Zawartość dodana przez futrzak
-
kto ma opony bieżnikowane
> Nie, zwykłe, "jednorazowe" opony. > Na Toyo T1-R wyskoczyły guzy - niski profil, pewnie gdzieś przywaliłem. Takie opony/karkasy nie są używane do bieżnikowania, odpadają w przedbiegach. > Cooper Discoverer zaczęły pękać - kupiłem je z samochodem, auto ciężkie a opony chyba nie > najmłodsze. > Ja do bieżnikowania opon podchodzę jak do prania kondomów. Po prosu - nie Widzisz, karkasy się weryfikuje organoleptycznie, sprawdza szerografem itd. Zupełnie jak kondomy, nowe, elektronicznie testowane. To nie pranie, a pęknąć zawsze mogą
-
kto ma opony bieżnikowane
>>Inaczej wygląda kwestia opon do samochodów ciężarowych - >>stosowane są różne metody bieżnikowania i często mogą przechodzić ten proces wielokrotnie. > Nie mogą. albo przynajmniej nie powinno to mieć miejsca. Michelin i Goodyear twierdzą, że bieżnikować można co najmniej 2 razy.
-
kto ma opony bieżnikowane
> Z ciekawości - jaka jest trwałość "szkieletu" takie opony? Z tego co pamiętam, to trwałość karkasu jest bardzo długa, ale stosuje się tylko jednokrotnie bieżnikowanie - mowa o osobowych. Inaczej wygląda kwestia opon do samochodów ciężarowych - stosowane są różne metody bieżnikowania i często mogą przechodzić ten proces wielokrotnie. > Dwa ostatnie komplety które wywaliłem, poszły na śmietnik nie dlatego, że skończył się bieżnik, ale > dlatego, że na boku wyskoczył guz albo zaczęła rozchodzić się guma. Piszesz o bieżnikowanych? Dużo zależy od firmy itd. Widać to zresztą po cenach, a przyzwoita bieżnikowana jednak kosztuje
-
kto ma opony bieżnikowane
> Nieciekawe. > Jedne zjechalem w kilka miesięcy, inna para się rozleciała Skoro takie miałeś dramatyczne przeżycia, to zapewne potrafisz podać szczegóły, czyli kiedy to było, jakie to były opony oraz jak eksploatowane. > Nie nalewki? > A co innego Zerknij na proces bieżnikowania, obecnie stosowany.
-
kto ma opony bieżnikowane
[...] > A więc, przyznać się kto ma BIEŻNIKOWANE czyli zło nieczyste Nie jest to zło i jak czytam tutaj niektórych opowieści (w tym porównania do odklejania się bieżnika od ciężarowych klejonych na zimno) to ręce opadają. Mają stosowne homologacje, indeksy prędkości, gwarancje itd. Wiele już takich zjeździłem i to kupowanych np. w Niemczech (tak, tak) i jakoś nie było z nimi problemów. Technologia się delikatne powiedziawszy zmieniła, wymagania podobnie. Coraz więcej opon będzie bieżnikowanych, ponieważ ekologia za nami maszeruje > Konkretnie myślę o takiej oponie Tych nie znam - z bieżnikowanych w kraju to chyba używałem PROFILa, z tych kupowanych w Niemczech nie pamiętam (był chyba CEAT, coś na T) i latało się normalnie, bez stresu, ale oczywiście bez wariactw, co nie znaczy, że na autostradzie jakoś się z powodu opon ograniczałem. Rozmiary mi znane (znaczy użytkowane) to 175/65/14, 185/60/14 i 205/55/16.
-
kto ma opony bieżnikowane
> Do turlania się, tak. Masz jakieś doświadczenie z takimi oponami? > Jak masz zamiar jeździć 100km/h+...ja bym nie ryzykował nalewek. To nie są nalewki
-
Dlaczego ASO wyłączają klimę?
> Już było. I wydaje mi się, że to najsensowniejsze wyjaśnienie. Nie wiem czy najsensowniejsze, niemniej jak miałem zerknąć na osłonę silnika (chyba mi się ją połamało) to też klimatyzację wyłączyłem wcześniej, by się na głowę/ręce itd. nie lało
-
Koniec bramek na autostradach !
> Sprawy nie, rozwiązało tylko korek. > Z autostrad korzystam służbowo, a w wakacje i ferie jeżdżę tam gdzie autostrad nie ma. Hmmm, a wypowiadać się chcesz w zakresie spraw, które Ciebie nie dotyczą? Ciekawe > Komfortowe? Zawsze myślałem, że są szybsze, a komfort jazdy 140 km/h jest w każdym aucie niższy niż > przy 90 km/h. Cóż, ja nie odpowiadam za to, co myślałeś, a komfort jazdy to nie tylko domniemany hałas przy 140km/h. Komfort jazdy to spokój, przewidywalność, bezpieczeństwo. Skoro jeździsz służbowo autostradami (jak deklarowałeś) to powinieneś dostrzec dość zasadnicze różnice miedzy podróżowaniem po drogach klasy A/S i innymi. Tak, komfort ma wiele barw. > Naturalnie, że nie jest. Bo na tanie i łatwe rozwiązanie problemu jest już za późno. Teraz > wybieramy mniejsze zło, które sytuację poprawi. Nie, nie - to najwyżej Ty wybierasz w takich kategoriach i ja jakoś niespecjalnie taką metodę akceptuję, ponieważ problemu nie rozwiązuje i jest dość nieprzewuidywalna. > Żeby uniknąć zarzutu o chęć brania bez gotowości do dawania. No tak, jakoś się zabezpieczyć trzeba, to trochę tam popiszemy i prywatnej empatii i jej braku u innych > Odpowiedzialność to poniesienie kosztów/kary za złe decyzje z podniesioną głową i chęcią naprawy > szkód. Hmm, zdaje się, że odpowiedziałeś dość wybiórczo na to co napisałem. > 100% racji. Stać nas? Tak, stać nas. Nie stać na na wyrzucanie pieniędzy w błoto poprzez działania, które niczego nie rozwiązują, natomiast chwilowo pozwolą na ciszenie gawiedzi. Wrócą za chwilę ze zdwojona siłą. Problem korków na autostradach się systematycznie powiększa, a rozwiązania póki co brak. > Podtrzymuj, ale wiarygodność tracisz tą drogą. Jakoś z tym będę musiał żyć > Co jest niespójnego w zachowaniu ciszy? Próba przypisywania takich kwestii do zachowań, których uzasadnienie jest zupełnie inne. > Próba zarzucania mi dorabiania ideologii jest chęcią odrzucenia tego, że prosta rzecz ma logiczny > powód, który mógłby podważyć głoszone teorie. Strach przed przyznaniem się, że bardziej myślę > o sobie niż o innych jest dość niezrozumiały przy takim natłoku egoizmu, z którym spotykamy > się na codzień. Chociaż nie dziwię Ci się. Właśnie dlatego. Ciężko uwierzyć, że ktoś myśli o > spokoju drugiego człowieka. "Na pewno piszczy oponami, a nagle sobie znalazł łapiące za serce > bzdety o unikaniu jazdy DK w celu dania spokoju mieszkańcom". Po raz kolejny dorabiasz ideologię - to już standardowe zachowanie. Nigdzie nie sugerowałem, że "Na pewno piszczy oponami, a nagle sobie znalazł łapiące za serce bzdety" - to się przebija systematycznie z Twoich wypowiedzi i tak też traktujesz często wypowiedzi innych. Traktujesz sprawy binarnie i wyciągasz nieuzasadnione wnioski - to że ktoś nie jeździ autostradą nie jest wystarczająca podstawą do twierdzenia, że jest egoistą i myśli tylko o sobie. Podobnie w druga stronę - jak ktoś jeździ autostradami to brak jest uzasadnienia, by sądzić, że myśli o innych i nie jest egoistą. > Zabieg erystyczny z przyklejonym zdjęciem...to świetny zabieg, coś jak wycinanie wyrostka...u > anioła stróża. Tak, świetny zabieg erystyczny. Ma niewiele wspólnego z uzasadnieniem jazdy autostradami, ale jak ładnie wygląda i co do tego można przykleić w argumentacji > Autostradą jeździ się dla wygody (ludzie przechodzących przez przejście na DK) i dla bezpieczeństwa > (ludzi mieszkających przy DK), a jeśli chodzi o kierowcę...to dla szybkości i czasu. Aha, znaczy komfort jazdy autostradą to już kierowców nie dotyczy? Tylko szybkość i czas? Skoro tak, to naprawdę dalsza dyskusja nie ma sensu. > I jeśli > statystyczny Kowalski tego nie wie to powinni wiedzieć ludzie, którzy decydują o drogach w tym > kraju. A to, że statystyczny Muller tego nie wie też jest faktem, a dowodem na to jest > załączony znak. Trzeba znaku, żeby statystyczny Muller się kapnął, że samochód jadący szybciej > hałasuje bardziej i trzeba napisu 22-6 bo bez napisu pewnie się nie zorientuje, że w tych > godzinach można spać. Znak jest najwyżej dowodem, że w ścisłej zabudowie miejskiej kierowcy mają się stosować do znaku w określonych godzinach, ponieważ w danej lokalizacji istniej konkretna podstawa do takich działań. Ekstrapolacja tego pomysłu na uzasadnienie wyboru autostrad jest delikatnie powiedziawszy nieuzasadniona. > Robisz ze mnie wariata. Wszystko to Twoje słowa: Luksus, droższa alternatywa i służy kierowcom. Tak, wyrwane z kontekstu, jak wiele innych. > Płatny gadżet to moje. Tak, sprowadzenie sprawy do absurdu. > Wytłuszczone są Twoje słowa o autostradzie. Nie, wytłuszczona jest Twoja wypowiedź, w której użyłeś wyrwanych z kontekstu moich słów, oraz dołożyłeś swoje "która służy tylko i wyłącznie jadącym po niej kierowcom", co wygląda na zabieg celowy, by skutecznie wypaczyć to, co napisałem wcześniej. W tej sytuacji nie widzę specjalnego sensu do dalszej dyskusji, chyba że zaniechasz takich zagrań, a robisz to nie pierwszy raz. Dobrej woli to ja i tak już sporo miałem, by starać się wytłumaczyć na czym polega problem i jak go można rozwiązać.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Odpowiedź też była jasna: bezpłatnie = bramki otwarte. Czyli wracamy do punktu wyjścia - nie ma czegoś takiego bezpłatne otwarcie bramek. To generuje koszty i tak naprawdę sprawy nie rozwiązuje. > W tym konkretnym przypadku to akurat ja jestem ten "inny" bo ja nie jeżdżę na wakacje/ferie > autostradami. Nie mam z tym problemu, że płacę za kogoś i nie mam z tym problemu, że ktoś > płaci za mnie. Jeśli ktoś ma to przykro. Nie Ty, a wszyscy inni są ci "inni". Obciążono nas kosztem populistycznego zagrania, które sprawy nie rozwiązało. Najlepsze jest to, że obciążono dodatkowymi kosztami również tych, którzy za autostrady w tym samym czasie (i w korkach) płacili bez mrugnięcia okiem. To, to są ci wszyscy inni. To, że Ty osobiście nie korzystasz z autostrad jest naprawdę średnio istotne, choć z drugiej strony dość osobliwa jest ta deklaracja, w zderzeniu z wcześniejszą o wyborze autostrad z racji oszczędzania hałasu innym. > Dla mnie to absurdalna teza, ale dobrze. Niech Ci będzie. Być może jest absurdalna dla Ciebie, ale tak wygląda rzeczywistość. Ludzie więcej jeżdżący (bardziej świadomi) starają się nie tkwić w korkach i w miarę możliwości wykorzystywać istniejącą infrastrukturę drogową. Dodatkowo (co stoi Ci chyba kością w gardle) autostrady są jednak bardziej komfortowe od zwykłych dróg i bardziej kosztowne. Wiele osób obniży sobie podróży wprost jadąc drogami zwykłymi, kosztem oczywiście czasu, czy innych niedogodności. To jest naturalne, > Jedyne minimum, którego mogę chcieć to zapewnienie od zarządcy drogi, że jak będzie problem z > korkami to pomożemy szybko przejechać przez bramki. To nie jest rozwiązanie problemu. > Nie jest. I podkreślam. Nie jestem po stronie tego, któremu się pomaga tylko po stronie tego, > którego się obciąża kosztami. Świetnie, tylko nie wiem czemu dzielisz tak społeczeństwo, choć wcześniej pisałeś o "dobrze wspólnym". Ja osobiście jestem po stronie wszystkich, a Twoja propozycja niestety uderza w tych, po których stronie niby stoisz. Rozwiązania nie ma, za to nigdy nie wiadomo ile, kiedy i za co trzeba będzie dopłacić. > Tego uniknąć się nie da. Opinia zawsze będzie zła...dopóki nie będzie ODPOWIEDZIALNOŚCI za błędy. Odpowiedzialność to jedno, dobre rozwiązania to drugie, a opinia wcale nie musi być zawsze zła. Oczywiście zawsze się trafią tacy, co to wszystko im nie odpowiada. > To już wiem dlaczego warto te koszty jeszcze zwiększyć i wymyślić system na nowo. Bo nie będzie to > populizm. Serio, otworzyłeś mi oczy. Ironizować możesz sobie do woli, ale to niczego nie zmienia. Niczego nie trzeba wymyślać od nowa, systemy są, rozwiązania sprawdzone, koszty znane, możliwości, elastyczność itd. również. Daje to możliwość uporządkowanego rozwiązania problemu w skali makro, a nie jak wcześniej pisałem. W rezultacie mamy szanse na system wygodny, uniwersalny i przewidywalny. Z korzyścią dla wszystkich. > Podobną rzecz słyszałem jak mówiłem o emocjonalnym podejściu do samochodów. Więc odpowiedź będzie > taka sama. Jeśli tego nie czujesz, nie rozumiesz to powiedz, a nie zarzucaj dorabiania > ideologii. Bo za każdą decyzją i czynem stoi COŚ. I albo tego CZEGOŚ szukasz...albo nie > szukasz. Nie co mówiłeś o emocjonalnym podejściu do samochodów, a swoją opinię o dorabianiu ideologii, egoizmie itd. podtrzymam. > Ten znak mówi, że są ludzie, którym zależy na spokoju innych. Ja również zostałem wychowany w takim > duchu, żeby spokój innych ludzi szanować. Dlatego wolę jechać autostradą obłożoną ekranami niż > komuś pod domem. Dość karkołomna konstrukcja myślowa, która jest niestety niespójna logicznie, niestety jest to skutek dorabiania ideologii, o którym pisałem wcześniej. Z drugiej strony można to traktować jako sprytny zabieg erystyczny, ale to niestety po raz kolejny niczego nie rozwiązuje. Autostradą jeździ się dla wygody, dla bezpieczeństwa, a nie dlatego, że inni mają mieć spokój, bo niby przy , ale nie dlatego że się szanuje innych. Jazda innymi drogami to nie jest jazda pod oknami i hałasowanie dla zasady. Znaki taki w środku miasta w gęstej zabudowie? Rzecz całkiem mądra, ale z ruchem międzymiastowym to ma tyle wspólnego co krzesło kuchenne z krzesłem elektrycznym. > Jeśli masz inne podejście, myślisz jak Tobie będzie lepiej wybierając drogę > to proszę bardzo, ale szanuj moje zasady i proszę nie deprecjonuj ich mówiąc, że coś dorabiam. Podtrzymuję swoją opinię o dorabianiu ideologii - masz do tego jak najbardziej prawo > Ja nie chcę przedstawiać Twojego toku bo się z nim zgadzam. Punkt sporu to tylko i wyłącznie mały > detal. Ja chcę robić lifting systemu, a Ty chcesz go robić od nowa. Nie, Ty proponujesz jakieś działania doraźne, interwencyjne, które nie rozwiązują problemu. Ja proponuję zastosowanie systemu uniwersalnego, który pozwoli na rozwiązanie wielu problemów oraz ułatwienie korzystania (tak z niego jak i z autostrad) dla wszystkich. W dłuższej perspektywie to rozwiązanie tańsze dla społeczeństwa i co ważne - dużo wygodniejsze. > To nie jest posiłkowanie się absurdem, żeby przepychać argumenty. To chęć zobrazowania problemu - > kosztów. Obrazowanie problemu kosztów poprzesz posiłkowanie się absurdem jest dość abstrakcyjnym pomysłem i do niczego nie prowadzi. > Ale porozumienie jest wykluczone przy z gruntu innym podejściu do idei autostrad. > Mogę próbować Cię przekonać do swoich racji tylko i wyłącznie przy założeniu, że chcemy aby > większość (mówiąc ogólnie "wszyscy") jeździła autostradami. Jeśli rzeczywiście uważasz, że > autostrady to luksus, płatny gadżet, droższa alternatywa, która służy tylko i wyłącznie > jadącym po niej kierowcom to moje argumenty nie mają zastosowania, sensu i wtedy zgadzam się z > Tobą. Powinno się zrobić nowy, dobry system płatności. No i po raz kolejny próbujesz przypisać mi tezy, których autorem nie byłem i tak naprawdę Twój obraz tego co by pozwalało na zgodę z tym co napisałem, dość mocno odbiega od tego co napisałem. Wystarczył przemycony jeden mały dopisek, który wytłuściłem, by zupełnie wypaczyć sens moich wypowiedzi. Już pisałem, czym to jest. > W porządku. > To znów nie są tezy "niby Twoje" tylko pokazanie jednej rzeczy, która dyskusję powoduje: Pieniądze. Powyżej zrobiłeś dokładnie to samo - po raz kolejny spróbowałeś mi przypisać jakieś tezy. Co do meritum - niestety tkwisz w błędzie sądząc, że to pieniądze tę dyskusję spowodowały, natomiast to świetnie tłumaczy Twoje podejście do zagadnienia. Dyskusję powoduje nierozwiązany problem, a nie pieniądze jako takie. > Ja wolę zapłacić na bramce za tego, który w wakacje przejechał za free, a Ty wolisz zapłacić w > podatkach za nowy system. Dwóch filantropów od siedmiu boleści kurka wodna... Chcesz wydać swoje pieniądze? Twój wybór jak to zrobisz, Twój kaprys. Jednak ja bym wolał by pieniądze z podatków (nasze, wszystkich) zostały przeznaczone za rozwiązanie, które będzie służyło znakomitej większości na dziesiątki lat.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Mają być podniesione bramki, które upłynnią ruch. To Ciebie chyba ta "bezpłatność" gryzie. Pytałem dość jasno - co to znaczy bezpłatne i jak napisałem, nie ma czegoś takiego jak bezpłatnie. > No właśnie. Masz z tym problem, że "inni" poniosą koszty? Ja nie mam. Nie wiem skąd u Ciebie pomysł, że ja mam problem z tym "bezpłatnie", a to co napisałeś, jest wspaniałym podsumowaniem tego, co Ciebie interesuje. Tak, Ty nie masz problemu z tym, że inni poniosą koszty, a co tam, niech ponoszą, w imię sprawiedliwości - tylko pytanie jakiej i czyjej > 100% racji. Nie zmienia to faktu, że korki na bramkach będą jeszcze bardziej obciążać DK, a otwarte > bramki będą odciążać DK. Zgoda? Jakoś tak średnio. Chwilowe zwiększenie obciążenia DK występuje i tak, otwarcie bramek tak naprawdę niewiele zmienia dla obciążenia DK. > No chyba kpisz!? Ja nie chcę zasady...ja chcę uniknąć rewolucyjnych i drogich zmian, które na pewno > pomogą, ale będą drogie. Znaczy dokładnie chcesz zasady, którą opisałem wcześniej. > "Mój" pomysł, który wcale nie jest mój jest prosty i tani. Aha, znaczy nie jest prosty i jest kosztowny, i obciążanie nim innych nie jest dla Ciebie problemem. > Może w > ogóle nie powinien być formalizowany i trzeba liczyć na zdrowy rozsądek ludzi "na górze". Ale > problem dotyczy każdej, płatnej autostrady. Gdybyśmy podejmowali decyzję od zera i bez > infrastruktury to nawet bym nie pisnął o jakimś podnoszeniu jakiś bramek. Ale bramki są i wg > mnie trzeba sobie z nimi radzić tak jak sobie poradzono w sierpniu za co szacunek. Z niczym sobie nie poradzono - obciążono wszystkich kosztem "bezpłatnego" przejazdu dla pewnej grupy kierowców (sam się na to załapałem, ale nie tkwiłem w korku, ponieważ myślę) i tyle. Nie rozwiązano problemu, za to uniknięto złych opinii o władzach, choć autostrada była prywatna > Zgadzam się. Dla mnie rozwiązanie może być tymczasowe lub trwałe, ważne, żeby było skuteczne. Rozwiązanie ma być trwałe i skuteczne. Otwieranie bramek na koszt innych to czysty populizm. > Powtarzam wklejkę. W Reichu muszą nawet pisać "nie bekaj przy stole": > Jeśli ja dorabiam ideologię to co robi ten znak? Tak, dorabiasz ideologię do jazdy autostradami, egoizmu itd. Ten znak (jak zresztą wiele podobnych ograniczeń) ma zadanie ograniczyć prędkość w określonych godzinach wypoczynku, by ludzie mieli większy spokój. Nijak nie ma to związku z wyborem autostrad. > W przypadku takiego podejścia do dróg to zgadzam się w 100% z Twoim tokiem myślenia. Tak naprawdę to mój tok myślenia ma niewiele wspólnego z tym, jak próbujesz go przedstawić i to niestety widać. > Jeśli jest > luksusowa to niech będzie też mega gadżeciarska i nie róbmy wiochy z naklejkami na szybach, > ale jakiś rewolucyjny system korzystający z bluetootha, GPSa i Wi-Fi jednocześnie nie > zapominając o grafenie i włoskim designie. O właśnie - zawsze jak brakuje argumentów, to pojawiają się takie ad absurdum. Z drugiej strony - jak najbardziej nowoczesne technologie (technika) powinny być używane, natomiast nie potrzeba rewolucji, ponieważ to już jest stosowane dość powszechnie i rozwiązuje znakomitą większość problemów czy oczekiwań. BTW - grafen świetnie się sprawdza w produkcji prezerwatyw > Ale serio. Jeśli autostrada to luksus, który jest zbędny to masz rację. Tylko chyba jest trochę za > tani. Nałożyć akcyzę, podnieść ceny i problem sam zniknie. Widzisz, znowu próbujesz przypisać mi tezy, których nigdy nie byłem autorem i z moich ust nie padły.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Heh ... nie wiesz o tym, że jesteśmy mistrzami rozwiązań doraźnych, tymczasowych - na hurraaa, > razwiedki bojem ? Do mistrzostwa nam daleko, a wiele rzeczy jednak się rozwiązuje skutecznie, bez "akcji".
-
Koniec bramek na autostradach !
> Z mojej strony to w ogóle nie były argumenty...tylko jakiś chłodny opis rzeczywistości. Chłodny opis rzeczywistości powiadasz - to zdaje się, że ta rzeczywistość wygląda zgoła inaczej, niż Tobie się wydaje. > Autostrady to nie są zabawki dla bogatych, to nie są tory wyścigowe. Aha, to wywnioskowałeś z mojej wypowiedzi? Cóż, nie mam siły dalej tłumaczyć. > A to, że powinno się autostrady promować, sam wiesz. Nawet to napisałem i to wielokrotnie. > Mają być bezpłatną w momentach, w których jazda nimi straci sens i ruch przerzuci się na DK. Co to znaczy mają być bezpłatne? Nie ma czegoś takiego jak bezpłatne - co najwyżej koszt ich użytkowania przenosi się na innych. Ruch DK i tak się odbywa, a w okresach wzmożonego ruchu na autostradach (w szczególności turystycznego) też jest wzmożony. Naturalna kolej rzeczy. > Nie > może być tak, że albo masy stoją na autostradzie albo rozjeżdżają pobliskie DK i miejscowości > leżące przy nich. Ty widzisz świat binarnie i dorabiasz ideologię (jaką to już noras trafnie ujął). Ruch odbywa się autostradami i innym drogami, omijanie korków nagle nie rozjeżdża pobliskich DK i miejscowości okolicznych. Wystarczy samochodem trochę pojeździć. Nie tylko po Polsce. Zresztą - cała akcja miała miejsce na jednym odcinku, jednej autostrady i do tego interwencyjnie, a Ty chcesz dorobić do tego zasadę, że zawsze i wszędzie. Niestety, ta akcja niczego nie rozwiązała i problem pozostał - dopiero jest "rozwiązywany", choć powinno mieć to miejsce wcześniej. No, ale sam problem z bramkami, rozliczeniami itd. ma już wiele lat... > Qrna...ideologia...zwykły, ludzki odruch jak unikanie trzaskania drzwiami od mieszkania czy > przytrzymanie drzwi od windy sąsiadowi. Ideologia... Kultura osobista, a nie ideologia! > Mylisz ludzi z egoistami. Ja też tysiące razy zakłócam komuś spokój, ale o tym myślę, staram się > mniej szkodzić niż bardziej...i ma to wpływ na moje decyzje. Skoro ludzie wybierają tylko pod > "ja, ja, ja..." to powiedz mi, które pokolenie wychowało takich buraków? Jak spotkam > przedstawiciela to nakopie mu do życi. Tak, dorabianie ideologii do jazdy autostradą, zresztą w ogóle do hałasowania samochodem. Tak, jak ktoś nie jedzie autostradą (a jest dostępna) to cham bez kultury osobistej, egoista itd. > Ale władza to też ludzie? > No właśnie i władza powinna właśnie zrobić tak, że jeśli duża grupa kierowców z powodu korków na > autostradzie będzie chciała jechać inną drogą to ma nakłonić kierowców do pozostania na > autostradzie poprzez podniesienie bramek. Nie, władza (czyli nasi wybrańcy) powinna doprowadzić do opracowania i realizacji systemów sprawnego poruszania się po autostradach, przy przyjętym modelu ich finansowania. Korki na autostradach tworzą się w pewnych okresach wszędzie, a jak ludzie chcą jechać trasą alternatywną to można ich najwyżej zachęcać do podróży autostradą, a nie nakłaniać. > Mówisz pięknie jak gość faktów po faktach. Mówię obiektywnie jak jest - tyle, ze do tego trzeba pojeździć po drogach, a nie doświadczać tego w internecie. > Ruch jak ruch, jadę bez stresu...ale jeśli na tej drodze będzie Twoje dziecko...? Znaczy co, ale jeśli? W zasadzie codziennie się znajduje i nie tylko ono, ale ich tysiące, setki itd. > Reasumując: Autostrada to nie jest luksusowa alternatywa dla innej drogi, którą pojadę sobie bo mam > gest i chcę sobie przepalić DPFa. Oczywiście, że to luksusowa alternatywa dla innej drogi, posiadająca przy okazji wiele cech dodatnich, jak i ujemnych. Nawet w krajach z winietkami to luksusowa alternatywa, choć oczywiście nie przesadzałbym z tym luksusem. > Bo jeśli jest...to tak jakby ideę TIRy na wagony promować Pudło.
-
Koniec bramek na autostradach !
> A niekoniecznie. > PL = 40mln ludków > US = 250 > Stanów ~50 , > Cuś mi się nie zgadza... Nie pisałem o ludkach, tylko o podziale władzy, zakresie kompetencji w funkcji wielkości poszczególnych stanów, ze szczególnym uwzględnieniem przepisów w nich obowiązujących.
-
Koniec bramek na autostradach !
> To wszystko dotyczy rozwiązań sterowanych przez rząd. W USA rząd się takimi rzeczami nie zajmuje. > Firm obsługujących te tolle pewnie niewiele mniej niż stanów. A poszczególne stany są wielkości takiej Polski - chciałeś coś porównywać? Lepiej uważaj
-
Koniec bramek na autostradach !
> Nie do końca prawda. Każda decyzja o jeździe autostradą to ukłon w stronę ludzi, którzy mieszkają > przy drogach krajowych, żeby oszczędzić im hałasu...a nie kaprys. I taka jest idea. Ruch > masowy na autostrady, ruch lokalny mieszkańcom po głowach. Tak naciągasz argumenty, że aż tutaj słychać ich trzeszczenie. Autostrady służą generalnie do szybkiego ruchu tranzytowego i zgodnie z wszystkimi zasadami oraz ideami muszą mieć stosowne bezpłatne odpowiedniki w postaci dróg krajowych, które są dla nich alternatywą. Ruch masowy odbywa się na różnych drogach, a nie ma być realizowany tylko autostradami - one są tylko alternatywą i nikt nie powiedział, że do tego bezpłatną. Dodatkowo poprawiłeś mi humor z tą ideologią, że jazda autostradą to ukłon w stronę ludzi mieszkających przy krajówkach - ludzie wybierają autostrady dla wygody, bezpieczeństwa, szybkości, a nie dlatego, że innym hałasu oszczędzają. Tak naprawdę to jedynie władze mogą tak kształtować politykę ruchu drogowego, by ludzie częściej i chętniej wybierali autostrady niż drogi lokalne, a nie jako takie drogi krajowe, choć i tutaj zapewne może być to wskazane. > Zależy czy siedzisz za kierownicą czy może martwisz się o dziecko wracające ze szkoły przy DK. Bez znaczenia - przy krajówkach jest stosunkowo mało miejscowości i od dawna stosowany jest program przebudowy (obwodnic), uspokajania ruchu, poprawy bezpieczeństwa itd., ponieważ duży ruch tam się odbywa niezależnie od tego, czy jest w okolicy autostrada, czy jej nie ma. Oczywiście warto wybrać autostradę - z wielu przyczyn. Dodatkowo szkoły znajdują się na terenach zabudowanych itd., więc kierowcy powinni mieć świadomość jaki tam się ruch odbywa. > Tak...może mężczyźni zaczną mieć kaprys chodzić do ginekologa, a dzieci do geriatry? Zawsze mogą iść do internisty w rejonie, bądź wybrać sobie płatne usługi medyczne i później narzekać, że kolejka i w związku z powyższym wszyscy mają im się zrzucić ekstra na wizyty. Na szczęście tutaj to tak nie działa
-
Podbijał ktoś przegląd ostatnimi czasy?
> A kiedy miały wejść te naklejki? Nie miały wejść i o ile mi wiadomo również nie mają.
-
Podbijał ktoś przegląd ostatnimi czasy?
> Robiłem, w lipcu w Pandzie i tez dostałem naklejkę na szybę z zaznaczonym terminem następnego > badania technicznego - leży gdzieś w schowku bo Pandą rzadko jeżdżę, jak nie zapomnę to jutro > zrobię foto i wstawię - IMO bardzo przydatny wynalazek nareszcie dotarł do PL Całkowity bezsens w obecnych czasach, kiedy wszystko jest w CEPiK, UFG itd. dostępne online. > - w UK była > naklejka z datą MOT i INSURANCE To jest zaszłość i za jakiś czas już tego nie będzie. W Niemczech też się wycofują z umieszczania daty przeglądu na tablicach rejestracyjnych.
-
dobry wolnossący diesel - ktoś poleci?
> Zostałem poproszony przez kuzyna o doradzenie auta, które będzie robiło dość duże przebiegi. Będzie > jeździł przeważnie w trzy lub cztery osoby łącznie z kierowcą. Pomyślałem o wolnossącym > dieslu, jako, że lpg niestety nie wchodzi w grę a fajnie jakby wytrzymał te przebiegi. Budżet > max 10tys. MB, Audi odpada. Pomyślałem o Corolli 2.0d VII gen. może coś z Francji 306, Xsara? VII generacja to E10, a tam tylko 2C, a jak coś z Francji, to Corolla E11 również z silnikiem 1.9D (chyba 1WZ) - to bliski krewny starego dobrego XUD > Jeżeli ktoś ma jakieś doświadczenie proszę o fakty. Osiągi nie są oczywiście priorytetem ale > widzę, że w Corolli nie byłoby jeszcze dramatu. Chodzi najbardziej o trwałość silnika Ten 2C jest niezniszczalny, a XUD podobnie. Nic złego nie słyszałem o tym 1.9D (w Corollach), ale ich dużo nie wyszło. Mam jednak wrażenie, że również Corollę z 2C możesz sobie z głowy wybić, ponieważ znalezienie sensownego egzemplarza graniczy z cudem. Oczywiście życzę szczęścia w poszukiwaniach
-
Koniec bramek na autostradach !
[...] > Gdy pod Warszawą budowano S i A, uderzyło mnie od razu, że "patelnie" szykowano pod pięć bramek, GDDKiA "odłożyła" w czasie budowę większej liczby bramek. > gdy anaogiczne po świecie robili się na piętnaście. Zaprzeczę - w różnych miejscach różna liczba ich była, i nie jest prawdą, że od razu wszędzie była to liczba bramek obecnie istniejących. Dobudowywanie bramek jak najbardziej miało miejsce np. we Francji. Zastosowano za to inne rozwiązanie - bramki dwukierunkowe, których kierunek jest zależny od obciążenia autostrady. W Polsce też ma być to praktykowane > Jednocześnie część z nich przeznaczając na opłaty transponderowe - ponad 20 lat temu. We Francji "Télépéage" jest dopiero od 2000 roku
-
Koniec bramek na autostradach !
> I to właśnie należy zmienić. Skoro napisałem i do czego się odniosłeś: Quote: > Zapomniałeś oczywiście o jednym, malutkim drobiazgu, że ten co to jechał autostradą miał taki > kaprys (za własne pieniądze), tymczasem nie ma problemu ze skorzystaniem w dróg publicznie > dostępnych dla wszystkich. Znaczy ma być problem ze skorzystaniem z dróg publicznie dostępnych dla wszystkich, skoro go obecnie nie ma? Jak to sobie wyobrażasz? Jakieś rogatki, czy cuś? > Żeby było jak w innych krajach. Tyle, że w tych "innych krajach" to w znakomitej większości jest tak jak w Polsce. Winiety są tylko w małych krajach, a i tak mogą być tunele czy odcinki autostrad dodatkowo płatne. Jak najbardziej stosowany jest system bramkowy/odcinkowy, realizowany na wiele metod - można zapłacić gotówką/kartą na bramce, można później, może być płatność na podstawie detekcji numerów rejestracyjnych, może być na podstawie jakiegoś urządzenia elektronicznego itd. Płaci się za te odcinki autostrad, które się przejechało. Oczywiście, system winietkowy jest fajny, prosty, tylko nie wziąłeś pod uwagę finansowania tych inwestycji - ze szczególnym uwzględnieniem autostrad koncesyjnych, gdzie umowy są na dziesiątki lat i nie sądzę by ktoś przy zdrowych zmysłach próbował jest teraz zrywać, czy też płacić koncesjonariuszom bardzo konkretne pieniądze (nie wspomnę i różnych patologiach w tej materii) za zaniechanie poboru opłat wprost od kierowców/firm. Tak naprawdę jedyną sensowną drogą na obecną chwilę (no i jeszcze długo) jest stworzenie systemu, który pozwoli na łatwe, szybkie i jednorodne uiszczanie opłat za przejechane odcinki autostrad w Polsce - wszystkich autostrad, a nie państwowych.
-
Koniec bramek na autostradach !
> To ja pracując płacę za lekarza dla tego, który nie pracuje. Płacę w imię DOBRA WSPÓLNEGO. I tak > samo jadący nad morze w czerwcu ma zapłacić za tego co jedzie w lipcu w imię DOBRA WSPÓLNEGO > bo korki to szkoda dla WSZYSTKICH. Zapomniałeś oczywiście o jednym, malutkim drobiazgu, że ten co to jechał autostradą miał taki kaprys (za własne pieniądze), tymczasem nie ma problemu ze skorzystaniem w dróg publicznie dostępnych dla wszystkich. Zupełnie jak z tą opieką lekarską opłacaną przez wszystkich dla DOBRA WSPÓLNEGO i z tą prywatną, dodatkowo płatną dla tych, którzy taki "kaprys" mają. > Kto ma z tym problem jest...przedstawicielem osobników, których poziom jest daleki od oczekiwanego... Tak, tak
-
Koniec bramek na autostradach !
> Bzdura. Tak, to Twoje drugie imię? > Słoweńcy zaorali bramki, wprowadzili winiety i struktura ruchu się diametralnie zmieniła. Jakiej to wielkości jest Słowenia, ile tych autostrad mają i jakie są ceny winietek?
-
Koniec bramek na autostradach !
> A powod jest bardzo prosty- w wiekszosci cywilizowanych krajow srogo sie placi za powodowanie > wypadkow. A stawki ubezpieczeniowe sa ustalane w zaleznosci od historii za kierownica, [...] To zbytnie uproszenie - nie chodzi wprost o stawki ubezpieczeniowe (te są uzupełnieniem, owszem, bywają inaczej liczone i ubezpieczyciele mają dostęp do historii wypadkowości klienta itd.), ale jednak o konsekwencje wprost - zatrzymywanie uprawnień, nieuchronność kar itd. Zwyczajnie nadzór nad kierowcami jest dużo wyższy, choć może go nie widać. > W Polsce na razie jest odwrotnie. To nieprawda. Ubezpieczenia jak najbardziej rosną z wypadkowością. Niestety zasadniczo tylko z samą wypadkowością, a nie np. z ryzykiem dla konkretnego kierowcy na podstawie jego historii. > Kazdy moze powodowac wypadki bo wiele to nie kosztuje. Dopoki > piratow drogowych nie zacznie sie karac zwiekszeniem kosztow ubezpieczenia o 100-200% dopoty > nic sie w kraju nie zmieni. Piratów drogowych to trzeba karać zanim doprowadzą do wypadku czy stłuczki.
-
Koniec bramek na autostradach !
> mózg, wystarczy decyzja, wystarczy odwaga. Ale oni doskonale zdają sobie sprawę, że natrafią > właśnie na takie kontry jak Twoja. Nieważne, że rewolucja kosztuje, pochłania czas i > demoralizuje twórców poprzedniego systemu, ważne, że nie damy sukinsynom przejechać za free > skoro my zapłaciliśmy. Zastanawia mnie, czemu tak stawiasz sprawę, ale to wyjaśnia pewien tok rozumowania, który prezentujesz. Problem leży w innym miejscu - tu nie chodzi o to, że przejechali za free, tylko o to, że kosztami ich przejazdu obciążono wszystkich, realizowane jest to w sposób delikatnie powiedziawszy mało przemyślany, ładny medialnie i nie rozwiązujący żadnych problemów. Zaiste rewolucja, kosztowna, która nie jest rewolucją, a jedynie działaniem doraźnym itd.
-
Koniec bramek na autostradach !
> Bo z tego co zauważyłem tam myślą przewodnią jest, żeby się nie zderzać. Tak jest zasadniczo w całym cywilizowanym świecie > W Polsce myślą przewodnią jest "mam pierwszeństwo". To też, ale są też inne, o których pisałem - tak sobie pojadę bo mi wygodnie, znaki są dla frajerów, a nawet jakby co, to się wykręcę... > Ale ta różnica wpływu na organizacje pasów zmiennego kierunku raczej nie ma. Ma, i to zasadnicze. Ja masz czerwony krzyżyk nad pasem to się nie wjeżdża - w Polsce taki krzyżyk dla wielu jest jedynie sugestią, że być może kogoś spotka, czy też przypadkiem ktoś ich złapie. Zobacz co się dzieje np. na wahadłach, czy w miejscach, gdzie pasy są tak oznakowane (tak w Polsce też są takie miejsca, choć niekoniecznie chodziło o dwukierunkowość pasów).