Wszystko zależy jakie to auto i do czego służy.
Podam moje przykłady:
Dacia Logan Pickup. Szyby są na korbki, lusterka na dźwigienki...i wcale nie brakuje "prądu". Jednak z racji tego, że często jest coś na pace i cofa się na lusterka, irytuje tak banalna rzecz jak pojedyncze światło cofania, tylko po prawej stronie. W takim aucie światła cofania nie mają informować, że chcę cofać, a mają oświetlać drogę i otoczenie. Oczywiście w katalogu wymienione są bzdury, których nikt nie potrzebuje (odtwarzacz CD), ale prawdziwe wartości i braki w wyposażeniu wychodzą podczas eksploatacji.
Toyota RAV4. Jest wyposażona w system bezkluczykowy. Wydaje się, że super wygodna rzecz. Ciągniemy klamkę, auto się otwiera, guzik start i silnik pracuje. Wychodzimy, klikamy guzik na klamce i auto zamknięte. Jednak jeśli chcemy wyłączyć silnik i wciąż słuchać radia (dość oczywista, naturalna i łatwa rzecz w systemie kluczykowym), jest to niemożliwe bez kilkukrotnego klikania przycisku START/STOP.
To tylko jeden przykład na to, że nie jest ważne JAKI gadżet jest w aucie. Ważne jak bardzo jest on dopracowany i czy jest to dodatkowa możliwość czy tzw. coś za coś.
Nie powinno się skupiać czy fotele są el. regulowane i czy są podgrzewane/wentylowane. Istotne jest czy są po prostu wygodne. Lepsza jest regulacja manualna, ale w większej ilości płaszczyzn niż elektryczna, która i tak nie da idealnej pozycji.
Nie jest ważne czy fotel się grzeje i chłodzi, ważny jest materiał obiciowy, który jest albo przyjemny, albo nie.
Czy istotne jest sterowanie wszystkim z kierownicy? Jasne, że nie. Liczy się ergonomia deski, która jeśli jest dobra, nie wymaga wyciągania sterowania na kierownicę. Ważne jest też jak kierownica leży w dłoniach, jej wielkość i materiały.
Czy skrzynia biegów musi być automatyczna lub musi być manualna? Nie. Wspaniały jest dobry automat, swoją konstrukcją i pracą dopasowany do rodzaju samochodu. Genialny jest też manual, który pracuje tak przyjemnie jak w VAGach, Hondach czy Mazdach.
Ja lubię elementy wyposażenia, które dają możliwość, ale nie zmuszają, nie likwidują pewnych wartości. Takim numerem 1 jest tempomat. Chcę, używam, nie chcę, wciskam gaz.
Czujniki parkowania, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu...świetne rzeczy, ale tylko w teorii. W praktyce mnóstwo wad, ułomności i niedoróbek. Pomijam nawet fakt, że upośledzają kierowcę, który za trzy pokolenia dostanie ataku paniki jeśli czujnik nie wykryje kropli deszczu na szybie.
Jeśli chodzi o parkowanie, na razie uważam, że lekką przewagę ma kamera nad czujnikami ultradźwiękowymi. Jednak jeśli pojawią się laserowe czujniki parkowania z wizualizacją (bez pikania) to wtedy będzie to wartościowa rzecz.
Podsumowując. Smutne jest jak klienci dają robić się "na tani bajer". Producenci koszą tysiące na opcjach, które to mają poprawiać komfort, bezpieczeństwo i radość, a w rzeczywistości są to czasami dobre pomysły, ale zawsze przepuszczone przez sito opłacalności. Gadżety są tanie, niedopracowane, szalenie ułomne, ale póki się kręci, to się wały kręci. Nie ma opcji "must have". Auto powinno być sprawne, mieć dobre opony i ciśnienie, nie mieć luzów w zawieszeniu i dobrze jeśli tym autem można jechać do pracy, na ryby czy do marketu, a nie z punktu A do B.
Pozdrawiam.