Zawartość dodana przez AkuQ
- Ruda
-
Wybór minivana -dylemat
> z tych to bralbym zafire A.Pojemne auto i masz skladane siedzenia.Szukac benzyny 1.8 i gaz zalozyc Ale do takiej xary to przepaść w zafirze, trzeszczy wszystko, ciaśniejsza, generalnie taka "taczka", xara też zadu nie urywa i to też taka rodzinna taczka, ale przynajmniej komfortowa. W zafirze tylna kanapa to jak stołek.
-
Ruda
> Dramatyzowałbym, jakby mi przyszło z każdym odpryskiem do lakiernika się umawiać na poprawki, czyli > pewnie ze 20 razy w roku. Do odprysków wystarczy mieć sztyft lub zaprawkę w pędzelku i nie ma potrzeby biegać nigdzie. Koszt 15zł na wszystkie odpryski po kamykach. > A "pod swoją nutę" to tak obserwuję, że to ty cały czas próbujesz ustawiać, nie tylko w tym > temacie. Co znaczy ustawiać?Pisanie, że nie warto robić zaprawek, zmieniać reperaturek bo i tak wylezie jest po prostu błędne i nieprawdziwe. > Szklaną kulę masz, czy jakieś ankiety/statystyki prowadzisz w tym temacie? Wystarczy mi obserwacja otoczenia i pojazdów w nim jeżdżących, od nowych po stare, każdy kto odrobinę dba o blachy nie jeździ dziurawym paździerzem z wypadającym fotelem. Skoro na 3-4 latkach klasy D premium potrafią bąble wyłazić, to nie ma co się dziwić w autach wiekowych-na to wpływu nie mamy żadnego, ale mamy wpływ w trakcie użytkowania. > A skąd te 90% jak nie więcej? A to podaj mi marki i modele, w wieku 3-15 lat (o więcej już nawet nie piszę) których korozja nie dotyczy. > Czyżby nikt nie robił poprawek i tylko czekał kiedy wyleci z fotelem na asfalt przez zgnitą > podłogę? > Czy w tych 90% mieszczą się jednak te poprawiane i dalej jednak rude? Mieszczą się te poprawiane oczywiście, czytaj ze zrozumieniem Quote: że samochodów z rudą jest u nas 90% jak nie więcej, od 15-20 latków po 3-5 latki i jakoś jeżdżą i nie wyglądają jak opłakane jak ktoś w miarę dba. Czyli wyplewić rudzielca całkiem się nie da, ale nie robiąc z nią nic właśnie bardzo szybko można wypaść z fotelem, lub jeździć obskórem, który nie przejdzie BT bo będzie blacha odpadała, a co jakiś czas zabezpieczając, wycinając newralgiczne elementy proces naturalnego rozkładu pojazdu się odwleka. > Gdyby leczenie zardzewiałych purchli było tak skuteczne, to skąd miałoby się wziąć te 90% jak nie > więcej zardzewialców? Masz wyżej rozpisane, jaśniej nie potrafię Ci wytłumaczyć. Ja nie piszę o jakiejś mega skuteczności, ja piszę o likwidacji newralgicznych miejsc, o zabezpieczaniu póki jeszcze rudej nie ma, o likwidacji rudej w zalążku-ot taka profilaktyka lub inaczej nazywając normalne, nie przesadne dbanie o nadwozie tego czym jeździmy. Zarysujesz, nie chcesz malować, wystarczy zabezpieczyć zaprawką, nie zrobisz tego, mija pół roku i wypływa spod tego rdza, po roku są purchle. > Tylko mi nie pisz że 1 wykwit zaleczony w 100% skutecznie, ale gdzie indziej wychodzą następne, bo > to tylko dowodzi temu co pisałem wcześniej, że szkoda sobie tym pudrowaniem syfów dupy > zawracać. Ale coś Ty się przyssał ze 100% skutecznością? samochód mający do zmiany reperaturki błotników z powodu korozji (omega,laguna I, tudzież inny ford czy opel z końcówki lat 90tych, czy nawet vw) zmienisz wycinając to-samochód wygląda dalej przez parę lat normalnie, nie zmienisz-masz za w lata wyżarte tak, że diagnosta nie podbije BT. Uważasz, że nie należy tego robić?
-
Nissan Note - Warto?
> Sam fantazjujesz i zmieniasz temat na jakieś medyczne. No to gratuluję eksploatacji pojazdów u Ciebie i twoim otoczeniu skoro "normalne" jest użytkowanie pojazdu aż stanie a prosta wymiana stukajacego elementu zawieszenia to chuchanie i dmuchanie . Ja wolę zatem fantazjowac i wymieniać takie rzeczy by nie pisać potem jaki to zły model.
-
Nissan Note - Warto?
> Normalne to wsiada i jedzie aż auto przestanie jechać. > Te słabe przestają, te dobre nie. Ale fantazjujesz Skoro jedzie aż auto przestanie jechać, to które są słabe a które dobre jak wszystkie przestają jechać? Imho ktoś kto używa samochodu aż stanie i nie chce jechać dalej jest imbecylem i nie powinien jeździć nawet rowerem bo i ten zajeździ. Do lekarza jak się skaleczy pewnie też idą tacy dopiero jak im gangrena opitoli łapę i zostało im 24godz życia. Ci chuchający wg Ciebie polewają wodą utlenioną, kleją plaster i na drugi dzień zapominają o skaleczeniu.
-
Nissan Note - Warto?
> Pewnie dba jak o jajko? Kolega kupił jeden z tych wyprzedawanych. Włożył 4,5tys. w to co > najpilniejsze. Doprowadził do stanu używalności i jeździ teraz 5 tys. km. rocznie. Chucha, > dmucha i zadowolony. > Takiemu to i Syrenka dobrze się spisywała. Dopiero na tle dobrych aut widać różnicę. Jeździ baba codziennie do pracy po 28km w jedną stronę+ zdarzyły się wakacje za granicą, bo audi z 430 tys przelotem było nieaktywne z powodu pompy wspomagania+jakieś jazdy wokół komina. Co znaczy chucha -dmucha?Odpala i jedzie, jak zaczął sworzeń się odzywać, to mechanik, ustalenie co zaczyna pukać i zmiana, jak hamulce się kończyły, to zmiana-to jest chuchanie, czy normalne traktowanie samochodu?
-
Nissan Note - Warto?
> Zgadza się. Takie one są a flotowi użytkownicy przez swoje zaniedbania powodują przyspieszone > ujawnienie usterek. Zwykły użytkownik dbający o auto miałby je rozłożone w czasie na tyle > odległym, aby uznać, że: "każde auto się psuje". > Dlatego też więcej już ich nie kupowano i firma została przy Yarisach. Chwila, bo robisz jakiś przeskok myślowy-100 tys to 100 tys, awarie o których piszesz w żadnym znanym mi egz notesa nie miały miejsca. Obecnie w kolegi 80cio tysięczniaku zmienił sworzeń wahacza i robił hamulce. Poza serwisem filtrowo-olejowym nie dołożył więcej jak tysiąc złotych w ten samochód, a nawet pewnie mniej. Więc żeby wsadzić +6 tys to nie wiem jak trzeba ich było traktować.
-
Auto - przekręt z VAT pytanie.
> Sprawdzę dokładnie co i jak. > A teraz inne pytanie, kupuje auto zarejestrowane w PL i po czasie okazuję się że był wałek z VAT. > Kogo skarbowy wezmie w obroty, osobę która pierwsza rejestrowała auto w PL czy mnie jako > drugiego właściciela? Ciebie. Robią zapytanie do cepiku, o ustalenie właściciela i puk puk z odsetkami. Ich nie obchodzą poprzedni właściciele, ich obchodzi pojazd i brak vatu za niego.
-
Ruda
> Też chciałbym żeby tak było, ale niestety korozja jaka by nie była (powierzchniowa, zaawansowana, > od środka czy z zewnątrz) zawsze jest już korozją i takiej zainfekowanej blachy już nie > wyleczysz do końca. > To tylko kwestia czasu aż pokaże się z powrotem ze zdwojoną siłą, spod tego co tam niewiadomo jak > starannie doczyszczałeś. > Wiadomo że zdarcie tego porządnie samemu i zamalowanie choćby olejną do płotów jest lepsze niż nie > robienie nic, bo spowoduje że po 1 zimie dziura tam nie wyleci, tylko pewnie po następnej. > Ale dziura w takim miejscu co się już rdza jakakolwiek raz pokazała i tak wyleci. > Ludzie szukają jak tu za OC raz w roku zapłacić 300zł a nie 500, a będą latać co roku do lakiernika > na podmalowywanie wykwitów za 1000zł? > No ale pewnie...kto bogatemu zabroni. > no właśnie Napiszę w skrócie-dramatyzujesz i ubarwiasz "pod swoją nutę", ktoś kto zrobił to za rok nie robi ponownie to raz, a dwa, że samochodów z rudą jest u nas 90% jak nie więcej, od 15-20 latków po 3-5 latki i jakoś jeżdżą i nie wyglądają jak opłakane jak ktoś w miarę dba.
-
Auto - przekręt z VAT pytanie.
> Jest prywatny, ale auto sprzedaje firma ( komis ) w holandii. Jeśli w dokumentacji tamtejszej jest właściciel prywatny to nawet powinna być vat marża. Komis tylko pośredniczy, więc jeśli pośredniczy w sprzedaży auta firmowego to powinien wystawić pełną vat, jeśli auta prywatnego to vat marżę, to tak w skrócie, dokładnie opisane mam to na stronie.
-
Nissan Note - Warto?
> Ja też nie. Owszem wymieniałem tę kwotę ale w innym kontekście. Pozwolę sobie zacytować: Quote: Chciałem kupić kilka szt. z silnikami 1.4, odchodząc z korpo na handel bo były w niezłych cenach w promocji dla pracowników. Niestety po 80 - 100 tys. km. miały usterki wyceniane na 6 - 10 tys. zł, więc zrezygnowałem. Nie wiem co z nimi jest nie tak ale silniki mokre, cieknące, zawieszenia wybite, sprzęgła zajeżdżone. Zespoły napędowe i zawieszenia były w opłakanym stanie. Żeby wsadzić 10 tys w note z przebiegiem 100 tys to ten samochód musiał być skrajnie zaniedbany czyli nie widzieć mechanika odkąd wyjechał z salonu, innej opcji nie ma, bo za 10 tys to robi się generalkę zawieszenia, nowe sprzęgło, generalkę silnika i poprawia uszkodzenia blacharskie, nie pisząc o detalach jak czyszczenie tapicerki. Czyli te auta to totalne chlewy były i to nie wina modelu tylko właściciela, a sprzedaż to nie była żadna pracownicza promocja tylko próba wybawienia z problemu. Tak zaniedbać można każde auto.I to nie z note jest coś nie tak, tylko z kimś kto odpowiadał za flotę.
-
Nissan Note - Warto?
> Nie potrafię. Coś sobie wymyśliłeś z tym zakatowaniem. Przecież to nie ja pisałem, że trzeba było w nich remont silnika robić i włożyć do każdego 6-8 tys. Skoro tak, to były zakatowane.
-
Nissan Note - Warto?
> Oczywiście, że masz rację. To potwierdza też, że to są słabe auta bo jeśli tak samo nie dbasz o np. > Yaris-a to nie masz żadnych problemów i to do znacznie większych przebiegów. To weź mi jeszcze wytłumacz jak mogły być zakatowane silniki, które są nie do zakatowania i jeżdżą po 400 tys bezproblemowo? Jak trzeba jeździć?Na zimnym non stop pyta czy jeszcze jakieś "myki", bo nie mieści mi się to w głowie. Ja wiem , że można i w 20km zajechać silnik, ale przy normalnym traktowaniu one są idiotoodporne.
-
Ruda
> No więc właśnie - odraczasz wyrok, bo za 3-4 lata będziesz musiał robić znów ... Ale napisałem, że nic na to nie poradzimy-masz przez kolejne 3-4 lata normalnie wyglądający samochód a nie rdzewkę jeżdżącą. Problem rudej dotyczy bardzo wielu aut i trzeba to naprawiać jak mechanikę, jak odpuścisz to i mechanicznie nie zrobisz 2-3 rzeczy na czas to po jakimś czasie silnik na złom, to samo z blachą, nie zrobisz zaprawki na błotniku za 50zł, to za 2 lata masz błotnik do zmiany itd.
-
Nissan Note - Warto?
> Nie do wymiany tylko sporych napraw. Po prostu na dużej próbie kilkudziesięciu sztuk jednocześnie, > widać ich słabości na tle konkurentów, jak na talerzu. > To są słabe auta. Dlatego firma pozbywała się ich wszystkich przed osiągnięciem zakładanych > przebiegów. > Mogłem kupić taniej bo była promocja dla odchodzących dobrowolnie. Jak silnik, który u innych jeździ do bardzo dużych przebiegów i jest bardzo udanym i trwałym silnikiem może być do dużych napraw w tylu samych sztukach w 1 firmie?Wnioski się nasuwają same-jak dbasz tak masz. Jak kupione zostały by po najniższych kosztach je tłuc do zdechu to mogło tak się zdarzyć, bo tak jak pisałem już, zupełnie nie potwierdzam Twoich rewelacji aby miały odzwierciedlenie w innych egzemplarzach i na pewno nie można powiedzieć o nich że są słabe i francuskie, bo silnik to rdzenny japończyk z dobrymi tradycjami i skoro zostały zajeżdżone te silniki w tej firmie to nie dziwię się, że i reszta wyglądała na padakę. A z promocjami to wiemy jak jest i skąd wynikają, widać to nawet tutaj...odejdź dobrowolnie i weź sobie problem na głowę w postaci dojechanego note.
-
Ruda
> Pewnie tyle % własnie tam powinna już skończyć, ale jeszcze ostatnimi siłami się toczą. I co na to poradzisz?Nic. Naród biedny, na nowe nie każdego stać. A samochody nawet klas premium mają kiepskie blachy (np mercedes) więc naprawy blacharskie są nieuniknione. > Tak tak, zawsze te same wszędzie dobre rady. I co w tym złego? > A prawda jest taka że każdy blacharz takie rzeczy robi na czas, a nie na konkurs i zedrze do > równego co tam będzie kwitło, zapaćka byle czym, psiknie lakierem i po zimie zaś trzeba będzie > poprawiać. Do kiepskich blacharzy wstawiasz, nie zdarzyło się nigdy że wylezie po zimie. Zazwyczaj na 3-4 lata spokój. > Jak wytnie i wspawa wstawkę, to spawy zgniją za 2 lata i trzeba będzie znów wycinać tylko że > jeszcze więcej. Jeszcze raz napiszę, nic na to nie poradzisz, taką mamy motoryzację i wśród takiej się obracamy, spawy po 2 l nie zgniją, 3-4 lata naprawa wytrzymuje, koszt takich zabiegów to ok 400-500zł więc nie jest to jakoś specjalnie drogo nawet jak za 3 l trzeba by powtórzyć, a właśnie nie robiąc tego po 3-4 latach masz błotnik zgnity pod samą szybę i wtedy nie wiadomo co z tym robić. W tanich autach można samemu pewne sprawy zrobić, w eskorcie kiedyś wyłaziło na nadkolach od dołu, wyciąłem rudą, wstawiłem z żywicy epoksydowej "łatkę" szer 2,5 cm i długa ok 20cm na rancie błotnika, wyrównałem szpachlówką, dobrałem lakier w sprayu, samochód granatowy, praktycznie lakier się nie odróżniał, ruda nie wylezie tam nigdy. Takie naprawy to nie technologie kosmiczne, gdyby tego nie robić to wszystkie piękne klasyki były na żyletki przerobione (inne auta mniej piękne też). Co poradzisz że na 3 letnim samochodzie kawałki progów są obdarte z lakieru bo lakiery cienkie kładą i od piasku się wypiaskowuje?Zostawiasz to na 2 lata i masz samochód bez progów, czyścisz, zabezpieczasz, lakierujesz i masz spokój prawdopodobnie do kiedy będziesz go używał.
-
Kupujemy zabaweczke do 60 tysi
> Czyli wyjdzie pewnie szukanie wśród krajowek czyli dluuuga i ciężka droga przed znajomym Ale krajówka będzie 15 tys tańsza?Nie sądzę...Niby dlaczego?
-
Nissan Note - Warto?
> Note to francuskie złomki. Nawet Focusy były w lepszym stanie. Pisałem Ci już o tym, zależy jak były traktowane, Ty pisałeś o tym, że silniki były do wymiany bo coś tam, oraz zawieszenia itd. Więc widać, że ktoś miał centralnie z tyłu ich bieżący serwis. Jakoś nijak nie mogę potwierdzić Twoich słów w egzemplarzach z którymi mam/miałem do czynienia. Różnica taka, że żaden nie był firmowy, tylko max 2 właścicieli, a jeden przebieg miał dość spory, bo ponad 200 tys, co dla każdego polaka wydaje się być dużo na taki wóz i ani po wnętrzu ani po silniku tego przebiegu nie było widać. Wiesz już dlaczego mogłeś je taniej nabyć...
-
Nissan Note - Warto?
> mowisz moj 1.4 w almerze z niewiadomym przebiegiem (240000 jak sprzedawalem) sie nie > pocił > a na spotach z urzyszkodnikami z forum nissana tez zaden nie był "spocony" Może zmieniane były uszczelki?W paru sztukach które znam, w tym 2 od nowości każdy miał ten problem, nie wyciek-zapocenie. Pierwsze objawy delikatnego zawilgocenia po 35 tys się pojawiły. > o note - szyba przednia - z racji konstrukcji auta se co jakis czas pęka > no chyba ze wszystkie ktore znam byly po przygodach Nie stwierdziłem.
-
Ruda
> nawet walka na tylnym nadkolu? przecież niejeden samochód młodszy ma w tym miejscu rudą Gdyby wszyscy myśleli i robili tak jak koledzy powyżej sugerują to 30% aut na PL rynku już dawno skończyłoby na złomie Wymień reperaturki błotników na wiosnę, zastosuj dobry podkład, polakieruj (pewnie lakiernik to wszystko będzie robił) i ciesz się autem. Starsze, a często też dość młode auta 3-5 lat mają problem z rdzewieniem i trzeba co jakiś czas coś tam poprawić, wyciąć, by nie zgniło całkiem.
-
Kupujemy zabaweczke do 60 tysi
> Propozycję przekazane. Żadna nie podpasowała Zapytam inaczej, czy 60 tysi wystarczy na prosiaka > 911 966 z byle jakiego rocznika? Jak wyglada utrzymanie takiej fury z silnikiem 3.6? Najprościej to porachować w taki oto sposób. Wiadomo, że krajówek praktycznie nie ma, zostaje nam import, wiemy jak jest w PL że u nas samochody się "wytwarza", a nie kupuje i sprzedaje, wiadomo, że jak w PL po czyimś zarobku i opłatach jest tańsze niż najtańsze za granicą bez opłat, to nie trafiłeś na handlarza dobroczyńce, tylko dobrego kombinatora i kwestia dokładniejszego spojrzenia czy tańszy bo zastaw bankowy w innym kraju, czy tańszy bo przeszczepiona tabliczka vin z krojonego wózka, czy tańszy bo ma szpecący spaw pod fotelami wzdłuż podłogi i słupków, pewne jest natomiast że nikt nie "podaruje" nikomu 5 czy 10 tys w ramach Mikołaja. Także rachujcie-mobile.de +autoscout24.de a potem np obliczauto.pl i będziecie wiedzieć, którymi ofertami można się zainteresować.
-
Branie oleju. Długie
> Dziwne żeby w tym silniku przy 150k km brał tyle oleju. Te silniki to raczej wzór długowieczności > jak na taką kosiarkę. Chyba, że ktoś robił tak jak mój ojciec, który to miał naleciałości z dużego fiata no i po odpaleniu mróz nie mróz przegazówa bo gasł. Kiedyś w innym samochodzie też, odpalił i gaz-zobaczyłem, opierdzieliłem i więcej nie zauważyłem takiego zachowania. Wiem, że nie jest to odosobniony przypadek, szczególnie w zimie ludzie chcą by szybciej im się nagrzał. No i jak ten biedny silnik ma potem nie chlać oleum.
-
Kupujemy zabaweczke do 60 tysi
> W takim razie co proponujesz z ciekawych aut? Mustang, nissan 350Z, BMW Z4...
-
Kupujemy zabaweczke do 60 tysi
> Da siew znaleźć 911 z rocznikow 2002 do 60 tysi? Do 60 tysi to wątpliwe, najtańsze egz zaczynają się od 15 tys eur, a wiadomo, że doskonałe nie będą, zakładając że tysiaka eur się utarguje to przy indywidualnym imporcie idzie się zbliżyć w okolice 60 tys lub bardzo niewiele trzeba by dorzucić. W PL szukanie prosiaka w takiej kasie to loteria bo do PL trafiają nie dość że najtańsze to jeszcze po taniości porobione, a przy takim samochodzie usunięcie awarii tanie nie będzie, nawet u Jaya.
-
Kupujemy zabaweczke do 60 tysi
> Co proponujecie? W planach porsche 911 z silnikiem 3.6. > Jakieś propozycje? No to iść tym tropem, znaleźć w krzakach takie za 15 tys, pojeździć 2 tygodnie i sprzedać za 22. Szlaki ma już przetarte
