Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Stłuczka nie z naszej winy.

Featured Replies

Napisano

Ciekawy jestem - ile czasu wam potrzeba na "spowodowanie" kolizji drogowej nie z waszej winy? Mowa o ruchu miejskim w dzień.

Chodzi oczywiście o mocno szacunkowy czas określony jedynie na spostrzeżeniach.

Ja sobie daje nie więcej niż 20 min. Przy "niesprzyjających" warunkach (wszyscy koło mnie jadą prawidłowo), czas IMO wydłużyłby się do godzinki. Oczywiście nie ma mowy o jakimś durnym podstawianiu się. Myślę raczej o zaniechaniu działania w celu uniknięcia kolizji drogowej.

A jakie są wasze typy?

Napisano

> Ciekawy jestem - ile czasu wam potrzeba na "spowodowanie" kolizji

> drogowej nie z waszej winy? Mowa o ruchu miejskim w dzień.

> Chodzi oczywiście o mocno szacunkowy czas określony jedynie na

> spostrzeżeniach.

> Ja sobie daje nie więcej niż 20 min. Przy "niesprzyjających"

> warunkach (wszyscy koło mnie jadą prawidłowo), czas IMO

> wydłużyłby się do godzinki. Oczywiście nie ma mowy o jakimś

> durnym podstawianiu się. Myślę raczej o zaniechaniu działania w

> celu uniknięcia kolizji drogowej.

> A jakie są wasze typy?

haha no 15 minut i już mam samochodzik remontowany z czyjejś kieszeni wink.gif

Ale szkoda auta i straconego czasu ;P

Napisano

> Ciekawy jestem - ile czasu wam potrzeba na "spowodowanie" kolizji

> drogowej nie z waszej winy? Mowa o ruchu miejskim w dzień.

> Chodzi oczywiście o mocno szacunkowy czas określony jedynie na

> spostrzeżeniach.

> Ja sobie daje nie więcej niż 20 min. Przy "niesprzyjających"

> warunkach (wszyscy koło mnie jadą prawidłowo), czas IMO

> wydłużyłby się do godzinki. Oczywiście nie ma mowy o jakimś

> durnym podstawianiu się. Myślę raczej o zaniechaniu działania w

> celu uniknięcia kolizji drogowej.

> A jakie są wasze typy?

zależy od dnia ... jak sie uda to na jednej ulicy 3 razy ...

a najlepiej jak obtrąbiony baran jeszcze macha łapami sciana.gif30.GIFscrewy.gif

Napisano
  • Autor

> 4 okrążenia ronda

...zapomniałem o tajnej broni. O rondzie Babka. Skracam czas... - w każdym razie szybko.

Napisano

> ...zapomniałem o tajnej broni. O rondzie Babka. Dkracam czas... - w

> każdym razie szybko.

ototot dziś leciałem do Zyrardowa ... i rondzie od piaseczna ktosik leciał ... no i co ... ten przed\ nim sie zmieścił to i on sie zmieści ... tylko nie wziął pod uwage że ten przed nim nie bedzie ruszał jak z procy alien.gif

Napisano

Zapraszam do Wilanowa w okolice Królowej Marysieńki. Notoryczne wymuszanie pierwszenstwa na skrzyzowaniach rownorzednych gwarantowane. A przy odrobinie szczescia to zaliczysz dzwona z radiowozem. Tak, tak, panowie policmajstry tez nie znaja przepisow zlosnik.gif

Napisano

Przyjedz do mnie na każdym zwężeniu, masz szansę na stłuczkę, wystarczy że znajdzie się delikwent z innego miasta ( nie jadący dziadkowato).

Napisano

Ja w czasie kazdego powrotu z pracy (droga zajmuje mi ok 10 minut) musze uwazac, bo za kazdym razem jest ktos "myslacy, ze mial pierwszenstwo" hehe.gif

Napisano
  • Autor

> Ja w czasie kazdego powrotu z pracy (droga zajmuje mi ok 10 minut)

> musze uwazac, bo za kazdym razem jest ktos "myslacy, ze mial

> pierwszenstwo"

Moja serce.gif uważa, że to tylko ja jestem jakiś nadwrażliwy i ciągle się czepiam.

Kiedyś w młodości, co jakiś czas nie odpuszczałem i ciągle jeździłem poobijany. Później nastąpiła dłuuuuga, wieloletnia przerwa, aż do wczoraj. Nie robiąc nic, po prostu jadąc jak najbardziej prawidłowo, mam do lakierowania całą lewą stronę. Nic nie jest pogniecione, tylko przytarte.

Staliśmy obok siebie przed skrzyżowaniem, ON i ja. Ja po prawej przy krawężniku, ON przy osi jezdni. Za skrzyżowaniem było miejsce tylko dla jednego wozu. Zapaliło sie zielone, but... i stało się to co się stać musiało. Auta nie chciały się skurczyć i ... wiadomo.

Młody człowiek wyskoczył na mnie z mordą, że że nie umiem jeździć, że jestem taki a taki i coś tam jeszcze pogadywał. Ja jedynie spokojnie powiedziałem - przepraszam i że mi przykro.

Jako, że nie chciałem napisać oświadczenia, gostek wezwał policial.gif

Chłopcy przyjechali, popatrzyli na auta, na układ skrzyżowania, wysłuchali wersji młodego kierowcy i zaproponowali mu mandat 500 PLN. Ja nawet raz się nie odezwałem.

Co ciekawe, po całym zajściu nie zdążyłem ujechać więcej niż 5 km i podobna sytuacja. Też wystarczyło nie robić NIC i byłoby podobnie, przy asyscie radiowozu policji stojącego nie dalej niż 20 m od wymuszenia. Miałbym bok do lakierowania. Jak na jeden dzień za duża strata czasu.

Po co to piszę? Bo k... czasem mam dosyć tego wiecznego uciekania przed niedouczonymi, niegrzecznymi i lepszego gatunku kierowcami, których czas jest bardziej cenny od mojego.

Napisano

> Jedno ostre hamowanie.

i najlepiej na mokrej jezdni cool.gif

Napisano

> Moja uważa, że to tylko ja jestem jakiś nadwrażliwy i ciągle się

> czepiam.

> Kiedyś w młodości, co jakiś czas nie odpuszczałem i ciągle jeździłem

> poobijany. Później nastąpiła dłuuuuga, wieloletnia przerwa, aż

> do wczoraj. Nie robiąc nic, po prostu jadąc jak najbardziej

> prawidłowo, mam do lakierowania całą lewą stronę. Nic nie jest

> pogniecione, tylko przytarte.

> Staliśmy obok siebie przed skrzyżowaniem, ON i ja. Ja po prawej przy

> krawężniku, ON przy osi jezdni. Za skrzyżowaniem było miejsce

> tylko dla jednego wozu. Zapaliło sie zielone, but... i stało się

> to co się stać musiało. Auta nie chciały się skurczyć i ...

> wiadomo.

> Młody człowiek wyskoczył na mnie z mordą, że że nie umiem jeździć, że

> jestem taki a taki i coś tam jeszcze pogadywał. Ja jedynie

> spokojnie powiedziałem - przepraszam i że mi przykro.

> Jako, że nie chciałem napisać oświadczenia, gostek wezwał

> Chłopcy przyjechali, popatrzyli na auta, na układ skrzyżowania,

> wysłuchali wersji młodego kierowcy i zaproponowali mu mandat 500

> PLN. Ja nawet raz się nie odezwałem.

> Co ciekawe, po całym zajściu nie zdążyłem ujechać więcej niż 5 km i

> podobna sytuacja. Też wystarczyło nie robić NIC i byłoby

> podobnie, przy asyscie radiowozu policji stojącego nie dalej niż

> 20 m od wymuszenia. Miałbym bok do lakierowania. Jak na jeden

> dzień za duża strata czasu.

> Po co to piszę? Bo k... czasem mam dosyć tego wiecznego uciekania

> przed niedouczonymi, niegrzecznymi i lepszego gatunku

> kierowcami, których czas jest bardziej cenny od mojego.

Wyluzuj stary... szkoda życia na innych, obcych Tobie ludzi... Nawet będąc najlepszym kierowcą na świecie nie ustrzeżesz się od tych, co myślą, że są lepsi, albo mają lepszy samochód, albo po prostu mylą się częściej niż się nie mylą. Jest ich taka masa, że po prostu trzeba sobie odpuścić. Wymusił - trudno, niech jedzie, zajechał - niech zajechał, trudno. Jak ktoś musi się wyżyć, albo wyrzucić złe emocje - robi to za kierownicą, bo to doskonały przerywnik. Od tępienia tego typu rzeczy jest Policja, choć szczerze mówiąc jest arcy nieskuteczna, ale to nie mój problem. Wszystko jest do czasu, nie można być agresywnym i mieć szczęścia całe życie - agresja budzi agresję i każdy, kto tylko chce się wpier...niczyć, za krórymś razem będzie ukarany, jak nie przez dzwona, to przez panów Policjantów. Mnie to gila kto jak jeździ, ja mam siłownię, basen, spacer, rower tudzież zabawę z moimi dzieciakami, nie muszę na siłę nic udowadniać na drodze.

Napisano

Brawo za temat!

Ja codziennie rano i wieczorem (razem 60 km) mam kilka jak nie kilkanascie takich sytuacji..

> Po co to piszę? Bo k... czasem mam dosyć tego wiecznego uciekania

> przed niedouczonymi, niegrzecznymi i lepszego gatunku

> kierowcami, których czas jest bardziej cenny od mojego.

Ja tez, co gorsza 2 razy uciekalem z czego raz koles uciekl, a ja zatrzymalem sie tylem na krawezniku. Teraz staram sie juz mniej uciekac...

Napisano

> Wyluzuj stary... szkoda życia na innych, obcych Tobie ludzi... Nawet

> będąc najlepszym kierowcą na świecie nie ustrzeżesz się od tych,

> co myślą, że są lepsi, albo mają lepszy samochód, albo po prostu

> mylą się częściej niż się nie mylą. Jest ich taka masa, że po

> prostu trzeba sobie odpuścić. Wymusił - trudno, niech jedzie,

> zajechał - niech zajechał, trudno. Jak ktoś musi się wyżyć, albo

> wyrzucić złe emocje - robi to za kierownicą, bo to doskonały

> przerywnik. Od tępienia tego typu rzeczy jest Policja, choć

> szczerze mówiąc jest arcy nieskuteczna, ale to nie mój problem.

> Wszystko jest do czasu, nie można być agresywnym i mieć

> szczęścia całe życie - agresja budzi agresję i każdy, kto tylko

> chce się wpier...niczyć, za krórymś razem będzie ukarany, jak

> nie przez dzwona, to przez panów Policjantów. Mnie to gila kto

> jak jeździ, ja mam siłownię, basen, spacer, rower tudzież zabawę

> z moimi dzieciakami, nie muszę na siłę nic udowadniać na drodze.

Dokładnie. Zbyt więcej ważniejszych rzeczy jest do udowodnienia niż ścigać się z jakimiś palantami na drodze. ok.gif

Napisano

> Ale szkoda auta i straconego czasu ;P

Do pierwszej stluczki tez tak myslalem. Teraz jak juz z nie mojej winy nie mam auta bezwypadkowego, to mi to wisi.

Napisano

> Myślę raczej o zaniechaniu działania w

> celu uniknięcia kolizji drogowej.

A czy to nie jest wlasnie przyczynienie sie do kolizji?

W takich sytuacjach powinna byc zawsze wspolwina. Jeden zlamal przepisy wiec winny. Drugi zaniechal dziala w celu uniekniecia kolizji wiec tez winny.

Niestety trudno jest to potem komus udowodnic. A szkoda. Skonczylo by sie takie wlasnie cwaniactwo na drodze w postaci remontowania auta na czyjs koszt.

Napisano

> Po co to piszę? Bo k... czasem mam dosyć tego wiecznego uciekania

> przed niedouczonymi, niegrzecznymi i lepszego gatunku

> kierowcami, których czas jest bardziej cenny od mojego.

Takimi powinna sie zajac policja a nie ty.

A blad za kierownica sie kazdemu moze zdazyc i chyba nie o to chodzi zeby czyjs kazdy blad sie konczyl kolizja tylko o to ze jak jeden uczestnik ruchu popelni blad to inni sa w stanie na to tak zareagowac aby nic sie nie stalo. O to chyba chodzi w ruchu drogowym. Nie mam racji?

Napisano

> Zapraszam do Wilanowa w okolice Królowej Marysieńki. Notoryczne

> wymuszanie pierwszenstwa na skrzyzowaniach rownorzednych

> gwarantowane. A przy odrobinie szczescia to zaliczysz dzwona z

> radiowozem. Tak, tak, panowie policmajstry tez nie znaja

> przepisow

Hehe no fakt tam to norma...ale takich skrzyzowan jest troche w wawce..obok mojej pracy Narbutta/Sandomierska, Sandomierska/ Rejtana ... tez jest fajnieitd....

Napisano

> Takimi powinna sie zajac policja a nie ty.

> A blad za kierownica sie kazdemu moze zdazyc i chyba nie o to chodzi

> zeby czyjs kazdy blad sie konczyl kolizja tylko o to ze jak

> jeden uczestnik ruchu popelni blad to inni sa w stanie na to tak

> zareagowac aby nic sie nie stalo. O to chyba chodzi w ruchu

> drogowym. Nie mam racji?

Nie do końca... Wyobraź sobie taką sytuację - ktoś się zagapił (EDIT: Albo wręcz robi to celowo) i zaczyna zmieniać pas akurat na nasz samochód, my trąbimy i odbijamy na krawężnik. Pech chciał, że załatwiamy dwie opony, dwie felgi, wahacz i parę innych drobiazgów. Sprawca odjeżdża sobie spokojnie, a my zostajemy z rozwalonym autem, które musimy naprawić na swój koszt. Ja mam prostą zasadę, gdy ktoś mi wymusza staram się uniknąć dzwona, ale nie za cenę ryzyka rozwalenia auta np. podczas ucieczki w zielone. Tyle. A... moje podejście zmieniło się diametralnie, gdy półtora roku temu gościu zgarnął mnie z prawego pasa i załatwił cały bok, na szczęście nie uciekłem w lasek, wręcz przeciwnie, po uderzeniu skontrowałem, żeby całkiem nie wylecieć z drogi, bo moglibyśmy już nie rozmawiać.

Napisano
  • Autor

> A czy to nie jest wlasnie przyczynienie sie do kolizji?

> W takich sytuacjach powinna byc zawsze wspolwina. Jeden zlamal

> przepisy wiec winny. Drugi zaniechal dziala w celu uniekniecia

> kolizji wiec tez winny.

Czytałeś wątek od początku?

W pierwszym poście napisałem:

Quote:

Oczywiście nie ma mowy o jakimś durnym podstawianiu się. Myślę raczej o zaniechaniu działania w celu uniknięcia kolizji drogowej.


Co przez to rozumiem? Mógłbym przytoczyć bardzo wiele sytuacji, w których w celu uniknięcia stłuczki, musiałem zjechać na miejski trawnik, na tory tramwajowe, na pobocze, na przeciwnległy pas ruchu, a nawet na przystanek autobusowy. I mowa tu o chodniku, gdzie zwykle stoją ludzie czekając na autobus, a nie o zatoczce dla autobusów.

W opisywanym w poście powyżej przypadku, aby uniknąć kolizji musiałbym, po raz nie wiem który, zaliczyć torowisko tramwajowe i przejechać po przejściu dla pieszych.

Nie chce mi się już płacić za nowe felgi lub ich prostowanie. Po takich akcjach, zwykle ja jestem postrzegany jako ten pirat drogowy, "jakiś idiota" zachowujący się irracjonalnie, bo prawdziwy sprawca odjechał, wmieszał się w tłum, a ja zostaję na trawniku lub przystanku autobusowym do podziwiania przez innych kierowców lub pieszych.

Pytam - czemu ja zawsze mam być poszkodowany, mimo tego, że nic złego nie zrobiłem? Unikałem przecież kolizji drogowej, za cenę zniszczenia swojego podwozia.

Kapujesz o czym tu mowa?

Powtarzam - nie ma tu mowy o lekkim przyhamowaniu, czy zdjęciu nogi z gazu, aby ustąpić komuś, mimo tego, że podchodzi to pod wymuszenie, bo takich sytuacji codziennie każdy ma kilkadziesiąt. To są detale spowodowane normalnym ruchem miejskim.

Napisano

> (...)

> Pytam - czemu ja zawsze mam być poszkodowany, mimo tego, że nic złego

> nie zrobiłem? Unikałem przecież kolizji drogowej, za cenę

> zniszczenia swojego podwozia.

> Kapujesz o czym tu mowa?

> Powtarzam - nie ma tu mowy o lekkim przyhamowaniu, czy zdjęciu nogi z

> gazu, aby ustąpić komuś, mimo tego, że podchodzi to pod

> wymuszenie, bo takich sytuacji codziennie każdy ma

> kilkadziesiąt. To są detale spowodowane normalnym ruchem

> miejskim.

Ja wlasnie mialem taka sytuacje, tzn facet zajechal mi pas, a ja, aby uniknac zderzenia, zjechalem na pobocze i przydzwonilem w barierke. O tyle dobrze, ze facet sie zatrzymal. No ale na nastepny dzien w regionalnym portalu napisali, ze "kierowca Hondy z powodu nadmiernej predkosci uderzyl w barierke" i komentarz w stylu: "widzialem jak kierowca chwiejnym krokiem wychodzil z auta, chyba byl pijany". Noz kurcze przy prawie 60km/h wbilem sie w barierke i pierwsze o czym myslalem, to zeby gonic tego sprawce. Ale ludzie oczywiscie, bo mlody kierowca, bo sportowy wydech, to na pewno jego wina.

Teraz nie ma zmiluj sie, jak ktos cwaniakuje na drodze, to nie odpuszczam, jade do konca.

Napisano

> Ja wlasnie mialem taka sytuacje, tzn facet zajechal mi pas, a ja, aby

> uniknac zderzenia, zjechalem na pobocze i przydzwonilem w

> barierke. O tyle dobrze, ze facet sie zatrzymal. No ale na

> nastepny dzien w regionalnym portalu napisali, ze "kierowca

> Hondy z powodu nadmiernej predkosci uderzyl w barierke" i

> komentarz w stylu: "widzialem jak kierowca chwiejnym krokiem

> wychodzil z auta, chyba byl pijany". Noz kurcze przy prawie

> 60km/h wbilem sie w barierke i pierwsze o czym myslalem, to zeby

> gonic tego sprawce. Ale ludzie oczywiscie, bo mlody kierowca, bo

> sportowy wydech, to na pewno jego wina.

> Teraz nie ma zmiluj sie, jak ktos cwaniakuje na drodze, to nie

> odpuszczam, jade do konca.

To jest Polska Panie... Dobry kierowca to dla społeczeństwa stateczny Pan w średnim wieku, lub dziadek, bo "jezdzi juz tyle lat i wie jak się zachować w każdej sytuacji"... smirk.gif

Napisano

> To jest Polska Panie... Dobry kierowca to dla społeczeństwa stateczny

> Pan w średnim wieku, lub dziadek, bo "jezdzi juz tyle lat i wie

> jak się zachować w każdej sytuacji"...

tzn taki co zawsze trafiał na przewidującego i tylko dlategonie spowodował kolizji ...

miałem 2 w swoim motoryzacyjnym życiu .. i za każdym razem gadka była ta sama ... bo on 30.;... i więcej lat jeździ bezwypadkowo...

angryfire.gif kutfa niechby se jeździł dalej 30.GIF

Napisano

> Ciekawy jestem - ile czasu wam potrzeba na "spowodowanie" kolizji

> drogowej nie z waszej winy? Mowa o ruchu miejskim w dzień.

> Chodzi oczywiście o mocno szacunkowy czas określony jedynie na

> spostrzeżeniach.

> Ja sobie daje nie więcej niż 20 min. Przy "niesprzyjających"

> warunkach (wszyscy koło mnie jadą prawidłowo), czas IMO

> wydłużyłby się do godzinki. Oczywiście nie ma mowy o jakimś

> durnym podstawianiu się. Myślę raczej o zaniechaniu działania w

> celu uniknięcia kolizji drogowej.

> A jakie są wasze typy?

pewnie nie wiele potrzeba w ciągu dnia jak jeżdzę12h po mieście jest wiele sytuacji że hamuje unikając kolizji albo ktoś hamuje. Ale ostatnio miałem przypadek że stałem na drodze podporządkowej a koleś mi wjechał w tył... bo delikatnie ruszyłem do przodu i potem jednak się zatrzymałem a koleś pewnie już do przodu nie patrzył.

Napisano

> To jest Polska Panie... Dobry kierowca to dla społeczeństwa stateczny

> Pan w średnim wieku, lub dziadek, bo "jezdzi juz tyle lat i wie

> jak się zachować w każdej sytuacji"...

U mnie sprawca byl wlasnie koles okolo 50. Jak przyjechala Policja, to nie chcial przyznac sie do winy.Dopiero jak patrol policji przywiozl moja narzeczona ze szpitala (trafila tam, bo bolala ja klatka piersiowa od pasow) i potwierdzila moja wersje, to koles sie przyznal. Do tego czasu policjanci caly czas probowali mi wmowic, ze to jednak byla moja wina. Najlepszy tekst na koniec od nich uslyszalem: "Jeszcze raz zwerysikowalismy wszystkie slady i uznalismy, ze jednak Pan mial racje" - az mu sie wtedy w twarz zasmialem.

Napisano

> U mnie sprawca byl wlasnie koles okolo 50. Jak przyjechala Policja,

> to nie chcial przyznac sie do winy.Dopiero jak patrol policji

> przywiozl moja narzeczona ze szpitala (trafila tam, bo bolala ja

> klatka piersiowa od pasow) i potwierdzila moja wersje, to koles

> sie przyznal. Do tego czasu policjanci caly czas probowali mi

> wmowic, ze to jednak byla moja wina. Najlepszy tekst na koniec

> od nich uslyszalem: "Jeszcze raz zwerysikowalismy wszystkie

> slady i uznalismy, ze jednak Pan mial racje" - az mu sie wtedy w

> twarz zasmialem.

Skąd ja to znam... aaa... no tak... W marcu 2007 miałem dzwona nie ze swojej winy - po prostu facet wypchnął mnie z pasa na pobocze bo nie zmieścił się podczas omijania auta, które mu się wbiło przed maskę. Facet miał koło 50, jechał sam, ja jechałem z 3 osobami w moim wieku. Oczywiście policjanci na początku zapytali mnie i tamtego gościa jak wyglądała sytuacja, wersja nas obu była identyczna, później brali nas po kolei do radiowozu na przesłuchanie. Kumpela mówiła, że pytali ją trzy razy, czy na pewno to ja nie zmieniałem pasa i nie zajechałem drogi tamtemu gościowi, kazali jej nawet ustawiać samochodziki. Niestety prawda jest taka, że nawet w ewidentnych sytuacjach na korzyść młodego kierowcy pierwsze skojarzenie to: młody kierowca=spowodował dzwona. I tego chyba nic nie zmieni...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.