierowca wlasnie zaslabl.

o ile przezyl to na pewno nastepnym razem sie rozejrzy zanim wejdzie na pasy, ale flagi winowajcy bym mu nie przypisywal. Ja zawsze odruchowo spojrze czy nikt nie nadjezdza, ale jestem chyba wyjatkiem bo wiekszosc osob zajmuje sie rozmowa przez telefon, czytaniem gazety icon_eek.gif czy innymi waznymi rzeczami

> Wiecej przykladow moze mniej drastycznych jest w tym moim watku.

juz wczesniej odpisalem ok.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.