Na młodsze dziecko nie mam rady. Niczemu nie jest winne. Ale trzyletnie mną już świadomość i ostatnie co mogłoby robić to mnie szantażować.
Kiedy ja byłem dzieckiem i tak się stawialem na parkingu ( z rok starszym bratem, więc myśleliśmy że mamy większą siłę przebicia) rodzice dali nam ultimatum: albo wsiadamy i będziemy grzeczni i przestaniemy się bić w aucie, albo.... możemy sobie zostać w tej Czechosłowacji. (Nadmienię, że oboje to nauczyciele, więc raczej znają się na dzieciach). Braciszek i ja powiedzieliśmy, że my w takim razie zostajemy bo nie będziemy z takimi zlymi rodzicami wracać do Polski i w ogóle to już ich nie kochamy itd...
Na co nasz Tata spojrzał na Mamę i mówi: DOBRA, to wsiadaj Asiu.
...... i pojechali. Wtedy zrozumielismy swój błąd, aje byki już za późno. Rodzice sprytnie zaparkowali w leśnej uliczce i pobiegli od tylu, żeby mieć na nas oko.
Wiem, dla niektórych, nowoczesnych z tabletami to już znęcanie się.
Zapewniam, że od tamtej chwili już nigdy nie powtorzylem takiego numeru. Zapewniam również wszystkich zwolenników bezstresowego wychowania, że chociaż wtedy plakalem z rozpaczy i świat mi się zawalił, to dziś, jako trzydziestolatek,nie piję, nie mam nocnych lęków, potrafię sobie ułożyć relacje z ludźmi oraz nie zostałem socjopatą.
Nie daj sobie wejść na głowę i nie ulegaj szantazom emocjonalnym istoty, która jest od Ciebie w 100% zależna. Żonie możesz czasem ustąpić, dziecku- nie. No chyba, ze ma logiczny argument, wtedy warto słuchać