Zawartość dodana przez r1sender
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
jeszcze raz - każdy robi podług swego uznania. Mnie osobiście nie przekonują wymiany co 30 tyś. km. A dlaczego? Po pierwsze. Miałem clio II ph1 kupione jako używka. Przebieg udokumentowany, roczne przebiegi poniżej 15 tyś. km i raz w roku olej był wymieniany. Za mojej kadencji olej zmieniany co 15 tyś.km, średnio 3 zmiany w ciągu 2 lat. W rękach mojej żony silnik przejechał kolejne 60 tyś. km, aż do padu rozrządu, pasek osprzętu nakręcił się pod koło pasowe. Silnik miał 210 tyś. km zrobione. Auto stare więc ekonomia kazała szukać drugiego silnika niż remontować stary. Drugi kupiony z "anglika" jeszcze siedzący w samochodzie również z clio II ale ph2 (4 lata młodsze) z nalotem trochę ponad 120 tyś. km. Z racji różnic w osprzęcie musiałem wymieniać pokrywę zaworów i misę olejową, ktoś gwint zniszczył i cudował z jakimś uszczelniaczem. Gdybym nie widział silnika w samochodzie i naklejek z wymian - co 30 tyś. km, to po tym jak zdjąłem michę i pokrywę pomyślałbym, że ma dużo więcej przejechane. W swoim nie cudowałem z olejem tylko lałem 5-40W Elfa, a potem Valvoline. Elementy w silniku miały kolor jasno słomkowy, w zakamarkach glowicy, pokrywy żadnych osadów. Miska miała cienki film olejowy również bez osadów. Silnik do przeszczepu już tak dobrze nie wyglądał, pierwsze ogniska osadów, kolor na elementach dużo ciemniejszy, na dnie miski była cienka warstwa jednorodnej mazi o konsystencji masła. Po drugie. Silnik na dzień dobry zalany Elfem 5-40W i zrobione 2 tyś. km. Ten kto mial renówkę wie, że prócz bagnetu jest inspekcja olejowa w zegarach. W tym okresie zgasły 2 "kwadraciki" co było zbieżne z obserwacjami na bagnecie. Olej bardzo szybko zrobił się czarny. Poszła płukanka, nowy filtr i olej jak wyżej. Patrząc do środka kamerką góra już dużo czystsza. Na tym oleju zrobiono kolejne kilka tysięcy. W tym czasie ubytków w oleju nie stwierdziłem, a sam olej trochę wolniej ściemniał. Na wiosnę kolejne płukanie z którego efektów byłem już całkowicie zadowolony. Do końca posiadania tego samochodu nie miałem problemu z olejem. Na przestrzeni lat i moich przygód z renówkami to zaobserwowałem, że olej zauważalnie zaczynał ubywać gdzieś w okolicy 12 tyś. km od wymiany. Mam takie obserwacje po silniku K4J, K4M a teraz F4R, w H5ft tego nie zauważyłem ale ten ma przebieg poniżej 100 tyś.km. Nie są to ilości takie, że trzeba dolewać ale rzędu 200-400 ml. Jak dalej przebiega zużycie nie wiem, bo trzymam się max. 15 tysiecznych interwałów ewentualnie czasookresu. W innych autach musiałem dolewać co kilka tysięcy po litrze także opieram się na wyżej wymienionych silnikach.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
no okej ale jak to się ma do oleju. Mogła pęc stopa korbowodu, czy to wina materiału z którego wykonana czy inna przyczyna?
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
ile osób tyle głosów. Samochód użytkowany w taki sam sposób jak poprzednik również ten sam model tylko starszy i silnik wolnossący. Służy koleżce jako drugie auto, które tłucze żona do jazdy po mieście, przebieg w okolicy 250 tys. km, silnik oleju nie bierze. Od czasu posiadania egzemplarza w ktorym wyjsrał się silnik, staruch robi około 10 tyś. km rocznie, olej zmieniany raz w roku, wcześniej co 30 tyś. km.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
nic nie ma, po prostu w mieście silnik pracuje w różnych warunkach, jazda od świateł, do świateł, jazda w korku. W tym czasie olej nie ma stałej temperatury, a sam silnik ma różną prędkość obrotową.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
to jest powiedzmy koszt 200 zł za każda ponadnormatywną wymianę oleju, czyli w skali roku żaden. Co do rzeczonego właściciela, samochody zmienia mniej więcej co 4-5 lat przy przebiegu ok. 200 tyś. km. Problem z poborem zaczał sie w okolicach 100 tyś. km i wraz z przebiegiem się pogłębiał. byś się zdziwił. Przecież taka usterka z dnia na dzień nie powstaje i ciężko potem w sądzie wykazać, że nie wiedziałeś o niej w dniu sprzedaży. Bez obrazy ale ja od Ciebie nie kupiłbym samochodu.
-
Odwieczny dylemat czy zmieniać olej tak jak producent przewidział czy jednak nie?
Taki sobie przypadek mojego dobrego koleżki do przemyśleń własnych. Auto to popularny kompakt roku produkcji 2016 z doładowaną benzyną od nowości w rękach jednego właściciela, serwisowany w ASO, a po gwarancji w niezależnym warsztacie zgodnie z zaleceniami producenta tak jak bozia przykazała. Przebieg ciut ponad 180 tyś. km. W ocenie użytkownika w miarę trwały, czysta eksploatacja bez dodatkowych niespodzianek, niezawodny z jednym ‘ale”. Przy przebiegu w okolicach 100 tyś. km zaobserwowano zużycie oleju, pomiary kompresji oraz ciśnienia oleju wykazały wartości prawidłowe więc uznano, że jest to naturalny proces zużycia silnika. W międzyczasie w ASO przed upływem gwarancji została wymieniona turbina, która na krótką chwilę zmniejszyła pobór oleju. Ten jednak wzrastał wraz z przebiegiem. Właściciel przyjął na klatę, że tak już musi być i dolewał olej jak tylko spadło do minimum, a olej i filtr w dalszym ciągu zmieniał co 30 tyś. km we własnym zakresie. Do czasu awarii było to nawet 1 litr/1000km w zależności od stylu jazdy. Pewnego poranka przy próbie uruchomienia silnika coś w nim zagrzechotało. O drodze do diagnozy nie ma co pisać, bo to temat rzeka, a że samochód jest po okresie gwarancyjnym to znalazł się w warsztacie specjalizującym się tylko w silnikach. Przyczyną unieruchomienia był pęknięty wałek rozrządu. Ale to nie jest przyczyna wszystkich problemów, a ich finał. Zużycie powierzchni pracującej wałka ponadnormatywne, tak samo również w przypadku tego który jeszcze przeżył. Z chwilą uruchomienia nie był dostatecznie smarowany bądź wcale, w głowicy i pod pokrywą zaworów dużo osadów które można wybierać łyżką , pierścienie olejowe zastane, zalepione nagarem, nagar na zaworach, denku tłokach, świecach i nie jest to silnik z bezpośrednim wtryskiem benzyny, przytarte panewki korbowe w oleju opiłki mimo, że wiosną wymieniony olej. Na dobicie owalizacja cylindrów ponad dopuszczalną normę oraz przytarta panewka na podporze wału i 4 tym korbowodzie. Źródłem problemów jest syf w silniku, który krążył po układzie smarowania. A skąd on się tam wziął to przeciętny sympatyk motoryzacji zapewne wie. Teraz będzie coś co każdego zabolałoby. Koszt zrobienia silnika zgodnie ze sztuką, nowymi częściami, obróbką bloku, kompleksową regeneracją głowicy i robocizną to okolice 10 tyś. zł z rokowaniami +/- 2 tyś. zł w górę. Jeszcze jak policzyć koszt sprzęgła, które siedzi tam od nowości to impreza robi się gruba. Na razie koszt właściciela to okolice 2 tyś. zł łącznie z diagnozą i weryfikacją stanu silnika. I tu pojawia się odwieczny dylemat właściciela takiego strupka. Sprzedać za grosze, robić kapitalkę czy szukać drugiego silnika. Dwa pierwsze opcje obarczone są sporą stratą - pozbyciem z portfela pokaźnej gotówki oraz gównianymi pieniędzmi przy sprzedaży. Najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się opcja numer trzy chociaż nie jest pozbawiona ryzyka. Finalnie auto zostało zabrane i wstawione do innego warsztatu na przeszczep silnika. I małe podsumowanie. Silniki budowane są z coraz większą precyzją, oleje są coraz lepsze przez co interwały olejowe mogą być wydłużane. Nie bez znaczenia jest aspekt ekologii, mniej wymian, mniej przepracowanego oleju i tak dalej. Ale czy zmieniły się procesy fizyko-chemiczne zachodzące w silniku podczas spalania paliwa albo wydajność filtrów olejowych? Czy producenci samochodów robią mają rację w kwestii interwałów olejowych czy może się mylą? Czy skracanie ich przez użytkowników to czysta fanaberia czy jednak zdrowy rozsądek? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, ile właścicieli tyle podejść do tematu, niech każdy czyni ze swoim samochodem podług własnego uznania.
-
to jakieś szaleństwo (auta używane)
Z racji tego, że czasem przygotowuję komuś auto pod sprzedaż to mam takie spostrzeżenia. 1. Ludzie kupują oczami, wizualnie nieatrakcyjne auto musi trafić na swojego amatora. 2. Stan wizualny w 90% jak nie więcej jest zbieżny ze stanem technicznym. Jak ktoś ma tony piachu i śmieci w samochodzie to ma też w poważaniu resztę auta. Normalny człowiek sprzątnie albo odda raz na jakiś czas auto do myjni, a samo auto techniczne też w miarę ok. To widać w różnicy ile razy trzeba płukać tapicerkę żeby woda w odkurzaczu jak gnój nie wyglądała. No i jeszcze zapach w aucie mówi dużo. Zdarzyło mi się z kilka razy, że auto po czyszczeniu zamiast trafić na ogłoszenie zostało dalej u zleceniodawcy. 3. Właściciel po odbiorze takiego gruza jest święcie przekonany, że ma wyjątkowy egzemplarz i należy się dużo pieniędzy.
-
KIA ma problem z UOKiK
przypominam, że to Motokącik, a nie HP...
-
Bagażnik rowerowy na hak
nie wszystko do się przeliczyć na pieniądze, komuś może nie przeszkadzać większe spalanie na rzecz mniej upaćkanego roweru, pomijam, że jazda w deszczu to nie jest najlepsze co może spotkać rower. Ktoś pisze, że osłania siodełko, o ile nie jest wykonane stricte ze skóry to żaden sens tego rozwiązania. Większość wykonana jest ze sztucznych materiałów, wystarczy po szmatą przetrzeć do sucha. Bardziej obawiałbym się o ułożyskowanie chociażby górnych sterów. Pęd powietrza skutecznie wodę wpycha w szczeliny.
-
Bagażnik rowerowy na hak
widziałem na autostradzie, nie odleciał, a gość sporo powyżej limitu jechał
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
Nie przeczę, że tak może być. Sceptycznie natomiast podchodzę do rewelacji, że do klimy jak chłodzi to się nie zagląda tylko filtr wymienia. Dopiero jak stanie to jest płacz. Moja przy takim ubytku też bez zarzutu działała jednak po serwisie czuć róznicę. Jak na co dzień się korzysta to się zmian na minus nie zauważa. Jak nie mam auta od nowości to też nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, że ktoś szpona tam wsadzał lub nie. Opieram się na dostepnej historii serwisowej i podejściu ASO, skoro dmucha zimnym to znaczy, że działa i nie wymaga żadnej akcji. Słuzbówki mam z reguły świeżynki i po kilku latach już z tą sprawnością klimatyzacji róznie bywa. Jedne auta lepiej inne gorzej znoszą eksploatację w temacie klimatyzacji, nawet roznie bywa to w obrębie tego samego modelu.
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
ja bym nie panikował
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
gdyby się rozszczelnił to byłby pusty.
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
no dobrze ale istotne jest jeszcze w jakim okresie czasu. Układ w samochodzie nigdy nie jest szczelny jak ten znany z lodówek z racji chociażby wstrząsów jakie funduje mu nawierzchnia, czy wibracje od silnika. Ubytek 10% czynnika rocznie nie jest czymś niezwykłym.
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
dzięki mistrzu to ta
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
to masz fart nie ma allegro, kiedys miałem gdzieś stronkę z numerami części do renat ale za cholerę nie mogę znaleźć
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
ja ma też ułamaną klapkę, gdzie ogarnąłeś?
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
do regeneracji dajesz czy nówka/używka? W meganie po 5 latach ubyło 200 gram czynnika.
-
1.5 TSI - guano?
odniosłem się do tego co sam napisałeś
-
1.5 TSI - guano?
nie rozumiem tej licytacji mocy i niutonów. Przecież jeżdżąc zgodnie z przepisami, po mieście nie ma gdzie tej mocy wykorzystać. Starym ej9 z 75 KM pod maską jeździło się jeszcze 2 lata wstecz po mieście i poza nim i nie czułem się zawalidrogą, wyprzedzało się auta z mocą x2 i więcej niż rzeczona hondzina. Jak czytam, że auto które ma 150 KM jest słabe i nie jedzie to zastanawiam się co jedzie. Przecież codzienna jazda nie polega na bucie w podlogę i kręceniu do czerwonego pola, żeby w jak najkrótszym czasie do setki przyspieszyć.
-
Tabliczka znamionowa....uszkodzona, przegląd...
idź do Zdunka i zapytaj się ile za duplikat sobie życzą
-
1.5 TSI - guano?
no ale Ty masz patent sternika
-
1.5 TSI - guano?
już nie narzekajcie na ten 1.6 MPI od VW. Jeszcze zatęsknicie za takimi silnikami. Wątek o tym już swiadczy. Tak na marginesie- kilkadziesiąt tysięcy octawką z tym silnikiem zrobiłem po Polsce i jeszcze żyję. Trzeba skrzynią powachlować przy wyprzedzaniu i przyzwyczaić się do tego, że jak pedał gazu się nacisnęło, to krasnal biegł i przepustnicę otwierał.
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
zdania są podzielone, tam gdzie robiłem busa, w hali niedostępnej dla wszystkich stały 2 auta pewnej marki ( z racji gabarytów musiał tam i bus stać), jeszcze na gwarancji przyprowadzone przez pobliskie ASO... Może i nie co roku nowym autem jeździć na serwis klimatyzacji ale raz na jakiś czas chyba warto by do niej zajrzeć, bo o ile wierzyć gościowi co od dziesięcioleci zajmuje się jej serwisowaniem to nie ma aut które "nie gubią" czynnika. Stary klamot po przeglądzie potrafi nie raz lepiej chłodzić, niż kilkulatek do którego serwis ogranicza się tylko do wymiany filtra kabinowego.
-
Serwis klimatyzacji okresowy.
W BMW @kaczorek79ogarnął oringami nowymi 😉 Megane elegancko tylko przegląd. Bus mnie pociągnął, dorobienie 2 końcowych przewodów, uszczelnienie przy osuszaczu, wyjęcie i uszczelnienie kompresora i nabicie układu. Przez to że są nawiewy w drugim i trzecim rzędzie trochę tego weszło.
