Zawartość dodana przez gorex
-
Gwarancja na nowe auto
> Kup to co nie rdzewieje (za szybko) i tak przecież po kilku latach sprzedaż. Czym się martwisz. Nie martwię się. Tylko rozważam.
-
Gwarancja na nowe auto
> Daje bo ASO jest zobowiązane naprawiać zgodnie z zaleceniami producenta a co za tym idzie element > po naprawie ma odpowiadać stanowi sprzed naprawy. Teoretycznie tak ma być. > jest. Niestety nie jest. Zostaje tylko rękojmia warsztatu, który wykonuje naprawę. Przerobiłem to. > Ktore najczęsciej sie kompletnie olewa i stempluje tylko po to aby były. .......ale przy roszczeniach może być różnie. > Napraw zatem u nich zgodnie z zaleceniami producenta i problem sie rozwiąże. Nie mam tego problemu. Teraz to rozważania przed zakupem samochodu. > Akurat przy perforacji uszkodzony lakier ma najmniejsze znaczenie - tym bardziej, że najczęściej > nie obejmuje takich rzaczy jak drzwi, maska, klapa bagażnika, błotniki... Nie znam się na tym - być może. > Nie do końca. To sprawa dyskusyjna, ale punkt zaczepienia do odmowy gwarancji jest.
-
Gwarancja na nowe auto
Na większość samochodów jest udzielana 2-letnia gwarancja mechaniczna - to rozumiem. Oczywiście bywają wyłączenia, limity km. itp. - jasna sprawa. Zastanawia mnie jednak tzw. gwarancja na nadwozie. Tu mamy dwa składniki tej gwarancji: 1. Gwarancja na lakier (3 lata) - tu też jest wszystko jasne. 2. Gwarancja na nadwozie (perforacyjna) - 12 lat. I tu jest problem. Gwarancja perforacyjna działa tylko wtedy kiedy element jest lakierowany fabrycznie i nie był naprawiany, więc naprawa w ASO nic nie daje. Element nie jest już objęty gwarancją producenta. Po drugie warunki gwarancji wymagają wykonywania tzw. przeglądów nadwozia. I tu pojawia się największy problem. Załóżmy taką sytuację. Samochód ma 3.5 roku i zaczyna rdzewieć - normalka. Na przeglądzie nadwozia w ASO zauważają to i każą naprawić żeby nie dopuscić do powiększenia się szkody. Ale my nie mamy już gwarancji na lakier, a perforacyjna jeszcze nie działa (bo nie zrobiła się dziura). Czyli innymi słowy - mam tylko 3 a nie 12 lat gwarancji na nadwozie. Prawda??
-
Do czego służy SUV??
> Moda na SUVy była przed kryzysem. Może producenci pomyśleli że będzie to dobry sposób na sprzedanie > aut klientom (z segmentu luksusowego) którzy chcieli by mieć coś większego - żeby się pokazać > w "uterenowionym" aucie ale nie tak nie wygodnym jak terenówka a dodatkowo niby "sportowym". > Funkcje ma takie że cię w tym widać z daleka, na drodze jesteś większy przez to szpan. SUV powinien > być luksusowy i naszpikowany bajerami elektronicznymi. > W razie wypadku bezpieczniejszy. > Jak ci się podoba to czemu nie - tylko moda na nie już raczej minęła, bo okazało się że są > niewygodne np. do miasta... > Najbardziej udany SUV ostatnich lat to moim zdaniem to infinity (pod względem wyglądu). Zachwyciłem się wyposażeniem. Paradoksalnie największe wrażenie zrobił na mnie automat - nigdy takowego w samochodzie nie miałem. Boję się natomiast : - kosztów eksploatacji (zakładając że w Toyocie niewiele się zepsuje to nawet same opony kosztują 2x tyle co do Skody) - skomplikowanego serwisu i zdania się na ASO - tego, że jest "bezwypadkowy" - wysokiego spalania (to jednak 2 litry i 4x4).
-
Do czego służy SUV??
> Do zajmowania 2 miejsc postojowych w galeriach handlowych ewentualnie miejsc dla osób > niepełnosprawnych. ! Czyli "SUV to nie auto, SUV to stan umysłu". Ja zauważyłem, że w przypadku zajmowania miejsc dla niepełnosprawnych większą rolę odgrywa cena samochodu. Im droższe - tym większe wieśniactwo. ....czyżby lek na kaca moralnego po zapłaceniu faktury??
-
Do czego służy SUV??
> Dodam tylko, że miejsca w środku i w bagażniku nie jest więcej a często mniej niż standardowym > kompakcie. To fakt. W tej RAV'ce bagażnik jest niewielki. Podejrzewam, że to ze względu na napęd 4x4.
-
Do czego służy SUV??
Podczas mojej odyseji po salonach w poszukiwaniu auta trafiłem też na szrot.........znaczy do autokomisu. Stała tam piękna Toyota RAV4. Ze względu na swój wiek (2008) była w akceptowalnej cenie (49tys.zł). Wyposażenie - w zasadzie wszystko łacznie z automatem, skórą, dachem z dziurą itp.. Silnik 2.0 benzynowy. Nie znam się na Toyotach a na SUV'ach w szczególności, ale w tym egzemplarzu można się było zakochać. I tu naszła mnie wątpliwość. Do czego służy SUV?? Bo ani to w teren, ani na długą trasę. Koszty eksploatacji znacznie większe. Tylko dla szpanu czy ma to jakieś walory użytkowe??
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Nie strasz mnie, bo zaraz wracam do kanału Rozwiązaniem są majtki w kolorze brązowym.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Ufać teraz nikomu nie mozna, nawet sobie Szczególnie jak się puszcza bąka.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Czasami sie zdarzy w czasie transportu jakaś wgniota, ale takie ekstremalne przypadki to jakis mały > promil. > Głupotą jest na tej podstawie generalizować. > Zawsze można dokładnie samochód sprawdzić przed odbiorem, jak ktoś ma stracha, żaden problem > przecież. Ja nie twierdzę, że to jest problem. Ba, nawet rozumiem gościa, który trzęsie się z nerwów bo wie, że za chwilę szef obciąży go kosztami, więc zrobi wszystko, żeby to ukryć. Ja to wszystko rozumiem, ale w dzisiejszych czasach nawet banki oszukują na potęgę, więc nie widzę powodu żeby ufać bezgranicznie dealerowi samochodów.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Nie widzę powodu dla którego miałbyś ściemniać ale z drugiej strony co mam myśleć - że salony w > Polsce oferują tylko spady z niemieckich lawet? Nie TYLKO.......ale RÓWNIEŻ. Na forach internetowych nie istnieją stany pośrednie. Albo jesteś ateistą, albo fanatykiem religijnym. Albo jesteś skinem z bejsbolem, albo komunistyczną szmatą. Albo jesteś..........itp. W życiu są jeszcze stany pośrednie.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Mega pecha miałeś. Ja w nowych z salonu miałem tylko: > - w Matizie nowy aku tydzień po kupnie {wada aku} > - w Peugeocie 107 wymieniany klakson na gwarancji > - Epica 0 awarii > - Cruze 0 awarii > - Captiva 0 awarii > - Malibu 0 awarii > Przygód lakierniczo-blacharskich 0 Blacharz/lakiernik to zazwyczaj czysty przypadek (pomijając Astrę rozbitą firmowo) tak jeśli chodzi o jakość nowego samochodu to tylko pogratulować. Widać Korea służy Chevroletowi. Co do "wyjątkowego pecha" to nie powiedziałbym. Kolega , który kupował Astrę równo ze mną dostał również "rozbitka" tyle, że u mnie były prostowane tylko tylne lewe drzwi a u niego cały przód (to górne coś z przodu na czym wisi chłodnica nie dało się prosto założyć a geometria do samego końca była zwalona). Znajomy odbierał swego czasu nowego Mondeo. Jakież było moje zdziwienie kiedy po roku wyszła mu rdza na progach i krawędziach drzwi. Znam jeszcze parę takich "opowieści z życia". .....a tu się dziwią, że sugeruję odbieranie nowego samochodu z miernikiem grubości lakieru i rzeczoznawcą.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> To kup brzydką Toyotę a nie ładne Megane. > Inaczej skończysz w Bmw po dziadku z Niemiec, co Turek płakał jak sprzedawał. Gdybym wierzył w jakość Toyoty to pewnie tak bym zrobił. A co do BMW po dziadku co płakał - wtedy będzie mi to już zwisać bo pozbęde się złudzeń. Swoją drogą to ciekawe..... Ilekroć kupowałem samochód nowy tylekroć się mniej lub bardziej zawiodłem. Moja Astra była "nowa z saloonu" i mało, że było to gówno to w dodatku rozbita i nieudolnie naprawiona. Megane I okazało się wadliwe dopiero po 12tys. km. (pękły amortyzatory) a potem przy 20tys. zaczęły padać cewki zapłonowe. Nic nie zostało naprawione na "gwarancji". Za wszystko musiałem zapłacić i to sporo. Skoda ma za to nienaprawialny łańcuch rozrządu (do wymiany razem z olejem). Może pora znów zacząć kupować używane.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> A musisz mieć nówkę z niewypierdzianym fotelem? Ja od kiku miesięcy mam nowe C4 i ile razy jadę > swoim 9 letnim Mercedesem żałuję że wydałem tyle kasy na nowego kompakta. Gdybym mógł cofnąć > czas to pewnie skończyłoby się na 3 letniej c-klasie. I nie chodzi tu o ilość miejsca, tylko o > ogólny komfort i przyjemność z jazdy. > Kupując nowy masz niby relatywny spokój ale jesteś beta testerem (tak jak Ty ze swoim łańcuchem > rozrządu). Plus nie tracisz czasu na oglądanie ulepów, z dobrym wiatrem całość można załatwić > "na maila" > Kupując używkę za tą samą kasę dostaniesz dużo więcej "auta w aucie", tyle że jest ogromne ryzyko > wtopy w jakąś minę plus stracisz czas na szukanie egzemplarza który Ci podpasuje. Byłoby bardzo fajnie, ale są dwa powody dla których muszę się zdecydować na auto nowe. 1. Ja się na tym nie znam, a kolega z którym ewentualnie mógłbym podjechać i zakwalifikować/zdyskwalifikować auto powiedział wyraźnie - nie podejmuję się oceny. Przy obecnym poziomie oszustw jest praktycznie niemożliwe, żeby kupić na "wolnym rynku" auto w dobrym stanie technicznym. 2. Żyjemy w czasach tandety, a w przypadku nowego samochodu mam przynajmniej 2 do 4 lat względnego spokoju z kosztami napraw. Natomiast pewnym jest, że jeśli PONOWNIE zawiodę się na aucie nowym to następny będzie tani strucel, którym nie będę się przejmował w ogóle. .............. To dokładnie taka sama sytuacja jak z pralką/zmywarką. Tu już dawno przyjąłem taktykę - to jedno i to samo badziewie więc kupuję najtańsze. Tyle, że samochody w dalszym ciągu kocham i jakoś nie mogę z tej miłości zrezygnować.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> W Cee'dzie klima jest nabita R134 . No patrz Pan,a mi nakłamali, że to 1234yf. To tak jak z obecnością koła dwumasowego w TSI - ile ASO tyle opinii.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Czyli jest nadzieja,ze przypadek jednostkowy. Udanych łowów życzę Darz bór!!
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Odnosnie bomby klimatycznej, to VW chyba sie postawil UE i oni chyba maja stary czynnik? Myślałem bardziej o bombie chemicznej pod maską. A co do VW i Mercedesa to mają niepowtarzalną szansę, żeby mimo produkowania i sprzedawania gówna zabłysnąć na rynku motoryzacyjnym właśnie tym, że wypną się na tę amerykańsko-francuską broń chemiczną.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Sfolguj . Ostatnio natrafiłem na wątek na OCP jak to uzytkownik walczy z autem powyzej 130km/h bo > mu myszkuje. Dochodza do wniosku,ze uklad kier w O3 tak ma. obawiam sie,ze O3 jest z deka > przereklamowana w kategorii przyjemnosci z jazdy. Jechałem 160km/h i żadnych myszy nie stwierdziłem.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> To w takim razie zobacz jeszcze Cee'da! Przejedź się i prawdopodobnie kupisz KIA . Ja też > chodziłem po salonach "znanych" marek i nie mogłem się zdecydować. Jadąc zamówić Cruze od > niechcenia wstąpiłem do salonu KIA... Kia Ceed nie wchodzi w grę w żadnym wypadku. Jak mam jeździć na bombie to przynajmniej z klasą.
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> ja żadnej różnicy między jednym a drugim nie widzę, która warta byłaby tych pieniędzy > W oplu drażni mnie konsola, za to zegary ma fajne W Astrze wyszli z założenia, że najlepiej będzie zgromadzić na środku wszystkie 58 przycisków. Ma to swój urok, ale wprowadza pewne zamieszanie. Za to pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Jakbym wsiadł do samolotu i miał tyyyyle guziczków do wciskania. Za to "ergonomii" Meganki nie pobije chyba żaden z oglądanych przeze mnie samochodów w tej klasie. Za panel radia przeznaczony do sterowania stopami i "czytelny inaczej" panel klimatyzacji projektanci powinni dostać nagrodę "Złotego paluszka".
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> jeżdżę w robocie nową astrą, mega niewygodne fotele Takie czasy. Rozpasanie i woda na młyn odwetowców. To już nie łaska Kią tylko Oplem się zachciewa??
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Co takiego fajnego w tej Octavii jest? Ty mówisz, że Astra jest nudna? Octavia mi trochę tak > przypomina: > Od lat tak samo nudno. Widzisz......Astra jest nudna bo wersje praktycznie się od siebie nie różnią. Wsiadałem do wersji "działkowiec - bida", do wersji "działkowiec - premium" i do "działkowiec - max" zwanej w slangu GM "Cosmo" czy jakoś tak. Różnica we wnętrzu polegała na większej ilości czerwonych diodek podświetlających wszystko co się da. Diodki bardzo mi się podobają, ale za 27 tysięcy więcej chciałbym jakiejś większej odmiany. ....a przepraszam - fotele miały boczki z ekoskóry (bez porównania z Tomem Cruisem - tam przypominają skórę naturalną).
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Jesteś kolejną osobą która pisze o słabych materiałach i kiepskiej jakości współczesnych aut. Może > ja się nie znam, ale czym się to wg Ciebie objawia? > Piję do Ciebie bo potrafisz wyłuszczyć całą sprawę w kilku zdaniach. > Kurde chyba aż przejadę się po salonach. Ludzie oraz OZI () piszą że jakość spadła - mam B6 i nie > zauważyłem by z tą jakością wnętrza było coś nie tak. [niewiem] Trudno to wytłumaczyć bo przede wszystkim jak mówi przysłowie "jeden lubi rybki, drugi jak mu skarpetki śmierdzą". Kolega ma 10-letnią Toyotę Avensis w wersji bida. Użytkowana była w serwisie przez totalnych debili i wandali. Ostatni przegląd miała chyba za rządów SLD a myta jest raz w roku przed Wielkanocą. Mimo to jedzie się nią z przyjemnością. Materiały wytrzymały i wandali i warunki atmosferyczne i są dalej jak nowe. Silnik wygląda jakby się ktoś na niego wyrzygał (dwa razy) a pracuje lepiej niż w mojej zadbanej Skodzie. Za to Auris którego oglądałem ma w środku tworzywa jakby żywcem przeniesione z Dacii Logan (tylko ciut gorsze). Przy zachowaniu "miętkiej góry", "dół" jest już z klasycznego chińskiego plastiku w kolorze asfaltu firmy Covec. Niefunkcjonalność bije rekordy (np. niech mi ktoś powie po jaką cholerę jest ta płaska, pionowa półka po stronie pasażera ozdobiona ni w pięć ni w dziewięć kawałkiem plastiku udającego metal. W Megane jest tam przynajmniej zajebiście wielki schowek a tu nic. Umieszczenie radia powoduje, że nawet drogi sprzęt w wielkim ekranem wygląda jak dekoracja do filmu "Seksmisja" zrobiona z telewizorka Junost. Do tego odłażąca tapicerka tylnej klapy, krzywe uszczelki (być może tylko w tym egzemplarzu) i hit sezonu - odłażący lakier na krawędzi klapy silnika (na sporej powierzchni i to płatami). Przyznam szczerze to ostatnie wywołało u mnie pewien szok. Do tego dochodzi parę spraw, które mają wpływ na dalszą eksploatację. - Przedni zderzak jest tak skonstruowany, że MUSI być dramatycznie drogi (a zderzak jak sama nazwa wskazuje jest dość mocno narażony na uszkodzenia). - ......jak sobie przypomnę to dopiszę. Gdyby Toyota nie była tak kosmicznie droga to nawet przy tej mizerii silnikowej byłby to atrakcyjny samochód (magia firmy, złudzenie bezawaryjności itp.).
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
Pojeździłem trochę po saloonach i wnioski są następujące. 1. Focusa jeszcze nie obejrzałem. 2. Astra jest droga i nudna a poza tym mała. 3. Gdybym był fanem GM to wolałbym Toma Cruise. 4. .....ale nie jestem fanem GM. 5. Toyota jest bardzo drogim złudzeniem.....złudzeniem że ma się auto wysokiej jakości. 6. Renault Megane.......tu trzeba trochę szerzej (i głębiej). Samochód z silnikiem w wersji 1.2TCE (130KM) ze starym przodem (przed liftem) oferują mi za zaskakujące 61.140zł. Jako, że wyposażenie jest bardzo bogate (włącznie z systemem key-free czy jak to się tam nazywa, lakierem metalic, alufelgami, autoklimą itp.) to cena jest tym bardziej interesująca. Co takiego złego jest w Renault Megane, że sprzedają je o 10tys. taniej niż np. Octavia po upustach?? Dodatkowo to wersja kombi. Zaiste zaskakujące. Może ktoś ma doświadczenia z tym autem i powie co z nim czy jego silnikiem jest nie tak (bo przy tej cenie musi być). 7. Skoda Octavia 1.4TSI - genialne auto za bardzo wysoką cenę. Gdyby nie to, że Skoda przestała być tania ten model nie miałby konkurencji. Jeździłem samochodem demo nie 15 czy 20 minut tylko ponad dwie godziny i to bez obstawy. Wnioski - po prostu rewelacja. Spalanie tak niskie, że aż niewiarygodne ( po mieście wyszło średnio 7.5l przy jeździe typu "fun"). Przyspieszenie wbija w fotel. Myślałem, że mam pod maską 1.8TSI. Gdyby nie całkowity brak polotu przy projektowaniu wnętrza to biłby na głowę resztę świata w tej klasie. .......ale tak naprawdę interesuje mnie co z tą Meganką??
-
A gdyby tak......nowy "kompakt"??
> Ale co w nim koreańskiego jak to Astra jest? Dzisiaj obejrzałem (Toma) Cruise'a zwanego Chevroletem. Zwracam honor. To faktycznie nieco inne auto niż Aveo, które oglądałem jakiś czas temu. Ładne w środku, bardzo ładna tapicerka z dodatkiem skóry (i to fajnej jakości). Niezłe materiały. Nie wiem czy nie wolałbym go bardziej niż Astrę. Była to wersja LTZ czy coś w tym guście. I cena bardzo atrakcyjna. Po zniżce kosztowałby 64 tysiące.