Zawartość dodana przez p i p p
-
Bye, bye Chevrolet...
> Może tu jest "pies pogrzebany"? Kwestia przyzwyczajenia? Z całą pewnością tak. Przyzwyczajenie dużo zmienia, ale właśnie o to chodzi, żeby bez przyzwyczajenia wsiąść do jakiegoś auta i poczuć się dobrze i pewnie. W Oplu to niemożliwe. Ale jeśli przyzwyczaiłeś się do Opla to rozumiem. Tylko w moim przypadku właśnie chodzi o Opla. Nie Forda, nie VW, nie Koreę czy Francję. > Ja bym powiedział, że to auta po prostu normalne, bo co to znaczy kiepskie? Kiepskie to takie, które nie mają choćby jednego elementu, który chciałbyś mieć w każdym aucie. Dla niektórych tzw. "Paśnik" może być nudny, brzydki, dresiarski lub po prostu kiepski. Ale ta praca manualnej skrzyni biegów - kto by chciał DSG? Ja chcę w każdym aucie (wyłączając sportowe) tak chodzące biegi jak w Passacie czy Superbie. I tak można sobie pisać, dawać przykłady i wymieniać elementy. Jak się skupię to przypomina mi się Cx Calibry. Ale poza tym nic. W aucie marzeń nie chciałbym mieć żadnego elementu z Opla. Dlatego jest kiepski. > Jakie nie są kiepskie? > Golf? Megane? Corolla? Z Golfa biorę np. ukł. jezdny/kierowniczy, z Megane miękkość i duży bak, a z Corolli choćby silnik VVT-i. > Z tamtego okresu (porównywalnego czasowo z Astrą G, gdyż o tym mówimy), to dokładnie takie same, > normalne samochody. Jedne lepsze w tym, inne w tamtym, ale żadne z nich to nie są jakieś > fajerwerki. 100% racji. Ale Opel nie jest nawet świeczką...nie mówiąc o fajerwerkach. > Ja porównując Octavię I, Borę, Astrę G, Corollę E11 FL, Focusa I (teraz nie potrafię sobie > przypomnieć, czy czymś podobnym tej klasy z tamtych lat jeszcze miałem okazję jeździć) nie > widzę większych różnic. Wszystko zależy od skali, ale jeśli w takim towarzystwie nie widzisz różnic, nie przekonam Cię. Powiem tylko, że ja widzę kolosalne różnice. > Hmm... u mnie 4x tarcza, jakąś specjalną wersję mam? Może rajdową? Na pewno były Astry G 4x tarcza, ale nie było Golfów z bębnami. > Nie jest takie samo, ale przepaści wielkiej nie ma w ramach jednej klasy (chociaż może w tych > najnowszych samochodach? Chociaż chyba też nie, bo niedawno miałem okazję jeździć Passatem i > Mondeo i znów niektóre rzeczy bardziej podobały mi się w jednym a inne w drugim, ale do > codziennej jazdy obydwa nadawały się tak samo). Świetnie. Do tego duetu dorzuć Insignię. Przekonasz się, że Opel może co najwyżej imponować tym, że można sobie zamówić 20-calowe felgi. > Ale że co, nie podobają ci się te Ople? Wręcz przeciwnie. Ale nie ma to znaczenia. Design to tylko gra gdzie projektant jest hokeistą, a klient krążkiem. Pisząc nadwozie mam na myśli projekt pod kątem praktyczności, wygody i przestronności. > W czym silnik Bory (jeśli miała ten sam benzynowy silnik co Octavia I 1.6 103KM bodajże) jest > lepszy/gorszy od silników 1.6 Astry G? 8-zaworowy silnik Opla jest za słaby, a 16-zaworowe mają - powiem delikatnie - ryzykowną powierzchnię pracy paska rozrządu z kołem zębatym wałków. > Jeżdżą podobnie, palą podobnie, obydwa są proste w konstrukcji, obydwa odporne na LPG. Silnik 75 -> 84 KM nie jeździ podobnie jak 100 KM + > Jak już nie raz pisałem. Pokrętła w Astrze wygodniejsze, siedziska wygodniejsze. W Borze > wygodniejsze oparcia, ryglowanie centralnego zamka od środka, uchwyty na kubek. A nie czujesz bardzo oryginalnej odległości dźwigni biegów w Astrze? Nie jest to inaczej niż w Golfie. Jest inaczej niż wszędzie! > Schowki takie same, dźwignia ręcznego taka sama, włącznik świateł i kolumna kierownicy takie same. A włącznik świateł i sąsiedzi w Astrze H? Czy normalne jest projektowanie przełączników pod dłonie 4-latka? > Nie widzę tej przewagi ergonomicznej tutaj, naprawdę. Przyzwyczajenie. Muszę sobie kupić Astrę i się znieczulę. > Jeśli chodzi o miejsce w środku, to porównując samochody z tamtego okresu (żeby się nie rozjeżdżać > za bardzo modelowo), Astra G ma więcej miejsca z tyłu niż Bora i Octavia, a mniej niż Focus > (wszystkie w nadwoziu kombi). Nie wiem jak to wygląda w centymetrach, ale praktycznie tak to > odczułem jeżdżąc też czasami z tyłu. Tu się zgodzę, ale właśnie! Dlaczego to Focus ma być przestronny? Dlaczego Ford umieścił fotele na odpowiedniej wysokości, a nie Opel...znowu nie Opel? > Dla mnie do codziennego użytkowania prostota techniczna jest plusem, gdyż obniża koszty > użytkowania. Zgoda bez słowa "ale". Dlatego pod kupnem Astry G podpisuję się, ale nie pod opinią, że jest silnym graczem. > Fajnie mieć różne wypasy czy tam inne "wodotryski", ale jak się toto popsuje to już jest większy > problem, a że nie zmieniam samochodu co 5 lat, jest to dla mnie ważny argument. Z tym nie polemizuję i jeszcze lepsze pod tym względem auto wyszukuję - Dacia. > Ale to jest jego zaleta i nie nazwałbym tego beznadziejnością. Jest przewidywalny, co raczej > postrzegam jako plus. OK. Opel jest przewidywalny. Ale jak mnie zaskoczy, pokocham go. > (odnoszę się cały czas do starszych modeli, gdyż z nowymi Oplami nie miałem do czynienia w ogóle). Nic nie straciłeś. A w Corsie D podczas kręcenia kierownicą przestawia się radio bo tak dobrze są umieszczone guziki na kierownicy. Chociaż to nie guziki. Chociaż rekordzistą jest Stilo - urywa guziki w mankietach od koszuli. I tu znów dobre nawiązanie, które pozwoli może mnie zrozumieć. Stilo to motoryzacyjna patologia. Najgorsze auto XXI wieku bez złośliwości. Jednak każde Stilo będzie miało lepszy silnik, Stilo 1.2 będzie miało 6-biegową skrzynię, a światła mijania zgasną po wyłączeniu stacyjki. W Oplu? Nie. Więc mimo, że lepsza Astra na złomie niż 10 Stilo w salonie, można się w tej włoskiej karykaturze Golfa czegoś złapać. W Oplu nie ma czego. Czy jesteś bliżej zrozumienia mojego toku rozumowania? > Ja tam akurat do żadnego samochodu, ani marki nie żywię negatywnych emocji. Miło, ale to źle. Producenci nie mogą myśleć, że mają monopol na robieniu nam dobrze. > Dobrze wspominam każdy > samochód jakim jeździłem. Tak jakoś już mam. Rozumiem. Też wolę jechać najgorszym samochodem niż gapić się na najładniejszy, ale ust mi nikt nie będzie kneblował! > Skupiam się na tych emocjach pozytywnych, dlatego np. planuję sobie w ciągu najbliższych dwóch lat > kupić Multiplę I to jest właśnie to! Brawo. Nie jest istotne czy ona jest brzydka czy ładna. Chociaż dla mnie oczywiste, że dla amatora brzydka, dla zawodowca ładna. Multipla to techniczny pomysł. Na długości 3,99 m zmieszczono 6 osób i pokaźny bagażnik. Jest szeroka, stabilna, ma bardzo udane silniki i brakuje jej tylko jakości plastików, żeby była cudem. Dlatego dla mnie w świecie Fiata, Multipla to cukierek, a 500-ka to śmieć. Tworzenie Multipli to coś jak budowanie domu, a tworzenie 500-ki to jak zarzucenie czarnego wora na głowę porwanego. I tu są te emocje, tak, są...negatywne też...ale nie takie, że bym 500-ką nie pojechał. > Bo ja tak generalnie lubię samochody, niekoniecznie muszą być super wypasione i bez wad, czy jakieś > Aston Martiny. Potrafię się cieszyć przejażdżką starym, pordzewiałym Uno, którym jeździ mi się > zadziwiająco dobrze. A ja kocham VW T3. > Czy tak samo jak Passatem w TDI-ku? Nie, zupełnie inaczej, ale na swój > sposób równie fajnie Rozumiemy się globalnie...tylko nie w przypadku kółka z błyskawicą. Pozdro
-
Bye, bye Chevrolet...
> o czym świadczy twoje negatywne nastawienie do Opla jako takiego, > które reprezentujesz w tym temacie. Nie jest to jakieś głupie uprzedzenie. Z Oplem miałem styczność już od Kadett'a E i Calibry. Przyzwyczajony do japońsko-fiatowskiej ergonomii, nic mi w Oplu nie pasowało i było nielogiczne. Ale szanowałem prostotę rozwiązań i przyjazność dla mechanika. Potem jeździłem niektórymi modelami jak Corsa C, Meriva i uderzające było to, że Opel nie miał dobrego silnika benzynowego...nie licząc 2-litrówki 8v z Vectry A i tego typu zabytkowych konstrukcji. Oczywiście mają one wielką zaletę - są gazoodporne, ale LPG to nic innego jak cena. Jeśli pojawia się pod maską Opla dobry motor, który nie pamięta Gierka, jest to albo Isuzu, albo Fiat. Nastały nowe czasy, Astra IV, Insignia i okazało się, że samochody te mają gigantyczną nadwagę. Wartości przekraczające 1400, 1600 kg...to gwałt na podstawowych wartościach w technice pojazdowej. Już w latach 80-tych jedną z wad Poloneza była jego masa. Więc masa własna to nie jest nieistotny szczegół. A ja na detale techniczne jestem wyczulony. Jednak nie jestem ślepy. Kiedy szukałem do firmy kilku kombi od razu do głowy przyszła myśl pt. "Astra G". Auto proste, przyjazne w naprawie, tanie części, duży wybór, duża podaż, a to przecież oszczędność $. Te rzeczy nie są jednak usprawiedliwieniem wad Opla, a najzwyczajniej w świecie są powodem kupna. I trzeba uczciwie powiedzieć: kupiłem auto kiepskie, ale opłacalne. Dlatego mam czelność mówić o Oplu źle bo może w przyszłości Opel będzie nadal przyjazdy dla kieszeni, ale będzie miał jakieś interesujące cechy techniczne, za które trzeba będzie wystawić bdb. > Ale jakie to detale? Światełka, gumeczki, podkładeczki...no trzeba samemu pogrzebać we wnętrzu na kolanach to się da zobaczyć. > mniej > wygodny za to był dostęp do pokręteł nawiewu, które moim zdaniem umieszczone były zbyt nisko. > Jakoś nie odnotowałem kolosalnej różnicy. Może to o czym piszesz to złudzenie wywołane lepszym > trzymaniem bocznym foteli w VW? Na pewno nie. Wierz mi, nie jeździłem tymi autami tylko po parkingu. > Przy mojej jeździe różnicy nie zauważyłem. Może gdybym bardziej tym "szalał" Astra z tyłu bębny, Golf 4x tarcza. > Przesadzasz moim zdaniem. To naprawdę porównywalne samochody. Jeden ma lepsze to, inny tamto, ale > kolosalnej różnicy nie ma. Może nie chodzi o kolosalną tylko...w każdym elemencie. Golf ma przewagi w najistotniejszych kwestiach, Astra w nielicznych detalach. > A tak a propos Dacii, to jechałem starym Sandero ostatnimi czasy i całkiem spoko ten samochód. Nie > powiedziałbym że jest między nim a Clio jakaś kolosalna różnica. Znów ta kolosalność. No nie można iść w kierunku stwierdzenia "każde auto jest takie samo". A znam wyznawców takich teorii...i Ty też znasz... > Aha i jeszcze jedno. Nie wiem jak w Golfie IV, ale w Borach światła były zdecydowanie gorsze niż w > Astrze. Bora miała H4, Golf miał H...nieparzyste. > Ja również pozdrawiam. Podsumowując: Nie mam uprzedzeń do żadnych marek. Do Opla mam zastrzeżenia techniczne, ergonomiczne i nadwoziowe. Są namacalne, chłodno przekalkulowane. Już bardziej pod uprzedzenie podchodzi moja niechęć do Fiata 500. Bazuje na udanym modelu, który nie ma nadwagi, dziwnych silników czy marsjańskiej ergonomii. Ale połączenie wizerunkowo - techniczne zabija potencjalną, moją sympatię. Chłodna, sceptyczna ocena Opla jest duuużo bardziej popularna niż "anty500kowość". Tu w tym wątku są dowody na to. Wielu znajomych ma podobne zdanie. Ba, nawet mój brat, który ma Insignię i AR159 mówi, że pewnych idiotyzmów to w Alfie nie ma jak w Oplu. Także zero uprzedzeń, 100% faktów. Opel jest racjonalny, ekonomiczny, logiczny, ale naprawdę beznadziejny. Emocje biorą się z irytacji...bo wystarczyło zmienić myślenie, bez odkrywania ameryki, a byłoby OK. Ale cóż, tak to już bywa. Także Oplowi będę kibicował, żeby przetrwał i zaczął robić dobre auta...a Saab niech zdycha...chociaż wznowili produkcję 9-3. Szwadzka technologia nie do za.....nia. Nawet z trumny wylezie... Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Pitolenie.wiem, wiem Dacia jest lepsza Musimy spisać 10 przykazań lepszości...i potem dawać sądy. > Z mojej strony EOT bo nie bede prowadzic swietej wojny w obronie samochodu. Nie chodzi o świętą wojnę, chodzi o krytykę, która zmieni (albo nie) samochody na lepsze ku uciesze nas wszystkich. Akceptowanie złych rozwiązań zawsze obróci się przeciwko akceptującym. > PS. za rok zamieniam Skode na Opla Gratuluję, bardzo rozsądnie. Życzę wyboru odpowiedniej wersji, ale padam na kolana i błagam, nie mów, że to świetne auto. Dziękuję.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Pitolenie - 99% uzytkownikow nie jest szumacherem czy kubica i oczekuje od samochodu > przemieszczenia sie z punktu A do B w przyjemnej atmosferze. I to Insignia dostarcza w 100% Przyjemna atmosfera to przestronność (brak w Insigni), wygodne fotele (brak), dobra widoczność (brak), miłe materiały (brak), przyjazna ergonomia (brak). cisza (brak w 2.0 CDTI). Przysięgam na Boga, tak negatywne zdanie o wygodzie Insigni ma też moja 94-letnia ciotka! Problem w Insigni jest właśnie taki - brak zalet, ale cena, podaż, popularność, a potem dostępność części i serwisu będzie jak gaz w aucie - ekonomicznie uzasadniona. Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> I to 100kg robi Ci az taka roznice? Podniosłeś kiedyś 100 kg? Myślę, że nie...skoro wg Ciebie nie robi różnicy.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Bez przesady. Teraz to ty jesteś zaślepiony w drugą stronę. Nie jestem zaślepiony. To bardzo racjonalna ocena. > Nie mam doświadczenia z Golfem IV, ale sporo jeździłem Borą z tego okresu (kombi i sedan). Astrę G > mam na co dzień. Żona miała Golfa '99, a do firmy kupiłem dwie Astry G '08. > Powiem ci, że te samochody są podobne i Bora w żadnym razie nie była lepsza od Astry. Plastiki? Lepsze w Golfie. Detale usprawiedliwiające wysoką cenę? Golf ma ich pełno. Astra idzie tropem Dacii. Fotele? Zdecydowanie lepsze, pełniejsze, wygodniejsze w VW. Wrażenie jakości? Brak wysokich tonów w VW, które wydają przełączniki Opla. Precyzja prowadzenia? Coś jak różnica między SPORT, a TOUR w Insigniowym flexie. SPORT to Golf. Przechyły nadwozia? Zdecydowanie Opel...tylko tu ten kto bardziej - przegrywa. Wyciszenie? Golf, ale jeśli Golf będzie TDI PD, a Astra 1.6 to chyba nie. Dźwięk zamykania drzwi? Golf trzask, Astra prask. Hamulce? Golf miażdży Astrę. Dobra, a co wolę w Astrze? Klamki. Astra G przy Golfie jest jak Dacia przy Renault. W każdym calu gorsza, ale rozsądniej ją wybrać. Jednak to było dla mnie zaskoczenie. I nie jestem w żadnym calu fanem "czwórki". Obiektywna ocena na podstawie jazdy. Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Opel to chyba Twoja obsesja? Tak, budzę się w nocy krzycząc Calibra. > Nie wiedziałem, że popularny samochód może rozpalić aż takie uczucia... Bo prawdziwe kochanie motoryzacji rozpala uczucia zarówno do Matiza, do Ursusa i do bolidu F1. Uczucia pozytywne i negatywne. Uczucia rozczarowania i zachwytu. Natomiast traktowanie marek Opel, Kia itp. jako dziadostwa bez emocji i jednoczesny ślinotok na widok Astona Martina i Ferrari to snobizm. Ot co. A obsesja pojawia się gdy ktoś wygląd i bajer nazywa emocjami. No i jeszcze uczulenie. Uczulony jestem na txt "miłośnik motoryzacji nie wybierze nudnego Golfa, miłośnik wybierze ładne auto, np. Fiata". Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> A w życiu - nie identyfikuje się z Oplem. > Ja doskonale o tym wiem, ale Ty na siłę chcesz mi takie odczucia przypisać. To jak wytłumaczysz tak emocjonalne wypowiedzi pod moim adresem, słowa "paplanina", "przestań", "skończ" czy "nic nie wnosisz do tematu"? > I tak będzie najlepiej, dlatego, że piszesz dużo banałów o prawdziwej motoryzacji i widać u Ciebie > mnóstwo niezrozumiałych dla mnie emocji. No przecież z wszystkiego się tłumaczę. Jak nie rozumiesz to powiedz "wytłumacz", a nie "przestań paplać". > Szczerze mówiąc obserwuje to u kilku osób - nie wiem > czemu, ale zazwyczaj właścicieli aut z grupy VW. To ja się zaliczam...z moim Audi. Ale mam też kretów w grupie: Toyota, Suzuki, Dacia. > Mam wrażenie, że nie w smak im, że Opel ze > swoimi pojazdami dorównał paśnikom A dlaczego niesmak? Przecież każdy chce, żeby Opel (i VW też) miał dobre, fajne, ekonomiczne auta. Wspaniale gdyby tak było, a jeśli robi auto ciasne, niewygodne, ciężkie, skomplikowane, tandetne, głośne i męczące w jeździe z fatalną widocznością i nie daje choćby jednego, fajnego detalu, w którym można się zakochać to co ma być w smak? A jak słyszę, że jest ładne i to ma przykryć wszystkie wady to jestem wściekły, zły i zniesmaczony jak łatwo ukryć dziadowską pracę. > i trzeba w jakiś sposób zdeprecjonować albo te pojazdy albo > ich właścicieli. Właściciele nie mają NIC wspólnego z tym, że jakiś mądrala pakuje opony 245 do auta tej klasy, którymi to "zbiera" całą nawierzchnię. Nie właściciele projektowali ciasne wnętrze i nie właściciele montowali fotele. Więc nie mieszaj tu właścicieli. Trzeba tylko pokazać Oplowi, żeby zaczął myśleć o tym, że auto to ma być przestrzeń do życia, a nie damy małe szybki, które się kojarzą z agresją, a agresja dodaje właścicielowi obwodu w bicepsie. > Także warto zakończyć, a przy okazji szacun za utrzymanie interpersonalnego poziomu dyskusji Jak zakończymy to Opel nie będzie się starał... Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Dobra, gdzie argumenty? A gdzie konkurencja? > Tańsza - ok, ale lepsza? Lepsza może pod względem takim, że nie psuje się, > bo nie ma co się popsuć. To takie dość popularne hasło, ale popsuć może się wszystko. Cewki, łożyska, uszczelnienia, klamki, paski, może woda się wlać do środka lub zamoknąć instalacja el. > Jak przedstawisz dane, że mniej pali Pali 8,4 l średnio. > jest przestronniejsza, > dynamiczniejsza, wygodniejsza, wtedy wszyscy przyznamy, że jest lepsza. Na razie to jest > tańsza, a nie lepsza. Jest skuteczna w swoich zadaniach. Służy, a nie zmusza. Nie poddaje się trendom. Budzi radość z jazdy, a nie izoluje od wrażenia jazdy. Taki powrót do korzeni rocznik 2011. > Chcesz powiedzieć, że Dacia i każde inne spartańsko wyposażone auta otwierają Ci oczy na prawdziwe > wartości motoryzacji, bo jedzie mimo to, że kosztowało parę groszy? Coś w ten deseń. Jak lubisz JECHAĆ to wolisz Dacię niż Lexusa LS. Jak nie lubisz, wolisz Lexusa bo Cię zawiezie, a Dacia Cię zmęczy. > Zauważyłem już dawno temu nie tylko w motoryzacji taką tendencję do tego, że ludzie chwalą proste > rzeczy za ich prostotę. Prostota rodzi poczucie...bezpieczeństwa? Może panowania nad sytuacją? > Zupełnie jakby pracowali w reklamie i wiedzieli, że można chwalić > jakość młotka, bo jak to się ma u licha popsuć? Trzonek się złamie... > Ludzie nie chcą technologii w autach > jednocześnie jej łaknąć jak powietrza To bardzo dobre zdanie. > znajdź mi proszę kupca na auto bez klimy dzisiaj Klimomania trwa. > mimo iż klimatyzacji jest rzeczywista potrzeba w naszych warunkach atmosferycznych użyć ledwo > kilka, kilkanaście razy w roku! Owczy pęd. A wystarczy zwiększyć kubaturę i już potrzeba klimy spada. Ja chciałem Dacię bez klimy...ale niestety, brak dostępności. > Dacia budzi szacunek? Że się tak zapytam kogo szacunek budzi Dacia, pytam poważnie? Mój. > Kto ma przyznawać COTY? Ale po co w ogóle to robić? Mówmy czego chcemy, a nie dawajmy nagrody. Czy dla fana piłki nożnej jest Messi i koniec? Czy dla fana NBA jest Lebron James i koniec? Nie da się tak prawdziwie rozmawiać. To tylko news. > Mam odruch wymiotny jak widzę to auto, naprawdę. Rozumiem. > COTY dostają auta będące szansą na zmiany w motoryzacji, a że nie zawsze osiągają sukces - nie jest > winą dziennikarzy, lecz również uwarunkowań rynku. Dla mnie to bez znaczenia. Chociaż pamiętam, że w roku mych urodzin COTY dostał Rover. Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> skończ już z tą paplaniną, która nic nie wnosi do tematu. Nasz kawałek drzewka jest wyżej, odpowiedz, a nie gwałć wolności słowa. > Różnica jest taka, że Ty chcesz coś za > frajer, a kolega chce zapłacić. Niech płaci, ale najpierw za technikę, a potem za beż. Np. Lexus czy inny wartościowy produkt. > I na szczęscie mamy wolny rynek. Jak rynek się unifikuje, jest coraz mniej wolny. Mniej konkurencyjny. > Jeden wybierze taki samochód, > drugi inny. Właśnie chodzi o to, żeby wybrać inny, ale właściwy. I o tym trzeba mówić, a Ty wolisz...milczeć? > Dziwi mnie tylko krucjata przeciw oplowi, którą prowadzisz Opel to marka z ogromnymi tradycjami. Była solidną marką popularną. Podpisuję się pod słowami "wolę rozkręcać 10 Opli niż jednego Fiata". Opel jest też niezwykle ważny dla polskiej gospodarki z racji gliwickiej fabryki. To wystarczy, żeby do marki mieć emocjonalny stosunek, mimo absolutnie niezrozumiałej ergonomii. I jeśli teraz ta marka w realiach, w których możliwości są ogromne, robi obiektywnie, namacalnie fatalne auto od A do Z (nie jest to tylko moja opinia) to coś pęka w człowieku, prawda? Mam identyczne emocje z Fiatem 500. Dlaczego taka szmira komercyjna musi być tworzona polskimi rękami? Mnie to wkurza. Czy nadal to Cię dziwi? > Na szczęście nie jesteś wyrocznią i producenci produkują takie auta, jakich oczekują > klienci No to zazdroszczę Ci źródeł szczęścia. A politycy mówią to co klienci chcą usłyszeć. To ja wolę być jadoplujem niż "słupkiem". > a nie takie jakie Ty sobie wydumałeś Zawsze ciężko się rozmawia z kimś kto się tak identyfikuje z marką, którą posiada. Ja tu się trzęsę, żeby Cię - jako człowieka - nie dotknąć bo nie mam pół podstawy, żeby nie darzyć Cię 100-procentowym szacunkiem, ale czuję, że Ty jesteś na mnie wściekły i chciałbyś zamknąć mi usta za opinie o kupie blachy i plastiku. Powiem Ci tak. Opel Insignia nic Ci nie dodaje i nic Ci nie ujmuje jako człowiekowi. Totalnie kretyńska Insignia nic Ci nie doda i nie ujmie. Fantastyczny samochód roku trenera Klopp'a nic Ci nie dodaje i nic Ci nie ujmuje. Jak tego nie zrozumiesz to już nic nie piszmy bo sprawa błaha, a emocje prawdziwe...i chyba mało pozytywne. Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> zwykle ciezko mi sie z kolega zgodzic > bo planowalem zakup Cruze sedan To już wiem dlaczego. > co ja mam kupic - chce proste ale porzadne auto ktore dobrze sie prowadzi i daje jakas radosc > z jazdy. Zamiast Cruze'a...to ja bym wziął Mazdę 3 1.5, a jak za porządna to...Dacia Logan. Ja jestem jednak przekonany, że przyszłość będzie różowa. Patrząc na filozofię zmian, większość modeli będzie godnych zainteresowania. Ja jestem optymistą bo widzę i czuję, że najgorsza era w motoryzacji, która zaczęła się 10 lat temu zaczęła płonąć jak... dobra, zaczęła się kończyć. Symbolem tej ery jest moje ukochane Stilo popełnione przez Fiata. Kiedyś sobie takie kupię...jak będą po 900 zł...z klimą, żeby 11-go listopada sobie je uroczyście spalić. A erę spasionych, idiotoodpornych, ociekających unifikacją moto - karykatur zakończyła Mazda. Lekko, prosto, bez turbo, mądrze... Wszyscy pójdą tą drogą, a głupi zostaną...w piachu.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Ale ja chce miec wbudowana navi, skore w kolorze bezu, aktywny tempomat, fajne audio, szklany dach, > itd A ja chcę, żeby rząd dał mi 10.000 zł za każde, spłodzone dziecko, żebym miał 11 m-cy płatnego urlopu i gwarancję zatrudnienia do 2060 roku. Tylko z takich pragnień fundujemy sobie tłuków, którzy nami kierują. W jakim filmie to było? Uważaj o czym marzysz...bo się może spełnić. Trzeba mieć tylko świadomość, że takie "chcenia" sprawiają, że ktoś wodzi nami za nos, robi nas w balona i sami sobie robimy kuku...chociaż chcemy dobrze. Z R O Z U M I E N I E Pozdro
-
Bye, bye Chevrolet...
> Zarówno Astra II, jak Golf IV to samochody przeznaczone dla tego samego odbiorcy. Proste, pancerne, > trwałe i dość tanie. Podniecanie się, że jeden jest lepszy od drugiego, to moim zdaniem > przesada. Też mi się tak wydawało. Ale Golf w każdym elemencie jest lepszy, dojrzalszy, przyjemniejszy. No i nie ma tu miejsca na coś za coś czy na gust. Ale jeśli liczymy $ to co bierzemy? Ja Opla.
-
Bye, bye Chevrolet...
> caly czas twierdze ze pitolenie. Że pitolenie...jest...co chciałeś dodać? > Twoja Dacia jest pewnie lepsza Moja Dacia w swojej klasie...jest lepsza, jest najlepsza...bo jest bezkonkurencyjna. Ale powiem Ci, że właśnie jazda takim autem otwiera oczy na prawdziwe wartości w motoryzacji. I brakuje zupełnie innych rzeczy niż zwyczajowo się przyjmuje... I mimo, że Opel (każdy) jest obiektywnie dojrzalszy od Dacii (każdej) to jakoś Dacia budzi szacunek, a Opel nie. No i zabij mnie. > Dlatego Insignia zdobyla tytul Car of the Year, ale co tam sie e EU znaja COTY przyznają dziennikarze. Wyrocznia? > ....nie potrafia oceniac Potrafią...silnik jest dynamiczny w górnym rejestrze obrotów, ale wtedy staje się uciążliwie głośny. To mój ulubiony txt. Dlaczego mamy akceptować wyroki towarzystw wzajemnej adoracji zamiast mobilizować producentów, żeby traktowali nas poważnie? > i chwala im za to Oczywiście, że tak. Niech narzędzia rozkładają koszty w czasie...
-
Bye, bye Chevrolet...
> Niestety, Insignia jest w tej chwili jednym z droższych aut w segmencie. Mam inne doświadczenia...i to z dwoma Insigniami. Jednak to jest kwestia indywidualna, nie przekonamy się. > Tak się zastanawiam - proboszcz Cię przewiózł oplem jak byłeś nastolatkiem ? Mój proboszcz akurat jeździ Passatem B5 TDI. > Bo Twoje plucie jadem i pisanie głupot jest niesamowite Ja rozumiem, że się oburzasz bo masz Insignię. Ale ja się czepiam Opla, projektantów, a nie Ciebie jako właściciela. Więc rozmawiajmy rzeczowo. A jad? Jasne, że będzie bo złym rzeczom mówimy NIE. BTW jeżdżąc w delegacje, nie potrzebując paki jadę...Insignią. Mój ojciec jeździ...Insignią, mój brat jeździ...Insignią, a ich kocham więc wyluzuj. > Wiadomo auto jak auto Jak tak podchodzimy to wiesz...Lanos czy 458 Italia...jeden pies. To po co gadać w ogóle? > ma swoje wady Tak, ma swoje wady i wg mnie nie ma zalet dla użytkownika...poza finansowymi. A udana rzecz w Insigni - 2-litrowy diesel - nie jest Opla, a Fiata. > wg mnie ma również zalety. Zapytam tak: Jaką zaletę ma podstawowa Insignia 1.8 140 KM za 78 kzł? Taka bez flexa, bez AFLa, bez navi...na 16-kach. > Kłuje Cię, że Opel tak mocno poszedł do przodu Kłuje mnie filozofia spasienia auta. Mówi się "wypasiona wersja". Opel robi wersje "spasione". Ciężkie, ociężałe, fatalnie się prowadzące...jak na swój czas i jak na swoją klasę. Kłuje mnie wartościowanie w takim wydaniu "nowoczesnej" motoryzacji. Czyli ważny jest bluetooth, nieważny jest silnik. Ważna jest nawigacja z myszką, nieważna jest kierownica i praca skrzyni biegów. Ja cenię te pierwotne, najważniejsze wartości. Mała masa, ciekawy pomysł, praktyczne rozwiązanie, przestronność, wygoda, swoboda, przyjemność z jazdy, prostota w tym wszystkim, która dowodzi geniuszu. Szukam w aucie zaczepienia, punktu za który rodzi mi się w sercu szacunek dla twórców i podziw dla ich pracy bo jest to imponujący wysiłek. Nie wygląd, nie imidż, nie tanie, marketingowe sztuczki, których chcą klienci, którzy przeżywają motoryzację jak polityczne zawirowania w Burundii. I tego Opel po prostu nie daje, a ten mocny krok do przodu, o którym piszesz to dla mnie właśnie źródło negatywnych emocji krzyczących "nie tędy". > że paśniki już nie są takie ekskluziw Nie wrzucaj mnie w jakiś wyimaginowany, wrogi obóz spod znaku VW. Nie chodzi o walkę marek, nie chodzi o pojedynek japończyków z niemcami. Mnie chodzi o zrozumienie motoryzacji, właściwej motoryzacji, która albo nam będzie służyć, albo męczyć. I po tym zrozumieniu możemy wybierać i wypowiadać się przed producentami: To jest OK, chcemy, ale z tym wypad. To dużo poważniejsza sprawa niż lanie Widzewa przez Legię. > czy o co chodzi ? O prawdę. Mnie chodzi zawsze o jedno. Skończmy z wyglądem, skończmy z wypasem, wymagajmy techniki, która służy i daje radość...bo taka filozofia nam, klientom da wartości przez duże "W". Doceniajmy pracę, doceniajmy kreatywność swoimi pieniędzmi...czyli swoją pracą. A tanim bajerantom mówmy "dziękuję". Wiadomo już? To pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> To dlaczego tyle ich widać? Duża podaż, wybór i ceny. Wielokrotnie nie doceniamy kwestii podaży na rynku. Nie raz się spotkałem z przypadkiem, że danych modeli po prostu nie ma. Można sobie zamówić, to oczywiste, ale teraz floty żyją szybko. Auta mają być na już, tanio, kompleksowo. I przy tak rozbudowanej sieci dilerskiej, Opel jest na posterunku i tym wygrywa. Ale kiedy już zapominamy o fakturach, leasingach i wsiadamy za kółko...okazuje się, że to dyskont, ale nie ma czasu o tym myśleć, pędzimy do pracy.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Wyglad, wyposazenie To jest właśnie klucz - tzw. tani bajer. Wielu klientów wciąż ślini się na 18-calowe alufelgi czy bluetooth z nawigacją. Tylko te elementy nie decydują o tym czy auto jest dobre czy złe. Trzeba też bez emocji przyznać, że Insignia jeździ lepiej od Lanosa, ale żeby być dobrym, trzeba być dobrym w swojej lidze. Bez zrozumienia tego, nie można dyskutować czy coś jest lepsze/gorsze. > prowadzenie Na Boga...nie wolno tak mówić bo potem Opel robi takie właśnie auta... > Sam bym kupil. Cena nie odbiega mocno od Fiata... Cena to zupełnie inna rozmowa. Wiesz np. jaki rabat można dostać na Insignię z rocznika i z placu? Przykład rodzinny: 41 tys. zł. I to jest powód, że Insigni jest dużo. Pzdr
-
Bye, bye Chevrolet...
> Co Wy taka nagonke na tego biednego Opla? Jak ktoś źle postępuje, trzeba mu to powiedzieć...dla wspólnego dobra. Takich Opli nie chcemy! > Insignia jest udana Nie jest. Insignia jest tania, atrakcyjnie wygląda, ma przebogatą ofertę i opcje, ale to auto składa się z wad. > Adam jest udany Adam jest na rynku zbędny. > Astra jest OK Tylko dlatego, że daje pracę w Gliwicach. Obiektywnie to dno. Auto zbudowane w filozofii, która już na szczęście przemija. > Corsa - faktycznie wymaga juz nowego modelu... Nie jest ważne czy jest nowy czy stary. Liczy się JAKI jest. > Poza tym cenniki moze na pierwszy oka odstraszaja, ale rabaty maja zacne np. dla grup zawodowych, > flot, itp Prawda i dlatego Opel jest przyjacielem firmy. Pamiętajmy jednak, że to w Polsce mamy taki Insignioszał. Na zachodzie Europy to rzadko spotykany model. Pozdrawiam.
-
Bye, bye Chevrolet...
> coś mnie w tych autach odrzuca, nie wiem do końca co. Może to, że w Oplu ciężko znaleźć jakikolwiek element (nieważne czy to kołpak czy zegarek), który chciałoby się przenieść do każdego, posiadanego auta? Wspominam Opla od Kadett'a E i jakoś nic bym z Opla nie chciał...poza ceną, dostępnością części zamiennych i przyjazności dla mechanika. A jakieś dwa lata temu gały mi chciały wyjść z orbit jak się przekonałem ile Astra G jest gorsza jako taka od Golfa IV. Myślałem, że to konkurenci, ale są tak podobni jak Angela Merkel i Seba Vettel. Pozdrawiam. P.S. Nie zgadzam się, że realne ceny Opla są wysokie. Opel właśnie sprzedaje ceną, niczym innym.
-
Bye, bye Chevrolet...
> Problem w tym że Opel musi być robiony przez leniwych roboli z EU Masz na myśli związki zawodowe? Czyli co mi obiecasz jak zamontuję tą szybę, co mi dasz jak przykręcę to koło i co mi zagwarantujesz jeśli nie poluzuję tej opaski? > żeby był dobry, to musi być w cenie Mercedesa. To wg mnie nie tak. Opel ma błędną filozofię. Nie ma czegoś takiego jak tani wypas. A oni chcą przekonać ludzi, że jest. Stąd masa błędów i błędów masa. Opel powinien być tanią, prostą, solidną marką, którą się fajnie naprawia bo za to zawsze był ceniony. Jednak jestem 100-procentowo pewny, że Opel gorszych aut już robić nie będzie. Pzdr
-
Bye, bye Chevrolet...
Można zapytać po prostu: A nie wystarczy zrobić dobrego Opla? Widocznie można i chyba Opel szczerze wierzy, że nowe Corsy i piąte Astry zrobił naprawdę rewelacyjne. Bo jeśli będą jak aktualna trzoda Corsa - Astra - Insignia to Oplowi poza trenerem Klopp'em będzie potrzebny Guardiola, Mourinho, Nawałka i pół PZPNu, żeby to sprzedać. Chociaż...nie chce mi się wierzyć w tytuł filmu z Bondem, że żyje się tylko dwa razy...Daewoo...Chevrolet...musi to kiedyś wrócić...przecież Gliwice na 4 zmiany nie mogą robić. Szkoda. Pozdrawiam.
-
Edukacja kupujących - akcja otomoto
Ja mam apel do wszystkich otomotów, allegrów, gratek i innych. Zlikwidować tabelkę z przebiegiem. Tak jak nie wyświetla się na ogłoszeniu głębokość bieżnika, tak niech się nie wyświetla przebieg. Jakby ktoś tęsknił to można wpisać stan dziennego. Macie wielką władzę, a tym można uzdrowić rynek używanych samochodów. Za txt o przebiegu Obalmy drogomierze...jak Janukowycza.
-
Xenon, Insignia i Audi
> . jesteś niezawodny Bo jestem made in Poland...a targetem była tylko mamusia i tatuś, a nie wszystkie floty jak u Opela. Pozdrawiam
-
Chcę być jugosłowiańskim sprzedawcą arbuzów
I wozić zielone kule tym: Yugo Florida Pickup A wieczorem po pracy...marzę o takiej randce. Przy Yugo...moja Dacia przestała mi się podobać.
-
Xenon, Insignia i Audi
> Czy tylko ja mam wrażenie bardzo mocnego oślepiania jadących z przeciwka ww. aut? > Najbardziej oślepia mnie Insignia Czym to jest spowodowane? U brata w Insigni ASO korygowało ustawienie bo świeciły za wysoko od nowości. Efekt? Świecą za nisko. Powód jest banalny. Nowoczesne technologie w budżetowych markach. Myślę, że to coś w stylu Insigniowego TTTM.