Zawartość dodana przez maro_t
-
nowe, tanie ...
Ja bym się zastanowił co to znaczy że ma być "tanio, najtaniej". Możesz kupić samochód hybrydowy, który będzie droższy w zakupie ale bardzo ekonomiczny, być może licząc w excelu to co za niego zapłacisz, zwróci się w paliwie, bo taki tryb jazdy po zakorkowanym mieście i zakorkowanej obwodnicy to najlepsze warunki dla hybrydy. Ale pytanie jak ta hybryda zniesie planowane 8 lat gdy już wszystkie gwarancje miną. Jak zniesie bez problemów, będziesz na plus, ale wystarczy że zaczną się jakieś problemy z baterią czy innymi elementami układu, a to są bardzo drogie rzeczy. I wtedy nie będzie tanio. Ja uważam, że jak dla kogoś koszty są najwazniejsze, to nie pakować się w żadne nowinki, tylko brać możliwie proste jak na dzisiejsze czasy auto z benzynowym silnikiem, nawet jeśli będzie sporo palić, to będzie proste w serwisie i żadne duże wydatki nie wyskoczą. Np Hyundai i20 jeszcze wystepuje z wolnossącym, czterocylindrowym silnikiem 1.2 na klasycznym pośrednim wtrysku. W kategorii prostoty i przewidywalności kosztów, moim zdaniem jedna z najlepszych opcji. A pewnie i zagazować się da
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
owszem, pomysłów i możliwości jest wiele. Większość okaże się ślepymi drogrami, ale coś może "zaskoczy". Ale żadna z tych technologii nie jest na takim etapie rozwoju jak auta bateryjne. Nawet jak coś będzie dobrym pomysłem, to do jego wdrożenia do masowej produkcji, przygotowania infrastruktury minie bardzo długi czas. A przez ten czas jedynym sesnownym napędem będą auta bateryjne. Osobiście nie uważam, że to jest cudowna technologia i myślę, że też może okazać się przejściowa, ale okres przejściowy będzie tak długi, że jak producenci się nie dostosują i przynajmniej przez jakiś czas nie nauczą produkować i zarabiać na takich autach, to nie przetrwają. Ale to moje zdanie, mogę się mylić oczywiście
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
na razie wodór nie wydaje się sensowną alternatywą dla baterii. Za mało efektywny, za drogi, ogromnie skomplikowany. Oczywiście nad tym pracują, ale fizyki i chemii nie da się oszukać i osobiście nie sądzę że kiedykolwiek auta na wodór (rozumiany jako generator energii elektrycznej) będą mogły konkurować z bateryjnymi
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
może sobie wracać. Najwyżej za jakiś czas nie będzie miał ich gdzie sprzedawać.
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
polecam artykuł na temat Chin: https://wysokienapiecie.pl/101384-polska-dogonila-chiny-w-energetyce/ Co prawda elektryfikacja nie jest jego głównym tematem, a emisyjność gospodarki, ale są to elementy powiązane. Zwłaszcza fragment: "Podczas szczytu klimatycznego ONZ w Paryżu w 2015 roku, na którym niemal wszystkie państwa świata zobowiązały się do ograniczenia antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych niemal do zera do połowy wieku, Chiny zobowiązały się „jedynie”, że osiągną szczyt swoich emisji „w okolicach 2030 roku” plus wyznaczyły sobie jeszcze trzy inne cele, dotyczące emisyjności gospodarki i wzrostu lesistości. Pod koniec 2020 roku Chińczycy zaostrzyli jednak wszystkie swoje cele klimatyczne, zobowiązując się, że szczyt emisji osiągną „przed 2030 rokiem”, a ich gospodarka stanie się zeroemisyjna do 2060 roku, a więc 10 lat później niż planują to zrobić UE i USA. Wśród nowych celów klimatycznych znalazł się też 3-krotny wzrost mocy zainstalowanej farm wiatrowych i słonecznych (do 1200 GW) do końca 2030 roku. Ten ostatni cel Chińczycy osiągną już w tym roku, a więc 6 lat wcześniej niż planowali. Według prognoz chińskiego CEC, na koniec 2024 roku łączna moc zainstalowana wiatraków i fotowoltaiki przekroczy w Chinach 1300 GW." W zeroemisyjnej gospodarce nie ma miejsca na auta spalinowe. Wygląda na to, że Europa dużo gada, mniej robi, a Chiny robią zamiast gadać. USA chcą iść tą samą drogą, najwyżej z opóźnieniem. Może te terminy to nie jest jak piszesz "na już" ale tak czy inaczej rozwój silników spalinowych to ślepa droga dla koncernów. Najwyżej tylko na przetrwanie na najbiższą przyszłość.
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
ślepa nie ślepa, Europa już jest na to zdedydowana. Nawet jak terminy przesuną to zakaz spalinówek i tak wejdzie wcześniej czy później. Chiny już się zdecydowały, bo wolą elektryki na prąd własnej produkcji (nawet z węgla którego mają dużo) niż spalinowe na ropę kupowaną za granicą (bo tego akurat nie mają za dużo). Amerykanie wolniej, ale też idą w tę samą stronę. Subaru czy inna Toyota mogą sobie nadal rozwijać spalinowce, ale za jakiś czas sprzedadzą je najwyżej do Afryki i Ameryki Południowej. Natomiast na razie realnej alternatywy dla elektryków bateryjnych nie widać, nawet jak jakieś pomysły się pojawiają, to ich analizy, testy, wdrożenie do produkcji zajmie długie lata. W tym czasie już w Europie i Chinach będzie można kupować tylko elektryki, inne największe rynki będą blisko tego zakazu i producent, który nie będzie miał takiej oferty, zwyczajnie nie przetrwa.
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
podróby to były kiedyś. Nadal są często jeśli chodzi o silniki spalinowe. Chińczycy uznali że nie ma co w nie inwestować, zrobili tyle żeby auta jakieś silniki miały i jakoś jeździły ale w zamian konkurowały ceną. Za to jeśli chodzi o elektryki to obecnie Chińczycy rządzą. Europa jest daleko w tyle, Japonia chyba w ogóle się poddaje, jedynie Koreańczycy jakoś sobie radzą i na razie tylko oni mogą stanowić jakąś alternatywę dla Chin. Sytuacja robi się ciekawa bo Europa upiera się przy elektryfikacji, planuje zakazać spalinowych, za to na rynku elektryków rządzą Chiny, czyli sami pchamy się w ich objęcia. I żadne cła tu nie pomogą, jeśli europejscy producenci nie nauczą się robić tego lepiej, wydajniej i taniej. Ale to trzeba skupić się właśnie na robieniu dobrych rzeczy, a nie na polityce, głaskaniu "swoich", budowaniu utopijnego socjalizmu i promowaniu swojego, nawet dziadostwa, byle swojego. ludzie są traktowani tak jak siebie nawzajem traktują, niezależnie od narodowości
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
Dla mnie to normalne co piszesz. Pracuję już prawie 18 lat dla polskiej firmy, głownie w oparciu o zaufanie i elastyczność. Nawet sobie już nie wyobrażam że ktoś mógłby mnie kontrolować, albo ja kogoś. Ustalamy co jest do zrobienia, podział ról i robimy. Zakładam że każdy wykonuje swoja pracę tak dobrze jak potrafi i nie ma potrzeby nikogo kontrolować. A to że są błędy czy opóźnienia to też jest całkiem normalne w tej branży. Nadgodziny miałem ostatnio w 2013 roku jak wziąłem sobie dodatkową robotę, bo budowałem dom i potrzebowałem kasy. Ze 2 lata temu mialem rozmowę z duńską firmą. Praca zdalna, ewentualnie biuro w Szczecinie. Ostatecznie zrezygnowałem bo mi się zapaliły czerwone lampki, że z tego co wywnioskowałem, ta robota może być nudna i mają dużo papierologii, której nie cierpię. Mogę sobie pozwolić na taką ogranizację pracy bo pracuję w dobrze płatnej branży gdzie nadal brakuje specjalistów (IT). Do tego mam już dużą wiedzę i doświadczenie z branży dla której robimy oprogramowanie. A nie dlatego że pracuję w Polsce czy w Danii. A przede wszystkim właśnie ta praca nauczyła mnie doceniania rozwiązań dobrej jakości, wydajnych, doceniania doświadczenia, stawiania myślenia nad wykonywaniem. Sam poświęcam ogromną ilość czasu i energii na dopracowywanie rzeczy, tworzenie rozwiązań dobrej jakości. Skoro się pod tym podpisuję. I wierzę że takie podejście generuje faktyczny rozwój (firm, gospodarki, ludzi). A nie granice geograficzne czy życzenia polityków. A jak to się ma do branży moto? Miałem samochody złożone w Europie i poza Europą. Te europejskie są bardziej awaryjne i w ogóle gorzej poskładane. Kolega @Ryb twierdzi że mimo to powinienem promować ten europejski badziew, żeby mój sąsiad miał pracę. A ja nie potrafię. Zwyczajnie jak ktoś nie robi czegoś dobrze to niech się zajmie czymś innym, niech idzie na bezrobocie, cokolwiek. NIe umiem doceniać bylejakości, mam wręcz na nią jakieś uczulenie. Nieważne czy pracuje w Polsce, Danii czy Chinach. Nie twierdzę że Chińskie są super. Może są, może nie są. Pewnie też są między nimi różnice. Pewnie tak samo mają mnóstwo firm z różnym podejsciem do jakości czy do traktowania ludzi. Ale to nie jest kwestia granic geograficznych, żaden europejski raj nie istnieje.
-
Clio z LPG na dojazdy do pracy
coś jak pytanie właściciela zakładu wulkanizacyjnego o opinię o oponach całorocznych
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
możesz podać jakieś przykłady co tam będzie takie cudowne w tej duńskiej firmie?
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
w kółko opowiadasz to samo. Że gdzie indziej jest gorzej. Owszem, jest. Tylko to jest taka retoryka zaniedbanej żony, której może mąż nie bije, ale też za bardzo nie dba, kasę wydziela i do tego zdradza, ale ona nadal twierdzi że jest OK, bo zna inne kobiety które mają gorzej. To że świat nas przyzwyczaił do nienormalności to nie znaczy że ona jest OK. I że mniejsza nienormalność tutaj jest jakimś powodem do zadowolenia.
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
serio jak czytam te Twoje peany na cześć tego systemu, to mam wrażenie że ja żyję w innym matrixie niż Ty. Jacy "my"? Jakie standardy "wypracowaliśmy"? Jak wygląda Europa? Zza szyby Jaguara może i wygląda pięknie. Na prawdę nie wiesz że mnóstwo europejskich firm tak samo traktuje pracowników? Zwolnienia z dnia na dzień, mobbing, stres, nadgodziny? To jest domena Chińczyków według Ciebie? Ja bym powiedział że to właśnie nasza europejska specjalność - od dużych korpo do naszych lokalnych januszexów.
-
Czajniki atakuja - czyli auta Made in China osiagnely 15% rynku w 2023.
kontynuując temat Chińskich marek. Sprzedaż aut w PL w maju: https://autokatalog.pl/blog/2024/polska-najpopularniejsze-marki-modele-aut-maj-2024 MG wyprzedziło już Opla czy Nissana a BAIC sprzedał niewiele mniej niż Alfa Romeo
-
Clio z LPG na dojazdy do pracy
a ja mam trochę inne zdanie. Miałem kompakty, miałem auto klasy B (poprzedni model Kii Rio), teraz mam Astrę a mój tata ma obecny model i20. Ten i20 wcale za bardzo nie odstaje od Opla jeśli chodzi o walory jezdne, wyciszenie jest jedynie trochę słabsze, ale bardzo dobre jak na klasę B, jedynie osiągi silnika to przepaść (100KM vs 200KM). Ale za to i20 ma tę fajną lekkość i zwinność prowadzenia, której brakuje kompaktom. Spokojnie mógłbym tym jeździć, nawet długie trasy. Zresztą Kiją Rio pół Europy zjeździliśmy. I zdecydowanie wolałbym nowe auto klasy B niż starą już Guliettę.
-
Zakup skoda fabia 1.0tsi 115km - obecne rabaty? ktoś ze Skody? ;)
może już nie mają autoryzacji? Wygląda jakby ta marka naprawdę zwijała się już z PL
-
Zakup skoda fabia 1.0tsi 115km - obecne rabaty? ktoś ze Skody? ;)
O żesz. Koleżanka żony ma XV. Kupiła ze dwa lata temu. Tam jest jakieś wolnossące słabiutkie 1.6, skrzynia CVT i napęd 4x4. Nawet się tym kiedyś przejechałem. Ogólnie nie mam nic do CVT, ale to musi być w połączeniu z w miarę mocnym silnikiem. Ten napęd w tym XV to dramat. Nie wiem jak to się sprawuje w zakrętach i jakie są odczucia przy wyższych prędkościach, jak już da radę się do takich rozpędzić. Teraz jest Crosstrek, nie ma już XV. Ma jakiś mocniejszy silnik ale niewiele, przynajmniej tyle że można go nazwać wystarczającym, chociaż fakt, z oglądanych testów nawet mi się spodobał i to jest na pewno jedno z aut które bym rozważał gdybym miał dziś kupować.
-
Zakup skoda fabia 1.0tsi 115km - obecne rabaty? ktoś ze Skody? ;)
czyli co na przykład?
-
Zakup skoda fabia 1.0tsi 115km - obecne rabaty? ktoś ze Skody? ;)
tak, wielkość auta to jest temat rzeka. Ja też miałem małe, duże, trzydrzwiowe, kombi itd. Każdy ma jakieś plusy i minusy. Teraz mam kompakta kombi i świetnie jest wozić psa w bagażniku, że nie dyszy mi do ucha i nie ślini się na ramię, czy móc przewieźć jakąś szafkę, panele czy taczki jak potrzeba (a czasem potrzebuję). Za to parkowanie i manewrowanie w mieście jest utrudnione, zwłaszcza parkowanie równoległe, dużo miejsc w które bym wjechał mniejszym autem, muszę z góry pominąć i szukać dalej. Jak trzeba zawrócić na jakiejś wąskiej ulicy to długim autem też się to robi na kilka razy zamiast na dwa i tak dalej. Za to całkiem dobrze nadaje się na trasy, to jest jednak chyba takiej najbardziej uniwersalne auto, gdzie zalet jest więcej niż wad. Mam też kompaktowego crossovera. Kiedyś bardzo nie chciałem takiego auta, ale znowu żona chciała . Dzisiaj widzę w nim pewne zalety, dobra widoczność, bardzo łatwy do wyczucia przy manewrowaniu, nie trzeba się przejmować byle koleiną że zawadzę o asfalt. Ale wada jest taka że prowadzi się jak klocek. Nie chodzi o jakieś szczególnie sportowe wrażenia z jazdy, ale jednak każdy zakręt, hamowanie, ślimak na zjeżdzie z autostrady mówi mi, że to auto nie chce szybciej, chce wolniej i dostojniej . Odwrotnie niż kompakt kombi, który czasem nawet prowokuje żeby sprawdzić czy da radę trochę "bardziej". I dlatego zacząłem rozumieć czemu ludzie uważają takiej podniesione auta za bezpieczniejsze. Od zawsze miałem też sentyment do małych autek. Lubiłem nawet matiza, kilka lat temu miałem przez chwilę Swifta. Bardzo lubiłem nim jeździć, nie trzeba mocnego silnika czy bajerów, żeby autentycznie jazda tym dawała frajdę. Ale wtedy jeszcze syn był mały, jeździł w foteliku. Jak raz miałem jakieś mocniejsze hamowanie, za mną gość ledwo wyhamował, a ja sobie pomyślałem, że z tyłu za moim dzieckiem jest może 30cm bagażnika i nic więcej, to sprzedałem to auto. Wszystko ma jakieś plusy i minusy. Ale ciągle chodzi mi po głowie coś w stylu i20N. Cieszyło by mnie to pewnie bardziej niż niejedno dużo droższe auto.
-
Zakup skoda fabia 1.0tsi 115km - obecne rabaty? ktoś ze Skody? ;)
no to mnie nie uzależniło. Obecnie jedno auto mam automat, drugie manual, przesiadam się między nimi dosyć często, przyzwyczaiłem się tak, że po prostu jakoś automatycznie wchodzę w tryb "3 pedały + lewarek" lub "2 pedały" i w sumie nie zwracam na to żadnej uwagi. Mógłbym nadal jeździć tylko manualem albo tylko automatem. W sumie jakbym miał wybierać następny samochód i byłby do wybory taki sam z automatem albo manualem za to tańszy, to wybieram manual. Może jak ktoś pracuje w aucie i robi 80 tys. km rocznie, to faktycznie może mu przeszkadzać machanie lewarkiem, mnie nie przeszkadza. Tym bardziej nie ma co człowieka na starość, który pewnie jeździ do sklepu i na działkę, na siłę do niczego przekonywać
-
Hybryda w trasie
normalnie. Większy opór, obroty rosną, jedziesz ze stałą prędkością, zaczyna się górka, obroty rosną, kończy się górka spadają. Taka technika japońsko-brytyjska
-
Hybryda w trasie
no nie sprawdziłem. Ale patrząc na przebieg i czas (zakładam że te dane są w miarę prawdziwe ) wychodzi że może być za duży rozjazd z rzeczywistością jeśli chodzi o prędkość
-
Hybryda w trasie
BINGO. Dzisiaj wracałem z Trójmiasta tą samą drogą. Zatrzymałem się na tankowanie zaraz za Toruniem, prawie w miejsu w którym 3 dni wcześniej zrobiłem załączone wcześniej zdjęcie, potem tempomat na 130km/h i zdjęcie zrobione pod Łodzią, dokładnie na tej samej trasie spalanie drastycznie większe. Wygląda na to, że 3 dni temu ten wiatr musiał być jednak bardziej w plecy niż w bok . Dzisiaj wiało mniej, ale za to wyraźnie w twarz. W kabinie było wyraźnie głośniej, silnik też pracował na zauważalnie wyższych obrotach. Czyli jednak czarów nie ma i klockowate hybrydy muszą swoje wypić w trasie. AAA i jeszcze taka drobna różnica, że pierwszy przejazd był po zatankowaniu noPB 98 E5 a drugi 95 E10
-
Hybryda w trasie
szczerze to nie wiem. Musiałbym odpalić mapy na telefonie, a korzystałem z nawigacji samochodowej, która nie pokazuje prędkości innej niż na zegarach . Ale jak nie zapomnę to sprawdzę
-
Hybryda w trasie
w temacie hybrydy w trasie i zużycia paliwa. Klocek Nissan Qashqai, hybryda szeregowa ePower. Małe doświadczenie autostradowe z wczoraj. Zatankowane na Orlenie przy A1 koło Łodzi, potem zdjęcie zrobione gdzieś przed Toruniem. 150km daje już jakiś w miarę obiektywny obraz. Trzymane na tempomacie prawie cały czas jak na zdjęciu 131km/h, kilka spowolnień za wyprzedzającymi się wolniejszymi, więc średnia trochę mniejsza. Wyżłopał całe 6,4 litra/100km. Komputer podaje raczej dobrze, ewentualnie zaniża o jakieś 0,1-0,2 litra. Wiatr był mocny, ale raczej boczny, ciężko powiedzieć czy bardziej pomagał czy przeszkadzał. czy to znaczy że się nadaje w trasę czy nie?
-
1,2Tce - poprawiony?
serio? Nie wiem, może ktoś oczekuje że to będzie paliło 3 litry. Ja tam jestem w pozytywnym szoku jak mało taki klocek o niezłych osiągach może zużywać paliwa. Ale ja już jestem po czterdziestce i nigdzie się nie spieszę, może to dlatego