Zawartość dodana przez romano11
-
Pierwszeństwo pieszego na pasach
> pieszy musi się przed > wejściem na jezdnię zatrzymać. Nawet wtedy, gdy z marszu łapie się na sygnał zielony? Dobry żart...
-
Montaż klocków hamulcowych bez pasty na ich prowadnice
> To taki prosty przykład jak można skopać najprostszą czynność naprawczą w samochodzie. Wiesz: dla Ciebie, dla mnie - tak, to nie jest skomplikowana czynność. Ale spróbuj w większym gronie (ja mam kilkunastu współpracowników - jakiś punkt odniesienia jest ) zapytać, kto sam wymienia klocki? "No co Ty? Hamulce? Hamulce to MUSI mechanik zrobić, bo to jest skomplikowane/trudne/niebezpieczne/igranie ze śmiercią" A jak działa mechanik? Otóż jeden z kolegów pochwalił się, że był wymienić klocki (tarcze zostały) w Matizie i po wymianie mechanik zalecił mu kilka gwałtownych hamowań "w celu dopasowania elementów"... Dziękuję, nie mam więcej pytań.
-
Montaż klocków hamulcowych bez pasty na ich prowadnice
> Zajrzyj do Service Manual I tejże instrukcji się > trzymaj, bo z hamulcami nie ma żartów. Zabrzmiało to tak, jakby ktoś miał smar łopatą nakładać...
-
Podbijał ktoś przegląd ostatnimi czasy?
> oo naklejki na szybe to bym nie przyjął nie uznaje zadnych naklejek na samochodach Tej z n-rem rej. na przedniej szybie też nie masz?
-
Koniec bramek na autostradach !
> Ale gdyby np. cała ekipa bramkowa zatruła się grzybami to nie można czekać aż > przyjadą rezerwowi tylko bramki w górę. W PL? Na prywatnym odcinku A? Chyba za krótko żyjesz w tym kraju...
-
Podbijał ktoś przegląd ostatnimi czasy?
> naklejka na szybę z datą następnego badania To jakaś nowość, czy lokalny wynalazek? W mojej stacji (jak ktoś chce) przysyłają SMS-a na tydzień przed upływem terminu badań.
-
Montaż klocków hamulcowych bez pasty na ich prowadnice
> jak masz same klocki, ktore chodzą wgołym zacisku to sien ie daje pasty - wietrarka, szczotka > druciana, czyścisz, montujesz. > jak masz takie metalowe gładkie, wymienialne prowadnice w ktorych chodzą klocki to sie je smaruje. Przecież te gładkie, świecące blaszki to nierdzewka - będą gładkie (prawie) zawsze i wszędzie. A sam wspornik zacisku i blacha klocka po - nawet najdokładniejszym wyczyszczeniu - jak długo będą "nieczerwone"?
-
Koniec bramek na autostradach !
> No tak, jesteśmy bogatym narodem, stać nas na gadżety. Pewnie, a nie? Stać nas na płacenie za przejechanie 63km A4 tyle, ile w innych krajach się płaci za tydzień jazdy, to tak - jesteśmy bogaci. Odnoszę wrażenie, że niektórzy to by płacili nawet 1zł/km. "Mnie nie stać? MNIE NIE STAĆ?" > Inna sprawa, ile będzie można "przyciąć" na całym hi-tech osprzęcie do tych elektronicznych bramek. A co za różnica? Ani Ty, ani ja na tym nie zarobimy...
-
Montaż klocków hamulcowych bez pasty na ich prowadnice
> Ostatnio pewien mechanik samochod. powiedział mi, > że dziś nie daje się pasty na prowadnice klocków hamulcowych. > Jego twierdzenie jest, że smarowanie pastą to to szkoła sprzed 20tu lat. Jego prawo do jakiegoś tam twierdzenia, ale umotywował to jakoś? Albo inaczej: sam smarujesz. Masz problemy przez to smarowanie?
-
Podbijał ktoś przegląd ostatnimi czasy?
> Kupujący lubią dostawać dużo makulatury wraz z kupowanym samochodem Trzeba iść z duchem czasu. Ja całą dokumentację okołosamochodową ładuję na pendraka, który później przypnę do kluczyków
-
Koniec bramek na autostradach !
> Słoweńcy zaorali bramki, wprowadzili winiety i struktura ruchu się diametralnie zmieniła. A u nas p. Bieńkowska zawyrokowała, że winiety są rozwiązaniem przestarzałym. Więc pozostaje "elektronika i cyfryzacja"
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> Pewnie też, choć wsiadać codziennie przez 10 lat do tego samego wnętrza zwyczajnie się nudzi. No to teraz się wyjaśniło, dlaczego mnie się auta szybko nie nudzą: wszystko przez to, że nierzadko nie wsiadam do auta przez tydzień, a bywa, że i dłużej. Dawkuję sobie rozkosz i emocje... Moto też mam już 9 lat, ale nim jeżdżę jeszcze mniej, niż autem
-
Rysa na lakierze - czas na konsylium.
> a nie zależy ci na gwarancji? W przypadku Suzuki gwarancja składa się prawie wyłącznie z wyłączeń Np. na lakier jest tylko rok, aku fabryczny jedynie 2 lata, perforacyjna nadwozia niby 12 lat (pod warunkiem corocznego, płatnego przeglądu i od środka na zewnątrz musi rdzewieć, więc w zasadzie to fikcja).
-
Rysa na lakierze - czas na konsylium.
> jeśli to nowe auto z gwarancją to chyba nie ma innego rozsądnego rozwiązania niż ASO U nich jeszcze z tym nie byłem. Niby ASO, ale też nie mam gwarancji, że zrobią na "wysoki połysk".
-
Rysa na lakierze - czas na konsylium.
> Zorientuj się ile lakiernik by wziął za lakierowanie, bo ceny są różne, sądzę że 300-500zł. Jeden, z którego usług kiedyś korzystałem (i byłem zafascynowany jakością lakierowania, ale to jedynie grill był do fiacika ) oszacował to tak: lekkie klepnięcie, delikatna szpachla, kolor miejscowo i bezbarwny na cały błotnik = 350zł. Zastanawiam się jedynie, czy np. za kilka lat ta naprawa nie odbije mi się czkawką np. w postaci łuszczącego się klaru albo innej zarazy... Żeby nie było gorzej, niż jest > Być może błotnik pasuje też od Fiata Sedici. Zerkałem i niby pasuje, ale nawet do mojego bolidu były wersje z i bez migacza w błotniku
-
Rysa na lakierze - czas na konsylium.
Drogie siostry, drodzy bracia Zebraliśmy się tutaj, aby wspólnie naradzić się, co dalej... Pacjent to SX4, wiek: 10 m-cy. Przez własną głupotę i zagracony garaż mam zarysowany błotnik. Rysa do podkładu, długości ~25cm, lekkie wgniecenie... Cierpię tym bardziej, że zrobiłem to na swoje życzenie, wystarczył dosłownie 1cm korekty kursu i śladu by nie było, no ale stało się... Doradźcie, proszę, co robić: 1 - sprzedać tak, jak stoi - stracę najwięcej, ale pocieszę się nowym, nieskazitelnym bolidem 2 - zostawić tak, jak jest, próbować zapomnieć - będzie trudno... 3 - wymienić błotnik 4 - naprawić - zawodowcy zawyrokowali: jedynie malowanie całego błotnika (myślałem o tzw. wpyłce) Co robić, jak żyć?
-
Niewidomy projektant
> Wszystkie wojskowe > auta są szpetna z Hummerem na czele. > Nie wiem czemu ale od razu projektują paskudztwa. Bo ktoś z ramienia armii opisał w kilku prostych, żołnierskich słowach wymagania więc projektant w kilku prostych ruchach ołówka zobrazował to, co usłyszał
-
nowy samochód - niedotrzymanie przez dealera terminu odbioru
> Zwłaszcza nowy. Jak ktoś inwestuje w nowe auto to raczej nie na przebiegi rzędu 500km miesięcznie. z ostatnich 10 m-cy wyszło mi ~607 km/m-c
-
kolejne pytanie o fotoradar
> No i przyszedł list z gminy razem ze zdjęciem. Fota wyraźna? W kolorze? Rozpoznajesz się? > 73 km/h na 50-ce. 200 zł + 4 punkty. Oj tam, nikt nie jest święty ja miałem ~100/70 i też błysnęło, ale żadna fotka nie wchodzi w rachubę
-
Plastik - kleić samemu czy dać do spawania?
> Jak najlepiej poradzić sobie z poniższym pęknięciem? > Czy istnieją jakieś domowe metody, które są trwałe, a które nie wymagają użycia narzędzi > elektrycznych (brak dostępu do zasilania 230V)? Można to to zdemontować? To odkręć, jeśli jest miejsce od tyłu - "pokalecz" ostrym grotem lutownicy i zalej klejem, w którym dodatkowo możesz zatopić jakąś siatkę. Od frontu bym tego nie dotykał.
-
Czy aku może zdychać i odżywać na przemian?
> luźna/brudna klema. > Zatem w pierwszej kolejności sprawdzić połączenia na klemach i na umasowieniu silnika. Sprawdzę
-
Czy aku może zdychać i odżywać na przemian?
> Nie wiem jak u Ciebie ale w Renault sa nie zaizolowane i > pokrywają się patyną, która powoduje "próchnienie". Przewody są w normalnej izolacji PCV. > Sprawdź połączenie budy z silnikiem. To może być trudne, ponieważ wszystkie elementy nadwozia są z tworzywa, ale rama jest jak najbardziej stalowa Muszę wytropić, gdzie w czeluściach i zakamarach chowa się drugi koniec przewodu masowego
-
Czy aku może zdychać i odżywać na przemian?
Witajcie, bracia i siostry Co prawda problem nie dotyczy pojazdu dwuśladowego, ale silnik jak i akumulator są - że tak powiem - normalne No więc jest silnik 1300ccm, aku 20Ah, 180A EN, lat cztery i dwa miesiące. W ub. piątek po dwumiesięcznym postoju pojazd nie odpalił. Pokonałem oporną materię podłączając drugi aku kabelkami - odpaliło Po rozruchu pokładowy woltomierz wskazuje, że ładowanie w normie. Po przejechaniu ok. 30km postój ok. 10 minut, rozruch bez problemu - to akurat mnie specjalnie nie zdziwiło. Po kolejnych 30. kilometrach sprzęt zdławiony przy ruszaniu, wciskamy guzik rozrusznika i... ten nie robi nawet pół obrotu, kontrolki gasną, wskaźniki lecą na łeb, na szyję... Ale że było lekko z górki - drugi bieg i jedziemy dalej. Po przejechaniu kilometra postój ok. 20 minut i z ciekawości rozruch - bez problemu... Co jest? Kiedy poprzedni aku zdychał, to był słaby ciągle, przyjmował każdą ilość energii z prostownika, ale nic z tego nie wynikało... Teraz raz jest moc, a raz niemoc i pojęcia nie mam, czy to aku już się żegna, czy to też coś innego, ale co? Pozdrawiam - romano11
-
Uszczelniacz lag.
> Trzeba zmajstrować sobie statyw, albo wyciosać klocek aby tak podeprzeć motocykl, aby przód był w górze. Ja w takim przypadku posiłkuję się lewarkiem samochodowym trapezowym, podstawianym pod silnik. Z tym, że ja mam łatwiej z uwagi na centralną podstawkę
-
Metaliczne tarcie w prawym tylnym kole przy skręcaniu w lewo
> tarcie w prawym tylnym kole Skąd pewność, że dźwięk pochodzi z prawego koła?