Zawartość dodana przez p i p p
-
wszystkie 125 zalane pod korek ?
> Dla mnie różnica jest kolosalna, pierwsze rozpędzają się do ok. 50km/h i zajmuje im to pół dnia, Np. Gilera Runner 50 ważąca 106 kg jeździ - w praktyce - 85 km/h. Blokada na 45 km/h jest teoretyczna i słusznie. > 125tki latają grubo ponad 100km/h. Np. Zipp Quantum 125 waży 116 kg i jeździ 80 km/h. Przykładów na małe różnice między 50-kami, a 125-kami jest wiele. Nie da się nic powiedzieć ogólnie bo oferta rynkowa jest szeroka, a zróżnicowanie duże. Mity o tym, że 125-ki latają są równie popularne co nieprawdziwe. To latanie grubo powyżej 100 km/h oznacza np. w rzeczywistości, że liderem jest Rieju RS3 z wynikiem 123,7 km/h. W ogóle barierę 120 km/h przekracza 6 modeli 125-ek w tym jeden skuter (dane z portalu o 125). Sam testowałem moją 200-kę(!), która ma 16 koni i realnie jedzie 110 km/h. Także bajki, propaganda i nakręcanie psychozy o prędkości i masie. 125-ka (nie każda) ma osiągi w punkt trafione aby dostosować się do prędkości jazdy z jaką jeżdżą ci sami kierowcy w samochodach. Są 125-ki lekkie i poręczne jak 50-ki i ważą nie więcej niż ich kierujący, ale są też 125-ki, które chcą być jak maxi skutery. Wybór jest dostosowany do różnych kierujących. pzdr
-
wszystkie 125 zalane pod korek ?
> A jak inaczej się nauczyć nie wsiadając na moto...? Moja babcia w latach 20-tych uczyła się jeździć na rowerze i wywracała się tak często, że moja prababcia zawiązywała jej bandaże na kolanach. W roku 1945 jeden z naszych wyzwolicieli z czerwoną gwiazdą chciał przykozaczyć przed krasawicą (moją babcią) i po prostu w nią wjechać. Babcia zrobiła taki unik, że "sałdat" rozłożył się jak długi na ulicy ze swoim bicyklem, a babcia odjechała z oklaskami przypadkowych świadków. Czy ta historia może być argumentem w dyskusji czy każdy może być Rafałem Majką? Tak samo historia Twojego kolegi i słupa... > Mam na myśli, że lepiej wsiąść pierwszy raz na zamkniętym placu pod okiem instruktora- tylko tyle! Talent, predyspozycje, dryg, możliwości można ocenić bez większych problemów w wieku - minimum - 21 lat. Każdy podejmuje decyzje samodzielnie i bierze za nie odpowiedzialność. Brak OBOWIĄZKU nie uniemożliwia rozpoczęcia nauki w sposób o jakim piszesz. > Wszyscy Ci 125tkowcy pierwszy raz wsiądą na moto na ulicy...! Wszyscy? Ilu ludzi, tyle decyzji, za które każdy bierze odpowiedzialność. Pozdrawiam.
-
wszystkie 125 zalane pod korek ?
> Zdrowo myslacy czlek na 125ccm doturla sie powoli do domu i sie wpierw wjezdzi > troche zaczym podbije miasto. To bardzo dobrze powiedziane. Wszelkie, dobre, wartościowe zmiany/przepisy/reguły są dla ludzi zdrowo myślących. I w warunkach takich przepisów zdrowe myślenie jest promowane, nagradzane i zdrowo myślące społeczeństwo ciągnie w górę część chorą. I w drugą stronę. Jeśli przepisy są tworzone z "troską" o ludzi mało rozgarniętych, całe społeczeństwo jest ciągnięte w dół bo nie opłaca się być zdrowo myślącym. Mówi się "kuj żelazo póki gorące". Wciąż polskie, młode pokolenie prezentuje wysoki poziom. Trzeba im dać szansę, żeby - nie bez powodu - poczuli się naprawdę dobrzy. Przepis "125 na B" to jeden z tysięcy potrzebnych, ale na dobrej drodze do tworzenia odpowiedzialności, wyobraźni i mądrości społeczeństwa. pzdr
-
wszystkie 125 zalane pod korek ?
Dużo ostatnio przeczytałem w tym temacie, tutaj i w prasie...i takie mam szybkie wnioski: Przepis jest bardzo dobry. Chociaż 10 lat spóźniony. Jak każda liberalizacja, możliwość, dowolność i wybór rodzi w ludziach większe poczucie odpowiedzialności, a większa odpowiedzialność to mądrość, kreatywność i same plusy. Psychoza strachu, którą rzucają niektórzy, stanowisko policji i lobby szkół jazdy ma też swoje plusy. Mimo totalnie bzdurnych argumentów może mieć to efekt taki, że nowi kierujący 125-kami podejdą do tego z większą pokorą, dystansem i być może chęcią dobrowolnego szkolenia lub samodoskonalenia zanim zaczną użytkować swój motocykl praktycznie i codziennie. Mam tylko zastrzeżenie co do języka. Zamiast mówić pozytywnie, że gratulujemy możliwości kosztowania kolejnego wymiaru motoryzacji, zalecamy pokorę i polecamy szkolenie się, krytykuje się bezmyślnie przepis i strasząc śmiercią mówi się do ludzi "wy idioci, wy ciamajdy". Pozdrawiam.
-
Fluence 1.5 dci 110KM vs Rapid 1.2 TSI 105KM
> Dlaczego wolisz 301? IMO w 301 bardziej taniosc widac. Widać i czuć w portfelu. Powód taki mój i tylko mój jest banalny. Klasyczna skrzynia A/T w 301. Powód bardziej ogólny to jeśli ma być to tani sedan to dziwne, że minimalistyczna opcja w Renault to 1.6 16v. 301 1.2 przemawia do mnie bardziej jako do całości działkowozu. Ogólnie to trochę nie rozumiem idei Fluence'a i Rapida. Mają niby być tanie, ale tak delikatnie, żeby nie było obciachu. Logan i 301-ka są wg mnie bardziej konkretne w taniości, są odważne, nie są wstydliwe, że 1.2 72 KM "nie jedzie". Oczywiście moja opinia jest znieczulona posiadaniem Logana i nie mam ciągu, żeby "nie był aż tak tani" więc na pewno wiele osób się ze mną nie zgodzi. Ale jestem przekonany, że kupno auta typu Fluence i Rapid to zwykła rozrzutność pod przykrywką oszczędności. Bo nie tylko cena, ale i koszty utrzymania będą wyższe niż warta jest ciut większa dojrzałość. A wychodząc poza księgowe postrzeganie, na pewno Fluence i Rapid nie mają tyle charakteru co Logan i 301. Poza tym będąc w salonie Renault/Dacia...jeśli zobaczymy za cenę Fluence'a wypasioną, wielką Lodgy...to przepraszam. Inna kategoria jazdy... Jednak gdyby z niczym nie porównywać bohaterów wątku to nie ma się do czego przyczepić. Najlepiej jeszcze nie myśleć o tych autach, nic nie wiedzieć, a po prostu jeździć...to na pewno nie rozczarują. pzdr
-
Fluence 1.5 dci 110KM vs Rapid 1.2 TSI 105KM
Chcę tylko zwrócić uwagę, że Fluence jest 14 cm dłuższy, 10 cm szerszy, a między osiami ma 11 cm więcej. Rozstaw kół przedniej osi jest większy o 8 cm w Renault. Także od Rapida wolę Logana, a od Fluence'a wolę 301. A te wymiary chyba zainteresowanemu ułatwią wybór.
-
Zmieniać auto czy nie ???
Tak mi się wydaje, że nie będzie tu zgody co jest duże, a co małe. Np. jeden gość ma 170 cm wzrostu, a drugi 195 cm. To różnica 25 cm. Jeśli przełożymy te 25 cm na rozstaw osi to będziemy mieli np. Punto i o 25 cm dłuższe między osiami Mondeo. Nie można dojść do wspólnych wniosków a'propos przestrzeni jeśli ludzie są tak różni w gabarytach i masach. Niech ktoś opracuje współczynnik na podstawie wymiarów wnętrza i wymiarów pasażerów i wtedy można się kłócić jaki współczynnik komu styka, żeby nie czuł się sardynką. Ja tylko powiem, że w wielu przypadkach mała przestrzeń na tylnej kanapie nie wynika z ciasnoty danego modelu, a z nieprawidłowej pozycji kierującego, który leży, a nie siedzi zgodnie ze sztuką. pzdr
-
2015 Dacia Duster w innej odmianie ...
Rumuński pakiet idiotycznych rozwiązań: - krótka kabina - krótka paka - tablica rej. i stop na burcie - brak płaskiej podłogi paka-burta Jak zepsuć Logana? Tak właśnie. Mam nadzieję, że to plotka, VT, 1 kwietnia itp.
-
wybor nadwozia
Rozumiem, że po naszemu to chodzi o mixt czy doka? Dla rodziny mixt. Doka ujawnia swoją przewagę jeśli przewozisz nadgabaryt, a auto ładujesz suwnicą, koparką, żurawiem itp. od góry, a nie wózkiem od tyłu. pzdr
-
Taki oto dylemat. ..co wybrać i dlaczego?
> To może jeszcze bardziej skomplikuje: dorzucę do wyboru jeszcze Civica i Aurisa? To żadna komplikacja. Europa vs. Japonia. Mój wybór - Japonia za silniki n/a. Auris vs. Civic to jak flota vs. prywatny garaż. To już Ty wybierz. Dla siebie wziąłbym Civa kombi, do floty Toyotę. Stawiam, że jak myślisz o Leonie i Foce to wnętrze Aurisa Cię nie odrzuci. Good luck.
-
Taki oto dylemat. ..co wybrać i dlaczego?
> Ps. Leon tańszy ok.6 tys. Masz jeszcze dylemat? Focus ma wnętrze nie do zaakceptowania, a jego flotowość wyje jak wilki do pełni. Nie jest wart tych $. Focusa można zaakceptować jako służbowe TDCi, ale chęć zapłacenia za niego własnych pieniędzy jest dla mnie nie do pojęcia. Leon.
-
[KzAK] Jednoślad do 125 ccm
> Twoje nieuctwo, twój problem Twoja wiedza, nasz zysk...śmiało, bądź jak Rafał Majka w Bukowinie. No dajesz kurna konkrety, a nie krygujesz się jak panna na wydaniu wstydziochu.
-
DAS AUTO. Długie
> Tyle że to chyba taki PL folklor lokalny Ten folklor jest fajny, śmieszny i jest beka jak się o tym gada, ale w pewnym momencie śmiech się ucina jak wielokrotnie tu na AK czy na żywo słyszałem, że poważne wybory, które wiążą się z poświęceniem niemałych pieniędzy są sterowane różnego rodzaju wizerunkiem. To przerażające. > Najpierw Golf, a teraz BMW urosło do rangi dresowozu. Znakomite moim zdaniem BMW ma "wadę" właśnie > nie wynikającą z niego samego a z opinii o nim E30 po tuningu zrobiło swoje. Ale teraz może się to zmieni...przecież tyle ładnych dziewczyn jeździ spokojnie X-ami. > Skoda również. Swoją drogą zabawne. Skoda to inaczej opakowany VW z dokładnie taką samą > technologią, a stereotyp auta dziadkowego. Pucowana w weekend przed garażem Favoritka zrobiła swoje. > W rzeczy samej. O co tu chodzi z tym Oplem. To w sumie jedyna niemiecka marka która postępuje > zupełnie inaczej niż pozostali. To już szwedzkie (chińskie? ) Volvo jest bardziej > konsekwentne niż chłopcy z Opla Wczoraj posiedziałem sobie w Insigni po FL. I cofam wszystkie złe rzeczy, które powiedziałem o wnętrzu Insi. Przed FL jest super. To teraz wszystko popsuli. Chociaż kierownicę zrobili jak w prawdziwych Oplach (Corsa D, Zafira Family) i trzymając ręce "za piętnaście trzecia" guziki naciska się mimowolnie "przedkciukiem". Myszka...zegary...nie dziwię się Lewemu, że przeszedł do Bayernu. > Narty są mi zupełnie obce, nawet się sobie nie kłaniamy jak jestem w sklepie sportowym Narty są bardzo podobne do samochodów. Jedne zmuszają do wysiłku, zachęcają do pracy, podkręcają radość, a inne chcą Cię wyizolować od śniegu, terenu i góry i mówią "my cię zwieziemy do knajpy". Pozdro
-
Co za Volvo XC 60 dla kobity?
Myślę, że świetnym pomysłem będzie Opel Insignia Turbo 4x4. Auto piękne, renomowanego, niemieckiego (nie chińskie Volvo) producenta, a najciekawsze będzie odnajdywanie w nim zalet...myślę, że bardziej pasjonujące niż szukanie skarbów na Zakrzówku. Powodzenia.
-
DAS AUTO. Długie
> Wydaje się, że w konsekwentnym postępowaniu VW pomagają dziennikarze. Któż bowiem jak nie oni > posadzili Golfa na tron kompaktów i zrobili z niego punkt odniesienia? 100% racji. Szczególnie dziennikarze z niemieckich gazet typu Auto Bild czy Auto Motor und Szport. Oceny są cyfrowe, tabele chłodne...i ciężko na tej podstawie zrozumieć samochody i się jednocześnie nie zgodzić z wyrokami. > Czy słusznie? Moim > zdaniem tak, ale jak zauważyłeś w tym wątku - wielu forumowiczów nie zgadza się z tym faktem. Golf nie jest tak idealny, żeby było to poza dyskusją. Jednak wg mnie wiele opinii o Golfie czy ogólnie o VW bierze się w ogóle z pozamotoryzacyjnych rzeczy. Jak ktoś na poziomie zobaczy jednego czy drugiego, stereotypowego kierowcę Golfa, który swoim zachowaniem i słownictwem sugeruje, że konsystencja głowy może przypominać bardziej piłkę niż arbuza to tworzy teorie, które krzywdzą producenta, a nie piętnują głupotę. Masa ludzi brzydzi się wizerunkiem dziadkowej Skody, dresiarskiego VW/BMW i są niewolnikami tych społeczności. A w ogóle nie o to chodzi w minusach tych aut. > Mam wrażenie że to działania akcyjne: > - Zróbmy coś innego. > - Ok > - Ale jak nie będzie wygranej z Golfem to następny model robimy na spokojny, bez wyrazu. > - Ok. > I tak oto, powstają modele bez charakteru. Otwórz max tv 2, to Ty mówisz jak jest. I właśnie dlatego bardzo lubię produkt pod tytułem Peugeot 301 - od nie miał być Golfem...ani nawet Borą czy Jettą czy Vento. > Do tego wszystkiego wszystkie rozwiązania które wpływają na codzienne obcowanie z danym modelem VW > stara się doprowadzić do perfekcji. Od czcionki na cyferblatach po kształt klamek. Zauważyłeś > że są nieco inne niż w modelach innych marek? I o dziwo wygodniejsze. I ładniejsze. Kiedyś toczyłem bój o klamkę Golfa i Giulietty. > Kibicuje VW by nie zmienił swej wizji. To właśnie nadaje Golfowi jego indywidualny i niepowtarzalny > charakter. Mimo prób kopiowania, Golf będzie zawsze brany za wzór, nigdy odwrotnie. Tak jest! Właśnie dlatego mówienie, że Alfa Romeo Giulietta to charakterny, włoski, piękny kompakt, a Golf to nudny od 40 lat brzydki, niemiecki panzerwagen to tworzona przez WIZERUNEK wielka nieprawda. Jest dokładnie odwrotnie. Giuletta to włoska podróbka Golfa, nieudana, brzydka, nudna, bez charakteru z wieloma uderzającymi detalami, które są efektem próby bycia jak Jarosław Gowin z wyglądem Michała Wiśniewskiego. > A że życie nie znosi próżni, powstałaby inna (niemiecka) firma która starałaby się postępować po > niemiecku - powoli, cierpliwie, konsekwentnie, bez rewolucji, do celu Tą marką byłby Opel, a celem byłoby stworzenie 2-tonowego kompaktu na kołach 22". > Zdecydowanie dobry pomysł - golf jest przecież taki nudny A znam jeszcze jedną rzecz, która kłuje syntetyczną nudą w dyscyplinie, którą kocham - narty Atomica. pzdr
-
DAS AUTO. Długie
> Oczywiście stwierdzenie "bez wad" ustawiamy na odpowiedniej osi relatywizmu do > czas/pieniądz/konkurencja a także do mojego własnego "widzenia misi" Tak, ale nie tylko. Ja cenię Golfa, a właściwie VW za wizję, pomysł i wykonanie (myślę, że konsekwentne) wierne koncepcji auta, które ma sprawić, że koszmar podróży i przebywania w samochodzie stanie się mniejszy. Dla kogoś, kto lubi jeździć takie założenie jest chore, ale VW wie i robi swoje. Problem w tym, że w takim syntetycznym świecie Volkswagen jest najlepszy, a jeśli okazało się, że jednak lepsza jest Skoda, wolfsburski brat zaczął nieźle "drukować". To jeszcze nic. Inni producenci zaczęli chcieć być jak Golf. Czy to Francuzi czy Włosi powiedzieli, że oni są obywatelami Europy...i nie pamiętają czym się różni Niemiec od Francuza. Nie chcieli mieć swojego pomysłu, wizji i odwagi, chcieli - napędzani nadzieją na $ - być jak Golf. Ale efekty...każdy widzi. Jednak są też rzeczy, za które Volksa nie mogę szanować. Jakość elementów mechanicznych jest szokująco chińska, a jeśli sobie pomacamy całkiem przyzwoite plastiki we wnętrzach VW to szok jest jeszcze większy. O co chodzi? Jednak w porównaniach prasowych, nagrodach itp. nie bierze się tego pod uwagę, a zatem nie jest to wadą. Także niech Golf będzie sobie Golfem, ale inne marki będą miały swoje, inne pomysły na "das Auto". > Golf jest marką samą w sobie, wypracowaną przez lata. Konsekwentnie, do bólu, po niemiecku. Może > właśnie dlatego każdy detal przy obcowaniu z nim mówi: "jestem przemyślany, nie designersko > udziwniony tylko przemyślany" Co ciekawe, design Golfa (nadwozie, nie detale w środku) nie jest oceniany na podstawie wrażeń wzrokowych, a na podstawie wypracowanego wizerunku. Marki, które w przeszłości popełniały designerskie eksperymenty są w klasie kompaktowej w trendzie, są identyczne, mało ambitne. Natomiast Golf VII jest w swoich czasach elegancki i oryginalny. Ale cóż, jest ofiarą swojej taktyki, a to jest dowodem (już kolejnym), że design nie ma znaczenia nawet dla tych, którzy mówią, że znaczenie ma. Pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć brzmi: Czy Golf (do dwudziestej ósmej generacji) powinien pozostać syntetycznym królem czy kiedyś warto, żeby zmienić filozofię? Czy warto ludzi przekonywać, że jazda ze swoimi wszystkimi skutkami ubocznymi jest miła czy nie? Na te pytania nie ma odpowiedzi tak samo jak na te, czy ludzie zamienią grille na znalezione gałęzie i patyki, z których zrobi się ognisko? I tak się zastanawiam...gdyby VAG podzielił los Daewoo, Saaba i po prostu zniknął...to kto by został przywódcą stada? Kto byłby samcem alfa? Czy producenci szukaliby nowego wzorca czy skupili się na sobie, otworzyli głowy i serducha i miłość do jazdy i tworzyli samochody przekonując, że ich produkt jest bardziej ich...? Tęskno za konkurencją...dobrze, że dziś idę pograć sobie w kosza. pzdr
-
DAS AUTO. Długie
> To fascynujące, że ludzie tak uważają Z testu wynika, że to prawda. Masz pomysł na jakąś wadę podwyższonego Golfa? Tylko z półki "poproszę kotleta i kompot", a nie z półki "ojcze, zgrzeszyłem". pozdro
-
[KZAK] Citigo czy coś innego? Do miasta - segment A lub B
> Szukamy dla żony obecnie czegoś małego, zwinnego. Suzuki Splash. Od Citigo różni się tym, że udaje vana, a Citigo udaje limuzynę. Citigo ma dużą zaletę w postaci możliwości siedzenia nisko. Myślę, że to mała zaleta dla kobiet... > ładny co by się żonie podobał No i tu się kończą pomysły. Lepiej kup katalog "samochody świata" i niech żona wybierze ze zdjęć. Powodzenia. P.S. Weź żonę pod włos. Powiedz, że design to manipulacja, że te maluchy to wszystko masówka z cyfrowych tłoczni i ładne nadwozia są jak "szczery" uśmiech Tuska. A następnie wybierz dobre auto.
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
> no ale co szybkiej? Szybkiej, szybkiej... > ile razy wpadałeś 140km/h na mop? Nie odpowiadam bo teraz donoszenie jest w dobrym guście. Poza tym nie trzeba przykładów, żeby akceptować techniczne zagadnienia. Turbo powinno się powoli rozgrzewać, powoli studzić, powoli wyhamowywać...więc wszystko spokojnie, a raptusy zawsze dostają za swoje. > no nie. wtedy to 80 masz, a jak jedziesz 40 to zaczynasz wysiadać No właśnie o tym mówię. > jak mi sie chce lać, to mam turbinę.... gdzieś ale jak często się to zdarza? w końcu to nie 3 > klasa podstawówki Zawsze można schłodzić turbo...moczem. To jednak 3 klasa... > dobrze dobrana grupa do badań. To koledzy prezydenta. Ale na pokojowego nobla zasługuje... > za mało mocy do miasta ew. dla niewymagających Jasne, że za mało, ale optymalnie za mało. W BRZ z tego samego będzie 200 KM, a w S2000 240 KM (na papierze). Jednak ja uważam, że póki co 2.0 16v N/A to taki Golf wśród silników - dla każdego. pzdr
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
> przecia tam masz 300 metrów pasa dla skrętu, na i przed którym już luzujesz przepustnicę, a potem > kolejne 200-300 wleczenia się do MOP/stacji... Przecież napisałem "szybkiej" plus (!) wykrzyknik. A Ty o wleczeniu się do MOPa. > przez parking z ograniczeniem do 40. Mhm...jak przez 200 km ciupiesz 160 km/h to na pewno 40/40. > czyli > zanim się zatrzymasz de facto, mija minuta toczenia się i parkowania (hamowania silnikiem - > cokolwiek). Jak Ci się chce lać to na pewno będziesz się luzacko dotaczał do WC. > no ale unia dotuje takiego Wayna. A wiesz, że 89% popiera Unię...? > to jest problem. poza UE nie mają takiej szajby i uznają to za > "opcję" w ofercie, a nie jedyny słuszny kierunek z powodu idiotycznych norm CO2. Tak naprawdę od wielu, wielu lat nic się nie zmieniło. Najlepszą opcją jest silnik N/A, 2-litrowy, 16-zaworowy, benzynowy o mocy w okolicach 150 KM. Do wszystkiego, dla każdego, na każde warunki, cichy, trwały, elastyczny, prosty... pzdr
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
Uwaga do wszystkich...dość ogólna, ale w temacie. Dlaczego skupiacie się na tym "chłodzeniu turbiny"? Wielu z Was ma rację, wielu nie ma, ale to nie jest takim problemem dla sprężarki jakim jest EKSPLOATOWANIE TURBO NA ZIMNO. Wiele osób nie potrafi jeździć poniżej progu działania turbo (problemy psychiczne, problemy ze świadomością, problemy z kulturą techniczną, problemy ze wstydem bycia z tyłu), a na zimno smarowanie jest mało skuteczne i zużycie przyspieszone. To słynne "chłodzenie turbiny" dotyczy marginalnych przypadków katowania auta i zatrzymywania się po szybkiej(!) jeździe autostradą. Ale nie zatrzymywania się w domu...tylko bezpośrednio na parkingu/stacji autostradowej/poboczu...nie daj Boże. A tak BTW, kojarzycie taką kreskówkę, w której Wayne Rooney chodził z maczugą jako człowiek pierwotny? Ten, który upycha turbo gdzie popadnie kojarzy mi się z takim Wayne'm.
-
DAS AUTO. Długie
> Powiedz, że żartujesz Ja? Dlaczego ja? Jeśli brak wad ma być żartem to u autora wątku. Ale ja nie uważam tego za żart bo gdzieś już przeczytałem, że Sportsvan to auto bez wad. Jasne jest, że tylko syntetyczno-roszczeniowo-chciejskie patrzenie skłania do takiego osądu, ale coś w tym jest. Na pewno ci, którzy nie zgadzali się z moimi opiniami o P301, zgodzą się, że syntetyczność Golfa jest pożądana. Ale co by nie mówić, Golf VII jest po prostu ładny, a reszta nie ma znaczenia. Pozdrawiam.
-
DAS AUTO. Długie
Czyli samochodem bez wad - i nie jesteś jedyny w tej opinii - jest: Więcej przestrzeni, większy bagażnik. A do tego cena: 80 kzł pomoże na Comfortline zarówno w 1.2 jak i w 1.4 TSI. Syntetyczny mistrz. Szkoda, że inne marki też chcą mięć swojego Golfa bo on jest i będzie tylko jeden i nikt nie będzie lepszym doktorem w leczeniu nienawiści do jazdy. To fascynujące, że jeden naród potrafi stworzyć auto bez wad (Golf) i auto bez zalet (Insignia). pzdr
-
Wybór auta do 110000zł
> ale trochę stary model i w środku wygląda jakoś tak fiatowato. Na audiowaty wygląd środka troszkę za mały budżet. > Co doradzicie, bo otomoto jakoś nic ciekawego nie podpowiada ? Jeśli 2-litrowa Mazda za słaba to można zerknąć w stronę Accorda 2.4, ale też stary model... Gdybym przestał kochać silniki, a zaczął zawieszenie, udałbym się do Citroena po hydro C5. I tu się kończy ciekawa rozmowa. Bestsellerami są Passat, Superb i Insignia. Nie bez powodu i nie widzę go, żeby rezygnować z zakupu w/w Skody. A 1.8 TSI 4x4 może być nawet uśmiechogennym wyborem. Szczególnie zimą na tylnej kanapie. Powodzenia.
-
[KzAK] Jednoślad do 125 ccm
> W skrócie: doucz się o spalaniu w silniku. No to zaczynajmy. Ja się douczam, Ty wykładasz...