Zawartość dodana przez AkuQ
-
Ilu właścicieli miało auto?
> No widzisz, ja nie uznaję rzeczy "używanych", skoro nie stać mnie na nowe lub prawie nowe, to nie > kupuję, albo kupuję tańsze... No i sam sobie zaprzeczasz "prawie nowe" to używane Poza tym chciałbym abyś wskazał konkretnych handlarzy z kącika o których pisałeś, bo nie ma ich tu wielu, zatem poważne oskarżenia tu rzucasz.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Więc co za problem powiedzieć, że takie rzeczy mogą się zdarzać? Ale, przepraszam bardzo-ja mam jakiemuś tumanowi tłumaczyć, że stary samochód może się popsuć???Żarty jakieś...I co uważasz, że do takiego motłochu dotrze po kilku zdaniach Twojego tłumaczenia cokolwiek?Zrozum, że niektórych zachowania to stan umysłu, niezmienny cokolwiek byś Ty nie powiedział on wie lepiej, o takich tu mowa. Jest mądrzejszy od mechanika, blacharza, więcej wie o samochodzie od samego właściciela co go parę lat eksploatował. Takim gamoniom ja nie miałbym ochoty czegokolwiek tłumaczyć i z czegokolwiek się tłumaczyć, dlatego zasłaniam tablice by tacy do mnie nie trafili myśląc, że mam coś do ukrycia > Aż taki macie strach przed > sąsiadami, że boicie się nawet ich uprzedzić o tego typu oczywistościach i zamazujecie > tablice? To jakaś dziecinada jest. Strach?Hmm...nazywaj to jak chcesz. Dziecinadą jest rozkminiać dlaczego zasłonięte, dlaczego się błyszczy, dlaczego się nie błyszczy, dlaczego na zdjęciu widać jakąś czerwoną lampkę (drzwi otwarte), dlaczego sprzedaję itd. To jest czysta dziecinada. > Mojemu kupcowi też się coś popsuło - elektryka, jeden raz. I problemu nie robił. Naprawdę Twój jednorazowy przypadek wszystko wyjaśnia w tym temacie.
-
Ilu właścicieli miało auto?
> Za to autokącikowi handlarze liczą "pierwszy właściciel w PL"... Gdzie?
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Czyli prawdę pisał Radod, że chodzi o to że dany wóz jest gorszy niż w ogłoszeniu. > Nawet jeżeli, to tak trudno zasugerować potencjalnemu sąsiadowi-nabywcy (bo wiadomo, że jak sąsiad > zobaczy ogłoszenie, to w te pędy biegnie kupować), że "igła to toto nie jest"? > Ja sprzedałem samochód znajomemu, który jeździ nim od dwóch lat i żadnej "dupy" po okolicy nie > robi, a wręcz chwali wóz. Gorszy niż w ogłoszeniu?Przecież chyba jasno napisałem, o niezatajaniu niczego. Znam przypadki, że po pół roku, po roku były pretensje (akurat nie do mnie, między prywatnymi), bo np koleś pojechał na BT i wyszedł 1 amor słabszy. Czy w dniu sprzedaży to auto było gorsze niż w ogłoszeniu?Mogło tak być ale równie dobrze kierownik mógł zaliczyć kilka dziur przez ten czas-tak czy nie?Czy jeśli 3 miesiące po zakupie padnie UPG w 15 letnim samochodzie to będzie oznaczało, że było gorsze w dniu sprzedaży niż opisane?Czy jak zepsuje się po 2 mies elektroniczna przepustnica, zapcha EGR, uszkodzi siłownik szyby to znaczy, że sprzedający zataił to przed znajomym kupującym i wsadził go świadomie na minę?Mowa o tego typu plotach i awariach.
-
Ilu właścicieli miało auto?
> Czy da radę po nr.VIN sprawdzić ilu właścicieli miało auto/ile razy było rejestrowane? Nie zaprzątaj sobie tym głowy, liczy się tylko albo pierwszy albo bez znaczenia. A wg niektórych speców z AK trzeba jeszcze doliczyć wszystkich pośredników, więc kupujesz nowy, już ma z 4 pośredników, potem paru handlarzy między sobą, przez komisy itd i wyjdzie że w dowodzie 3 właścicieli, a wg speców z AK 23.
-
Przebiegi w Niemczech
> Uśrednienie dla diesla i Pb daje właśnie takie przebiegi... Zauważ, że flociaki nie trafiają do ogłoszeń niemieckich, schodzą na aukcjach dealerskich i tu 2 drogi: -kupują polacy, cofają sprzedają -kupują turcy, cofają lub nie, sprzedają polakom, ci cofają, sprzedają Więc tak naprawdę dość istotnej próbki badań wcale tu nie ma, takiej której pełno na naszych drogach.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Powtarzasz to już n-ty raz, tylko nie tłumaczysz, co ta wiedza sąsiadów ci szkodzi. > Bo co niby mają gadać - że sprzedaję prywatnie samochód? To jakieś święto lasu jest? > Ludzie na parkingu obklejają ogłoszeniami auto, żeby ktoś z okolicy się zainteresował, gadał, > dopytywał, wiedział i widział. Czym ryzykują? A niektórzy cenią sobie prywatność i nie chcą głosić po okolicy, że sprzedają tylko wystawiają w necie i oddają obcym ludziom w myśl zasady obcemu i jak najdalej i nie mówimy tu o zatajaniu czegokolwiek, tylko są świadomi, że samochód to mechanika i może się popsuć, niestety nie każdy kupujący jest tego świadomy, kupi, a potem przestaje się odzywać, albo robi dupę po okolicy, że Zdzisiek mu "wcisnął" samochód który się psuje. Ludzie są naprawdę różni.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> No tak, sąsiad jest tym złym, bo nie pozwala oszukiwać na podatkach... Nie mierz wszystkich swoją miarą. Sąsiad jest tym złym bo jest wścibski, wie lepiej czym dysponujesz, ile masz w portfelu i co robisz. Sieje plotki nie poparte nawet obserwacją tylko ssie z palucha historie z sufitu. Akurat do podatków to nosa nie wtrąca, bo w kwity nie ma możliwości zaglądać, ale drugiemu sąsiadowi opowieści rodem z kosmosu siać potrafi.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Nie wiedziałem, że sprzedaż samochodu to takie wydarzenie, jakby co najmniej Zdzisiek spod 4 > zdradzał żonę z konkubiną Ryśka spod 19. > Bo cóż takiego można plotkować czy domyślać się nt. sprzedaży samochodu? I w czym wiedza sąsiadów > mogłaby ci zaszkodzić? Nawet nie zdajesz sobie sprawy w jak wielkim jesteś błędzie I o ile sprzedajesz swój raz na 2 lata nie ma to praktycznie żadnego znaczenia o tyle jak prowadzisz to zarobkowo to sytuacja zmienia się diametralnie, a zawiść ludzka nie zna granic.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Ale przecież nie swoje sprzedajesz, więc co za problem? Tym bardziej.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> BTW: nie boisz się że ktoś opłaci się fałszywkami? > Mnie kupiec przywiózł gotówkę za Golfa, ale zaprowadziłem go od razu do banku, żeby wpłacił to na > moje konto. > mar00ha Ryzyko jest zawsze i wszędzie. Bankomat nawet czasami potrafi oszukać. Gość przyjeżdża kupować, spisujesz wszystkie jego dane z jego dow os więc w razie gdyby były to fałszywki, kolesia masz na talerzu, od sprawy załatwionej w sposób cywilizowany przez nasze władze po mniej cywilizowane, a skuteczne sposoby windykacyjne. Praktycznie o takich przekrętach się nie słyszy, szybciej jakaś kradzież kasy na giełdach czy innych skupiskach.
-
Przebiegi w Niemczech
> Coś słabe te średnie przebiegi w Niemczech > Samar.pl/wiadomosci/pozeracze-kilometrow - chodzi o samochody prywatne. > 1. Skoda Superb Combi (17 538 km) > 2. Opel Insignia Sports Tourer (16 217 km) > 3. Volkswagen Golf VI Variant (16 035 km) > 4. Skoda Octavia Combi (15 623 km) > 5. Volkswagen Golf V Variant (14 895 km) > 6. Ford S-Max (14 893 km) > 7. Volkswagen T5/Multivan (14 665 km) > 8. Hyundai i30 Wagon (14 633 km) > 9. Mazda6 Wagon (14 630 km) > 10. SEAT Alhambra (14 587 km) Słabe porównanie, bo jeszcze rozbicie na diesla i benę by się przydało. Benzyny tam kupują Ci co jeżdżą pi razy oko tyle co w tych wyliczeniach, ale diesle robią więcej, nawet w prywatnych rękach. Niech by pokusili się jeszcze o firmówki (a większość na naszym rynku to skręcone firmówki, które rocznie potrafią po 100 tys przelatać).
-
mierzenie auta - czy ma sens ? od koła do koła :)
> do kumpla na plac w komisie przysalonowym kiedyś tacy wpadli i zaczęli mierzyć auto które było po > dzwonie no i rzeczywiście różnica w rozstawie osi wyszła ok 3cm > kumpel udał greka i pokazał inne bite auto i powiedział ludziom że tamto na pewno nie było rozbite > i żeby tamto zmierzyli > też wyszło podobnie źle > Państwo już wtedy spokojni, zakupili pierwszy pojazd > wiem wiem, mało śmieszne, ale prawdziwe. Nie ufajcie komisom przysalonowym Czyli małpy miały brzytwę, którą zaczęły wymachiwać i się nią pochlastały-o tym właśnie piszę, nie narzędzia a rozum, nie masz w danym temacie, weź kogoś kto ma. Nie każdy musi być lekarzem, farmaceutą, blacharzem,mechanikiem, urzędnikiem i prawnikiem w jednym, a jakoś u nas właśnie tak to się odbywa, no i są skutki, jest jak jest.
-
mierzenie auta - czy ma sens ? od koła do koła :)
> I tu jest pole do popisu dla nowego produktu > Miernik grubosci lakieru opakowany w rozwijana miarke Patentuj!
-
mierzenie auta - czy ma sens ? od koła do koła :)
> W 100% się z Tobą zgodzę. Troszeczkę zeszliśmy z tematu bo doszedł wątek metrówki Chodziło mi o > sens takiego badania w warsztacie nie metrówką, tylko "lepszym" sprzętem. > Pzdr > Słoń Imho zbieżność, geometria i oględziny blacharskie z pomiarem powłoki w 99,9% wystarczają do zakupu dowolnego samochodu (mowa o sprawdzeniu pod kątem wypadkowości, jeszcze można kompa podpiąć czy błędów nie ma i testy urządzeń prawidłowe są. Ten 00,1% osobników powinna jeździć zbiorkomem bądź rowerem, bo mają za słabą psychikę by usiąść za kierownicą w używanym samochodzie.
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Pisząc normalny nie miałem na myśli, ze ktoś jest nienormalny w sensie psychicznym, a cwaniaka i > kombinatora, mającego coś na sumieniu, jak również kogoś mającego inne powodu, np. fanaberię A po co się myje samochód przez zrobieniem zdjęć?Po co się odkurza?Żeby odwrócić uwagę kupującego?Czy ma się coś na sumieniu? Pytanie po prostu z d...a powodów na zasłanianie są 10tki i nie zmienia to tak naprawdę niczego, więc nie ma czym sobie głowy zawracać, komisy jeszcze nazwę swojego komisu wkładają, więc reklama dodatkowa To już lepsze chyba pytanie, czy mogę metrówką koła rozmierzyć
-
Pytanie za 3 punkty :) urząd
> Ale Ojciec nie zgłosił w wydziale że kupił , a teraz zgłosi że sprzedał ? czegoś tu nie kumie Ale Ty zgłosiłeś że sprzedałeś, WK sobie odnotował nowego właściciela (powinien odnotować), więc teraz jak ojciec zgłosi że sprzedał, to sytuacja zatoczy koło i będzie taka jak pierwotnie ileś czasu temu, zgadza się czy nie?Poza tym to sprzedąjacy ma obowiązek zgłoszenia a nie kupujący.
-
mierzenie auta - czy ma sens ? od koła do koła :)
> Ja znalazłem cos takiego : > "Bardzo dobre rezultaty przynosi wykonanie pomiaru długości samochodu, a ściślej – > odległości najdalej wysuniętych ku przodowi i tyłowi jej stałych elementów. Zderzaki, ramki > reflektorów itd nie zaliczają się do nich. Pomiar wykonuje się płócienną taśmą mierniczą > (metalowa może zarysować powłokę lakierniczą) rozciągając ją wzdłuż boku pojazdu, na takiej > samej wysokości po obu stronach. > Gdy jedna ze stron pojazdu jest dłuższa od drugiej o ponad 1 cm, można niemal mieć pewność, że były > jego karoserii wykonywane jakieś prace, związane z usuwaniem skutków stłuczki lub wypadku. > Bywa, że długości obu boków tego samego niewielkiego pojazdu osobowego są od siebie różne > nawet o 4 i więcej centymetrów. Różnica długości poniżej 10 mm może być wynikiem błędu > montażowego w fabryce." Ale po co taki cyrk robić? Trzeba do salonu po nowy iść i nie tracić czasu swojego i sprzedającego, takie pomiary w rękach pseudofachowca to jakby dać małpie brzytwę. Tak samo jak z miernikiem, nieumiejętne posługiwanie się wyrządzi więcej szkody niż pożytku, bo odwalisz samochód ze zrobioną niewielką wgniotką i polakierowany element, na mierniku wyjdzie Ci szpachla i zrezygnujesz z takie samochodu, a kupisz taki co miał podłużnicę wstawianą z całą ćwiartką i udało się kupić błotnik w kolorze. Nie znasz się, to trzeba podjechać do dobrego blacharza, który oceni czy były szkody i ich rozmiar, a nie szpagatować z metrówką i biegać wokół auta jak kot z pęcherzem, do mnie jakby ktoś taki przyjechał, to nakręciłbym filmik, byłby ubaw w sieci po pachy a tacy co próbowali udowadniać jakie to bite auto było, a samochód 100% ori, nic nie malowane też byli, na zakurzonym aucie po deszczu mierzył jakimś miernikiem elektronicznym ale tańszym od najtańszego i mu wartości różniły się po 30 mi(k)ronów w zależności gdzie przyłożył, no i bite panie Hit internetów kupiec z metrówką
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Wiesz, mnie akurat to nie interesuje czy ktos zakrywa, czy nie zakrywa. Uważam tylko to co > napisałem wyżej. No ok, dlatego wyciągnąłem wnioski z Twojego wpisu, nie mam nic na sumieniu, nic do ukrycia a zasłaniam więc jestem nienormalny To jest bardzo ciekawe od strony społeczeństwa, że nie interesuje auto, tylko interesuje dlaczego sprzedajesz, dlaczego zasłoniłeś tablice, kto jeździł przez ostatnie lat (czy kobieta czy facet)którym jest się właścicielem w dowodzie (a jak sprowadzony zza granicy i tam miał 18 właścicieli to już to się nie liczy)... No i jedno z lepszych pytań w mojej mirkowej historii-ile ja na nim (kupującym) zarobię, bo jak do 300zł to on jest zainteresowany, ale jak więcej to wiesz pan co, to ja tego samochodu nie chcę-rozmowa przez telefon, samochodu nie widział, auto o wartości 12 tys
-
Pytanie za 3 punkty :) urząd
> no ale ja mam zgłosić że kupiłem > Nic wybiore się do wydziału i zapłace te 81 zł tylko te kolejki mnie załamują > pozdrawiam > fatal Ale czemu masz zgłosić?Ojciec niech sprzedaż zgłosi i będzie wsio ok na moją logikę, logika urzędnicza skasuje za co?
-
dlaczego zasłaniają tablice rej. w ogłoszeniach
> Normalny człowiek, nie mający nic na sumieniu i do ukrycia, sprzedając samochód nie będzie zakrywał > tablic, bo po co? Chyba, że jak wielu, owczym pędem.....bo tak? Zatem nie jestem normalny Samochód z zakrytymi i odkrytymi wygląda tak samo, więc skoro ktoś zakrywa to jakieś powody ma, a kupującego nie powinno to interesować, jest to tak samo głupie dopytywanie jak:Dlaczego Pan sprzedaje? Odpowiedź w obu przypadkach może być podobna:Bo mogę.
-
Pytanie za 3 punkty :) urząd
> no właśnie temat jest taki że w dowodzie są moje dane ( a nie ojca ) , także nie wiem czy mam iść > do urzędu zgłosić że kupiłem czy nie? Ja Cię doskonale zrozumiałem, dlatego napisałem, że dla porządku w WK powinieneś zgłosić zakup, a właściwie ojciec sprzedaż, wtedy Ty sprzedałeś-zgłoszono, kupiłeś-zgłoszono i wsio gra, a w dowodzie żadnego ruchu nie będzie.
-
A6 3.0TDI
> no Ty w każdym wątku piszesz pierdoły i nie na temat ( kolejny przykład Twojego trolowania wątek o > E60 ) No to porozmawiajmy merytorycznie-kupiłeś?Ile ma faktycznego nalotu (w ASO miałeś sprawdzać)?
-
Pytanie za 3 punkty :) urząd
> Witam Wszystkich po świętach > Chciałbym się Was doradzić w jednej sprawie otóż > Niecały rok temu sprzedałem ojcu swoje Punto , opłaciliśmy z ojcem urząd skarbowy , > poinformowaliśmy ubezpieczalnie ja byłem w urzędzie iż pozbyłem się samochodu lecz nie > zmienialiśmy tablic i dowodu rejestracyjnego ( w tych dokumentach są moje dane ) , teraz > zakupiłem od ojca samochód spisaliśmy umowę wartość samochodu jest mniejsza niż tysiąc zł więc > do urzędu skarbowego nie idę ale co z urzędem ( wydział komunikacji ) , mam ich informować iż > zakupiłem z powrotem samochód czy nie ? > pozdrawiam > Fatal Chyba sam sobie odpowiedziałeś Quote: ja byłem w urzędzie iż pozbyłem się samochodu skoro byłeś poinformować, że sprzedałeś, to u nich w dok jest ojciec, więc teraz gdy kupiłeś powinieneś również zgłosić, a właściwie to ojciec powinien zgłosić sprzedaż. Jeśli tego nie zrobicie nic wielkiego się nie stanie, oprócz tego, że w WK nie będzie się zgadzał właściciel z dowodem, przy kontroli też będzie widoczny cały czas ojciec jako właściciel.
-
Przedmuchy w dieslu?
> przecież widać że to fordowski tdci To chyba któryś z nas ma coś z oczami, dla ułatwienia powiem , że nie ja
