Zawartość dodana przez futrzak
-
Belka skrętna vs wielowahacz
>> do tego usztywnione poprzecznie drążkiem Panharda > Tylko czy to "usztywnienie" nie nosi przypadkiem nazwy stabilizatora? Nie. > Drążek Panharda raczej > niczego nie usztywnia, skoro jednym końcem jest zaczepiony do nadwozia, a drugim do zawiasu... Quote: Drążek Panharda - poprzeczny drążek reakcyjny przenoszący siły poprzeczne pochodzące od kół pojazdu oraz odpowiadający za prawidłową geometrię zawieszenia. Najczęściej stosowany w zawieszeniu tylnej osi. Gdyby nie to usztywnienie, to 'belka' by się przesuwała dość swobodnie na boki. Możesz zrobić eksperyment - zdemontuj i zrób kółko, tylko nie za ostro
-
Belka skrętna vs wielowahacz
> Właściwie to chciałem zwrócić uwagę, że nie każda belka w zawieszeniu jest skrętna i rozbić > powszechnie używany zlepek złów "belka skrętna" w stosunku do każdej belki. Pomijając rozwiązanie w zasadzie sztywnej 'belki wleczonej' to 'belek skrętnych' trochę jest i różne są ich aplikacje. W samej R19 miałem kiedyś dwa rozwiązania w zależności od wersji silnikowej, a co dopiero jak wziąć po uwagę pomysły różnych producentów w różnych modelach na przestrzeni czasu.
-
Belka skrętna vs wielowahacz
> np sztywna belka jak np w matizach czy nissanach micra Niezupełnie o to chodziło - tam wahacze wleczone są połączone sztywną belką (tzw, belka wleczona) i do tego usztywnione poprzecznie drążkiem Panharda - nie dam głowy, czy przypadkiem Audi Lucyfera nie ma tak 'samo'
-
Belka skrętna vs wielowahacz
> belka będzie gorsza pod względem komfortu. W Octavii tak - konstrukcje są różne. Można sprawdzić np. Lagunę
-
Belka skrętna vs wielowahacz
> W Lagunach i większości francuzów nie ma belki skrętnej. > To francuskie zawieszenie w postaci belki z łożyskami igiełkowymi nie jest belką skrętną, gdyż > belka jest tylko mocowaniem i usztywnieniem i nie pracuje skrętnie. > Jest to po prostu niezależne zawieszenie z wahaczem wleczonym, więc bliżej mu do wielowahacza niż > do belki skrętnej , gdzie belka jest elementem sprężystym. Tak naprawdę to nadal jest belka skrętna i wielu przypadkach nie jest dzielona (mowa o łożysku na 'środku'), pracuje skrętnie, a nawet przy podziale to nadal nie jest 'wielowahacz'. Rozwiązanie dużo bardziej skomplikowane (komfortowe, kompaktowe) niż taka belka podparta na sprężynach (którą można ostatnimi czasy spotkać w części francuzów), niemniej to nadal belka skrętna.
-
parkowanie, można czy nie można ?
> Są kraje, w których kierowcy podchodzą swobodnie do przepisów (Turcja, Egipt itp) i tam krawężniki > mają po 40 cm i sa malowane, żeby kierowcy nie mylili chodnika z jezdnią Spoko, różne ciekawe rozwiązania można spotkać w krajach europejskich (tych zachodnich ) - zatoczki autobusowe takie, by osobowy się zawiesił, wysuwane 'pale'/słupy by przejeżdżać mogły tylko samochody uprzywilejowane itd. Na youtube można poszukać filmików z akcji w takich miejscach > Czasem jak widzę, co wyrabiają kierownicy i kierowniczki w nadwiślańskiej krainie, to żałuję, że > też tak nie mamy. Niezależnie od fizycznych utrudnień to jednak brak nam reakcji policji na takie zachowania i skutecznej realizacji prawa. > Wystarczy się przejechać do Arkadii - zastawione przejazdy, wysepki, chodniki o miejscach dla > inwalidów nie wspominam. A są tam strefy, gdzie nawet przed świętami można znaleźć miejsce ... > no ale trzeba dreptać ze 100m do wejscia a to się nie godzi No, a jak na AK się napisze, że nie wolno parkować niezgodnie z wolą właściciela na jego prywatnym terenie, to zostanie się obrzuconym błotem
-
parkowanie, można czy nie można ?
> Nie można, te miejsca są malunkami wyłączone z użytkowania po to, żeby zapewnić widoczność > wyjeżdżającym z alejek bocznych na główną. Ale dzicz na to nie zwraca uwagi, powinni zacząć te > miejsca wygradzać krawężnikami, może by poskutkowało. Podepnę się pod Twoją wypowiedź (autor mnie ignoruje ). Google Maps Zakreślone stoją na "drodze", a nie wyznaczonych miejscach miejscach - samochody wyjeżdżające nie są w stanie się wyminąć z wózkiem
-
Zostawić auto u pana Staszka-mechanika
> Ponieważ wiele osób jest nieufnych, np Ty, więc jeśli taki klient pyta się, czy ma zostawić DR, to > mówię, że nie. A gdzie wyczytałeś, że jestem nieufny? Najwyraźniej z kimś mnie pomyliłeś. > Do weryfikacji wystarczy, że mam wpis do ewidencji, nadany nip, regon i płacę podatki. DR nie jest > mi potrzebny razem z autem. Do weryfikacji oficjalnej działalności tak - myślisz, że np. różne dziuple przykrywek nie mają?
-
Zostawić auto u pana Staszka-mechanika
> Czemu przeczę? Skoro pisałeś o zaufaniu, to czego właściciel miałby się obawiać, przekazując DR? > Do czego DR jest potrzebny oprócz jazdy? Choćby do weryfikacji czy to nie dziupla.
-
Zostawić auto u pana Staszka-mechanika
> No i tak trzymaj Spoko - może 30 lat temu, 20 bym się zastanawiał (fajni spece bywali ), ale teraz? Samochodów jak mrówków - jak zakład nie ma 'obłożenia' to znaczy, że kiepski i klienci uciekają. Tak gdzie jest ok, to klientów mnóstwo i głupi numer pracownika mało prawdopodobny.
-
Zostawić auto u pana Staszka-mechanika
> Podstawa to zaufanie. Serio? A może nadzieja? > Nie zdarzyło mi się, a gdyby nawet, to płacę za pranie tapicerki. Takie deklaracje są fajne, ale później zeznania bywają rozbieżne > Wielu mechaników po prostu jeździ autami klientów, ale czy upalają? A to już dziękuję. Jeździć mogą, owszem, w celu weryfikacji naprawy, a nie w celu "po prostu jeździ". To "po prostu" jest niedopuszczalne. > Ja jadę tylko wtedy, gdy mam > coś sprawdzić, Chwali się. > dlatego przeważnie nie biorę DR od właściciela, żeby nie myślał sobie, że > będzie jeżdżone. Sam sobie przeczysz. Zresztą DR nie jest potrzebny tylko do jazdy.
-
Zostawić auto u pana Staszka-mechanika
> Jak się zapatrujecie na zostawianie samochodu na np. kilka godzin u jakiegoś mechanika. Normalnie - sterczeć tam nie zamierzam. Oddaję do zrobienia tego co trzeba i odjeżdżam celem zarabiania funduszy (bądź czystej rozrywki). Nie jestem paranoikiem - jak coś się okaże później, to później będę się tym zajmował.
-
Passat B5 czy warto
> dla CIebie auto nie warte uwagi, dla kogoś innego tak. Mój koleżka jest "pracownikiem" sezonowym w > Niemczech i tam też nabył A4 z 98r z silnikiem 1.6 co prawda klimą za 4 300 ojro. > Na miejscu w PL też się w łeb pukali, że za tyle to miałby nie wiadomo jak młode i w "dyzlu". Auto > jak na tamtejsze i nasze warunki nieduży przebieg miało, kupione od "pracodawcy" z przebiegiem > niecałych 90 tyś. km. > Jedyny feler to obciurane zderzaki. > Także nawet w takich głupich Niemczech auto potrafi kosztować sporo niezależnie od rocznika. Dobry samochód w Niemczech to będzie stosownie kosztował - patrzenie przez pryzmat cen tego co jest w Polsce nie jest dobrym pomysłem. > Jak auto dobre i ze znaną historią to brać. Prawda. > Czasem 4 tyś. to można w ciagu tygodnia zostawić w > warsztacie jak się kalendarz i okazje kupuje Spoko, w w dobrym i sprawdzonym Passacie też (nawet sporo więcej), tylko szanse w teorii na to mniejsze
-
Odstraszacz gryzoni - pod maskę
> Ja zacząłem te kostki stosować jak mi coś wygryzło wyciszenie maski w stilo > I od tej pory mam spokuj Chyba zrobię eksperyment, ostatnio w żonkowym pojeździe coś wyżarło spory kawałek przewodu zapłonowego - zawzięte było, zaczęło od kopułki
-
Spadła liczba wypadków
> Fotoradarów nie stawia sie w miejscach niebezpiecznych Bzdura - wiele z nich w takich miejscach stoi. > - bo w miejscach niebezpiecznych i tak 99% kierowców jedzie wolno... 99% kierowców myślących i rozsądnych tak - niestety spora grupa nie łapie się w ten 1%
-
Ile wam spalaja 2L benz. motory w miescie ??
> No wlasnie, jakos tak mnie naszlo 2L benzyna wolnossaca, zalozmy ze spore miasto, mowimy tylko o > benzynce Warszawa - 9l/100km
-
Ubezpieczenie nietypowy dylemat
> Nie przychylił, lecz dokonał oceny pod względem formalno-prawnym. > Nie zwalnia go od walki z patologią, albowiem taką IMO jest opisywana sytuacja, do tego RzU został > powołany. > Jestem przekonany, że intencją autorów zapisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych nie było > wyłączanie szkód wyrządzanych przez pasażerów ... ustawa w założeniach miała być pro kliencka, > patrz dla przykładu szkody wyrządzone podczas za / wyładunku. Jak to się mówi - zdecydowanie przychylam się do Twojej opinii, tym bardziej, że komunikacyjne OC jest związane wprost z pojazdem (w Polsce) i szkodami związanymi z jego istnieniem/eksploatacją. Próba wyłączania pasażerów chyba jest pewnym nadużyciem. Idąc dalej tym tropem - jako małżonek nie wpisany formalnie do DR (bez intercyzy określającej granice własności) łapię się na OC pojazdu, czy też nie? Jak jestem wpisany to sprawa prosta - mogę walić drzwiami nawet na złość żonie
-
Ubezpieczenie w Polsce auta zarejestrowanego w Niemczech
> Szczerze mówiąc nie zagłębialem się w szczegóły tego podatku i w ogóle nie brałem tej kwestii pod > uwagę. Do momentu wyrejestrowania przeze mnie tego auta obowiązek podatkowy ciąży na osobie od > której to auto kupiłem, tak? Tak - Niemcy mają trochę inny system podatkowy (w Polsce nieistniejący w tej formie) i ten zależy od meldunku pojazdu, a są to konkretne kwoty.
-
Ubezpieczenie w Polsce auta zarejestrowanego w Niemczech
> Taka niestety natura naszych rodaków. Nieprawda. Skoro się da to kombinują - jak wszyscy. Kombinuje oczywiście tylko jakiś tam procent, promil... > Choćby się paliło i waliło, żeby nie wiem jakie cudowne historie wymyślał i obiecywał cuda wianki, > naszemu rodakowi nigdy nie sprzedałem i nie sprzedam zarejestrowanego auta. A cóż prostszego, niż je wyrejestrować (wymeldować)? I skąd ten rodak? > Znam wiele osób które potraciły zniżki ubezpieczeniowe, nie dostali zwrotów niewykorzystanego > podatku i ubezpieczenia. > Jeden miał takie problemy jak zaufał jakiemuś naszemu rodakowi, że zadeklarował się, że nie sprzeda > Polakowi nawet niezarejetrowanego auta. Turcy są uczciwsi
-
Ubezpieczenie nietypowy dylemat
(...) > Bo chodzi o to, że Sąd to ostateczność i oddając sprawę do Sądu, trzeba mieć za sobą wszystkie > etapy postępowania pozasądowego. Jak podam ubezpieczalnię i wygram, to nie będzie sprawy ze > sprawcą. Z drugiej strony, dlaczego ja mam wojować z czyjąś ubezpieczalnią? Sprawa jest dość ciekawa - Ty jako poszkodowany w tej sytuacji powinieneś chyba dochodzić "odszkodowania" od sprawcy, a nie kotłować się z jego ubezpieczalnia, która się miga. Wtedy na sprawę sądową sprawca powinien "przypozwać" (nie pamiętam dokładnie terminu) swojego ubezpieczyciela, który się miga. Niech sąd to rozstrzygnie. Ciekawe jakie są dokładnie zapisy tego OC sprawcy i jako to ubezpieczalnia - przyda się na przyszłość.
-
Spadła liczba wypadków
> ogólnie cały pierwszy kwartał był dużo bezpieczniejszy niż w zeszłym roku. Na pewno jest to suma > wielu czynników, w tym pogody, większej liczby dobrych dróg i popularnej ostatnio w mediach > nagonki radarowej również. Oby tak dalej, to przestaniemy być dzikim krajem pod tym względem Wszytko ok, tylko jak tutaj już zaznaczono, dobrze by było, by zaistniały efekt nie został przypisany tylko do FR, ponieważ są one tylko jednym z elementów układanki.
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Naturalnie codziennie z nimi rozmawiasz. To nieistotne - istotny jest fakt, że nie padają stwierdzenia "jeśli tego nie robisz pierwszy czy drugi raz to nie ma takiej możliwości". Możliwość niestety istnieje, choćby manewr był wykonywany po raz tysięczny. Ludzie myślący mają świadomość, że coś się może nie udać i jeżeli ryzykują to raczej w taki sposób, by osób postronnych nie narażać na skutki nieudanego manewru. Stąd takich rzeczy w ruchu cywilnym robić nie należy - zresztą nie tylko takich. > Nie ma szans na suchym asfalcie niechcący obrócić auta o 90 stopni więcej niż zamierzałeś. Życie to nie film. > No ale skąd ty miałbyś o tym wiedzieć. Z doświadczenia. > Przecież nigdy tak nie zawracasz, Nieprawda - nie robię takich rzeczy na drogach otwartych dla ruchu cywilnego. > a każdy poślizg uważasz za zagrożenie i zbrodnię przeciw ludzkości Znowu nieprawda - za zagrożenie uważam takie zachowanie jakie było przedstawione między innymi na tym filmiku, co zresztą już parę razy wyjaśniałem. Za Twoje imaginacje nie odpowiadam.
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Owszem. > Ale jeśli tego nie robisz pierwszy czy drugi raz to nie ma takiej możliwości. Takich deklaracji nigdy nie słyszałem od kierowców klasy mistrzowskiej jak np. Loeb - kolega *Mokrii* świetnie podsumował takie wypowiedzi...
-
Zawracanie "na ręcznym"
> U nas będzie obowiazkowa od 2014. Tzn jako czesc kursu prawa jazdy. Masz na myśli płytę poślizgową? > Tylko czy przejście tej nauki spowoduje ze kierujący będą umieli się zachować w każdym poślizgu w > każdej sytuacji? nie sadze, mysle ze trochę może bardziej będą swiadomi, ale nadal nie będzie > można mowic ze na pewno sobie poradzą w poślizgu na drodze.. Ćwiczenia na płycie mogą najwyżej uświadomić kierowcom, że samochód może zachowywać się niezgodnie z oczekiwaniami, a nie nauczyć się jazdy w poślizgu. Zresztą inaczej wygląda jazda w Skandynawii, inaczej w Polsce.
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Wcale nie trzeba. Oczywiście, że trzeba. > Wystarczy tak jak w Skandynawii wprowadzić obowiązkową naukę jazdy w poślizgu. Nauka jazdy w poślizgu na się nijak do jazdy na rękawie na drodze publicznej. > Tylko że to ma się nijak do zawracaniu na ręcznym. Otóż to - spróbuj taki numer zrobić u "siebie" na oczach patrolu...