Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. > Zadac pytanie, otrzymac odpowiedz, a potem wysmiac O wypraszam sobie! Złośliwostki z okiem nie oznaczają wyśmiania...po prostu się dziwię bo moje oburzenie było wielkie...a okazuje się, że nieprawda. Radio się reguluje. > Wspomniales o Dacii, wiec w nawiazaniu do redaktora, w nowym Dusterze jest beznadziejne radio, > spore pokretlo do strojenia i male guziczki do zmiany glosnosci. > Tylko pewnie zaraz napiszesz, ze czesciej latasz po eterze w poszukiwaniu fal niz glosnosci uzywasz No właśnie...doszliśmy do ściany bo dla mnie to oczywiste, że w zależności od nastroju włączam gadanie (TokFM), disco polo (Plus), starocie (Złote Przeboje), rocka (kilka opcji), klasykę (Classic) lub reklamy (RMF, Zet), ale wszystkiego słucham z podobną głośnością. Jasne, że czasem się ją przestawi, ale nie widzę konieczności ułatwiania tej czynności, dublowania sterowania czy powiększania guzików. Rozumiem, że niektórzy manipulują głośnością i super, ale ja nie i stąd mój szok...ale dziękuję wszystkim za wyjaśnienie. Pozdrawiam.
  2. > to że jak słuchasz USB, to poza głośnością jeszcze nawigujesz po katalogach z kierownicy. Bardzo słuszna uwaga. Czyli na kierownicy mogłoby w ogóle nie być głośności, a tylko strzałki do menu. Mimo, że czytam tu wypowiedzi...i w większości macie tak jak pan redaktor to wciąż nie czuję po co klikać głośno/cicho, ale OK. Bo ja to tak porównuję do TV. Można skakać po kanałach. Można skakać po stacjach, ale od głośno/cicho idzie zwariować. Nie widziałem nikogo na kanapie przed TV, który by "jeździł" głośnością wte i wewte. Natomiast korekty tempomatu w trasie to raczej norma. I zgadzam się z ppmarianem, że dźwignia pod lepsza niż guziki na. > raz na jakiś czas. jak w radiu nic nie ma, albo Antyradio zasięg traci, to sie zapodaje USB. Zdałem sobie sprawę, że nie mam nośnika muzyki na USB... > no jest w menu bo uzywa sie go raz na ruski rok. Za co mnie pokarało, że baba z tyłu woła włącz, a baba z boku woła wyłącz? Fader ucisza obie...to taki MUTE dla bab. Czy w Peugeocie są jakieś konfigurowalne guziki czy sztywno przypisane? > a inne przyciski częściej. Dlaczego nie ma wyłącznika radia na kierownicy? pzdr
  3. > Mam to wyłączone, to jest bez sensu. Myślę, że to zależy...w jakim aucie. W aucie wyższej klasy, które jest ciche przez większy zakres normalnych prędkości tak, ale w aucie niższej klasy szum wdziera się do kabiny i fajnie jak radio się podgłośni. W Suzuki np. jest 3-stopniowy regulator intensywności. Może się podgłaśniać delikatnie lub hard rockowo. > Oczywiście, jak reklamy to sciszam, jak głupa muza to tez ściszam, jak cos fajnego to podgłaśniam. W dobie mp3 można mieć tylko fajne...a dziwne, że słuchasz radia z głupią muzą. > Dziwne pytania zadaje osoba, która o obcowaniu z samochodem napisała tu ksiażki Chciałem skonfrontować może zaskoczenie. > Nie wiem, chyba tempomatu częściej Wydaje mi się też, że ważniejsza jest precyzja i wygoda, która powoduje, że auto przyspiesza/zwalnia niż "wolumen". Stąd większe guziki do tempomatu i mniejsze od głosu. Zgadzam się z VW.
  4. > To straszne, nie mam na kierownicy guzików do temptomatu. Mam płakać???? Ja w Dacii nie mam nawet guzików do klaksonu na kierownicy, a jestem twardy, chłopaki nie płaczą.
  5. > nie nawidze kierownic z pzryciskami > ale mnie idela kierownicy to 3 ramienna kierownica z e46 mpakiet do tego tepomat w manetce od > subaru i radio w manetce do renault Ppmarian na ministra! Prawda nas wyzwoli...od guzików na kierownicy.
  6. > a przepraszam bardzo w aucie jest tylko radio? W Toyocie mam jeszcze telewizor, ale co to ma do rzeczy? > radio faktycznie - jakość mizerna i nie słucha się > nawet muzyki głośno, ale przecia jest USB i CD. a tam jest już moc Oczywiście, ale czy się klika co chwilę USB/radio/USB/CD...? > nie nie. nie zbyteczna. ustawiam to raz - na początku. potem nie ruszam, czyli jest potrzebna, ale > do ustawiania raz na rok powiedzmy Jeśli mam bardzo wygodny dostęp do pokrętła na radiu i bardzo wygodny dostęp do guzików na kierownicy, a dostęp do fadera jest ukryty w menu to jaki to ma sens?
  7. > Jak często włączasz tempomat? Bardzo często? Nie tylko, że włączam, ale przyspieszam i hamuję ręką, a nie pedałami. Więc się sporo klika...ale w tym czasie jakoś nie mam powodu, żeby dać głośniej radio.
  8. > w moim wypadku ma rację. jakoś będzie z 5-10 razy częściej klikam w radio niz tempomat. A to przepraszam...czyli ja jestem jakiś "lewy", a nie red. Balkan. > a co ma nowoczesnosć i autoregulacja, do tego że czasem dziecko przyśnie, czasem chcesz pogadać, a > czasem posłuchać głosniej muzyki? Mnie się wydawało, że radia słucha się z poziomem cały czas jednakowym. Nie za cicho, a jak za cicho to się sam podgłośni jak będzie szum, nie za głośno, żeby słychać karetkę. Np. w Dacii mam miejski poziom 23 i trasowy poziom 27...brak automatu, ale żeby kręcić gałką w czasie jazdy? > nigdy nie uzywam Fadera? Fajnie, że jest jakaś zbyteczna dla Ciebie rzecz...chociaż dlaczego tak praktyczna akurat? > no od tego też jest przycisk - wycisz Tatooo! Włącz mi radio Bajka! Ale dzięki, wiem, że to ja jestem i producenci dobrze kombinują.
  9. Słuchałem ostatnio codziennego magazynu motoryzacyjnego w Toku FMu i rzecz była o Golfie VII. Redaktor Balkan powiedział, że wcale Golf nie jest taki super idealny ponieważ...w nowym modelu, na kierownicy większe guziki są od tempomatu, a mniejsze od głośności radia i z pełnym przekonaniem głosił teorię, że najczęściej przecież w aucie reguluje się głośność radia, a nie jakiś tempomat. Teraz mam do Was pytanie. Kto tu zwariował? Czy przy nowoczesnych radiach, w których poziom głośności automatycznie się zmienia w funkcji hałasu we wnętrzu ktokolwiek dotyka głośności radia? Po co regulować głośność? Żeby obudzić pasażera? Jestem w mega szoku, że ktoś jeszcze opowiada to w moto audycji...ale może tak robicie? BTW jeśli już mam znaleźć sens dla guzików od radia na kółku to chyba najbardziej używa się fadera. Jak jadę z córką to musi być radio bajka oczywiście...więc jak chcę mieć spokój, pogadać przez telefon czy z pasażerem obok to możnaby szybko wyłączyć przednie głośniki. Normalnie trzeba wchodzić do menu...bo z kierownicy tylko głośność i seek. Czy Wy też używacie częściej głośności niż tempomatu? Zszokowany pozdrawiam.
  10. Myślę, że jest wiele rodzajów radości. Sam fakt, że jedziemy jest magiczny i ekscytujący. Przyjemna jest adrenalina, przyjemny jest komfort i przyjemne jest wykonanie zadania. Pojazdy mają różne funkcje i jeśli spełnianie tej funkcji dopełnia radość z samego faktu jazdy jest przyjemnie. Ważne jest też otoczenie czyli droga, która jest chyba ważniejsza niż sam pojazd. Bo nie trzeba przekonywać nikogo, że przyjemniej jest jechać Matizem po serpentynach niż stać w korku w Astonie DB9. Chociaż są auta, które cieszą gdy się w nich siedzi i rozczarowują gdy się nimi jedzie. Np. Mini Countryman z 2-litrowym dieslem w automacie. Kolejny rodzaj przyjemności to sama konstrukcja samochodu, a także historia, sentymenty, skojarzenia. Nie można też zapominać o tym, że samochody potrafią dawać przyjemność pasażerom, ale będzie to znów zupełnie inny rodzaj emocji. Myślę, że łatwiej będzie odpowiedzieć na pytanie, które auta przyjemności nie dają (lub bardzo ograniczoną) i dlaczego. Przyjemności nie daje rozczarowanie czyli samochód, który wydaje się być jakiś, wydaje się w czymś dobry, a w rzeczywistości okazuje się, że to produkt, który bez marketingu nie ma wartości. To rozczarowanie jest tak silnym odczuciem, że potrafi zagłuszyć tą pierwotną radość z faktu, że nie wykonujemy pracy, a przemieszczamy się. Jeśli mamy dobrą wolę, otwieramy się na innych, na ich słowa, które będą próbowały nam wmówić bajki o wyglądzie, prestiżu, wyjątkowości i fajności, a to będzie pudrem na "krwawiące serce". I tak powstaje wizerunek, który w dzisiejszych czasach potrafi być silniejszy niż fakty i prawdziwe odczucia. Co ciekawe, jeśli myślimy tylko o przyjemności związanej z adrenaliną to wcale nie jest tak, że więcej KM pod maską oznacza większą radość. Albo jeśli myślimy o przyjemności komfortu to wcale nie jest tak, że więcej luksusu = więcej przyjemności. Myślę, że nie ma problemu ten, który jeździć nie lubi. Jeśli auto izoluje go od drogi w większym stopniu to jest przyjemniej. Które auto mnie dało najwięcej przyjemności? Nie wiem. To jak szukanie w pamięci daty najlepszego seksu. Na pewno wiem co mnie najbardziej zaskoczyło na plus - Hyundai Getz, Dacia Lodgy, P301, Subaru Forester Turbo - i najbardziej rozczarowało - Astra G, Insignia, Giulietta QV. Mam też faworyta jako motoryzacyjny środek usypiająco-kastrujący. To Peugeot 407. Pamiętam podsumowanie prowadzącego z Fifth gear, że wolałby być potrącony przez 407 niż nim jeździć. Perfekcyjne zobrazowanie charakteru Peugeota. Dodam też, że największym zagrożeniem dla przyjemności z jazdy są takie rzeczy jak wyposażenie i design. Ma to na celu odciągnięcie uwagi od prawdziwych wartości i radości z jazdy. Wierzę, że już niedługo hasło full wypas będzie poza trendem jak profil na naszej klasie. Pozdrawiam!
  11. > niestety opory powietzra swoje robia Swoje na pewno, ale w mieście i przy jeździe poniżej 100 km/h nie mają aż takiego znaczenia. > moj kangoo 1.5 dci 110KMK 6 biegow tez w trasie srednio 8L łyka Kangoo 1.5 dCi 82 KM 5b z pięcioma osobami na trasie Kraków - Lublin - Kraków zużył mi 5,3 l/100 km. Styl podobny, przy którym D-CAT ciągnie 2 litry więcej. Jest to dziwne bo trasa = płynność, stała prędkość, brak wyprzedzania...i masa nie ma takiego znaczenia. Naprawdę rzadko uważam, że coś za dużo pali. Wystarczy styl eco i wyniki zgodne z oczekiwaniami. Porównuję sobie też trasy camperami, dostawczakami itp. Nic mnie tak nie dziwiło jak ten diesel. Być może wartość 7,2 l nie wygląda źle, ale naprawdę styl jazdy był na granicy normalności. A jeszcze sobie zerknę na notatki... 7,2 to rekord, ale ustanowiony 2x. Poniżej 8 l mam jeszcze...4 baki. Ale średnia z tego wszystkiego wychodzi 8,5 l/100 km. 95% to trasy! Jestem zatem pewny tego, że Toyka powinna palić mniej. 6,5 l nie powinno być problemem przy moim toczeniu się. Muszę jeszcze zobaczyć jakie dane są w instrukcji. Dodam, że wartości papierowe nie są dla mnie trudne do osiągnięcia...w innych samochodach. Wartości dla najnowszej Ravki 2.2 150 koni i to na automacie: 5,8 6,6 8,1 - takie wartości powinny być osiągalne. Może nie przeciętnie, powtarzalnie i łatwo, ale osiągalne. Muszę zobaczyć na moją w instrukcji... Pozdrowienia.
  12. > Zużycie 7,2 l w przypadku Rav4 to gigantyczne zużycie paliwa? No nie żartuj.. Nie żartuję. 7,2 l to mój rekord uzyskany w trasie przy jeździe "eco pro". Na 2-pasmówce tempomat na 90 km/h, na węższej drodze jazda w granicach 70-90 km/h, zero gwałtownych przyspieszeń, a przekroczenie 100 km/h nie występowało. Przy takiej jeździe Mercedes 200 CDI (silnik 2.1) czy Insignia 2.0 CDTI pali ok. 5 l, w żadnym razie nie przekracza 5,5 l. Auta mniejsze (Cee'd 1.6, Stilo 1.9 JTD, Berlingo 1.6 HDi) zużywają dość powtarzalne w moim przypadku 4,4 l/100 km. Ja rozumiem masę 1630 kg, rozumiem opony 235 mm, rozumiem wysokość, ale W211 czy "Isia" nie są lżejsze. Przecież to 6-biegowy manual. Wysokie obroty są wykluczone. Kręcenie się po mieście, ale też ekonomiczne kończy się wynikiem 9,6 l, a korzystanie z większości koni na autostradzie daje wynik 9,9 l. Podsumowując: za dużo, dużo za dużo. No i jeszcze jedno. Inne egzemplarze też palą takie ilości...albo większe. Pozdrawiam.
  13. > Możesz napisać na czym polegać ma to dbanie i co trzeba robić by: > Trzeba silnik rozbierać i tłoki czyścić czy co Nie ma dyskusji, że 2.2 D-CAT to motoro-tandeta, ale na nagar ma wpływ jakość tankowanego paliwa oraz jego ilość, którą regulujemy prawą stopą. Nie można powiedzieć, że nie mamy wpływu na usterkę, która nawet jest błędem konstrukcyjnym. Mamy wpływ, ale jasne jest, że delikatność jakiegokolwiek rozwiązania czy to w silniku czy zawieszeniu czy nadwoziu staje się w pewnym momencie irytująca i świadczy o producencie jak najgorzej. Ja mam swoją, prywatną niczym nie potwierdzoną teorię odnośnie silnika 2.2 D-CAT, który mam w Ravce. Moim zdaniem coś jest "pokiełbaszone" z dawką paliwa. Na teorię składa się kilka powodów. Jeden to "wybitnie patologiczna" charakterystyka nabierania mocy. Drugi to zużycie paliwa, które - nawet gdy wynosi np. 7,2 l - jest gigantyczne. Dlaczego? Bo przy takim stylu jazdy inne auto (może niższe, ale równie ciężkie jak W211 czy Insignia) będzie paliło 2 l mniej, a 2 litry to kolosalna ilość. Trzeci powód to np. fakt konieczności wymiany filtra cząstek stałych po 80 kkm od nowości przy eksploatacji jak najbardziej właściwej dla DPFa. Zatem teoria o np. zbyt dużej dawce jaką podają wtryski mnie się układa, ale czy jest prawdziwa to nie wiem i nie mogę nikogo do tego przekonywać. Może być to soft, może uroda wtrysków... Na pewno jednak mogę powiedzieć - mimo, że problemy eksploatacyjne nie dotyczą mojej Toyoty - że jest to najgorszy diesel jakiego miałem okazję prowadzić. Kultura rozwijania - papierowo wysokiej bo 177 KM i 400 Nm - mocy oraz cena, którą się płaci zużyciem paliwa...to jak zapłacić 10 zł za ubikację, w której przed chwilą byli niemieccy kibice. Pozdrawiam.
  14. p i p p odpowiedział prebek na temat - Motokącik
    A gdzieś mi przed oczami przeleciał '13 Chevy Orlando za 89.900 zł w Jeleniej Górze...
  15. > Wymontuj ze swojego auta ogrzewanie i szyby - po > co sobie ułatwiać i uprzyjemniać podróż. Robię tak...np. wsiadając do gokarta. A w "aucie" moim...prawdziwie moim bo przeze mnie zrobionym nie ma ani ogrzewania, ani szyb. > Świateł tez się pozbądź - w nocy będzie wyzwanie. Dla innych też. Nawet gdyby motoryzację traktować czysto pragmatycznie i na chłodno to porównanie z tosterem i lodówką nie może być sensowne. Procedura, którą trzeba przejść, żeby zostać kierowcą i właścicielem samochodu jest długotrwała, wymagająca i kosztowna. Zanim zrobimy pierwszy kilometr swoim samochodem, wszystkie te formalności z całą pewnością zakłócą normalny tryb dnia. Nie wiem z czym porównać pierwsze doświadczenia motoryzacyjne, ale pierwszą jazdę gokartem, pierwszą jazdę samochodem i pierwszy, samodzielny krok po 40 dniach przerwy spowodowanej operacją nogi pamiętam doskonale. Cała dyskusja krąży wokół mocy silnika. Ale wystarczy sobie uświadomić skąd się bierze moc w silniku i już nie sposób myśleć tylko przez pryzmat koni mechanicznych spisanych w danych technicznych. Samochód z silnikiem spalinowym jest tak patologicznym urządzeniem, że albo go kochasz, albo nienawidzisz (masa eko myślących), albo nie rozumiesz. Podam przykład. Rozmawiałem kiedyś z kierowcą(!) ciężarówki, który prywatnie jeździł Passatem, a potem A6. Opowiadał oczywiście - jakże inaczej - o problemach, awariach i diagnozach usterek w swoich autach. Był szczerze oburzony, że w dobie komputerów, ECU w samochodzie wywala jakieś głupie kody błędów zamiast napisać "wymień czerwony przewód 5 cm za stacyjką za pomocą obcinacza do paznokci, koszulki i suszarki". Dlaczego samochód nie mówi wprost co mu jest tylko trzeba interpretować fakty jak wiersze na "polaku" w szkole? Skoro samochód jest tosterem, który ma zaspokajać właściciela to właśnie w taki sposób powinien się sam diagnozować i leczyć. Motoryzacja jest ułomna, niebezpieczna i dlatego tak fascynująca. Oczywiście nakłada różnego rodzaju maski i robi to dość naturalnie. Zresztą każda grupa ludzi, którzy decydują o kształcie świata (inżynierowie, politycy, sportowcy, lekarze, prawnicy) nakłada maski, żeby sterować rzeszą prostszych ludzi, ale nie można dać się zrobić w balona tak łatwo. Jak w każdej grze. Nie można się dać minąć na raz, na jeden zwód...niech się przeciwnik pomęczy, żeby nas oszukać. I z tego wniosek jest prosty. Trzeba się dostosować i trzeba się cieszyć bo to jest motoryzacja prawdziwa. Ta motoryzacja na dziś dzień jest właśnie taka. Pozdrawiam.
  16. > czyli tak: wystarczy dostosować się do urządzenia użytkowego. to nie w tą stronę ma działać. No właśnie w tą. Bo jeśli coś co lubisz ma Ci robić dobrze...to może wymyślą kosze, które się obniżają jak wchodzi pod nie kurdupel, żeby se mógł dunka zrobić. Albo dla alpinistów zrobią hydraulicznie obniżany Everest...i zakłócacz zimy. > no może. i dlatego ja wybieram to konkretne. bo to drugie nie zapewnia tego co chcę i nie chcę w > nim szukać protezy która powoduje uśmiech. Nie szukaj, ucz się odkładać ją na swoje miejsce. > tak. bo jak ktoś lubi motoryzację, to znajdzie tą 1 używkę. a skoro są auta które nie dają żadnej - > to im należy się miejsce obok tostera i lodówki. Może za 50 lat. Tak jak toster jest dostosowany do robienia tostów to samochód do jazdy dostosowany jest może w 10 procentach. > śmiać się bo mają wybór, wbrew temu co piszesz, widać nie potrafią z niego skorzystać > no ale dlaczego agresja na drodze ogranicza się do granic terytorialnych PL? Może to większa skala niemożności finansowych? > wyjeżdżasz do DE czy > CZ czy A i te same samochody jadą zupełnie inaczej. Bez przesady...20 lat temu była różnica, teraz trzeba się skupić, żeby zobaczyć. > myslisz ze agresja wynika z cierpienia > które wg Ciebie jest nieuzasadnione? No tak, analizuję schematy...i rozjaśniam sobie światopogląd. > przeciez autor wątku kupił auto dostosowane do jego > potrzeb To wspaniale i serdecznie mu gratuluję, ale przeczytaj pierwszy post...i pomyśl ilu wybrało podobny wóz. Kończę, lecę na kosza...ciekawe czy zamontowali już obniżające się kosze...
  17. > nie identyczna... bo np spóźnisz się na MasterChefa w TV. albo nie będziesz miał siły na wypad na > browca wieczorem. Wystarczy wyjechać...wcześniej i się nie spóźnisz. A siła...będzie jak się potrenuje. > W sumie to byle współczesne kombi zrobi 2 razy ten dystans co Żuk w czasie 2 przejazdu Żuka Jazda dla samej jazdy... > ja rozumiem, że Twingo którym jezdzilem jest wolne i małe i głośne. rozumiem to... i wiem czym > jadę. ale nie zmienia to wpływu na zmęczenie i nerwu za powolność i brak skuteczności w > sprawnym i komfortowym przewiezieniu siebie i pasażerów. Myślę, że właśnie zmienia. Styl jazdy dostosowujesz do Twingo, a nerwy...no właśnie. Nerwy. I gdyby rozważać auta klasy B vs. D to masz więcej racji niż gdy tylko mówimy o mocy w danym modelu. Bo może być 60-konna Fiesta i 180-konna Fiesta. Może być 115-konne S80 i 300-konne S80. > no tak. i wniosek był taki, że producenci się nie starają, bo mogą dać więcej za mniej. a tutaj > dają 301 który jest ewidentnie naszpikowany wadami. to wtedy przechodzisz w tryb" "nie mam > wymagań od auta budżetowego, szanuję historię antyczną Peugeot - lubi się co się ma. auto > słabe, ale kocham je za wady i mam uśmiech na gębie" Piękny wniosek. Dzięki za przypomnienie. > pokolenie Y ma wybór nie musieć jeździć autem, które może i jest "dobre" wg teorii Pipp, ale nie > dla nich... i mogą wybrać inne. No właśnie problem polega na tym, że nie mogą tylko muszą bo w przeciwnym razie cierpią. Motoryzacja oferuje 3 najgroźniejsze używki, które jeśli uzależnią...to... Pierwsza to design, druga to moc, a trzecia to wyposażenie. Jeśli auto jest brzydkie, słabe i skromne to niektórzy dostają drgawek i sinieje im skóra. I teraz z tych ludzi należy się śmiać czy im pomóc? Masz zadanie domowe - odpowiedzieć lub znaleźć "tor drei". Ale dałeś mi odpowiedź na poprzednią zagadkę - skąd agresja na drodze? Z cierpienia. Wszystko się układa. Pozdrowienia
  18. > a widzisz. i przechodzimy do sedna - było brać Paska w TDIku... TDI PD są nawet w Pasku nie do zaakceptowania. > no to w tym wypadku P301 zdobędzie punkt 2h później Dokładnie tak, ale skuteczność identyczna. Nawet pilotowanie ciężarówki jest skuteczne. > tankowanie? raczej odpoczynek od szumu w uszach. Przerwa w podróży tylko dla odpoczynku to marnowanie czasu. Przerwa powinna być kompleksowa. > codziennie? "oddam za darmo żuka, wezmę cokolwiek"... Cokolwiek nie przewiezie tego co Żuk. > jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. nie czyni to tego co się ma obiektywnie lepszym > od tego co sie lubi Masz rację, ale wg mnie tylko od nas zależy czy jakiś pojazd będzie nas męczył czy nie. Kierowca elastyczny, kierowca rozumiejący, kierowca umiejący czytać pojazd = kierowca uśmiechnięty. Jeśli nie wiemy czym jedziemy to zawsze będzie konflikt. Mnie się wydaje...nie, nie wydaje mi się, jestem pewny, że to kolejny efekt tego, że ludzie zaczynają traktować samochód jak produkt/usługę z punktu widzenia klienta, który płaci, wymaga i przede wszystkim ma prawo (na granicy obowiązku) nie myśleć. A samochody są wtopione w nowoczesny, cyfrowy świat tylko w prospektach, reklamach i w designie. Naprawdę są zbyt prymitywne, żeby uchronić od cierpienia pokolenie Y. Ale o tym już rozmawialiśmy...nie raz... pozdro
  19. > a ja lubie zachwycające decybele bo są ważne. Są. Niestety poniżej pewnego poziomu ceny nie można wymagać dB. > skuteczność mierzysz czym? No jak w piłce nożnej. Nieważne czy kopnie bramkarz z 80 m czy Furtok pacnie ręką na linii, gol to gol i jeden "punkt". > bo 40 km/h to mega różnica w skuteczności przemieszczania się w trasie. Różnica jest w prędkości chwilowej, ale w skuteczności...żadna. Ważne też to czy dana prędkość nie będzie wymagała przerwy w podróży (tankowanie) i straty czasu. > ale jedzie się żeby dojechać a nie żeby jechać (nie jestesmy w klasie aut marzeń). Każda jazda - nawet Żukiem - jest fajna. A dojechać można tak jak się chce...czując efekty każdego ze stylów. > to jedź PKP. kimniesz się i przysni Ci się coś ultramagicznego, do czego P301 się nie umywa. Chętnie, ale jako maszynista. Bo poza samym faktem przemieszczania się istotne jest kto o tym decyduje. Chyba najlepszym przykładem jest motocykl. Jazda jako kierowca jest fantastyczna, a jazda jako pasażer koszmarna. W aucie słabszym na pewno mamy węższy pakiet możliwości pokazywania swojej wolności, ale nie oznacza to przecież braku radości bo i tak możliwości są ogromne, a nauka płynąca i rozwój wyobraźni nie do przecenienia. pzdr
  20. > marzenia dobrze mieć... mówią Szkoda, że mało namacalne... Ale są też dobre strony. $ się tyle nie wydaje na auta. > no wlasnie. kwestia poziomu abstrakcji. w latach 80 taki pug to byłby szał. obecnie? głośne to to i > słabowite. To zabawne bo dawniej było gdzie korzystać z mocy. Wąskie drogi, mały ruch, wyprzedzanie. Dziś coraz mniej możliwości. > Pug:) będą się podobnie wlekły, ale w skórze lepiej się cierpi Skóra a fe.
  21. > są jeszcze decybele we wnętrzu i komfort resorowania... wygoda foteli, jakość działania układu > kierowniczego... Decybele w 301 nie są zachwycające, komfort bardzo fajny, fotele i kierownica też. > żeby komfortowo jechać 150 po autostradzie Równie skutecznie można jechać 110 km/h. > to trzeba mieć już > całkiem dobrze wytłumioną kabinę i przynajmniej te 100 KM (chociaż to też lipa). inaczej - uszy krwawią i szumi > we łbie po godzinie jazdy. Zgoda tylko rozchodzi się o to, że można pełnym nadziei i radości jechać wolniej marząc o biuściastej modelce za kółkiem BMW GT. Czy jest gdzieś ta granica radości? Przecież jazda...sam fakt, że siedzisz i się przemieszczasz jest magiczna. pzdr
  22. > no nie Ja np. rzucę oczekiwania typu van, 4x4, diesel, A/T hydr. i pupcia sprana. Nie ma nic...a chętnie budżet class. > tak. No właśnie...skoro 115 KM może być mało...to jak ktoś powie, że musi mieć Carrerę S bo zwykła "nie jedzie" nie zdziwię się. > te silniki nie zmieniają wygłuszenia kabiny No jasne, ale jak 301 to 301. A co bardziej zmęczy? 301 1.6 czy S80 1.6d? > masochistyczne zapędy pomińmy Nie wolno pomijać! > 5 lat mnie na studiach uczyli tak pisać To udało Ci się pierwszy raz.
  23. > pod moje są Twoje oczekiwania to spełniają nawet...tablety z lat 80-tych. > z czego 5 w trasach... i warunki są bez zarzutów. to że czasem jest ciaśniej i się przykorkuje > nie jest argumentem za jazdą 30 konnym autem, bo po co Vmax A czy w S80 1.6 d byś się zmęczył? > no wlasnie sęk w tym, że w tanim aucie musisz wybierać. a w takim trochę lepszym - nie. No tak, ale weźmy P301 1.2 vs. P301 1.6. > na co tam chcesz. żadna frajda tym jechać. wyprzedzić się nie da, powyżej 80 ledwo się kula, wyje, > mało biegów, skacze... Sama radość. > a obiektywnym jest stawianie taniości 301 i jego wad, jako usprawiedliwienia braku komfortu? bo to > "prawdziwe i szczere auto" i pomijanie oczywistych i typowych wad tego segmentu (ze wszystkimi > wspomnianymi wczesniej?) 3x przeczytałem to zdanie i zrozumiałem...0x. pzdr
  24. > Ale nie dla kazdego ten czas jest najwazniejszy, Dla mnie ważniejsza jest płynna jazda, brak > potrzeby redukcji jadąc pod gorę stałą prędkością i tego nie da mi słaby dychawiczny silnik. Pod Mogilany to bez redukcji nawet moje 400 Nm nie daje rady. Ale gospodarz wątku dobrze zrobił wybierając automat - nie musi redukować. Ale poważnie. Płynna jazda nie musi być szybka, może być płynna i dostosowana do możliwości auta...czyli do 72-konnego Peugeota. Tyle kilometrów przejechałem naprawdę słabymi samochodami (wspominanie CC700 o mocy 30 koni przy 72-konnym 301 jest niedorzeczne), ale żeby mnie to męczyło? No dziwne, dziwne...
  25. > są. każdy sobie coś znajdzie. Nie ma aut pod moje oczekiwania. Najbliżej był...Ssangyong Rodius. > jesli ktos oczekuje takiej prędkosci podróżnej Wydaje mi się, że to wynika z warunków ruchu. > nadal: przyjemniejsza będzie w cichszej kabinie i lepiej resorowanej, dobrze nagłośnionej i > klimatyzowanej. Im wolniej tym ciszej i lepszy komfort...więc jak to zgrać? > prawdziwe. kiedys robiłem trasę twingo - 60 kM czy też żona miała astrę F LPG 1,4. > ja wiem ze to auta nie od tras, miejskie, słabe itp. ale to nie czyni go wygodnym, a podróży > komfortowej. coś za coś. Twingo mniej komfortowe niż Astra, ta z kolei mniej niż Passat itd., ale czy to, że miały 60 KM było męczące? Czy jazda np. 110 km/h działa na organizm destrukcyjnie? Na ciało czy duszę? Dopytuję bo mam wrażenie, że to nie są obiektywne fakty czy nawet - jakkolwiek to zabrzmi - obiektywne odczucia, a po prostu przyzwyczajenie. Ja jestem ofiarą braku przyzwyczajenia bo jeżdżę ciągle czymś innym. Muszę odstawić Dacię, może też to poczuję... pzdr

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.