Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. > Zobaczymy tylko czy ten prawdziwy charakter nie będzie ich kosztował prawdziwe $$$. Bohaterowie poświęcają życie dla wolności...więc czym jest poświęcenie $$$ dla piękna motoryzacji? Na cześć producenta, wyczyszczę dzisiaj dekiel w Dacii z napisem "Renault". > Odbiorców tego > auta, którzy będą rozumieli i umieli docenić unikalność konstrukcji, różnice w prowadzeniu > będzie imho garstka zapaleńców. Twoja wypowiedź jest w równym stopniu mądra co smutna. Ale zawsze rzesze powstają z garstki... > A reszta będzie kupować ten samochód, tak jak się kupuje większość aut w tym segmencie: żeby był > ładny, modny, pasował do torebki i miał fajne kolorki w środku Współczuję i szanuję. Kiedyś to się zmieni. Chodzi tylko o to, żeby producenci czuli, że takie ich działanie, twórcze, odważne jest zauważane, doceniane i podziwiane. Jak producent chce być lepszy niż inni to trzeba mu kibicować. Trzeba się cieszyć bo oni to robią dla naszego dobra. Natomiast producentów, którzy robią dla...nikogo naszym kosztem trzeba wytykać palcami, drwić i swoimi wyborami karać. Bo cel jest jeden i wspólny: lepsze, lepsze, lepsze. A design nie prowadzi do lepsze, lepsze, lepsze tylko do nowe, śmieszne, smutne, tragiczne... Pozdrawiam.
  2. > w sumie słusznie, bo duszy nie ma. Czyli do piekła. > nie zostanie wtedy modne wozidło. potrzebują pandy i 500. Prawdziwe 500 już jest. W salonach Renault. Po co komu podróbka? Szkoda, że polska... > no jasne. brakuje im następnego punto. a co do segmentu C... nie bardzo sobie radzą od zawsze. za > duże dla nich Jeśli się nie nazywa Ritmo czy Stilo to może być OK. Proponuję eksperyment z nazwami Tipo/Tempra. Wystarczy, żeby było takie fiatowskie. Czyli przestronne wnętrze, super ergonomia, szybkie, proste, nie musi być komfortowe, a więc zwykłe zawieszenie, 6-biegowe skrzynie... Nie mogą być tylko tacy jak squadra azzurra czyli wielki potencjał, a chęci mało. Musi być jakiś moto - Suarez, który im zrobi "malinkę". Może to ich zmobilizuje. I ostrzegam przed pomysłem, żeby rynek SUV podbijać z Jeepem w rękach. > w małych autach trzymają się niezle. No właśnie...do czasu Twingo RWD. > nie umniejszaj dizajnowi. bo bez docenienia dizajnu człowiek bylby robotem. straszny swiat. Muszę umniejszać bo terror designerski jest równie niebezpieczny jak eko terror. Ale nie znaczy to, że jestem za paleniem węglem zamiast Pb95. Wygląd zawsze będzie. Cokolwiek to będzie, będzie jakoś wyglądało. Chodzi tylko o to, żeby było CZYMŚ, a potem było wyglądem. Jeśli jest tylko wyglądem to świat będzie jeszcze straszniejszy. Świetnie obrazuje to aktualny top temat - afera podsłuchowa. Design to konf. prasowa czy wystąpienie w TV bohaterów afery. Technika to realne efekty działań bohaterów. A afera to zdziwienie, że tak piękne auto może być tak beznadziejne. Frajerem jest ten kogo dziwi klimat rozmów i frajerem jest ten, kto myśli, że auto ładne = dobre = warte kupna. Pozdro
  3. > czyli pomysł na umieszczenie z tył silnika jest totalnie bezsensowny Nie jest to prawda. Sam fakt, że możemy rozmieszczać w ten sposób rozkład mas i zmieniać tym charakter samochodu jest właśnie największym sensem motoryzacji. Ten techniczny charakter to prawdziwy charakter. Zmiana podstawowych parametrów technicznych jest tym właśnie co się najbardziej liczy w przeciwieństwie do wyglądu i wizerunku. Mogę pominąć detale w Twingo, ale sam fakt pomysłu, projektu, odwagi i tego, że ten samochód wchodzi na rynek, a nie jest conceptem to wielka rzecz w tych czasach. Rodzi ogromne, pozytywne emocje, że jednak świat nie idzie prosto drogą śmieci, które tylko wyglądają, ale chce być...ludzki. Po prostu. > i nie ma uzasadnienia Powiedz to tym bezsensownym Niemcom z Porsche... pozdro
  4. > problemem 500 nie jest miejsce silnika. Nie zaczynaj znowu... > a to że fiat (cała grupa) stoi w miejscu z rozwojem modeli To kara od Najwyższego za winy przedkładania ciała przed duszą. > i zaczynają tyłować poważnie 500tka już się znudziła, a nowej ni cholery nie widać. Ma być na 2016 lub 2017. Ale Fiat potrzebuje zupełnie czegoś innego. Linia "500" powinna zniknąć. Powinien pojawić się zupełnie nowy pomysł w klasie A, solidne, nowe Punto i cała paleta (3d, 5d, kombi) nowego Bravo. Można wierzyć, że zrobią coś bardzo udanego jeśli będą chcieli być Fiatem, a nie kimś innym. Ale jeśli mam być realistą to amerykański romans ich zabije, a to bardzo źle bo nie widzę przyszłości Fiata w Bielsku. Oczyma wyobraźni już widzę Mikiciuka spacerującego przez puste, tyskie hale produkcyjne. PSL jak coś będzie walczył o świnie i krowy, a nie jakieś głupie auta. Ale cóż. Dobra nauka nie jest zła. Fani dizajnu, trzymajcie formę... Pozdrawiam.
  5. > A LPG? > Co z LPG? Gdzie butlę wsadzić? Wejdzie nowa generacja instalek. Wtrysk w fazie duchowej.
  6. > Strefa zgniotu tez jak w Maluchu kończy się na silniku? W ogłoszeniach będzie "lekka przycierka parkingowa, silnik i skrzynia nie ruszone".
  7. > znowu trzeba będzie worek cementu wozic z przodu Nie ma miejsca na worek pod maską. Tam jest tylko rewizyjny otwór serwisowy, który też otwiera się w "magiczny" sposób. Ta oryginalność jest fantastyczna i w dzisiejszych czasach nie do przecenienia. Dacio, zazdroszczę ci wujka. pzdr
  8. > A napęd ma na przód czy tył? Czy może hybryda? Tył. Silniki 3-cylindrowe. Wolnossak 70 KM lub turbo 90 KM. Natomiast ewentualne Twingo RS może być motoryzacyjnym cudem na miarę Renault 5 Turbo.
  9. > Ty, ale Splash ma z przodu 35 lat temu Alto też miało z przodu. > Co do 500 to rzeczywiscie mozna mowic, ze zerwali z historia W imię integracji i solidarności europejskiej Twingo powinno nazywać się Fiat 500, a Fiat 500 powinien nazywać się Jeep Sheep. Inaczej wstyd za piątkę na cały świat... Pozdro
  10. > Silnik w bagażniku? Będzie trochę upierdliwy, np. żeby sprawdzić poziom oleju. To tylko podniesie naszą kulturę techniczną. Przecież nie można powiedzieć "nie pójdę do teatru bo upierdliwe jest odbieranie płaszcza z szatni". Ale są alternatywy. Kevin sam w domu na Polsacie i np. Octavia TDI. Pozdrawiam.
  11. Oto nowe Renault Twingo...czy jak kto woli...następca francuskiej kopii Beskida. Nowe Twingo ma silnik umieszczony...z tyłu. To jest namacalny dowód na to, że mój bunt przeciw umieszczaniu silnika we Fiacie 500 po niewłaściwej stronie nie jest bzdurną, niepasującą do nowoczesnych czasów fanaberią. Można? Można. I zrobił to producent niskich lotów jak na średnią europejską. Twingo to prawdziwy, nowy Fiat 500. To gwóźdź do trumny, w której 500-ka leży już obiema nogami i tyłkiem. Brawo, brawo, brawo Renault. Kiedyś były to prospekt - mobile, a teraz odważny, fantastyczny projekt pod prąd. A Fiat? Kupię mieszkanie na terenie byłej tyskiej fabryki białych imitacji Fiata 500. Pozdrawiam.
  12. > zastanawiam się nad kwestią przebiegów w > samochodach i co za tym idzie awaryjności lub bezawaryjności. Awaryjność nie jest wprost proporcjonalna do przebiegu. Te rzeczy są ze sobą luźno połączone. Nie kilometry "zabijają" samochód, a cykle. Cykle sezonowe (upał/mróz), cykle uruchamiania i gaszenia silnika, cykle start - stop itp. > Tyle, że te moje rozważania idą trochę w innym kierunku, niż +, - 80% ludzi, którzy jak widzą, że > auto ma nakulane powiedzmy 300kkm to mówią, oooo panie, trwałe auto. Jeśli auto jest małe, miejskie, było tanie i przez 20 lat zrobiło tłukąc się po mieście 300 kkm to jest trwałe. Jeśli Octavia TDI '09 zrobiła 300 kkm pod tyłkiem PH to nie musi być. > zaryzykuję tezę, że NIE MA TRWAŁYCH aut. Z trwałością jest jak z gwarancją. Jest lepsza lub gorsza, ale warunków i wyłączeń jest tyle, że trzeba używać małej czcionki. > Proszę pokazać samochód, który przejedzie w oryginalnym stanie, tak jak wyjechał z fabryki - > powiedzmy 250kkm. Nie ma takiego. > W każdym samochodzie do tych 250kkm zużyję/ą się przynajmniej: > - 30% elementów zawieszenia Zależy od stanu dróg, po których jeździ. > - klocki, tarcze, bębny Zależy od kierowcy. > - tłumiki/tłumik Tłumiki niszczy czas i rzadka jazda. 250 kkm można przejechać bez zakurzenia tłumika. > - przeguby (powiedzmy, że nie w każdym ale w większości) Zależy od kierowcy. > - Turbo, dwumasa Zależy od kierowcy. > - sprzęgło Zależy od kierowcy i warunków ruchu. > - uszczelki silnika (pod deklem, miski, uszczelniacze) Czas rozszczelnia silnik, nie kilometry. > - pompa wody Tu można się zgodzić. Ale pompę "killują" też nie kilometry, a obroty. > - paski Guma = czas. Ale obroty też. > - akumulator Czas. > Albo - czy silnik, który dojechał do 400kkm, ale przy 230kkm padła UPG można nazwać trwałym? Można bo w wielu wypadkach usterka UPG jest wynikiem zaistniałych warunków (temp.). > Zatem do czego właściwie odnosi się sformułowanie, że samochód jest trwały lub bezawaryjny? Konstrukcja, zabezpieczenie nadwozia, zabezpieczenie elektryki może być udane bądź nie. Powinno się używać słowa "udany" i na to dzielić samochody. Bo każdy producent mimo najszczerszych chęci może wtopić z racji warunków w jakich przyszło projektować samochody. A "klika", która jest połączeniem eko-terrorystów, design-terrorystów, premium-terrorystów i mp3-terrorystów jest twórczynią tych warunków. Mogę powiedzieć tak: Samochód jest tak trwały jak mądry jest klient. Ma to znaczenie i pojedyncze i globalne. > Zaryzykuję tezę, że absolutnie bezawaryjne auto może być do tych 100-150kkm, bo do tego czasu wiem > sam po sobie, że można dojechać na fabrycznym zawieszeniu, sprzęgle, wydechu. Ale potem się > już wymienia powoli sporo rzeczy. Fuks przy kupnie używanego auta to wbicie się w najlepszy okres cyklu. Dziewczyny Wam wytłumaczą. > Więc tak sobie czasem myślę, że jak się tak nieraz słyszy, że jakiś samochód dojechał np. do > przebiegu 800kkm - to ile tam jest jeszcze w nim z oryginału? Wciąż numerem jeden będzie układ tłokowo - korbowy, ukł. rozrządu, integralność skrzyni biegów, przekładnia kierownicza. Wciąż będzie się mówiło o korozji, ale to bardzo zależy od historii wypadkowej. No i jakość wnętrza, która jest bardzo różna. Najważniejsze jest to, że jeśli ograniczymy myślenie do przebiegu, wnioski zawsze będą fałszywe. Składowych jest tak wiele, że mimo, iż motoryzacja ma ponad 100 lat wciąż ludzie nie doszli do porozumienia w sprawie trwałości. I nie dojdą... Pozdrawiam.
  13. > dokładnie, czytam powyzsze opinie że takim 1.2VTI nie da się jeździć Ale ja wiem z czego to wynika. Jak jeżdżę z kimś lub kogoś wiozę to obserwuję (wcale nie rzadko) czysto psychiczny problem z zaakceptowaniem tempa przemieszczania się. Dotyczy to w równym stopniu tych, którzy zwykle jeżdżą szybko i tych, którzy zwykle jeżdżą powoli. Zmiana tego "zaprogramowanego" tempa wywołuje autentyczny niepokój. Zwykle obserwuję właśnie niepokój spowodowany powolną jazdą, a to przez to, że szybko jeżdżę tylko sam. Także z jednej strony jest to śmieszne, ale te negatywne emocje są jak najbardziej prawdziwe i świadczą o...dojrzałości kreowanej niskim kosztem a to trochę...trochę tylko smutne. Nie ma nic piękniejszego jak czerpanie radości z powolnego, majestatycznego przemieszczania się. > i się zastanawiam jak kiedyś > przed laty jeździłem starym Kangoo z wolnossącym dieslem 64KM i 700kg na pace. Albo w ogóle z jakimś, poważnym ładunkiem, który wymaga delikatności, płynności. Czy tym ludziom strach byłoby dać auto dostawcze na taką podróż? Albo jak jeździło 30-konne Cinquecento... > zadecydowała sporo niższa cena i sporo niższe zużycie paliwa Bez dwóch zdań tak, ale mnie paraliżuje strach przed elementami wykonawczymi w "zautomacie" tj. przed ich humorami. Cena zakupu A/T i spalanie to taka płatna gwarancja na skrzynię. Ale do odważnych świat należy. Pozdro
  14. > tak, wiem. 16,3 s. do setki i 160 km/h. Moje stare Berlingo 1.9 D, które miało 3 konie mniej osiągało setkę w ok. 19 s., a prędkość maksymalna wynosiła 142 km/h. Nie było to barierą, żeby jeździć trasy 5 osób + full bagażnik + box. Mój skuter (16-konna 200-ka) ma 17 s. do setki. Wcale nie będzie to zawalidroga, a dużo więcej można się nauczyć jeśli chodzi o technikę jazdy niż jakimś TDI 110. Gratulacje...chociaż ja bym wziął 1.6 A/T. Powodzenia i zazdroszczę...wakacje będą się dłużyć.
  15. > Wszystko fajnie do 100-110km/h potem krótka 5biegowa skrzynia trochę męczy 100% racji. Ale ta wada, podobnie jak np. długie drogi prowadzenia dźwigni biegów nie ma znaczenia przy okazjonalnym użytkowaniu przez starszych państwa. Dla mnie przestrzeń, powietrze, łatwość wsiadania i komfort resorowania to najważniejsze zalety, których nie odnajdziemy w samochodach mniejszych i bardziej "nowocześnie osobowych". Np. ja bym docenił cechy, które ma np. SX-4, ale 60-letni państwo? Jakoś mi nie pasuje to. Pozdrawiam.
  16. > wiesz mam okazje "z doskoku" jezdzic tego typu samochodami i szczerze ciagle sa to samochody > dostawcze zrobione na osobowki Od wielu już lat samochody dostawcze wszystkich klas są robione jak osobówki, żeby zapewnić komfort pracy. A jego "dostawczość" niesie ze sobą same zalety przy założeniu sposobu eksploatacji, o którym pisałeś. Dostawczak nie oznacza już hałasu, smrodu, podskakiwania i nie wiem, w którym miejscu mam szukać tego pejoratywnego znaczenia samochodu dostawczego. > napewno te co mam okazje "dosiadac" nei sa robione jako typowo osoboki a 5 czy tez 4 miejsca (nie > wiem jak to wyglada nie wnikalem nigdy) plus czesc bagazowa/zaladunkowa i zapewne poziom > wyciszenia jest inny Berlingo van i Berlingo osobowe to mimo identyczności trochę inna bajka, którą trzeba rozumieć. Oczywiście taki samochód ma wady jak osiągi, podatność na wiatr czy właściwości jezdne mało sportowe...bo wszystko jest dla komfortu. Berlingo drugiej generacji może się szczycić tym, że nie ma już bardzo dużej wady starego Berlingo, a mianowicie ukł. kierowniczego, którego opóźnienie można mierzyć stoperem. Przy tym zabiegu nie zabili komfortu resorowania, który jest trochę nie w ogólnym trendzie. Samochody, które nie są w żadnym wypadku spokrewnione z dostawczakami mają ukł. jezdne zrobione trochę pod testy AMiS typu "łoś", slalom ISO i inne bzdety, które w przypadku okazjonalnego, spokojnego użytkowania nie mają znaczenia, ale dobrze grają z hasłem propagującym młodzieńczy dynamizm i bezpieczeństwo. I właśnie za ten charakter, Berlingo da się lubić. > ale reszta... to niestety widac ze jest to samochod roboczy Naturalnie, że widać. Ale jestem skłonny powiedzieć, że nie czuć. W żadnym wypadku prestiżowy, w żadnym wypadku ładny, efektowny czy sportowy. Ale do klientów, których opisałeś - idealny. Idealny bo dostosowany. Dla aut, które były tu wymienione to klient musi się poświęcić, żeby być łatwym sposobem oddzielonym od robotniczego środowiska poruszającego się dostawczakami, oddzielonym od starej szkoły itp. Wg mnie to za mała kwota, żeby kupić auto i dla siebie i dla wyobrażeń otoczenia. Powodzenia.
  17. > co i dlaczego wybrac? Polecam porównać sobie komfort resorowania nowych, młodzieżowych crossoverów z samochodem typu Berlingo/Partner. Mając do dyspozycji 75 kzł można sobie skompletować naprawdę przyjemnego Tepee itp. Samochód jest przestronny, bardzo wygodny, łatwy w prowadzeniu i poręczny. Każda operacja przy nim jest łatwa, wszystko jest na odpowiedniej wysokości. Pomysły, żeby ludzi starszych pakować na biwak pod namiotami z dyskoteką jest wg mnie dziwny chociaż tak to jest jak młodzież doradza. W pewnym wieku z pewnych zalet po prostu się nie korzysta. A Berlingo to przestrzeń, powietrze, światło i komfortowe zawieszenie. Pozdrawiam.
  18. > obecnie kupić za jedyne $22K - czyli w cenie Civica. Amerykanie to frajerzy. 22 koła dolców czyli po 3,02 daje to ponad 66 kzł. W Europie kupuje się rumuńskie paki po $13,5k z taxem czyli w cenie Civica po gwarancji (MY2010). Na grzbiet 700-kilową zagęszczarkę zdalnie sterowaną i jedziemy z koksem. I nie dziwota, że jankesi jedyne co dobrze robią to wywołują kryzys bo jak się przepłaca za taczki z silnikiem...
  19. > znalazłem kiedyś bardzo ładne E32 735i Long z szarą skórą, EDC i generalnie pełnym wypasem bez > klimy ktoś chciał tak i tyle Rewelacja, to mój alter ego. Ale serio to była "bima" dla v-ce premier Bieńkowskiej. "Panie Bartku, trochę ciepło". "Sorry, taki mamy...".
  20. > a koledze który rozpoczął wątek się dziwię w sumie-kupował i nie widział co? To w ogóle nie tak. Insignia we flocie to zakup równie rozsądny co popularny. Cena zakupu, dostęp do części, mnogość ASO...po prostu Opel - przyjaciel firmy. Łatwość sprzedaży, dostęp do know how, łatwość upolowania okazji - wszystko cacy. Ja chcę tylko pokazać, żeby nie nabrać się na wygląd, wypas, solidność, prestiż, samochód roku, trenera BVB bo nie jest to auto dla prywatnego użytkownika, który jeszcze np. lubi samochody. Elementy, które rzeczywiście mogą ucieszyć (Flex, 4x4) są źródłem problemów w nowych(!!!) egzemplarzach. Ja bardzo lubię auta tanie, proste, zwykłe, które same "mówią", że takie są. Mam natomiast uczulenie na pozory, z których Insignia się składa. Między dobrym, fajnym autem, a "flotówką" jest ogromna, fundamentalna różnica. Insignia kryzys 1.8 na gazie będzie OK. Ale wersja, która ma być będzie kłopotliwa, mało imponująca technicznie i w niektórych elementach komiczna, ALE wciąż będzie cenowo nie do pobicia. Wystarczy, żeby przy tworzeniu Insigni 2, Opel zmienił filozofię. Auto powinno być lekkie, przestronne, proste również z wierzchu, mieć małe koła, a wtedy nawet Fornalik zrobi sprzedaż. Pozdrawiam.
  21. > Wazy ~1500kg wiec raczej waga piorkowa to tez nie jest. No to wsadź do Lancera czterech, ponad 100-kilowych brysiów i będziesz miał masę Insigni. Co jeszcze. Np. ten egz., który waży z kierowcą równe 2 tony ma tarcze przednie o średnicy 321 mm. Występują w Insigni jeszcze tarcze 337 mm, ale Opel stwierdził, że 2-tonowe 2.0 4x4 to głównie na taryfie będzie się toczyć więc nie ma co montować większych. A potem, że tarcze się grzeją, krzywią, hamulce buczą.
  22. > Jestem laikiem ale czy mi się wydaje, czy standardowe wersje Vectry C i Insigni mają podobne > zawieszenie? Vectra C prostszego mieć nie może. Chociaż przykład P508 i P407 dowodzi, że tendencja jest właśnie taka. Wracamy bo prostoty bo przekombinowaliśmy.
  23. > a ja kupilem druga insignie wlasnie > za 30 dni okolo odbior Nie dziwi mnie to. Wybór tak samo logicznie i ekonomicznie uzasadniony jak wybór Dacii.
  24. > co chcesz- tanie auto. Nakładli bajerów i próbują gawiedź do "premiumowości" przekonać Moja ulubiona "premiumowość" to akcesoryjna kierownica OPC. Ładna, gruba, spłaszczona od dołu, a jak złapiesz niżej za "aluminium" i ściskasz wolant to słychać trrr...krrryyy...ccccc
  25. > Niestety, nic nie jest nie tak, ale kolega pipp znany > jest ze swojej frustracji spowodowanej Insignią To Insignia jest znana z frustrowania mnie, a wiadomo, że Kolega Bergerac nosi żółto czarny szalik.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.