Zawartość dodana przez Igorek
-
Nawilżacz powietrza
> Ja mam elesko ah-03 i teraz nie wyobrazam sobie spania bez tego urzadzenia. Spokojnie może być droższy i z bajerami
-
Nawilżacz powietrza
> W starym mieszkaniu używaliśmy przy maluchach HB UH1080: > Spełniał wszystkie swoje funkcje rewelacyjnie. No właśnie teraz kojarzę, że jak ze dwa lata wstecz miałem ten problem to byłem bliski zakupu właśnie HB jako czegoś lepszego ale temat upadł. Coś tam wtedy się naczytałem o osadach na meblach (??) i to mnie zniechęciło. Na chwilę obecną widzę, że żre to to sporo energii a poza tym chyba jest jakiś wkład, który zapewne trzeba będzie zmieniać. Ile tak naprawdę kosztuje korzystanie z tego urządzenia?
-
Nawilżacz powietrza
> Venta Nie znałem tego, ciekawe Masz i korzystasz? Jakieś wady? Dlaczego lepiej niż ultradźwiękowy?
-
Nawilżacz powietrza
> nie smiej sie ale... szmate mokra na kaloryfer > w pracy praktykuje takie rozwiazanie - na wyloty z nagrzewnic rzucam mokra szmate i bardzo fajnie > nawilza - jak wyschnie to znowu mocze i po sprawie awaryjnie stosowane, szmata robi się żółta po paru dniach, wygląda to ochydnie > a tak bardziej serio to wg mnie najmniej klopotliwe i bardzo dobrze spelniajace swoja funkcje sa > wlasnie te wyparnikowe montowane na kaloryferze podobno siedlisko bakterii...
-
Nawilżacz powietrza
Źle się mieszka i potrzebuję jak w tytule. Nie musi być najtańszy, wolę jakiś lepszy i przyjemny w eksploatacji. Co polecicie?
-
smierdzące dywaniki
> panowie pomocy mi trzeba kupilem tydzien temu na zime dywaniki gumowe (placilem ok 80zl). > Ale jak one capia tydzien minal i dalej jest dzikie rodeo > czym pozbyc sie zapachu tej smierdzacej gumy? Ja bym to wyrzucił. Gdzieś kiedyś w jakimś Galileo czy czymś takim był reportaż o toksyczności takich chińskich gumowych produktów i od tego czasu dla mnie śmierdząca guma to nie tylko problem zapachu ale przede wszystkim zdrowia. Masz pewność, że jak już nawet pozbędziesz się smrodu to nie będzie taki dywanik negatywnie wpływał na Ciebie? Rozmawiałem kiedyś z dobrym sprzedawcą dywaników i też eksperymentował. Busa nie mógł przewietrzyć po tym jak sobie próbną partię chińskich zakupił i przewiózł do sklepu. Dla siebie kupiłem Rezaw Plast i jakość stoi na bardzo wysokim poziomie. Poprzednio miałem bardzo mało znane Specjal i też było świetnie.
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Ręce opadają? Jaka szkoda. Może ciężki dzień miałeś i po prostu zmęczony jesteś? > No pewnie, że można wcale nie jeździć, ja jednak skłaniam się ku myśleniu podczas tego co się robi, > wielu nieprzyjemnych sytuacji można wtedy uniknąć- spróbuj kiedyś, a nóż Ci się spodoba Trzeba przyznać, że walczysz zawzięcie. Szkoda tylko, że nie wiadomo o co. Może ja zaproponuję, bo taka propozycja chyba jeszcze nie padła: czy byłbyś tak samo "wyrozumiały" gdyby to Twoja dziewczyna akurat była bohaterką tego filmiku? Dzwoni do Ciebie i mówi, że właśnie jakiś kierowca ciężarówki zmieniając pas wybił ją na barierki i poobijana ale przeżyła i może (!!) to nie będzie miało wpływu na dziecko, którego oczekujecie. Sprawca zbiegł. Będziesz ją pouczał co to mogła zrobić i jak się nie wykazała w tej sytuacji? Albo nawet i Ty? Bo choćbyś nie wiem za jak dobrego się miał kierowcę każdy ma kiedyś gorszy dzień i może swoją bystrością nie zdziałać wiele zapobiegając tragedii. To jak, jesteś w stanie się wczuć osobiście w tę sytuację i z ręką na sercu powiedzieć: mało mnie nie zabił ale tak naprawdę dużo w tym i mojej winy i będziesz dyskutował o swoim braku gotowości do przeciwdziałania czy fakcie, że ktoś bezczelnie mało Cię nie zabił? Tak szczerze proszę
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Manewr jak manewr, mógł nie widzieć czy coś, każdemu może się zdarzyć. Jednak jeśli mówisz, że > bankowo to poczuł to ucieczka Ja nie mówię, że tak uważam, tylko zaznaczam to co jest na filmie: wytrącenie ciężarówki z toru jazdy, kontra i dalsza jazda. Jedyną opcją aby tego nie zauważyć jest nie chcieć tego widzieć. Ucieczka z miejsca kolizji a może i wypadku, tego w sumie nie wiadomo. Już nie chodzi o winę ciężarówki, wątek pięknie pokazał jak wielka jest obojętność wobec bandyctwa na drogach i doszukiwanie się na siłę choć trochę winy kierowcy osobówki. To, że ją zepchnął to może się zdarzyć i będzie się zdarzać ale cała reszta przeraża. > Ale swoją drogą są filmiku jak ciężarówka pcha przed sobą osobówkę obróconą w poprzek. Czyli może > nie koniecznie zawsze to się czuje? Bo na złość chyba tego nikt by nie robił od dawna masz internet?
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Nie wiem, jak jest w ciężarówkach, ale te pojazdy nie powinny być dopuszczone do ruchu, jeżeli są > tam martwe strefy. Argument tak samo mocny jak obowiązkowe alkomaty. Po co komu super wyposażenie jak brakuje myślenia? Kierowca ciężarówki wykonał idiotyczny manewr, z którego zdawał sobie sprawę i uciekł. Czy w tym przypadku brakowało mu lusterek czy jaj?
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> rozwalają mnie takie stwierdzenia zawsze. A co jesli nie byłaby w ciazy w ogóle? Czy ma to jakieś > większe znaczenie? Czy w takiej sytuacji człowiek powinien zachować się inaczej zależnie czy > osoba poszkodowana jest w ciazy czy nie? > Kiedyś widzialem jakiś reportaź w TV po zamordowaniu chłopaka przez swojego ojca, reporter pyta > sąsiadów jakim był chłopcem. Że miłym spokojnym, dobrze się uczył itd. No ale jeśli zostalby > zabity, mniej miły, mniej spokojny, co nie chciałby się uczyć czy by to coś zmieniło? > Nikt się nie zatrzymał, a film ten został "wykopany" z sieci stosunkowo > > niedawno... A ja wiem dlaczego tak jest. W Polsce jest bardzo cienka granica pomiędzy zachowaniami złymi, na które jest przyzwolenie a tragedią. I w zależności od tego co zaistniało, naciąga się fakty w odpowiednią stronę. I tak: zatrzyma Cię policja za przekroczenie o ponad 50km/h w zabudowanym, czyli dwukrotnie ponad limit to zapłacisz max 500zł, a policjant Cię często będzie jeszcze przepraszał, że tak musi, taryfikator itepe. Ale jak w tym samym miejscu przekraczając o 30km/h potrącisz kogoś to będziesz mordercą jadącym grubo ponad ograniczenie, bez wyobraźni i staniesz się nagle dużo bardziej winny niż wtedy gdy jeździłeś szybciej. I jakby ktoś właśnie wtedy postanowił zapytać dlaczego akceptuje się takie zachowania na drogach, które w końcu doprowadzają do tragedii to trzeba jakoś uzasadniać tą swoją wcześniejszą obojętność. Nagle pojawiają się dodatkowe okoliczności w postaci ciąży, dobrej opinii, jedynego żywiciela rodziny i innych dodających tragizmu.
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Nie wiem jak to wyglądało z perspektywy kierowcy lawety w tym przypadku, ale jakiś czas temu mój > znajomy też zmieniał ciężarówką pas ruchu na prawy i wjechał w osobówkę. Że doszło do > zdarzenia dowiedział się, bo mu ktoś na cb krzyknął. U niego nie było nic widać, ani czuć, na > ciężarówce nie było nawet widać czym uderzył, a w osobówce cały bok do roboty. Jego opis i ten > filmik są moim zdaniem do siebie bliźniaczo podobne, a takich zdarzeń jest dużo, więc wina > chyba nie leży tylko po stronie kierowców ciężarówek (tak, wiem, zmiana pasa ruchu, szczególna > ostrożność, bla, bla, bla). W tym przypadku pretensje można mieć tylko o to, że się nie > zatrzymał (jeśli rzeczywiście wiedział, że zdarzenie miało miejsce). Za jazdę w martwym polu > powinna być współwina Jeżdżę ciężarówką. Nie jakąś małą, zestawem z naczepą. Nie do pomyślenia jest zaczepić osobówkę i tego nie poczuć. A to, że znajomy opowiada jak to zawinił i tłumaczy się przyciąganiem księżyca i innymi bzdurami, nie ma znaczenia. Jeśli się nie czuje to albo się jest kompletnym tępakiem wciąż tkwiącym w komforcie jazdy ciągnika czy kombajnu, albo wpływ substancji niedozwolonych jest zbyt duży. Powiem Ci, że sam bym nie raz skasował osobówkę ale jakoś się udawało. I wiesz co zawsze zawiniło? Moje roztargnienie(1), lenistwo(2) albo niedbalstwo(3). Bo zmienić pas mimowolnie można bardzo szybko, zanim się znajdzie to, czego akurat szukałem w kabinie gdzieś w czasie jazdy(1), trudno zauważyć osobówkę w lusterku, które się szybko brudzi a nie chce się przetrzeć(2) oraz jedzie się do przodu a jak się zamyśli to na drugi pas już się wyjeżdża i to jest moment(3).
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Osobówka w martwym polu i to jeszcze przy prawej krawędzi pasu- nie widać w żadnym lusterku, Przy czegu? Przy pasu? > kierowca lawety jej nie widział, ani pewnie nie poczuł zderzenia- pojechał nieświadomy dalej. w 2:00 dokładnie widać jak ciężarówka traci na moment stabilność i następuje chwilowe "zarzucenie" czy inne wytrącenie z kierunku jazdy. Widać jak jedzie przez moment pod kątem i kierowca na pewno musiał kontrować by wrócić do właściwego toru jazdy. NIE MA OPCJI, ŻE KIEROWCA TEGO NIE POCZUŁ. Poza tym wziął się za wyprzedzanie, więc musiał myśleć o tym samochodzie. Jeśli o nim zapomniał oraz nie poczuł zderzenia to jest winnym w więcej niż 100% temu zdarzeniu i powinien być wykluczony z dalszego kierowania ciężarowymi bo stwarza ogromne zagrożenie. > Takie są skutki kurczliwego trzymania się krawędzi pasa- ale tak każą na kursach... I potem > wielkie zdziwienie "przecież dobrze jechałam"... Zadziwia mnie jak wiele osób nie potrafi w prosty i oczywisty sposób powiedzieć: "wina jest ewidentna i takie rzeczy nie powinny mieć miejsca". Dopatruje się bzdur i następnie wywyższa je jako główną przyczynę zdarzeń. Za chwilę zlecą się zwolennicy teorii, że kolor samochodu był zbyt mało wyróżniający się oraz marka zbyt popularna by sprawca zwrócił uwagę.
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> Widac ze dziewczyna niedoswiadczona, bo jechala w martwym polu tej ciezarowki. Trzeba jak najkrócej > być w martwym polu a nie jechać caly czas > A kierowca ciezarowki coz - brak słów Niezmiennie trzymasz poziom wypowiedzi Ciężarowiec wykonując manewr wyprzedzania doskonale wiedział, że jedzie tym a nie innym pasem z uwagi na samochód po prawej. Po pewnym czasie "zapomina" i dzieje się to co widać. Oczywiście beztrosko odjeżdża sobie dalej bo ma to gdzieś. No ale wina jest dziewczyny, super rozumowanie
-
Może ktoś zna tę lawetę...
> ...która w 1:55 o mało co nie zabija jednej młodej kierowniczki... szukasz sprawiedliwości na tym świecie czy rzeczywiście komuś chcesz pomóc? Sytuacja niestety jakich wiele, sprawca może się śmiać w twarz bo póki poszkodowany nie ma zwolnienia powyżej 7 dni to dostanie max 500zł, których i tak może nie zapłacić. Świadkowie, po polsku- póki ich to nie dotyczy to mają to głęboko w odbycie bo przecież nie ma nawyku reagować by pomóc. A poszkodowany nawet jak zgłosi na policję to i tak będzie musiał swoje wycierpieć marnując godziny na komisariacie by w końcu jakiś matołek w mundurze stwierdził, że po co było jechać tą drogą w tym czasie.. To jest Polska, póki się mentalność nie zmieni to każdego z nas może spotkać taka przygoda a sprawiedliwości nie będzie.
-
Jak do Trabanta zalozyc alusy ( jakie szpilki, sruby)?
> Jak do Trabanta zalozyc alusy ( jakie szpilki, sruby)? czy zamiast szpilek mozna zastosowac sruby > od Cinquecento? zdaje się, że do polo idealnie pasują felgi od starych VW. Sam kupiłem polówkę z felgami 14'' od golfa czy paszteta
-
Szczęściara
> A pamiętam, jak ludzie mówili, że ten to długo nie pożyje Bo nie pożyje. Ale zielona fala to tam działa wyśmienicie
-
Zacierający się zawór w prowadnicy/jak go dobrze założyć?
> Witam. > Problem w Cinquecento 700, ale daję na Motokącik, bo w sumie w każdym silniku się to może > przydarzyć. > Silnik po kompletnej rozbiórce, wymianie wszystkich zużytych elementów, złożony do kupy. > Pierwsze odpalenie, silnik pracuje na wolnych i średnio wolnych obrotach przez około pół godziny. > Na drugi dzień zawieszony zawór dolotowy - efekt taki,że po wyjęciu,prawie na całej długości ślady > przypalonego smaru/oleju (nie pamiętam, czy czymś w ogóle go smarowałem przed włożeniem). > Laska zaworu oczyszczona i tym razem włożona na sucho - efekt taki, że silnik odpala. Pół godziny > pracy i jest gaszony jak poprzednio. > Dziś to samo, zawór stuka w dekiel tłoka, nie ma kompresji - zawieszony. > Nie wiem który z dwóch, nie rozbierałem jeszcze. > Pytanie jest o prawidłową sztukę zakładania zaworu. > Czy zawór należy założyć na sucho, czy na oleju i jeśli tak, to jakiej ilości użyć. > O dokładnym oczyszczeniu prowadnicy i laski zaworu pamiętam, o nowym uszczelniaczu również. Kto prowadnice wymieniał i jakim sposobem? Bo ja miałem tak kiedyś wbijane młotkiem, że po usadowieniu na miejscu zawór już nie miał szans na pracę z prawidłowym luzem. I każda kolejna tak samo, oczywiście było szukanie głębszej przyczyny a wystarczyło zamontować raz a dobrze.
-
Zgubiłem prawo jazdy - mogę jeździć bez?
> W okres świąteczny zgubiłem lub zostawiłem w taxi prawo jazdy. Aktualnie przebywam kawałek od > mojego WK - w związku z powyższym pytanie, mogę jeździć bez dokumentu, a mając dowód osobisty? > Pytanie wywodzi się stąd, że ostatnio przy piwku znajomy mówił, że 4 lata temu jak nie miał > przy sobie prawa jazdy, musiał dzwonić do kogoś aby przyjechał do niego, i prowadził jego > samochodem. jeździł grzecznie i nic Ci będzie. W ostateczności 50zł za brak dokumentu przy sobie ale policjant często też człowiek i jak Ci skradziono/zgubiłeś to mandatu nie da.
-
luźne gadki o zawieszeniu
> Czy zauważyliście u siebie albo u znajomych którzy sprowadzali auta z zachodu , że jak się kupuje > auto to zazwyczaj nic nie puka i stuka ? > A jak się u nas zacznie jeździć to po króetkim czasie coś się wypuka i stuka ? jak by wyczuwały że > po obcym terenie się jeździ i waliły fochem może wkręt wypada z gumy? Ja kupiłem i stukało
-
Sprzeglo, kurna jego mac....
> w którym W cytrynie. Cholera jest z aluminium, jak wsadzałem silnik i podpierałem go za miskę żabą to musiało coś się wgiąć. Ewentualnie jak wyjmowałem i nieraz twardo na asfalcie usiadł. Dziadostwo strasznie delikatne. Myślałem, że mi się sączy spod korka oleju ale teraz wymianę zrobiłem i nowa uszczelka poszła a spód miski dalej mokry. No i znalazłem małą ryskę i to z niej się sączy. Ale... zalepiłem silikonem i od paru dni jest spokój. Nieświadomie zrobiłem jakieś 5.000km i dopiero teraz sobie uświadomiłem.
-
Sprzeglo, kurna jego mac....
> Sie zaczyna konczyc w tempie zastraszajacym Jak masz dwumasę to Ci sprzedam tą co dla siebie kupiłem bo szkoda było starą wyrzucać i jeszcze mi służy a ja u siebie ostatnio odkryłem pękniętą miskę olejową, to dopiero drastyk
- solidarność motocyklistów
-
czyszczenie dpf
mam zamiar wyczyścić filtr ale pojęcie zerowe. Rozbieram puszkę, wyjmuję filtr i myję strumieniem wody? Jakaś chemia do tego? Dodatek jest bo sprawdzałem fizycznie. Na desce komunikat antipollution fault.
-
jak nie kochać dCi
> wiem, że 1,5 dCi jest oszczędnym silnikiem, ale 1322 (700+622) km na jednym baku to jeszcze nigdy > mi nie wyświetliło chyba silnik zaczął paliwo produkować > co dalej robić? jak żyć z tym? Moje HDI potrafi w sprzyjających okolicznościach pokazać zasięg 1400
-
Zawór kulowy zimą
> Może nie wiedział że powinien A tak serio to chyba kwestia jakości/producenta. Gdzieś ostatnio > widziałem takie na których było napisane że są odporne na mróz czy coś w tym stylu Jeśli dobrze pamiętam to odporne na pękanie są żeliwne a to co pęka to wszelkie tanie odlewy.