Zawartość dodana przez danielei_punto
-
Citroen DS5 - jak wam się widzi?
Nazwa sugeruje, że to odpowiednik C5 w rodzinie DS - ale w praktyce nie chyba nie za bardzo tak jest. W sumie wolałbym "zwykłego" C5, szczególnie z zawieszeniem hydropneumatycznym, którego w DS5 nie ma.
-
Wysokie ceny aut względem ich wieku
Landcruiser J90 i J100.
-
Silniki wolnossące...
Przy tego typu prędkościach (w okolicach 15 km/h średnio - postoje plus podjeżdżanie co chwilę) Civic 1.8 (140KM) we wrocławskich korkach palił mi jakieś 13 litrów. Toyota GT 86 (2.0 200KM) też pali ok. 13 litrów. Nissan 1.6T (213KM) też jakoś tak podobnie spala - 12-13 litrów trzeba liczyć. Nawet Suzuki z silnikiem 1.3 (86 KM) ma dość zbliżone wyniki w takich warunkach. Właściwie różnice w spalaniu zaczynają się dopiero po opuszczeniu korka.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
Po zatrzymaniu turbina jest chłodzona - jest nawet pompka elektryczna wymuszająca obieg cieczy przy zatrzymanym silniku.
-
2017 Toyota Estima/Tarago
Dwie pierwsze generacje były w EU (chociaż tylko w niektórych krajach) - pod nazwą Previa, potem chyba wycofali całkowicie.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
No i właśnie o tym mowa - w nowym Clio jest ten sam silnik 1.6T, który napędza Juke Nismo RS (pod maską Juke chyba częściej występuje napis Renault niż Nissan ). Ten silnik występuje w kilku wariantach (200 KM/240 Nm oraz 220 KM/260 Nm w Renault i odpowiednio 213 KM/250 Nm oraz 217 KM/280 Nm w Nissanie). Na tle poprzedniego Clio RS z silnikiem wolnossącym ten doładowany silnik raczej specjalnych powodów do zachwytu nie daje - to dość popularna opinia.
-
2017 Citroen C3 ladna bestia, dostal 'air bumps' = premiera za 6h
Z drugiej strony jakiś czas temu testowałem sobie taki pojazd (przykład ogłoszenia pierwszy z brzegu): http://olx.pl/oferta/nissan-pulsar-nissan-pulsar-1-2-dig-t-xtronic-tekna-wyprzedaz-roku-2015-CID5-IDeTDjP.html I jak się nie pamięta o tej pojemnosci silnika, to jeździ się całkiem OK - była kiedyś Almera 1.8 16V i w sumie to 1.2 wypada nawet trochę lepiej. Myślę, że powoli się to będzie zmieniać - w EU szybciej, ale na Was też przyjdzie czas.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
W tych z AWD jak najbardziej siedzi, ale problem nie leży w skrzyni. Na potrzeby eksperymentów skrzynię można "zablokować" sobie na określonym przełożeniu czy nawet zmieniać "biegi" łopatkami przy kierownicy, ale dalej jest ten problem, że na dole jest "kopnięcie" a potem to już właściwie przy 4000 rpm silnik traci cały wigor. Osiągi są jak najbardziej porównywalne z GT 86, ale zachowanie silnika juz nie bardzo - to tak jakby porównywać tasak ze skalpelem: jednym i drugim da się ciąć, ale precyzja jest trochę inna. Podobne uwagi ludzie mają pod adresem nowego Clio RS (ten sam silnik, tylko odrobinę inaczej zestrojony) - w porównaniu do poprzedniego Clio z dwulitrowym wolnossącym silnikiem wypada to raczej mało imponująco.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
Ja porównuję Toyotę GT 86 i Nissana Juke Nismo RS - ze względu na aerodynamikę Toyota ma fory , ale to się objawia przy większych prędkościach (przy jeździe autostradowej z prędokością 140-150 km/h ten Juke potrafi spalać wręcz absurdalne ilości paliwa). Ogólnie w przypadku tej pary wszystko przemawia IMO za silnikiem wolnossącym - moc jest oddawana liniowo, silnik ciągnie aż do końca obrotomierza. Tego 1.6T od Nissana (czy raczej Renault) to właściwie nie ma specjalnie sensu kręcić mocno powyżej 4000 rpm (w trybie automatycznym skrzynia biegów utrzymuje obroty gdzieś w okolicach 5000 rpm przy przyspieszaniu) - zachowuje się z grubsza jak turbodiesel, tylko nie wibruje.
-
Złe obyczaje ASO.
U mnie przy naprawie jednej rzeczy popsuli drugą, a potem, przy naprawie tej drugiej, jeszcze kolejną - a najpierw usiłowali mi w ogóle udowodnić, że problemu nie ma. W końcu olałem gwarancję, bo wyszło mi, że najlepsza strategią będzie unikanie ASO Toyoty. Na razie się to sprawdza.
-
Skoda sięga głębiej do kieszeni...
"Obejrzenie" różni się od "sprawdzenia" pewnie tym, że w przypadku tego pierwszego mechanikowi nie wolno dotknąć żadnego elementu układu hamulcowego.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
Porównując moje wrażenia z eksploatacji dwóch aut z silnikami o zbliżonej mocy (R4 1.6T 214 KM i B4 2.0 200 KM), to pierwsze z tej pary pali mniej tylko wtedy, gdy jedzie się na prawdę bardzo mało dynamicznie, wręcz kwalifikuje sie to na bycie złośliwym zawalidrogą . W każdej innej sytuacji mniej pali to drugie. Średnie zużycie paliwa w przypadku tych aut z kilku kkm: 11,32l vs. 8.8l - obydwa jeżdżą na NoPb98 (zgodnie z zaleceniami z instrukcji obsługi). Na niekorzyść tego pierwszego przemawia aerodynamika, ale różnica i tak jest dosyć duża...
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
U nas zakupy dla sektora publicznego nie są klasyfikowane oddzielnie - przynajmniej nie widziałem takiej statystyki nigdzie. W popularnych zestawieniach zakupy np. dla policji to też "zakupy firmowe". Ogólnie jest tak, że ok. 1/3 nowych aut kupują osoby fizyczne, a ok. 2/3 to zakupy firmowe. W zeszłym roku sprzedano w Polsce ok. 400 tysięcy aut osobowych i lekkich dostawczych (do 3.5 tony). Z tym, że zliczane jest to trochę inaczej niż intuicyjnie, tzn. firmy w rodzaju "osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą" (przykładowy pan Czesio hydraulik) czy "spółka z ograniczoną odpowiedzialnością" traktowane są przez CEPiK jako osoby fizyczne i w statystyce mieszczą się w tej 1/3 - a formalnie są to przecież dalej zakupy dokonywane przez firmy. Z drugiej strony jeśli auto jest brane w leasing, to z definicji zawsze wpada do tych 2/3. Ogólnie jak widać obraz specjalnie jasny nie jest - ale można przyjąć, że nie więcej niż 1/3 to auta kupowane prywatnie. Oczywiście nie w przypadku każdej marki sprzedaż dla firm promowana jest w równym stopniu - ale też nie wszystkie marki dostępne w PL są równie chętnie kupowane przez firmy, jedno z drugim ma ścisły związek. Na razie mi się nie spieszy, w sumie noża na gardle nie mam , to bardziej kaprys niż bezwzględna potrzeba zmiany: po prostu w porównaniu z Foresterem, którego chciałbym tą Octavią Scout zastąpić, Skoda wydaje się dużo fajniejszym autem. Może w drugiej połowie roku coś się zmieni w warunkach zakupu na lepsze, to będzie pretekst, żeby zacząć działać - nie sztuka przepłacić bez sensu, aż takim miłośnikiem Skody nie jestem.
-
Ile można przejechać bez ładowania akumulatora
Jeśli akumulator jest porządnie naładowany, to bez problemu. W sumie uruchomienie silnika chyba najbardziej może naruszyć "zapas" prądu, więc jeśli jest taka możliwość, to można spróbować odpalić na zasilaniu zewnętrznym.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
Być może to kwestia marki i jakichś wewnętrznych regulacji - ja tak w zeszłym roku kupiłem auto bez przebiegu (6 kilometrów na liczniku, czyli standardowo), w porównaniu z ceną cennikową dealer był w stanie sprzedać go o 13800 zł taniej i jeszcze był z tego zadowolony. Gwarancja niby rozpoczyna się od daty sprzedaży przez dealera, więc formalnie jedyna "wada" to wpis w karcie pojazdu jako drugi właściciel - po zakupie dostałem dokumenty i tablice (nawet nie były założone na auto - naklejki na szybie też nie było, jak się potem okazało była zapakowana razem z tablicami) i poszedłem przerejestrować na siebie.
-
Odprysk na szybie czołowej
Laminat się rozwarstwił - jesteś pewien, że spodnia warstwa szyby jest w ogóle cała? IMO nie da się tego naprawić tak, żeby nie było dużego, widocznego śladu, nawet jeżeli ktoś się podejmie.
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
A jaką część tego rabatu sfinansował dealer z własnych środków? Pamiętaj, że mowa o tu modelach, na które w tej chwili nie ma żadnego dofinansowania ze strony Skody w przypadku zakupu do celów prywatnych. Oczywiście - zupełnie logiczne jest, że sprzedawca rezygnuje z całej marży, żeby dać ją klientowi. Jest to wręcz podstawowa zasada rządząca sprzedażą. Zapewne na Świętego Mikołaja...
-
Auto dla grubasa czyli sobotni objazd po salonach
U nas w przypadku większości marek zasadnicza różnica zaczyna się od tego, czy auto kupujesz do użytku prywatnego (właścicielem będzie Jan Kowalski), czy do użytku w firmie (może być firma jednoosobowa "Jan Kowalski Usługi Różne"). Zazwyczaj sprzedaż w tej drugiej formie jest chętniej wspierana przez importera i warunki zakupu mogą być i zwykle są lepsze - stąd też duży dealer często preferuje ten drugi rodzaj klientów i takiego z pierwszej grupy potrafi poinformować, że "cennik jest na stronie internetowej" i tyle. Mniejszemu zazwyczaj dużo bardziej zależy na każdej jednostkowej transakcji. Z drugiej strony przy dużym wolumenie sprzedaży większy dealer może dostawać auta w lepszej cenie (różnice w marży między dealerami tej samej marki są na porządku dziennym), mieć więcej pieniędzy na promocje, większy bonus, za auta kupowane od centrali może płacić środkami własnymi, więc odpada mu koszt kredytowania, itd. Najlepiej zapytać tu i tu i porównać wyniki. Zauważyłem taką kombinację praktykowaną ostatnio dość często, że dealer kupuje auto które zamówiłeś jako demonstracyjne (w takim przypadku cena jest zwykle dużo lepsza niż przy zakupie auta do sprzedaży), rejestrują na siebie, a potem odkupujesz je Ty, z jakimś tam rabatem. Plusem jest lepsza cena, minusem może być to, że w karcie pojazdu jesteś drugim właścicielem (pierwszym jest salon) - ale to już kwestia indywidualna, no i cała procedura trwa wtedy trochę dłużej z punktu widzenia kupującego. Oczywiście nie da się tak robić z każdym autem - i pewnie nie do końca jest to zgodne z ideą, jaka przyświecała centrali, gdy ta dawała zniżkę na auto demonstracyjne, ale sam kupiłem Nissana w taki sposób niecały rok temu. Dużemu dealerowi pewnie nie chciałoby się tak kombinować. Wcześniej się Skodą jakoś poważniej nie interesowałem, ale ostatnio wpadłem na pomysł, żeby zamienić mojego Forestera na Octavię Scout - fajne auto, w sumie z oględzin mi wyszło, że dużo fajniejsze niż Forester. No i teraz czekam, aż Skoda przypomni sobie o klientach indywidualnych, bo na razie cena za wersję, która mnie interesuje, wychodzi lekko nonsensowna nawet jeśli dealer nie zarobi na mnie nic.
-
Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...
Zaleta mieszkania w małym mieście: od wejścia do wyjścia procedura zajmuje z kwadrans do dwudziestu minut, łącznie z wypełnieniem wniosku i uiszczeniem opłaty - maszyna do wydawania numerków nie jest oblężona, a po wyborze rodzaju sprawy dostajemy numerek, który od razu wyświetla się nad jednym z okienek. Nie wiem tylko, po co im te numerki, skoro jest tam zwykle pusto, ale chcieli to mają...
-
Jeździ i jest piękna.
Może chodzi o to, żeby pokazać, że to auto jest na prawdę w stanie o własnych siłach ruszyć z miejsca. Niestety, na razie widać też, że wentylacja niedomaga, a przez uszczelki leje się woda do kabiny.
- Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...
-
Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...
O właśnie - u nas obrót paliwami ciekłymi jest działalnością koncesjonowaną. Samochody przyjeżdżają do dealera z taką ilością paliwa w baku, żeby starczyło na przeładunek i jakieś tam przetaczanie po placu i w zasadzie tak są potem wydawane klientom. Gdyby dealer chciał legalnie dolać paliwa do pełna, to powstaje tu problem formalny, w zasadzie należałoby obok salonu otworzyć stację benzynową, inaczej naraża się na kłopoty.
-
Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...
U nas teraz można trzecią tablicę legalnie zamówić, więc problem jest już jakoś tam rozwiązany - chociaż dwóch wizyt w urzędzie wymaga. Ale dotarcie do tego etapu zajęło kilkanaście lat - a pomysł z osobnym rejestrowaniem bagażnika tak, jak przyczepy tylko pokazuje, że potencjał na komplikowanie prostych spraw jest spory.
-
Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...
Podam Ci inny przykład - bagażnik na rowery montowany z tyłu na haku: Przez wiele lat formalnie było to rozwiązanie nielegalne w PL - z powodu tablic rejestracyjnych. Zmieniło sie to dopiero niedawno. A problem polegał na tym, że: 1. Tablice dostawałeś dwie - wcześniej nie było legalnej możliwości uzyskania trzeciej. 2. Tablica z tyłu ma być widoczna - to urządzenie z rowerami ją zasłania. 3. Oryginalnej tablicy przełożyć na ten bagażnik nie mogłeś - tablica ma byc "trwale" przymocowana do nadwozia, więc teoretycznie mogłeś mieć kłopot z policją, gdybyś tak zrobił. 4. Zrobienie sobie duplikatu na własną rękę jest nielegalne - jakby ktoś się zawziął, to takie zdarzenie może nawet podpadać pod fałszerstwo dokumentu. Wiekszość ludzi jeździła z kartką czy jakims plastikowym duplikatem, a policja na to oko przymykała - ale formalnie sprawa długo nie była rozwiązana jak należy. Temat podejmowano wielokrotnie, nawet pamiętam, że jakiś poseł-geniusz proponował, aby taki bagażnik był rejestrowany jak przyczepa i miał własną tablicę rejestracyjną. Na opór materii nic nie poradzisz.
- Skoda Octavia wersja bieda - jak to sie ma do EU...