Zawartość dodana przez p i p p
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> Zasadniczo na tym, ze jazda autem z takim silnikiem nie sprawia mi zadnej przyjemnosci A przyjemność pochodzi tylko z mocy czyli z prędkości i przyspieszenia czy nie tylko? > Jak ktos sie swiadomie decyduje na tak slabe auto, to juz jego indywidualna sprawa Decyduje to decyduje, ale mnie bardziej chodzi o jazdę i sam fakt czy to cierpienie jest prawdziwe. > Ja nie widze zadnych racjonalnych argumentow, zeby sie tak obecnie meczyc Mnie się wydaje, że intensywność ruchu sprawia, że czas przejazdu nie jest związany z mocą silnika. Racjonalnym argumentem jest cena, ale to w sumie nie o to chodzi. Ja bym powiedział, że to "męczenie się" = brak totalnie bezsensownej zabawy tylko dla uciechy z przeciążeń. > Nie mialbym natomiast problemu, zeby jezdzic takim P301 z silnikiem 1,6 noPB. Rozumiem...wydaje mi się, że rozumiem, ale to "męczenie" jest chyba bardziej przesadzone niż w przypadku braku cierpliwości do eko jazdy. pzdr
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> auto powinno zapeweniać warunki jakich oczekuje właściciel. Najgorsze, że nie ma takich aut... > a nie odwtrotnie. Aaaa, rozumiem. Właściciel to jedno, a kierowca to drugie. > dlatego jeśli ktoś swiadomie kupuje tanie i słabe auto - to ok. wie co bierze, wie że uszy będą > krwawić przy autostradowych, że z tirami nie powalczy. A czy jazda 90 km/h za TIRem nie może być przyjemna? > ale nie zmienia to faktu, że GODZI się > na powyższe niedogodności, cierpienie i stres, nie oznacza to że ich nie ma. Ale to takie prawdziwe cierpienie i stres czy takie przerysowane?
-
Duster...
> W przypadku DACI jakość wykonania, materiały jak i cena odstaje od konkurencji. 100% zgody. Tylko dyskusja zaczyna się w momencie gdy zdamy sobie sprawę, że w tym wypadku niska jakość materiałów czy wykonania nie ciągnie za sobą większych kosztów eksploatacji. Wiele towarów jest takich, że taniość oznacza niską trwałość i na dłuższą metę większe wydatki. Tu tak nie jest...
-
Duster...
> Bingo, znaczy ze sasiadowi nie Tu mam dylemat. Bo jeśli mam Dustera i sąsiada, któremu - zakładam - podoba się SUV Dacii to cieszę się, że sąsiad mnie podziwia za wybór czegoś taniego i pięknego. Ale jeśli mam Mercedesa klasy S to sąsiad wie, że dałem pół miliona i teraz myśli skąd je mam. Czy ukradłem? Czy jestem taki przedsiębiorczy, że zarobiłem i mnie stać? Czy może wie, że dzieci chodzą głodne, a ja się prezentuję? Co chciałbym powiedzieć sąsiadowi? Jakie emocje chciałbym wywołać? A może sąsiad wie, że mam CDI pod maską? Albo inaczej. Mam dla Ciebie zadanie Ozi. Wyobraź sobie, że się przeprowadzam...i mieszkam za płotem. Witam sąsiada. Co kupujesz? Pozdro
-
Duster...
> Cos mi sie wydaje, ze autor chcialby kupic Dustera, ale mu wstyd przed Ryskiem No to pytanie kolejne się nasuwa. Bardziej zwracamy uwagę na znaczek czy na design? Bo spotykam się z opinią, że wygląd Dustera to jego największa zaleta. Jego design lubią młodzi, starzy, kobiety i dzieci... I jeśli ważniejszy byłby wygląd niż fakt, że to Rumun to Rysiek pokaże na widok Dustera. Ja osobiście stawiam właśnie na to. Podpieram się faktem, że ludzie potrafią psioczyć na wygląd...Subaru! Więc chyba design ważniejszy niż znaczek... Pozdrawiam.
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> Dla siebie bym takiego auta nie chcial, bo jazda po normalnych drogach to meczarnia. Skupmy się na tym. Na czym polega cierpienie i stres takiej jazdy? Na braku akceptacji tempa jazdy, które powinno być dostosowane do możliwości auta? Na próbie utrzymania prędkości jazdy, która wymaga techniki i umiejętności gdy brakuje koni? Z czego to wynika? Czy może z tego, że chcę, ale nie potrafię? Nie kumam rozdziału, że dany typ/styl jazdy jest męczarnią, a inny przyjemnością. Miliony ludzi stoi w korkach w warunkach, w których można niemal wyprzedać na rozruszniku, a nagle pojawiają się głosy, że niska moc męczy. Oczywiście "niska" w przypadku 72 koni też brzmi nie do końca poważnie ale OK. Ja też chcę poczuć tą mękę, ale gdzie jej szukać? Pozdrawiam.
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> W świecie, gdzie podczas gdy jesteś na lewym pasie nikt nie podjeżdża Ci do zderzaka i nie próbuje > zepchnąć z drogi lecz kulturalnie czeka aż skończysz manewr jazda z małym silnikiem nie jest > tak stresująca jak w Polsce. Problem w tym, że wiele osób nie korzysta z luk na prawym pasie czyli manewru nie kończy. Jeśli wyprzedzający zbliży się to czas wyprzedzania będzie krótszy, a wyprzedzany nie będzie musiał tracić rozpędu. Czyli: TIRy jadą 95 km/h, Ty 120 km/h, a ktoś za Tobą 140 km/h. Najszybszy podjeżdża (oczywiście bez przesady z tą bliskością, ale blisko), Ty zjeżdżasz na prawy między TIRy, zostajesz wyprzedzony, wracasz na lewy pas i jedziesz dalej wyprzedzając kolejnego TIRa. To jest płynne, normalne, kulturalne i widać, że kierowcy współpracują. Oczywiście zwykle takie zachowania można spotkać w dni powszednie. W szale weekendowo - wakacyjnym szkoda próbować. Pozdrawiam.
-
Duster...
> W niektórych krajach, koncern Renault poszedł po rozum do głowy i sprzedaje Dastera pod marka > Renault. Byłoby to tak rozsądne jak sprzedawać Rapida jako Audi A2. > Gdyby zdecydował się na to również w Polsce, Daster byłby hitem sprzedaży, podobnie jak swego czas > Kia Sportage. Duster jest hitem sprzedaży w Polsce. > Niestety w Polsce Renault sprzedaje Daster pod marką "Dacia". > A w Polsce Dacia czy inna Skoda jest omijana szerokim łukiem przez Polaków... To ja żyję w innej Polsce. Polakom nie przeszkadzała nawet egzotyka w postaci Daewoo. Wystarczyło, że auta były tanie i rozsądne, a licznik sprzedaży kręcił się jak szalony. Później pojawił się Chevrolet i sprzedawały się auta po prostu dobre. Skoda i Dacia nawet nie pachnie egzotyką. Popularność marek budżetowych wynika to z prostego faktu. Marki, które od 100 lat były symbolami motoryzacji i jakości są coraz gorsze, a nie coraz lepsze i po prostu się nie opłaca inwestować w nie. Dacia jest rumuńska. I jeśli jest robiona w Rumunii, powinna być Dacią. Bo wstydu nie ma. Pzdr
-
Nissan Navara - warto brać to w ręce?
> - cos mi nie wychodzi - navara w wersji bieda ma 140kW - x 1.36 = 190KM, jak ci wyszlo 174 Ma 190, ale dawniej miała 174, a mowa o starych Navarach (w wątku chyba '07). > Dwa jesli 140kW jest mocne to czym jest 3.0l V6 Diesel- 175kW? Jest bardziej V6 niż końmi...czy tam w Twoim wydaniu kW. 174 navarskie konie w manualu bez obciążenia to nawet za dużo. Można jeździć używając trzech biegów (2, 4 i 6), a silnik nawet nie stęknie. Natomiast łatwość przyspieszania jest w ogóle nieproporcjonalna do łatwości hamowania/skręcania. 3.0 V6 nie występuje w manualu więc nie będzie męczyć. > ...albo - 4.0l V6 benzyna - 201kW? V6 benzyna to V6 benzyna. Inna baja. > Bo ten 2.5l to taki sobie[...] Jak na warunki w cywilizacji jest OK. Na dzikich stepach tylko można pomyśleć, że 2.5 174 KM może być mało w pick-up'ie. Pozdrawiam.
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> update: dla Ciebie, że nie straciłeś wiary i dla dealera za zwykłą, ludzką chęć naprawienia swoich błędów. Akurat na wakacje masz lepszą, oszczędniejszą i dynamiczniejszą opcję, a po powrocie życzę, żeby Twój już czekał. Bo po tych przygodach wnioskuję, że będziesz miał fantastyczne auto w wyjątkowej i rzadkiej wersji wyglądające jak każde jedno. Powodzenia.
-
Nissan Navara - warto brać to w ręce?
Samochody tego typu mają niezaprzeczalne zalety, ale i wady z tym związane. Jeśli nie wykorzystasz wszystkich możliwości jakie to auto daje czyli nie będziesz jeździł w terenie, nie będziesz nic woził czy nic holował to nie ma szans, żebyś to auto docenił. Na pewno Navara może być autem do wszystkiego. Da się nią jeździć w mieście i w trasie, ale jeśli będziemy jeździć jak statystycznym Lanosem to bardziej zmęczy niż da satysfakcję. Cechy Navary z tego okresu to: - tandeciarstwo - bardzo mocny silnik (2.5 174 KM) - bardzo słabe hamulce (z tyłu są bębny) - fajna kierownica - fatalne fotele - praktyczne wnętrze pod względem schowków - świetne lusterka - brak centralnego dyfra, reduktor, blokada mostu (w bogatszych wersjach) - psują się bardzo różne elementy, ale w moim przypadku (salonówka '06 do teraz) to drobne rzeczy czyli auto zdolne do jazdy No i najważniejsza cecha tego auta: Trzeba się nauczyć nim jeździć. Bez tego obcowanie z nim będzie koszmarem...co potwierdzają inne posty w wątku. Są opinie, że te auta mają jedno zadanie - podatkowe. Wtedy zakup - nawet okazyjny - jest bzdurą. Ale kiedy Dacia, Lublin czy inny T4 się poddają, Navara ratuje sytuację. Pozdrawiam.
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> czyli Ty Nie, zawsze wolałem historię najnowszą od starożytnej. > w starożytnej historii był sobie oldcit Oltcit jeśli już. Old to on jest teraz. > który umieścił tarcze hamulcowe w połowie > półosi:) szacun za innowację! Szacun za umiejętność kreatywnego myślenia. W takim wypadku możesz jeździć z krzywymi tarczami i kierownica nie będzie Ci latać. > oj tam. miałem astre F C18XE i była swietna. W porównaniu do czego? Do FSO 1500? Ch-ka silników europejskich z tamtych lat była agregatowa. Zero radości w porównaniu do Japonii. > no tak. wyższość czucia między tanim Peugeotem dla ludzi 301 nie jest dla ludzi, jest dla NAS. > a tanim tylko trochę większym Peugeotem > dla ludzi... dyskwalifikuje tego drugiego 508 jest dla ludzi...jakiś ludzi...z których się śmiejemy jak udają Tommy'ego. Oczywiście nie tyczy się to Ciebie...bo to wina sąsiada. > nie. foch Baba. Pozdro
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> silniki Opla tez Ci nie pasują? Mnie nie, ale są ludzie, których pasjonuje historia starożytna...i dla nich mogą być OK. > przynajmniej mają wybór - swoich. A tak, tu się zgadzam. Pamiętam jak w Astrze F wybierało się silnik wedle klucza "który jest najmniej s.......ony". Ale wybór poważnie doceniam. > tak tak. jednorożce i tęcza > groteska w Soprano? a Kiepscy na poważnie? Ty rozumiesz seriale, tak samo jak motoryzację - na opak > czyli już nie ryzykuję kolejnych porównań. Chodzi o wpasowanie się w "swój" świat. Ja Kiepskich widzę na codzień, czuję i mimo dystansu się identyfikuję. To mój świat, moje osiedle, miasto, kraj. Soprano to coś obcego, dalekiego...w ogóle ciężko nawiązać coś w realnym życiu. Więc 301 da się zrozumieć i poczuć, a jeśli ktoś chce coś głębszego wywołać 508-ką to zrobi tylko kabaret. Bo 508 jest technicznie lepszy, tak jak Soprano jest filmowo lepszy. Ale to 301-ka ma charakter, który czuć tak samo jak słychać dźwięk otwieranego browca. A to Ty mówiłeś, że 301 nie ma charakteru tak samo jak 508 i jest tylko tańszy...a dziś dajesz idealny przykład, że 301 charakter ma. Dawaj kolejne, masz najlepsze porównania w powiecie. pzdr
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> opel nie umie budy zrobić. ale za to robi lepsze silniki (benz) niz francuzy. Odważna teza... Opel na pewno umie nadawać imiona. Jest Adam, a teraz będzie Karl... Oczywiście pierwsze skojarzenia to ogrzewacz olejowy Ania i buda z frytkami Wojtek przy dworcu w Krakowie. > pewnie dlatego tak dobrze sie uzupelniaja z Citroenem. Koncerny powinny konkurować, a nie klepać się po plecach. > ależ ja bardzo lubię Renault (pomimo ich ewidentnych niedoróbek) wlasnie za to jak się rozpychają > modelami RS. Teraz jeszcze za Twingo. Ja też bardzo lubię Renault...za Dacię. I przestałem się gniewać na nią za wycofanie pick-up'a bo wchodzą...Dokker Stepway i Lodgy Stepway. I nie myliłem się co do Twingo. Fantastyczne! > jest obiektywnie lepszym autem. a nudny jest tak samo Jak nowy sezon M jak Miłość. > z ciekawosci pojde zobaczyc co zrobili z kilkoma bugami mojego Rozmnożyli... > oczywiscie. ale 301 przy 508 to jak rodzina Kiepskich przy rodzinie Soprano;) Bullseye. Właśnie dlatego charakter 301 jest na poważnie, jest nasz, widoczny, zrozumiały, namacalny i bliski, a "charakter" 508 jest komiczny i groteskowy bo obcy. Świetne porównanie. Myślę, że wielu zatrybi o co w tym chodzi. Pozdrowienia
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> no Mazda 6 postawiła poprzeczkę tak wysoko, że fachury z prestiżowego Opla narazie równają do > Vectry Ja na miejscu Opla byłbym konsekwentny. 5m długości i 2t masy = 100% prestiżu. Chociaż trend już jest dobry - odchudzanie - to zastanawiam się jak rzesze inżynierów mogły dopuścić do takich patologii związanych z tak podstawowym parametrem technicznym jak masa. Przez tyle lat tylko więcej, więcej, więcej... Ja rozumiem, że przeciętny człowiek musi osiągnąć poziom absurdu, żeby się zreflektować, ale inżynierowie w koncernach to chyba mają więcej wyobraźni...no ja jestem w szoku... > ma być? Pojawiły się informacje, że Opel i Citroen zbudują wspólną płytę, na której powstanie nowa Insignia i C5 lub DS5. Potem przeczytałem, że jednak nie...ale współpraca Opla i Citroena kwitnie. > Abarth To jak powiedzieć "lubię Renault". A które? "Renault Sport". > nie. złośliwy nie jestem. musiałbyć jakiś inny powód. Też uważam, że musiał być...tylko jaki? > a że 508 to nuda, to nie podlega nawet dyskusji. Nie jechałem 508, ale postawię dolary przeciwko orzechom, że w nudzie nie jest w stanie pobić 407-ki. Nawet jak nie jest lepszy...to musi być bardziej irytujący. > ma kilka zalet. Na pewno jedną z nich jest to, że następcę już testują. > a czy się podoba? oczywiście, > wielu ludziom. wygląda elegancko Bez dwóch zdań wygląda elegancko i jest wtopiona w trend lepiej niż spasowane są elementy wnętrza. Mnie się np. szalenie podoba wskaźnik temp. oleju. Ale to P301 właśnie mówi wyraźnie jakie chce być. Jak taki ojciec rodziny. Może nie potrafi jeździć paluchem po tablecie jak młodzi, może mówi bez anglosaskich skrótów, ale chętnie przekazuje innym wartości i historię rodziny. pzdr
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> jedne i drugie ostatnio chudną z każdą "generacją" To jaką będą miały przewagę? A'propos chudnięcia. Rozbawiła mnie informacja, że nowa Insignia będzie lżejsza NAWET o 200 kg. Nieee no, po co? Jak krupcia waży to sąsiad marzy... Ciekawe tylko czy w końcu Insignia będzie Citroenem czy nie... > ja lubie Punto i samochody Mk1? > w sumie nie pamiętam. przypomnij mi dlaczego twierdzilem ze P301 jest be? Ponieważ mnie się spodobało, a Ty masz 48x droższe 508, które nie podoba się nikomu...nawet Tobie. Pozdrawiam.
-
mały, miejski dla żony
> W zastepstwie kolegi Pipp polece Suzuki Splash Ja w zastępstwie kolegi Bartekm odradzę Splasha tylko dlatego, że Pipp polecił go więcej niż 3x. Trojaczki z Kolina to jedna klasa (niższa), a Splash oraz i10 to druga klasa (wyższa). Nowe trojaczki są za drogie, a używane trojaczki też są za drogie bo są bardzo udane. Za drogie w stos. do tego co oferują. Mnie surowość trojaczków razi, a np. "surowość" Splasha mnie cieszy. Pozdrawiam.
-
Suzuki Ignis 2001 rok, 1.3 i 16V (83KM) 2WD - warto?
> nie wyglądają inaczej. wyglądają normalnie Grycanki czy popularni przedstawiciele klasy B? > mają Cx normalny. > zapewniają komfort podróżowania w swojej klasie Ale nasz kolega nie szukał samochodu, który będzie go przepraszał za to, że musi gdzieś jechać. Corsy, Punta i Yarisy są dla ludzi, którzy lubią piwo, miękkie meble, smartfony i filmiki Wardęgi na YT, a nie samochody. > Ignis 2WD, jest za twardy, za mały i za duzo powietrza pcha... jest bez sensu Jeśli auto ma być miękkie, duże i pchać mało powietrza to dlaczego nie zgodziłeś się z tym co pisałem o P301? Teraz to już sobie możemy gadać...gratuluję zakupu. pzdr
-
Koniec bramek na autostradach !
> Hmmm, a wypowiadać się chcesz w zakresie spraw, które Ciebie nie dotyczą? Ciekawe Prawda? Ciekawe, że ktoś myśli o innych. > Cóż, ja nie odpowiadam za to, co myślałeś, a komfort jazdy to nie tylko domniemany hałas przy > 140km/h. Komfort jazdy to spokój, przewidywalność, bezpieczeństwo. Wg mnie autostrada nie jest spokojna. Samochody jadące nawet 180 km/h nie mają nic wspólnego ze spokojem. Nie jest również przewidywalna bowiem umiejętności jazdy po nowince jaką są w Polsce autostrady są bardzo zróżnicowane i wielokrotnie zachowanie kierowców nieprzewidywalne. Bezpieczeństwo też słabo, karambole, wypadki przy dużych prędkościach kończą się spektakularnie. Masz rację przy założeniu, że jedziemy np. 140 km/h autostradą i 140 km/h DK. > Skoro jeździsz służbowo > autostradami (jak deklarowałeś) to powinieneś dostrzec dość zasadnicze różnice miedzy > podróżowaniem po drogach klasy A/S i innymi. Tak, komfort ma wiele barw. Dostrzegam różnice i jestem daleki od generalizowania. Ale komfort i spokój to daje wąska droga i 70 km/h. > Hmm, zdaje się, że odpowiedziałeś dość wybiórczo na to co napisałem. Odpowiadam na to na co mnie stać. Jeśli nie odpowiadam, uznaję Twoje racje. > Tak, stać nas. To nie ma problemu. Można się tylko cieszyć. Całe moje idee opierały się na tezie, że nas nie stać, ale jeśli ją odrzucasz to nie mam pół argumentu. > Nie stać na na wyrzucanie pieniędzy w błoto poprzez działania, które niczego nie > rozwiązują, natomiast chwilowo pozwolą na ciszenie gawiedzi. A nie robimy tego? > Wrócą za chwilę ze zdwojona siłą. Trzeba odczekać tą chwilę i uprzedzić powrót. > Problem korków na autostradach się systematycznie powiększa, a rozwiązania póki co brak. Ela rekomenduje elektroniczny pobór...to się dowiedzieliśmy konkretów. > Próba przypisywania takich kwestii do zachowań, których uzasadnienie jest zupełnie inne. Jakie? Komfort, spokój i bezpieczeństwo podróżnych? Nie przekonujesz mnie. > Po raz kolejny dorabiasz ideologię - to już standardowe zachowanie. Pokazałem Ci tym, że Ty dorabiasz ideologię mówiąc "dorabiasz ideologię". Pokazałem Ci, że dyskusja typu "ty dorabiasz - ty nie widzisz", "ty ... ty ..." nie ma końca. > Nigdzie nie sugerowałem, że "Na > pewno piszczy oponami, a nagle sobie znalazł łapiące za serce bzdety" Oczywiście, że słowa "dorabiasz ideologię" to sugerują. Hasło o dorabianiu sugeruje WSZYSTKO, a ja sobie wpisuję co mi się akurat we łbie zrodzi i działam w identyczny sposób jak Ty. Odnieś się do argumentu, poglądu, analizy, przypuszczenia, pytania, tezy, a nie przypinaj łatki "dorabiacz". Bo na tej samej zasadzie, na której Ty przyklejasz mi łatkę "dorabiacza", ja wkładam w Twoje usta słowa, które mi pasują. Ale wtedy dyskusja z "bramka - winietka" przechodzi na "ja - Ty". > systematycznie z Twoich wypowiedzi i tak też traktujesz często wypowiedzi innych. Traktujesz > sprawy binarnie i wyciągasz nieuzasadnione wnioski - to że ktoś nie jeździ autostradą nie jest > wystarczająca podstawą do twierdzenia, że jest egoistą i myśli tylko o sobie. Wnioski wyciąga się po tym co myśli, co mówi i co robi...i dlaczego. > Podobnie w druga > stronę - jak ktoś jeździ autostradami to brak jest uzasadnienia, by sądzić, że myśli o innych > i nie jest egoistą. I to niby ja traktuję sprawy binarnie? Ja podsumuję to tak. Odrzuciłeś moje tezy w całości, podsumowałeś mnie, a nie zjawisko. Ja w rewanżu pojechałem też z egoizmem, brakiem zrozumienia itp. i próbowałem walczyć o swoją ideę ciszy. Kosiłeś to równo z trawą więc nie bądź zdziwiony czy rozczarowany. > Tak, świetny zabieg erystyczny. Ma niewiele wspólnego z uzasadnieniem jazdy autostradami, ale jak > ładnie wygląda i co do tego można przykleić w argumentacji Nie będę wklejał też zdjęcia ekranu dźwiękochłonnego bo i tak powiesz "gdzie Rzym, a gdzie Krym". Nie umiem przekonywać, że trawa jest zielona. Dla mnie to oczywiste, Tobie nie pasuje. Zostawmy to. > Aha, znaczy komfort jazdy autostradą to już kierowców nie dotyczy? Tylko szybkość i czas? Skoro > tak, to naprawdę dalsza dyskusja nie ma sensu. Sens dyskusja zawsze ma...szczególnie ta, na poziomie, ale ciężko faktycznie dojść do wspólnych wniosków gdy podstawy takie jak pojęcia komfortu, możliwości finansowych i idei powstawania autostrad są różne. > Znak jest najwyżej dowodem, że w ścisłej zabudowie miejskiej kierowcy mają się stosować do znaku w > określonych godzinach, ponieważ w danej lokalizacji istniej konkretna podstawa do takich > działań. Znak jest dowodem, że kierowcy mają ponieważ istnieje. Daj mi 2 dni na analizę... > Ekstrapolacja tego pomysłu na uzasadnienie wyboru autostrad jest delikatnie > powiedziawszy nieuzasadniona. Skoro istnieje problem hałasu, który powodują samochody i nie jest dostrzegany tylko przez "dorabiacza" to dlaczego wybór autostrady z tego względu jest nieuzasadniony? Podasz powód? Argument? Czy napiszesz, że dorabiam? Ja rozumiem, że może być to dla Ciebie (może, nie musi) szokujące. Dlaczego? Polskie przepisy mówią, że w nocy można jeździć po mieście SZYBCIEJ. Czyli głośniej. Rozumiem, że ustawodawca nie pomyślał o tym i drogą dedukcji wnioskuję, że Ty też nie pomyślałeś. Pytanie dlaczego ja nie mogę o tym mówić bez oskarżeń o dorabianie ideologii? Przykład dałem faktycznie z trochę bardziej świadomego świata, który dostrzega problemy rozwoju motoryzacji i próbuje z nią walczyć. Ale zarówno samochody, domy i uszy mamy takie jak Niemcy. > Tak, wyrwane z kontekstu, jak wiele innych. A to przepraszam. Jeśli źle zrozumiałem, moja wina. > Tak, sprowadzenie sprawy do absurdu. Absurd tylko pozornie. Chociaż wydaje mi się, że absurd czasami mobilizuje do konkretnej odpowiedzi "tak" lub "nie". Taki turbo boost w polemice. > Nie, wytłuszczona jest Twoja wypowiedź, w której użyłeś wyrwanych z kontekstu moich słów Gdyż zmierzam do zgody i jeśli te wyrywki byłyby dobrym zobrazowaniem Twojej filozofii to byłyby wnioski końcowe i wspólne i pokój na świecie. > oraz > dołożyłeś swoje "która służy tylko i wyłącznie jadącym po niej kierowcom", co wygląda na > zabieg celowy, by skutecznie wypaczyć to, co napisałem wcześniej. Właśnie nie! Z Twoich słów to wynika dla mnie. Jestem przekonany, że tak właśnie myślisz. Odrzucenie kwestii hałasu. Odrzucenie taniej prowizorki. Pisanie o komforcie, spokoju i bezpieczeństwie. I zaczynało mi się układać, zgoda się budowała, a tu znów E-EEEE. > W tej sytuacji nie widzę specjalnego sensu do dalszej dyskusji, chyba że zaniechasz takich zagrań, > a robisz to nie pierwszy raz. Przepraszam za zagrania, ale tak w kierunku mety bym chciał i może dlatego. Proszę o większą otwartość bo ja odbieram to tak, że Ty mówisz "dorabia, dorabia, dorabia, autostrady są jakie są, nowy system i już". Bez chęci szerszego oglądu... > Dobrej woli to ja i tak już sporo miałem, by starać się > wytłumaczyć na czym polega problem i jak go można rozwiązać. Ja się z tym zgodziłem nie raz...tylko nie możesz być jak Radwańska przy piekarniku, która mówi "samo się robi". A Twoje idee trochę tak wyglądają...i wcale nie są złe...żeby nie było...tylko wiesz jak ja to odbieram...właśnie jak Radwańską...jak reklamę...wyżej napisałem "fakty po faktach". Mówisz za bardzo co chciałoby się słyszeć, a za mało otwierasz się na inne glosy. Pozdrawiam.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Czyli wracamy do punktu wyjścia - nie ma czegoś takiego bezpłatne otwarcie bramek. Nie wracajmy. Napisałem "bezpłatne". Powiedziałem co miałem na myśli. Zgadzam się, że "bezpłatne" = płatne tylko inaczej. Wszystko jasne. > Nie Ty, a wszyscy inni są ci "inni". Obciążono nas kosztem populistycznego zagrania, które sprawy > nie rozwiązało. Sprawy nie, rozwiązało tylko korek. > To, że Ty osobiście nie korzystasz z autostrad jest naprawdę średnio istotne, choć z > drugiej strony dość osobliwa jest ta deklaracja, w zderzeniu z wcześniejszą o wyborze > autostrad z racji oszczędzania hałasu innym. Z autostrad korzystam służbowo, a w wakacje i ferie jeżdżę tam gdzie autostrad nie ma. > Być może jest absurdalna dla Ciebie, ale tak wygląda rzeczywistość. Ludzie więcej jeżdżący > (bardziej świadomi) starają się nie tkwić w korkach i w miarę możliwości wykorzystywać > istniejącą infrastrukturę drogową. Trudno... > Dodatkowo (co stoi Ci chyba kością w gardle) autostrady są > jednak bardziej komfortowe Komfortowe? Zawsze myślałem, że są szybsze, a komfort jazdy 140 km/h jest w każdym aucie niższy niż przy 90 km/h. > To nie jest rozwiązanie problemu. Naturalnie, że nie jest. Bo na tanie i łatwe rozwiązanie problemu jest już za późno. Teraz wybieramy mniejsze zło, które sytuację poprawi. > Świetnie, tylko nie wiem czemu dzielisz tak społeczeństwo, choć wcześniej pisałeś o "dobrze > wspólnym". Żeby uniknąć zarzutu o chęć brania bez gotowości do dawania. > Ja osobiście jestem po stronie wszystkich, a Twoja propozycja niestety uderza w > tych, po których stronie niby stoisz. Uderza. Czy boję się uderzeń? Nie. > Odpowiedzialność to jedno, dobre rozwiązania to drugie, a opinia wcale nie musi być zawsze zła. Odpowiedzialność to poniesienie kosztów/kary za złe decyzje z podniesioną głową i chęcią naprawy szkód. > Oczywiście zawsze się trafią tacy, co to wszystko im nie odpowiada. Mobilizatorzy... > Ironizować możesz sobie do woli To nie była ironia. Jak piszę "serio" to znaczy, że poważnie. Sam zauważam, że opinia publiczna jest bardzo wyczulona na populizm i na lans. Nie wiem czy wyczulenie nie zamieniło się w uczulenie. > Niczego nie trzeba wymyślać od nowa, > systemy są, rozwiązania sprawdzone, koszty znane, możliwości, elastyczność itd. również. Koszty znane mówisz? I jak? Stać nas? > W rezultacie mamy szanse na system wygodny, uniwersalny i przewidywalny. Z korzyścią dla > wszystkich. 100% racji. Stać nas? > Nie co mówiłeś o emocjonalnym podejściu do samochodów, a swoją opinię o dorabianiu ideologii, > egoizmie itd. podtrzymam. Podtrzymuj, ale wiarygodność tracisz tą drogą. > Dość karkołomna konstrukcja myślowa, która jest niestety niespójna logicznie Co jest niespójnego w zachowaniu ciszy? > niestety jest to > skutek dorabiania ideologii, o którym pisałem wcześniej. Próba zarzucania mi dorabiania ideologii jest chęcią odrzucenia tego, że prosta rzecz ma logiczny powód, który mógłby podważyć głoszone teorie. Strach przed przyznaniem się, że bardziej myślę o sobie niż o innych jest dość niezrozumiały przy takim natłoku egoizmu, z którym spotykamy się na codzień. Chociaż nie dziwię Ci się. Właśnie dlatego. Ciężko uwierzyć, że ktoś myśli o spokoju drugiego człowieka. "Na pewno piszczy oponami, a nagle sobie znalazł łapiące za serce bzdety o unikaniu jazdy DK w celu dania spokoju mieszkańcom". To "dorabiasz ideologię" jest świetną furtką i perfekcyjnym zabiegiem, żeby nie dopuścić do siebie powodów konkretnych zachowań. Albo usprawiedliwień. To super sprawa, żeby móc z czystym sumieniem ocenić kogoś i wydać osąd. > Z drugiej strony można to traktować > jako sprytny zabieg erystyczny Zabieg erystyczny z przyklejonym zdjęciem...to świetny zabieg, coś jak wycinanie wyrostka...u anioła stróża. > Autostradą jeździ się dla wygody, dla bezpieczeństwa, a nie dlatego, że inni mają mieć spokój, Autostradą jeździ się dla wygody (ludzie przechodzących przez przejście na DK) i dla bezpieczeństwa (ludzi mieszkających przy DK), a jeśli chodzi o kierowcę...to dla szybkości i czasu. I jeśli statystyczny Kowalski tego nie wie to powinni wiedzieć ludzie, którzy decydują o drogach w tym kraju. A to, że statystyczny Muller tego nie wie też jest faktem, a dowodem na to jest załączony znak. Trzeba znaku, żeby statystyczny Muller się kapnął, że samochód jadący szybciej hałasuje bardziej i trzeba napisu 22-6 bo bez napisu pewnie się nie zorientuje, że w tych godzinach można spać. > Jazda innymi drogami to nie jest jazda pod oknami i > hałasowanie dla zasady. Nie, nie jest. > ale z ruchem międzymiastowym to ma tyle wspólnego co krzesło kuchenne z krzesłem elektrycznym. > Podtrzymuję swoją opinię o dorabianiu ideologii - masz do tego jak najbardziej prawo Dziękuję. Czuję się jak producent ideologii... > Nie, Ty proponujesz jakieś działania doraźne, interwencyjne, które nie rozwiązują problemu. Tak. > Ja > proponuję zastosowanie systemu uniwersalnego, który pozwoli na rozwiązanie wielu problemów > oraz ułatwienie korzystania (tak z niego jak i z autostrad) dla wszystkich. W dłuższej > perspektywie to rozwiązanie tańsze dla społeczeństwa i co ważne - dużo wygodniejsze. Tańsze? A jeśli tańsze to przepraszam. Robić! Wg mnie czas amortyzacji jest chyba trochę dłuższy. System powinno się zmienić kiedy ten będzie stary, awaryjny i kosztowny. Będzie to naturalna kolej rzeczy. > Obrazowanie problemu kosztów poprzesz posiłkowanie się absurdem jest dość abstrakcyjnym pomysłem i > do niczego nie prowadzi. Jeśli coś jest luksusem, problem kosztów nie istnieje. Nie będziemy chyba się martwić ceną klocków hamulcowych do Aventadora? > No i po raz kolejny próbujesz przypisać mi tezy, których autorem nie byłem i tak naprawdę Twój > obraz tego co by pozwalało na zgodę z tym co napisałem, dość mocno odbiega od tego co > napisałem. Robisz ze mnie wariata. Wszystko to Twoje słowa: Luksus, droższa alternatywa i służy kierowcom. Płatny gadżet to moje. > Wystarczył przemycony jeden mały dopisek, który wytłuściłem, by zupełnie wypaczyć sens moich > wypowiedzi. Już pisałem, czym to jest. Wytłuszczone są Twoje słowa o autostradzie. I nie były napisane raz ni dwa. Ale nic w nich złego przecież. Jeśli tak to mnie wszystko pasuje w Twojej idei. > Powyżej zrobiłeś dokładnie to samo - po raz kolejny spróbowałeś mi przypisać jakieś tezy. A przyznajesz się do czegokolwiek? Zlituj się. Ja nawet nie widzę dobrej woli z Twojej strony, żeby dojść do wspólnych wniosków. > Co do > meritum - niestety tkwisz w błędzie sądząc, że to pieniądze tę dyskusję spowodowały, natomiast > to świetnie tłumaczy Twoje podejście do zagadnienia. Dyskusję powoduje nierozwiązany problem, > a nie pieniądze jako takie. Nie ma co dyskutować o rozwiązywaniu problemu bo rozwiązaniem jest Twój pomysł. Mój to zamiatanie pod dywan. To jasne. Chodzi o to tylko, że ja się zgodzę na kupienie miotły i podniesienie dywanu, a Ty nie widzisz problemu, żeby kupić nowy dywan, odkurzacz i wycyklinować parkiet. Czy lepiej będzie z nowym dywanem? Jasne. Czy lepiej będzie z odkurzaczem? Jasne. Czy parkiet będzie lśnił? Jasne. Tylko miotła to 40 zł, a Twoje zabawki lekko 3000 zł. > Chcesz wydać swoje pieniądze? Twój wybór jak to zrobisz, Twój kaprys. Jednak ja bym wolał by > pieniądze z podatków (nasze, wszystkich) zostały przeznaczone za rozwiązanie, które będzie > służyło znakomitej większości na dziesiątki lat. Jestem za! Ale nie teraz. Może za 2 lata, może za 5. Niech korozja się zadomowi, a styki zaśniedzieją. Wtedy nie będzie szkoda. Pozdrawiam.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Ktoś Ci przeszkadza ? Ma zamiar przeszkadzać i budować nowy system. Wtedy nie będę mógł płacić...bo system elektroniczny na pewno nie uwzględnia takich łaskawych obywateli jak ja. I jak już postawi nowy system to będzie pasek z napisem: Pipp stawia, dziś i już zawsze A... płatna 1 zł/km. Czy widzisz różnicę kto komu i co stawia? Bo ja widzę.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Związanie wahacza drutem i poxipolem nie jest rozwiązaniem problemu szybko, tanio ? Nie, ale widać, że Ty mistrzem prowizorki nie zostaniesz. > Hmm ... Ty właśnie chcesz wydawać cudze pieniądze, żeby zapłacić operatorom za przejazd. Możesz > wydać swoje Chcę wydać swoje! Tak jak mówiłem, nie jeżdżę autostradami na wakacje, nie jeżdżę autostradami na ferie, nie mam żadnego zysku na podniesieniu bramek. > deklaruję napisanie Ci "dzięki" oraz lajka na FB (nawet konto w tym celu tam > założę). Mogę też pomachać do kamery przy bramce autostradowej. Dziękuję, nie trzeba, wyobraźnia podpowiada mi dużo więcej korzyści z takiego ułatwienia dla innych. Ale widać, że ministerstwo dużo lepiej zna polską mentalność... Pozdrawiam.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Pytałem dość jasno - co to znaczy bezpłatne i jak napisałem, nie ma czegoś takiego jak bezpłatnie. Odpowiedź też była jasna: bezpłatnie = bramki otwarte. > Tak, Ty nie masz problemu z tym, że inni > poniosą koszty, a co tam, niech ponoszą, w imię sprawiedliwości - tylko pytanie jakiej i > czyjej W tym konkretnym przypadku to akurat ja jestem ten "inny" bo ja nie jeżdżę na wakacje/ferie autostradami. Nie mam z tym problemu, że płacę za kogoś i nie mam z tym problemu, że ktoś płaci za mnie. Jeśli ktoś ma to przykro. > Jakoś tak średnio. Chwilowe zwiększenie obciążenia DK występuje i tak, otwarcie bramek tak naprawdę > niewiele zmienia dla obciążenia DK. Dla mnie to absurdalna teza, ale dobrze. Niech Ci będzie. > Znaczy dokładnie chcesz zasady, którą opisałem wcześniej. Jedyne minimum, którego mogę chcieć to zapewnienie od zarządcy drogi, że jak będzie problem z korkami to pomożemy szybko przejechać przez bramki. > Aha, znaczy nie jest prosty i jest kosztowny, i obciążanie nim innych nie jest dla Ciebie > problemem. Nie jest. I podkreślam. Nie jestem po stronie tego, któremu się pomaga tylko po stronie tego, którego się obciąża kosztami. > Z niczym sobie nie poradzono - obciążono wszystkich kosztem "bezpłatnego" przejazdu dla pewnej > grupy kierowców (sam się na to załapałem, ale nie tkwiłem w korku, ponieważ myślę) i tyle. Nie > rozwiązano problemu, za to uniknięto złych opinii o władzach Tego uniknąć się nie da. Opinia zawsze będzie zła...dopóki nie będzie ODPOWIEDZIALNOŚCI za błędy. > Rozwiązanie ma być trwałe i skuteczne. Otwieranie bramek na koszt innych to czysty populizm. To już wiem dlaczego warto te koszty jeszcze zwiększyć i wymyślić system na nowo. Bo nie będzie to populizm. Serio, otworzyłeś mi oczy. > Tak, dorabiasz ideologię do jazdy autostradami, egoizmu itd. Podobną rzecz słyszałem jak mówiłem o emocjonalnym podejściu do samochodów. Więc odpowiedź będzie taka sama. Jeśli tego nie czujesz, nie rozumiesz to powiedz, a nie zarzucaj dorabiania ideologii. Bo za każdą decyzją i czynem stoi COŚ. I albo tego CZEGOŚ szukasz...albo nie szukasz. > Ten znak (jak zresztą wiele podobnych > ograniczeń) ma zadanie ograniczyć prędkość w określonych godzinach wypoczynku, by ludzie mieli > większy spokój. Nijak nie ma to związku z wyborem autostrad. Ten znak mówi, że są ludzie, którym zależy na spokoju innych. Ja również zostałem wychowany w takim duchu, żeby spokój innych ludzi szanować. Dlatego wolę jechać autostradą obłożoną ekranami niż komuś pod domem. Jeśli masz inne podejście, myślisz jak Tobie będzie lepiej wybierając drogę to proszę bardzo, ale szanuj moje zasady i proszę nie deprecjonuj ich mówiąc, że coś dorabiam. > Tak naprawdę to mój tok myślenia ma niewiele wspólnego z tym, jak próbujesz go przedstawić i to > niestety widać. Ja nie chcę przedstawiać Twojego toku bo się z nim zgadzam. Punkt sporu to tylko i wyłącznie mały detal. Ja chcę robić lifting systemu, a Ty chcesz go robić od nowa. Nie wiem czy jest możliwe przekonanie bo to przypomina dyskusję czy kupić taniego Logana czy droższego Focusa. Masz $, żeby dopłacić do Forda? Dopłać. Czy są to tylko Twoje pieniądze? No i... > O właśnie - zawsze jak brakuje argumentów, to pojawiają się takie ad absurdum. To nie jest posiłkowanie się absurdem, żeby przepychać argumenty. To chęć zobrazowania problemu - kosztów. Ale porozumienie jest wykluczone przy z gruntu innym podejściu do idei autostrad. Mogę próbować Cię przekonać do swoich racji tylko i wyłącznie przy założeniu, że chcemy aby większość (mówiąc ogólnie "wszyscy") jeździła autostradami. Jeśli rzeczywiście uważasz, że autostrady to luksus, płatny gadżet, droższa alternatywa, która służy tylko i wyłącznie jadącym po niej kierowcom to moje argumenty nie mają zastosowania, sensu i wtedy zgadzam się z Tobą. Powinno się zrobić nowy, dobry system płatności. > Z drugiej strony - > jak najbardziej nowoczesne technologie (technika) powinny być używane, natomiast nie potrzeba > rewolucji, ponieważ to już jest stosowane dość powszechnie i rozwiązuje znakomitą większość > problemów czy oczekiwań. W porządku. > Widzisz, znowu próbujesz przypisać mi tezy, których nigdy nie byłem autorem i z moich ust nie > padły. To znów nie są tezy "niby Twoje" tylko pokazanie jednej rzeczy, która dyskusję powoduje: Pieniądze. Ja wolę zapłacić na bramce za tego, który w wakacje przejechał za free, a Ty wolisz zapłacić w podatkach za nowy system. Dwóch filantropów od siedmiu boleści kurka wodna... Pozdrawiam.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Tu się zasadniczo różnimy Przykłady, które podajesz nie są dowodem na MISTRZOSTWO w prowizorce. Mistrzem prowizorki jest ten, który problem rozwiąże szybko, tanio i skutecznie na dłuższy czas. Właśnie przez nasz ciąg do prowizorek mamy w nich ogromne doświadczenie, a doświadczenie uczy jaki typ prowizorki i gdzie stosować, żeby było dobrze. Podnoszenie bramek jest prowizorką, jak najbardziej, ale jest właśnie typową, polską prowizorką, która jest tania, prosta, szybka w realizacji i skuteczna. Ale pamiętajmy, że nie o to chodzi czy prowizorki to powód do dumy czy wstydu. Chodzi o odnajdywanie się w sytuacji, która jest zła, jest wynikiem błędów. Nie jest sztuką sprzedać auto z kapciem i kupić nowe. Sztuką jest naprawić kapcia. Dlaczego? Bo to kosztuje wysiłek, odwagę, umiejętności, a nie $ i to CUDZE. > E... niech jadą do Bukowiny, Białki itp.., tylko niech na Słowację i w Alpy się nie zapuszczają > (tam drogo, daleko, policje Polaków nie lubią, a tym z tablicami z literką W to od razu 500 > eur mandatu wlepiają). A w Białce nowe knajpy, wyciągi i parkingi oraz WC za free.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Co to znaczy mają być bezpłatne? Mają być podniesione bramki, które upłynnią ruch. To Ciebie chyba ta "bezpłatność" gryzie. > Nie ma czegoś takiego jak bezpłatne - co najwyżej koszt ich > użytkowania przenosi się na innych. No właśnie. Masz z tym problem, że "inni" poniosą koszty? Ja nie mam. > Ruch DK i tak się odbywa, a w okresach wzmożonego ruchu na > autostradach (w szczególności turystycznego) też jest wzmożony. Naturalna kolej rzeczy. 100% racji. Nie zmienia to faktu, że korki na bramkach będą jeszcze bardziej obciążać DK, a otwarte bramki będą odciążać DK. Zgoda? > Wystarczy samochodem trochę pojeździć. Nie tylko po Polsce. Zresztą - cała akcja > miała miejsce na jednym odcinku, jednej autostrady i do tego interwencyjnie, a Ty chcesz > dorobić do tego zasadę, że zawsze i wszędzie. No chyba kpisz!? Ja nie chcę zasady...ja chcę uniknąć rewolucyjnych i drogich zmian, które na pewno pomogą, ale będą drogie. "Mój" pomysł, który wcale nie jest mój jest prosty i tani. Może w ogóle nie powinien być formalizowany i trzeba liczyć na zdrowy rozsądek ludzi "na górze". Ale problem dotyczy każdej, płatnej autostrady. Gdybyśmy podejmowali decyzję od zera i bez infrastruktury to nawet bym nie pisnął o jakimś podnoszeniu jakiś bramek. Ale bramki są i wg mnie trzeba sobie z nimi radzić tak jak sobie poradzono w sierpniu za co szacunek. > Niestety, ta akcja niczego nie rozwiązała i > problem pozostał - dopiero jest "rozwiązywany", choć powinno mieć to miejsce wcześniej. Zgadzam się. Dla mnie rozwiązanie może być tymczasowe lub trwałe, ważne, żeby było skuteczne. > Tak, dorabianie ideologii do jazdy autostradą, zresztą w ogóle do hałasowania samochodem. Tak, jak > ktoś nie jedzie autostradą (a jest dostępna) to cham bez kultury osobistej, egoista itd. Powtarzam wklejkę. W Reichu muszą nawet pisać "nie bekaj przy stole": Jeśli ja dorabiam ideologię to co robi ten znak? > Nie, władza (czyli nasi wybrańcy) powinna doprowadzić do opracowania i realizacji systemów > sprawnego poruszania się po autostradach, przy przyjętym modelu ich finansowania. Tak, ale zrobiła już krok w celu realizacji systemu niesprawnego. Przykład taki: W pewnych latach firmy takie jak Fiat czy Renault wypuściło takie moto patologie jak Stilo czy Laguna II. To były takie bramki. Pytanie: Dlaczego robili im modernizacje i liftingi skoro nadal było to Stilo i Laguna II zamiast zrobić od razu Bravo i Lagunę III? Dlaczego tego nie zrobili? Przecież tylko Pipp chce wiązać bramki drutem. To dlaczego oni też wiązali? > Mówię obiektywnie jak jest - tyle, ze do tego trzeba pojeździć po drogach, a nie doświadczać tego w > internecie. Po co? W Gran Turismo 6 nie ma problemu bramek... > Oczywiście, że to luksusowa alternatywa dla innej drogi, posiadająca przy okazji wiele cech > dodatnich, jak i ujemnych. Nawet w krajach z winietkami to luksusowa alternatywa, choć > oczywiście nie przesadzałbym z tym luksusem. W przypadku takiego podejścia do dróg to zgadzam się w 100% z Twoim tokiem myślenia. Jeśli jest luksusowa to niech będzie też mega gadżeciarska i nie róbmy wiochy z naklejkami na szybach, ale jakiś rewolucyjny system korzystający z bluetootha, GPSa i Wi-Fi jednocześnie nie zapominając o grafenie i włoskim designie. Ale serio. Jeśli autostrada to luksus, który jest zbędny to masz rację. Tylko chyba jest trochę za tani. Nałożyć akcyzę, podnieść ceny i problem sam zniknie. Pozdrawiam.