Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

futrzak

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez futrzak

  1. > O ile pamietam to mieszkasz gdzies pod miastem. W Twoim przypadku pewnie sa drogi 5tej kategorii > odsniezania a probujesz wszystkim tu wmowic, ze bez zimowki strach ruszac. Z tym się zgadzam > Jezdzilem i duzym fiatem na radialnych i lanosem bez ABS na letnich ale i tez na zimowkach. > Expedition 4x4 na letnich W Kile roznie. To wszystko zalezy od tego gdzie samochod jest > uzytkowany i jak szybko jezdzimy. Niby tak, ale tutaj już się tylko trochę zgadzam. Jak samochód jest tylko w mieście użytkowany i to tylko czasie, kiedy drogi już uprzątnięte to tak. Niestety nie ma tak dobrze i pewnie stąd pojawia się obowiązek posiadania opon zimowych (wielosezonowych) w okresie zimowym. > W ostatnia zime w centrum po co komu zimowki? Chyba tylko > zeby nabic kabze producentowi. W naszym klimacie poza gorami letnie w zime sa ok a uniwersalne > to optymalny wybor. A z tym się nie zgadzam, o czym już pisałem - te letnie w zimie nie są ok i to tym bardziej im są lepsze, szersze itd., co obecnie (od lat) ma miejsce.
  2. > Zimówki + letnie zjeździsz np. w 5 lat. W tym czasie musisz kupić TEŻ dwa komplety opon - > całorocznych, które raczej tańsze nie są. > Kto więc tu nabija producentowi kabzę? Widzisz, w okresie 5 lat masz 2x nowe opony wielosezonowe, czyli mają maksymalnie 2,5 roku. To względnie nowe opony. Tymczasem zimowe dość szybko tracą swe magiczne właściwości i już w 3 sezonie czuć jak magia znika i czas się rozglądać za kolejnym kompletem. Oczywiście można na nich jeszcze długo jeździć, ale to już nie to samo co w zasadzie nowe wielosezonówki. Letnie dłużej trzymają swoje parametry, ale też to nie jest już ta magia, co to przed wypadkami zabezpiecza i dobrze służy zamiast kotwicy
  3. > zakładam porównanie opon podobnej klasy, producentów. Porównując kiepskie zimówki ze świetnymi > letnimi, czy odwrotnie, wnioski mogą być błędne. Oczywiście opony mają różne poziomy > głośnosci, jednak według mnie, średnio zimówki są głośniejsze. Zakładając porównanie opon podobnej klasy, producentów, to różnice są spore i jakoś tak ciężko o uogólnienia. > Nie wiem, naprawdę liczysz na odpowiedź? Dobrze wiesz, że tego nie da się sprawdzić ani udowodnić. Skoro tak, to pozostaje tylko Twoje przekonanie o tym. > tak jak pisałem wcześniej, gorszym hamowaniem przy wyższych prędkościach, mniejszą możliwą > prędkością wejścia w zakręt. Oczywiście zaraz napiszesz, że nie jeździsz na max możliwości i > nie wchodzisz w zakręty z maksymalną możliwą prędkością. Ja też nie, tylko że jak sarna > wyskoczy na przykład na drogę i wykonujesz gwałtowny manewr jej ominięcia, to przyczepność > opon jest kluczowa i różnica między zimową a letnią może być tą granicą, gdzie opanujesz auto, > albo nie. OCzwyiście nie musi być. Tak, może być, nie musi, może być milion innych przyczyn. Znaczy marketingowe bajanie można sobie darować. > Meritum jest takie, że różnice w prowadzeniu latem na oponie zimowej i letniej są. Są realne, > odczuwalne. Czy są duże czy dramatyczne, to kwestia indwywidualnej oceny. To że nie wszyscy je > czują, nie znaczy że ich nie ma. Nawet kilka metrów różnicy w hamowaniu ze 100km/h do zera > może oznaczać dzwon, lawetę i problemy, albo brak problemów. Znaczy wracamy do punktu wyjścia - może prowadzić, ale nie musi, różnica może jest, ale ludzie tego nie czują itd. Masz jakieś konkretne dane o tych różnicach "kilku metrów", które by potwierdzały, że jest to różnica między oponą zimową w lecie a letnią, a nie miedzy np. różnymi oponami letnimi w lecie? > To ja wybieram święty spokój, bo dla mnie cena za to nie jest zbyt wysoka. I tyle. To jest oszukiwanie samego siebie - taki wybór nie daje świętego spokoju, najwyżej wiarę w niego > Ktoś wybiera inaczej, jego sprawa, ale niech mnie nie przekonuje, że nie ma różnicy. Kolejny raz powtórzę, że nikt (a już w szczególności ja) nie twierdził, że nie ma różnic, natomiast twierdziłem, że różnice nie są duże i przy normalnej eksploatacji pomijalne czy w pełni akceptowalne. > masakrą dla mnie było hamowanie na autostradzie na zimówkach Sava S3. Może dlatego, że to są > budżetowe opony, świetne na śniegu, beznadziejne na suchym. Przy GoodYearach nie zauważylem aż > takiego dramatu, ale różnica z letnimi nadal jest. Czy takie postawienie sprawy coś zmienia? Tak naprawdę to niewiele zmienia, ponieważ nie dałeś szans porównania waflowym lamelom 3d
  4. > Oczywiście. Tak samo jak są różnice w drodze hamowania pomiędzy WRC-em (Corolla WRC z lat 90-tych > 30m), Porsche 911 (31,1m) a Fiatem Panda (42m). Wcześniej pisałem, że różnice potrafią być spore w ramach samych opon letnich > Idąc tą analogią należałoby powiedzieć, że jazda Fiatem Panda to niemal samobójstwo i skrajna > nieodpowiedzialność - a jednak ludzie jeżdżą i nie giną masowo. Otóż to
  5. > to jest fajna teoria jak ktoś nie jeździ za dużo po autostradach. Ja jeżdżę codziennie od wielu lat > i niejedno juz widziałem To nie jest teoria, tylko praktyka. Fakt, codziennie to może nie jeżdżę (no, ale to jak innymi drogami), ale niejedno widziałem, słyszałem itd. > Nie wiem czym się różni ostrożne wyprzedzanie kolumny TIRów od nieostrożnego, mógłbyś to rozjaśnić? A co tutaj rozjaśniać? > Zakładając tę samą prędkość np 140km/h. Tak, tak, za dużo widziałem, by przyjmować takie założenia > Wiesz, ja nie twierdzę, że na złych oponach człowiek od razu się zabije. Twierdzę, że różnice są, > nie są wymyślone i nie są spiskiem producentów opon. Ktoś tutaj twierdzi, że nie ma różnic? Różnice są, ale wmawianie ludziom nieprawdziwych rzeczy jest naganne - szczególnie w skali różnic. > Taką opinię wyrobiłem sobie po > eksploatacji kilku aut i wielu rodzajów opon, letnich, zimowych, całorocznych. Latem zimowe > opony są mniej bezpieczne i głośniejsze niż letnie. Takie jest moje doświadczenie. Najwyraźniej nie jest ono zbyt szerokie, by pozwalało na takie uogólnienia. Opinia o tym, że opony zimowe są głośniejsze niż letnie jest dość popularna, niestety niezbyt prawdziwa. Głośność różnych opon jest zwyczajnie różna i dość często zimówki są cichsze od letnich. Co do bezpieczeństwa - jak chciałbyś zdefiniować "bezpieczniejsze"? Możesz wskazać choć wypadek, do którego przyczyniła się jazda latem na oponach zimowych, czy tylko to bezpieczeństwo wygląda dobrze na billboardach i syntetycznych testach, często też ustawianych? > Oczywiście > nie zachowują się tak dramatycznie źle, jak letnie opony na śniegu zimą, ale jednak są gorsze. Aha, znaczy nie dramatycznie, ale są gorsze - a co to znaczy gorsze i kiedy się to objawia, oraz w jaki sposób? > Rozumiem, że niektórym to wystarczy, że nie chcą zmieaniać, że są gotowi na kompromis. Ja też tak > robię w wielu dziedzinach. Skoro tak, to dlaczego na siłę wmawiasz innym, że różnice są tak dramatyczne, że o wypadek nietrudno i to one przed nim zabezpieczą? > Akurat przy oponach jestem innego zdania, bo koszty posiadania > dobrych opon odpowiednich do warunków nie są zbyt wysokie, w porównaniu z tym co się zyskuje. Zaczynasz płynnie odchodzić od meritum sprawy, próbując kierować dyskusję w teren dla Ciebie bezpieczniejszy, czyli w ogóle używanie różnych opon, a nie używania zimowych latem. Dodam od siebie to o czym pisałem wcześniej, że wiele z tych opon to tak naprawdę opony wielosezonowe, a nie stricte opony zimowe. > Ale rozumiem, że komuś się to nie opłaca i wybiera kompromis. Tylko nie rozumiem po co > przekonywać, że nie ma różnic, skoro są Nikt nie pisał, że różnic nie ma (już pisałem wcześniej, że może być dość duża w ramach tego samego typu opon), natomiast zdecydowanie będę przeciwny stawianiu sprawy w ten sposób (jak to byłeś łaskaw zrobić), że to masakra, proszenie się o kłopoty i w ogóle.
  6. > Bzdura. Zapomniałeś dodać piramidalna > Można jechać zgodnie z przepisami, zachować odstęp itd, wyprzedzać kolumnę TIRów, z których > nagle jeden (na ukraińskich tablicach ) rozpoczyna manewr wyprzedzania tuż przed Tobą. Ja > jeżdżę spokojnie, zawsze staram się przewidywać i mieć margines, ale w takich sytuacjach już > można liczyć tylko na hamulce i opony. Zimówki przy takim hamowaniu zaczynają "pływać", > szumieć, włącza się ABS. Na letnich po prostu się hamuje Eeeeeh, opowieści z mchu i paproci. Kolumny tirów to się wyprzedza ostrożnie i nie ma problemów z nagłym hamowaniem, gdyby faktycznie doszło do zajechania o którym piszesz. Pytanie oczywiście z jaką prędkością wyprzedzałeś, że tak dramaturgią zalatuje. Zrobiłem dziesiątki (prędzej setki podejrzewam) kilometrów na zimówkach w warunkach wiosenno, by nie powiedzieć letnich i jakoś nie było specjalnego "pływania", "szumienia" i szaleństw ABS. ABS potrafił się włączać nawet na najlepszych letnich latem, a liczenie tylko na hamulce i opony to właśnie przejaw braku rozsądku, a nie spokojnej jazdy z marginesem bezpieczeństwa. Przy jeździe 120-150km/h na autostradzie (to raczej prędkości bliższe normalności niż dzidowanie i nawet w Niemczech zalecane jest 130km/h) różnica prędkości między nami (przyjmuję 140km/h) a ciężarówką to 50km/h. Sama droga hamowania do wyrównania prędkości to jakieś 13 metrów (podobnie wyjdzie na każdych oponach, różnice nie będą duże), reszta to Twój czas reakcji, w sumie to trochę ponad 30 metrów. Jak próbujesz to robić ze 160km.h to już się robi 25 metrów dla samego hamowania i ponad drugie tyle na czas reakcji. Przy 140km/h zbliżasz się do ciężarówki z prędkością ~14m/s, przy 70 ~20m/s (dane tak na szybko, bez doktoratu) . Jak widać to nie opony tworzą jakość, a głowa, czyli rozsądek. Nie darmo w wielu krajach jest obowiązek utrzymywania stosownego odstępu czy stosowania się do ograniczeń prędkości. Przy większych odległościach różnice w warunkach mogą być bardzo duże i co wtedy zrobisz? Żeby nie było - piszę na podstawie wieloletniej eksploatacji różnych opon w różnych samochodach i stosuję opony fabrycznie nowe (czasem bieżnikowane). Tak naprawdę jedyny problem to jest z oponami letnimi solidną zimą, kiedy łatwo o śnieg i różne rodzaje błota pośniegowego. Resztę się bez problemu ogarnia, nawet te "ukraińskie tiry", a jak ktoś ma z tym zbyt często problem, to niestety to świadczy wprost o jego jeździe, a nie jeździe innych.
  7. > Wychodzi, że po bułki trzeba jeździć czołgiem - duże, bezpieczne, mocne, gąsienice zapewniają > przyczepność w każdych warunkach. Jak ktoś traktuje cywilną jazdę po drogach publicznych jako wojnę, to na to wychodzi
  8. > mam odmienne zdanie. Dobra zimówka będzie beznadziejna latem. Jak się jeździ na krawędzi to i takie wnioski - to widać po tym co dalej napisałeś. Przy normalniej eksploatacji różnicę pewnie można zauważyć, ale to nie jest ta skala. > Hamowałeś kiedyś na autostradzie przy > chociażby kilkunastu stopniach C na plusie na zimówkach? Tak, często może nie ponieważ jeżdżę normalnie, ale czasem jednak trzeba przydepnąć. > Mnie się zdarza i jest ogromna różnica w stosunku do letnich. Nieważne jakiej firmy są zimówki. Zapewne jest, ale nie jest dramatyczna i tak naprawdę czuć ją wtedy, jak się jeździ bez stosowanego marginesu bezpieczeństwa. > Podobnie zakręty, np. ciasny > łuk przy zjeździe z autostrady. Nie ma szans na zimówkach wejść w niego bezpiecznie z taką > prędkością jak na letnich. Zupełnie spokojnie się przejeżdża z prędkościami przewidzianymi do takich manewrów. No, ale jak ktoś chce iść po bandzie to oczywiście, różnica jest.
  9. > Widzisz mnie w tyłek wjechał gość na zimowkach, ktore moze na śniegu byly super,ale na mokrym > mizerne > pech w tym ze w styczniu bylo +10 i deszcz, a ja jechałem na calorocznych A mnie wjechał taki, co się śpieszył po kafelki do Leroy Merlin - parametry opon rzekłbym średnio istotne
  10. > bo takie jest życie i nie wszystko zależy ode mnie niestety To nie oznacza, że naszych drogach trwa wojna-walka o przetrwanie. > Trochę naditerpretujesz Nie, skoro zaczynasz opowieści o tym, że 1,5-2 metry to ten margines tolerancji pomiędzy parametrami, to tak wychodzi - wprost, bez nadinterpretacji > Jakbyś siedział obok to byś nie ironizował, dramaty zdarzają się codziennie, tylko każdy uważa > (niewiem czemu) że to go nie dotyczy... To ciekawe - czy gdzieś twierdziłem, że mnie nie dotyczą różne dziwne, nagłe zdarzenia? Wręcz przeciwnie, mam tego świadomość i stąd stwierdzenie, że "jazda cywilna to nie wojna i nie jazda na krawędzi". > Tak! Zdecydowanie! Rozum! Jednemu nawala rozum, innemu np. hamulce. Ciężko to stwierdzić tak na pierwszy rzut oka, kiedy się ucieka, hamuje itd... > Daj jeden przykład co musiało nawalić żeby wyprzedzać w ten sposób w takim miejscu! Dałem i tak naprawdę nie pisałem wprost o tym konkretnym przypadku. Nie wiadomo co komu może się wydarzyć jutro Dla mnie nie ma różnicy czy zabije mnie debil, czy ktoś komu np. dezodorant się wturlał pod hamulec... > Jasne! Kichnął na lewym pasie i ten "kich" trzymał gościa przez kilkaset metrów... Pisałeś o: Quote: że ten za mną mógł jechać np. na zjechanych zimówkach. Zamiast zjechanych zimówek mógł mieć katar. > Przemyśl proszę co piszesz, bo pomyślę, że też tak ciężarówkami jeździsz. Sugeruję, byś Ty się zastanowił do czego prowadzą Twoje opowieści i Twoje interpretacje sytuacji, tolerancji i ludzkich zachowań.
  11. > Wiesz, kiedyś mnie bardzo ubawił gumiarz, który stwierdził, że do "tak dużego i mocnego auta" to > koniecznie opony klasy premium. > To "duże i mocne auto" to był 130 konny Peugeot 407 ... ani to duże, ani to mocne ... "Fajne" rzeczy niektórzy opowiadają Ja rozumiem, że ludzie chce mieć opony "lepsze" (z różnych przyczyn), ale nie rozumiem dorabiania do tego ideologii i opowiadania takich bzdetów, że od tego mi kartofle czwórkami z piwnicy migrują
  12. > Tutaj pozwolę sobie się nie zgodzić. Masz do tego prawo > Na naszych drogach to czasami właśnie wojna-walka o przetrwanie. Skoro tak do tego podchodzisz > Choćby dzisiaj; jadę spokojnie z pracy, a nagle, " na czołowo" pojawia mi się na wzniesieniu > ciężarówka z naczepą! idiota wyprzedzał na krętej, pagórkowatej, zalesionej drodze sznur > osobówek! Pomijam, że na "ciągłej" i skrzyżowaniu.Tylko pełne hamowanie awaryjne i wiara w to, > że nic nie zawiedzie mnie uratowała. Do tragedii było 1,5-2m może akurat to ten margines > tolerancji pomiędzy dobrymi a średnimi parametrami. Chcesz teraz napisać, że zamiast opon z segmentu budżet ludzie mają kupować opony premium? Kocham takie opowieści, przesycone dramatyzmem itd. Może się zagapił, może coś mu nawaliło? To się zdarza i nadal jazda cywilna to nie wojna i nie jazda na krawędzi. No, ale jeżeli pojawia się wątek związany z wiarą, to raczej niewiele pomogę > Aż "ciary" po plecach przelatują jak pomyślę, że ten za mną mógł jechać np. na zjechanych > zimówkach. Wyobraź sobie, że akurat w tym momencie kichnął, albo złapał gumę...
  13. > co ciekawe w Cro widziałem całkiem sporo aut na zimowych (oczywiście byłem latem) To Ciebie dziwi? Poza AK świat najczęściej jednak żyje zupełnie normalnie i ludzie sobie 4 liter takimi pierdołami nie zawracają Pewnie jakbyś połaził po parkingach polskich (czy o zgrozo niemieckich) to sporo samochodów by było na oponach zimowych czy wielosezonowych (po czym zimowe rozpoznałeś, skoro ikonografia jest najczęściej taka sama, czy bardzo podobna?). > a co do całorocznych, przykładem niech będzie ten tydzień > na początku temp po 20'C, teraz mokro i ok 10'C, a w piątek ma być bliżej 0'C z możliwymi opadami > śniegu > oczywiście po weekendzie znowu ocieplenie Standard
  14. > Dalej nie rozumiesz. > Kiepska opona zimowa może być dobra na śniegu (Dębica) albo nie (chińskie). W > obu przypadkach na mokrym jest mizerna. Dobra opona zimowa będzie dobra ma śniegu i znacznie > lepsza na deszczu od kiepskiej, ale latem na tym nie pojeździsz bez piszczenia w zakrętach czy > innych atrakcji nawet na suchym w upale, pomijając szybkość zużycia i spalanie. Zupełnie spokojnie jeździ się latem na oponach zimowych, w zakrętach nie piszczą, tak szybko nie padają i spalanie jakoś dramatycznie nie wzrasta. Z zachowaniem na mokrym to różnie bywa. > No i dobra > letnia będzie od niej latem na mokrym na pewno lepsza. To akurat może być prawdą > Opona całoroczna będzie co najwyżej średnia w każdych warunkach. No i bardzo dobrze - ma spełniać swe funkcje w szerokim spektrum zastosowań. Jazda cywilna to nie wojna i nie jazda na krawędzi. Dodatkowo mamy ciągłą zmianę warunków w funkcji czasu - nawet w czasie doby. Tak, wielosezonowe się bardzo dobrze w tym sprawdzają
  15. >> zimówką. To opona całoroczna zachowuje się gorzej na deszczu niż bardzo dobra zimowa. > W takim razie powinniśmy na "bardzo dobrych zimowych" oponach jeździć cały rok - jeśli są w każdych > warunkach najlepsze ... Nie wiedziałeś? Do tego nie trzeba AK, większość marketoidów, gumiarzy i pochodnych to potwierdzi Najlepiej oczywiście, gdybyś używał 8 rodzajów opon, każdy w zależności od okoliczności - niewątpliwie warto by było zaopatrzyć się w przyczepkę, by parę kompletów mieć ze sobą na wszelki wypadek, ponieważ na taki wypad np. z W-wy do Świeradowa-Zdroju to jedne nie wystarczą
  16. > odróżniasz troche miejsce, w którym żyjesz na co dzień a to gdzie mieszka znaczna większość > użytkowników AK? pierwszy raz słyszysz o Polsce? Spokojna głowa, u nich też takie kwiatki się trafiają
  17. > Przytoczę jeden z punktów jaki dostałem w tym piśme > Na podstawie zgromadzonej dokumentacji stwierdzamy , ze kierujacemu pojazdem ubezpieczonym w naszym > towarzystwie , nie możemy przypisać winy za przedmiotową kolizję . z oswiadczenia kierującego > pojazdem VW nr rej .......... wynika , iż stracił on przytomność podczas wyjeżdzania z > parkingu na ulice ...... w ......... Okoliczności samej kolizji nie pamięta. > Tyle , ja chciałbym tylko dodać że z tej ulicy nie da sie wyjechać na ulicą którą jechaliśmy z żoną To jakieś kuriozum - do wypłaty z czyjegoś OC nie jest potrzebna żadna wina kierującego, ba, w ogóle może go nie być. Idź z tym do prawnika i do sądu.
  18. > Zwracam honor ,można kupić za 768 zł Rikeny. Chyba 168zł > o 300zł za sztukę myślałem o firmówkach typu Goodyear > etc.Różnica tak niewielka ,że nie wiem jaki sens jest się zastanawiać nad > bieżnikowanymi. Cóż między 150 a 300 różnica w cenie jest i jeśli mam być szczery, to większość różnicy w parametrach nie zauważy. Śmiem też twierdzić, że parametrami te bieżnikowane za 150zł mogą być lepsze od tych nowych za 170zł. > Widziałeś produkcję nalewek w PL? Bo ja widziałem w latach 90 i teraz. Widziałem w latach 80, 90 i teraz. Czemu ograniczasz się do PL? > Uwierz > technologia niezbyt poszła naprzód. Uwierz, bardzo poszła naprzód
  19. > Stary o czym Ty mówisz ,autor podlinkował 16 -stkę za 120zł, Ja mu ich nie proponowałem > podczas gdy nowe są przeważnie 300zł plus. Nowe Quote: > od najtańszych opon niebieżnikowanych. 205/55/R16 przeważnie po 300zł plus? 180-200zł Profile zimowe masz za 150-180zł za sztukę. Teraz widzisz o czym pisałem?
  20. > 2 lata na ogół + dożywotnio na odklejenie gumy Trudno by było inaczej - kiedyś jak nie było konkurencji ze strony nowych opon to każdą można było sprzedać, a później bujać się z reklamacjami. Teraz (od dawna znaczy, może w Polsce od niedawna) opony bieżnikowane jeżeli chcą być konkurencją dla opon stricte nowych, to muszą być stosownej jakości, zapewniać podobny poziom bezpieczeństwa itd., a cena wcale nie jest jakaś specjalnie niższa (o ile jest) od najtańszych opon niebieżnikowanych.
  21. > Podasz ze swojej strony jakieś konkrety czy zwyczajnie zużywasz klawiaturę? Z mojej strony jeż padły, z Twojej niestety nie i jak widzę raczej spodziewać się ich można. Ot nie uznajesz bieżnikowanych bo nie i już BTW - moja klawiatura, moja sprawa. Stać mnie na kupienie kolejnej. Może być regenerowana/bieżnikowana. Ja za to płacę
  22. > Opony w Seicento (6-8 lat do tyłu), firm nie pamiętam a od ładnych paru lat leżą na śmietniku. > Podobnie w Yaris teścia (kwestia 5 lat wstecz), zachowanie poniżej krytyki (na mokrym niemal jak na > VIVO, po jednym sezonie zużyte, spękane boki, guma zaczęła się kruszyć. Do tego ten odgłos, > jak bym z kolcami jechał niemal. Czyli zero konkretów. > Zakładał lokalny oponiarz, po tym manewrze zmieniliśmy zakład na inny. No proszę, taki dodatek do całości > A teraz chętnie poczytam mądrości o procesach technologicznych i liniach produkcji nalewek każdego > z producentów, bo jak rozumiem po mojej odpowiedzi udzielisz wyczerpujących informacji... Twoja informacja posiada wręcz zerowy poziom szczegółów, wiec trudno by mógł na ten temat udzielić wyczerpujących informacji. > No chyba że chciałeś sobie podkręcić licznik udając specjalistę Nie, chciałem poznać szczegóły, które pozwalają Ci na uogólnianie i nabijanie licznika > ps. żebyś zrozumiał dobrze. O ile regenerowana przez poważną firmę opona, może mieć zbliżoną > trwałość i jakość oraz co ważne, bezpieczeństwo, o tyle robione przez mini firemki z "swoimi > źródłami dostawców surowców", z wzorcami bieżników nie badanymi przez żadne laboratoria, bez > praktycznie żadnych testów sprzedawane oszczędnym, którzy jak wiadomo, nawet jak wtopią to się > nie przyznają, raczej szans nie mają na zdobycie renomy i uznania. Znaczy teraz próbujesz się wycofać rakiem ze swych stwierdzeń, "nie brałbym nalewek", ponieważ są złe i już.Wiesz, zdecydowanie tutaj nie dyskutujemy głownie o firmach "krzak", z nieznanymi ***** itd. oraz wzorcami bieżników nie badanymi przez żadne laboratoria. Twoja wcześniejsza wypowiedź: Quote: > czyli co - rozumiem, że można ogólnie te bieżnikowane brać i śmigać, tak (nie mówie konkretnie o > tym producencie co w linku wyżej) Do turlania się, tak. Jak masz zamiar jeździć 100km/h+...ja bym nie ryzykował nalewek. jednoznacznie tyczyła wszystkich "nalewek", a nie tych krzakowatych. > Ale dobra nalewka kosztuje, prawie tyle co nowa. > A nie połową lub mniej ceny nowej. Fajne porównanie - dobrej bieżnikowanej z najtańszą nową
  23. > widać znaczną różnicę w prowadzeniu auta... Ja jestem zwolennikiem używanych ładnych ale > markowych.... Używane, ładne, markowe? To jest loteria, w której tak naprawdę nie warto brać udziału. Twój wybór.
  24. > miałem styczność z nalewkami dwukrotnie. jeździły długo i niezawodnie. żaden z moich znajomych > nigdy nie wspominał o tym, żeby komuś znanemu w realnym życiu coś odpadło. takich opinii > najwięcej w necie. > mój ojciec kupił duże auto na zimowych, świeżych nalewkach i jeździł na tych kołach ponad 2 lata > bez zmiany, dokąd nie sprzedał auta. nie dość, że bieżnika jeszcze było nad wyraz dużo, to > jeździły poprawnie. a jak walnęły parę lat temu takie duże śniegi, to nawet bardzo poprawnie Tak to mniej więcej jest - najczęściej najwięcej mają do powiedzenia ci, którzy z nich nie korzystali Co do odpadnięcia - nie no, kiedyś takie nalewki mi pasami odpadały. W samochodzie marki Warszawa, dobry wyrób rzemieślniczego rynku socjalistycznego Jedziemy, jedziemy, a tu tup tup tup gdzieś z tyłu - idę, patrzę, w nadkole walił taki pasek bieżnika, który był sobie odpadł częściowo. No to go chciałem urwać - reszta się lepiej trzymała Urwałem tan kawałek, pojechaliśmy dalej. Akcja się powtarzała co jakiś odcinek. Przepraszam, nie mam zdjęć, aparatów cyfrowych to w zasadzie wtedy jeszcze nie było, internetu podobnie, a widok był naprawdę interesujący
  25. > O procesie bieżnikowania używanym przez którą firmę piszesz?? > Znasz linie technologiczne wszystkich firm jakie sprzedają nalewki w Polsce? To raczej nieistotne w tym momencie, ponieważ nie odpowiedziałeś na pytanie: Quote: to zapewne potrafisz podać szczegóły, czyli kiedy to było, jakie to były opony oraz jak eksploatowane. Podasz szczegóły to się zobaczy czy znam

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.