Zawartość dodana przez maro_t
-
5 kkm z Golfem 8
właśnie ciekawi mnie ta różnica. Jeśli teraz benzyna turbo 1.6 pali mi średnio 7litrów to ile by palił diesel 2.0. Jeśli średnio bym się zmieścił w 5 litrach, to przy obecnych cenach paliw już robi się opłacalne.
-
5 kkm z Golfem 8
spalanie mniej więcej jak w hybrydowym Yarisie. Tylko jednak dynamika lepsza i samochód większy i wygodniejszy. Przy tych obecnych cenach paliw, to chyba najbardziej sensowna alternatywa.
-
5 kkm z Golfem 8
serio? Mam oplowskie 1.6 200KM. Pali średnio równe 7l/100 km. Czy 2.0 TSI by palił jakoś drastycznie mniej?
-
5 kkm z Golfem 8
tak, można się spierać co do szczegółów ale tendencja jednak jest wyraźna. To co może ją trochę spowolnić, to jeśli UE zdecyduje się odłożyć o kilka lat te normy, które się zbliżają. A zarobki tak, to fakt, też rosną. Jednak wątpię żeby było wielu ludzi, którym zarobki nadążają ostatnio za cenami aut.
-
5 kkm z Golfem 8
co jest nie do przyjęcia? Rzeczywistość? Wojna też jest nie do przyjęcia, a dzieje się niestety. W motoryzacji rzeczywistość jest taka, że to co było już nie wróci. Bo i nie ma drogi powrotnej. Uzależniliśmy się całkowicie od globalnego rynku i tak samo motoryzacja jest od niego zależna. To że surowców jest coraz mniej, że ich pozyskanie jest coraz trudniejsze i droższe, że źle to wpływa na klimat to są fakty. Można dyskutować ewentualnie co do ich skali. To że covid zaburzył delikatną równowagę również w gospodarce, to jest fakt. Że wojna ją zaburzy jeszcze bardziej to też jest fakt. Do tego Europa chce być prymusem w odchodzeniu od trucia (można dyskutować nad sposobem tego odejscia, ale ogólnie innego kierunku nie ma). W efekcie samochody drożeją i będą drożały coraz szybciej. Za jakiś czas to naprawdę będzie taki towar luksusowy i raczej podzieli społeczeństwo: na takich których stać płacić np. 6 tys miesięcznie wynajmu i mieć wszystko gdzieś i na takich, co będą naprawiać swoje cztery kółka dopóki się da. Jeszcze kilka lat temu przyzwoity kompakt kosztował 60 tys. Dzisiaj kosztuje 90-100 tys. Za 2-3 lata będzie kosztował 130-140 tys. A później już tylko elektryki, które tanieć na pewno nie będą, tylko będą drożeć wraz z rosnącym popytem na materiały, z których się składają. Cena 200 tys. za jakiekolwiek nowe auto w perspektywie za kilka lat jest zupełnie realna. I wybór między reanimacją starszego, a kupnem nowego będzie własnie taki jak kolega wyżej napisał. Niezależnie czy to będzie dla Ciebie do przyjęcia czy nie. Alternatywą będzie rower albo hulajnoga
-
5 kkm z Golfem 8
Będą, jeżeli alternatywa w postaci wymiany na nowe będzie jeszcze droższa. A będzie.
-
5 kkm z Golfem 8
prawda. Ja obstawiam również w perspektywie kilku lat wzrost popularności usług typu "remont samochodu". Jeżeli masz auto w średnim stanie, ale jeszcze niezajeżdżone, oddajesz w jedno miejsce, gdzie wyremontują silnik, zawias, odnowią co trzeba, zakonserwują, dostaniesz na tą jakąś gwarancję i realną szansę, że samochód pojeździ jeszcze kila lat. Jeżeli przeciętny człowiek stanie przed wyborem wydania na taką usługę np. 40 tys. zł, a kupnem czegokolwiek nowego za minimum 180 tys. zł, to będzie to ciekawa opcja.
-
5 kkm z Golfem 8
w sumie to by było dobrze gdyby tak było. Niestety rzeczywistość trochę idzie w złą stronę. Raz unijne normy i planowana elektryfikacja powodują ogromny wzrost cen samochodów, dwa covid i wojna powodują przerwane łańcuchy i braki w dostawach, które pewnie potrwają dłużej. Samochód zwyczajnie staje się dobrem luksusowym. I owszem, za te 10 lat nadal będzie grupa ludzi, którzy będą mogli pozwolić sobie na wymagania i kupować to co im się podoba, albo co jest wygodniejsze (co tam, jeden tysiąc w leasingu więcej czy mniej), ale zdecydowana większość albo w ogóle nie będzie sobie mogła pozwolić na żaden samochód, albo będą brać co się da, byle możliwie ekonomiczne i niezajechane i nie będą się zastanawiać czy manual czy automat, tylko żeby było czym jeździć. Niestety raczej takie czasy idą.
-
5 kkm z Golfem 8
Nie wiem, może to ja jestem dziwny. Jako własne auta miałem zawsze manuale, ale też jak mogę to korzystam z okazji i zawsze się lubię przejechać czymś co ktoś kupi albo autem demo jak ze swoim jestem w serwisie, żeby mieć jakiś pogląd na tę motoryzację. Jeździłem więc też różnymi automatami, elektrykiem itd. A ze dwa tyg. temu pierwszy raz przejechałem się samochodem ze skrzynią CVT. Koleżanka kupiła Subaru XV. Muł straszny bo to jakieś zwykłe 1.6, no ale biegów nie trzeba zmianiać i dla 90% ludzi to już wystarczy. A czy tam obroty rosną, czy stoją w miejscu, czy wyje czy nie wyje, to naprawdę pewnie ma znaczenie dla garstki. Dla właścicielki tego auta jest ważne, że nie musi zmieniać biegów, że wysoko siedzi (wcześniej jeździła fordem mondeo), że się łatwo manewruje. A szczegóły działania tej skrzyni to naprawdę ona ma gdzieś. Tak samo pewnie ja bym miał przy takich założeniach. Udało jej się wyrwać to auto jako demo w dobrej cenie gdzieś na drugim końcu Polski. Przy tym co się teraz dzieje na rynku to ja bym w ogóle nie wybrzydzał czy to manual, DSG czy CVT, tylko bym brał i jeździł. Jakbym jeździł 80 tys. rocznie to pewnie by to miało znaczenie, ale przy 20 tys. to ja spokojnie mogę zmieniać biegi w skrzyni manualnej, albo mógłbym się przyzwyczaić do takiego CVT, albo jeszcze czegoś innego.
-
5 kkm z Golfem 8
przy tych cenach paliw i tym co się dzieje na świecie, to może być raczej odwrotnie, diesle i lpg wrócą do łask. Dzisiaj sam bym kupił diesla mimo że nigdy go nie lubiłem, bo spalanie 5 litrów zamiast 7 to są już znaczące różnice przy tych cenach paliw. A skrzynia? Nie wiem, może faktycznie są ludzie, którzy nie kupią manuala, ale to auto będzie przecież używane. Większość ludzi kupując takie jednak nadal patrzy głównie na koszty (zakupu i serwisu), a tutaj taka kombinacja (diesel + manual) wygrywa. Zresztą, kryzys już jest, nowych aut brakuje, będzie brakować jeszcze bardziej, używanych też będzie brakować, ludzi będzie stać na mniej i nie będzie wybrzydzania, tylko trzeba będzie kupować to co jest i jakoś jeździ.
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
tak, kiedyś to pamiętałem, skrzynię produkowała niemiecka firma, a padające łożyska w niej amerykańska, a napisane miały "made in France".
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
może w Volvo
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
jeśli mnie padnie, albo zdarzy się inna poważna awaria, to więcej opla nie kupię.
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
tak, na razie jakościowo jest gdzieś pomiędzy fiatem a kiją. Nie jest źle, ale też nie bezawaryjnie. Ale też był najtańszy w swojej klasie, co też biorę pod uwagę.
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
bo ja starej daty jestem i uważam, że totalna awaria silnika poniżej 100kkm jest dyskwalifikująca, bardziej doceniam jakość w sensie trwałości i bezawaryjności niż graniturów obsługi w serwisie
-
Volvo - Nie wiem czy już czas na pochwały.
żebym przyjął przeprosiny po takiej akcji i myślał drugi raz o kupnie samochodu tej samej marki, to by musiała w tym bagażniku czekać chyba cała piwnica wina.
-
Rozmawiałem z dealerem, póki co lepiej nie będzie
jechałem w weekend leafem na taxi, taksówkarz zakochany w elektrykach. Mówi że to już jego trzeci elektryk, już kupił czwartego, a tego leafa się pozbywa. I chyba słusznie, bo styrany i rokzklekotany był już mocno, nie wiem jaki był przebieg, ale pewnie spory. Ale mimo to bateria trzyma dobrze i samochód podobno prawie bezkosztowy. Twierdził że nawet w wakacje do Chorwacji nim jeżdżą
-
Sens przedłużonej gwarancji
bierz tę gwarancję, a jak chcesz zaoszczędzić na przeglądach to po prostu kupuj olej czy inne rzeczy samemu.
-
Naszło mnie na zmianę auta.
Ale ja widzę różnicę, jak pewnie każdy. Nawet w poprzednim 5008 byla spora różnica. Tam wsiadasz bez wpadania tyłkiem do studni, szczególnie jak nie masz juz 30 lat, to roznica jest kolosalna. ja mam 40 lat i lubię wpadać tyłkiem do samochodu. Zawsze ustawiam fotel najniżej jak się da. Owszem, przyzwyczaiłbym się do siedzenia wyżej, ale wolę jednak nisko.
-
Naszło mnie na zmianę auta.
OK, wiadomo, co kto woli. Kolega niedawno zamówił Rav4 FWD.
-
Naszło mnie na zmianę auta.
ja dokładnie tak samo myślę. Podoba mi się naprawdę ten Sportage, ale w wersji L, z silnikiem 180KM i 4WD. To już wychodzi przynajmniej 140 tys. Też uważam że SUV ma sens jak ma napęd na 4 koła, bo inaczej dla mnie on nie ma za bardzo zalet. Wysokie wsiadanie to dla mnie raczej wada niż zaleta. Ale każdy ma inne potrzeby i dlatego też Kia robi wersje z napędem na przód. I też tak do tego podchodzę jak Ty. Jakbym miał kupić auto FWD to wolę Ceeda kombi za 110 tys. Będzie już dobrze wyposażony, z przyzwoitym silnikiem i funkcjonalnym bagażnikiem. A dopładać do Sportage'a jest sens tylko jeśli będzie miał napęd na 4 koła. Ze 3 tyg. temu pojechałem z psem do lasu i zakopałem się w śniegu. Oczywiście nawet małej łopatki nie wożę, wygrzebywałem śnieg rękami spod auta, a potem starsi państwo z kijkami do nordic walking mnie wypychali
-
Naszło mnie na zmianę auta.
kiedy odbiór? Mają jakieś auta na placach czy zamawiałeś do produkcji?
-
Rozmawiałem z dealerem, póki co lepiej nie będzie
zasadniczo masz rację, poza punktem 3. Reszta świata też ma świadomość ograniczonych zasobów ropy i konieczności przechodzenia na inne źródła, jednak Europa planuje to zrobić najszybciej. USA ma plany żeby w 2030 połowa sprzedaży to były elektryki: https://biznesalert.pl/biden-samochody-elektryczne-dekret-2030-50-procent/ Chińczycy też chcą się zelektryfikować. To nie ominie nikogo, tylko powinno się dziać w tempie nadawanym przez rozwój technologii i możliwości gospodarki, a nie urzędników w UE.
-
Zamieniać ?
w 2025 wchodzi norma Euro 7. Tak radykalna, że praktycznie każdy samochód spalinowy jej nie spełni. Większość albo zniknie, albo podrożeje tak, żeby producentom opłacało się płacić kary. Jak chcesz kupić jeszcze normalny samochód niekoniecznie za worek złota, to imho są na to 2 lata uwzględniając terminy realizacji.
-
Zamieniać ?
ja mam dokładnie ten sam dylemat. Kończy mi się leasing na Astrę. Ma rocznikowo 4 lata i 75 tys. km przebiegu. W sumie fajne auto, planowałem jeszcze kilka lat pojeździć, ale jak tak dalej pójdzie to za kilka lat będzie mnie stać na bilet miesięczny, a nie na samochód. Dlatego myślę czy by jednak nie zamienić na coś nowego. Żeby było młodsze, przebieg wystartował od zera i pozwoliło jak najdłużej przetrwać tę "zieloną rewolucję".