Zawartość dodana przez fred77
-
Polska Policja
> Po wycofaniu ze służby trudno będzie taki samochód z dziurawym dachem odsprzedać, o ile w ogóle > będzie jeszcze nadawał się do odsprzedaży. Tego typu samochody mają przeważnie dożywocie w służbach mundurowych.
-
Polska Policja
Mały i oszczędny samochód. Wystarczający do drobnych interwencji, kontroli czy podjechania np.: na skrzyżowanie celem kierowania ruchem. A co do montażu "kogutów" to większość pojazdów uprzywilejowanych ma tak montowane. Też mnie to dziwi, że nie wykorzystuje się fabrycznych mocowań na dachu. Ale tak podobno jest szybciej i taniej.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> uff, sądziłem że to czyste połączenie hydrauliczne a to mechaniczne sterowanie drugą pompą w > przyczepce? Coś na tę modłę. Przyrównałbym to też trochę do dwóch pomp hamulcowych połączonych ze sobą tłokami.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> Tak czy owak to taki dodatkowy siłownik wpływa na skok pedału hamulca w samochodzie, czy w > przypadku braku przyczepy tłoczek w tym siłowniku jest jakoś mechanicznie blokowany? Przypuszczam, że byłaby jakaś nakładka, która pełniłaby funkcję takiej blokady i osłony jednocześnie. > Jeśli nie to płyn pójdzie w ten dodatkowy siłownik i pedał fajnie wpadnie w podłogę > Z kolei, jeśli byłby blokowany to taki efekt (nieco mniejszy) będzie po podłączeniu pod przyczepkę. > I jeszcze jedno-co w przypadku gwałtownego hamowania-będzie tam ABS. > W sumie to rozwiązanie może by się i jakoś sprawdzało, ale w przypadku starych pojazdów ze > słabiutkimi hamulcami typu warszawa czy żuk, w nowoczesnych z ABS i ESP tego nie widzę, już > łatwiej byłoby wykorzystać do tego elektronikę Tu też przypuszczam, że dla producentów samochodów nie stanowiłoby to jakiegoś problemu. Gdyby to było upowszechnione to penie byłoby tanie. Naczepy i przyczepy ciężarówek też mają ABS.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> Zwróć uwagę że system ratowniczy napędzany jest pompą, działającą non stop + pewnie jakiś zasobnik. Tu chciałem zwrócić tylko uwagę na to, że połączenia istnieją i są szczelne. > W przypadku auta osobowego jej czas działania ograniczony jest do chwili naciśnięcia. Więc co > miałoby wyrównać ciśnienie po pożądanego i wydatek nożnej pompy, w podwójnym układzie > hamulcowym? Podwójny skok pedału hamulca? Pompowałbyś pedałem? > Układ musiałby stać się bardziej skomplikowany. Popatrz dobrze na rysunek, który wkleiłem.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> Raczej nie ma możliwości niezapowietrzania się takiego połączenia Ale zwróć uwagę na rysunek. Tego typu podobne połączenia stosuje się z powodzeniem w urządzeniach hydraulicznych, np.: w nożycach czy rozpierakach ratowniczych do cięcia pojazdów gdzie ciśnienie oleju dochodzi do 700 bar.
-
Maluch Biografia - fajna pozycja znaleziona w empik.
Quote: Nie był tak szybki jak porsche, ani tak przestronny jak ford, ani tak niezawodny jak toyota, ale pokochały go miliony Polaków. Jeździł nim Pawlak w Nie ma mocnych i Czterdziestolatek inżynier Karwowski. Powiem wprost. Polacy go pokochali, bo nie mieli innego wyjścia. Gdyby ludzie w tamtych czasach mieli inną alternatywę to nawet by nie spojrzeli na kaszlaka.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> No jak nie jest, uruchamiam go naciskając ten srodkowy pedał a samochodach z ręczną skrzynia > biegów... albo lewy w automatach... No właśnie też tak to sobie tłumaczę ale podobno to nie tak się interpretuje.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> ludzie nie potrafią zwykłych przewodów utrzymać w sprawności > tutaj dochodzi dodatkowy element, w sumie dość delikatny > często jest tak że kupuje auto ktoś, kto haka nie używa więc i o gniazdo by nie dbał > jak przegnije gniazdko elektryczne, to najwyżej popali bezpieczniki I tu kłaniałaby się rzetelność diagnostów i solidna kontrola takich elementów. > to że nasze przepisy są durne, to już nasz problem > w innych krajach też jest taka interpretacja ? Nie mam pojęcia. > u nas hamulec najazdowy jest hamulcem, tylko nie uruchamianym z miejsca kierowcy > to trochę różnica > z tym sie wiąże ten warunek 1.33 DMC ? Przyznam, że jeżeli o to chodzi to mam mętlik w głowie, bo te nasze przepisy są dość mocno skomplikowane.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
> dodatkowe złącze w aucie, to już ryzyko rozszczelnienia, trzeba by tego pilnować No to by się pilnowało. > z przyczepą 1000kg zrobiłem kilkanaście tyś km i zupełnie wystarczający jest hamulec najazdowy No tak. Wiadomo, że wystarczy. Ale właśnie specjalnie napisałem, że hamulec najazdowy według przepisów nie jest hamulcem takim jaki ma być czyli nie jest uruchamianym z miejsca kierowcy. Choć o tym można by polemizować, bo ludzie to różnie interpretują.
-
21
Miałem kiedyś takie same opony w moim FSO Warszawa co w Twoim samochodzie z przodu. Z ciekawości zapytam. Czy spotkałeś się gdzieś z jakimś producentem, którego oferta zawierałaby tego typu nowe opony? Mam na myśli właśnie takie o wysokim profilu.
-
Zwykła przyczepa z hamulcem, ale nie najazdowym.
No właśnie. Czy ktoś spotkał się z przyczepą, która byłaby wyposażona w hamulec inny niż najazdowy? Mam na myśli zwykłe przyczepy do zwykłych samochodów osobowych. Mówi się, że hamulec najazdowy to nie hamulec, bo nie jest uruchamiany z miejsca kierowcy. No to czy jest jakiś patent, który rozwiązałby ten odwieczny problem? Bo nigdy nie spotkałem się z przyczepą, która całkowicie spełniałaby kryteria przyczepy z hamulcem. Jeszcze raz powtórzę - zwykła przyczepa lekka lub ciężka przeznaczona do ciągnięcia przez normalny samochód osobowy. Dziwię się, że jeszcze producenci samochodów nie wpadli na pomysł, który umożliwiałby wykorzystanie układu hamulcowego samochodu. Podobnie jak montuje się instalację elektryczną haka wraz z uniwersalną wtyczką i gniazdem tak można by wykonać uniwersalne złącze hydrauliczne umożliwiające połączenie układu hamulcowego przyczepy z układem hamulcowym samochodu. W pewnej książce trafiłem na takie coś: Dwa elementy, których korpusy mają wewnątrz przemieszczający się tłoczek. Po połączeniu tych elementów oba tłoczki stykają się ze sobą i przekazują siłę hamowania. Przyczepa musiałaby mieć oczywiście własny zamknięty hydrauliczny układ hamulcowy wraz ze zbiornikiem wyrównawczym. Bez względu na to czy elementy te są połączone ze sobą czy nie to zarówno układ hamulcowy samochodu, jak i przyczepy jest szczelny. Połączenie tych obu korpusów przebiegałoby na zasadzie szybkozłącza. Producenci samochodów w pompie hamulcowej lub w innym miejscu układu hamulcowego zostawialiby zaślepiony otwór umożliwiający przykręcenie dodatkowego przewodu hamulcowego, który służyłby do przekazywania siły hamowania na przyczepę.
-
Przeciwmgielne tylne - jak dać do zrozumienia ....
> Nie jestem w stanie wyrazić bez emoci tego co mnie ogarnia, na myśl jak jadę za takim DEBILEM, > który zapomniał ze sobą zabrać mózgu wsiadając do samochodu > Najlepiej wyprzedzić , zatrzymać, zaje...ć w ryj z i kijem do bejsbola wyłączyć mu wszystkie > światła. A za miesiąc okazuje się, że to bardzo ceniony lekarz, który będzie starał Ci się pomóc. Opanuj emocje, bo to się może źle dla Ciebie skończyć.
-
Przeciwmgielne tylne - jak dać do zrozumienia ....
> A w niektórych krajach w ogóle nie wiedzą o czymś takim jak przeciwmgielne tylne i jakoś nie > słychać, by ktoś z tego powodu zginął czy ucierpiał. No, może oprócz producentów lampek i > żarówek, jeśli w ogóle są w stanie odczuć różnicę. Ludzie za granicą jeżdżą z włączonymi różnymi światłami i jakoś nikt się nie gorączkuje, nie ma jakiegoś pospolitego jadu, a i Policja na to w ogóle nie zwraca uwagi.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> Widzę, że głową muru nie przebiję. Mam tylko nadzieję, że jak spotkamy się na drodze to Ty i > Tobie podobni (o ile tacy są) będą zawsze ZA moim tylnym zderzakiem. > EOT Spokojnie, nie gorączkuj się. Doskonale sobie poradzę w byle jakiej mgle, podczas, deszczu, śniegu, za dnia i w nocy. Bez względu czy ktoś ma włączone światłą czy nie.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
Ale czy poprzedzający samochód jedzie do tyłu w twoim kierunku? Gdy mgła jest gęsta to włączam tylne światłą przeciwmgłowe. Np.: taka. A gdy nie jest gęsta to czy ktoś ma włączone tylne światła czy nie to nie ma znaczenia. Np.: taka: Nie mów, że nie widziałbyś tego samochodu przed Tobą.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
Ludzie czy wy naprawdę macie coś z oczami czy jak? 20 lat mam prawo jazdy i jakoś nigdy nie spotkałem się z sytuacją by ktoś nagle za mną hamował tylko dlatego bo nie widział moich tylnych świateł. Poza tym nigdy nie spotkałem się jeszcze z opinią by jakakolwiek stłuczka była spowodowana tym, że ktoś nie widział tylnych świateł w dzień.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> To nie sala sądowa i dynda mi czy ktoś mi wierzy czy nie. > Dodaj jeszcze, że we mgle i bez świateł (bo o tym pisałem), to Ci szczerze gratuluję wzroku. Bo ja > najgorszego nie mam (właśnie niedawno robiłem badania psychotechniczne dla kierowców > ciężarówek)ale takiego noktowizora w oczach nie mam. W gęstszej mgle jeździ się powoli i przeważnie ludzie włączają tylne światła przeciwmgłowe gdyż tylnych pozycyjnych prawie w ogóle nie widać. Szybciej da się zobaczyć sylwetkę samochodu. W bardzo gęstej mgle jeździ się jeszcze ostrożniej. A jak się jeździ wolniej to nie wiem co trzeba zrobić by samochód jadący przede mną, w tę samą stronę, stał się dla mnie bezpośrednim zagrożeniem i miałbym w niego walnąć. Dodam, że też przechodzę badania psychotechniczne.
-
Przeciwmgielne tylne - jak dać do zrozumienia ....
A najlepsze jest to, że chyba tylko w Polsce kierowcy przywiązują do tego aż taką wagę. W Paryżu to nawet kierunkowskazów nie używają i wszyscy żyją.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> Na serio nie łapiesz o co mi chodzi? > No to pokazuję i objaśniam: widzę jego sylwetkę ale znacznie później niż gdyby miał > włączone światła A ja Ci jakoś po prostu nie wierzę. Ale ja to chyba jakiś dziwny jestem, bo nie przeszkadzają mi włączone przednie czy tylne światła przeciwmgłowe, nie przeszkadza mi światło STOP i doskonale w dzień widzę, nawet z bardzo daleka, samochód bez świateł.
-
Przeciwmgielne tylne - jak dać do zrozumienia ....
> Tak samo "uwielbiam" tych, ktorzy w deszczu odpalaja przednie przeciwmgielne I co w tym złego? Też mi to nie przeszkadza. Sam czasami włączę, bo trochę lepiej widać coś przed samochodem czy na poboczu. Ciekawi mnie to jak postrzegani są kierowcy, których przednie światła przeciwmgłowe zintegrowane są w głównym reflektorze.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> Jeżeli mgła ogranicza widocznośc do 100-150m to nie wolno włączać tylnych p.mgł. i w tym wypadku > najpierw widzę światła. Może nie jeżdżę dużo, bo 150-300km dziennie ale za to co dzień od 15 > lat i raczej wiem co widzę, a czego nie. To co widzisz jak ktoś nie ma włączonych świateł lub ma je bardzo liche?
-
Przeciwmgielne tylne - jak dać do zrozumienia ....
A ja tam się cieszę, że ludzie włączają te światła, bo jednak większość w ogóle nie wie, że jest coś takiego jak tylne światła przeciwmgłowe i przez to ich nie włączają albo boją się je włączać, bo nie wiedzą czy kiedy mogą. Jakoś mi w ogóle te światła nie przeszkadzają. Sam włączam jak jest gęstsza mgła i nie patrzę na te magiczne 50m. Mowa tu o jeżdżeniu za dnia. Włączam też gdy jadę podczas deszczu szybko na autostradzie. Zresztą zauważyłem, że dużo kierowców tak robi. W nocy włączam gdy jest już totalne mleko lub solidna śnieżyca. Jakoś nikt nigdy mi nie mrugał, że mu te światła przeszkadzają.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> może mam coś z oczami, bo ja najpierw widzę światła To zależy jeszcze co uważasz za mgłę. Cały czas mówimy o jeżdżeniu w dzień. Jeżeli mgła faktycznie jest gęsta to należy włączyć światła przeciwmgłowe, a jeżeli jest niewielka to nie gadaj, że nie widzisz sylwetki samochodu z odległości - przykładowo 150m - jadącego w tym samym kierunku co Ty.
-
Po co "mijania" w deszczu w dzień?
> Potwierdza się tym samym to, że te "elektroniczne ułatwiacze życia" ogłupiają. To jest to o czym od dawna mówię. Ludzie zatracają naturalne odruchy.