Zawartość dodana przez p i p p
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> 2. gust rozumiem dużo szerzej niż paczenie na estetykę i wchłanianie marketingu. Chwała Bogu... > skąd? naprawdę musisz się przejechać/posiadać pickupa, żeby wiedzieć czy jest Ci potrzebny? Tak, już Ci mówiłem jak użytkowanie pewnych rodzajów aut otwiera drzwi, o których się nie miało pojęcia. > może czasem wystarczy jazda próbna. albo nawet przeczytanie do jakiego segmentu należy? Ja nie mam takiej wyobraźni. Jeśli masz - powtórzę - szacunek. > wszystkie rzeczy? czy pewną grupę? W porównaniu do kotletów i czekolady...to ogrom. > potrafi docenić Paryż, Barcelonę czy Lizbonę za różne rzeczy. > jednocześnie bez zarzucania przez innych, ze guzik wie o turystyce, bo nie wlazłeś na K2, nie > przejechałeś na osiołku przez Kongo i nie byłeś w domku agroturystycznym w Chłapowie k. > Brodnicy. Nie, że guzik wie tylko dlaczego pcha się w te miasta, a nie spróbuje innego rodzaju turystyki? > nieznana przyszłość implikuje oczekiwanie na coś a po co oczekiwać - skoro możesz już teraz > doświadczać jedno drugiemu nie przeszkadza. Nie widzę jak to można pogodzić. Nawet jakaś nastolatka o tym śpiewa... > ot wyrosłem z lubienia tego co wszyscy. Póki lubisz Fiata 500 to nie będzie aż tak źle... > udawania jakim to sprawnym > sportowym kierowcą nie jestem. oszukiwania się, że zbuduję sobie codzienną wyścigówkę i będę > się katował jadąc do pracy, żeby raz na kwartał spędzić 2h na torze itp itd. mam sprecyzowaną > potrzebę i nie myślę o tym jako teoria, ani o jej szerokości Super. A ja będę się po prostu dziwował... > aaaaaaa to dlaczego? przeciez np do Hintertux mam 1170 km. z czego 1000 km autostrad/ekspresówek. Toś pojechał przykładem. Hintertux czy inna Białka to jak wspominany przeze mnie Carrefour z parkingiem na obniżanych krawężnikach i ogrodzone, wybrukowane osiedle z bramą na pilota. > co innego mam wziąć jak nie wygodny krążownik? Coś przestronnego...żeby wygoda nie ograniczała się do wyizolowania od nierówności i szumu. > rozumiem, że mam się męczyć SUVem na autostradzie, tylko dla tego że wjadę docelowow Alpy > (pomimo, że nie zjadę z asfaltu - to będę mógł powiedzieć "SUV się przydał, bo byłem w > górach?") Jeśli jeździmy w takie "góry" i po takich miastach, o których pisałem w dyskusji o SUVach to masz 100% racji. Ale jeśli jedziemy na taką wiochę typu Mauterndorf, górna część St. Christiny czy byle Szczawnica (górna część) lub francuskie Alpy w śnieżną zimę to perspektywa się zmienia. W E38 taka wycieczka to tylko wyskok z auta, montaż łańcuchów, powrót do auta, przeklinanie, że ciężko się rozebrać/ubrać bo dach tuż nad głową, ponownie wyskok, żeby zdjąć łańcuchy...itd. > nie. z C64 przeskoczyłem an 286 A miałeś Test Drive? pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> aaaaaa. to nie mam pojęcia o czym piszesz To proste. Jeśli kochasz motoryzację to serce krwawi na widok tego co się dzieje. Patrz 508. Jeśli masz gust to jakże beztrosko podoba się nam Fiat 500. Jak się ma gust to się mówi, że Giulietta jest piękna z duszą, a Golf ma praktyczne uchwyty na kubki. Gust to po prostu bezkrytyczne i bezmyślne otwarcie się na wizerunki, marketingi, reklamy, promocje, design itp. Coś w stylu kłam Pinokio, kłam. Jakże miło żyć w świecie gustu, pozorów, a najlepiej przy browarze z głupim uśmiechem. > no wlasnie. i po co próbować wszystkich skoro wiesz, że pickup niepotrzebny, cabrio też (bo jest > moto), na tor też nie, bo się nie wybieram itp itd. Nie mogę uwierzyć, że "wiem". Skąd? Ale jak Ty wiesz to respect. > moze być, jak tam wszczepisz V6 triturbo:) Czasem nawet to nie pomoże... > oczywiscie. ale w tym wypadku to tak jakby zaproponować ZTM komuś kto chce kupić Tico (bo głośne, > niebezpieczne i nie dogrzewa). Jeśli ktoś mi powie, że już go wkurza i nudzi skrobanie szyb, konieczność tankowania, pompowania kół i martwienia się czy odpali silnik to prędzej powiem ZTM niż wymień Tico na Cinquecento. > wiem co lubię. Jak miałem 5 lat też wiedziałem, że lubię tylko kotlety i czekoladę (wyroby czekoladopodobne). Szok przeżyłem jak nie było kotletów i czekolady...ja lubię też inne rzeczy! > to w tym sensie potrafię. wiem ze jak kupię cos co jest jeszcze lepiej dopasowane do > potrzeb, to będę miał jeszcze większ fun! > gdzie? wręcz przeciwnie. mam jeszcze sporo do zobaczenia. Temat wątku zakłada, że izolator o mocy 286 KM nudzi...więc te sławne miasta są alegorią. > pomidor. Rabarbar. > to się leczy. można farmakologicznie - też fun Co mam leczyć? Lubienie nieznanej przyszłości...nowych doświadczeń...niespodzianek...? > ale nie teoretyzujmy o miłośnikach, a o właścicielach, którzy mogą swiadomie powiedziec: fajne to > moje . i po 3-5 latach posiadania... chcę następne... ale żeby było inne pod względem Wiem o co Ci chodzi...i staram się zrozumieć takie pragnienia... > daj tym ludziom wybierać po swojemu, nie imputuj im swojego modelu pełnego spektrum doświadczeń. Ja daję, ale chcę poznać mechanizm lubienia danych rzeczy. Mimo, że pozornie Twoje teorie to kosmos jakiś, są bardzo, bardzo wartościowe. W bardzo wąskim, a nawet stricte Twoim kręgu muszą(!) być prawdziwe. Ale skoro je wypuściłeś na szeroki krąg i się o nich dowiaduję to biorę na warsztat. I staram się walczyć o sprawiedliwość bo na tym forum przestały one być tylko Twoje. Skłamię gdy powiem, że nie lubię indywidualnych teorii motoryzacyjnych. Lubię, są ciekawe...ale do takiego szerszego zastosowania poznawczego, bardziej uniwersalnego czyli wartościowego dla ogółu to chyba nie nadają się. > można dorobić worek. nie ma tragedii Może nie, ale jechać na narty E38 to jak iść na pogrzeb w koszulce z wielkim napisem HAVE FUN. > miałem Commodore! nie Atari - nie jestem rolnikiem A A A A Ataaaaaariiiiii C64 czy już Amiga? pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> kochasz coś za pewien zestaw cech, które są przeprocesowane przez Twój gust Nie wiem. Mnie się wydaje, że gust jest kreowany przez otoczenie, a miłość do przedmiotów jest jakby wrodzona. Myślę też, że prościej, łatwiej i przyjemniej mieć gust niż coś kochać w obecnych czasach. > aha. czyli lista przypadkowych nazw które wymieniłeś może być weekendowym autem Przypadkowych? Te modele mają konkretne zadania w świecie motoryzacji. Oferują różne rodzaje obcowania z nią. Nie upraszczaj sprawy do gąbko-izolatora i deski na tor. > ale z kolei inne przypadkowe auto - nie może:) Weekendowym autem nie może być Corsa, Octavia czy Corolla. > aha. to teraz powiniennem kupic sobie tramwaj Wypaczasz sens. Ale jeśli nie lubisz jeździć to może warto poczytać książkę zamiast izolować się od wad jazdy? > tramwaju zostaje helikopter, drewutnia i rower... i lista eksperymentów nie ma końca, no ale > trzeba to trzeba - zaliczmy WSZYSTKO, żeby uznać, że "Cholera jednak E38 i jego następcy, to > było to o co mi chodziło". no tak, logika... Skoro potrafisz przewidzieć przyszłość... > ale nie każde wartą uwagi. Myślę, że każde...tylko jedne są bardziej komercyjne, a inne mniej. Zresztą nawet w Krakowie - marka sama w sobie - myśli się o promowaniu. Więc niestety, promowanie decyduje o tym co myślisz o danym mieście. To jest takie nowoczesne obmywanie oczu błotem ślepcowi. > no. i ja mając wizję 260 dni urlopu per 10 lat, chcę ten urlop wykorzystać intensywniej, niż mocząc > tyłek nad jeziorem na polskiej wsi, bo to mam co weekend i nie potrzebuję do tego urlopu. To Ty mówisz, że wielki świat Cię znudził... > czy nudzi - kwestia gustu. Nie gustu tylko dość obiektywnych odczuć. > zatem NIE MUSI robić nic ciekawszego. ma robić, to czego oszekuje > właściciel. Gdybym wszystkiego czego doświadczyłem w życiu oczekiwał i się spodziewał to już dawno bym się powiesił...z nudów. > fabia jako GT? To nic złego, ale miłośnicy klasy GT to tacy sami działkowcy tylko jedni mają działkę 10 arów i Fabię 1.2, a inni mają działkę 10 hektarów i izolatora z mocą ciężarówki. > nie. teraz czas na urozmaicenie, ale w podobnej klasie, z większą ilością KM. nie potrzebuję innych > uliczek. interesują mnie te konkretne. Życzę Ci, żeby nie były ślepe... > zalezy od perspektywy. jak chciałbyś zeby latał i obierał ziemniaki - to faktycznie. ale jeśli > traktujesz go jak auto - jest w 100% wystarczający. a braki (typu brak worka na narty), to te > wady za które się auto "kocha". Za które kocha się...narty. > ja nie wiem Nie będę psuł Ci radości. > A4 B5 miałem. wolę auta, do którego nie muszę obcinać prawej nogi od kolana w dół Trzeba było w dzieciństwie ćwiczyć gimnastykę artystyczną, a nie leżeć przed Atari to byś tak nie urósł. > insignia OPC nie jest dla mnie żadną referencją. Ale jesteś jednym na 5 miliardów. > no ale porównaj to do innych silników z tego okresu ten silnik i jego przeznaczenie ewidentnie > wymagał korekt, bo nie pasował do segmentu. Być może ten wymagał więcej, ale BMW poprawiało wszystkie jednostki na bieżąco. pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> nadal masz wypaczone podejście. Od wilgoci i słońca się wypaczyło. > to że czegoś używasz mało, nie znaczy że masz tolerować jego wady i > niedociągnięcia. Jeśli coś kochasz, ciężko mówić o wadach i niedociągnięciach...ja bym to nazwał skutkami ubocznymi. > skoro ich mieć nie musi... ciągle implikujesz taki uklepany model auta > weekendowego - tj. na codzien ma byc spokojnie i nudno, to w weekend ma byc klatka, tor, > drewniany zawias i głośny wydech? Nie. Weekendowym autem może być Caravelle California, Jimny, MX-5, Yugo Cabrio, Navara itp. Wszystko to otwiera nowe, wspaniałe drzwi moto świata. Oczywiście, że weekendowym autem może być E38, ale jeśli ono się opatrzyło to nie mogę zrozumieć po co wchodzić znów do tej samej rzeki tylko w innych slipkach. > a po co? Żeby zrozumieć, że samochód albo kochasz (jest za co) albo nienawidzisz (jest za co). > oczywiscie. Nowa huta jest swietna ale nie róbmy z tego > reguły. Historię ma każde miasto... > nie. czasu mniej, trzeba go wydajniej wykorzystywać. Trzeba robić co się chce, a nie co wypada. > nie. plecy poczują ich istnienie. ale nie muszę ich słuchać. znowu próbujesz imputować, że taaaaka > moc to MUSI warczeć. Może nie warczeć, ale moc musi coś ciekawszego robić z autem i kierowcą niż ruszenie spod świateł i jazda autostradą. Dlaczego musi? Bo nudzi. > nic nie musi... musi pasować kierowcy. od tego jest np. klasa GT. Czyli Fabia 1.2 dla zamożniejszych? > może. jeszcze sie nie zamortyzował. "ale dobrze jest mieć w głowie opcję: ok, to robimy podmiankę > na ten sezon!" > a po grzyba tam wskakiwałeś? Chciałem się znaleźć po drugiej stronie drogi...a opcja obejścia przerzutu wydawała mi się zbyt prosta, wygodna, nudna i długa. > niech będzie. ale nadal: to jest aspekt motoryzacyjny. dlatego nie zamykajmy wszystkiego do > słuchania pierdzącego wydechu i doświadczania drogi poprzez brak wspomagaczy. Zgadzam się z Tobą, ale jeśli trzymamy się pierwotnego założenia, że E38 już się nasłużyło i nabiło ciśnienia krwi to teraz czas na inne uliczki, mniej ślepe. > nie nazywam. na każdym kroku widzę coraz większy problem z motoryzacją. > opisywałem już wczesniej przy jakiejs okazji koszt lampy przód do 508mki (ok 5 tys brutto), vs > rozbieralność xenona w moim BMW i możliwości wymiany pojedyńczych elementów. stan wydechu w > pugu vs stan 18 letniego wydechu w bmw itp itd. jest źle, ale nic nie zrobimy:) Mówiłeś i masz rację. I właśnie dlatego mnie cieszy 301 (brak xenonów, obecność halogenów), a 508 martwi. Nie chodzi o efekt, a o drogę, którą idziemy. > jedyne co to mozna kupic np. merca W124 300TE na codzien i latać nim do emerytury, regularnie go > poprostu traktując blacharsko... To też jest wyjście, nie sposób się nie zgodzić. Mało tego. Poza myśleniem o W124 chodzi mi po głowie A4 B5...tylko, że quattro. > e38 jest bardzo praktyczne i przemyslane. Jest, ale wachlarz zastosowań dość wąski. > 508 2 lata. juz tylko 1 rok leasingu! Tylko, że ja wiem co będzie następne...i jakoś noga mi nie podskakuje w rytmie... > E38 mam 3,5 roku. To i tak długo...chociaż ja mam A4 już 8 lat to znalazłem sposób na zmianę wizerunku. Zmieniłem ustawienia fotela i kierownicy i czuję się jak w innym aucie. Polecam. > bo moc to nie wszystko. O właśnie! Ciśnie się na usta erotyczne porównanie w wulgarnej opcji, ale odpuszczę. > też się znudzi, ale razem z resztą auta. chociaż w tym wypadku te 286 KM > jednak trochę zamula. To już wiem dlaczego nie chcesz E38 i chcesz 400 KM. Bo Ci wstyd, że Insignia OPC ma więcej. > nie bez kozery BMW w trakcie zycia E38 3 razy modyfikokwało ten silnik > pod kątem przebiegu momentu. bo wlasciciele skarżyli się że (w połąćzeniu z automatem) nie > jedzie zupełnie na dole obrotów. Nie przesadzaj, to tradycja BMW, że zajmuje się silnikami, a nie zmianą położenia lwa. > dlatego teraz skupiam się na przebudowie motocykla 4h w photoshopie przygotowywałem warstwy, zeby > zrobic virtual tuning teraz WOW. Ja mam w głowie wymianę płynu chłodzącego z skuterze... pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> kazde auto tak robi w tym kontekscie. No właśnie i jeśli tego nie lubisz, musisz się izolować. W codziennym aucie jest to zrozumiałe, w weekendowym nie. > otoczenie to szare miasto, które oglądasz codziennie 2 razy. Pod koniec lata odkryłem chyba jedno ze źródeł klimomanii. Temperatury były już niższe, ale słonko grzało. Zamknięty samochód nagrzewał się szybko, ale otwarte okno błyskawicznie zapewniało idealną temperaturę i powiew. Nawet rozglądałem się po autach czy szyby uchylone czy szczelnie zamknięte. Mimo, że bardzo dużo było uchylonych szyb, pozamykane "pod szyję" też nie były rzadkością. Dlaczego? Skumałem, że chodzi o szum miasta. Niektórzy po prostu nie chcą słyszeć co na polu się dzieje (na dworzu znaczy ), chcą się wyizolować od odgłosów żyjącego miasta i zgadzam się, wtedy bez guziczka A/C jest gorąco. > cichutko chodzi. Jasne...stań sobie na przystanku przy ulicy i posłuchaj świerszczy w trawie. > są: rzeszów, szczecin, monachium Nawet Nowa Huta ma wiele. Tylko trzeba przejść z poziomu Fiat 500 na poziom Renault Twingo. > TO ja pojadę jednak do Sewilli. Albo lepiej Lizbony. Po Lizbonie to już jesteś skreślony. Motoryzacyjnym odpowiednikiem Lizbony...nie, ona nie ma odpowiednika. > w Chabówce byłem jak sie latało pod namioty w ogólniaku i na studiach. czas dorosnąć. i zwiększyć > promień w oglądaniu świata. Chyba tylko dla zasady... > doskonałe porównanie: polska jest już oblatana, jest na łeekendy, pod ręką, lekko nudna i > opatrzona, ale daje radę, bo jest blisko = Peugeot - na codzień. Sewilla czy Barcelona, czy > NY/Londyn/Florencja/Montreal/Wiedeń/Carcassone/Wenecja... zostawiasz sobie, żeby się nimi > delektować i wykorzystać 100% jak już dostaniesz urlop. wtedy nie idziesz na kompromis No właśnie. A Ty chcesz mieć 400 KM i wyizolowanie od nich jednocześnie. > wybierasz fajny hotel, dobre knajpy, zaliczasz najfajniejsze miejsca i muzea... (ot. > weekendowe auto - ma pasować, bez kompromisów). Tobie się wcale E38 nie znudziło...oszuście... > usprawiedliwianie katowania przed samym sobą to wmawianie doświadczenia inności. Bez katowania czuję się staro... > coś jak, ok smakował mi ten pasztet, to teraz wbiję sobie gwoździa w stopę. Dziś sprawdzałem czy wyskoczę na naczepę niskopodwoziową z naskoku bez użycia rąk. Udało się! > a ja nie Życzę powodzenia... > motoryzacja to tak samo niepokój i sport, jak i absurdalny luksus. Nie ma w motoryzacji luksusu. Byle fotel z Ikei w domu czy byle leżak na plaży daje więcej ciepła, spokoju i wypoczynku niż jazda kolegami LSa. W "absurdalnie luksusowych" samochodach nie imponuje to co się dzieje z naszym ciałem, ale praca twórców tego samochodu. Zachwycają materiały, ich obróbka, pomysły...bardzo techniczne i pragmatyczne rzeczy. Nigdy w luksusie nie poczuje się ciarek jak podczas przegazówki dużego fiata bez tłumika w zamkniętym garażu. Doskonale opisuje to scena z filmu "Pieniądze to nie wszystko" i tekst Stanisławy Celińskiej, która wsiadła do W220. To ten - kościelny - rodzaj emocji. W kościele się ziewa, a ciarki przechodzą w garażu. > nie. ja piszę z własnej perspektywy, sprecyzowanej. co mnie obchodzi innych pogląd na temat Myślę, że obchodzi bo byś się nie logował na AK... > dla > mnie SUV jest bezużytecznym udziwnieniem. Wciąż pamiętam... > 301 to arabski model zrobiony po chinsku - czyli jestesmy w latach 80 ale i tak sie sprzeda, to po > co sie starać. Jeśli nowe moto trendy nazywasz staraniem...to nie mam kontrargumentu. > ja rozumiem, że TY się nudzisz w nim Nie ja bo rzadko nim jeżdżę gdyż należy do kolegi, ale Ty napisałeś, że już pora... > (ale zachwyt budzi byle blaszak od Peugeota ) 301-ka jest bardziej sentymentalna niż E38 jest praktyczne. > ale ja lubie > moje e38 i lubie nim jezdzic Czyli się nie nudzi. > jest odmianą od zamulonego Peugeota, który pięknie eksponuje > fakt: jak to udaje to, co jest prawdziwe w BMW. Czyli 508 Cię muli, a E38 nudzi...po kilku latach...czy w ogóle kilku? Ile czasu go masz? I właśnie dlatego nie mam cienia wątpliwości, że mam rację. Gdybyś na codzień miał VW Sharana z DSG, a na weekendy CLK bez dachu to nie szukałbyś protez w postaci 400, 700 i 1200 koni. Równie dobrze można mieć Insignię 1.8 LPG na codzień i Insignię OPC na weekend. Poziom lepszości OPC nad 1.8 LPG jest taki jak E38 jest lepsze od 508. Przy założeniu jak wybredny jesteś i jaką wyznajesz moto filozofię to dziwne, że to by Ci nie stykło. Jak Ci zabraknie mocy w OPC, dłubniesz z 325 na 400. Ale musi być tu jakaś ukryta prawda bo to się zbyt dobrze układa. Pasuje to do tego co mówisz, ale wiary w to nie mam...nawet cienia... pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> ech, piękne to były czasy, jak mogłeś wsiąść do auta i mieć w nosie zapięcie pasów. a auto się na > Ciebie z tego powodu nie darło I wciąż w A4 '96 i Dacii '11 tego doświadczam - wolności. A najlepszy patent, który godzi wszystkich widziałem w Tico - czerwona kontrolka na desce. > no ale resoruje. to skoro możesz sobie pozwolić na eklase, to nie patrzysz na C1. C1 jest gorsze w resorowaniu, a lepsze w czymś innym. Są środowiska, warunki i zadania, z których E-klasa się nie wywiąże, a C1 tak. Wynika to z ich klasy czyli miksu przeznaczenia z ceną. I jeśli w ramach swoich "obowiązków" dane auto będzie skuteczne i fajne to wtedy doceniam je. > dlaczego wróg? Bo burczy, smrodzi i zajmuje plac. > najlepszy przyjaciel. odcina Cię od otoczenia Ale otoczeniem nie jest łąka, woda i kwiaty tylko inni..."przyjaciele". > hałasu Który sam tworzy. > white noise, resoruje wyboje, > daje komfort przy wyprzedzaniu. praktyczne i celowe zastosowanie technologii. najlepiej jak w > danych latach potrafili. Gdyby człowiek (mężczyzna) tak myślał to już dawno wymyśliłby mechaniczną alternatywę kobiet. > nie do końca trafne porównanie. ja lubię wszystkie miasta, które mają coś do pokazania. Nie ma miast, które nie mają. > a nie > przepadam za agroturystyką. Ale jak mi powiesz, że znudziła Cię Barcelona to nie polecę Ci Sewilli tylko Chabówkę koło Rabki. > czyli widzisz - masz w danym segmencie wybór. a nie musisz się > katować w sposób którego nie lubisz. Katować? Doświadczanie inności to nie katowanie. > leganza nie była z V8. No właśnie...dlatego mówię, że startujesz z wysokiego C...a chcesz wyżej...to słabo to widzę. > nie. segment spokojny i celowy. dla rozmaitych ludzi Spokojny bo...daleki od szosy. Motoryzacja to niepokój tak jak sport to pot i ból. > bo to prawda. SUVy to segment nudziarski. dla ludzi, którym się wydaje, że potrzebują auta > uniwersalnego, kosztem minusów tego segmentu Tobie się wydaje, że jeśli Ty nie wciągasz kreski co noc to głód nie istnieje... > Ty Ja nie promuję, ja się zachwycam. > ja wiem... bajki, konstrukcje i segmenty. ale zrobienie klasy F to motor napędowy "postępu" który > potem spływa przez posrednie segmenty w dół. Naturalnie. Jest to oczywiste, potrzebne, ale efekty tego "spływu" możesz namacalnie poczuć w ambitnych opcjach w Twoim 508. Ja wolę poczuć coś innego. > a 301 to chińska motoryzacja. 301 to francuska motoryzacja, chińska jest w nafaszerowanych tanimi bajerami flotowozach. Chociaż jeśli chodzi o wkład w rozwój dla gimbazowego pokolenia USB to masz rację. > to w kategoriach które rozumiesz na pewno - kultury techicznej, wyjątkowości, postępu - ma > znaczenie. Wielką wartością klasy luksusowej jest z pewnością to, że design jest w cieniu pomysłów. Ale droga, którą idą twórcy...jest Ci znana, odbierasz ją poprzez nudę w E38. > tak. straciło w designie jakikolwiek charakter. ale jeszcze nie dotykałem środka > nooooo. to się będzie psuło Ależ czy w smartfonach się psuje? > jest moc! SL z V12 i zdejmowanym izolatorem...to jest dobry pomysł. pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> mozesz sobie dowolnie ustawic jak masz interfejs odległość max-min, prędkość dezaktywacji, przód > tył itp jak to BMW;) Jak mam interfejs...teraz wchodzi (listopad) nowe, unijne, obowiązkowe wyposażenie. Pikacze pasowe, czujniki ciśnienia w kołach i inne bzdury. Ja jestem za obowiązkiem pełnej konfigurowalności z poziomu menu komp. pokładowego. > no widać dla każdego ten wiek przychodzi w innym momencie Całe szczęście. > i Ty jeszcze się nie doczekałeś Obym się nigdy nie doczekał. > bo > szukasz eksperymentów i starasz się doceniać małe, ciasne i niekomfortowe Doceniam jeśli jest za co. Natomiast nie skupiam się na udowadnianiu sobie, że klasa E resoruje bardziej komfortowo niż C1. > usprawiedliwiając je > na codzień tym że są małe i niekomfortowe Usprawiedliwia tylko pieniądz. Cena zakupu, koszty eksploatacji, trudność napraw, awaryjność i wszystko co z nią związane. Natomiast odczucie i emocje nie usprawiedliwiają nic...bo założenie wyjściowe to radość z faktu istnienia samochodu i jazdy. Jeśli założenie wyjściowe mamy takie, że puszka na kołach to wróg człowieka i środowiska lekarstwem są tylko maskujące izolatory. > a ja próbuję tylko to co ma jakikolwiek potencjał w moich kryteriach - nie wszystko Rozumiem i super spoko, ale pozwalam sobie moje zdanie stawiać na pozycji bardziej uniwersalnej, lepszej o zabarwieniu edukacyjno-budującym. Bo chyba lepiej zobaczyć Paryż, Londyn i Berlin niż przez 10 lat jeździć na Chorwację. > o nie. sluzbowej insignii bym nie chciał poprosiłbym o fiata 500 Chociaż znam człowieka, który płakał za Insignią jak musiał - zmieniając firmę - zmienić na Mondeo. Ja też bym poprosił o Fiata 500...i zrobił mu ubój rytualny. > WSZYSTKO się znudzi. Poza naszymi dyskusjami... > ale do czasu aż się znudzi - to co się nacieszę to moje, nie próbując się > przekonywać, że ten Lotus w trasie jest fajny, bo na torze to killer, a teraz włóż tampony w > uszy, bo jeszcze 2h jazdy Przyznałbym Ci rację gdybyś zamiast E38 miał Leganzę. > i segment mam jasno w wątku określony. Segment nudziarski. > bo wiem co oferuje Elise. konstrukcję na tor - a po co mi to, jak ja tam nie jadę? Już kiedyś to słyszałem...przy SUVopolemice. > to prawda. ale charakter bazujący na "zostaliśmy w latach 90 bo jesteśmy pogubieni na rynku" to > marketing a nie charakter:) A kto promuje w ten sposób 301-kę? > no 500tka to takie samo wyzwanie jak P301. żadne. 500 i 301 to różne bajki, bardziej różne niż E38 i W140. > nie ma. a mógłby mieć zawiechę z C5! Prawda. Ale trzeba się modlić, żeby C5 nie miało zawieszenia z Insigni. > wtedy podskoczyłby na mojej liscie do zakupu o wiele pozycji. Oglądałeś 508 po FL? > jak będzie miała zmienne podświetlenie gałki zmiany biegów ledami to biorę w ciemno! Będzie miała szyby na touchpady. Otwieranie okna jak przeglądanie zdjęć w smartfonie. pozdro
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> pamiętam jak miało premierę - miałem wtedy 14 lat? Z premiery to pamiętam jeżdżące E38 w przód i w tył i pikające czujniki parkowania. Już wtedy dziwiłem się, że sygnał ciągły jest w odległości takiej od przeszkody, że można było się przecisnąć. Była jesień...rok 1993...Frankfurt... > i to był wypas i auto poza zasięgiem > jakimkolwiek... Pamiętam jak się śmiałem z kierowcy E38, który nie mieścił się na 2-metrowym pasie autostrady i za ciężarówkami jechał prawym. > potem lift itp. klepali to przez 7 lat... zawsze mi się podobało - było w > sferze "aut prezesa". a teraz takie mam i codziennie mogę doświadczać tego co bogaty helmut > Bauer... jak kupił takie nowe:) No rozumiem Cię...w sumie mam też auto pokazane w 1994 roku...tylko 2 klasy niżej. > no, a jakie chcesz miec wrazenia w aucie, które jest tak zaprojektowane aby było maksymalnie ciche > we wnętrzu (zobacz na ilość osłon wygładzających przepływ powietrza pod podwoziem itp itd). ma > byc izolatorsko i komfortowo. Tylko przy 5-osobowej wycieczce to lepiej się jeździło Berlingo...zaprezentowane w roku 1997. Ciasno, nisko...plus ćwiergolące V8. > złe porównanie. ot w pewnym wieku przestajesz eksperymentowac i wiesz co lubisz. No powiedział...stary malutki. Młodszy jesteś ode mnie i wyjeżdżasz "w pewnym wieku". > a Ty byś sam > siebie zmusił, aby spróbować SUVa, pickupa, kabrioleta itp. Bez zmuszania próbuję...bo warto. I nie trzeba do tego wielkich pieniędzy...chociaż wielokrotność "małych" też uwiera czasem... > poprzedni leasingobiorca dostał auto służbowe:) dlatego pozbył się leasingu, a teraz jezdzi nowym > Paskiem 1.4 ta sama kategoria - to samo dno Biedny...z deszczu pod rynnę...ale Ty chcesz jak on. > aha. czyli pochodzenie projektantów dodaje prestiżu w Twoich oczach. i nie ma znaczenia że > niedorobili, bo jest "szczerze" Ja nawet grzebię w przeszłości moich przodków, żeby znaleźć nawiązania wśród charakterów żyjących... A co dopiero w samochodach... > oj. BMW i merc to 2 różne podejścia. do tego różne segmenty wymieniłem. ja wiem, że dla Ciebie > każde auto to to samo, bo ma 4 koła i silnik, a wogóle jeśli SUV to bajka. ale samochód zawsze > będzie samochodem co nie? o co zatem ta dyskusja? Dyskusja ma jeden sens. JEŚLI nudzi E38 to E500 czy inne AMG też będzie nudzić. Wyjściem jest zmiana ligi na coś innego konstrukcyjnie i innego w założeniach. Przekładając na moje podwórko to tak jakbym wymienił A4 1.8 na Mondeo 2.5. Dlaczego nie oddać izolatora E38 i nie wziąć killera Elise'a? Nawet Focusa RS... > "mało" implikuje jej istnienie Jestem za mało inteligentny, żeby wykreować akceptowalną przez Ciebie logikę. > aha. tradycyjny Peugeot - czyli nie dorobili, ale są w sumie spójni w niedorabianiu - także brawa > za to? Jasne. Bo charakter marki to skarb. A unifikacja to tragedia. > brawa za szczere auto, które mogliby zrobić 20 lat temu w identycznej postaci... a > gdzie pozytywna motywacja? gdzie rozwój? Na innym, bardziej pragmatycznym torze. Nie mieszaj tu motywów z naszych bojów o 500-kę. Bo P301 to coś innego niż design Pandy zwanej 500-ką. > e no 508 w jednej kwestii leje insignię: komfort:) I tak było od zawsze, Peugeot lał komfortem taczki Opla. A czy 508 ma flex ride? > jest w tej kwestii określony - miękko i cicho ma > być... a to akurat dla mnie wazne. a insignia potrzebuje flex ride, zeby dało siętym jezdzic. Już znam odpowiedź. Nie ma co płakać. Już niedługo nowa Insignia...200 kg lżejsza. pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> bo decyzja jeszcze nie zapadła Mnie się rozchodzi o emocje, a nie o decyzję. Ciekaw jestem co sądzisz i co szczerze czujesz do E38. Bo ja zarówno jeździłem za kierownicą jak i jechałem na narty jako piąty pasażer w tym aucie. Praktyczne, chłodne, izolatorsko-komfortowe wrażenia mam. > upór gdzie widzisz? Upór widzę w poglądach i braku otwartości. Chcesz się wykąpać, ale nie chce Ci się rozbierać. Więc dawaj w ubraniu hop... > Peugeota sprzedam przy pierwszej lepszej okazji. Wierzysz, że ktoś będzie chciał go kupić? > poprostu nie mogłem odpuścić > takiej opcji na zakup (przejęcie w 1/3 spłaconego leasingu bez odstępnego) Rozumiem Cię. Rozumiem też poprzedniego leasingobiorcę. Chociaż nie podziwiam, trzeba być twardym. > szukałem większego auta. Mnie się podoba ta idea większego auta i kupno Mondeo zamiast Focusa. Jak gramy w kosza też trzeba nam czasem kogoś na środek. Weźmy Filipa. Ale Filip ma 175 cm wzrostu. Ale waży 117 kg więc jest większy. > nie bardzo uproszczona. poprostu nie utożsamiam fajności samochodu z jego niedorobieniem jak Ty w > przypadku P301 Niedorobienie to np. Dacia, a P301 jest dorobiona...przez rodowitych Francuzów z Paryża. > naprawde uważasz ze wymiana E38 na np. E500 byłoby nakręceniem akademii policyjnej 34? Jasne. Samochody w tej samej klasie z podobnym silnikiem w podobnym wieku i jeszcze z jednego kraju to jak jedzenie placka po węgiersku w Polańczyku i w Bydgoszczy. Detalami będą się różnić, ale jeśli placek się przejadł to dlaczego nie wziąć ryby? Ty będziesz natomiast upierał się przy placku i co posiłek prosił jeszcze więcej atomowej papryczki bo coraz mniej buzię wykręca. Izolator zawsze będzie izolatorem niezależnie od liczby koni, a placek będzie plackiem niezależnie od ilości papryki. > znowu mam > wrażenie że dowodzisz tylko po to aby być antagonistą w dyskusji... Za mało logiki? > no. Ty widzisz pasję w P301 na felgach z misiami. ja nie Widzę prawdziwego, tradycyjnego Peugeota...którego Ty nie masz...mimo, że masz Peugeota. > szerokiego odbiorcy... zapomniałeś dodać "korporacyjnego" Jeśli ktoś jeździ Insignią za prywatne pieniądze to powinien zastąpić Jagiełłę na Placu Matejki za bohaterstwo. > btw. u mnie na wsi, przy ulicy jest 10 domów = 28 rodzin. są 4 insignie!!!! 1 kombi i 3 sedany. > masakra. I tak słaba średnia...u mnie w jednej rodzinie są dwie. Ale można to porównać do Twojej 508-ki jeśli chodzi o sens. pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> nie znam kumam że to marszałek i gębę kojarze, ale nie wiem co on tam nawyrabiał, że teraz jest na > fali? Radek walił prosto z mostu, że układ z USA to złudne bezpieczeństwo, a Ty tak ładnie...załóżmy, że E38 się znudzi... > kazde auto sie nudzi. Każde nudne auto się nudzi. Auto fajne z wiekiem traci wszystko...poza fajnością. > auto jest jak film. Tylko wtedy gdy jeździsz wyłącznie z domu do pracy. Samochód każdego dnia jest taki sam, ten sam, ale to od drogi i od stylu jazdy zależy czy będzie inaczej czy tak samo. Auto, które z racji swojej konstrukcji niewiele może - jest przysłowiową Octavią TDI - wymaga od właściciela wielkiej wyobraźni i fantazji, żeby to poczuć. I w 100% Cię rozumiem. Los sprawia Ci modele, które niewiele potrafią...szepczą Ci "nie przejmuj się", a Tobie coś tam innego w duszy gra...tylko jesteś uparty. > obejrzysz, zostawi wrazenie na jakis czas > (dobre/złe lub minimalne, lub takie na długo), kino zaliczone. ale po pewnym czasie - znowu > bedziesz chciał iść na nowy film Tak tylko Ty idziesz na Akademię Policyjną 1, 2, 3...7... a większe emocje będą jak po Głupi i głupszy zobaczysz Katyń. > oczywiscie ze jest: mi brakuje sensu i radości i emocji wlasnie kiedy brakuje mocy:) ot uproszczona > filozofia:) Bardzo uproszczona...jak leczenie problemów z alkoholem poprzez kupienie skrzynki czystej. > jazda na motocyklu przyzwyczaja do pewnych przyśpieszeń... dlatego teraz tez > przeczytałem cały internet jak z mojego GSX wyciągnąć dodatkowe 30-50KM czy potrzebuję tych > koni? czy 98 to za mało - nie. to aż nadto. ale dlaczego by nie mieć więcej?:D Odpowiedzią jest pytanie...dlaczego nie nakręcić Akademii Policyjnej 34? > i w aucie weekendowym chciałbym mieć porównywalnego kopa w plecy (piszę o wrażeniach, bo wiem że > przypśpieszenia zbliżonego nie uzyskam) Rozumiem. > wszystko to nic. jak slogan reklamowy adidasa Wszystko to nic...i tak zaczyna się dyskusja...i emocje i pasja...i ciekawość. > mi się bardzo podoba - ale jednak nie ta liga. za bardzo wrzeszczy stojąc na podjezdzie pod domem Zakneblować! > jakbym przeczytał to w autoswiecie - to może bym uwierzył ale ja niestety jechałem Insignią A bo Ty masz białego Peżota czyli jesteś taryfiarz...a faktycznie Insignia na taxi to się nadaje jak VW Caddy do driftu. Ale właśnie dlatego, że nie jest taksówą, Insignia jest ekskluzywnym produktem dla szerokiego odbiorcy. Niestety nie szerokiego w barach... Pozdrawiam.
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> nie da się mieć jednego auta do wszystkiego I to jedyny napis, który mógłbym mieć wytatuowany. A dlaczego się nie da? Bo efektem jednego auta do wszystkiego są...SUVy i to Jimbo powinien tłumaczyć mnie, a nie odwrotnie. > ale takich fur w sklepie nie ma Logan Sport 1.6 też homokinetę umęczy.
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> nie mam pojecia, ktorego radka? Radka S., tego, który teraz ma laskę. > bezedura:) Gdyby to była bzdura, E38 nie znudziłoby się nigdy i nawet nie pomyślałbyś, że może się znudzić. > auto im cichsze, tym szybciej nim jezdzisz... i tym szybciej jedziesz, tym bardziej > zaczyna brakować mocy Myślisz, że przy takiej filozofii kiedykolwiek będziesz syty? Wyprzedzę kilka Twoich przyszłościowych wątków i powiem Veyron 1200 KM. Jeśli taką wędrówkę chcesz pokonać to krzyż na drogę. Nie ma czegoś takiego jak "brakować mocy". Brakować może sensu, radości, emocji...i koniami tego nie nadrobisz. Końmi. > a nuda... cóż. izolator w Twoim mniemaniu = nuda, no to Twój problem Będzie mój jak będę miał izolatora. Na razie to chyba Ty masz...takie dwa, jeden biały, a drugi z Monachium. > no tak. powiniennem kupić Dacię DCI w maksymalnej... biedzie. wtedy dostałbym i komfort i moc:) Dostałbyś wszystko...na dodatek bardzo dyskusyjne "wszystko", ale nudy nawet w opcji nie ma u Rumunów. > o i to jest jakas propozycja. ale imho troche zbyt krzykliwa Krzykliwa mówisz? Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa, Maserati nie ma u nas jakiegoś wizerunku. Dla mnie Quattroporte jest skromne. > Insignii to bym nie chcial za darmo na sluzbowym Dlaczego? To świetny samochód, na 20-kach wygląda piękniej niż niejedna WAG's, agresywnie jak poseł Niesiołowski i dynamicznie jak Roman Kosecki. Nie możesz jej nie pragnąć. pzdr
-
A co jakbym chciał 400 KM ++?
> Pytanie luźne. Przyjmijmy że znudziło mi się E38. W dyplomatycznym tonie jesteś lepszy od Radka. Nie mamy co przyjmować bo jest to oczywiste, że auto, które ma Cię izolować się nudzi. > i chcę wymienić na coś co naprawdę jedzie - > powiedzmy 400 KM w górę. Ale jednocześnie zachować komfort podróżowania i użyteczność weekendową Z deszczu pod rynnę. W izolatorach nie ma znaczenia czy będziesz miał pod maską 1.6 D czy V8 doładowane mechanicznie. Nuda nadejdzie jutro... Można się ratować przekraczaniem granic absurdu czyli 500 KM+ na jedną oś, ale to przypomina szycie tapicerki ze skóry byka do Cinquecento jako lekarstwo na skrzypiącą deskę. > Jak wybór bym miał? Godny współczucia. > Młodszy segment F (naszpikowany elektroniką)? Czy może jakieś Chargery itp - > które raczej w kryterium "komfort" - tyłują? Jedyne auto, które nie ma 500 KM wśród izolatorów, w którym miałbym nadzieję, że się rozbudzę, a nie zasnę to Quattroporte. > Czy może kupić bazę łatwouturbialną i wtedy zrobić te 400 KM z jakiejś serii? Bardzo dobry pomysł, a bazą niech będzie Opel Insignia OPC 325 z taśmy. Powodzenia.
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> zacząłem odpisywać punkt po punkcie... ale ostatkie kilka uświadomiło mi że to nie na poważnie Na poważnie może nie, ale czy można odmówić temu sensu? Wg mnie za dużo się wypunktowuje opcji wyposażenia, akcentuje, że jest lub nie ma, a za mało mówi o jego specyfice, jakości i skutkach ubocznych. Wiele osób traktuje wyposażenie jak banknoty w portfelu. Więcej = lepiej. W testach przy analizie cen robi się prosty zabieg porównania ceny po doposażeniu do równego poziomu, ale jak te elementy działają w praktyce to już mało istotne. A różnica między autami w elementach fajnych jak i bzdurnych potrafi być kolosalna. Przeglądając .pdf'y z pakietami i wyposażeniem nie pamiętam, żebym w jakimkolwiek modelu chciał mieć najwyższy pakiet z full wypasem. Wręcz przeciwnie, byłbym skłonny dopłacić, żeby pewnych elementów nie mieć. Na szczęście nikt tego nie wymaga. Ale jeden motyw w dyskusjach na AK jest powtarzalny. Ja lubię skromne wyposażenie, praktyczne, skuteczne, tanie. Myślę, że większość woli jednak pstryczki elektryczki, automaty, czujniczki itp. Ja się pytam "po co ci to". Ale kiedy to ja mówię, żeby dany element ulepszyć, rozbudować, wzbogacić, usprawnić tak pod człowieka to z kolei ja nagle słyszę "po co ci to". A szczytem jest np. mój nowy, służbowy smartfon. Sony Xperia...i jakaś tam literka. Na obudowie(!) ma guzik - skrót, którym uruchamia się muzykę, ale opcji "zawsze odbieraj z głośnikiem" nie ma. Dla mnie to chore bo ani to smart, a już na pewno nie fon. W samochodach jest to samo i ogólnie w głowach twórców daje się odczuć coś takiego...takiego bycia pod wpływem. Pozdrawiam! P.S. A wracając do meritum, klima to klima, a dach otwierany to dach otwierany. Jeśli mamy wątpliwości czy to się łączy, pomyślmy o budowlance. Czy np. gość od okien dachowych czy dekarz montuje w domu klimę?
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Mam na myśli rzeczy kompletnie zbędne. Typu np.: radio z funkcjami, których nikt nie używa, > tempomat, okno w dachu w samochodzie, w którym mamy klimatyzację itp. Dokładnie. Dodam inne zbytki typu podgrzewane fotele gdy w aucie jest nagrzewnica, podgrzewane dysze spryskiwaczy gdy w aucie jest płyn zimowy, nawigacja gdy w aucie jest pasażer z mapą, koło zapasowe gdy obok jest wulkanizator, czujniki parkowania gdy w aucie jest auto casco, zamki w drzwiach gdy w aucie jest pies, radio gdy w aucie jest smartfon, schowki gdy w aucie jest damska torebka, zielony listek na szybie gdy w aucie jest kapelusz...
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> To proszę o zatrzymanie się i telefonuję. No błagam... Bądźmy normalni. Przy dzisiejszych możliwościach może być wilk syty i owca cała. > Nie bardzo wiem w czym jest problem. Szczerze mówiąc ciężko jest mi tez wyobrazić sobie sytuację > gdy ściszając głośniki z przodu lub z tyłu sprawiasz, że równocześnie: > 1) Ci siedzący tam gdzie jest głośniej nie słyszą prywatnej rozmowy telefonującego Słyszą, ale słuchają radia. Człowiek ma taką zdolność, że jeśli słyszy dwa źródła dźwięku to może sobie wybrać na czym się skupić. Chodzi głównie o to, żeby muzyka nie utrudniała zrozumienia przez telefon. Jeśli jego strefa milczy to bardzo pomaga. Wiem bo bawiłem się dużo balansem i faderem. > 2) telefonujący nagle znajduje się w strefie ciszy w której nie przeszkadza mu muzyka zagłuszająca > jego prywatną rozmowę. Może nie jest to cisza doskonała, ale zawsze lepiej się rozmawia gdy nasz głośnik nie gra. > Trochę abstrakcyjne w kabinie samochodu gdzie ludzie siedzą o metr-półtora od siebie. Nie żartuj. Gdyby tak było to nikt nie montowałby większej ilości głośników niż 1 lub 2 w wersji premium. Zwykle w autach mamy głośników 6. Przód ma po 2 i tył po 1. Strefy są jasne. > Zminimalizowanie sytuacji gdy ręce nie są na kierownicy. lepiej? Lepiej, ale wg mnie jedyne miejsce, które możemy obsługiwać trzymając prawidłowo(!) ręce na kierownicy to przed kierownicą jak łopatki do zmiany biegów w "supersamochodach". > A po co? maksymalne zgłośnienie radia z kierownicy zajmuje u mnie kilka sekund. Nie jestem w stanie > sobie wyobrazić sytuacji w której kluczowe byłoby skrócenie tej operacji do 3 sekund. To tylko porównanie, która metoda jest lepsza. Chcę udowodnić, że dublowanie głośności na kierownicy za pomocą - siłą rzeczy - gorszego patentu jest bez sensu. Można tam zrobić inną funkcję, która na desce jest ukryta. Jeśli komuś guziki nie przeszkadzają, inne funkcje tym bardziej nie będą przeszkadzać, a mogą pomóc. > To gdzie ono jest zależy od samochodu. We Fiacie mam je np. w bardzo niefajnym miejscu i sterowania > z kierownicy mi zwyczajnie brakuje. Naturalnie, ale w samochodach nie widzę zależności, że ukrywamy na desce to dajemy na kierownicę. Eksponujemy na desce, nie dajemy na kierownicę. To byłoby logiczne. Jak dawniej ludzie montowali piloty...były takie np. Sony...z pokrętłami! > Powiem, że dyskusja zaczyna się robić akademicka a uzyte przykłady zaczynają się unosić na oparach > absurdu. Wybacz, ale Ty napisałeś słowo "szukać". W odniesieniu do radia na desce to absurd. > Klikając lub trzymając - zależnie od potrzeb. I szczerze mówiąc nie widzę tutaj powodów do > oklasków. Przecież nie musze trzymać dźwigni kierunkowskazu - wystarczy ja przesunąć w > górę/dół lub "kliknąć" (trzy mrugnięcia). Masz rację, ale jeśli taka metoda jest wg Ciebie wygodniejsza to oklaski nie mogą być nawet w promilu ironiczne, a w pełni zasłużone. Myślę, że mam niezłą sprawność manualną, ale takich cudów bym nie potrafił, żeby klikać głośność kciukiem, fakerem trącać dźwignie kierunków i trzymać pewnie kierownicę mówiąc, że to wygodne i naturalne. Idę o zakład, że miliony ludzi też tego nie zrobi. > Nie pozostaje Ci nic innego niż kupić auto z korbką. Pełna kontrola. W Dacii mam korbki - są fantastyczne, a gdyby je podpiąć pod potencjometr, dać zakres jednego obrotu to byłby ideał...dla leni. > Najwyraźniej nie może. Najwyraźniej nie chce... > Jak widać tylko dla Ciebie to utrudnienie. Dla mnie to nie jest utrudnienie. Ja tylko chcę pokazać, że projektanci zabierają się za kolejne rzeczy nie kończąc zaczętych. Głupie pomysły zastępują brak chęci dopracowania starych pomysłów. > A moje zdanie jest takie, że obecność martwego pola to logiczna konsekwencja obecności w aucie > słupków B i C oraz faktu, ze kąt odbicia jest równy katowi padania. Ciężko mi się z Tobą kategorycznie nie zgodzić bo fakty i systemy obecne w nowych autach pokazują, że ktoś też widzi te martwe pola. Ja będę jednak na stanowisku, że powodem "konieczności" tych systemów nie jest to, że martwego pola nie da się wyeliminować mechanicznie i optycznie, ale to, że kierowca nowej generacji ma prawo nie umieć ustawiać lusterek, ma prawo nie mieć czasu ustawić lusterek i ma prawo wymagać, żeby auto ochroniło go przed konsekwencjami zaniechań. Dla mnie martwego pola nie ma, nigdy nie miałem sytuacji, w której samochód obok byłby niewidoczny. A jeśli był to była albo wina moja (brak korekt ustawienia), albo było to Cinquecento lub inny produkt lusterkopodobny. pzdr
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Pomyśl sobie o ile łatwiej by było pokrętłem! jeden ruch nadgarstka i masz maksymalną prędkość! Masz 100% racji. > A, no i teraz już wiem skąd biorą się osoby przyspieszające w żółwim tempie. Z Krakowa... > Znaczy Tobie nie jest potrzebny tempomat a reczny gaz jak w traktorze czy innym autosanie. Ręczny gaz jak w Ursusie C-360 3P lub ręczna blokada pedału gazu jak w PF126p. > Cóż, nogi zawsze trzymam w pobliżu pedałów. Takie skrzywienie zawodowe. Ja też nigdy ich nie oddalam...poza strefę dla nóg. > Znowu mam wrażenie, że kwiecistością przemowy próbujesz ukryć brak sensownego kontrargumentu. Mylne wrażenie. Ograniczenie prędkości narzucone przepisami, znakami lub elektroniką to coś zupełnie innego jak ograniczenie wynikające z konstrukcji i fizyki. Ogranicznik do 150 km/h, o którym wspomniał Jimbo to jak 45 km/h w skuterze. > jesteś jedyną znaną mi osobą, która skarży się na brak takowego rozwiązania... Nie czuję, że to zmniejsza siłę moich argumentów...
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> To po co używasz tempomatu? Żeby stukać nóżkami o podłogę w rytmie muzyki, która ze stałym poziomem głośności płynie z głośników. > Przecież on Cie ogranicza? W żadnym przypadku. Paluszek na guziczek + lub dźwigienka w górę i z 90 km/h robi się 190 km/h...albo 130...albo 160...tak jak akurat chcę i to daje wolność, a jeden klik, który zwiększa prędkość o 1,6 km/h daje również precyzję. Zero ograniczeń. Magia tempomatu nie polega na tym, że jedziesz 300 km z tą samą prędkością, a na tym, że prędkość regulujesz RĘKĄ, a nie nogami. Dzięki temu można zmieniać ułożenie nóg, a to pozwala na dłuższą podróż bez zmęczenia. > i po co jeździsz autem? Z miłości... > przecież każde ma ograniczona prędkość... Prędkość ograniczona możliwościami czysto fizycznymi jest pasjonująca. Czuć ją całym ciałem, widać ją po wartościach pokazywanych na zegarach. Super, esencja radości płynącej z jazdy. Natomiast ograniczenia sztuczne, który nie wynikają ze świadomego wyboru są przykre. > Tia, chyba głośniki jak już. Niech będą głośniki...ale pojedyncze wyłączanie też byłoby OK. pzdr
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Po to aby dopasować ją aktualnych potrzeb. Naturalnie, ale intensywność zmian potrzeb nie przypomina wahadła w zegarze...(?) > Po kiego grzyba? Żeby muzykę słyszał ten kto chce. > EEE, że jak? Chyba głośniki jak już. W dodatku trochę naciąganie to dla mnie brzmi. takie > dorabianie zapotrzebowania do TWojej teorii. Uwierz mi, samo życie. > A według mnie gdy jadę jako pasażer i nie chcę aby ktoś słuchał mojej rozmowy to mówię, że > oddzwonię. A jak kolejny postój będzie za 800 km w innym kraju już? Też każesz czekać martwiącym się bliskim? > Tyle, że pokrętło na kierownicy się nie sprawdza. A całym sensem guzików na kierownicy jest > zlikwidowanie konieczności prowadzenia jedną ręką. Zlikwidowanie konieczności prowadzenia jedną ręką...przy ręcznej skrzyni? Prowadzenie jedną ręką i patrzenie się w inne miejsce niż na drogę jest normalne, naturalne i konieczne. > W moim nie. Trzymam i idzie cały czas tak samo szybko. A gdyby zrobić wyścig na włączenie max. głośności to kto wygra? Kręcący pokrętłem na desce czy klikacz kierownicowy? > Z tym, że trzeba gmerać ręką i szukać pokrętła. Szukać? Wielkiego, okrągłego kółka na środku deski trzeba szukać? To co powiesz o hamulcu ręcznym? > Owszem, potrafię. Nie musze odrywać ręki od kierownicy aby włączyć kierunek. Równocześnie klikając głośność? > jeden klik i szyba leci w dół. drugi i staje tam gdzie mi pasuje. W czym problem? W tym drugim kliku i konieczności obserwowania szyby. Pokrętło bez drugiego kliku i bez patrzenia sprawi, że szyba stanie tam gdzie chcemy. Lepszym porównaniem jest np. otwieranie szyberdachu. Są wersje na pokrętło i ile przekręcisz, tyle się otworzy. Nie może być tak z szybami? Skoro idziemy w kierunku ułatwień, wygody to idziemy...a tu co? > Martwe pole występuje zawsze. No dobrze, niech Ci będzie. Ja go nigdy nie widziałem i dodam, że nie spotkałem się z kierowcą, który potrafił ustawić lusterka boczne. Ile razy wsiadam po kimś (robię to często) to w lusterkach widzę swoje drzwi, a nie drogę. Chociaż nauczyłem żonę właściwego ustawienia i w jej aucie lusterek nie tykam. Moje zdanie jest takie, że dobre lusterko (asferyczne, japońskie itp.) + właściwe ustawienie = brak martwego pola. Przekonać mnie może fakt, że bez znalezienia guzików do sterowania lusterkami można jechać bezpiecznie bo mi lampka mignie. pzdr
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Chyba wszyscy oprócz Ciebie częściej używają głośności niż tempomatu. Też mi się tak wydaje...ale nie wierzę we "wszyscy". > System automatycznej > głośności w moim aucie niestety nie uwzględnia np. otwartej szyby czy fajnej piosenki i jest > tak badziewny, że nie wykrywa rozmowy z pasażerem. No dobrze tylko nie robi się też tak, że szybę otwierasz i po chwili zamykasz i znów otwierasz i znów zamykasz. Podobnie z rozmową. Albo gadamy, albo milczymy. Nie da się gadać, że słowotok przez minutę, cisza przez 2 i znów. Po prostu sytuacja na drodze zmienia się szybciej (korekty tempomatu) niż klimat (mówiąc ogólnie) w aucie.
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Automatyczna regulacja głośności sprawdza się kiepsko i tyle. OK... > Widac jesteś uodporniony na reklamy. ja musze wtedy sciszac bo jest ewidentnie głośniej/za głośno. Ciężko się nie uodpornić przez tyle lat... > Korekta tempomatu w czasie jazdy mi się nie zdaża. Bo i po co? Skoro po danej drodze chce jechać > "tyla a tyle" to po kiego grzyba cos korygować? Korekta tempomatu jest wymuszona zmiennymi warunkami na drodze. Słynne "dostosowanie prędkości do warunków". I robię to ręką. pzdr
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> no mogłoby. wszystko jest możliwe. ale po co sobie utrudniać? Brak dublowania funkcji nie oznacza utrudniania. Np. tempomat to dublowanie gazu, ale masz gaz nogą i gaz ręką. W przypadku radia masz głośność ręką i głośność ręką. > głośność (w tym wycisz, obok > kursorów) i strzałki (rolka) "nawigowania" to podstawa. w drugiej kolejności klakson i > tempomat. Kto jeszcze używa klaksonu? W mieście? > nie używam praktycznie tempomatu, a ogranicznika. zapinam na 150 ogranicznik i jadę. Gdybym chciał się ograniczać do 150 km/h, jeździłbym Pandą. Nie lubię ograniczeń, ograniczników itp. > i korekt nie > stosują prawie wcale, ale jestem w stanie sobie wyobrazić potrzebę raz na jakis czas > skorygowac predkosc. tak samo jak z głośnością. Przy większym ruchu częściej reguluję prędkość tempomatem niż skręcam kierownicą. > na sztywno jakby zrobili konfigurowalne, to na bank by skopali konfigurator tego Szkoda...a Peugeot taki hej siup do przodu. Ale masz rację. Konfigurator można skopać koncertowo. > jest "MUTE". robi to samo "MUTE" powinno być kwestią indywidualną. Np. guzik obok sterowania szybami, który wycisza danego pasażera. Głośnik danego pasażera. A wyłącznik to wyłącznik. Kapitan zarządza oszczędzanie energii. pzdr
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Myślę, że każdy normalny człowiek tak robi A diabli wiedzą czy w dzisiejszych czasach normalny to dobry czy nie... > Tak samo jak częściej dotykam pedału gazu niż hamulca ręcznego. Aaaale...mam trudniejsze porównanie. Pedał hamulca czy hamulec ręczny? Dla utrudnienia...w mieście... Hmm? Pozdro
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> BTW: czy nikt nie wpadł na genialny w swej prostocie pomysł, by guziki były jednakowej wielkości? > To takie proste... W Insigni są jednakowe. Jednak nie chodzi o wielkość (chociaż red. Balkanowi chodzi), a o to, żeby guziki na kierownicy nie przeszkadzały. A są Ople (Corsa D, Zafira Family), przy których nie sposób nie dotykać "guzików" przy normalnym trzymaniu kierownicy za piętnaście trzecia. Tam samo się robi głośniej przy skręcaniu.
-
Co naciskamy na kierownicy - szok
> Z tego co czytam to u Ciebie radio jest jak światła w samochodzie. Dali to jest, po co regulować. Po co regulować GŁOŚNOŚĆ. Ja np. chętnie przyjmę opcję regulacji fadera i balansu jednym palcem. Wystarczy, że któryś z pasażerów rozmawia przez telefon to jednym ruchem palca wyłączamy "jego" głośnik. Inni słuchają muzy, a jemu nie przeszkadza nic w rozmowie. Wyciszanie całego samochodu jest...dziwne...ma się wrażenie, że wszyscy pasażerowie podsłuchują rozmowę, a po prostu nie chcą przeszkadzać. I takie ułatwienia są wg mnie fajne, logiczne i praktyczne. Myślę, że większość się zgodzi, że lepszym, szybszym, wygodniejszym i bardziej ergonomicznym regulatorem jest pokrętło, a nie guziki. Więc jeśli mamy duże, łatwo dostępne pokrętło na desce to dlaczego na kierownicy są guziki? Zwykle działają tak, że jeśli chcemy zwiększyć głośność raptownie to wciskamy, trzymamy, czekamy, radio orientuje się, że chcemy iść dalej po skali i "licznik" zaczyna się kręcić. Dużo szybszym jest przekręcenie kółka o pół obrotu. Jeśli przesadzimy w mgnieniu oka nadgarstek cofa odrobinę i już mamy oczekiwany efekt. Jeśli przesadzimy guzikami, trzeba oderwać palec od guzika +, przestawić na - i klikać już pojedynczo o tyle ile potrzeba. Czas na wykonanie tej operacji jest nieporównywalnie dłuższy i ciekaw jestem czy ktoś potrafi w tym momencie np. włączyć kierunkowskaz. Ja jestem otwarty na ułatwienia, ale logiczne, praktyczne i przemyślane. A w wielu przypadkach mam wrażenie zmarnowania potencjału w samochodzie. Np. do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego od tylu lat el. szyby są na guziki i jedyna "nowoczesność" polega na dojściu szyby do skrajnego położenia poprzez jeden klik. Sterowanie pokrętłami/suwakami, którymi można by po prostu ustalić od razu stopień otwarcia szyby byłoby łatwiejsze, szybsze i mniej absorbujące uwagę. Coś a'la regulacja kąta otwarcia klapy bagażnika w Insigni kombi. Tylko nie powinno być stopniowo. I tak dalej można wymieniać...i jeździć autami, które monitorują martwe pole...czyli rzecz, której w przypadku dobrych lusterek nie ma. Pozdrawiam.