Zawartość dodana przez Grzaniec
-
kupno mini vana do 15tys.zł
> w nastoletnim ten wypas może się odbić czkawką, a raczej wydatkami > akurat mam przykład sharana co ma "wszytsko" - skóra, grzana szyba, nawiewy z tyłu, klimatronic itd > i co, klimatronic działa jak chce jak nim jeżdżę to daje klime w tryb manulany > w grzanej szybie sporo drutów już nie grzeje > skóra na fotelach wygląda kiepsko a pokrowce nie za bardzo jest jak położyć > itd > a jak czegoś nie ma, to się nie zepsuje a ja mam dziadka galaxy (2001r) i połowę mozliwego wypasu, z tym, że wszystko jest sprawne i działa jak powinno . I za to go lubię
-
kupno mini vana do 15tys.zł
> Żaden dowód. oczywiście, ktoś pomalował pewnie sobie tylko listewkę pod zderzakiem, bo nie podobało mu się czarne...szkoda, że zapomniał do komplketu pomalować listwy pod przednim zderzakiem > Ja pikolę to jest porażka tego kraju, że wszystko musi mieć full wypas Na zachodzie ludzie > kupują to, czego będą używać, u nas musi mieć full...Ja np w każdym aucie muszę mieć klimę, > chyba że to matiz na miasto (krótkie odcinki), ale manual mi w zupełności wystarcza, szyb z > tyłu el też nie potrzebuję, bo jak mam klimę to nie otwieram szyb itd itd... Więc wersje kryzysowe są dla Ciebie . ja mając do wyboru auto lepiej wyposażone za takie same pieniądze jak wersja bida wybieram to z większym wypasem...
-
problem z umową oraz oc w komarzynie
> Jak nie masz papierów to musisz zacząć od opini rzeczoznawcy, od razu niech Ci zrobi białą kartę, w > pakiecie będziesz miał taniej, musisz podzwonić i się popytac bo ceny są różne w zależności od > miejsca i znajomości. > Później musisz uzyskać wpis do ewidencji - kiedyś były znaczki skarbowe, kilka PLN > Badanie techniczne - też musisz poszukać gdzie Ci to zrobią najtaniej bo na to nie ma ustalonej > stawki, jak w przypadku normalnego badania. > Na koniec WK i standardowy koszt rejestracji czyli tablice, dowód itd Ale chyba jakiś dowód, że pojazd jest Twój to wypadało by mieć? Bo tak to chyba trochę zbyt łatwo można by zalegalizować kradziony (aczkolwiek stary) sprzęt...
-
kupno mini vana do 15tys.zł
> No szybę mógłby mieć, aczkolwiek nie uważam tego za wadę na tyle by skreślać jakikolwiek egzemplarz > poza tym na upartego można sobie założyć... aha...wymienić wiązkę i szybę..na pewno ktoś dołoży do auta za 15 ze 2 tysie, by polepszyć wypas pełno jest ofert z duuużo większym wypasem za podobne pieniądze > Po czym wnosisz że lakierowany zderzak miał z tyłu? fabryka nie lakierowała dolnej listwy, tej pod zderzakiem, natomiast większości malarzy nie chce się bawić i jadą po całości - mój malarz w moim galaxie też tak zrobił EDIT: teraz patrzę, że to wersja kryzys - klima manual, brak relingów, halogenów w zderzaku, nie wiem czy ma dodtakowe ogrzewanie z tyłu, szmatka na fotelach (jest jeszcze welur i skóra w opcjach)...bida, panie ,bida...
-
kupno mini vana do 15tys.zł
> TEGO już mi kiedyś wysłałeś.Ale dorzucić 500zl i jechać nad moze bez sensu jak dla mnie pierwsza podstawowa wada tego egzemplarza to brak podgrzewanej przedniej szyby...a większość galaxów ją ma (rewelacyjny wynalazek). Poza tym miał lakierowany tylny zderzak
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Niezastąpiony Fiat Uno > Ale podłączenie było OK, czy jednak rosyjska ruletka? Podłączyłem pod zasilacz z ograniczeniem prądowym ustawionym na 200mA. W końcu trafiłem i zaczął mrugać...jak podłączyłem do moto już zgodnie z rozpracowanymi pinami, to wziął się i skonczył > Jak pisałem - chyba każdy przerywacz jest podobnych rozmiarów, ale dla zastosowań specjalnych są > również specjalne przerywacze, niestety troszkę droższe... jednak ma pewne zalety: może > obsługiwać kierunki oparte na LED-ach lub żarówkach mniejszej mocy, niż 21W (w zależności od > konkretnej wersji 4x10 lub 4x18W). Ma też dość małe wymiary. Niestety, ma też wadę - wyższa > cena i brak wyjścia na kontrolkę... kontrolkę mam led, wpiętą równolegle do żarówek, więc nie muszę mieć dodatkowego wyjścia (2 kontrolki, prawa i lewa). Pójdę w wolnej chwili do sklepu i czegoś poszukam, przez allegro nie warto zamawiać, bo przesyłka kosztuje więcej jak przerywacz
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Nie wiem jakie tam masz te żarówki ale ja kiedyś w akcesoryjnych kierunkowskazach Chińskiej > produkcji zastosowałem tego typu żarówki 12V/20W tzw. "sztyfty" > http://www.luxmarket.pl/asortyment/kanlux/zarowki-halogenowe-12v-sztyft-od-5w-do-50w/677 > Kupić je można w każdym sklepie elektrycznym i normalny przerywacz działa OK! > Poza tym kierunkowskazy nareszcie stały się widoczne w słoneczny dzień! Mam takie żarówki: świeci to jak diabli - co prawda w ostrym słońcu nie miałem okazji testować ale w dzień daje dobrze po oczach. IMO spokojnie wystarczy i będzie dobrze widoczne.
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Pamiętaj o mocy żarówek, pisałeś że masz 10 Wat, w samochodzie są 21 Wat. Na samochodowym będą > szybciej migać - tak jak przy przepalonej jednej żarówce.
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Aż dzisiaj zmierzyłem standardowy przerywacz dostępny pod deską rozdzielczą w moim bolidzie: > 30x30x60 razem z wystającymi nóżkami. Faktycznie mały Jakie to auto? Okazuje się, że chiński przerywacz zamrugał 2 razy i ... się skończył . Rozebrałem to badziewie, w środku płytka 15x15, jakiś scalak i reszta to powietrze. Jedna ścieżka się przepaliła i po przerywaczu. Więcej tego nie kupię, za 12 zł to były 3 piwa . Szukam teraz jakiegoś od auta....jak mi powiesz, jaki mierzyłeś, to może taki upoluję
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Jesteś pewny, że tam trzeba podłączać masę , bo jeśli to przerywacz bimetaliczny a nie > elektroniczny to masa nie jest do niczego potrzebna, a to trzecie wyjście jest często > wykorzystywane do podłączenia kontrolki kierunkowskazów. IMO masa - oglądałem jakieś schematy chińskich skuterków, to wychodzi, że to masa. tylko jakim kolorem ją oznaczyli? EDIT: Po temacie Odpaliłem zasilacz warsztatowy, ustawiłem ograniczenie prądowe na 200mA i zacząłem testować przerywacz. Nawet się nie zjarzył musiał chińczyk wsadzić tam jakieś zabezpieczenie. Rozpracowałem kolorystykę - nie wpadł bym na takie podłączenie sugerując się kolorami nieb-biały +12V biały -12V zielony - przełącznik kierunkowskazów 10W żarówki w mini kierunkach nawet dają radę - świeci to bardzo jasno
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Pamiętaj że większość chińskich skutów ma żarówki w kierunkach 10-cio Watowe. Wiem o tym - moje kierunkowskazy też takie mają.
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Zerknąłem do aukcji: Twój wybranek nie jest jakoś specjalnie miniaturowy, moim skromnym zdaniem > rozmiary podobne. W porównaniu do tych, które miałem w ręku, to ten jest naprawdę mały. > Jaką przewidujesz lampę/reflektor? Może tam uda się wcisnąć niezbędne utensylia? Lampa jest od MZ ETZ - nie ma możliwości nic tam upchnąć, bo wewnątrz lampy zabudowane są dwie listwy mostkowe - praktycznie tam skupiają się wszystkie kable instalacji
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
> Kierując się kolorami, na czuja, spróbował bym: biały - masa, zielony - plus, niebieskobiały - > szalter ale ofkors może to być zła kombinacja... lecz niska cena zachęca do > poeksperymentowania ale mam pewnie jedną próbę, jak saper? jak źle podepnę, to wartość 3 piw pójdzie w diabły? > Zapytać sprzedającego...? nie przeceniaj sprzedającego...stawiam piwo, że nie ma pojęcia > i jeszcze jedno: po cho.............robę zakaźną kupiłeś takie cuś? > Trzeba było wziąć zwykły przerywacz z byle auta. Tam masz wyjścia opisane walczę z miejscem...rama jest z WSK kobuz a mam tam już modul zapłonowy z VW, prostownik własnej konstrukcji z 2 mostków 3fazowych (bo alternator mam też 3fazowy ), do tego skrzynkę bezpieczników i regulator napięcia....aha i cewka WN. wszystko mocowane do ramy w taki sposób, by nie było tego widać bez zdjęcia zbiornika czy boczków...deficyt miejsca
-
Przerywacz kierunkowskazów od skutera 3piny
Do mojej wydumki na dwóch kółkach kupiłem przerywacz kierunkowskazów od jakiegoś skuterka. Przerywacz jest 3 pinowy. Wychodzą z niego 3 przewody: biały, zielony i niebiesko-biały. Wiem, że powinienem podłączyć +12V, masę i włącznik kierunkowskazów. Problem w tym, że te przewody nie mają żadnych oznaczeń (oprócz kolorów) Jak sprawdzić, który przewód do czego podpiąć? W skuterku problemu by nie było, bo przewody są zakończone wtyczką, którą można wpiąć tylko w jeden sposób....ale ja to chcę wykorzystać w moto, które sam buduję i nie mam takiej wtyczki Jakieś pomysły? Przerywacz z tej aukcji - tyle, że dostałem z innymi kolorami kabli niż na foto
-
Zdjęcie opony ze stalowej felgi - szybkie pytanie
> Nie, taka podróba VW. widziałem go > Nie, wróciłem z fabryki, zamieniłem auta i pojechałem mondeo. BTW: wczorajszego priva widział?
-
Zdjęcie opony ze stalowej felgi - szybkie pytanie
> Odpowiem hurtem - zadzwoniłem do znajomego "gumiarza" i przyjął mnie wieczorem. > 5zł x 4 = 20zł za samo zdjęcie. > Do pracy jeżdżę maluchem, więc zabranie nie wchodziło w grę. Czyli nie zmieściłeś do malucha (taki prawdziwy 126?? ) i w końcu sam będziesz walczył? Ja z kołami od Wieśki nawet jeżdżę do wulkanizatora
-
WSK M06B3 1978 - odbudowa
> Czekaj, czekaj Ta słynna Stella, w których łamały się ramy lub odrywały silniki od niej? Dokładnie taka, moja niestety w "ciut" gorszym stanie
-
Otwieranie bagażnika nogą
> Serio? Ja mialem bezkluczykowego Nissana i mozna bylo odpalic przyciskiem gdy kluczyk byl ze 30 > metrów od auta , a nie centymetrów Koleżanka ma Renault Espace z systemem hands free...W styczniu popadało sporo śniegu, więc mąż jej rano uruchomił auto stojące na ich posesji tuż przy budynku. Miał swoją kartę w kieszeni kurtki. Odpalił, poszedł do domu i powiesił kurtkę zaraz za drzwiami domu (musiało być na tyle blisko, że auto było w zasięgu karty). Ale najlepsze było z tego wszystkiego, że koleżanka przyjechała do pracy (ok. 20km ), na firmowym parkingu wcisnęła guzik gaszenia auta i zaczęła się od niego oddalać. Auto się nie zamknęło....coś ją tknęło - przeszukała swoją torebkę, kieszenie, auto - nie miała swojej karty . Zadzwoniła do męża - okazało się, że on swoją kartę ma w kurtce, a jej leży na stole w kuchni . Auto jechało bez problemu aż do momentu zgaszenia....oczywiście potem już nie odpaliło, trzeba było przywieźć kartę z domu Wot technika
-
WSK M06B3 1978 - odbudowa
> Ja dopiero zaczynam przygodę w odnowę dla zabawy (do tej pory dłubałem żeby jeździć). > Kupiliśmy z młodym dwa komary w zeszłym roku i czekają na piaskowanie. > W tym celu zakupiłem kompresor 150L i pistolet do piaskowania. Na wiosnę zbudujemy komorę i będzie > zabawa. > Silniki S-38 już są po remoncie i czekają. > Jeśli znajdę czas, to jeszcze w tym roku pojeździmy. > Ale już mamy ustalone, że nie sprzedamy żadnego. Trzeba będzie wybudować garaż Powodzenia Taka zabawa daje dużo frajdy . W mojej skromnej kolekcji są jeszcze 3 motorynki Pony, motorynka Stella z oryginalnym silnikiem radzieckim V50M, Komar Sport '75, WSK M21W2 (w trakcie remontu)
-
WSK M06B3 1978 - odbudowa
> Przeczytałem wszystko i powiem Ci jedno, nie oddałbym Wieśki i to za zwykłą ETZke. > Ale ja podobno jestem dziwny. > Pozdrawiam Wiesz....Wieśka też nie była niezwykła . Po prostu przeszła kurację odnawiającą. A mnie nie tyle chodzi o jazdę, a o tą całą zabawę, dłubaninę, odnawianie. Nie o to by złapać przysłowiowego kroliczka, ale by go gonić . WSK u mnie by stała. OK, móglbym na nią popatrzeć, pokazać znajomemu...ale nic przy niej bym już nie zrobił, bo wszystko zostało zrobione. A ETZa to też sentyment. Jako nastolatek, tuż po zrobieniu PJ kat A ujeżdżałem ETZ150. Bardzo miło ją wspominam. Teraz plan na 251 jest taki, że ten sezon przeznaczam na ukończenie pomarańczowej WSK Kundel i robię wycieczki z synem na ETZ (bo jest sprawna i kompletna). A przyszły sezon - ETZ idzie do piachu, proszku, ocynku i po tych zabiegach będzie jak nowa.... kto wie, może wtedy znów ją wymienię na coś, co wymaga odbudowy?
-
WSK M06B3 1978 - odbudowa
> a dostales wkoncu twardy dowod na wsk ?? bo bez niego ciezko sprzedac DR stały oczywiście miałem. Po długich bojach z WK udało mi się w końcu z nimi wygrać. Wsadziłem kij w szprychy urzędniczej machiny i zatrzymałem ją. Z WK wróciłem z tarczą..znaczy z tablicą . To długa historia, ale najciekawsze jest też to, że trochę niesamowita . Nie chce mi się po raz kolejny jej tu opisywać, bo zdawałem relację już na forum weuska.pl. Może wkleję po prostu tamten tekst: Quote: Chciałbym podzielić się z Wami moją historią walki o tablicę . Od razu może powiem, bo nie jest moim celem pisanie kryminału, gdzie do ostatniego słowa nie wiadomo nic o zakończeniu, że walkę wygrałem. Udało mi się wsadzić kij w szprychy urzędniczej machiny i z Wydziału Komunikacji wróciłem z tarczą ... znaczy z tablicą . W 2008 roku kupiłem motocykl WSK M06B3 od starszego pana, który to już kilka lat nie używał motocykla, ale za to opłacał wciąż ubezpieczenie OC. Stan motocykla od momentu kupna do odbudowy jest przedstawiony w moim wątku na tym forum a także na moim blogu. Ale do rzeczy... Aż do roku 2012 zeszło mi się z odbudową pojazdu - nie było łatwo, bo był częściowo spalony. W 2012, gdy pojazd był już pełnosprawny udałem się na badanie techniczne, które WSK zaliczyła bez problemu. Ponieważ ubezpieczenie, które płaciłem od momentu zakupu WSKi kończyło się z końcem roku 2012, w dniu 12.12.2012 udałem się do Wydziału Komunikacji, by przerejestrować sprzęt na nowe numery i odnowić polisę już z nowymi numerami rejestracyjnymi. Zabrałem ze sobą umowę kupna motocykla, dowód rejestracyjny wydany w 1979r, zaświadczenie ze stacji diagnostycznej o pozytywnym wyniku badania technicznego. Wypełniłem wniosek, dostałem tymczasowe pozwolenie (tzw. miękki dowód) i nową, białą tablicę. Po ok. 3 tygodniach udałem się ponownie do WK, by odebrać stały dowód rejestracyjny. I zrobił się problem....Otóż poprzedni Wydział Komunikacji (Żuromin), w którym była zarejestrowana moja WSK powinien potwierdzić mojemu WK, że taki pojazd widnieje w ewidencji. A co się okazało? Owszem...znaleźli ślad mojego pojazdu, ale z adnotacją, że w 1979r pojazd "wyszedł" od nich do Płocka. Po rozmowie z kierownikiem mojego WK dowiedziałem się, że dopóki Żuromin nie potwierdzi, że ma w ewidencji pojazd, oni nie wydadzą mi stałego dowodu rejestracyjnego....hmm...wiedziałem, że jest to jakiś błąd w WK Żurominie. Przecież człowiek od którego kupiłem pojazd był jego właścicielem od 1979r aż do momentu, w którym sprzedał go mnie, czyli do 2008r. Nie miałem jednak kontaktu do poprzedniego właściciela, nawet próbowałem odszukać jego córkę, która była przy transakcji sprzedaży, ale nr telefonu do niej przepadł, pani ta zmieniła pracę i nie miałem do niej żadnego kontaktu. Mało tego - nie wiedziałem, czy poprzedni właściciel jeszcze żyje...Sytuacja stawała się patowa, bo ja przecież miałem komplet dokumentów potrzebnych do rejestracji, a WK zasłaniało się swoimi systemami (bo jak ktoś w Żurominie nie odkliknie, to my nie możemy). Dzwoniłem nawet do Żuromina...rozmowa nie dała efektu. I w tym momencie historia robi się niesamowita...Po kolejnej już rozmowie z kierownikiem mojego WK, po argumentach, że pójdę do sądu, że mają bałagan itd...zacząłem wątpić w szczęśliwy finał sprawy....ale nie poddawałem się, bo zbyt dużo pracy, czasu no i pieniędzy poświęciłem WSK, by tak po prostu odpuścić. I tego dnia, w którym ponownie składałem wizytę w WK byłem w sklepie....kupowałem banany dla dzieci. Stałem tak i wybierałem, bo nie były piękne....a obok stanęła pani, która zagadała do mnie, że te banany to takie nie zbyt ładne, ale może da się coś wybrać . Podniosłem wzrok i .... nie mogłem uwierzyć!!! To była córka pierwszego właściciela mojej WSKi!!! Niesamowity zbieg okoliczności, bo przecież szukałem tej pani i nie mogłem jej znaleźć. Mało tego - okazało się, że jej ojciec żyje, ma 91 lat, ale ma się całkiem dobrze. Wziąłem nr tel do tej pani, zapytałem, czy tata mógłby potwierdzić wersję o rejestracji motocykla. Nie było z tym problemu. Na drugi dzień zadzwoniłem do kierownika WK, poinformowałem go, że odnalazłem poprzedniego właściciela. Chciał, żebym go przywiózł do urzędu...nie zgodziłem się, bo nie miałem sumienia ciągać starszego człowieka po urzędach. Zaproponowałem, że zawiozę kierownika do starszego pana....niechętnie, ale przystał na to. Podczas wizyty pokazałem zdjęcia motocykla poprzedniemu właścicielowi - wzruszył się, powspominał jak jeździł...napisał też oświadczenie, w którym potwierdził wersję, że był właścicielem od 1979 do 2008r., że kupił w 1979 roku motocykl od księdza z Płocka - czyli zupełnie odwrotnie niż stało w papierach WK w Żurominie . Po tej wizycie sądziłem, że teraz to już dostanę bez problemu stały dowód rejestracyjny. Niestety - myliłem się. Po kilku dniach zadzwoniłem do WK, a tam usłyszałem starą śpiewkę - że czekają na Żuromin. Zapytałem, czy chociaż przesłali oświadczenie poprzedniego właściciela lub dzwonili w tej sprawie...No nie....ręce mi opadły. W ten sposób mógłbym czekać jeszcze kilka lat, bo przecież Żuromin sam z siebie nie zmieniłby zdania. Wkurzyli mnie...powiedziałem, że w takim razie przyjdę jutro do WK i żądam wydania decyzji odmownej o rejestracji, z uzasadnieniem, na piśmie. Kierownika trochę zatkało....nie bardzo jak miał mi taką odmowę uzasadnić - ja miałem przecież komplet dokumentów . Na drugi dzień udałem się do WK, zapytałem, czy jest już dla mnie decyzja odmowna? Kierownik zaprosił mnie do naczelnika WK....ten zaczął od przeprosin, że tak długo to trwa...pomyślałem, że skoro przeprasza, to jesteśmy już w domu . Okazało się, że sam zadzwonił do WK w Żurominie, nakłonił ich do odblokowania systemu i jeszcze w tym samym dniu zlecili druk mojego dowodu rejestracyjnego w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. I tym o to sposobem 7.02.2013 otrzymałem, wywalczony i długo oczekiwany dowód rejestracyjny mojej WSKi. Niesamowite jest w tej historii nie to, że w urzędach sprawy się ślimaczą, nie to, że urzędy mają bałagan, ale to, że spotkałem zupełnie przypadkiem osobę, która bardzo mi była potrzebna w tamtej chwili - córkę poprzedniego właściciela. Ale też to, że pokazując zdjęcia odbudowanej WSKi jej długoletniemu użytkownikowi, sprawiłem mu prawdziwą radość i przywołałem wspomnienia.... a teraz cieszę się nowym dowodem rejestracyjnym Długie...ale może ktoś doczyta . Inna sprawa, że nowym DR cieszyłem się tylko do soboty 9.02....bo w sobotę oddałem Wieśkę w zamian za ETZ
-
Nasze "pierdzidełka"
Od wczoraj jest ze mną ciotka Helga ... MZ ETZ 251 1989 - sprawna, kilka drobiazgów do kosmetycznych poprawek. Zamieniłem za moją WSK M06B3 :
-
WSK M06B3 1978 - odbudowa
> nooo nareszcie mz'ki mają swój jedyny klimat choć 251 to już dość nowy model etezete uber alles dziś wywiozłem WSK a przywiozłem DDeRowca a tu ostatnie zdjęcie babci Wiesi...tak wyglądała jeszcze u mnie MZ ETZ 251 jest z roku 1989, zarejestrowana, ubezpieczona, sprawna. Wymaga jakiś małych kosmetycznych zabiegów, ale z tym to ja problemu nie będę miał . Odpala, jeździ, prawie wszystko działa....bo kierunki coś się buntują, ale to może kwestia słabego aku i nie działa obrotomierz...ale to drobiazgi zamiana była na zasadzie motocykl za motocykl
-
rozruch kontra ładowanie
> mówiłem o rozruchu bez problemów TYPU kręcenie przez minutę > bez problemu czyli od razu (od dotknięcia, od strzała, od pierwszego obrotu itd ) trzeba było tak od razu napisać a nie edytować posta EOT
-
rozruch kontra ładowanie
> Ale ja już widziałem na własne oczy i uszy, jak kierowca odpalał diesla kręcąc minutę jak nie > więcej, aż w końcu odpalił. Stoję na balkonie i słucham - tututututu, tutututu, > tutututututuut... i w końcu jeeeeeeeeeest kupa czarnego dymu. Odpalił i pojechał. Też mnie to > męczy - dlaczego ten diesel nie odpalił po trzech sekundach? Co mu dało to kręcenie przez trzy > minuty? Ktoś to ogarnia? IMo poprzez pracę tłoków i sprężanie (słabe być może, dlatego trudny odpał w ujemnej temp otoczenia) podgrzewa się mieszanka i w efekcie po długim kręceniu może się uda .... o ile prądu starczy