Dziękuję wszystkim za podpowiedzi - niektórych aut nie brałem pod uwagę, a teraz wezmę. Początkowo swoje oczekiwania wyraziłem nieco nieudolnie, teraz jestem w stanie lepiej się określić: auto ma być niezajechane, niezardzewiałe, ale takie, że nie szkoda będzie jak córka porysuje. To zamiast określenia ceny i rocznika (powiedzmy budżet wzrasta do 20, rocznik ~2006 w górę). Dobrze żeby miało jakiś bagażnik i strefę zgniotu - więc "A" definitywnie odpada. Koszty eksploatacji - raczej nie za duże, żeby się dziecko nie przyzwyczajało, bo jak pójdzie na swoje to byłby szok (teraz to ja płacę). Pojemność lepiej mniejsza niż większa, bo zniżek na OC na razie brak u młodej osoby. Raczej hatchback lub kombi, bo bardziej praktyczne. Czyli zostaje na placu boju segment B i (lepiej)C : Corsa/Astra, Citroen C4. Pug 207/307, itp. Wspomniane Mito jest ładne. Wynalazków typu Mini albo Fiat 500 nie chcę, bo to g. opakowane w papierek po cukierku. BMW będzie miała za parę lat po mnie, jak się nauczy jeździć.
Pytanie - czy diesel czy benzyna... Diesel będzie jakieś tam odczuwalne przyspieszenie miał, małolitrażowa wolnossąca benzyna, to pedał gazu raczej dal ozdoby ma. Bać się diesla?
Ja przez najbliższe 2 tygodnie raczej się nie będę tu aktywnie udzielał ale chętnie potem przeczytam co się dopisało.