Odnośnie pana Łukasza mogę się wypowiedzieć, bo u niego kupowałem Astrę H w styczniu 2019.
Auta stoją u niego na placu więc jest możliwość przyjrzenia się z bliska. Jazda próbna z bratem pana Łukasza, widać że chłopak jest pasjonatem, zna wersje danego modelu i potrafi sporo opowiedzieć. Przez przypadek "chlapnął", że do Astry są letnie koła. Na miejscu sprzedawca chciał dać rabat w postaci kół, ale niestety, brat powiedział słowo za dużo. Poza tym w ogłoszeniu stało jak byk LETNIE W CENIE.
Auto pojechało do Kanclerza na przegląd. Przez całą wizytę w salonie pan Łukasz opowiadał, jak to oni trzepią jego auta i jakie elaboraty wypisują i czepiają się każdej ryski i mikroskopijnej rdzy na tłumiku. Faktycznie, coś tam wypisali, wiadomo, używane. Ale jak byk wpisane że oryginalny lakier. To uśpiło moją czujność. Magiczny wpis CERTYFIKOWANY CZUJNIK LAKIERU + opinia Kanclerza dawał poczucie pewności.
Na wiosnę zaczęły się bąble na masce, a później lakier zaczął odchodzić płatami. Wizyta u blacharza gdzieś "po drodze" - opinia że maska była malowana. Druga wizyta u znajomego blacharza, potwierdzenie, że MASKA I OBA PRZEDNIE BŁOTNIKI to zamienniki i były lakierowane bez przygotowanego podkładu.
Chciałem się wybrać do rzeczoznawcy, aby mieć potwierdzenie na powyższe, ale pech, albo zrządzenie losu sprawiło, że miałem delikatną kolizję i te mankamenty zostały naprawione z ubezpieczenia sprawcy.
Ja osobiście straciłem wiarę w bajki w certyfikowane czujniki lakieru i rzetelność autoryzowanych serwisów.
Poza tym radzę dobrze sprawdzić działanie klimy, co akurat w ziemie jest dużym problemem. To też miało działać, a nie działało. Naprawa + obsługa to prawie 1000.
Na szczęście poza klimą i blacharką nie mogę się doczepić do Astry.
Chciałbym napisać, że pana Łukasza zgubiła rutyna i ufność w swój czujnik, ale jakoś tak nie wierzę. Nawet skłaniam się do tego, że działa w zmowie z pracownikami Kanclerza.
Tym bardziej, że w umowie jest zapis, że w zamian za rabat, klient odstępuje od prawa do rękojmi (czy to w ogóle jest legalne?).